
Jakbyś kamień jadła
Po co mi ten śmiercionośny upał pełen much? Po co ten smak kamienia w ustach? Po co on tam jechał, ten Polak, i siedział dwa lata, i czemu oni wiecznie się w coś wtrącają, czemu pchają w to nos? Niby że co, że mają jakieś dziwne poczucie odpowiedzialności za wszystkich?
Jurij Andruchowycz, "Diabeł tkwi w serze"
Lapidarność, z jaką Tochman opowiada o potwornościach wojny i jej toksycznych konsekwencjach, wywołuje potężny efekt właśnie dzięki oszczędności stylu: okrucieństwo mówi samo za siebie, nie potrzebuje opisu ani koloryzowania.
"The Times"
Tochman towarzyszy antropolożce Ewie Klonowski w jej wysiłku scalenia rozproszonych szczątków, w jej nadziei, że kolejny odkopany masowy grób pomoże połączyć kości zmarłych z pogrążoną w żałobie rodziną. Nie ferując wyroków, nie proponując komentarza autor pozwala, by głosy ocalonych same opowiedziały o tych wstrząsających poszukiwaniach. W rezultacie otrzymujemy żywy portret kraju nadal zmagającego się z konsekwencjami wojny. Jednak głęboki sens Jakbyś kamień jadła nie odnosi się wyłącznie do Bośni, a opowiada o uniwersalnym ludzkim pragnieniu, by móc pogrzebać i opłakać ciało.
"The Finacial Times"
Tochman omija utarte ścieżki, którymi zwykle podążają na Bałkanach dziennikarze. Daje to jego niewielkiej książce potężną moc. Warto przeczytać tę niezwykły reportaż, by zrozumieć, jak cieniutka jest politura cywilizacji i jak łatwo przyjaciele obracają się przeciwko przyjaciołom. Jakbyś kamień jadła trzeba by wysłać Boutrosowi-Boutrosowi Ghaliemu i Kofiemu Annanowi, Johnowi Majorowi i Douglasowi Hurdowi, Georgeaowi Bushowi i Billowi Clintonowi. Pewnie by jej nie przeczytali, ale nawet przekartkowanie książki Tochmana zmąciłoby spokój ich emerytury.
"Literary Review"
Kup Jakbyś kamień jadła w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Jakbyś kamień jadła
Poznaj innych czytelników
7743 użytkowników ma tytuł Jakbyś kamień jadła na półkach głównych- Przeczytane 4 002
- Chcę przeczytać 3 688
- Teraz czytam 53
- Posiadam 652
- Reportaż 124
- Ulubione 89
- Literatura faktu 69
- 2019 45
- Chcę w prezencie 44
- Bałkany 44









































OPINIE i DYSKUSJE o książce Jakbyś kamień jadła
Mocna, oszczędna w słowach, wstrząsająca. Autor nie opowiada historii, autor streszcza ból, cierpienie i ludzką podłość.
Oszczędność stylu ma tutaj swoje zadanie: rozpacz, strach, gniew, nienawiść, ale też nadzieja - niewypowiedziane na kartkach książki i tak w nas uderzą.
Czy Srebrenica już się więcej nie powtórzy? Srebrenica powtarza się raz za razem i to jest przerażające!
Mocna, oszczędna w słowach, wstrząsająca. Autor nie opowiada historii, autor streszcza ból, cierpienie i ludzką podłość.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOszczędność stylu ma tutaj swoje zadanie: rozpacz, strach, gniew, nienawiść, ale też nadzieja - niewypowiedziane na kartkach książki i tak w nas uderzą.
Czy Srebrenica już się więcej nie powtórzy? Srebrenica powtarza się raz za razem i to jest przerażające!
Trudno i nigdy nie obiektywnie ocenia się takie ksiażki. Można brać przecież pod uwagę, przyjemność z czytania, ważność tematu, dostępność językową, nakład pracy włożonej w pisanie i inne części, w połączeniu tworzące świetną lekturę. Wystawiam tej ksiażce maksymalną ocenę, głównie ze względu na doniosłość tematu i jego ważność, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, który zaczyna wkraczać na ścieżkę, mogącą i w Europie doprowadzić do tego samego miejsca.
Trudno i nigdy nie obiektywnie ocenia się takie ksiażki. Można brać przecież pod uwagę, przyjemność z czytania, ważność tematu, dostępność językową, nakład pracy włożonej w pisanie i inne części, w połączeniu tworzące świetną lekturę. Wystawiam tej ksiażce maksymalną ocenę, głównie ze względu na doniosłość tematu i jego ważność, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, który...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaży o wojnie w byłej Jugosławii bądź konkretnie o oblężeniu Sarajewa czytałam kilka, natomiast to, co wyróżnia książkę Wojciecha Tochmana to fakt, że nie pisze on o samym zdarzeniu, a o jego konsekwencjach. Często skupiamy się na wstrząsających konfliktach i ich przebiegu, ale już rzadziej na ich rezultacie.
Ważąc każde słowo autor przedstawia nam życie w nowej powojennej rzeczywistości z perspektywy żon, matek i sióstr, które utraciły swoich bliskich i co najgorsze, nie mogą ich ostatecznie pożegnać ze względu na brak ciał. Tochman przez lata powraca na szeroko-pojęte tereny Bośni, aby towarzyszyć tym kobietom w rozdzierających serce poszukiwaniach i ekshumacjach kolejnych masowych grobów. Jednocześnie pokazuje też trudną codzienność, z jaką przyszło im się borykać: brak perspektyw, bezrobocie, bieda, niedożywienie, lęk przed odebraniem miejsca do życia… wyobrażacie sobie, że w waszym dotychczasowym domu po rozejmie zamieszkuje prześladowca? Korzysta z waszych sztućców i otwiera wam drzwi w waszej starej sukience?
Często też myślałam o żonach tych Serbów, którzy aktywnie uczestniczyli w eksterminacji. Jak mogły po wszystkim żyć ze swoimi mężami i udawać, że nic się nie wydarzyło? Porażający jest mechanizm wyparcia w umysłach tych osób.
Bardzo dobra lektura, która mierzy się z konsekwencjami czystek etnicznych, które to konsekwencje nie zniknęły pomimo upływu ponad 20 lat. I to tu, w naszej „cywilizowanej” Europie, o czym większość zdaje się zupełnie nie pamiętać.
Nie można pogrążać się bezgranicznie w żalu, ale nie można też zupełnie zapominać, bo historia lubi się powtarzać.
Reportaży o wojnie w byłej Jugosławii bądź konkretnie o oblężeniu Sarajewa czytałam kilka, natomiast to, co wyróżnia książkę Wojciecha Tochmana to fakt, że nie pisze on o samym zdarzeniu, a o jego konsekwencjach. Często skupiamy się na wstrząsających konfliktach i ich przebiegu, ale już rzadziej na ich rezultacie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWażąc każde słowo autor przedstawia nam życie w nowej...
Reportaż Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamień jadła” przeczytałam pierwszy raz ponad 20 lat temu. Zapisał się trwale w mej pamięci. Sądziłam, że po dwóch dekadach powtórna lektura będzie łatwiejsza, bo przecież już znałam treść, wiedziałam, czego się spodziewać…
A jednak przeżyłam bardzo to kolejne spotkanie. Zaledwie 160 stron tekstu, a ileż w nim treści, emocji i przerw robionych podczas czytania. Bo nie sposób połknąć tę książę jednym tchem. Jeżeli komuś to się udało, to nie wiem, czy mu zazdrościć, czy współczuć…
„Jakbyś kamień jadła” to opowieść o powojennej byłej Jugosławii, w której w latach 1992-1995 dochodziło do ludobójstwa i działo się to przy milczącym przyzwoleniu Europy i świata.
Pamiętam medialne doniesienia z tego kraju ogarniętego chaosem i niewyobrażalną przemocą. Bardzo przeżywałam tę wojnę z różnych powodów.
Wojciech Tochmann był jako reporter m.in. w oblężonym Sarajewie. Potem wrócił do Bośni w 2000 roku, by – jak pisze – „przyjrzeć się, jak ludzie tam sobie radzą między innymi ludźmi. I między grobami.”
I te obserwacje to zasadnicza treść książki, tym razem jednak mamy też ostatni rozdział poświęcony ubiegłorocznemu pobytowi reportera w Bośni i Hercegowinie, w 30 lat po oficjalnym zakończeniu wojny.
Co się zmieniło przez ten czas? Pewne problemy wciąż pozostają nierozwiązane, a ludzie, którzy jeszcze żyją i pamiętają wojnę, nadal cierpią.
To właśnie ludzkiemu cierpieniu Tochmann poświęcił „Jakbyś kamień jadła”. Bo wojna skończyła się tylko na papierze. Nienawiść, złość, rozpacz, bezradność, ból fizyczny i psychiczny wciąż jednak były żywe nawet kilka lat po zawarciu układu pokojowego.
Tak naprawdę nikt nie wygrał tej wojny, gdyż ofiary są po obu stronach. Samo przeżycie wojny nie oznacza bowiem powrotu do życia. To raczej wegetacja i ciągłe cierpienie, na które składają się i osobiste doświadczenia, i utrata bliskich, którzy nawet nie mają grobów. Niepewność i niemożność pochowania ich ciał, pożegnania się chociażby ze szczątkami, odbycia żałoby… - to wszystko sprawia, że dla wielu ludzi ta wojna nigdy się nie zakończyła.
Tochman spotka się i z ofiarami, i z katami, którzy po wojnie żyją w strachu przed zdemaskowaniem i karą. Część z nich ma wyrzuty sumienia, część powtarza wyświechtaną formułkę o wykonywaniu rozkazów… - tak dobrze znaną z historii.
Na mnie kolejny raz największe wrażenie zrobiły spotkania i rozmowy z kobietami. To matki, córki, żony, siostry… Najczęściej same padły ofiarami przemocy, zwłaszcza gwałtów, ale nie mogą odzyskać spokoju przede wszystkim dlatego, że nie wiedzą, co stało się z ich bliskimi. Część z nich po latach odnalazła i pochowała szczątki „swoich” mężczyzn, część nadal szuka. A czasem boją się te kobiety kolejnej podróży w celu identyfikacji czy zdobycia informacji.
Wielką bohaterką tego reportażu jest też doktor Eva Klonowski, antropolożka, która od lat zajmuje się identyfikacją zabitych na podstawie ich odnalezionych kości. Bywa, że szczątki były wykopywane i zakopywane w innych zbiorowych grobach by ukryć dowody zbrodni, co jeszcze bardziej utrudniało pracę tej niezwykłej kobiety.
Opowiada ona o swojej pracy ze spokojem, opanowaniem, ale i z wielkim poszanowaniem dla życia i śmierci, ofiar i ich bliskich.
To opanowanie, ważenie słów i ich ekonomia, przewaga ciszy nad krzykiem rozpaczy i bólu wyzierają z całej książki. I robią ogromne wrażenie. Większe niż rozdzieranie szat i barokowe opisy.
Tutaj często jedno słowo czy zdanie robi więcej niż u innych strony informacji i przekazów.
Porażający jest reportaż Wojciecha Tochamana. Trudno po tej lekturze dojść do siebie, ale warto przeczytać – ku przestrodze i z szacunku dla pracy autora, a przede wszystkim ofiar wojny, które dzięki tej książce przestały być bezimienne.
Gdyby to zależało ode mnie, wpisałabym tę książkę na listę szkolnych lektur – obowiązkowych.
Reportaż Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamień jadła” przeczytałam pierwszy raz ponad 20 lat temu. Zapisał się trwale w mej pamięci. Sądziłam, że po dwóch dekadach powtórna lektura będzie łatwiejsza, bo przecież już znałam treść, wiedziałam, czego się spodziewać…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA jednak przeżyłam bardzo to kolejne spotkanie. Zaledwie 160 stron tekstu, a ileż w nim treści, emocji i przerw...
"Każda zbrodnia ma swoje imię i nazwisko.”
Książkę czytałam w skupieniu, przepełniało mnie wzruszenie, do głosu dochodziły refleksyjne myśli. Z bólem wsłuchiwałam się w przeżycia kobiet wciąż mających nadzieję na odszukanie kości bliskich zaginionych w wojnie, zamordowanych w bestialstwie, oszukanych w sumieniach oprawców, pochowanych w masowych grobach, zbezczeszczonych w przypadkowych miejscach. Budzące silne emocje obrazy matek przywołujących do ujawnienia się resztek ciał dzieci, żon liczących na cud dowiedzenia się, jak i gdzie zmarli mężowie, córki pragnące znaleźć i pochować szczątki ojcowskich genów.
Wojna nie zna litości, sięga najmroczniejszych sfer ludzkiej natury, wyzwala w człowieku najgorsze. Wprowadza w traumę, która towarzyszy ofiarom do końca życia. Nawet jej koniec nie staje się początkiem nowego, nadal głęboko trwa w ludziach, krzywdy nie dają o sobie zapomnieć, niemożność pochowania zmarłych łamie serce, rzeczywistość nie wraca do pierwotnego stanu. Życie staje się imitacją, pustką i czekaniem, a co gorsze, wciąż widzi się oprawców w twarzach sąsiadów, morderców w etnicznym wydźwięku, gwałcicieli w mężczyznach. Wydawałoby się, że człowiek dumny ze swego człowieczeństwa, rozumu, wrażliwości i kultury, nie może tak wiele zła uczynić drugiemu człowiekowi. A jednak, pozostawia po sobie miasta widma, świadectwa bestialstwa w obozach koncentracyjnych, ziemię pokrytą szczątkami ludzkich kości, niemożliwe do identyfikacji zmieszane kości wydobyte podczas ekshumacji, a także lęk, że śmierć z rąk dawnych i obecnych sąsiadów jeszcze wróci.
„Jakbyś kamień jadła” to wstrząsający obraz tego, co działo się, kiedy człowieczeństwo przestało istnieć w ramach konfliktu wojennego, do jakiego stopnia wypaliło się okrucieństwo w duszach zbrodniarzy, jak szybko i sprawnie poszybowało w kierunku ludobójstwa. Opowieść o tym, jak żyć po wojnie na gruzach miast, domów, rodzin i serc, jak radzić sobie z widokiem dawnej własności przejętej przez tych, co stali po drugiej stronie konfliktu. Przejmująca relacja z wojny w Bośni i Hercegowinie (1992-1995),krwawego spustoszenia, które po sobie zostawiła, mrocznej serbskiej odsłony nienawiści, osobistych opowieści kobiet i skomplikowanych relacji. Styl narracji niezwykle przemawiający do wyobraźni, oszczędny i przejrzysty, stał się tłem dla przybliżenia bratobójczych dramatów i ciężkich traum. Dlaczego nasz gatunek wciąż wdaje się w konflikty zbrojne, odbiera życie, niszczy ludzkie losy, wprowadza kalectwo, zamęt i destrukcję? Dlaczego nie uczymy się na historycznych doświadczeniach i konsekwencjach? Czemu organizacje powstałe w imię pomocy tak naprawdę niewiele i nieskutecznie przeciwstawiają się realiom ogarniętych wojną regionów?
Jakże potrzebujemy takich reportaży, aby dawać smutne świadectwo nieograniczonego ludzkiego bestialstwa, okazać szacunek ofiarom, tym, co zostali zabici, i tym, co przetrwali w aurze straty, pamiętać dokąd prowadzi nasza nieokiełznana ciemna strona natury, przypominać, że za zło sami odpowiadamy, czynem lub biernością. Wobec tego, co obecnie dzieje się na świecie uwikłanym w konflikty, warto zbliżyć się do tego typu lektury, relacjonującej, uświadamiającej, wywołującej refleksje i odwołującej się do sumienia gatunku ludzkiego. Zerknij na inną książkę Wojciecha Tochmana, przedstawioną na Bookendorfinie, "Pianie kogutów, płacz psów", zainteresować może także "Pożegnanie z Narnią", rozmowa autora z Anną Krall.
bookendorfina.pl
"Każda zbrodnia ma swoje imię i nazwisko.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czytałam w skupieniu, przepełniało mnie wzruszenie, do głosu dochodziły refleksyjne myśli. Z bólem wsłuchiwałam się w przeżycia kobiet wciąż mających nadzieję na odszukanie kości bliskich zaginionych w wojnie, zamordowanych w bestialstwie, oszukanych w sumieniach oprawców, pochowanych w masowych grobach, zbezczeszczonych w...
Dawno nie czytałem żadnego reportażu, więc postanowiłem przenieść się do Bośni. Krajobraz po burzy, wojna na Bałkanach zebrało krwawe żniwo, a żałobnicy próbują zidentyfikować i pochować swoich bliskich. Lata niepewności co się z nimi stało, dopiero na podstawie badań antropologów i po ekshumacjach może w końcu dojść do pogrzebów. Reportaż krótki, poruszający, bo opowiadających o nieludzkich i chorych realiach wojennych. Podziały narodowościowo-religijne, czystki etniczne, wzajemna nienawiść. Krótkie to było i błyskawicznie się czytało, ale mam wrażenie, że zbyt chaotyczna narracja i trochę po łebkach. Jak ktoś jak ja nie orientuje się w realiach wojny na Bałkanach, to z tego reportażu nie dowie się genezy konfliktu, historii wydarzeń etc. To taka bardziej emocjonalna opowieść o tragediach ludzkich.
Dawno nie czytałem żadnego reportażu, więc postanowiłem przenieść się do Bośni. Krajobraz po burzy, wojna na Bałkanach zebrało krwawe żniwo, a żałobnicy próbują zidentyfikować i pochować swoich bliskich. Lata niepewności co się z nimi stało, dopiero na podstawie badań antropologów i po ekshumacjach może w końcu dojść do pogrzebów. Reportaż krótki, poruszający, bo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzymam w rękach piąte już wydanie przejmującego reportażu o skutkach wojny w Bośni i Hercegowinie autorstwa Wojciecha Tochmana pt. „Jakbyś kamień jadła” z oferty Wydawnictwa Literackiego, poszerzone o dodatkowy rozdział, który powstał po kolejnej wizycie autora na tych terenach w 2025 roku i nadal nie mogę pojąć skali okrucieństwa, jakie człowiek potrafi wyrządzić drugiemu człowiekowi.
Ta książka nie pozwala na obojętność. Nie daje czytelnikowi komfortu dystansu ani bezpiecznego schronienia w przekonaniu, że to już przeszłość, zamknięty rozdział historii. Wręcz przeciwnie, uświadamia, że wojna nie kończy się wraz z podpisaniem porozumień, lecz trwa w ludziach, w ich ciałach, w pamięci i w ziemi, która wciąż kryje ludzkie szczątki.
Wojciech Tochman oddaje głos kobietom: matkom, żonom, córkom, które latami czekają na identyfikację ciał swoich bliskich. Tytułowe „jedzenie kamienia” staje się metaforą bólu, który niemal fizycznie zalega w gardle. To opowieść o ciszy po krzyku, o pustce po utracie, o codzienności budowanej na gruzach.
Reportaż koncentruje się na konsekwencjach masakry w Srebrenicy i innych zbrodni, które na zawsze naznaczyły Bośnię i Hercegowinę. Tochman pokazuje dramat ekshumacji masowych grobów i nieocenione działania dr Ewy Elwiry Klonowskiej w tym zakresie, proces identyfikacji ofiar oraz wieloletnie starania rodzin o godny pochówek. Mijają lata, zmieniają się rządy, świat idzie naprzód, a kobiety wciąż czekają. Na kość, na fragment ubrania, na potwierdzenie, że mogą wreszcie postawić nagrobek z imieniem.
Nowy rozdział, dopisany po wizycie autora w 2025 roku pokazuje, jak pamięć o wojnie funkcjonuje po latach oraz jak polityczne napięcia wciąż wpływają na relacje między mieszkańcami kraju. To bolesne uświadomienie, że trauma nie znika, zmienia jedynie swoją formę.
„Jakbyś kamień jadła” czyta się powoli, z przerwami, bo emocjonalny ciężar bywa przytłaczający. A jednak to lektura potrzebna. Uczy empatii i pokory wobec cudzej historii. Przypomina, że za statystykami kryją się konkretne twarze, imiona i niespełnione plany.
Bez wahania, polecam!
Trzymam w rękach piąte już wydanie przejmującego reportażu o skutkach wojny w Bośni i Hercegowinie autorstwa Wojciecha Tochmana pt. „Jakbyś kamień jadła” z oferty Wydawnictwa Literackiego, poszerzone o dodatkowy rozdział, który powstał po kolejnej wizycie autora na tych terenach w 2025 roku i nadal nie mogę pojąć skali okrucieństwa, jakie człowiek potrafi wyrządzić drugiemu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo wizycie w Sarajewie, a szczególnie w Muzeum Ludobójstwa i Zbrodni Przeciwko Ludzkości, przeczytana po raz drugi, książka Tochmana robi jeszcze większe wrażenie. Jeszcze bardziej porusza.
Po wizycie w Sarajewie, a szczególnie w Muzeum Ludobójstwa i Zbrodni Przeciwko Ludzkości, przeczytana po raz drugi, książka Tochmana robi jeszcze większe wrażenie. Jeszcze bardziej porusza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDokument oferuje głęboko poruszające i refleksyjne spojrzenie na tragiczną rzeczywistość wojny w Bośni,
która miała miejsce w latach 1992-1995 i była jednym z najtragiczniejszych i najkrwawszych konfliktów w Europie po II wojnie światowej.
Autor, poprzez swoje analizy i opisy, dotyka istoty ludzkiego cierpienia, nie ograniczając się jedynie do statystyk i wydarzeń historycznych, lecz koncentrując się na osobistych historiach tych, których życie zostało nieodwracalnie zmienione przez konflikt.
Styl Tochmana unika uproszczeń oraz jednoznacznych ocen, co jest istotne w kontekście tak skomplikowanych i bolesnych wydarzeń. Jego uwaga skupia się na emocjach i traumach ofiar, a także na różnych perspektywach stron konfliktu, co pozwala na stworzenie wielowymiarowego obrazu sytuacji. Taki sposób narracji angażuje czytelnika i skłania do refleksji nad przyczynami nienawiści oraz mechanizmami prowadzącymi do przemocy. Czytelnik staje się świadkiem indywidualnych tragedii, a towarzyszy mu świadomość, że za każdą liczbą kryje się ludzka historia.
Jednym z najważniejszych elementów książki jest postać antropolog Ewy Elwiry Klonowskiej, zaangażowanej w proces ekshumacji i identyfikacji ofiar. Jej działania nie tylko przywracają tożsamość zamordowanym, ale także dają nadzieję tym, którzy pozostają w niepewności. Tochman zadaje pytania o ludzką naturę - jak łatwo nienawiść może przekształcić ludzi w oprawców.
Książka zdaje się być również krytyką dla bezsilności, braku reakcji i nieudolności międzynarodowej społeczności (ONZ),jest także nawoływaniem do odpowiedzialności i działania. W tokach współczesnych debat na temat pamięci, sprawiedliwości i pojednania, suchy ton faktów i liczby nie wystarczą – konieczne jest uświadomienie sobie ludzkich losów i historii, które nigdy nie powinny zostać zapomniane.
Dokument oferuje głęboko poruszające i refleksyjne spojrzenie na tragiczną rzeczywistość wojny w Bośni,
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toktóra miała miejsce w latach 1992-1995 i była jednym z najtragiczniejszych i najkrwawszych konfliktów w Europie po II wojnie światowej.
Autor, poprzez swoje analizy i opisy, dotyka istoty ludzkiego cierpienia, nie ograniczając się jedynie do statystyk i wydarzeń...
Zaczęłam czytać ten reportaż wieczorem. Następnego dnia rano, chciałam poczytać kilka stron przy śniadaniu. I to był błąd. Nie dałam rady, straciłam całkiem apetyt. Do tego poczułam ogromny dyskomfort i dysonans poznawczy. Siedząc sobie w cichym, ciepłym domu, jedząc świeżą bułkę i czytając o tak potwornej krzywdzie innych istnień. Poczułam się po prostu źle w stosunku do tych ludzi, którzy musieli przejść tyle bestialstwa i okrucieństwa. I choć często przy czytaniu brakowało mi wiedzy i lepszego tla i genezy tamtych wydarzeń, to i tak sedno sprawy wyłanialo się bez problemu i wychodziło na piereszy plan.
Wszystko jest opisane tak dosadnie, prostym językiem. I to jakoś jeszcze bardziej boli, że o takich strasznych rzeczach da się mówić tak po prostu, i tak konkretnie przy tym.
"Wszyscy w Bośni znają doktor Ewę. Ona kopie u nas kości, identyfikuje ludzi. Znalazła mi syna, obiecała drugiego."
Doktor Ewa Klonowski- niesamowita kobieta i antropolog! Jestem pod wrażeniem jej pracy i zaangażowania.
Czytajmy takie książki, pamiętajmy historie, uświadamiajmy sobie i doceniajmy jakimi jesteśmy teraz szczęściarzami w porównaniu z innymi pokoleniami i populacjami. Nie zapominajmy. Tyle możemy zrobić dla tych straconych istnień.
Zaczęłam czytać ten reportaż wieczorem. Następnego dnia rano, chciałam poczytać kilka stron przy śniadaniu. I to był błąd. Nie dałam rady, straciłam całkiem apetyt. Do tego poczułam ogromny dyskomfort i dysonans poznawczy. Siedząc sobie w cichym, ciepłym domu, jedząc świeżą bułkę i czytając o tak potwornej krzywdzie innych istnień. Poczułam się po prostu źle w stosunku do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to