Wszyscy jesteśmy cyborgami. Jak internet zmienił Polskę

Okładka książki Wszyscy jesteśmy cyborgami. Jak internet zmienił Polskę
Michał R. Wiśniewski Wydawnictwo: Czarne Seria: Nowe non-fiction reportaż
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Nowe non-fiction
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2019-10-30
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-30
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380499386
Tagi:
literatura polska reportaż
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Znak nr 797 Katarzyna Babis, Olga Drenda, Olga Gitkiewicz, Tomek Kaczor, Piotr Kosiewski, Michał Koza, Dominika Kozłowska, Anna Mateja, Małgorzata Nocuń, Janusz Poniewierski, Michał R. Wiśniewski, Redakcja miesięcznika Znak, Agata Sikora, Filip Springer, Natalka Suszczyńska, Monika Świerkosz, Ewa Woydyłło, Szymon J. Wróbel
Ocena 7,0
Znak nr 797 Katarzyna Babis, Ol...
Okładka książki ZNAK nr 793 Dezydery Barłowski, Wojciech Bonowicz, Nicholas Carr, Maciej Dobosiewicz, Andrzej Franaszek, Olga Gitkiewicz, Michał Heller, Tomek Kaczor, Dominika Kozłowska, Zbigniew Mikołejko, Janusz Poniewierski, Michał R. Wiśniewski, Filip Springer, Antonina Tosiek, Redakcja Miesięcznika ZNAK
Ocena 7,0
ZNAK nr 793 Dezydery Barłowski,...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Jak internet zawładnął naszym życiem



533 74 418

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
172 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
853
535

Na półkach: ,

Osobiste wspominki na temat historii Internetu, a zwłaszcza jej polskiej części. Napisane lekkim piórem, z szerokim spektrum tematycznym.

Autor pokazuje płynne przejście kultury masowej od pokolenia telewizji do pokolenia sieci - niestety trochę powierzchownie.

Osobiste wspominki na temat historii Internetu, a zwłaszcza jej polskiej części. Napisane lekkim piórem, z szerokim spektrum tematycznym.

Autor pokazuje płynne przejście kultury masowej od pokolenia telewizji do pokolenia sieci - niestety trochę powierzchownie.

Pokaż mimo to

avatar
123
123

Na półkach: ,

Leciutka populistyka, taka wręcz do leżaczka nad Wisłę. Czyta się gładko i przyjemnie, choć obstawiam, że osoby urodzone przed rokiem 80., (albo i po, ale niezainteresowane współczesnymi internetowymi modami typu Tik-Tok), będą przytłoczone ilością nazw, których znaczenia nie znają i pojęć, których nie rozumieją.

Wadą tej pozycji jest na pewno rozstrzał tematyczny - totalnie "od Sasa do Lasa", nawet miejsce na opowiadanie się znalazło. Z tego powodu trochę nie wiadomo jak do tej książki podejść, bo ani to socjologiczna diagnoza, ani reportaż, ani wspomnienia... W sumie to zbiór esejów gościa, który w internecie spędził wiele lat życia i na tej podstawie rości sobie prawo do bycia ekspertem w wielu związanych z nim kwestiach, a i jedynie słuszne poglądy polityczne przy okazji przemyci (z którymi ja się akurat zgadzam, ale taka forma ich "prezentacji", trochę mi zgrzyta). Jest to ciekawe, czasem odkrywcze, czasem banalne, czasem nostalgiczne... No taki misz-masz totalny.

Przeczytać nie zaszkodzi, ale czy polecam? Sama nie wiem.

Leciutka populistyka, taka wręcz do leżaczka nad Wisłę. Czyta się gładko i przyjemnie, choć obstawiam, że osoby urodzone przed rokiem 80., (albo i po, ale niezainteresowane współczesnymi internetowymi modami typu Tik-Tok), będą przytłoczone ilością nazw, których znaczenia nie znają i pojęć, których nie rozumieją.

Wadą tej pozycji jest na pewno rozstrzał tematyczny -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
947
82

Na półkach:

Sięgając po ten tytuł byłam przekonana, że jest to kolejny esej z suchymi faktami na temat rozwoju internetu w Polsce, jednak nie jest tak do końca.
Wiedźmin, Cyberpunk czy Matrix - tego nie spodziewałam się.
Czytając można mocno odczuć kto ma być odbiorcom - pokolenie autora. Sama urodziłam się w latach 90-tych i część fragmentów wyjaśniających zagadnienia czy pop kultury, w których nie wyszukałam nic nowego czego bym nie wiedziała, po prostu pomijałam.

Sięgając po ten tytuł byłam przekonana, że jest to kolejny esej z suchymi faktami na temat rozwoju internetu w Polsce, jednak nie jest tak do końca.
Wiedźmin, Cyberpunk czy Matrix - tego nie spodziewałam się.
Czytając można mocno odczuć kto ma być odbiorcom - pokolenie autora. Sama urodziłam się w latach 90-tych i część fragmentów wyjaśniających zagadnienia czy pop...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
9
9

Na półkach:

Może tradycyjnie zacznę od plusów. Pan Wiśniewski ma lekkie pióro, łatwo i szybko przechodzi się przez tę publicystykę. Jestem niemalże rówieśnikiem autora, dlatego bardzo się cieszę, że nie muszę pamiętać o tych śmieciach popkultury, które skrzętnie dla mnie zebrał.

