Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach

Okładka książki Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach autorstwa Rafał Księżyk
Okładka książki Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach autorstwa Rafał Księżyk
Rafał Księżyk Wydawnictwo: Czarne Seria: seria dwutygodnik.com publicystyka literacka, eseje
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
seria dwutygodnik.com
Data wydania:
2018-10-24
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-24
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380497481
Książka wydana we współpracy z Filmoteką Narodową – Instytutem Audiowizualnym.

„Tam, gdzie stawką jest przetrwanie, wszelkie chwyty są dozwolone. Sztuczny gest, maska, brikolaż, improwizacja, akty magii i prywatne mity liczą się bardziej niż racjonalne rachuby. Drobiazgi ponad systemy. Paradoksy ponad prawa. Funkcjonalność ponad moralność. Estetyczny materializm ponad uduchowiony racjonalizm”.

Trzeba sobie radzić, stwierdza autor. A skoro uwiera nas i osacza kultura, można ją wywrócić. Tylko jak to zrobić? I za jaką cenę?

Podpowiedzi dostarcza ten błyskotliwy esej, którego bohaterowie na szok nowoczesności odpowiadają szykiem. Księżyk nawiguje swą książką po luce między dyskursem humanistycznym a popkulturową mitologią i próbuje przyjrzeć się tradycji i użyteczności takich zjawisk jak sztuka drażnienia, mit błyskawiczny, narcyzm kompensacyjny, patafizyka, ironiczny konformizm, dryfowanie, psychogeografia, przechwycenie, rytmanaliza, cool, Neo-HooDoo i inne.

Wywracanie kultury odległe jest jednak od teoretyzowania. Skupia się na perspektywie dnia codziennego, a wszystko ogniskuje się wokół trzech figur niedocenionych bohaterów nowoczesności: dandysa, hipstera i mutanta.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantachi

Jak żyć inaczej



1955 14 299

Oceny książki Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach

Średnia ocen
6,9 / 10
72 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach

avatar
742
113

Na półkach:

Strumień faktów zmieniający się w bełkot. Zdania okraszone gęsto zbitkami typu: "transmolekulizacje z Czarnego Mitu", '"labiryntowa marszruta", "mitologia duetu", "biegunowość klasyki i manieryzmu". Czekałem na jakieś odniesienie do rzeczywistości, ale wstęp się przedłużał nieprzyjemnie, aż do samego finału, którego jednak zabrakło. Wrażenie po przeczytaniu książki niech odda cytat: "zależność od autystycznych wyobrażeń wywołuje zemstę natury", cokolwiek to znaczy.

Strumień faktów zmieniający się w bełkot. Zdania okraszone gęsto zbitkami typu: "transmolekulizacje z Czarnego Mitu", '"labiryntowa marszruta", "mitologia duetu", "biegunowość klasyki i manieryzmu". Czekałem na jakieś odniesienie do rzeczywistości, ale wstęp się przedłużał nieprzyjemnie, aż do samego finału, którego jednak zabrakło. Wrażenie po przeczytaniu książki niech...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1234
914

Na półkach: ,

Jeszcze niedawno wszelkie odstawanie od normy było piętnowane, a przejawy przesadnego indywidualizmu były traktowane co najwyżej z przymrużeniem oka. Współczesne społeczeństwo nie ignoruje niebanalności. Trudniej jest się wyróżnić w świecie, w którym każdy z nas czymś się wyróżnia.

“Wywracanie kultury…” okazało się książką na którą nie byłem przygotowany. To rozbudowany esej, wręcz wyprawa w nieznane mi (bądź znane tylko oględnie) obrzeża kultury. Rafał Książek prezentuje licznych odmieńców, z którymi można odnaleźć wspólne cechy. Książka nieoczywista jak i sama popkultura.

Jeszcze niedawno wszelkie odstawanie od normy było piętnowane, a przejawy przesadnego indywidualizmu były traktowane co najwyżej z przymrużeniem oka. Współczesne społeczeństwo nie ignoruje niebanalności. Trudniej jest się wyróżnić w świecie, w którym każdy z nas czymś się wyróżnia.

