Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew

Okładka książki Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew
Paweł Smoleński Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
184 str. 3 godz. 4 min.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
131 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
329
328

Na półkach:

(2016)

„[…] poza druzami* z północy kraju […] to jedyni Arabowie lojalni wobec państwa żydowskiego. Może nie płacą podatków, ale służą w armii, również podczas otwartych konfliktów […]” (str. 10).

Kolejny odcinek serii izraelsko-palestyńskiej. Ten sam styl, to samo podejście. Reportaż rozpoczyna się od aktu terroru z jesieni roku 2015, jaki rozegrał się na dworcu autobusowym w południowo-wschodniej Beer Szewie. Sprawcą okazuje się lokalny Arab, młody Beduin – czyli ktoś, kogo żaden Izraelczyk – ani muzułmanin, ani żyd – nie podejrzewałby o terroryzm. Jakie były motywy chłopaka? Co popchnęło go do zbrodni? Dlaczego stał się radykałem? Refleksje są raczej gorzkie, i prowadzą wprost do sedna: problemów mieszkańców pustyni Negew – tych które wiążą się państwem, oraz tych, które mają sami ze sobą. A jest ich niemało:

- ciasne, prowizorycznie baraki, budowane z czego się da, bez bieżącej wody, kanalizacji i elektryczności; stawiane na dziko – pojedyncze samowole budowlane, a także całe wioski, regularnie burzone przez państwo i odbudowywane przez mieszkańców (niekończący się cykl destrukcji i odbudowy)

- utrata terenów o potencjale rolniczym

- niski poziom wykształcenia, kłopoty z analfabetyzmem; wczesne przerywanie nauki

- złowieszcza synergia patriarchalizmu**, anachronicznych tabu, krępujących norm i wzorców religijnych

- wielodzietne, biedne rodziny***; przemoc domowa (zwłaszcza wobec kobiet – i nie jako patologia, ale swego rodzaju norma, sposób rozwiązywania problemów)

- wczesny wiek inicjacji seksualnej dziewcząt (w okresie dojrzewania, wymuszony małżeństwami ze starszymi członkami klanu)

- przestępczość (przemoc, krwawe wendetty [jak w Albanii], kradzieże, przemyt narkotyków)

- niechęć do zmian (migracji do większych ośrodków miejskich, rozsądnego planowania rodziny, edukacji itd.)

Do niektórych już dotarło, że pewna epoka się skończyła. Że nie da się już żyć poza państwem, że obowiązujące tradycje nie są korzystne – mnożą nieszczęścia i pogłębiają biedę. Większość jednak nie chce, albo nie umie odrzucić starego modelu (pod presją rodziny lub z uwagi na wąskie horyzonty). Kiedy kończmy książkę, polityka Państwa Izrael nie wydaje nam się już taka absurdalna. Porównania do Cyganów również.

____________
* Druzowie – „Wielu Druzów uważa, że wywodzą się od biblijnego Jetro, czyli teścia Mojżesza, który sam nie był Żydem, ale wspierał naród żydowski” (https://web.archive.org/web/20141202222902/http://izrael.org.il/fotoreportae/4454-kim-sa-izraelscy-druzowie.html); „[…] grupa etnoreligijna mieszkająca w Libanie, Syrii, Izraelu i Jordanii; ok. 680 tys., […] nazwa »druzowie« pochodzi od imienia założyciela synkretycznego kierunku w islamie z elementami chrześcijaństwa i dawnych wierzeń Bliskiego Wschodu, w tym w reinkarnację; […]” (Obyczaje, języki, ludy świata. Encyklopedia PWN, 2007, str. 178); „[…] przez muzułmanów są uważani za bezbożnych heretyków” (str. 68).
** Żelazny autorytet mężów i ojców, obejmujący wszystkich męskich członków rodziny. Dyskryminacja z uwagi na płeć, odbierająca kobiecie jakiekolwiek prawo do samostanowienia. Typowa, zahukana Beduinka, która ma kłopoty z czytaniem, spędzi całe życie w obrębie obozu – identycznie jak większość Afganek, które nie opuszczą rodzinnej doliny (za wyjątkiem tych, których mąż mieszka w sąsiedniej). I na pustyni Negew, i na stokach Hindukuszu – za kobietę trzeba oczywiście zapłacić. Ją się kupuje. Podobnie jak u tureckich Kurdów, tych z głębokiej prowincji, funkcjonuje problem honorowych morderstw i wymuszonych samobójstw: kiedy rodzina uzna, że kobieta prowadzi się źle, lub że są ku temu wyraźne przesłanki – ginie z rąk najbliższych. Zarzuty nie muszą być sensowne. (W książce podany jest przykład dziewczynki, która zawiniła zaledwie czatem z nieznajomym. Więcej podobnych historii można znaleźć w „Zabójcy z miasta moreli” [2010]).
*** Beduinów jest niewielu, raptem 250 tysięcy [ćwierć miliona] (2016), ale ich populacja rośnie. Połowa mężczyzn żyje w związkach poligamicznych, ma po dwie-trzy żony. Jedna kobieta ma zazwyczaj kilkanaścioro dzieci (!). Obecnie (2016) stanowią 34 procent populacji pustyni Negew.



