
Babylon Berlin

- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Cykl:
- Komisarz Gereon Rath (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Der nasse Fisch
- Data wydania:
- 2016-05-19
- Data 1. wydania:
- 2016-05-19
- Liczba stron:
- 544
- Czas czytania
- 9 godz. 4 min.
- Język:
- angielski
A Gereon Rath Mystery, #1
Berlin, 1929. Detective Inspector Rath, was a successful career officer in the Cologne Homicide Division before a shooting incident in which he inadvertently killed a man. He has been transferred to the Vice Squad in Berlin, a job he detests, even though he finds a new friend in his boss, Chief Inspector Wolter. There is seething unrest in the city and the Commissioner of Police has ordered the Vice Squad to ruthlessly enforce the ban on May Day demonstrations. The result is catastrophic with many dead and injured, and a state of emergency is declared in the Communist strongholds of the city.
‘Kutscher successfully conjures up the dangerous decadence of the Weimar years, with blood on the Berlin streets and the Nazis lurking menacingly in the wings.’ -Sunday Times
‘Gripping evocative thriller set in Berlin’s seedy underworld during the roaring Twenties.’ -Mail on Sunday
Kup Babylon Berlin w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Babylon Berlin
Poznaj innych czytelników
406 użytkowników ma tytuł Babylon Berlin na półkach głównych- Chcę przeczytać 247
- Przeczytane 146
- Teraz czytam 13
- Posiadam 58
- 2019 9
- Kryminały 4
- 2021 4
- Kryminał 3
- 2020 2
- Biblioteka 2






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Babylon Berlin
BABYLON BRESLAU IN SPE
Jeśli zastanawialiście się kiedyś, czy na podstawie słabej książki może powstać genialny serial, to już nie musicie. Może. I to jest właśnie ten przypadek.
Serialem „Babylon Berlin” zachwyciłam się bezwzględnie, postanowiłam więc przeczytać książkę, na podstawie której został zrealizowany. Przeoczyłam jednak ostrzeżenie na okładce: „Babylon Berlin: serial inspirowany powieścią.” No właśnie. Diabeł tkwi w szczegółach. „Inspirowany”, a nie „na podstawie”. I całe szczęście. Dla serialu.
„Babylon Berlin” jest błyskotliwy, inteligentny, trzyma w napięciu, zapiera dech. Książka jest nudna, męcząca, okrutnie przegadana, nie mam ochoty, żeby dowiedzieć się co będzie dalej.
W serialu bardzo szybko zaczynamy śledzić intrygę, w książce dotarłam do jednej czwartej i dalej nie wiem o co chodzi. Przestaję czytać, bo przecież i tak już wiem, jak to się skończy.
Książkowi bohaterowie są mdli, bez charakteru i trudno ich rozróżnić. Bohaterowie filmowi od początku budzą emocje, mają jaja, a postać Charlotte (w książce ledwo zarysowana) to najbardziej oryginalna i zapadająca w pamięć postać kobiety detektywa od czasów panny Marple, chociaż oczywiście osobowościowo i społecznie są na przeciwległych biegunach.
W serialu, jak na dłoni, widzimy cały przekrój społeczeństwa Niemiec z okresu tuż przed dojściem Hitlera do władzy: od elit, poprzez klasy średnie, aż po doły społeczne. W powieści autor też próbował się z tym zmierzyć, ale wyszedł mu kiepski podręcznik historii.
Co ja zresztą będę marudzić o marnej książce, którą z ulgą porzuciłam po stu sześćdziesięciu stronach? Oglądajcie serial, i tyle! Scenarzyści zrobili naprawdę dobrą robotę, wycisnęli powieść jak cytrynę i dodali jej skrzydeł, a reżyserzy (tak się składa, że ci sami, co scenarzyści) nie zepsuli dobrego tekstu, bo sami go napisali. Scenografia imponuje rozmachem, przedwojenne Niemcy jak żywe, widać, że nie była to biedaprodukcja, jak w polskim kinie.