“Wywracanie kultury…” okazało się książką na którą nie byłem przygotowany. To rozbudowany...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16747
3328

Na półkach: ,

Księżyk opisuje popkulturę XXI wieku,wktórej mnożą się serie popularnych zabawek, a młódź twórczo recyklinguje takie wynalazki jak LIttlest Pet Shop. Clemjest wydłużenie czasu konsumpcji.Autor ubolewa, że wszechstronność pierwszych, podstawowych zestawów Lego sprzed jeszcze kilkunastu lat została zastąpiona przez wyspecjalizowane zestawy, co zabiło w dzieciach kreatywność. Niestety także łączenie poszczególnych zestawów jest trudniejsze, w dzieciach rozwija się wąską zadaniowość, ale kreatywnośc przyszłych menedżerów gdzieś znika.
Poznajemy dla mnie zupełnie egzotyczne wynalazki jak popbastard. Tzn nawet na średniej klasy sprzęcie,komputerze zapaleńcy zapętlują znane kawałki,skreczują i wrzucają najdziwniejsze efekty dźwiękowe,basy i dokonują kolażu.
Innym typem kreatora pop kultury jest data dandy. To łowca internetowej informacji,którą konsumuje w nadmiarze,pragnąc szokować jest neiznośnie manieryczny. teraz nie stroi sie w wymyślne tkaniny,tylko swoja fragmentarycznie zdobywana i konsumowaną wiedzą szokuje i drażni otoczenie. Popkultura i jej najnowsza mitologia zostały z fantazją, ale i ze swadą wyjaśnione i zanalizowane. Ważyk definiuje i bada takie zjawiska jak narcyzm kompensacyjny, patafizyka, ironiczny konformizm,dryfowanie, psychogeografia czy nehOO-Doo. Przedstawia trzech bohaterów nowoczesności" dandysa, hipstera i mutanta. Dzięki tej książce poznałam do tej pory kompletne mi obce światy, przestrzenie których nigdy sama bym nie odkryła. szkoda tylko, że niektóre fragmenty postronnemu czytelnikowi nie wdrożonemu w temat wydadzą się kompletnie niezrozumiałe, a wywód o pochodzeniu danego zjawiska hermeneutyczny i trudny do przebrnięcia. Stosuje postmodernistyczną metode łaczenia teoretyków kultury jak

Księżyk opisuje popkulturę XXI wieku,wktórej mnożą się serie popularnych zabawek, a młódź twórczo recyklinguje takie wynalazki jak LIttlest Pet Shop. Clemjest wydłużenie czasu konsumpcji.Autor ubolewa, że wszechstronność pierwszych, podstawowych zestawów Lego sprzed jeszcze kilkunastu lat została zastąpiona przez wyspecjalizowane zestawy, co zabiło w dzieciach kreatywność....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

299 użytkowników ma tytuł Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach na półkach głównych
  • 203
  • 88
  • 8
44 użytkowników ma tytuł Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach na półkach dodatkowych
  • 28
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach

Inne książki autora

Okładka książki Kryzys w Babilonie. Autobiografia Robert Brylewski, Rafał Księżyk
Ocena 7,9
Kryzys w Babilonie. Autobiografia Robert Brylewski, Rafał Księżyk
Okładka książki Idę tam gdzie idę. Dalej. Autobiografia. Rafał Księżyk, Kazik Staszewski
Ocena 7,7
Idę tam gdzie idę. Dalej. Autobiografia. Rafał Księżyk, Kazik Staszewski
Okładka książki King! Autobiografia Rafał Księżyk, Muniek Staszczyk
Ocena 7,3
King! Autobiografia Rafał Księżyk, Muniek Staszczyk
Okładka książki Nieprzysiadalność. Autobiografia Rafał Księżyk, Marcin Świetlicki
Ocena 7,4
Nieprzysiadalność. Autobiografia Rafał Księżyk, Marcin Świetlicki
Rafał Księżyk
Rafał Księżyk
Dziennikarz, krytyk muzyczny, redaktor naczelny miesięcznika Playboy (od 2012). Autor eseju „23 cięcia dla Williama S. Burroughsa” (2013). Jeden ze współtwórców nowoczesnej prasy popkulturowej i muzycznej w Polsce w latach 1990. Swoje teksty publikował m.in. w Brumie, Machinie, Jazz Forum. W 2019 otrzymał nominację do Nagrody Literackiej Gdynia w kategorii esej za Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach i mutantach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach przeczytali również

Retromania: Jak popkultura żywi się własną przeszłością Simon Reynolds
Retromania: Jak popkultura żywi się własną przeszłością
Simon Reynolds
Czy odnieśliście kiedyś wrażenie, że jeśli chodzi o muzykę i modę, to wszystko, co było do wymyślenia, już wymyślono? Jeśli tak, to intuicja Was nie zawiodła. Na ponad pięciuset stronach Retromanii Simon Reynolds udowadnia, że popkultura weszła w stan stagnacji i przy okazji zastanawia się nad istotą kolekcjonerstwa, snuje rozważania nad znaczeniem nostalgii oraz wyjaśnia, dlaczego samplowanie jest aktem zniewolenia. SPIS TREŚCI 1. Informacje podstawowe 2. Zawartość - erudycja autora, historia popkultury i filozofia 3. Plusy, czyli jak się powinno tłumaczyć książki, i minusy, których nie ma zbyt wiele 4. Wnioski i ocena INFORMACJE PODSTAWOWE Simon Reynolds, Retromania. Jak popkultura żywi się własną przeszłością, tłum. Łukasz Łobodziński, Warszawa 2018. Jak już wspomniałam, Retromania. Jak popkultura żywi się własną przeszłością to zdecydowanie nie lektura na jeden wieczór. Książka liczy 576 stron, z czego 536 to sam tekst. Tomik składa się ze wstępu, prologu oraz trzech wielkich działów (Teraz, Wtedy, Jutro) podzielonych na mniejsze podrozdziały. Na końcu książki znajdziemy bibliografię oraz indeks. Rozważania Reynoldsa ogłosiło drukiem wydawnictwo Kosmos Kosmos, specjalizujące się w tematyce muzycznej. Na użytek polskiego czytelnika przetłumaczył je Filip Łobodziński. ZAWARTOŚĆ - ERUDYCJA AUTORA, HISTORIA POPKUTURY I FILOZOFIA Autorem Retromanii jest Simon Reynolds, dziennikarz muzyczny z niemal czterdziestoletnim stażem, piszący dla największych tuzów z branży (,,Rolling Stone", ,,The New York Times", ,,Pitchfork", ,,Wire"...). Te cztery dekady uważnego słuchania muzyki i studiowania kultury masowej doskonale widać w omawianej książce - i z tego powodu nie jest to lektura najłatwiejsza. Czytelnik zapoznaje się z krajobrazem historycznym kultury popularnej chyba całego XX wieku i pierwszej dekady XXI, ale jednocześnie nie uświadczy on tutaj chronologicznej opowieści o tym, jak powstawała muzyka rozrywkowa. Jeśli Reynolds opowiada, przykładowo, o początkach jakiegoś gatunku muzycznego, to robi to jedynie po to, żeby mieć podstawę dla dalszych rozważań, bo to zresztą na nich opiera się ta książka. Dużo tu filozofii, zwłaszcza postmodernistycznej, z Jacquesem Derridą i Jeanem Baudrillardem na czele. Próbując odpowiedzieć na pytanie: Czy retromania zagnieździła się już na dobre, czy okaże się, że stanowiła jedynie jakiś etap historyczny?, autor zahacza o najróżniejsze tematy i teorie. I tak, stawia on na przykład tezy: - historyczna kultura masowa stała się główną tkanką pamięci pokoleniowej, wypierając stopniowo wydarzenia polityczne, jak wojny czy wybory; - t-shirty z tras koncertowych [...] swój późniejszy polor zawdzięczają temu, że przywołują czas, gdy nie miały żadnego specjalnego znaczenia poza użytkowym; - kiedyś nuda brała się z braku możliwości spędzania wolnego czasu i oczekiwania - dziś wynika z przesytu; - iPod to największa przemiana, jaka wydarzyła się muzyce w pierwszej dekadzie XXI wieku; - późny kapitalizm i kultura splatają się ze sobą dzięki ogniwu, którym jest moda. Muzyka popularna stopniowo przejęła ze świata mody przyśpieszony metabolizm i błyskawiczny cykl, w jakim kolejne zjawiska się przedawniają. Jak to wszystko, o czym pisał Reynolds, ma się do roku 2021 czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Książkę w Polsce wydano w 2018 roku, ale anglojęzyczny oryginał pochodzi z 2011. Ciekawe, jak autor skomentowałby ostatnią dekadę, a zwłaszcza album Duy Lipy, zatytułowany, nomen omen, Future Nostalgia. PLUSY, CZYLI JAK SIĘ POWINNO TŁUMACZYĆ KSIĄŻKI, I MINUSY, KTÓRYCH NIE MA ZBYT WIELE Trzeba oddać sprawiedliwość panu Łobodzińskiemu - odwalił kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o tłumaczenie, a było to, moim zdaniem, zadanie bardzo trudne. Specyfiką Retromanii jest przeogromna ilość nazwisk, dat i nazw wydarzeń, w których orientować dobrze będą się chyba jedynie najwięksi muzyczni zapaleńcy. Na szczęście dla polskiego czytelnika, tłumacz zdecydował się objaśniać je w przypisach (a niekiedy i polemizować lub wręcz poprawiać niedopatrzenia autora) - dzięki temu znacznie łatwiej jest przyswoić tekst główny, a książkę czyta się po prostu łatwiej i ciekawiej. Jak już wspomniałam, nie jest to tekst łatwy, ale niesamowicie intrygujący. Spodoba się zwłaszcza osobom, które interesują się filozofią, kulturą popularną i muzyką, i chciałyby zagłębić się w teorie ich dotyczące - zrozumieć nie ,,kto, jak, kiedy", ale ,,po co" i ,,dlaczego". Muszę jednak podkreślić, że momentami Retromania bywa naprawdę trudna w odbiorze. Bywa, że autor rozpisuje się o jakimś jednostkowym, niepopularnym i mało znanym wydarzeniu, wymienia szereg nazwisk i idzie w taki detal, że nawet jako tako obeznany ogólnie z tematem książki odbiorca poczuje się po prostu znużony. Tomik Reynoldsa wyróżnia jeszcze jedna osobliwość, a mianowicie układ tekstu. Bywa, że nagle w środku rozdziału na stronie pojawia się odcięty grubą krechą tekst (zob. zdjęcia),gdzie dziennikarz dzieli się z czytelnikiem swoimi luźniejszymi myślami, związanymi z danym zagadnieniem. Początkowo takie rozwiązanie bardzo mnie irytowało (jak to czytać? Najpierw tekst główny, czy ten pod kreską?),ale z czasem przywykłam. I dla zasady powiem jeszcze, że zdarzają się literówki, ale są one nieliczne. WNIOSKI I OCENA Chyba po prostu powtórzę opinię pana Rafała Księżyca z tylnej okładki Retromanii: Tak właśnie powinno się pisać o muzyce: szerzej, głębiej, zaskakująco. OCENA: 9/10 Więcej fajnych rzeczy i zdjęcia książki -->" okfonia.blogspot.com
Okejfonia - awatar Okejfonia
oceniła na94 lata temu
Pieśń torby na pawia Nick Cave
Pieśń torby na pawia
Nick Cave
Już na tylnej okładce książeczki sam autor, rzekłoby się, poeta rocka (rockowy poeta),Nick Cave the one and only, zarysowuje nam gatunkowy schemat owej publikacji. I zdecydowanie autor ma rację – genologicznie jest to pewnego rodzaju eklektyzm, niekiedy surrealistyczna mieszanka prozy, wiersza (w formie piosenek) i dziennika (tak, wiem, że parafrazuję Nicka Cave’a). Forma burzy logiczny porządek rzeczywistości, więc z pewnością nie polubią się z tą książką puryści czystej prozy i liryki, będzie ich to wkurwiać. Jawa bytuje wraz z rzeczywistością, czuję się, jakbym czytał Davida Lyncha w wersji papierowej. Sama koncepcja na napisanie książki wydaje się ciekawa – kto, do cholery jasnej, wpadłby na pomysł lirycznego połączenia torebek na wymiociny? Chyba tylko podstarzały gwiazdor rocka, ewentualnie stetryczały poeta. Nick Cave z pewnością osiągnął już intelektualną sytość twórczą (chyba nikt z tym nie powinien bagatelizować),wobec czego mógł sobie na coś takiego pozwolić. Jeśli ktoś chciałby zadebiutować w ten sposób – prawdopodobnie zostałby obśmiany przez wydawców. Książeczkę samą w sobie można potraktować wieloznacznie (jak całą twórczość Nicka Cave’a). Może być ona dialogiem artysty z artystą, swoistą świecką spowiedzią, której towarzyszą zmagania z samym sobą, ze śmiercią, z małym 14-letnim chłopcem, który jest (najprawdopodobniej) odbiciem starszej wersji własnego ja. Może być to historia o tęsknocie do swojej żony, która, zostawiona przez swojego męża na potrzebę odbycia wielu tras koncertowych, nie odbiera od niego telefonu (ciekawe, czy celowo?). Wreszcie, może być to po prostu zapis doświadczeń trasowo-koncertowych Nicka Cave’a (okraszonych jakimiś prozaicznymi, życiowymi pierdołami),który, czasami z wielką precyzją, opisuje miejsca, w których pojawić się chciał (bądź musiał),wraz z całą ekipą The Bad Seeds. Taki trochę papierowy zapis, dokument z tras koncertowych. Fajny dodatek do całej dyskografii tego zespołu.
admpie - awatar admpie
ocenił na64 lata temu
Blady król David Foster Wallace
Blady król
David Foster Wallace
„Blady król” Davida Fostera Wallace’a to książka, która rzuca czytelnikowi wyzwanie już samym tematem. Autor, znany z literackich eksperymentów, tym razem postanowił zgłębić naturę nudy, czyniąc z niej centralny punkt egzystencjalnej refleksji. Akcja osadzona w regionalnym centrum amerykańskiego urzędu skarbowego (IRS) w Peorii to studium monotonii, biurokracji i mozolnej pracy nad zeznaniami podatkowymi. Przyznana przeze mnie ocena 7/10 odzwierciedla fascynujący, choć momentami trudny w odbiorze charakter tego pośmiertnie wydanego i niedokończonego dzieła. Głównym motywem powieści jest przekonanie, że w nowoczesnym świecie prawdziwy heroizm nie objawia się w wielkich czynach, lecz w zdolności do utrzymania koncentracji w obliczu miażdżącego znużenia. Wallace portretuje urzędników jako współczesnych rycerzy, którzy toczą bój z własną uwagą. Autor sugeruje, że za barierą nudy kryje się metafizyczna wolność. Postacie, takie jak Claude Sylvanshine czy Chris Fogle, to ludzie zmagający się z własną nijakością, szukający sensu w kolumnach cyfr. To podejście czyni z „Bladego króla” jedną z najbardziej oryginalnych analiz kondycji ludzkiej w epoce informacyjnego przebodźcowania. Warsztatowo Wallace pozostaje mistrzem detalu. Jego styl jest gęsty, przesycony żargonem i drobiazgowymi opisami procedur, co ma na celu fizyczne wręcz doświadczenie marazmu przez czytelnika. Fragmenty, w których autor stosuje quasi-autobiograficzne wstawki, twierdząc, że tekst jest literaturą faktu, dodają całości ciekawego, postmodernistycznego sznytu. Wallace potrafi z opisu przewracania kartek uczynić dramatyczne wydarzenie, co świadczy o jego niezwykłym talencie do wydobywania niezwykłości z rzeczy skrajnie pospolitych. Głównym problemem jest fragmentaryczność tekstu. „Blady król” to zbiór nieukończonych rozdziałów, które redaktor Michael Pietsch poskładał w całość po samobójczej śmierci pisarza. Brak tu wyraźnego punktu kulminacyjnego czy spójnego nerwu narracyjnego, który spajałby te genialne, ale jednak rozproszone fragmenty. Niektóre passusy są zbyt rozwlekłe nawet jak na książkę o nudzie, co sprawia, że lektura momentami staje się walką o przetrwanie, w której nie zawsze wygrywa czytelnik. Podsumowując, „Blady król” to pozycja obowiązkowa dla fanów Wallace’a, stanowiąca poruszający testament jego literackich poszukiwań. To książka bolesna, inteligentna i ironiczna, która uczy nas, że uważność jest najcenniejszą walutą, jaką dysponujemy. Choć jako powieść pozostaje niespełniona i surowa, jej fragmenty lśnią geniuszem, który rzadko spotyka się we współczesnej prozie. To lektura dla cierpliwych, oferująca wgląd w duszę człowieka, który w biurokratycznym czyśćcu odnalazł przestrzeń dla filozofii. Solidne 7/10 za odwagę zmierzenia się z tym, co nieciekawe, i uczynienia z tego sztuki wysokiej próby.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na722 dni temu
Nieprzysiadalność. Autobiografia Marcin Świetlicki
Nieprzysiadalność. Autobiografia
Marcin Świetlicki Rafał Księżyk
„Jestem osobny. Zawsze byłem osobny i ta osobność jest moją jedyną ojczyzną”. Choć to zdanie mogłoby paść z ust wielu artystów, w przypadku Marcina Świetlickiego brzmi ono jak manifest programowy. Książka „Nieprzysiadalność. Autobiografia”, będąca zapisem wywiadu-rzeki przeprowadzonego przez Rafała Księżyka, to fascynujący, duszny i momentami boleśnie szczery portret jednego z najważniejszych polskich poetów i muzyków przełomu wieków. To lektura, która drażni, zachwyca i nuży jednocześnie, co czyni ją idealnym odzwierciedleniem samej postaci Świetlickiego, ocenionym przeze mnie na solidne 7/10. Poeta w kontrze do wszystkiego Rafał Księżyk, doświadczony dziennikarz muzyczny, wykonuje tu tytaniczną pracę, próbując okiełznać rozmówcę, który z zasady wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Świetlicki w tej rozmowie jest dokładnie taki, jakiego znamy z wierszy czy tekstów zespołu Świetliki: ironiczny, zdystansowany, przesiąknięty specyficznym krakowskim spleenem i programowo niechętny do wpisywania się w jakiekolwiek nurty polityczne czy towarzyskie. Tytułowa „nieprzysiadalność” to nie tylko poza – to głęboko zakorzeniona cecha charakteru, która kazała mu odrzucać ordery, bojkotować media i kpić z autorytetów, nawet tych, które sam współtworzył. Podróż przez epoki i knajpy Autobiografia jest barwnym, choć często mrocznym zapisem przemian kulturowych w Polsce. Od szarzyzny PRL-u, przez karnawał wolności lat 90., aż po współczesność, którą poeta diagnozuje z właściwym sobie pesymizmem. Księżyk umiejętnie wyciąga ze Świetlickiego wspomnienia o początkach pisma „BruLion”, o legendarnej już krakowskiej bohemie i o narodzinach polskiej sceny alternatywnej. Dla fanów twórczości Marcina to prawdziwa kopalnia wiedzy o genezie konkretnych utworów czy tomików, a także o trudnych relacjach z innymi ikonami literatury i muzyki. Problem z „Nieprzysiadalnością” leży w jej objętości i momentami zbyt silnej autokreacji bohatera. Świetlicki, choć deklaruje szczerość, często chowa się za maską cynizmu lub zbywa pytania żartem, co po kilkuset stronach może być dla czytelnika męczące. Niektóre partie tekstu, dotyczące szczegółowych animozji środowiskowych czy kulinarno-alkoholowych eskapad, wydają się nieco przegadane i zrozumiałe jedynie dla wąskiego grona wtajemniczonych. Można odnieść wrażenie, że poeta bawi się z Księżykiem (i czytelnikiem) w kotka i myszkę, nie pozwalając do końca zajrzeć pod podszewkę swojego „ja”. To książka obowiązkowa dla każdego, kto dorastał przy dźwiękach „Oplutego” czy „Pobitych garów”. To portret artysty, który wybrał trudną drogę bycia „pomiędzy” – zbyt literackiego dla świata rocka i zbyt rockowego dla świata literatury. Rafał Księżyk stworzył dokument epoki, a Marcin Świetlicki, mimo swoich uników, po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najciekawszych obserwatorów polskiej rzeczywistości. Lektura zostawia nas z poczuciem fascynacji, ale i pewnego chłodu – dokładnie tak, jak po lekturze wiersza, który zrozumieliśmy tylko w połowie, ale którego rytm nie chce wyjść nam z głowy. To monumentalny zapis walki o prawo do bycia sobą w świecie, który nieustannie chce nas do kogoś „przysiąść”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side Jan Błaszczak
The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side
Jan Błaszczak
Trudno jest mi napisać jakąkolwiek opinię, bo chyba do końca nie zrozumiałem przesłania tej książki. Na pewno ma w sobie nutę oryginalności, bowiem dotyczy bardzo niszowego wątku obecności Polonii w Nowym Jorku w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Jan Błaszczyk jest młodym polskim dziennikarzem publikującym w tematyce kulturalnej i chyba najlepiej nadaje się do utkania opowieści o klubach Nowego Jorku: The Dom oraz Stanley’s Bar. Oba były prowadzone przez Stanleya Tolkina, Żyda polskiego pochodzenia – był to człowiek, który odcisnął dosyć silne piętno na funkcjonowaniu nowojorskiej bohemy artystycznej. W jego klubach pojawiali się najważniejsi przedstawiciele amerykańskiej kultury tamtych czasów. Książka ma charakter reportażu historyczno-kulturowego z dużym naciskiem na element artystyczny. Osoby wrażliwe na sztukę i kochające tamten czas oraz miejsca będą książką urzeczone, gdyż narracja jest niezwykle żywa i ma się wrażenie, że jest się na pokazie filmowym Andy’ego Warhola albo słucha się licznych dyskusji społeczno-politycznych, a gdzieś w tle leci jazzowa muzyka, a w rogu klubu ktoś początkujący deklamuje po cichu swoje wiersze. W tym sensie książka jest bardzo mocno angażująca, przechowuje i przekazuje dosyć silne emocje. Mnie jednak ona nie porwała – to dlatego, że zupełnie nie pociąga mnie oglądanie Nowego Jorku jako miasta kontrkultury i eksperymentu artystycznego. Na pewno interesujące były polskie wątki: opowieści polskich emigrantów, poszukiwanie tożsamości i często zawieszenie między dwoma światami. "The Dom" nie jest typowym reportażem biograficznym, bo szereg podjętych wątków nie zostało zakończonych, na wiele pytań autor nie daje odpowiedzi, ale myślę, że to jest bardzo świadomy zabieg. Każdy czytelnik we własnym zakresie może odnaleźć się w tym świecie, którego dzisiaj próżno już szukać.
Arek - awatar Arek
ocenił na61 miesiąc temu
Powrót do Reims Didier Eribon
Powrót do Reims
Didier Eribon
"Mógłbym powiedzieć, że z jednej strony stałem tym, kim byłem, a z drugiej - odrzuciłem to, kim powinienem być." 📗 Biografia i socjologiczny esej w jednym. Autor rozprawia się ze swoją przeszłością, którą porzucił w imię budowy własnej przyszłości. Kiedy jesteś młodym intelektualistą w świecie, w którym czytanie książek i szacunek do autorytetów to wstyd, a normą jest porzucanie szkoły tak szybko jak prawo pozwala. Kiedy masz poczucie seksualnej odmienności w świecie, w którym ludzi "innych" wytyka się palcami. Kiedy urodzisz się w takim świecie, skazany przez otoczenie na swoją nieuniknioną, marną I nieoryginalną przyszłość - jedynym sposobem na ucieczkę od tej przyszłości może wydawać całkowite odcięcie się od przeszłości. Tak zrobił autor i dzięki temu (jak sądził) umożliwił sobie sukces zawodowy i akceptację samego siebie. W książce jednak podejmuje refleksje nad tym czy całkowite odsunięcie się od swoich korzeni i jego silnie negatywne emocje, płynące m.in. z klasowego wstydu, były konieczne. Zastanawia się nad słusznością egoistycznej potrzeby porzucenia całości wraz z tym, co dobre lub przynajmniej godne uszanowania. 📗 Poznajemy historie członków rodziny autora, wywodzącego się z prowincjonalnej, niższej klasy robotniczej. Poznajemy ich i jego drogi życiowe. Książka pozwala lepiej zrozumieć czym jest świadomość i mentalność klasowa, jak istotne jest to gdzie i kiedy się wychowujemy oraz - co może w książce najmocniejsze - jak trudne bywa wyrwanie się z deterministycznej roli społecznej i jak łatwo nie docenić prób walki z tym narzutem. Odrębny rozdział książki został poświęcony preferencjom politycznym klasy robotniczej we Francji w kontekście zwrotu od socjalistycznej lub komunistycznej, prorobotniczej lewicy do rasistowskiej, antyimigracyjnej prawicy. Jak to się stało że "konflikt klasowy" ustąpił "konfliktowi rasowemu". Dlaczego program pozytywny, afirmacyjny, tożsamościowy przegrał z negatywnym, programem anty-, z odruchami etnicznymi. Kwestie motywacji politycznych, które poza tym rozdziałem pojawiają się w książce między innymi wątkami, to rzecz szczególnie istotna w czasach, gdy prawica staje się głównym nosicielem antysystemowego ludowego oporu. 📗 W kontekście polskim - książka pomaga docenić inkluzywność naszego systemu społeczno-gospodarczego. W kontekście politycznym - pomaga zrozumieć ruchy społeczne, mające swoje źródło na prowincji i wśród niezamożnych. W kontekście osobistym - podrzuca refleksję nad tym, czy czasem nie mamy nadmiernej skłonności do odrzucania części przeszłości, która nas zbudowała. 📗 Formalnie mieszają się tu opisy biograficzne autora z jego krótszymi lub dłuższymi eseistycznymi refleksjami socjologicznymi, filozoficznymi czy egzystencjalnymi. Nie zgadzam się z zarzutem, że książka jest przeintelektualizowana - moim zdaniem wszystko jest w granicach dobrego smaku, a szerokie refleksje autora są tu prawdziwą wartością dodaną (odwołania do autorów i tekstów zewnętrznych są jedynie dodatkiem). Ale to czysto kwestia preferencji. 📗 Zdecydowanie warto czytać. I z mojej perspektywy warto wracać, bo to typ książki, której odbiór dojrzewa i zmienia się z wiekiem odbiorcy.
PModzelewski - awatar PModzelewski
ocenił na81 miesiąc temu
Turbopatriotyzm Marcin Napiórkowski
Turbopatriotyzm
Marcin Napiórkowski
Kto chce lepiej zrozumieć współczesną Polskę, powinien uważniej przyjrzeć się jej modelom patriotyzmu. Naszą sferę publiczną organizuje nie zderzenie dwóch partii, lecz znacznie od niego głębszy podział na Polskę Uśmiechniętą i Polskę Ufortyfikowaną. Z jednej strony otwartość, optymistyczny pochód ku przyszłości, ale też zadowolenie, które łatwo zmienia się w samozachwyt i pełne pogardy ignorowanie tych, którzy w wyobrażonym „marszu na Zachód” pozostali z tyłu. Z drugiej – lęk przed obcością i utratą tożsamości, fascynacja przeszłością, ale też godna uwagi umiejętność przywracania dumy i godności. Chcecie poznać różne patriotyzmy, zobaczyć, jak współczsene media wprowadziły pole bitwy między dwoma modelami tożsamości? To polecam sięgnąć. Książka nie należy do łatwych i przyjemnych, nie jest dla każdego. Ja sama miałam duże problemy, by to przeczytać, ale nie żałuję. Tak jest tu wiele dziwnych, przydługich elementów, które można byłoby zapisać krócej. Lecz to wciąż dobra książka, gdzie na początku już dostajemy informacje, że autor będzie starał się być obiektywny, ale nie gwarantuje nam tego. Najbardziej mnie uderzyło chyba to, jak zostaje ukazana historia polskiego patriotyzmu - kiedy się ukształtował- i jak rezonuje z nami do dziś. Gdy inne państwa swoją definicję patriotyzmu ukształtowały w wolnych krajach, nas nie było - naszą bronią była partyzantka, co stało się kwintesencją patriotyzmu na wiele lat. Każda próba przełamania kończyła się fiaskiem, tylko podsycała prawdziwość romantycznego ideału patrioty. I niestety do dzisiaj się z tym zmagamy - ze strachem, wiecznym bieganiem za niepodległością. Nie mówię, że to źle, ale należy dostosować się do czasów - można spróbować złagodzić paryzancki patriotyzm, ale nie można o nim zapominać. Bo nie wiadomo, co przyniesie przyszłość...
zaczytana_mela - awatar zaczytana_mela
oceniła na717 dni temu

Cytaty z książki Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach

Więcej

Muzycznym fetyszem dzisiejszych nastolatków stała się playlista. W roli obiektu kultu zastąpiła płytę.

Muzycznym fetyszem dzisiejszych nastolatków stała się playlista. W roli obiektu kultu zastąpiła płytę.

Rafał Księżyk Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach Zobacz więcej

Nadmiar jest reprezentacją pustki.

Nadmiar jest reprezentacją pustki.

Rafał Księżyk Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach Zobacz więcej

Radzenie sobie w chaosie wymaga paktu z chaosem.

Radzenie sobie w chaosie wymaga paktu z chaosem.

Rafał Księżyk Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach, mutantach Zobacz więcej
Więcej