To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Reporterska
- Data wydania:
- 2025-10-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-10-01
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366778894
Kinga była ulubienicą Poznania – płakało po niej całej miasto. Suczki Tusia i Ziutka na ostatni posiłek zjadły to, co szkodziło im za życia: pierwsza łososia i zielone oliwki, druga parówkę. Żółw E.T. dostał imię po dzielnym ufoludku z filmu Spielberga – pokonał go zepsuty kabel grzewczy w skrzyni do hibernowania.
Daria Grzesiek zebrała opowieści opiekunów, którzy doświadczyli śmierci swoich zwierząt. Zrobiła to, ponieważ sama mierzyła się z chorobą, cierpieniem i odejściem swojej Ziuty. Wtedy uświadomiła sobie, że nie wie, w którym momencie najlepiej podjąć decyzję o eutanazji ani jak zorganizować taki zabieg, co zrobić z ciałem, jakie są możliwości pochówku zwierzęcia i w końcu – jak poradzić sobie z bólem po stracie. Jej bohaterowie stanęli przed podobnymi dylematami: ile kosztuje kremacja świnki morskiej, a ile konia? Czy eutanazja wygląda jak spokojne usypianie? Czy na pogrzebie zwierzęcia są przemowy, modlitwy, śpiewy? W jaki sposób upamiętnić zmarłego innego gatunku?
Koty i psy, ale również słoń, świnki morskie, żółwie, koń i kury. Historie ich oraz ich opiekunów są historiami o śmierci – więc o życiu. O trosce i odpowiedzialności, o dzieleniu codzienności, o wspólnych radościach, przyjaźni, planach, oddaniu, poświęceniu, o chorobie, pożegnaniu i o tym, jak przeżyć żałobę, gdy otoczenie reaguje wzruszeniem ramion: daj spokój, to był tylko pies.
Kup To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach
Kupiłam wczoraj, przeczytałam dzisiaj. Ta książka była mi teraz bardzo potrzebna. Choć od odejścia mojego ukochanego przyjaciela na czterech łapkach minęło 4 miesiące nie mogę sobie jakoś poradzić z tęsknotą, smutkiem, wspomnieniami i łzami, które nie chcą wyschnąć. Czy przeczytanie mi pomoże? Nie wiem, bo chyba nic.nie jest w stanie złagodzić bólu po stracie. Jak mówiła moja babcia - żałoba musi się wyżalobić i nie ma na nią lekarstwa. Wszystkim, którzy kochają zwierzęta i los ich nie jest im obojętny polecam.
Oceny książki To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach
Poznaj innych czytelników
359 użytkowników ma tytuł To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach na półkach głównych- Chcę przeczytać 187
- Przeczytane 168
- Teraz czytam 4
- 2026 23
- 2025 18
- Posiadam 15
- Literatura faktu 6
- Ebooki 5
- Legimi 5
- Reportaże 5









































OPINIE i DYSKUSJE o książce To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach
Kilka historii od właścicieli różnych zwierząt o emocjach towarzyszącym im w rozstaniu z pupilami (i nie są to tylko co ciekawe psy i koty).
Kilka historii od właścicieli różnych zwierząt o emocjach towarzyszącym im w rozstaniu z pupilami (i nie są to tylko co ciekawe psy i koty).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą takie książki, które nie podlegają ocenie, bo czy da się ocenić czyjeś emocje?🤔 Czy da się napisać o każdej podoba się / nie podoba się? Zawsze mam z tym problem, bo wydaje mi się to wiele razy takie nie na miejscu.
Napiszę za to, że takie książki jak "To był tylko pies" są potrzebne, bo zwierzęta nadal traktowane są jak produkt pełniący pewną funkcję - wielu ludzi wciąż nie odkryło, że można kochać je bezinteresownie. Tak po prostu.
Wartościowa lektura. ❤️
Są takie książki, które nie podlegają ocenie, bo czy da się ocenić czyjeś emocje?🤔 Czy da się napisać o każdej podoba się / nie podoba się? Zawsze mam z tym problem, bo wydaje mi się to wiele razy takie nie na miejscu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapiszę za to, że takie książki jak "To był tylko pies" są potrzebne, bo zwierzęta nadal traktowane są jak produkt pełniący pewną funkcję - wielu ludzi wciąż...
Cieniutka książeczka, bardziej pamiętnikowa w klimacie, niż reportażowa. Absolutnie nie wyczerpuje tematu. Mnie temat żałoby po zwierzakach bardzo porusza, więc srogo przy niej popłakałam. Kto nigdy nie musiał żegnać zwierzaka, którego bardzo kochał, nie zrozumie.
Cieniutka książeczka, bardziej pamiętnikowa w klimacie, niż reportażowa. Absolutnie nie wyczerpuje tematu. Mnie temat żałoby po zwierzakach bardzo porusza, więc srogo przy niej popłakałam. Kto nigdy nie musiał żegnać zwierzaka, którego bardzo kochał, nie zrozumie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka, lecz treściwa i emocjonalna książka dla każdego miłośnika zwierząt. Obowiązkowa pozycja dla każdego psiarza, kociarza itd. Kto stracił najukochańsze zwierzę, wie jaki to ogromny ból i strata. Mijają prawie dwa lata kiedy pożegnałem mojego psa, Kolę. Dla mnie ta książka jest lekarstwem, dla Ciebie Kolu hołdem. Polecam bardzo.
Krótka, lecz treściwa i emocjonalna książka dla każdego miłośnika zwierząt. Obowiązkowa pozycja dla każdego psiarza, kociarza itd. Kto stracił najukochańsze zwierzę, wie jaki to ogromny ból i strata. Mijają prawie dwa lata kiedy pożegnałem mojego psa, Kolę. Dla mnie ta książka jest lekarstwem, dla Ciebie Kolu hołdem. Polecam bardzo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham zwierzęta bardziej, niż ludzi. Tak już mam (z bardzo wielu powodów) i od pewnego czasu nie boję się mówić o tym wprost.
Podobno życiowym zadaniem chomika jest nauczyć dziecko, czym jest śmierć. Ja -jako mała dziewczynka (a później nastolatka)- płakałam po stracie każdego, którym przyszło mi się opiekować. Brązowa Sunia (która była ,,nagrodą” za przebytą operację – mój pierwszy zwierzak, żyła ponad 3 lata),niemal identyczna, szalona Lusi, łaciaty Olek, którego ktoś porzucił w sklepie… Po odejściu moich świnek morskich – Soni, ulubieńca Timonka, Mikusia i Franka - długo nie mogłam dojść do siebie.
Moja żałoba była autentyczna, głęboka i najczęściej zupełnie niezrozumiana przez otoczenie. Spotkałam się z kpiącymi uśmieszkami i żartami, że może powinnam pomyśleć o wyprawieniu stypy…
Do dziś wspomnienia śmierci moich zwierząt sprawiają, że łzy napływają mi do oczu.
O tym, że kiedyś przyjdzie mi pożegnać ukochane koty, nie myślę.
Kiedy natknęłam się na książkę ,,To był tylko pies.” wiedziałam, że muszę ją koniecznie przeczytać. Wiedziałam też, że będę nad nią mocno płakać. I tak się stało- przepłakałam niemal całą.
Autorka- sama przeżywając odejście swojej suczki Ziuty, której książka jest dedykowana- przytacza historie właścicieli, którym przyszło pożegnać ukochane zwierzęta: psy, koty, konie, żółwie a nawet kury. Opisuje niezwykle wzruszające momenty czystej miłości, gdy ludzie do końca walczą o zdrowie i opiekują się swoimi umierającymi towarzyszami. Ich odchodzenie najczęściej jest niezwykle trudnym procesem- mieszanką nadziei, strachu, żalu, buntu… Śmierdzi mimowolnie oddawanymi pod siebie odchodami i zmusza do patrzenia, jak z pełnych werwy, radosnych zwierząt, uchodzi życie.
Jak rozpoznać moment, kiedy walka o ukochanego pupila jest już tylko przedłużaniem jego cierpienia? Czy da się na to przygotować…? Czy możemy liczyć na jakieś znaki z zaświatów…?
Co zrobić z ciałem zwierzęcia? Zdecydować się na kremację czy pochówek na cmentarzu dla zwierząt? Jaka jest historia tych ostatnich? Jak ludzie na przestrzeni wieków upamiętniali swoich pupili i radzili sobie z żałobą po ich odejściu?
Książka niezwykle ważna, potrzebna i bardzo wzruszająca. Osoby wrażliwe ostrzegam, że historie w niej zawarte - dla mnie osobiście list właścicielki do jej zmarłego tragicznie psa Jantarka – mogą złamać serce i sprawić, że długo nie będzie można się uspokoić.
Kocham zwierzęta bardziej, niż ludzi. Tak już mam (z bardzo wielu powodów) i od pewnego czasu nie boję się mówić o tym wprost.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobno życiowym zadaniem chomika jest nauczyć dziecko, czym jest śmierć. Ja -jako mała dziewczynka (a później nastolatka)- płakałam po stracie każdego, którym przyszło mi się opiekować. Brązowa Sunia (która była ,,nagrodą” za przebytą operację –...
Długo czytałam ta książkę, chociaż jest króciutka. Trochę chaotyczna. Ale to wyciskacz łez. Bardzo ważna, trudna i niesamowicie smutna, aczkolwiek dodaje otuchy. Polecam nie tylko dla osób zmagających się z żałobą
Długo czytałam ta książkę, chociaż jest króciutka. Trochę chaotyczna. Ale to wyciskacz łez. Bardzo ważna, trudna i niesamowicie smutna, aczkolwiek dodaje otuchy. Polecam nie tylko dla osób zmagających się z żałobą
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy usłyszałam o reportażu poświęconym żałobie po zwierzętach, pomyślałam sobie, że jest to naprawdę ciekawy temat. Zwłaszcza że autorka nie skupiła się tylko na psach i kotach, ale postanowiła opowiedzieć też o świnkach morskich i żółwiach, kurach i koniach, a nawet słonicy z zoo. Z zainteresowaniem sięgnęłam więc po "To był tylko pies"... i szybko poczułam, że czegoś mi w tym reportażu brakuje.
Jego największą wadą jest zdecydowanie objętość - książka liczy sobie zaledwie 160 stron, z czego samego tekstu jest naturalnie trochę mniej. W efekcie Grzesiek nie miała szans dobrze rozwinąć tematu ani dać się zbyt szczegółowo wypowiedzieć swoim rozmówcom. Szczególnie, że pomiędzy ich wypowiedziami autorka powstawiała trochę informacji i ciekawostek związanych z umieraniem zwierząt i tym, co dzieje się z nimi potem. Znów, o samej idei cmentarzy dla zwierząt i różnych sposobach utylizacji zwłok można by napisać książkę dużo bardziej szczegółową niż "To był tylko pies". A tu mamy dużo różnych wątków, czasem dość chaotycznie przeplatających się ze sobą i kompletnie niewyczerpujących tematu.
Ciężko mi ocenić tę książkę pod względem emocjonalnym, bo może ktoś, kto sam przechodzi żałobę po ukochanym zwierzaku, dużo bardziej wczuje się w emocje bohaterów reportażu. Dla mnie było to jednak nieszczególnie poruszające, autorce nie udało się oddać emocji w taki sposób, by trafiły one do kogoś, kto sam straty bliskiego zwierzęcia nie doświadczył. A czytałam jednak sporo książek w tematach, których sama na własnej skórze nie doświadczyłam, a jednak byłam lekturą mocno poruszona. "To był tylko pies" takiego wpływu na mnie nie miało.
Mimo wszystko myślę, że to całkiem ok książka - doceniam różnorodność poruszanych tematów i dobranych historii, to, że faktycznie można poczytać o przywiązaniu do najróżniejszych gatunków zwierząt. Widać, że autorka zrobiła jakiś research tematyczny, ale szkoda, że większość tych wątków poruszyła dość pobieżnie. Można przeczytać jako wprowadzenie do tematu, ale nie ma się co spodziewać reportażu z górnej półki.
Kiedy usłyszałam o reportażu poświęconym żałobie po zwierzętach, pomyślałam sobie, że jest to naprawdę ciekawy temat. Zwłaszcza że autorka nie skupiła się tylko na psach i kotach, ale postanowiła opowiedzieć też o świnkach morskich i żółwiach, kurach i koniach, a nawet słonicy z zoo. Z zainteresowaniem sięgnęłam więc po "To był tylko pies"... i szybko poczułam, że czegoś mi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby książka o śmierci, ale pokazuje też jak bardzo przeróżne zwierzaki mogą stać się częścią życia i jest w tym coś pięknego. Jest coś pięknego w ludziach, którzy tak kochają kury, świnki morskie, słonie, psy, koty czy żółwie. Jakoś tak jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że tworzymy więź z psami i kotami, ale jak się okazuje można wykopać grób kurze albo skremować świnkę morską.
Pozostawia po sobie taką myśl, że żałoba po kimś, kto jest nam bliski, nigdy nie będzie "głupia", niezależnie od tego, czy opłakujemy ssaka, gryzonia, gada czy ptaka.
Z drugiej strony - ciężko ukryć, że jest to smutna lektura. Są w nią wplecione różne informacje na temat radzenia sobie z żałobą, w tym też porady jak przez taką żałobę przeprowadzić dziecko i to bardzo dobrze, bo same historie są smutne.
Pozytywnie oceniam to, że autorka w ogóle nie pokazuje swoich uczuć i ... nie wiem, jak to wyjaśnić, nie opisuje bohaterów ze swojej perspektywy? Są takie reportaże, prowadzone w sposób "widzę kobietę smutną o oczach pełnych rezygnacji, która mówi, że ...". A tutaj mamy tylko fakty. Zero oceny. Pasuje mi to do tematyki, taka podróż przez krąg życia i jednocześnie wysuwa to na przód emocje bohaterów.
Niby książka o śmierci, ale pokazuje też jak bardzo przeróżne zwierzaki mogą stać się częścią życia i jest w tym coś pięknego. Jest coś pięknego w ludziach, którzy tak kochają kury, świnki morskie, słonie, psy, koty czy żółwie. Jakoś tak jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że tworzymy więź z psami i kotami, ale jak się okazuje można wykopać grób kurze albo skremować świnkę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam ten krótki reportaż każdemu, kto chciałby zmierzyć się z tematem śmierci ukochanego zwierzęcia. Sama uroniłam lzę podczas czytania tej książki. Myślę, że zabrakło tylko krótkiego rozdziału o tym, jak wygląda żałoba ale ze strony psychologa.
Polecam ten krótki reportaż każdemu, kto chciałby zmierzyć się z tematem śmierci ukochanego zwierzęcia. Sama uroniłam lzę podczas czytania tej książki. Myślę, że zabrakło tylko krótkiego rozdziału o tym, jak wygląda żałoba ale ze strony psychologa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem jak ją ocenić, jestem bardzo przywiązana do zwierząt i jest to temat przez który potrafię non stop płakać. Na pewno tej formy bym nie zaliczyła do reportażu tylko to pamiętników. Tematu nie wyczerpuje i według mnie to dopiero namiastka tego co powinno być jeszcze napisane i zbadane.
Nie wiem jak ją ocenić, jestem bardzo przywiązana do zwierząt i jest to temat przez który potrafię non stop płakać. Na pewno tej formy bym nie zaliczyła do reportażu tylko to pamiętników. Tematu nie wyczerpuje i według mnie to dopiero namiastka tego co powinno być jeszcze napisane i zbadane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to