I tak sobie tylko marzę, co by było, gdyby za ekranizację cyklu powieści Marka Krajewskiego o Edmundzie Popielskim wzięli się prawdziwi scenarzyści. Taki był potencjał, żeby stworzyć dzieło na miarę „Babylon Berlin”, nawet z niskim budżetem, dobra historia obroniłaby się sama. Tymczasem serial „Erynie” - to tylko popłuczyny po popłuczynach po powieści: niestrawne, pokręcone, nieczytelne. Wymiękłam po trzecim odcinku, bo mimo znajomości książek Krajewskiego nie wiedziałam o co chodzi, więc oglądanie było podobną męczarnią, jak czytanie powieści Kutschera. Ale wciąż jest szansa na przyzwoitą ekranizację cyklu z Eberhardtem Mockiem. Tylko, czy komuś się będzie chciało?
W serialu „Babylon Berlin” tylko jedna rzecz mnie niepokoi. Po Berlinie w późnych latach dwudziestych ubiegłego wieku w ogóle nie jeżdżą konne dorożki. To absolutnie niemożliwe. Scenografowie w tym zakresie się nie postarali.
www.czytacz.pl
BABYLON BRESLAU IN SPE
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli zastanawialiście się kiedyś, czy na podstawie słabej książki może powstać genialny serial, to już nie musicie. Może. I to jest właśnie ten przypadek.
Serialem „Babylon Berlin” zachwyciłam się bezwzględnie, postanowiłam więc przeczytać książkę, na podstawie której został zrealizowany. Przeoczyłam jednak ostrzeżenie na okładce: „Babylon Berlin:...
Nie ukrywam że sięgnąłem po te pozycje po obejrzeniu fenomenalnego serialu Babylon Berlin i - o dziwo książka jest zupełnie inna niż serial. Więc tym bardziej zachęcam żeby przeczytać te książkę bo jest bardzo dobra, buduje klimat międzywojennego Berlina, odradzających się ruchów nacjonalistycznych i walczących z nimi komunistow a pośród wszystkich Gedeon Rath
Nie ukrywam że sięgnąłem po te pozycje po obejrzeniu fenomenalnego serialu Babylon Berlin i - o dziwo książka jest zupełnie inna niż serial. Więc tym bardziej zachęcam żeby przeczytać te książkę bo jest bardzo dobra, buduje klimat międzywojennego Berlina, odradzających się ruchów nacjonalistycznych i walczących z nimi komunistow a pośród wszystkich Gedeon Rath
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEbook. Trudna trochę i zawiła.
Ebook. Trudna trochę i zawiła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa rzadka sytuacja, kiedy książka nawet nie dosięga najmniejszego paluszka u stopy serialowy.
Ta rzadka sytuacja, kiedy książka nawet nie dosięga najmniejszego paluszka u stopy serialowy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielu czytelników porównuje Volkera Kutschera do powieści Ryszarda Ćwirleja osadzonych w dwudziestoleciu międzywojennym. Pewnie ze względu na próbę przeniesienia nas do tamtych czasów, z całym bogactwem porównań oraz odniesień.
Gereon Rath jest nakreślony konkretnie. Postać pozytywna, przecież jest komisarzem policji łapiącym bandydatów i morderców, ale ma w sobie coś z Harryego Hole. Czarną stronę. Nie jest nieskazitelny, i pewnie dlatego też, mimo czasami mieszanych uczuć, można go za te ludzkie problemy bardziej polubić.
Może to być ciekawa seria, czekam na tłumaczenie kolejnych części.
Wielu czytelników porównuje Volkera Kutschera do powieści Ryszarda Ćwirleja osadzonych w dwudziestoleciu międzywojennym. Pewnie ze względu na próbę przeniesienia nas do tamtych czasów, z całym bogactwem porównań oraz odniesień.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGereon Rath jest nakreślony konkretnie. Postać pozytywna, przecież jest komisarzem policji łapiącym bandydatów i morderców, ale ma w sobie coś z...
Solidny niemiecki produkt. Mercedes prozy sensacyjnej – może trochę pękaty, na pewno daleko mu do lekkości i szaleństwa ferrari czy lambo, ale niezawodny. Każdy jego element to perfekcyjny wytwór doskonałego rzemiosła. No i jak na pękate maszyny przystało, trudno go zaparkować. Prowadzi się tę narracyjną machinę, a właściwie ona prowadzi, doskonale.
Najłatwiej określić „Śliską sprawę” Volkera Kutschera koktajlem z Ellroya i Ryszarda Ćwieleja. Tego Ćwierleja z międzywojnia, w którym głównym bohaterem jest komisarz Antoni Fischer. I to nie tylko dlatego, że panowie chodzą tu w kapelutkach, a panie noszą pończochy. Jasne, ornamentyka jest ważna, ale Kutscher to coś więcej niż staranne oddanie realiów tamtych czasów.
„Śliska sprawa” to ellroyowski, zbliżający się do brutalizmu, cyniczny naturalizm podany w lekkiej, charakterystycznej dla Ćwierleja, sowizdrzalskiej formie. I to zarówno w warstwie fabularnej, narracyjnej jak i charakterologicznej. W teorii brzmi to karkołomnie, ale niemiecki pisarz jest tak wytrawnym rzemieślnikiem, że na pozornie chybotliwych fundamentach, stawia naprawdę solidną budowlę. Jego powieść trzyma w napięciu już od pierwszych akapitów. Akcje rwie do przodu w niewiarygodnym tempie mimo, że Kutscher sporo miejsca poświęca szczegółom społecznym, politycznym, urbanistycznym oraz architektonicznym Berlina z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Rwie do przodu i trzyma w napięciu, chociaż nie ma tu jakichś zaskakujących zwrotów akcji. Fabularnie „Śliska sprawa” to niemiecka autostrada.
Znakomita jest tu także konstrukcja głównego bohatera. Komisarz Gereon Rath jest postacią zaskakująco, jak na literaturę popularną, złożoną i wieloznaczną. Na dodatek bardzo rozwijająca się w czasie – od naiwnego żółtodzioba, przez ckliwego romantyka i ambitnego karierowicza do zdeterminowanego cynika. Można go lubić, ale łatwo też irytuje. Jest w swoim dziwnym skrzyżowaniu odwagi i małości bardzo ludzki. Mimo, że w gruncie rzeczy niezbyt sympatyczny, budzi naszą empatię, przyciąga.
Oczywiście na upartego można się do powieści Kutschera przyczepić. Najłatwiej nazywając ją kopią amerykańskiego noir. Zresztą pisarz nie ukrywa swoich inspiracji. W końcu jednego z bohaterów nazwał Marlow. Twarda proza spod znaku Dashiella Hammeta, Raymonda Chandlera i Rossa Macdonalda z pewnością była dla niego inspiracją, ale Sergio Leone tworząc swoje antywesterny też czerpał z klasycznych amerykańskich „końskich oper”. Oczywiście Volker Kutscher nie jest Sergiem Leone powieści sensacyjnej. „Śliska sprawa” to jednak nie ta liga co „Za garść dolarów” czy „Dawno temu na dzikim zachodzie”, jednak jej jakość robi wrażenie, a lektura jest prawdziwą przyjemnością. Eskapizmem w najczystszej formie. I tylko dziwi, że wydawnictwo WAB, mimo zapowiedzi, nie zdecydowało się na wydanie kolejnych powieści o komisarzu Rathu. Literatury rozrywkowej tej klasy nadal jest u nas zbyt mało.
Solidny niemiecki produkt. Mercedes prozy sensacyjnej – może trochę pękaty, na pewno daleko mu do lekkości i szaleństwa ferrari czy lambo, ale niezawodny. Każdy jego element to perfekcyjny wytwór doskonałego rzemiosła. No i jak na pękate maszyny przystało, trudno go zaparkować. Prowadzi się tę narracyjną machinę, a właściwie ona prowadzi, doskonale.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajłatwiej określić...
Czytało się nieźle, chociaż... trochę za dużo dłużyzn, szczegółowych opisów ulic i pubów (te niemieckie nazwy),ale bohater nieidealny, myślący, ciekawy. Sięgnę po drugi tom, gdy się ukaże. Warto przeczytać przed obejrzeniem serialu.
Czytało się nieźle, chociaż... trochę za dużo dłużyzn, szczegółowych opisów ulic i pubów (te niemieckie nazwy),ale bohater nieidealny, myślący, ciekawy. Sięgnę po drugi tom, gdy się ukaże. Warto przeczytać przed obejrzeniem serialu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł dobry, intryga ciekawa ale wszystko niemożebnie rozwleczone na prawie 600 stronach. Niczego by ta książka nie straciła gdyby była o połowę chudsza. A jeszcze główny bohater, który jest postacią co najmniej denerwującą. Jedna z niewielu pozycji w których większą sympatię budzą postacie negatywne. Podobno serial jest lepszy. Jestem w to w stanie uwierzyć bo powieść jest taka sobie.
Pomysł dobry, intryga ciekawa ale wszystko niemożebnie rozwleczone na prawie 600 stronach. Niczego by ta książka nie straciła gdyby była o połowę chudsza. A jeszcze główny bohater, który jest postacią co najmniej denerwującą. Jedna z niewielu pozycji w których większą sympatię budzą postacie negatywne. Podobno serial jest lepszy. Jestem w to w stanie uwierzyć bo powieść...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze spotkanie z komisarzem Gereonem Rath. Na początku jest dość ciekawie, czuć od pierwszych stron przedwojenny klimat. Potem książka czasami nudzi i dłuży się, w końcu prawie 600 stron to jest dość obszerna lektura. Volker Kutcher jest wyjątkowo szczegółowy aż do bólu/ i znudzenia, jednak przebrnąwszy przez wątki typowo obyczajowe, uzbroiwszy się w cierpliwość warto dotrwać do samego końca. Ten jest dość osobliwy. Ogólnie rzec biorąc sam pomysł na książkę, jego realizacja , jest naprawdę bardzo dobra. Książka mogła by być ciut jedynie krótsza, a tak to prawdę powiedziawszy nie ma się do czego przyczepić. Jest ciekawy klimat. Ciekawa historia która ma wiele wątków. Są ciekawe i intrygujące postacie . Nie ma tutaj fantastyki, superbohaterów nieśmiertelnych obdarzonych niebywałą siłą czy szczęściem. Tutaj są ludzie realni, prawdziwi i to jest warte tutaj zauważenia.
Pierwsze spotkanie, miało nie być kolejnego , ale koniec uratował książkę. Nie wiem jednak czy będzie następny raz skoro wydawnictwo nie zamierza zapewne kontynuacji serii po polsku.
Pierwsze spotkanie z komisarzem Gereonem Rath. Na początku jest dość ciekawie, czuć od pierwszych stron przedwojenny klimat. Potem książka czasami nudzi i dłuży się, w końcu prawie 600 stron to jest dość obszerna lektura. Volker Kutcher jest wyjątkowo szczegółowy aż do bólu/ i znudzenia, jednak przebrnąwszy przez wątki typowo obyczajowe, uzbroiwszy się w cierpliwość warto...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem do sięgnięcia po tę powieść zachęcił mnie niesamowity serial kryminalny pt. „Babylon Berlin”, który nakręcono właśnie na podstawie powieści Kutschera. Właściwie w ogóle nie oglądam tych nowych zagranicznych seriali produkowanych przez różne płatne kanały telewizyjne. Jednak pierwszy odcinek niemieckiego serialu zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, że obejrzałam całą serię, z niecierpliwością czekając na kolejne odcinki. Była to najdroższa produkcja telewizyjna w historii niemieckiej telewizji, na którą wydano blisko 40 milionów Euro, a za scenariusz i reżyserię odpowiadał Tom Tykwer, znany chociażby z epickiego „Pachnidła”. Klimat lat 20-tych i 30-tych Złotego Berlina i Republiki Weimarskiej oddano na ekranie po mistrzowsku. Scenografia, fabuła, kreacje aktorskie oraz muzyka uzupełniały się idealnie, tworząc telewizyjny majstersztyk.
Serial zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, że logiczną konsekwencją było w moim przypadku przeczytanie książki, mimo iż nie miała ona zbyt pochlebnych recenzji. Rozważałam nawet sięgnięcie po wersję oryginalną, ale kolejka na moim regale spowodowała, że w międzyczasie wydano polskie tłumaczenie. Póki co, przetłumaczono na polski tylko pierwszą cześć serii o komisarzu Gereonie Rath’cie, chociaż Kutscher napisał ich kilka. Fakt, iż „Śliska sprawa” to kryminał retro, był tylko kolejnym plusem przemawiającym na korzyść tej książki, gdyż jestem totalnie zauroczona tym gatunkiem, odkąd przeczytałam pierwszą powieść Marka Krajewskiego. Poza tym, fabuła świetnie uzupełnia trylogię Charlotte Link, którą obecnie czytam.
C.D.: https://czytany-blog.blogspot.com/
Tym razem do sięgnięcia po tę powieść zachęcił mnie niesamowity serial kryminalny pt. „Babylon Berlin”, który nakręcono właśnie na podstawie powieści Kutschera. Właściwie w ogóle nie oglądam tych nowych zagranicznych seriali produkowanych przez różne płatne kanały telewizyjne. Jednak pierwszy odcinek niemieckiego serialu zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, że obejrzałam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to