Niestety, miałem pisać o książce, ale Wiśniewski zmusił mnie do pisania o polityce, czego nie lubię - ale sam zamiast dywagacji filozoficzno-futurologicznych, zaserwował czytelnikom traktaty ideologiczne. Na nieszczęście dla niego, w tym samym czasie przeczytałem "Ludzie przeciw technologii" Bartletta, książkę, która powinna Wiśniewskiego mocno zawstydzić.

I teraz będzie gorzej. Drażni mnie forma autobiograficzna książki. Niegdyś tego rodzaju "wspomnienia" pisali ludzie "z nazwiskami", względnie ktoś, kto czegoś szczególnego dokonał, coś zwiedził czy odkrył. Pan Wiśniewski do żadnej z powyższych grup się nie zalicza, natomiast wpisuje się celnie we współczesną tendencję, która jasno pokazuje, że każdy może "być kimś", napisać, zagrać, nagrać itp. Kiedyś pisały nazwiska, okoliczności. Dzisiaj każdy może machnąć autobiograficzne reflekcje na temat świata i opakować je w chwytliwy tytuł.

Kolejnym problemem tej książki są - nie tyle jej lewoskrętność - ale braki faktograficzne. Autor może przecież stać po którejś stronie (co aktywnie czyni, ostrzeliwując się z lewicowych pozycji), natomiast jest w książce wiele elementów, które absolutnie wymagałyby podania źródeł, bardziej obiektywnego spojrzenia, wyważenia itp. Wiśniewski bowiem z pełnym przekonaniem pisze o "fake newsach", nie podając żadnych danych, które w jakikolwiek sposób podparłyby tę lichą argumentację. Walcząc z fake newsami, sam je tworzy. Panie dziennikarzu - przecież informacja bez atrybutów jest plotką. Jeden z kwiatków: "Polacy nie wstydzą się seksizmu, homofobii i nienawiści do obcych". Takie zdanie, bez podania źródeł/badań - to bez wątpienia, tępa forma manipulacji.

Kolejnym zgrzytem są wjazdy autora w retorykę gender i tzw. tolerancji. Szczególnie gdy omawia czasy minione, np. dekadę lat 90. To trochę jak retuszowanie papierosów w starych filmach, współczesne - wydumane problemy - autor implementuje w dokonane historie, które radośnie opowiada.

Czego jeszcze dowiadujemy się z tej publikacji. Ano tego, że internet to wylęgarnia prawicowego ekstremizmu, który prowadzi prostą drogą do zamachów. Prawica-internet-zamach. Kropka. Ten sam internet jest także domem dla cennej lewicowej ideologii, starającej się uczynić świat lepszym miejscem. Uhm. Autor do każdego swojego "argumentu" o strasznej ideologii prawicowej dorzuca jakiś, wyrwany z kontekstu sytuacyjnego zamach. Co ciekawe, o Nicei, Barcelonie czy klubie Bataclan nawet się nie zająknie. Nie ma żadnej równowagi, nie ma nawet cienia symetryzmu (który zresztą atakuje, bo tak modnie), jest tylko manipulowanie. Po prawej stronie, w świecie Wiśniewskiego, są tylko "agregatory z FB, rosyjskie boty i opłacane trolle". No i te serwowane co jakiś czas diagnozy społeczne o dziewczynkach bez komputerów, bo komputery są zabawką dla chłopców. Czasami jego statek osiada wręcz na mieliźnie, autor brnie w absurdy (s. 160), kiedy peroruje w quasi-psychologiczny sposób o przyczynach radykalizacji osoby niepełnosprawnej. Błagam człowieku, bełkot psychologiczny, analizujący każde beknięcie - to domena amerykanów i ich natchnionych pisarzy.

Wiśniewski utyskuje, że prawa strona polityki opanowała przestrzeń społeczną w Polsce. Jako dziennikarz, nawet lewicowy, powinien wiedzieć (i widzieć) jak funkcjonuje cenzura na Facebooku czy Twitterze, jak działają media - gazety, telewizje. Powinien także, choćby na marginesie lub w przypisie nieśmiało dodać - jak poddawani ostracyzmowi są użytkownicy społecznościówek, którzy odważyli się nie wstawiać tęczy w profilowe lub nie pokazywać twarzy umazanej czarnymi kreskami. Ale to zrujnowałoby jego tezę. Jamie Bartlett - mimo iż także jedzie po lewej stronie, prowadzi swoją narrację w inny sposób. I taka jest właśnie różnica między dziennikarzem a ideologiem. Ja jakoś nie widzę tej smoczej, prawackiej dominacji medialnej - ani w Polsce, ani w postępowej Europie, ani w USA.

