Amerykańska choroba. Szpitalne zapiski o wolności

Okładka książki Amerykańska choroba. Szpitalne zapiski o wolności
Timothy D. Snyder Wydawnictwo: Znak Horyzont reportaż
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Znak Horyzont
Data wydania:
2021-01-04
Data 1. wyd. pol.:
2021-01-04
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324079087
Tłumacz:
Bartłomiej Pietrzyk
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1633
1338

Na półkach: , , ,

Profesor uniwersytetu Yale, autor świetnych książek o historii Europy Środkowej w XX wieku, pisze w tej książce o swojej poważnej chorobie na przełomie lat 2019 i 2020, która prawie skończyła się śmiercią i o tym jak został potraktowany przez lekarzy w różnych krajach.

Przejmujący jest opis pobytu na SOR-ze w New Haven, Snyder był w kiepskim stanie, tracił przytomność, wymagał natychmiastowej operacji, ale godzinami nikt się nim nie interesował, przypomina to historie z naszych SOR-ów, chociaż muszę powiedzieć, że jakiś czas temu trafiłem na SOR i naprawdę dobrze się tam mną zaopiekowano. Niemniej mówimy tu o szpitalu w Connecticut, bogatym stanie w bogatym kraju...

A potem snuje Snyder ogólniejsze refleksje o systemie opieki zdrowotnej w Stanach porównując go z zachodnioeuropejskim. Ma ciekawą perspektywę, bo pierwsze z jego dzieci urodziło się w Wiedniu a drugie w Ameryce. W Austrii za nic nie płacił, matka i noworodek otoczeni byli wszechstronną opieką, poza tym miał wrażenie, że pielęgniarkom i lekarzom chodzi przede wszystkim o dobro pacjentów. Natomiast w Stanach czuł, że za czasami dziwnymi poczynaniami personelu medycznego stoi logika zysku.

Ciekawe są rozważania Snydera na temat zależności między wolnością a prawem do powszechnej opieki medycznej. Przypomnijmy, że podstawowe dla liberalizmu i kapitalizmu pojęcie wolności łączy się z nieograniczoną swobodą wyboru między różnymi opcjami. Zaś Snyder twierdzi, że pewność uzyskania dobrej opieki medycznej zwiększa wolność człowieka, jego argument jest następujący: „Jeżeli każdy może założyć, że w razie potrzeby będzie leczony, jest wtedy w stanie skoncentrować swoją uwagę i zasoby na innych sprawach, dokonywać swobodniejszych wyborów oraz dążyć do osiągnięcia większego szczęścia.” Dosyć ciekawe podejście...

W Ameryce dziesiątki milionów ludzi wciąż nie jest objętych ubezpieczeniem zdrowotnym, zatem w rozumieniu Snydera nie są to ludzie wolni... Nawet sam autor, mimo że ma dobre ubezpieczenie, musiał do swego leczenia dopłacić tysiące dolarów. Poza tym system opieki zdrowotnej zdominowany przez prywatnych ubezpieczycieli i regionalne sieci szpitali prywatnych zorientowany jest głównie na zysk, a nie na dobro pacjenta. W efekcie Snyder smutno konstatuje: „Płacimy za opiekę zdrowotną o wiele więcej niż ludzie w porównywalnych krajach, a otrzymujemy w zamian o wiele mniej.”

To bardzo emocjonalna, pisana na gorąco, więc siłą rzeczy nieco powierzchowna książka, poza tym miałem wrażenie, że jest adresowana przede wszystkim do amerykańskiego czytelnika. Ale lektura była ciekawa, bo w jej trakcie pytałem się sam siebie, jak dalece amerykański system opieki zdrowotnej różni się od naszego, i czy my czasem się powoli do Amerykanów nie zbliżamy?

Profesor uniwersytetu Yale, autor świetnych książek o historii Europy Środkowej w XX wieku, pisze w tej książce o swojej poważnej chorobie na przełomie lat 2019 i 2020, która prawie skończyła się śmiercią i o tym jak został potraktowany przez lekarzy w różnych krajach.

Przejmujący jest opis pobytu na SOR-ze w New Haven, Snyder był w kiepskim stanie, tracił przytomność,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
888
82

Na półkach:

Książka o tym, do czego prowadzi agresywny kapitalizm w opiece zdrowotnej, napisana z osobistej perspektywy człowieka, który przeszedł przez tę maszynkę i omal nie wyszedł z niej "od zaplecza". I gdyby tylko o tym, byłaby to dobra i pouczająca lektura. Ale autor jako historyk i politolog wdał się jeszcze w abstrakcyjne rozważania o "prawdzie" i "wolności", w których pełno jest mowy-trawy. Być może proste fakty o katastrofie systemu nie przekonują przeciętnego Amerykanina, trzeba jeszcze je okrasić świętymi pojęciami i odwołaniami do ojców-załozycieli (tak, oni tak mają). Dużo też skrótów myślowych i demagogicznych sformułowań wiecowych. Ale oczywiście koniec końców Snyder ma absolutną rację.

Książka o tym, do czego prowadzi agresywny kapitalizm w opiece zdrowotnej, napisana z osobistej perspektywy człowieka, który przeszedł przez tę maszynkę i omal nie wyszedł z niej "od zaplecza". I gdyby tylko o tym, byłaby to dobra i pouczająca lektura. Ale autor jako historyk i politolog wdał się jeszcze w abstrakcyjne rozważania o "prawdzie" i "wolności", w których pełno...

więcej Pokaż mimo to

avatar
170
127

Na półkach:

Ameryka przez pryzmat służby zdrowia. Autor za względu na swoją chorobę trafia kilkukrotnie do szpitala. Z uwagi na pracę i zatrudnienie także w Austrii, ma możliwość empirycznego poznania europejskiego i amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej. Wysnuwa z tego wnioski i umieszcza je w politycznym i społecznym kontekście. Ciekawe spostrzeżenia i interesujące ujęcie dla czytelnika europejskiego w obliczu dyskusji o prywatyzacji służby zdrowia. Udana książka choć każdy rozdział zaczyna się od pewnych osobistych i intymnych opisów związanych ze stanem medycznym autora, co przy kolejnym powtórzeniu zaczyna być nużące. Zapewne takie zamierzenie , by ten swoisty dziennik 'choroby amerykańskiej' uczynić bardziej osobistym. Dla wszystkich zwolenników prywatyzacji służby zdrowia ku przestrodze i zastanowieniu. Dodatkowo świetne ujęcie problemów demograficznych i praw człowieka.

Ameryka przez pryzmat służby zdrowia. Autor za względu na swoją chorobę trafia kilkukrotnie do szpitala. Z uwagi na pracę i zatrudnienie także w Austrii, ma możliwość empirycznego poznania europejskiego i amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej. Wysnuwa z tego wnioski i umieszcza je w politycznym i społecznym kontekście. Ciekawe spostrzeżenia i interesujące ujęcie dla...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
2
2

Na półkach:

Tematem przewodnim książki jest teza, bądź co bądź bardzo mi bliska, głosząca że prawo do leczenia, do zachowania zdrowia powinno być prawem każdego człowieka. Niezależnie od jego statusu ekonomicznego, koloru skóry, czy płci. Timothy Snyder opowiadając własną historię walki o zdrowie, zestawia ją z doświadczeniem zderzenia się niejednokrotnie z murem znieczulicy, biurokracji, rasizmu, dyskryminacji. Pokazuje, że każdy pacjent ma swoją historię, ale nikt jej tak naprawdę nie śledzi.
Książka ma też kontekst polityczny. Jest dość aktualna, bo znajdziecie w niej komentarz dotyczący nieradzenia są z koronawirusem szczególnie w USA, u schyłku rządów Trumpa. Mi osobiście dobitnie uzmysłowiła, jak błędnie oceniamy ten kraj i jego możliwości medyczne. Wydaje nam się, że tam leczą lepiej, skuteczniej. Tymczasem wszystko to jest nieosiągalne dla zwykłych obywateli.
– "Niezależnie od tego, gdzie mieszkamy, i niezależnie od tego, na co chorujemy, nie jesteśmy rzeczami, lecz ludźmi (...)." Jeśli ktoś interesuje się tą tematyką, to polecam.

Tematem przewodnim książki jest teza, bądź co bądź bardzo mi bliska, głosząca że prawo do leczenia, do zachowania zdrowia powinno być prawem każdego człowieka. Niezależnie od jego statusu ekonomicznego, koloru skóry, czy płci. Timothy Snyder opowiadając własną historię walki o zdrowie, zestawia ją z doświadczeniem zderzenia się niejednokrotnie z murem znieczulicy,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
358
323

Na półkach: ,

Reportaż z kraju (świata?) ogarniętego chaosem. Relacja tym mocniejsza, że spisana z osobistej wycieczki reportera po pograniczu własnego życia i śmierci. Krytyczna, bo widziana z samego jądra osuwającego się w chaos systemu opieki zdrowotnej w Stanach. Co akurat, dla przeciętnego Polaka, którego los kiedykolwiek pchnął w ramiona NFZ nie jest może specjalnie szokujące. Choć zdaje się, że powody niemocy tam i tu są zgoła przeciwne, tam - krańcowy i bezprecedensowy stopień monetyzacji systemu, tu - zupełny brak pomysłów na choćby minimalny stopień jego komercjalizacji. Ostatecznie oba modele mają do zaoferowania swojej klienteli podobna samotność szpitalnego łóżka wciśniętego gdzieś nadprogramowo we wnękę korytarza w oczekiwaniu na niewidzialnych lekarzy.
***
Pomijając czysto empatyczne odczucia i strach przed samotną śmiercią w covidowych szpitalach (nieco już mniejszy odkąd wiemy, że Edzio Miszczak i Krysia Janda zaniosą bezpiecznie pochodnię polskości kolejnym pokoleniom, choć z drugiej strony aby przyszłe pokolenia otrzymały pełne spektrum polskości warto by również jak najszybciej znaleźć miejsce w tej szczepionkowej arce i dla ministra Czarnka) i zdziwienie, że Pan Timothy naprawdę nie wpadł na to aby znaleźć kogoś kto zna telefon do ordynatora, to jest to kolejny stygmat gnicia i entropii dotykającej Największe Mocarstwo Naszych Czasów. Świetnie nakładający się na dopiero co widziane obrazy tłumu szturmującego Kapitol. A nie był to tłum wysportowanych, opalonych i zadowolonych z siebie mieszkańców Malibu. Był to tumult bidaków, łajt traszy, w najlepszym razie dziwaków, którym nadmiar internetu poplątał we łbach i którzy podobnie jak Pan Timothy dogorywający na SORze zupełnie pogubili się we własnym kraju.
***
Plus za nieczęstą w dzisiejszym piśmiennictwie konstatację, że trumpizm (również w swoich rozmaitych nieamerykańskich odmianach) jest skutkiem. Nie przyczyną.

Reportaż z kraju (świata?) ogarniętego chaosem. Relacja tym mocniejsza, że spisana z osobistej wycieczki reportera po pograniczu własnego życia i śmierci. Krytyczna, bo widziana z samego jądra osuwającego się w chaos systemu opieki zdrowotnej w Stanach. Co akurat, dla przeciętnego Polaka, którego los kiedykolwiek pchnął w ramiona NFZ nie jest może specjalnie szokujące. Choć...

więcej Pokaż mimo to

avatar
52
33

Na półkach:

Warto przeczytać

Warto przeczytać

Pokaż mimo to

avatar
128
122

Na półkach:

Czułam się tak, jak gdybym przez kilka rozdziałów czytała w kółko o tym samym.

Czułam się tak, jak gdybym przez kilka rozdziałów czytała w kółko o tym samym.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Amerykańska choroba. Szpitalne zapiski o wolności


Reklama
zgłoś błąd