
Dziecko Rosemary

- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Rosemary's Baby
- Data wydania:
- 1997-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1997-01-01
- Liczba stron:
- 220
- Czas czytania
- 3 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 2012600069
- Tłumacz:
- Bogdan Baran
- Ekranizacje:
- Dziecko Rosemary (1968)
Młodzi małżonkowie, Rosemary i Guy Woodhouse, są zachwyceni myślą o zamieszkaniu w starym domu eleganckiej nowojorskiej dzielnicy. Nie zważają na podejrzaną reputację jego lokatorów. Plotka głosi, że zajmują się magią i czarami. Rosemary i Guy nie przywiązują wielkiej wagi do tych pogłosek. Myślą jedynie o radościach, jakie przyniesie życie w nowym dużym mieszkaniu z dzieckiem, które wkrótce się narodzi. Ich nowi sąsiedzi, Roman i Minnie Castevet, są tacy czarujący, tacy uprzejmi. Pewnego dnia, gdy Rosemary pilnuje prania w piwnicy, do pomieszczenia wchodzi młoda kobieta w jej wieku. Powieść zamienia się w dreszczowiec…
Ta niesamowita i diaboliczna historia została sfilmowana przez Romana Polańskiego w mitycznym filmie z udziałem Mii Farrow i Johna Cassavetesa.
Kup Dziecko Rosemary w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dziecko Rosemary
Poznaj innych czytelników
7798 użytkowników ma tytuł Dziecko Rosemary na półkach głównych- Przeczytane 4 749
- Chcę przeczytać 3 006
- Teraz czytam 43
- Posiadam 1 038
- Ulubione 172
- Horror 118
- 2021 49
- Chcę w prezencie 42
- Literatura amerykańska 39
- 2022 30













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziecko Rosemary
Po przeprowadzce do wymarzonego mieszkania w Nowym Jorku, Rosemary ma zacząć nowe życie. Jej mąż zaczyna dostawać lukratywne rolę w filmach, sąsiedzi wydają się bardzo pomocni, do tego kobieta właśnie dowiedziała się, że jest w ciąży. Czy coś może zaburzyć tą idyllę? Może tylko sekta satanistów mieszkająca w tym samym budynku... Rosemary z dnia na dzień zamiast czuć się coraz lepiej słabnie i zaczyna podejrzewać, że w jej ciążę ingerowały Mroczne siły.
DZIECKO ROSEMARY to jedna z tych książek, po które często sięgam. Powieść dołączyła do grupy moich ulubieńców razem z Harrym Potterem, Opowieściami z Narnii i Zmierzchem ( to książki, które zdarza mi czytać kilka razy w roku).
Podoba mi się mrok i psychodeliczny charakter tej opowieści. Rosemary ze strony na stronę coraz bardziej pogrąża się w szaleństwie. Do tego klimat lat 60tych i Nowy York 🏵️🪩🌃 poezja.
Co do tego konkretnego wydania to mam zastrzeżenia co do okładki. W porównaniu z poprzednim polskimi wydaniem od Vesper ta okładka moim zdaniem jest brzydka... Chociaż rozumiem, że być może grafik chciał nawiązać do filmu, bo kobieta na ilustracji jest bardzo podobna do Mii Farrow.
Po przeprowadzce do wymarzonego mieszkania w Nowym Jorku, Rosemary ma zacząć nowe życie. Jej mąż zaczyna dostawać lukratywne rolę w filmach, sąsiedzi wydają się bardzo pomocni, do tego kobieta właśnie dowiedziała się, że jest w ciąży. Czy coś może zaburzyć tą idyllę? Może tylko sekta satanistów mieszkająca w tym samym budynku... Rosemary z dnia na dzień zamiast czuć się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspółpraca barterowa
To zdecydowanie jeden z moich ulubionych klasyków grozy. Całkiem niedawno myślałam, aby do tej historii wrócić i dzięki wznowieniu z Wydawnictwa Albatros miałam okazję zanurzyć się w tę pełną mroku historię!🖤
I wiecie, co? Znajomość fabuły ani trochę nie przeszkadzała w czytaniu. Zwyczajnie uwielbiam tę niesamowitą atmosferę, której nie da się opisać, aby oddać ją w pełni. Duszna, złowieszcza i owiana tajemnicą wiszącą w powietrzu. Mrok zdający się wpełzać do samych trzewi już od początku.
Rosemary i Guy wynajmują luksusowy apartament w jednej ze starszych kamienic. Dostawali niepokojące sygnały o tym, jaką ponurą sławą owiany jest owy budynek, ale przymrużyli na nie oko stwierdzając, że to banialuki. Nowa miejscówka i niby mili sąsiedzi, ale z każdą stroną zaczynamy odczuwać niepokój. Gdy okazuje się, że Rosemary jest w ciąży i nie przebiega ona tak jak powinna, lęk narasta, a do tego namolni i przedziwnie opiekuńczy sąsiedzi. Dostrzegamy, że coś jest nie tak i to mocno! Coś zdającego się wymykać z ram znanego nam świata, coś anormalnego.
Czy Rosemary pogrąża się w szaleństwie? Czy to paranoja, a może to wykwity jej wyobraźni? Kobieta z pękniętym umysłem i rosnącą traumą. Czy miejsce samo w sobie może być przeklęte? Jaki przerażający sekret skrywają mieszkańcy kamienicy?
Uwielbiam wplecione w fabułę wszelakie wątki czarnej magii i okultystyczne, dodają one tej historii niepowtarzalnego klimatu. Ale! Najważniejsza jest tu warstwa obyczajowa, która jest wstrząsająca!Dotyka czegoś na wskroś intymnego. Dla kobiety, której ciąża i narodziny dziecka miały być czymś wspaniałym i radosnym... a okazały się odrażające!
Warto przekonać się samemu z czym Rosemary przyszło się zmierzyć i w imię niskich pobudek. To naprawdę świetny horror psychologiczny ze szczyptą czegoś nadprzyrodzonego, który się nigdy nie zestarzeje.
Gorąco polecam!
Współpraca barterowa
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo zdecydowanie jeden z moich ulubionych klasyków grozy. Całkiem niedawno myślałam, aby do tej historii wrócić i dzięki wznowieniu z Wydawnictwa Albatros miałam okazję zanurzyć się w tę pełną mroku historię!🖤
I wiecie, co? Znajomość fabuły ani trochę nie przeszkadzała w czytaniu. Zwyczajnie uwielbiam tę niesamowitą atmosferę, której nie da się opisać,...
Klasycznie, drobnymi krokami, zmierzamy w mrok. Słodycz pierwszych scen zamienia się w niepewność wyrosłą pomiędzy jawą a snem. Blask i harmider nowojorskich ulic zamiera na rzecz ciszy wysokich pomieszczeń owianej złą sławą kamienicy. Dobroduszność stęsknionych towarzystwa starszych ludzi ulatuje wraz z ich poczuciem wyłącznego prawa do opieki nad Dzieckiem.
Komu i czemu wierzyć, gdy radość z zaistnienia potomka miesza się z koszmarnymi wizjami jego poczęcia? Co stawiać wyżej - instynkt, szepczący, że jesteśmy w niebezpieczeństwie czy uspokajające opowieści o podobnych, ciążowych depresjach? Wierzyć przerażonym, dawno niewidzianym przyjaciołom czy doświadczeniu starszych sąsiadów? I jeszcze pytanie moim zdaniem najważniejsze. Jak wiele zaakceptować, kierując się odwiecznym, niezłomnym instynktem macierzyńskim?
Znam tę opowieść od lat. Film mnie zachwycił, oryginalna wersja była porywająca, jest tak i w nowym tłumaczeniu Roberta Ginalskiego, prowadzonym przystępnym, ale i niepokojącym językiem.
Łatwość przyswajania kolejnych wydarzeń i oczywistość codzienności powodują, że "Dziecko Rosemary" wywołuje walkę spokoju z lękiem i niepewnością. Co więcej, stawia pytanie o to, jak daleko autor odszedł od prawdopodobnych zachowań... Bo o ile można nie wierzyć w spojrzenie TAKICH oczu, o tyle świat, raz za razem pokazuje nam, jak wielka rzesza Guyów odda wszystko za sławę i jak często ten 'inny przywódca świata' budzi ludzką ekscytację.
Ira Levin podejmuje decyzje za Rosemary, pozostawiając jednak nieustanne poczucie niepewności, niedowierzania i natrętnych myśli o tym, co może zdarzyć się po jeszcze jednym kroku w przyszłość.
Matka, wybrana, Rosemary o imieniu brzmiący niemal jak to nowotestamentowe. Ludzie, którzy potrafią nasze myśli zamieniać w chaos niezrozumienia. Mężowie żądni sławy, nie ciepła rodzinnego. I miasto, wielki Nowy Jork, żywy i żwawy - nietypowy dla horrorów, bo zdający się być zupełnie bezpieczny w sensie mentalnym, wolny od TEGO zła.
Bardzo lubię tę opowieść, bo jest prosta jak nucona bez słów "Kołysanka Rosemary" Komedy. I dlatego, że jest tak samo niepokojąca. Pozornie cicha i blada, a przejmująco smutna i poruszającą każdy nerw. Ten styl jest nie do pokonania. Nie ma tu brawury i wyobrażeń, które przedstawiać musi armia fachowców od efektów specjalnych. Jest cisza, spokój, prosty przekaz i lęk budowany w sposób prowadzący do szaleństwa.
Polecam każdą jej wersję. Polską, angielską, filmową. Zawsze. Najbardziej zaś najnowsze wydanie z nienahalną, acz sugestywną okładką. Tylko na nią popatrzcie. Rosemary byłaby zachwycona. Jej syn też...
Katarzyna
Dziękuję Wydawnictwu Albatros za powrót do dobrej klasyki w nowym wydaniu.
Klasycznie, drobnymi krokami, zmierzamy w mrok. Słodycz pierwszych scen zamienia się w niepewność wyrosłą pomiędzy jawą a snem. Blask i harmider nowojorskich ulic zamiera na rzecz ciszy wysokich pomieszczeń owianej złą sławą kamienicy. Dobroduszność stęsknionych towarzystwa starszych ludzi ulatuje wraz z ich poczuciem wyłącznego prawa do opieki nad Dzieckiem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomu i czemu...
„Dziecko Rosemary” Iry Levin to powieść, która w niezwykle subtelny, a zarazem wciągający sposób udowadnia, że prawdziwy horror nie zawsze potrzebuje krwawych scen. Czasem wystarczy atmosfera niepokoju i narastające poczucie osaczenia.
Autor z ogromną precyzją buduje napięcie, prowadząc czytelnika od pozornie zwyczajnej historii młodego małżeństwa do coraz bardziej niepokojącej opowieści o utracie kontroli nad własnym życiem. Największą siłą tej książki jest jej realizm. Levin sprawia, że nawet najbardziej nieprawdopodobne wydarzenia wydają się możliwe, a lęk Rosemary staje się niemal namacalny.
Postać głównej bohaterki została wykreowana z wyjątkową wrażliwością. Jej emocje, wątpliwości i rosnąca samotność są przedstawione w sposób, który budzi autentyczną empatię. Czytelnik nie tylko obserwuje jej historię, ale wręcz przeżywa ją razem z nią. Czujemy narastający niepokój, frustrację i bezsilność wobec otoczenia, które nie chce jej wysłuchać.
Na szczególną uwagę zasługuje także styl autora, oszczędny, precyzyjny, a jednocześnie niezwykle sugestywny. Dzięki temu fabuła rozwija się płynnie, a napięcie rośnie niemal niezauważalnie, aż do finału, który pozostawia silne wrażenie jeszcze długo po zakończeniu lektury.
„Dziecko Rosemary” to przenikliwa opowieść o zaufaniu, manipulacji i granicach ludzkiej świadomości. To książka, która angażuje, intryguje i zmusza do refleksji. Zdecydowanie warta polecenia każdemu, kto ceni inteligentną i klimatyczną literaturę grozy.
Bardzo polecam❤️
„Dziecko Rosemary” Iry Levin to powieść, która w niezwykle subtelny, a zarazem wciągający sposób udowadnia, że prawdziwy horror nie zawsze potrzebuje krwawych scen. Czasem wystarczy atmosfera niepokoju i narastające poczucie osaczenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor z ogromną precyzją buduje napięcie, prowadząc czytelnika od pozornie zwyczajnej historii młodego małżeństwa do coraz bardziej...
"Dziecko Rosemary" jest powieścią grozy autorstwa Ira Levina z 1967roku.
Na podstawie tej książki powstał nagradzany film Romana Polańskiego. A w 2014r. po ten tytuł sięgnęła Agnieszka Holland reżyserując miniserial.
Książka ma mroczny klimat, wywołujący niepokój narastający powoli krok po kroku.
Młode małżeństwo spełnia swoje marzenie i wprowadza się do upatrzonego apartamentowca na Manhattanie. Nie przeraża ich nawet zła
sława budynku. Wkrótce poznają starszych sąsiadów. Odtąd zaczynają się ich kłopoty...
Lektura napisana jest surowym stylem autora bez zbędnych ozdobników.
Bardzo dobrze się ją czytało.
Można powiedzieć, że autor stworzył uniwersalny horror, który do dziś intryguje i wzbudza niepokój.
Nie ma tu kiczu, obserwujemy wizje w głowie bohaterki.
Polecam gorąco
Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz do recenzji.
Ira Levin Dziecko Rosemary
"Dziecko Rosemary" jest powieścią grozy autorstwa Ira Levina z 1967roku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa podstawie tej książki powstał nagradzany film Romana Polańskiego. A w 2014r. po ten tytuł sięgnęła Agnieszka Holland reżyserując miniserial.
Książka ma mroczny klimat, wywołujący niepokój narastający powoli krok po kroku.
Młode małżeństwo spełnia swoje marzenie i wprowadza się do upatrzonego...
Mam mgliste wspomnienie kadrów z kultowego filmu „Dziecko Rosemary” w reżyserii Romana Polańskiego, w której tytułowa bohaterka rodzi dziecko. Pamiętam nie tylko samą scenę, ale i emocje, jakie towarzyszyły mi w tamtym czasie. Jakby sam poród nie był wystarczająco traumatyczny, dochodziły do tego elementy grozy. To właśnie ta scena powracała do mnie podczas lektury tej powieści i ponownie uświadomiła mi, że żadna ekranizacja nie przebiła w moim osobistym rankingu książki, i zapewne nigdy tego nie zrobi. Literatura daje mi przestrzeń dla własnej wyobraźni, zamiast narzucać wizję scenarzysty czy reżysera, którzy często pomijają lub modyfikują wybrane wątki.
„Dziecko Rosemary” to dziś już kultowa powieść grozy autorstwa Iry Levina, który w swojej twórczości nie ograniczał się do jednego gatunku: eksperymentował, mieszał konwencje, szukał nowych form, jednak to właśnie ten tytuł przyniósł mu największy rozgłos. Temat okultyzmu ujęty w ramach horroru, stał się jego znakiem rozpoznawczym, choć ja dostrzegam tu coś więcej: subtelną, konsekwentnie prowadzoną grę psychologiczną, będącą wstępem do dramatu.
Młody, dobrze zapowiadający się aktor, stojący u progu kariery, wraz z żoną wprowadza się do nowego mieszkania. Kamienica, do której trafiają, owiana jest złą sławą - krążą o niej niepokojące plotki związane z jej przeszłością. Nie przeszkadza to jednak małżeństwu w rozpoczęciu nowego etapu życia. Rosemary pełni rolę idealnej żony (jak na realia tamtych czasów): urządza mieszkanie, gotuje, zajmuje się domem oraz oddaje drobnym przyjemnościom codzienności. Do pełni szczęścia brakuje tylko dziecka.
Z czasem osobliwi sąsiedzi stają się nie tylko ciekawym dodatkiem, ale wręcz nieodłącznym elementem życia małżeństwa Woodhouse’ów. Codzienność Rosemary zaczyna jednak stopniowo wypełniać się dziwnymi zdarzeniami, narastającą podejrzliwością i poczuciem zagrożenia: pojawiają się teorie spiskowe, lęk o własne zdrowie i o życie nienarodzonego dziecka - to właśnie ten niepokój napędza fabułę, prowadząc ją ku niepokojącemu finałowi.
Czytelnik wyraźnie odczuwa, że książka powstała wiele lat temu - inne są realia, inne podejście do życia, inne zalecenia dotyczące chociażby ciąży. Autor zwodzi odbiorcę balansując cienką granicą: z jednej strony sugeruje możliwość zaburzeń psychicznych bohaterki, co potwierdza jej otoczenie, z drugiej buduje subtelne, trudne do uchwycenia napięcie ukryte pod powierzchnią zwyczajności.
Zakończenie pozostawia niedosyt - jest otwarte, rodzi zatem więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo to czuję satysfakcję zarówno z samej lektury, jak i z odkrywania, jak niemal 60 lat temu Levin łączył gatunki, tworząc przestrzeń i podwaliny dla współczesnego horroru psychologicznego. Miałam pewne obawy, czy klasyczna, „dostojna” groza będzie dla mnie odpowiednia, jednak ostatecznie pozostaję po lekturze w przekonaniu, że literacka forma przemawia do mnie silniej niż jej filmowa adaptacja.
https://ksiazka-w-pigulce.pl/ksiazki-dla-doroslych/dziecko-rosemary-klasyka-horroru-ktora-nie-zawodzi/
Mam mgliste wspomnienie kadrów z kultowego filmu „Dziecko Rosemary” w reżyserii Romana Polańskiego, w której tytułowa bohaterka rodzi dziecko. Pamiętam nie tylko samą scenę, ale i emocje, jakie towarzyszyły mi w tamtym czasie. Jakby sam poród nie był wystarczająco traumatyczny, dochodziły do tego elementy grozy. To właśnie ta scena powracała do mnie podczas lektury tej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tota ciemność
wpełza pod skórę
ach, jak się wije!
ciszą przychodzi
nim dzień się skończy
duszę czernią spowije
dusi i kusi
zagląda przez ściany
aż matka dziecko powije
nikt nie idzie
a kroki nie milkną
nikt nie mówi
a słychać szept
i sny przychodzą
ciche i ciemne
a w środku coś rośnie
woła donośnie
ciało jak obce
słowa niepewne
i strach
ktoś idzie
ktoś szepce
drzwi cicho uchyla
a potem już tylko
ten czas
noc już nocą nie będzie
i końcem dnia ostatnim
z czarną świecą przybędzie
w płomieniu złego zalśni
Miało być szczęście. Nowy dom. Życie. Dziecko. Miało być pięknie. A coś pękło. Coś osaczyło. Sny i myśli pokruszyło. Codzienność z koszmarem się miesza. Lęk w odcieniach zwyczajności się mieści. Złowieszczy rytm pulsuje. Te spojrzenia, gesty, uśmiechy. Przesycone niewypowiedzianym, jakby wokół wszystko było utkane z pozorów. Rosemary wije się i gubi. Plącze między cieniami. Na krawędzi snu i jawy tapla się w niepokoju. A los ostre kły chowa pod zwyczajnością.
Zło nie wchodzi tutaj z impetem. Ono pojawia się powoli. W niepewności, bezradności. W półgłosach. W pomrokach. W kątach pełnych niepokoju. Tak działa ta opowieść. Cierpliwie. Subtelnie. A potem głęboko i dusznie. Oddycha podszeptami. Bo to historia, w której horror to tylko fundament, a to, co ważne to człowiek postawiony przed czymś, co wymyka się rzeczywistości.
Na próżno oczekiwać od tej książki spektakularnych momentów grozy. Na próżno wyczekiwać nadnaturalnych zjawisk czy brutalności. Tutaj prawdziwy lęk głosu nie podnosi. Tutaj to, co oczywiste rozmywa się w czymś lepkim. Nasiąka i rośnie. Jak cień. To ten podskórny szept niepokoju. Coś niesamowitego. Coś, co się przesuwa. Wije się. I drży. To było cudne uczucie. Niemal niezauważalnie wsiąkłam strachem w tę powieść. A potem już lęk trzymał mnie za gardło i nie puścił. Słowa autora to minimalizm formy i maksimum emocji. Jest oszczędnie, chłodnie, lecz pięknie emocjonalnie i psychologicznie. I może liczyłam na coś bardziej i mocniej. Ale w tym klimacie osaczenia czułam się znakomicie. Polecam.
ta ciemność
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo towpełza pod skórę
ach, jak się wije!
ciszą przychodzi
nim dzień się skończy
duszę czernią spowije
dusi i kusi
zagląda przez ściany
aż matka dziecko powije
nikt nie idzie
a kroki nie milkną
nikt nie mówi
a słychać szept
i sny przychodzą
ciche i ciemne
a w środku coś rośnie
woła donośnie
ciało jak obce
słowa niepewne
i strach
ktoś idzie
ktoś...
Najpierw był film, teraz przyszedł czas na książkę „Dziecko Rosemary” — i to było bardzo ciekawe doświadczenie.
Fabuła skupia się na Rosemary i Guyu, młodym małżeństwie, które zaczyna nowe życie w eleganckim apartamentowcu na Manhattanie. Szybko nawiązują znajomość ze swoimi sąsiadami — ekscentrycznym, starszym małżeństwem, które z czasem zaczyna odgrywać coraz większą rolę w ich życiu.
Kiedy Rosemary zachodzi w ciążę, wszystko zaczyna się zmieniać. Jej samopoczucie się pogarsza, pojawiają się bóle, koszmary i coraz dziwniejsze sytuacje. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że jej mąż zaczyna zachowywać się inaczej — jakby bardziej zależało mu na karierze niż na niej. A sąsiedzi? Stają się coraz bardziej nachalni i… zbyt zaangażowani w jej życie.
Książka świetnie buduje napięcie poprzez niedopowiedzenia. Przez długi czas nie wiadomo, czy Rosemary rzeczywiście jest w niebezpieczeństwie, czy może wszystko dzieje się tylko w jej głowie. Ten psychologiczny aspekt naprawdę robi robotę — czytelnik zaczyna wątpić razem z nią.
W porównaniu do filmu historia wydaje się bardziej „wewnętrzna” — mocniej siedzimy w głowie bohaterki, czujemy jej narastający lęk i zagubienie. To właśnie ten klimat niepokoju i osaczenia jest największą siłą tej książki.
Mimo wszystko nie do końca kupuję jej fenomen. To dobra, wciągająca historia, ale nie aż tak, żeby została ze mną na długo.
Najpierw był film, teraz przyszedł czas na książkę „Dziecko Rosemary” — i to było bardzo ciekawe doświadczenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła skupia się na Rosemary i Guyu, młodym małżeństwie, które zaczyna nowe życie w eleganckim apartamentowcu na Manhattanie. Szybko nawiązują znajomość ze swoimi sąsiadami — ekscentrycznym, starszym małżeństwem, które z czasem zaczyna odgrywać coraz większą...
Rosemary i Guy, to młode małżeństwo, które wprowadza się do prestiżowego apartamentowca na Manhattanie. Nie zrażają się ostrzeżeniem przyjaciela, który twierdzi, że dzieją się tam dziwne rzeczy. Szybko zaprzyjaźniają się z ekscentrycznym, starszym małżeństwem, z którym dzielą mieszkanie przez ścianę. Wkrótce bohaterka zachodzi w ciążę, jej mąż zaczyna być oschły w stosunku do niej, a sąsiedzi wraz ze swoimi przyjaciółmi stają się zbyt nachalni, ingerując w życie Rosemary. Zaczynają się koszmary, bóle i dziwne zdarzenia. Czy mają oni złe zamiary wobec przyszłej mamy?
Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, pomyślałam: czemu nie, w końcu to klasyka gatunku, a ja nigdy tej historii ani nie czytałam, ani nie oglądałam, choć oczywiście słyszałam i wiedziałam, o czym jest. Czyta się ją szybko, ma zaledwie dwieście osiemdziesiąt stron i dużą czcionkę. Czy podobała mi się? Tak, choć nie rozumiem jej fenomenu. Dla mnie to historia, która umiliła mi wieczór, lecz nie porwała mnie do tego stopnia, bym uznała ją za ulubioną.
Akcja rozwija się powoli, lecz od samego początku czuć niepokojący klimat wiszący w powietrzu. Tajemnicza śmierć, talizman rzekomo przynoszący szczęście, obrzydliwe koktajle i mąż gotowy zaprzedać duszę diabłu w zamian za karierę aktorską, a pośród tego wszystkiego Rosemary – młoda, naiwna kobieta, która najbardziej na świecie pragnie zostać matką, więc nie dziwi jej to, że mąż, który do tej pory nie chciał mieć dziecka, nagle zmienił zdanie, ani nawet sposób, w jaki do tej ciąży doszło.
Przez cały czas Ira Levin funduje czytelnikom niepokój, tworząc opowieść balansującą na granicy jawy i snu. Nie wiemy, czy wszystko, co dzieje się wokół bohaterki, jest prawdziwe, czy jest tylko wytworem jej wyobraźni, która podsuwa jej najczarniejsze scenariusze w związku ze stanem, w którym się znajduje. Możemy natomiast obserwować stopniowo rosnący w niej niepokój oraz próbę uwolnienia się z niezdrowej w jej oczach relacji.
Zakończenie, jak to zakończenie, jednych usatysfakcjonuje, drugich nie. Sama mam mieszane uczucia. Miałam nadzieję na inny finał, ale otrzymując to, co otrzymałam, sama muszę odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. W mojej głowie zrodziły się trzy opcje, którymi niestety się z Wami nie podzielę, by nie zdradzać Wam istotnych informacji.
Dziś włączę sobie film, jako uzupełnienie książki. Jestem ciekawa, czy bardzo różni się od dzieła Iry Levina. Jestem również ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na temat „Dziecka Rosemary”.
Rosemary i Guy, to młode małżeństwo, które wprowadza się do prestiżowego apartamentowca na Manhattanie. Nie zrażają się ostrzeżeniem przyjaciela, który twierdzi, że dzieją się tam dziwne rzeczy. Szybko zaprzyjaźniają się z ekscentrycznym, starszym małżeństwem, z którym dzielą mieszkanie przez ścianę. Wkrótce bohaterka zachodzi w ciążę, jej mąż zaczyna być oschły w stosunku...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHorror psychologiczny - tak, czy nie? Lubisz sięgać po klasykę gatunku?
„Dziecko Rosemary” Iry Levin to książka z 1967 roku, a pomimo tego wciąż cieszy się popularnością. Może wpływ na to ma jej adaptacja filmowa wykonana przez Romana Polańskiego? A może chodzi o to, że to historia, która nie straszy wprost i właśnie dlatego działa tak dobrze? Bo tu nie chodzi o potwory wyskakujące z cienia, tylko o coś znacznie bardziej niepokojącego - o powolne podważanie rzeczywistości i o moment, w którym zaczynasz wątpić.
Na początku wszystko wydaje się zwyczajne. Nowe mieszkanie, nowe życie, młode małżeństwo z planami. Nawet sąsiedzi - trochę dziwni, ale przecież kto nie ma dziwnych sąsiadów? I właśnie w tej zwyczajności tkwi największa siła tej książki. Bo zanim się zorientujesz, coś zaczyna się psuć - delikatnie, prawie niezauważalnie.
Rosemary nie budzi strachu - budzi mój niepokój. Obserwujemy jak krok po kroku traci grunt pod nogami. Jej ciało przestaje być jej, decyzje przestają być jej, a głos… przestaje mieć znaczenie. I wiesz, co jest w tym wszystkim najbardziej przerażające? To, że nikt jej nie wierzy. Nawet najbliższa osoba.
Levin genialnie balansuje na granicy: czy to wszystko naprawdę się dzieje, czy może to tylko wytwór jej wyobraźni? Z jednej strony widzimy sygnały, które krzyczą: „uciekaj”, a z drugiej świat wokół bohaterki robi wszystko, żeby je zagłuszyć.
Styl Levina jest prosty, momentami wręcz chłodny, ale to nie wada tylko świetny zabieg. Dzięki temu każda dziwna sytuacja, każdy niepokojący szczegół wybrzmiewa mocniej. Nie ma tu przesady, nie ma teatralności. Jest za to cisza, w której czai się coś bardzo złego.
I jeszcze jedno - tempo. To nie jest książka, która pędzi. Ona się sączy. Powoli, metodycznie, niemal niezauważalnie. Aż nagle orientujesz się, że jesteś już w samym środku koszmaru i nie ma odwrotu.
Czy to horror? Dla mnie bardziej psychologiczny niepokój, który wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo. Bo „Dziecko Rosemary” nie straszy tym, co widzisz - tylko tym, co zaczynasz podejrzewać.
Ocena: 9/10
Horror psychologiczny - tak, czy nie? Lubisz sięgać po klasykę gatunku?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dziecko Rosemary” Iry Levin to książka z 1967 roku, a pomimo tego wciąż cieszy się popularnością. Może wpływ na to ma jej adaptacja filmowa wykonana przez Romana Polańskiego? A może chodzi o to, że to historia, która nie straszy wprost i właśnie dlatego działa tak dobrze? Bo tu nie chodzi o potwory...