Co zatem lubi Wiśniewski? Kilka dobrych słów napisał o Sexmasterce, ma słabość do Ocasio-Cortez (taka amerykańska Spurek, której najmniejszym problemem jest fundamentalny brak logiki), ciepło także wypowiada się o ambiwalentnej estetycznie kulturze japońskiej.

Byłaby to fajna opowieść, gdyby autor nie zrobił z niej tępawego political-fiction. Niektóre wątki są bowiem wartościowe, np. diagnozy o kompetencjach ludzi starszych względem sieci. Jednak Wiśniewski chyba nienawidzi demokracji, gdyż wybory większości są dla niego nie do przyjęcia. Wolałby rządy oświeconej mniejszości, która powie nam jak mamy żyć, bo wie lepiej - zamknięta na strzeżonych osiedlach Wilanowa. I wtedy i świat i internet, wyglądałyby idyllicznie i utopijnie, jak swego czasu ukochany jego Usenet.

Może tradycyjnie zacznę od plusów. Pan Wiśniewski ma lekkie pióro, łatwo i szybko przechodzi się przez tę publicystykę. Jestem niemalże rówieśnikiem autora, dlatego bardzo się cieszę, że nie muszę pamiętać o tych śmieciach popkultury, które skrzętnie dla mnie zebrał.

Niestety, miałem pisać o książce, ale Wiśniewski zmusił mnie do pisania o polityce, czego nie lubię - ale...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1143
922

Na półkach: ,

Samozwańczy kronikarz polskiego internetu. Na to stanowisko nie byłoby chyba lepszego człowieka niż Michał R. Wiśniewski, który uczestniczy w nim od początku, który nawet mnie, a pamiętam połączenia modemowe czy program o nazwie „Bankrut”, wydają się dość mgliste. Wyjątkowo sugestywna okładka „Wszyscy jesteśmy cyborgami” prezentuje świat, który mamy obecnie. Natomiast sam autor cofa się do początków zjawiska zwanego internetem w Polsce.

Robi to w stylu wielce swobodnym, nieco ironicznym i nostalgicznym, ale zachowuje bezpieczny dystans od przesady. I tak od bezpiecznych (lub nie) początków, nieśmiałych i trwożliwych, przeistoczyliśmy się w cyborgi, jak przekonuje autor. Otóż nasze obecne uzależnienie od smartfonów, komputerów przenośnych czy w ogóle sieci sprawiło, że oddaliśmy jej pole przynależne człowiekowi, choćby w zakresie pamiętania o czymś.

Autor prowadzi nieskończone rozważania o wszelkiej maści zjawiskach występujących na platformie tzw. „social media”. Co ciekawe wysnuwa wniosek, że rodowód tego, z czym dziś przychodzi się mierzyć, jest z telewizji. Zaskakująca teza znajduje solidne oparcie w wywodzie Wiśniewskiego. Jego opis tworzony jest z pozycji uczestnika, ale i twórcy internetowego świata. Przyjemnie się to czyta i poznaje zapomniane historie z internetu. Zapomniane dlatego, że sława czy też rozpoznawalność w internecie trwa bardzo krótko, o czym również przypomina autor.

Inne: http://www.nowamuzyka.pl/author/jaroslawszczesny/

Samozwańczy kronikarz polskiego internetu. Na to stanowisko nie byłoby chyba lepszego człowieka niż Michał R. Wiśniewski, który uczestniczy w nim od początku, który nawet mnie, a pamiętam połączenia modemowe czy program o nazwie „Bankrut”, wydają się dość mgliste. Wyjątkowo sugestywna okładka „Wszyscy jesteśmy cyborgami” prezentuje świat, który mamy obecnie. Natomiast sam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1669
281

Na półkach: ,

O zagrożeniach płynących z internetu ale nieciekawie, gość jest z pokolenia MTV, to zupełnie nie moja bajka.

O zagrożeniach płynących z internetu ale nieciekawie, gość jest z pokolenia MTV, to zupełnie nie moja bajka.

Pokaż mimo to

avatar
110
4

Na półkach:

Przeciętna opowiastka o historii internetu.

Przeciętna opowiastka o historii internetu.

Pokaż mimo to

avatar
178
39

Na półkach:

Świetna! A ile się dowiedziałam!

Świetna! A ile się dowiedziałam!

Pokaż mimo to

avatar
378
27

Na półkach: ,

Dobrze mi się tę książkę czytało, uporządkowała moją wiedzę o zagadnieniach cybernetycznych. Autor ma lekkie pióro :-)

Dobrze mi się tę książkę czytało, uporządkowała moją wiedzę o zagadnieniach cybernetycznych. Autor ma lekkie pióro :-)

Pokaż mimo to

avatar
608
1

Na półkach:

Przyjemna podróż sentymentalna... 🙂

Przyjemna podróż sentymentalna... 🙂

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Michał R. Wiśniewski Wszyscy jesteśmy cyborgami. Jak internet zmienił Polskę Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd