
Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Amerykańska
- Tytuł oryginału:
- Going Clear: Scientology, Hollywood, and the Prison of Belief
- Data wydania:
- 2015-02-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-02-18
- Liczba stron:
- 576
- Czas czytania
- 9 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380490147
- Tłumacz:
- Agnieszka Wilga (Lakatos)
Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura faktu.
"Droga do wyzwolenia" to przenikliwa analiza świata scjentologii, która powstała na podstawie materiałów archiwalnych oraz ponad dwustu wywiadów przeprowadzonych z obecnymi i byłymi członkami Kościoła. Swą opowieść autor osnuł wokół życiorysów dwóch najświętszych dla scjentologów postaci: autora powieści science fiction L. Rona Hubbarda, w którego niespokojnym umyśle zrodziła się idea nowej religii, idealnie dopasowanej do kryzysu duchowego, jaki dotknął Amerykę po II wojnie światowej, oraz Davida Miscavige’a, ambitnego i bezwzględnego następcy Hubbarda, któremu przypadło w udziale trudne zadanie utrzymania pozycji Kościoła w obliczu ciągłych skandali i problemów prawnych.
Wright pokazuje, w jaki sposób Kościół zabiega o pozyskanie w swe szeregi gwiazd, takich jak Tom Cruise czy John Travolta, i jak wykorzystuje ich do realizacji własnych celów. Przedstawia też losy osób, które już w dzieciństwie z entuzjazmem przyjęły idee Hubbarda i zgodziły się mu służyć przez „miliard lat”. Nie stroni również od relacji z pierwszej ręki: pisze o przemocy, wyzysku, bezwzględności i morderczej dyscyplinie. Owoc jego pracy to coś więcej niż zwykły tekst demaskatorski – Wright odkrywa bowiem prawdziwą istotę tej kontrowersyjnej instytucji religijnej, chronionej przez amerykańską konstytucję.
Najlepsza Książka Roku według „The Washington Post”, „The Boston Globe”, „New York Magazine”, „Slate”, „Chicago Tribune”, „Huffington Post”, „Newsday”, „Entertainment Weekly”, „People”, „The Week”, „Publishers Weekly”, „Kirkus Reviews”.
Wyróżnienie „The New York Times” i czytelników portalu Goodreads.com. Finałowa nominacja do National Book Award i National Book Critics Circle Award.
Kup Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary
Scjentologia obnażona
Scjentologia nie lubi gdy się o niej pisze (zwłaszcza prawdę). Już niejednego autora podejmującego ten temat organizacja doprowadziła do ruiny finansowej albo załamania nerwowego. Ta agresywna polityka wobec przedstawicieli niezależnych mediów przynosi jednak wymierne skutki w postaci niewielkiej liczby publikacji poświęconych scjentologii. Mimo licznych skandali z jej udziałem nadal panuje raczej mgliste pojęcie czym naprawdę jest. Rzecz w tym, że scjentologia pilnie strzeże swoich tajemnic i wyjątkowo niechętnie o nich mówi. Z takimi trudnościami musiał zmierzyć też Lawrence Wright, który z niespotykanym rozmachem zabrał się do tematu, a w efekcie stworzył demaskatorskie studium scjentologii.
Kluczem do zrozumienia scjentologii jest jej założyciel, L. Ron Hubbard. Z podobnego założenia wychodzi autor „Drogi do wyzwolenia” przybliżając nam sylwetkę tego człowieka. Już ten etap stanowił nie lada wyzwanie ze względu na szereg niejasności dotyczących życiorysu Hubbarda. Podczas gdy Kościół scjentologiczny uparcie kreuje go na bohatera jego przeszłość budzi bardzo wiele wątpliwości. Wskutek zażartego sporu co do jego biografii powstały dwa mocne archetypy: najważniejszej osoby w historii ludzkości oraz największego oszusta na świecie. Obiektywne stanowisko Wrighta odsłania prawdziwe oblicze ojca scjentologii. Okazuje się, że zuchwałością swoich poczynań wykraczał poza wszelkie normy. Jego życiorys mógłby uchodzić za literaturę przygodową z elementami science-fiction. A choć wiele wskazuje na to, że zatracił poczucie rzeczywistości to w oczach swoich podwładnych nadal uchodził za niekwestionowany autorytet.
Lawrence Wright nie poprzestaje jednak na Hubbardzie i opisuje jak w krótkim czasie scjentologia osiągnęła status potężnej instytucji religijnej. Niestety na jej historię składa się przede wszystkim zatrważająca liczba skandali oraz malwersacji finansowych. Organizacja dopuszczała się również szeregu nadużyć wobec własnych członków. Wyzysk, łamanie praw człowieka, zdradzanie (w celu skompromitowania) powierzanych tajemnic to powszechnie stosowane praktyki. Wright chętnie oddaje też głos tym, którzy ulegli scjentologicznej manipulacji by ocknąć się dopiero po długich latach. To wręcz zakrawa na ironię, że tak fatalny wizerunek nie odstrasza celebrytów wstępujących przecież ochoczo w szeregi scjentologów. Autor na przykładzie kilku hollywoodzkich gwiazd śledzi i wyjaśnia to zaskakujące zjawisko.
Z „Drogi do wyzwolenia” wyłania się bardzo niepokojące oblicze scjentologii jako organizacji nastawionej na zysk i będącej praktycznie poza prawem. Skupiając na jej burzliwej historii Wright spycha na drugi plan kwestie ideologiczne z nią związane. Zamiast tego ma tendencje do wdawania się w zbyt wiele szczegółów (nie mających de facto większego znaczenia, a dotyczących jednostkowych zdarzeń lub osób). Można by oczekiwać, że doktryna scjentologów zasługuje na większą uwagę. Prawda jednak jest taka, że nie ma w tej kwestii nad czym się za bardzo rozwodzić: wskutek skłonności do mijania się z prawdą i wplatania absurdalnych tez między całkiem błyskotliwe obserwacje osobom poza scjentologicznych kręgów trudno jest z nauk Hubbarda cokolwiek zrozumieć. I oto jest cała tak skrzętnie skrywana tajemnica scjentologii.
Anna Aniszczenko
Wszystkie cytaty pochodzą z książki.
Oceny książki Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary
Poznaj innych czytelników
3079 użytkowników ma tytuł Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary na półkach głównych- Chcę przeczytać 2 162
- Przeczytane 876
- Teraz czytam 41
- Posiadam 243
- Reportaż 33
- Literatura faktu 22
- Chcę w prezencie 21
- Ulubione 16
- 2023 14
- 2021 13
Tagi i tematy do książki Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary
(...) pośród dwustu piętnastu najważniejszych niemieckich nazistów posiadających wyższe wykształcenie jest tylko dwóch psychologów, za to si...
RozwińPrzez skłonność do przypisywania sobie uprawnień, których nie posiadał, jak również próby wykonywania obowiązków, do których nie miał kwalif...
Rozwiń

































OPINIE i DYSKUSJE o książce Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary
Czasami mam tak, że zapoznając się z jakimś tekstem kultury – czy to książką, czy to filmem, czy nawet komiksem – dopada mnie myśl, że autor to jednak przesadził z poprzeczką „zawieszenia niewiary”, że OK, wiele się może zdarzyć, świat i ludzie bywają pokręceni, ale bez przesady…
I oto wjeżdża Lawrence Wright, cały na biało, na jednorożcu, w towarzystwie trójgłowych sikorek i pokazuje w hiper rzetelnym – mimo trudności z pozyskiwaniu materiałów – reportażu w jakim bardzo abstrakcyjnym? niesamowitym? nieprawdopodobnym? świecie żyjemy.
No bo czego tutaj nie ma – życiorys Hubbarda będący czymś w stylu współczesnej baśni, niemal „tripowe” historie, sensację, kryminał, thiller, złamane życia, Johna Travoltę i na dokładkę – oczywiście - Toma Cruise’a.
Trochę można się w tym pogubić, przy niektórych fragmentach aż ciśnie się na usta pytanie „ale naprawdę, serio?”, ostatecznie jednak jest to niesamowicie wciągająca historia, chciałoby się napisać, że obłędu, ale jak pokazuje autor w Epilogu, trzeba byłoby przyjąć, że ten obłęd jest właściwością ludzkości i czasem jedynie wymyka się spod kontroli.
Podsumowując, polecam, zwłaszcza jeżeli kogoś interesuje tematyka, a jakże!, tego do czego prowadzi krańcowo bezwzględnie traktowana „wolność wyznania”, ale także jak wyznanie rzutuje na życie jednostek.
Czasami mam tak, że zapoznając się z jakimś tekstem kultury – czy to książką, czy to filmem, czy nawet komiksem – dopada mnie myśl, że autor to jednak przesadził z poprzeczką „zawieszenia niewiary”, że OK, wiele się może zdarzyć, świat i ludzie bywają pokręceni, ale bez przesady…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI oto wjeżdża Lawrence Wright, cały na biało, na jednorożcu, w towarzystwie trójgłowych...
Bardzo szczegółowo i przekrojowo opisana historia Scjentologii. Historia tak absurdalna i niewiarygodna, że prowadzi do niepokoju. Lawrence Wright ma lekkie pióro, które często przybiera sarkastyczne tony. I czasami ciężko było się nie zaśmiać, szczególnie czytając o samych początkach organizacji. Jednak Wright szybko ściera czytelnikowi nawet ten lekki uśmiech, pokazując, jak wielką skalę osiągnęła Scjentologia, jak poważny wpływ ma na życie wielu ludzi. Przede wszystkim jednak uzmysławia nam, że to wcale nie kwestia łatwowierności czy słabego charakteru. To często wypadkowa wielu zdarzeń, które tworzą nowych wiernych. A przede wszystkim to opowieść o tym, że ludzie potrzebują wspólnoty, obrzędów, rytuałów i choć możemy się głośno dziwić i sprzeciwiać doktrynom Scjentologii, to jej sukces jest bardzo łatwo wytłumaczalny — w świecie coraz bardziej obdartym z duchowości, ludzie potrzebują wiary. Jak widać, aby osiągnąć spokój ducha, jesteśmy w stanie wiele rzeczy wypaczyć.
Bardzo szczegółowo i przekrojowo opisana historia Scjentologii. Historia tak absurdalna i niewiarygodna, że prowadzi do niepokoju. Lawrence Wright ma lekkie pióro, które często przybiera sarkastyczne tony. I czasami ciężko było się nie zaśmiać, szczególnie czytając o samych początkach organizacji. Jednak Wright szybko ściera czytelnikowi nawet ten lekki uśmiech, pokazując,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonieważ obejrzałam już pierdyliard filmów i seriali dotyczących scjentologii, łącznie z fenomenalnym serialem Leah Remini, wydawało mi się, że nie dowiem się już niczego nowego o tej organizacji ani o jej chorym założycielu. A guzik! To, co do tej pory słyszałam na temat L. Roba Hubbarda, było jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Słowa „ty chory p*jebie” pasują tu w sumie doskonale. Człowiek, który nie tylko katuje swoich wyznawców i osobiste żony (jego poligamię przebija chyba jedynie FLDS),ale potrafi namawiać matkę swojego dziecka do zabicia się, żeby nie musiał brać rozwodu. Członkom swojego „kościoła” potrafił zabronić noszenia okularów, zmuszać do aborcji (ponoć 60-80 proc. kobiet w Sea Org),głodził ich, zamykał w celach, odmawiał pomocy medycznej, tuszował ich śmierci. Hubbard nie miał oporów przed prześladowaniem także ludzi spoza sekty, którzy starali się ją zdemaskować – przykładem niech będzie choćby historia Paulette Cooper. Takie metody organizacja stosuje do dziś, o czym mówił np. zmarły niedawno Mike Rinder.
Jest tu sporo o korzeniach samej sekty, opartych na fascynacji Hubbarda okultyzmem i klimatami crowleyowskimi, ale także o obecnym guru, Davidzie Miscavige’u, scjentologicznych celebrytach, apostatach, ofiarach. Brakuje dość ważnych relacji z serialu Leah Remini, ale książka została napisana przed jego powstaniem i przed odejściem aktorki z organizacji. Dużo za to dowiadujemy się o losach Paula Haggisa, którego scjentologiczni rzecznicy określili hipokrytą (i w sumie coś w tym jest, skoro Haggisa oburzyło do żywego dopiero to, że organizacja nie popiera związków partnerskich, a latami masa rzeczy naprawdę straszliwych i chorych mu nie przeszkadzała).
Wright chce szczegółowo zbadać każdy możliwy aspekt sprawy. Efektem tej szczegółowości jest ponad 500 stron żywego tekstu (wraz z bardzo obfitą bibliografią),ale nie czuje się tej objętości absolutnie. To bardzo dobry reportaż, napisany z pieczołowitością. Biorąc pod uwagę, że za samo nazwanie scjentologii sektą można zostać wziętym na widelec, Lawrence Wright musi mieć jaja ze stali. Jak można się było spodziewać, za swoją ksiażkę był mocno atakowany, wydawnictwa bały się publikować jego książkę, a osoby z którymi rozmawiał i których opinie przytaczał, również stały się ofiarami prześladowań ze strony organizacji. Okazuje się, że scjentologię wspierali nawet prezydent Clinton i inni prominentni politycy na niemal tak samo wysokich szczeblach.
No dobra, pochwaliliśmy, to teraz trzeba skarcić. Pierwsza rzecz – autor kilkakrotnie nazywa auditing „terapią”, „czymś w rodzaju psychoterapii” , pisze także o psychoterapii jako o „dziedzinie spokrewnionej ze scjentologią” – no sorry, ale nie. Wright sugeruje się twierdzeniem antropolożki, która uważa, że „doktryny terapeutyczne często nabierają cech religijnych” i powoływaniem się na Freuda, ale zapomina, że freudyzm w psychoterapii jest obecny chyba już tylko w filmach Woody’ego Allena z lat 80.
Pseudonaukowe wysrywy Hubbarda nie mają NIC wspólnego z terapią i określanie tak auditingu jest jak nazwanie zabiegów Jerzego Zięby medycyną albo metod Lindy Hazzard dietetyką. Tym bardziej, że Hubbard miał obsesję na punkcie psychiatrów, których oskarżał o międzynarodowe spiski, a jego sekta do dzisiaj lata po świecie z wystawami pod tytułem np. Industry od Death oraz ma w celach wpisaną „całkowitą eliminację psychiatrii na świecie”. A także uważa leki psychiatryczne za narkotyki, z których należy się detoksować, i rygorystycznie zakazuje swoim członkom korzystania z pomocy psychiatrów i psychoterapeutów pod karą zostania suppresive person (co zresztą zaowocowało już zgonami osób cierpiących na depresję lub schizofrenię, którym zabraniano się leczyć, i co też Wright opisuje).
Podobnie wkurzyło mnie nazwanie leku na ADHD „rodzajem amfetaminy”. Czy autor weźmie odpowiedzialność za sytuacje, gdy czytający jego książkę rodzice zdecydują się na odstawienie leków u swoich dzieci, żeby nie dawać im „amfetaminy”?
Wright stara się być uczciwy, niestronniczy, i ja to szanuję, ale miejscami stara się aż „za bardzo”. Nie tylko pozwala się pod koniec wypowiedzieć przedstawicielom scjentologii (co jest fair),ale także próbuje jakoś w ostatnim rozdziale ułagodzić swoją całą wypowiedź, stawiając np. porównania z religiami monoteistycznymi czy mówiąc, że Hubbard był artystą, a narcyzm jest cechą artystów (behold, narcystyczne ziomy!). Mocno nieeleganckie jest zestawianie np. historii chrześcijaństwa po ukrzyżowaniu Jezusa a losami sekty Hubbarda po jego śmierci. I nie chodzi tylko o moje osobiste poglądy religijne, bo porównanie LHR do Josepha Smitha także wydaje się mi niezbyt udane, już prędzej by pasował do Warrena Jeffsa. Również stawianie Hubbarda obok filozofów taki jak Kierkegaard czy Kant jest nie na miejscu.
A tak osobiście rozwaliło mnie łączenie orientacji jednej z bohaterek i faktu, że „w liceum w ogóle nie umawiała się z chłopakami” (wychodzi na to, że znane mi lesbijki w liceum były hetero, bo parę razy umówiły się z chłopakami, a z kolei ja i inne koleżanki byłyśmy homo, bo nie umawiałyśmy się z nikim XD).
In general – książka jest świetna, chociaż ma swoje „momenty krindżu”. Warto ją przeczytać, żeby być odpornym na propagandowe smrodki. A na deser koniecznie Scientology and the Aftermath. Mam nadzieję, że za napisanie tego Sea Org nie wbije mi na chatę z pałami, a Tom Cruise nie pozwie mnie do sądu.
Ponieważ obejrzałam już pierdyliard filmów i seriali dotyczących scjentologii, łącznie z fenomenalnym serialem Leah Remini, wydawało mi się, że nie dowiem się już niczego nowego o tej organizacji ani o jej chorym założycielu. A guzik! To, co do tej pory słyszałam na temat L. Roba Hubbarda, było jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Słowa „ty chory p*jebie” pasują tu w sumie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO scjentologii i jej założycielu dalej niewiele wiadomo. Na rynku nie ma wielu publikacji odnoszących się do tego ruchu religijnego ze względu na brak rzetelnych informacji. Powszechnie jednak wiemy, że John Travolta, Tom Cruise i Priscilla Presley stanowią jednych z jej czołowych przedstawicieli. Książkę tę nabyłam właśnie z tego względu, jak również zachęciło mnie powszechne pianie recenzentów z zachwytu nad tą publikacją. Czy było warto?
Wright w swojej książce opisuje historię i obecne działania Kościoła Scjentologicznego – przybliża nam fascynujące sylwetki założyciela scjentologii Rona Hubbarda oraz obecnego lidera kościoła Davida Miscavige’a.
Opisując założenia scjentologii, autor przedstawia również metody werbunku wiernych, hierarchiczność organizacji, a także stosunek do członków jak i do odstępców od religii. Autor mocno akcentuje historie członkostwa Johna Travolty i Toma Cruise’a, które rzucają nam nowe światło na znaczenie celebrytów w kościele.
Szczerze mówiąc, mam ambiwalentne odczucia co do „Drogi do Wyzwolenia”. Spodziewałam się po niej wiele, jednak dalej odczuwam mnóstwo niedosytu w tematyce scjentologii. Dlaczego?
Po pierwsze, język pozycji jest niełatwy - zawiera wiele skrótów, neologizmów i nowomowy scjentologów, co utrudnia odbiór lektury. Terminologia charakterystyczna dla kościoła jest tłumaczona na bieżąco, co w rekonstrukcji zdarzeń bywa problemowe i przyczynia się do utraty wątku. Gdyby książka posiadała słowniczek definicji na końcu wydania, ułatwiłoby to znacząco usystematyzowanie wiedzy o religii.
Zrozumiałe jest szczegółowe przedstawienie postaci Hubbarda czy Miscavige’e i ich motywów działania, jednak w historii członków autor przedstawia w nich wiele wątków pobocznych i szybko wprowadza nowe postaci, co dodatkowo chaotyzuje fabułę. Szkoda, że w tak obszernym reportażu brakuje skorowidza osób, by czytelnik miał szanse odświeżyć sobie ich role w następujących po sobie wydarzeniach.
Odnośnie do narracji, czasami miałam wrażenie, że czytam publikację akademicką, a nie reportaż. Tak zobrazowana fabuła i styl utrudniają czytelnikowi interakcje z bohaterami i światem przedstawionym. Ma się wrażenie, że mimo wielu informacji, dalej się o scjentologii mało wie.
Mimo niedociągnięć, reportaż może posłużyć jako kompendium wiedzy o funkcjonowaniu nowych ruchów religijnych o znamionach destrukcyjnych.
Autor zachęca nas do analizowania sensu i przesłania nowych ruchów religijnych i ich znaczenia w religioznawstwie, a także do przyjrzenia się ich podobieństwu do ustanowionych religii światowych. Zadaje nam pytanie, czym jest wolność religijna, jak i wolność w religii oraz jak daleko machina organizacji może posunąć się w kontroli wiernych i apostatów. Wright apeluje do przywódców nowych religii o większą przejrzystość w biografii założycieli, odtajnienie rytuałów i założeń wiary, większej swobody w ramach działania członków i byłych wiernych, a także przejrzystość w zakresie finansów i wspieranych przedsięwzięć.
Mimo trudnego języka i mnogości przedstawionych faktów, uważam, że jest to lektura potrzebna, pozwalająca lepiej zrozumieć scjentologię, jej przesłanie jak i zagrożenia, wynikające z bycia jej wyznawcą. Ostrzega przez bezkrytycznym podążaniem za przywódcą i jego wizją, zwłaszcza w nowopowstających ruchach religijnych. Na pewno nie jest to książka do czytania w ramach relaksu, bowiem jej lektura wymaga szczególnej koncentracji.
Tip: czytając, zaznaczajcie sobie ważne fragmenty, by móc do nich wrócić w razie potrzeby.
O scjentologii i jej założycielu dalej niewiele wiadomo. Na rynku nie ma wielu publikacji odnoszących się do tego ruchu religijnego ze względu na brak rzetelnych informacji. Powszechnie jednak wiemy, że John Travolta, Tom Cruise i Priscilla Presley stanowią jednych z jej czołowych przedstawicieli. Książkę tę nabyłam właśnie z tego względu, jak również zachęciło mnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałem się po tej książce tak wciągającej opowieści. Dajcie jej szansę jeśli lubicie prawdziwe historie „nie do wiary”. Dobrze i lekko napisana, tłumaczy wiele zawiłości świata scientologii!
Nie spodziewałem się po tej książce tak wciągającej opowieści. Dajcie jej szansę jeśli lubicie prawdziwe historie „nie do wiary”. Dobrze i lekko napisana, tłumaczy wiele zawiłości świata scientologii!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomity reportaż!
Temat również bardzo interesujący. Pojawia się motyw Toma Cruise’a więc jestem zachwycona!
Znakomity reportaż!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat również bardzo interesujący. Pojawia się motyw Toma Cruise’a więc jestem zachwycona!
Seria amerykańska to takie książki dla ludzi, którzy lubią przyswajać nową wiedzę, o ile jest ona przedstawiana w interesujący sposób. Niniejsza pozycja spełnia obie te przesłanki.
Minusem jest fakt, że wpływa ona negatywnie na postrzeganie przez czytelnika wszelkich religii ..
Seria amerykańska to takie książki dla ludzi, którzy lubią przyswajać nową wiedzę, o ile jest ona przedstawiana w interesujący sposób. Niniejsza pozycja spełnia obie te przesłanki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMinusem jest fakt, że wpływa ona negatywnie na postrzeganie przez czytelnika wszelkich religii ..
Lawrence Wright szczegółowo przedstawia dzieje scjentologii oraz barwną biografię jej założyciela. Tak, L. Ron Hubbard był mitomanem, ale swoje mity potrafił całkiem nieźle zmonetyzować.
Bo scjentologia to dziś tak naprawdę potężny biznes, który nie różni się zbyt wiele od typowej drapieżnej amerykańskiej korporacji, która zasypuje przeciwników pozwami i nasyła nań prywatnych detektywów albo...szuka żon znanym celebrytom - pozdrawiamy Tomasza Cruise'a. ;)
Pomijając kwestie oceny scjentologii jako takiej książkę czyta się bardzo ciekawie, a do researchu autora trudno się przyczepić, choć rzecz jasna najbardziej rajcują go niewygodne dla "Kościoła" fakty. Tym większe uznanie za odwagę i podjęcie wymagającego i skomplikowanego tematu.
Lawrence Wright szczegółowo przedstawia dzieje scjentologii oraz barwną biografię jej założyciela. Tak, L. Ron Hubbard był mitomanem, ale swoje mity potrafił całkiem nieźle zmonetyzować.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo scjentologia to dziś tak naprawdę potężny biznes, który nie różni się zbyt wiele od typowej drapieżnej amerykańskiej korporacji, która zasypuje przeciwników pozwami i nasyła nań...
Bardzo dobry i obszerny reportaż o powstaniu i działaniu kontrowersyjnej sekty Scjantologów w Stanach Zjednoczonych.
Lektura jest momentami chaotyczna, gdzie autor po prostu przeskakuje między bohaterami i różnymi mniejszymi i większymi wydarzeniami, co trochę przeszkadzało podczas czytania juz i tak nie łatwej książki - mam tu na myśli wyrażenia i procesy, które dla nie-scjentologa są po prostu niezrozumiałe (brawo dla tłumaczki za świetne tłumaczenie tych zawiłych sformułowań!).
Nie zmienia to jednak faktu iż sama Scjentologia jak i kulisy jej działania są wstrząsające dla odbiorcy. Lata temu ziarenko trafiło na podatny grunt i zakiełkowało, historia iście amrykańska, tylko że nie mamy do czynienia z "amrican dram" a raczej przypomina to "american nightmare".
Zdecydownie warto się z tym repoertażem, ku przestrodze, zapoznać.
Bardzo dobry i obszerny reportaż o powstaniu i działaniu kontrowersyjnej sekty Scjantologów w Stanach Zjednoczonych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura jest momentami chaotyczna, gdzie autor po prostu przeskakuje między bohaterami i różnymi mniejszymi i większymi wydarzeniami, co trochę przeszkadzało podczas czytania juz i tak nie łatwej książki - mam tu na myśli wyrażenia i procesy, które dla...
Kocham książki, które mnie inspirują do własnych poszukiwań, szperania w informacjach, porównywania ich. Ta właśnie taka jest...
Opowieść o dobrowolnym zniewoleniu.
Chwilami aż absurdalna, ale to nie Stepfen King, to się dzieje na prawdę...
Kocham książki, które mnie inspirują do własnych poszukiwań, szperania w informacjach, porównywania ich. Ta właśnie taka jest...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o dobrowolnym zniewoleniu.
Chwilami aż absurdalna, ale to nie Stepfen King, to się dzieje na prawdę...