Książka trochę słabsza od pozostałych. Wiele postaci zarysowano nazbyt oszczędnie; da się wyczuć, że reporterowi brakło materiału, że spędził z bohaterami zbyt mało czasu lub nie miał szansy pogadać w intymnej atmosferze, w cztery oczy lub w dogodnym momencie.
To co autor dodaje od siebie, w pierwszej osobie – także nie chwyta za serce, nie jest charyzmatyczne ani błyskotliwe. Oprócz drobnych błędów technicznych, i trzech wpadek merytorycznych, o marginalnym znaczeniu, wszystko trzyma się kupy. Tekst jest co najmniej dobry, można go podzielić na fragmenty gawędziarskie i te pisane w sposób typowo reporterski, konkretny i oszczędny. (W szkolnej skali, dałbym Smoleńskiemu czwórkę minus).



To, że w Polsce nie zajmuje się atrakcyjnego, pozornie bezpańskiego terenu i nie stawia na nim samowoli budowlanej – jest w zasadzie normą. Czemu Państwo Izrael, oparte na takim samym, europejskim modelu, wzorowanym na tych samych normach, miałoby funkcjonować inaczej? Inną kwestią jest oczywiście fakt, że dla świętego spokoju łatwiej byłoby uchwalić jakieś plany miejscowe i zalegalizować część osiedli. Na pewno można by pójść tym ludziom na rękę. Częściowo było to oczywiście robione, Smoleński pisze również o normalnych miasteczkach, które funkcjonują jak te z północy: Judei, Samarii i Galilei. Jednak tam też dają o sobie znać stare zwyczaje (np. prawo wendetty).

Czy ktoś formalnie uniemożliwia Arabom rozpoczęcie nowego życia w ramach terenu już zurbanizowanego, w takich miastach jak Beer Szewa czy Tel Awiw-Jafa? Nie (autor pisze o tym wprost). Jeżeli ci ludzie nie żyją już z pasterstwa, a nie mają prawa własności do ziemi, to czy nie sensowniej byłoby skorzystać z już istniejącej infrastruktury?

Jeśli tradycja jest tak ważna, to dlaczego traktowana jest tak wybiórczo? Zachodnie stroje mają się nijak do tych „ludowych”, podobnie jak budowa chat z blachy falistej, plastiku oraz innych materiałów, raczej niedostępnych wcześniejszym generacjom. Namiot można złożyć, wrzucić na wielbłąda i za dzień, dwa – rozłożyć gdzie indziej; z barakiem to nie przejdzie (kompletny brak mobilności). To samo z agregatami.

Paranoiczny stosunek do zalesiania. O ile można zrozumieć niechęć tej części miejscowych, którzy tracą w ten sposób obszary wykorzystywane wcześniej rolniczo, to już chęć zachowania pierwotnego krajobrazu budzi mieszane uczucia – to trochę jak w przypadku frakcji „czerwonych” z trylogii marsjańskiej (1992-1996) Kima Stanleya Robinsona, która sprzeciwia się terraformowaniu i domaga zachowania Marsa w pierwotnym stadium, dla przyszłych pokoleń. Jeśli Arabom brakuje pustyni, w stosunkowo niewielkiej odległości jest Sahara, Pustynia Syryjska, Wielki i Mały Nefud, a także cały półwysep Synaj… Oczywiście Negew wygląda malowniczo, ale sadzenie drzew i przekształcanie tego terenu w bardziej przyjazny brzmi wyjątkowo sensownie (zresztą nie obejmuje całego obszaru, dotyczy zaledwie skrawków). Koczownicy są mobilni, przenoszą się tam gdzie mogą się utrzymać. Skoro pinie w tym przeszkadzają, skoro stanowią aż taki problem, może powinni wrócić do korzeni? Do żywota nomadów?



Szarkijja [sharqiya] (wschodnia burza piaskowa*) – „Wiatr [który] zabija ludzi, wysusza plony, niszczy namioty, płoszy zwierzęta”** (str. 59). Tytuł można odczytywać na dwa sposoby: 1) jako metaforę trudnego okresu, związanego z polityką państwa i podtrzymywaniem zestawu anachronicznych nakazów, tradycji oraz praw religijnych, skutkujących zubożeniem społeczności, obniżaniem poziomu życia i krzywdzeniem kobiet; 2) nawiązanie do pustynnej codzienności, wiecznej konfrontacji z żywiołem.

____________
* Smoleński podaje takie tłumaczenie: „wschodni wiatr”. Niżej definicja wygrzebana z sieci:
„Over the eastern Mediterranean basin and the
Levant region, the name `Sharqiya' represents
the easterly wind storms. Defnitions of the name
`Sharqiya' are antithetical. One defnition refers
to a continental polar storm (Levi, 1965; Bitan,
1983), while another refers to a continental
tropical storm (Academy of the Hebrew Lan-
guage and Israel Meteorological Service, 1971;
Tokatly, 1994). A broader defnition of `Shar-
qiya' refers to all of the easterly wind storms,
which are dry and warm during the winter season
(Katsenelson, 1967)” (https://www.tau.ac.il/~pinhas/papers/1998/Saaroni_et_al_TAC_1998.pdf).
** Nieco więcej na str. 70-71 oraz 86-87.



UWAGI MERYTORYCZNE (wyd. I z 2016):
Str. 26 – „Gdy więc […] na Bliski Wschód dotarły nauki Proroka […]” – one się zrodziły na Bliskim Wschodzie, w Arabii która jest jego częścią (!).

Str. 102 – „Pędził więc samochodem […] łamiąc po drodze wszelkie przepisy. Może był na haju po trawie […]” – po „trawie” raczej by się ślimaczył, o ile w ogóle udałoby mu się uruchomić auto. Autor nie zna chyba specyfiki tej używki.

Str. 161 – jeśli kobieta ma około czterdziestki, to lata w których była dziewczyną ma już za sobą.

UWAGI TECHNICZNE:
Str. 11/103 – an-Nabari i An-Nabari – dwie formy zapisu tuż obok siebie (?); str. 18 – „izraelskich, oczach” (izraelskich oczach – zbędny przecinek); str. 75 – „1948,” (zbędny przecinek); str. 77 – ekologowie (ekolodzy? – dalej właśnie w tej formie); str. 80 – Szarkii (szarkiji?); str. 117 – Wielbłądzia Skała była wspomniana na str. 95, a tutaj autor robi to tak, jakby pisał o niej po raz pierwszy; str. 155 – „[…] popraw. Szukaj […]” – zamiast kropki, powinien być przecinek i kontynuacja zdania (to samo na str. 169 – „[…] charyzma. Gdy […]”) + Nadmiernie rozbudowane zdania (np. str. 95) – gdzie zamiast przecinków wypadałoby użyć myślników, tak aby czytelnik wiedział – co jest częścią główną, a co wtrąceniem.

(2016)

„[…] poza druzami* z północy kraju […] to jedyni Arabowie lojalni wobec państwa żydowskiego. Może nie płacą podatków, ale służą w armii, również podczas otwartych konfliktów […]” (str. 10).

Kolejny odcinek serii izraelsko-palestyńskiej. Ten sam styl, to samo podejście. Reportaż rozpoczyna się od aktu terroru z jesieni roku 2015, jaki rozegrał się na dworcu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
315
161

Na półkach:

Beduini - jako obywatele. Pogardzani obywatele. Państwa, które jak mało które, ma pod górkę jeśli chodzi o wdrażanie demokracji. Paweł Smoleński zaś pokazuje kolejną odsłonę - tym razem pustyni Negew, która nie jest tylko atrakcją turystyczną. Dla wielu to miejsce do życia. Jedyne jakie mają.

Beduini - jako obywatele. Pogardzani obywatele. Państwa, które jak mało które, ma pod górkę jeśli chodzi o wdrażanie demokracji. Paweł Smoleński zaś pokazuje kolejną odsłonę - tym razem pustyni Negew, która nie jest tylko atrakcją turystyczną. Dla wielu to miejsce do życia. Jedyne jakie mają.

Pokaż mimo to

avatar
200
198

Na półkach:

Bardzo dobry reportaż. Książka krótka i można ją spokojnie przeczytać w jeden dzień. Choć czegoś mi w niej brakowało. Mam wrażenie, że temat nie wyczerpany. Chciałabym więcej o Beduinach się dowiedzieć. Warto przeczytać a potem sięgnąć po następną w tym temacie.

Bardzo dobry reportaż. Książka krótka i można ją spokojnie przeczytać w jeden dzień. Choć czegoś mi w niej brakowało. Mam wrażenie, że temat nie wyczerpany. Chciałabym więcej o Beduinach się dowiedzieć. Warto przeczytać a potem sięgnąć po następną w tym temacie.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
114
107

Na półkach: , , , ,

Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie zagłębiałem się w tematykę Izraela i jego podejścia do mniejszości arabskiej oraz Beduinów. Oczywiście, wiedziałem, że są, że mieszkają na pustyni i tyle. Życie oczywiście jest dużo bardziej skomplikowane i brutalne. Książka nie próbuje pokazać nam landrynkowatego świata Beduinów, czy państwa izraelskiego. Za to dostajemy gorzki ale bardzo realistyczny reportaż o tym, z czym zmagają się mieszkańcy pustyni. Dowiadujemy się także bardzo wiele o stosunkach panujących wewnątrz. Duża część książki skupia się także na losie kobiet. Kobiet która praktycznie nie mają żadnych praw.

Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie zagłębiałem się w tematykę Izraela i jego podejścia do mniejszości arabskiej oraz Beduinów. Oczywiście, wiedziałem, że są, że mieszkają na pustyni i tyle. Życie oczywiście jest dużo bardziej skomplikowane i brutalne. Książka nie próbuje pokazać nam landrynkowatego świata Beduinów, czy państwa izraelskiego. Za to dostajemy gorzki ale...

więcej Pokaż mimo to

avatar
531
236

Na półkach:

Paweł Smoleński pisze świetnie. To fakt niezaprzeczalny. Nie ma tu żadnego nietrafionego opisu, żadnego zgrzytającego słowa. Jest duża poetyckość tekstu wynikająca z tego, że autor - jak sam przyznał - nie nagrywa swoich rozmówców, tylko potem odtwarza ich wypowiedzi. Na to mogę przymknąć oko, mam tylko nadzieję, że wypowiedzi nie są zbyt ubarwiane.

To, co Smoleńskiemu można zarzucić, to fakt, że czasem pisze za krótko. Po książce o Kurdystanie dostajemy kolejną pozycję, która w bardzo wybiórczy sposób traktuje opisywany temat. Opowieść o Beduinach jest zamknięta tylko do kręgu Beduinów i to tych lepiej wykształconych, którzy wyrwali się z okowów tradycji. Zdecydowanie brakuje przedstawienia stanowiska Izraela i opinii Arabów o Beduinach. Czyta się świetnie, ale od reportażu wymagam jednak kopania głębiej.

Paweł Smoleński pisze świetnie. To fakt niezaprzeczalny. Nie ma tu żadnego nietrafionego opisu, żadnego zgrzytającego słowa. Jest duża poetyckość tekstu wynikająca z tego, że autor - jak sam przyznał - nie nagrywa swoich rozmówców, tylko potem odtwarza ich wypowiedzi. Na to mogę przymknąć oko, mam tylko nadzieję, że wypowiedzi nie są zbyt ubarwiane.

To, co Smoleńskiemu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
159
94

Na półkach: ,

Znudziłam się w połowie czytania. Ta książka jest o polityce a Beduini to tylko pretekst a nie główny temat.

Znudziłam się w połowie czytania. Ta książka jest o polityce a Beduini to tylko pretekst a nie główny temat.

Pokaż mimo to

avatar
546
34

Na półkach:

1. Dobrze napisane.
2. Otwiera oczy.

1. Dobrze napisane.
2. Otwiera oczy.

Pokaż mimo to

avatar
253
26

Na półkach:

Czyta się z zapartym tchem, rzeczowa, konkretna, warta przeczytania.

Czyta się z zapartym tchem, rzeczowa, konkretna, warta przeczytania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
143
142

Na półkach:

Fajna, a zarazem trudna, ale to jest właśnie Czarne w pełnej krasie...

Fajna, a zarazem trudna, ale to jest właśnie Czarne w pełnej krasie...

Pokaż mimo to

avatar
240
53

Na półkach: ,

Bardzo dobry reportaż, kolejny zresztą w wydaniu Smoleńskiego. Temat tym razem bardzo niszowy, bo o Beduinach w Izraelu mało kto słyszał, a jeszcze mniej osób potrafi cokolwiek powiedzieć. Polecam.

Bardzo dobry reportaż, kolejny zresztą w wydaniu Smoleńskiego. Temat tym razem bardzo niszowy, bo o Beduinach w Izraelu mało kto słyszał, a jeszcze mniej osób potrafi cokolwiek powiedzieć. Polecam.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Paweł Smoleński Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew Zobacz więcej
Paweł Smoleński Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew Zobacz więcej
Paweł Smoleński Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd