Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej

Okładka książki Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej
Linda Polman Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Reportaż
Tytuł oryginału:
De Crisiskaravaan: Achter de Schermen van de Noodhulpindustrie
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2016-06-02
Data 1. wyd. pol.:
2011-09-01
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380493087
Tłumacz:
Ewa Jusewicz-Kalter
Tagi:
Afganistan Afryka głód interwencja humanitarna konflikty etniczne korupcja literatura faktu manipulacja pomoc humanitarna przemoc reportaż Somalia wojna
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
711 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
827
507

Na półkach:

📖🐲
Na początek ważny cytat: „Każda pomoc, która prowadzi do uzależnienia ludzi, którym się pomaga, i pozbawia ich samodzielności, jest złą pomocą”.

Niestety książka boleśnie uświadamia nam, że w pewnych rejonach świata ludzie będą cierpieć, głodować i umierać niezależnie od tego, czy trafi do nich pomoc humanitarna, czy też nie, ponieważ są to regiony niestabilne, targane wojną domową lub konfliktami międzynarodowymi, które wydają się nie mieć rozwiązania. Tym bardziej, że jak stwierdza autorka: „Jeśli posługujesz się przemocą w wystarczającym stopniu, przybywa pomoc, a jeśli eskalujesz przemoc, to przybędzie więcej pomocy”. Jednym słowem organizacje humanitarne stają się elementem konfliktu i dlatego autorka apeluje, aby móc krytycznie i w miarę możliwości obiektywnie spojrzeć na to, czy działania organizacji pomocowych łagodzą problemy, czy właśnie je nasilają. I czy w takim razie etyczne jest dalej udzielać pomocy, skoro wiadomo, że przedłuży ona konflikt w danym regionie albo nasili okrucieństwo? I nie są to jedyne pytania, które stawia autorka.

Szkoda tylko, że nie ma żadnych przykładów z ubiegłego dziesięciolecia (dodanych np. w formie posłowia do tego nowego wydania), bo podejrzewam, że wraz z upowszechnieniem się mediów społecznościowych i komórek, sytuacja w krajach rozwijających się mogła się nieco zmienić pod względem transparentności i konfrontowania ofiarodawców z faktami. Oczywiście mamy też związaną ze społecznościówkami plagę fake newsów, ale myślę, że analiza sytuacji obecnej byłaby równie ciekawa. Drugi, powiedzmy, zarzut to nieprzedstawienie głębiej konfliktu Tutsi i Hutu w skali historycznej, co b. ciekawie opisał Kapuściński w Hebanie. Że Tutsi nie są również niewinnymi owieczkami i że zaszłości tego konfliktu sięgają dużo głębiej oraz mają podłoże ekonomiczne (Tutsi posiadający w przyzbliżeniu 80% bogactwa kraju), a broń dla Hutu, która umożliwiła taką koszmarną eskalację tego konfliktu, została dostarczona przez Francję, która potem ich tak dzielnie ratowała.

Na koniec powiem, że najbardziej chyba osłabił mnie opał za 150 mln dolarów. To idealny przykład tego, że większość wpłat od ofiarodawców ma służyć przede wszystkim samym organizacjom oraz ich amerykańskim lub europejskim podwykonawcom, bo zanim jakiekolwiek fundusze trafią do kraju docelowego, niewiele z nich zostaje. Wiadomo, że ponosi się koszty administracyjne, ale nikt nie stara się nawet postawić jakichkolwiek ram albo ograniczeń dla takiego wydatkowania i określić, co jest wydatkiem absolutnie niezbędnym, a co zwyczajnym nabijaniem marży. Poza tym bardzo ciekawe są kulisy akcji pomocy dla Etiopii, w którą włączył się m. in. Band Aid. Na pewno przy okazji Gwiazdki ten utwór znów będzie grany w rozgłośniach i warto wtedy sobie przypomnieć, że medialna historia rzadko kiedy jest taka czarno-biała, jak chcą ją przedstawiać jej autorzy.

Książkę polecam, bo to nie jest sensacyjne plotkowanie o humanitarnym światku, ale solidne omówienie podstawowych problemów pięknej idei, która wydaje czasami potworne, skorumpowane i niemoralne dzieci.

📖🐲
Na początek ważny cytat: „Każda pomoc, która prowadzi do uzależnienia ludzi, którym się pomaga, i pozbawia ich samodzielności, jest złą pomocą”.

Niestety książka boleśnie uświadamia nam, że w pewnych rejonach świata ludzie będą cierpieć, głodować i umierać niezależnie od tego, czy trafi do nich pomoc humanitarna, czy też nie, ponieważ są to regiony niestabilne, targane...

więcej Pokaż mimo to

avatar
104
86

Na półkach:

Reportaż ten mogę określić w jeden sposób: zmarnowany potencjał. Świetny temat, gorzej z jego ujęciem. Sądzę, że wysokie noty dają tej pozycji ci, którzy do tej pory nie zetknęli się z tematem ciemnej strony pomocy humanitarnej.

Rozdział o Rwandzie był dla mnie bardzo interesujący. Pokazywał zarówno tło polityczne, jak i ludzkie oblicze tego konfliktu. Być może nie była to dogłębna analiza, ale rzuciła nowe światło na to, co mówi się powszechnie o tej humanitarnej porażce.

Później z każdą stroną było coraz gorzej. Główny zamysł rozmywał się w pobieżnym rzucaniu hasłami. Brak tu pewnej dozy obiektywizmu, która przy pisaniu klasycznego reportażu jest niezbędna. Z trudem dobrnęłam do końca bardziej kartkując, niż uważnie czytając.

Reportaż ten mogę określić w jeden sposób: zmarnowany potencjał. Świetny temat, gorzej z jego ujęciem. Sądzę, że wysokie noty dają tej pozycji ci, którzy do tej pory nie zetknęli się z tematem ciemnej strony pomocy humanitarnej.

Rozdział o Rwandzie był dla mnie bardzo interesujący. Pokazywał zarówno tło polityczne, jak i ludzkie oblicze tego konfliktu. Być może nie była...

więcej Pokaż mimo to

avatar
543
356

Na półkach: , ,

Bardzo smutna opowieść o tym jak działa przemysł pomocy humanitarnej. Błędy tego systemu oraz wykorzystywanie krzywdy do wzbogacenia się. Oczywiście wielu chce naprawdę pomóc, ale bez przygotowania często powodują więcej szkód niż pożytku.

Bardzo smutna opowieść o tym jak działa przemysł pomocy humanitarnej. Błędy tego systemu oraz wykorzystywanie krzywdy do wzbogacenia się. Oczywiście wielu chce naprawdę pomóc, ale bez przygotowania często powodują więcej szkód niż pożytku.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
325
62

Na półkach: ,

Czytałam z zapartym tchem, nie dowierzając w niektóre przytaczane liczby i sugestie. Wstrząsająca lektura.

Czytałam z zapartym tchem, nie dowierzając w niektóre przytaczane liczby i sugestie. Wstrząsająca lektura.

Pokaż mimo to

avatar
91
10

Na półkach:

„biednym i bezbronnym powinno przysługiwać przynajmniej prawo do ochrony przed niekompetentnymi pracownikami organizacji humanitarnych”
Jan Egeland, podsekretarz ONZ ds. humanitarnych

I jeszcze XIX w. doświadczenia Florence Nightingale z wojny krymskiej: „(F.N.) uświadomiła sobie, że bez jej pomocy wojna szybciej dobiegłaby końca. Wcześniej zabrakłoby żołnierzy zdolnych do walki, a minister wojny miałby większe trudności z rekrutowaniem nowych sił. Jeśli mężczyźni byliby świadomi, że ranni nie mogą liczyć na opiekę, to chętniej szukaliby innego zajęcia.”

„biednym i bezbronnym powinno przysługiwać przynajmniej prawo do ochrony przed niekompetentnymi pracownikami organizacji humanitarnych”
Jan Egeland, podsekretarz ONZ ds. humanitarnych

I jeszcze XIX w. doświadczenia Florence Nightingale z wojny krymskiej: „(F.N.) uświadomiła sobie, że bez jej pomocy wojna szybciej dobiegłaby końca. Wcześniej zabrakłoby żołnierzy zdolnych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
165
79

Na półkach:

Bardzo ciekawy reportaż otwierający oczy na wiele aspektów pomocy humanitarnej, o których wcześniej nie myślałam. Niektóre rozdziały faktycznie niepotrzebne i nudne, stąd taka ocena, jednak dla tych wartościowych warto przeczytać, bo książka długa nie jest (a szkoda, bo zostaje pewien niedosyt).

Bardzo ciekawy reportaż otwierający oczy na wiele aspektów pomocy humanitarnej, o których wcześniej nie myślałam. Niektóre rozdziały faktycznie niepotrzebne i nudne, stąd taka ocena, jednak dla tych wartościowych warto przeczytać, bo książka długa nie jest (a szkoda, bo zostaje pewien niedosyt).

Pokaż mimo to

avatar
722
33

Na półkach:

warto przeczytać, temat jeszcze niewyesploatowany, a styl autorki bardzo przyjemny - bez ekscytacji i emocji, za to z lekką dawką ironii.

Co do samej treści - możecie być w szoku i po tej lekturze zupełnie zmienić postrzeganie całej branży pomocy humanitarnej.

warto przeczytać, temat jeszcze niewyesploatowany, a styl autorki bardzo przyjemny - bez ekscytacji i emocji, za to z lekką dawką ironii.

Co do samej treści - możecie być w szoku i po tej lekturze zupełnie zmienić postrzeganie całej branży pomocy humanitarnej.

Pokaż mimo to

avatar
783
9

Na półkach:

Książka dobrze ukazuje jak zbrutalizowany jest (dobrze to nazwano) przemysł pomocy humanitarnej, którego siłą napędową są najbardziej pomocy potrzebujący. To oni bowiem ciągną za sobą łańcuszek pośredników, instytucji powiązań finansowych popędzani biczem konfliktów, wojen i klęsk żywiołowych. Po lekturze książki (ponad dziesięć lat temu) nie patrzę już przez różowe okulary na różnego rodzaju akcje (koncerty, zbiórki itp.). Mimo wszystko warto uświadomić sobie jak wielka jest skala problemu, o którym książka traktuje. Mam na myśli podział świata na ten dający (lub nie) i ten potrzebujący.

Książka dobrze ukazuje jak zbrutalizowany jest (dobrze to nazwano) przemysł pomocy humanitarnej, którego siłą napędową są najbardziej pomocy potrzebujący. To oni bowiem ciągną za sobą łańcuszek pośredników, instytucji powiązań finansowych popędzani biczem konfliktów, wojen i klęsk żywiołowych. Po lekturze książki (ponad dziesięć lat temu) nie patrzę już przez różowe okulary...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2028
1971

Na półkach:

Strasznie pesymistyczna, o biznesie robionym na pomocy humanitarnej. Ciężko się czyta, mam nadzieję jednak, że lektura jest ku przestrodze by uważniej, mądrzej kierować pomoc, a nie zniechęci do niesienia pomocy. Zrywy serca niekoniecznie poprawią sytuację wymagającym pomocy (a czasem pogorszą), wymagany choćby krótki namysł by robić to z głową.

Strasznie pesymistyczna, o biznesie robionym na pomocy humanitarnej. Ciężko się czyta, mam nadzieję jednak, że lektura jest ku przestrodze by uważniej, mądrzej kierować pomoc, a nie zniechęci do niesienia pomocy. Zrywy serca niekoniecznie poprawią sytuację wymagającym pomocy (a czasem pogorszą), wymagany choćby krótki namysł by robić to z głową.

Pokaż mimo to

avatar
864
489

Na półkach: , ,

Ciekawy, choć za krótki i zdecydowanie niewyczerpujący tematu reportaż o ciemniejszej stronie akcji humanitarnych. Polman, holenderska dziennikarka, jeździła po ogarniętym wojną i zniszczonym katastrofami naturalnymi świecie i przyglądała się pracy organizacji charytatywnych, rozmawiała z miejscowymi lekarzami i politykami, analizowała, jak zagraniczne media przedstawiają kryzysy humanitarne. A media i organizatorzy akcji humanitarnych prześcigają się w strasznych obrazach i najczarniejszych opisach - im gorsza tragedia, tym więcej ludzi poruszy. Za tym poruszeniem zaś będzie spływał strumień dolarów i euro. Pieniędzy, które będą wspierać nie tylko ofiary kryzysu, ale często też brutalne władze, miejscowe bojówki wojskowe, a część się po prostu "rozpłynie" w powietrzu...
Ku mojemu zaskoczeniu - niewiele mnie w tej książce zdziwiło. Nie spodziewałam się niczego innego, bo o tym, że pomoc humanitarna jest często nieefektywna mówi się w mediach od dawna. Polman wyciągnęła jednak na światło dzienne i opisała dokładniej niektóre akcje, które trudno nazwać inaczej niż "porażką" - jak chociażby fakt, że po ludobójstwie w Rwandzie społeczność międzynarodowa dużo bardziej wspierała wygnanych morderców Hutu niż ocalałych Tutsi. Nowością było też dla mnie istnienie tzw. MONGO, czyli "My own NGO" - autorka przedstawiła choćby przykład Amerykanów, którzy sami zbierali środki pomocowe, jechali do kraju ogarniętego kryzysem z jednorazową, nieprzemyślaną pomocą i wracali do siebie, dumni ze swojej działalności. A taką działalnością było np. wykonanie iluś operacji na miejscowej ludności, ale bez jakiejkolwiek dalszej pomocy, bez jakiegokolwiek zainteresowania pacjentem...
W "Karawanie kryzysu" brakowało mi konkretnego wstępu i zakończenia, które zebrałyby w całość liczne opowieści autorki. Reportaż pozostawia w czytelniku wrażenie, że przy akcjach humanitarnych marnuje się sporo pieniędzy, ale nikomu to nie przeszkadza, bo część tych pieniędzy wydana jest na słuszne cele. Nieważne, że wiele środków pomocowych jest rozkradana i dzięki nim wojna na danym terenie może toczyć się dalej w najlepsze. W końcu organizacje są neutralne... Nie chcę mówić, że reportaż zniechęca do udzielania pomocy, bo pomagać powinno się zawsze w miarę możliwości, ale jednak trudno nie myśleć, na co tak naprawdę przeznaczone będą nasze pieniądze...

Ciekawy, choć za krótki i zdecydowanie niewyczerpujący tematu reportaż o ciemniejszej stronie akcji humanitarnych. Polman, holenderska dziennikarka, jeździła po ogarniętym wojną i zniszczonym katastrofami naturalnymi świecie i przyglądała się pracy organizacji charytatywnych, rozmawiała z miejscowymi lekarzami i politykami, analizowała, jak zagraniczne media przedstawiają...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Linda Polman Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej Zobacz więcej
Linda Polman Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej Zobacz więcej
Linda Polman Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd