Reklama

Książka czy Netflix?

Adam Jastrzębowski
08.04.2019

Kto z nas nie spędził nigdy całego wieczoru na oglądaniu ulubionego serialu na Netflixie, niech pierwszy rzuci kamieniem. Powtarzanie „jeszcze tylko jeden odcinek”, „to tylko pół godziny” i „naprawdę nie jestem śpiący”, gdy nie możemy oderwać się od intrygi dziejącej się na ekranie, następnego ranka skutkuje mocniejszą niż zwykle kawą. Niejednokrotnie w oglądanych produkcjach natrafimy na bohaterów, których możemy kojarzyć z kart książek. Na Netflixie adaptacji literackich jest mnóstwo!

Literatura i kino są ze sobą związane od dawna. Już w 1901 roku powstała miniatura „Śmierć biednego Joe” w reżyserii G.A. Smitha, na motywach „Samotni” Charlesa Dickensa. W Polsce za pierwszą znaną adaptację filmową uznawane są „Dzieje grzechu” w reżyserii Antoniego Bednarczyka, będące uproszczoną wersją powieści Stefana Żeromskiego pod tym samym tytułem. Części z nas mariaż książek i kina kojarzy się z lekturami szkolnymi. Kto nie był w stanie przebrnąć przez opasłe tomy Sienkiewiczowskich „Krzyżaków”, „Nad Niemnem” Orzeszkowej czy przez „Lalkę” Bolesława Prusa, ten próbował ratować skórę, oglądając ekranizacje. Może gdyby za moich młodzieńczych czasów istniał już serwis Netflix wraz z serialem „Ania, nie Anna”, to nie musiałbym nawet sięgać po „Anię z Zielonego Wzgórza” Lucy M. Montgomery?

Dzisiejsze adaptacje filmowe nie przypominają wielogodzinnych produkcji Aleksandra Forda czy Jerzego Hoffmana. Dynamiczny montaż, uwspółcześniony język kinowy i wciągająca muzyka to cechy charakterystyczne współczesnych produkcji, także tych spod znaku Netflixa. Znajdziemy wśród nich produkcje zarówno oryginalne, jak i takie, do których amerykański serwis wykupił licencję – długometrażowe filmy i seriale, których krótkie odcinki zachęcają do oglądania jeden po drugim. 

Gdy nie ma jeszcze dwudziestej

W ofercie jednego z najpopularniejszych w Polsce serwisów VOD znajdziemy produkcje skrojone dla każdego widza. Jeśli chcemy przed ekranem usiąść z dziećmi, to świetną propozycją jest wspomniany już serial „Ania, nie Anna”. Znana nam wszystkim opowieść o żyjącej na Wyspie Księcia Edwarda nastolatce Annie Shirley pokazana jest w realistyczny sposób. Na wyróżnienie zasługują piękne plenery oraz scenografia, idealnie oddające czasy, o których „Ania, nie Anna” opowiada. W serialu nie brakuje znanych z kart książek motywów (np. słynne zielone włosy), lecz scenarzyści wpletli też wątki, których w powieści Montgomery próżno szukać.
Jeśli zamiast serialu mamy ochotę zobaczyć pełnometrażową produkcję, to z bogatej oferty Netflixa można wyłuskać także i klasyczne kino familijne. „Mowgli: Legenda dżungli” Andy'ego Serkisa, na podstawie klasycznej powieści Rudyarda Kiplinga, czy nominowany do Oscara „Charlie i fabryka czekolady” Tima Burtona, ze świetną rolą Johnny'ego Deppa jako szalonego cukiernika, to świetny sposób na spędzenie wspólnego czasu z całą rodziną. Musimy tylko pamiętać, że po obejrzeniu „Charliego…” nie ustrzeżemy się przed wizytą w pobliskim sklepie ze słodyczami!

Gdy dzieci pójdą już spać

A co z produkcjami przeznaczonymi dla starszych odbiorców? Jedną z nowości jest pierwszy szwedzki serial Netflixa – „Ruchome piaski”, zrealizowany na podstawie mrocznej powieści Malin Persson Giolito. W pierwszej scenie widzimy krajobraz po strzelaninie w szkole. Wtedy też poznajemy główną bohaterkę serialu Maję Norberg, która jako jedyna ocalała. W sześcioodcinkowej serii towarzyszymy Mai w więzieniu i podczas przesłuchań, a w czasie licznych retrospekcji poznajemy jej życie przed masakrą. Może uda nam się rozwikłać kryminalną zagadkę? Zwiastun można obejrzeć tutaj.

Zamknięty świat kobiecego zakładu karnego przybliży nam „Orange Is the New Black” na podstawie książki Piper Kerman. Tęsknota za wolnością, intrygi pomiędzy osadzonymi oraz skomplikowane relacje ze strażnikami i strażniczkami ukazane są w serialu nierzadko w szokująco dosłowny sposób. Więzienie okazuje się miejscem, gdzie drobne niedogodności urastają do rangi wielkiego problemu. To świat, w którym osadzone pozornie tworzą jednorodną grupę, jednocześnie jednak pozostają zbiorem silnych charakterów walczących o przeżycie każdego kolejnego dnia. Zamknięte za kratami kobiety usilnie starają się zachować godność, a twórcy serialu pokazują to zgrabnie, łącząc dramatyzm z komedią.

Lubisz rozwiązywać zagadki?

Jednym z popularniejszych netflixowych hitów jest serial „Sherlock”. Dla wielbicieli prozy sir Arthura Conan Doyle'a pierwsze spotkanie z serialowym detektywem może być nie lada zaskoczeniem. Sherlock Holmes używa laptopa i smartfona, a w jednym z odcinków nieodłączny doktor Watson lokalizuje swojego kompana za pomocą urządzenia GPS. Akcja serialu dzieje się we współczesnym Londynie, który dzięki mnogości ciemnych zaułków i nieuczęszczanych uliczek nie odbiega tak mocno od XIX- i XX-wiecznego miasta uwiecznionego w powieściach i opowiadaniach sir Doyle'a. Fani brytyjskiego detektywa odkryją mnóstwo smaczków ukrytych w serialu, takich jak plastry nikotynowe, których główny bohater używa zamiast nieodłącznej fajki, czy pojawiająca się w jednym z odcinków na głowie Holmesa charakterystyczna czapka. Tym z czytelników, którzy nie są jednak w stanie przeboleć przeniesienia się w czasie do XXI wieku, Netflix proponuje dwa filmy osadzone w epoce wiktoriańskiej – „Sherlock Holmes” i „Sherlock Holmes: Gra cieni”.

Miłośnicy snucia intryg razem z telewizyjnymi bohaterami powinni także rzucić okiem w stronę serialu „Sprawy Jacka Taylora”. Akcja adaptacji popularnych w Irlandii kryminałów Kena Bruena toczy się w miasteczku Galway. Tytułowy bohater, zwolniony ze służby w policji, angażuje się w rozmaite śledztwa. Mroczny klimat wietrznej i zimnej wyspy, ironiczne poczucie humoru Jacka Taylora i znany z „Gry o Tron” Iain Glen spowodują, że wiosenne wieczory z chęcią spędzimy w irlandzkim miasteczku.

Filmowymi propozycjami są adaptacje bestsellerowej prozy Dana Browna. „Kod Leonarda da Vinci” i „Anioły i demony” to tytuły kasowych produkcji z głównymi rolami Toma Hanksa (profesor Robert Langdon), Ewana McGregora i Audrey Tautou.

Wyjęte z komiksowego kadru

Wielbiciele komiksowych adaptacji także znajdą na Netflixie coś dla siebie. Z wrogami ludzkości rozprawiają się znani z marvelowskiego uniwersum superbohaterowie: Spider Man („Niesamowity Spider-Man”, „Niesamowity Spider-Man 2”, „Spider-Man 3”), nordycki Thor Gromowładny („Thor: Ragnarok”) i emerytowany marines Punisher („Punisher”). Szeroko reprezentowani są także superbohaterowie spod znaku DC Comics, na czele z Supermanem („Człowiek ze stali”), Flashem („The Flash”) i najmroczniejszym z nietoperzy – Batmanem („Batman: Początek”, „Mroczny Rycerz”, „Mroczny Rycerz powstaje”). Do szeroko pojętego komiksowego świata Batmana odnosi się także serial „Gotham”, który opowiada o przestępczości w mieście, w którym Bruce Wayne dopiero zaprowadzi porządek.

Nutka klasyki

Nie zabrakło w ofercie amerykańskiego potentata na rynku VOD propozycji dla wielbicieli kinowej klasyki, w tym jednego z najważniejszych filmów w historii kina – „Mechanicznej pomarańczy” Stanleya Kubricka, będącej filmową adaptacją równie ważnej powieści Anthony'ego Burgessa. Cztery nominacje do Oscarów i trzy do Złotych Globów zapewniły tytułowi stałą obecność na listach najważniejszych filmów w historii kina. „Mechaniczna pomarańcza” to absolutny must-see movie.

Drugim klasycznym filmem, którego obejrzenie możemy z czystym sumieniem zasugerować, jest „Dziecko Rosemary”. Nominowany do Oscara film Romana Polańskiego, z poruszającą muzyką Krzysztofa Komedy i świetną rolą Mii Farrow, powstał na podstawie książki Iry Levina. Przerażający horror o kobiecie noszącej w sobie dziecko diabła odniósł niezwykły sukces komercyjny i do dzisiaj uważany jest za jeden z najważniejszych obrazów w karierze Romana Polańskiego. O ponadczasowości arcydzieła niech świadczy fakt, że również i dzisiaj, ponad 50 lat po premierze, dzieło polskiego reżysera ogląda się z wypiekami na twarzy.

Dla każdego coś dobrego?

Nie musimy rozstawać się z książkowymi bohaterami, włączając telewizor. Platformy streamingowe, w tym Netflix, zapewniają nam mnogość literackich światów, dostępnych dzięki jednemu kliknięciu. Uśmiechnięta Anna Shirley, obdarzony analitycznym umysłem Sherlock Holmes i cała plejada superbohaterów tylko czekają, by porównać ich książkowe przygody z tymi ekranowymi.

Reklama

komentarze [71]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

47
13
08.04.2019 14:30

Zapraszam do dyskusji.


653
88
08.04.2019 16:41

W takim razie rzucam kamieniem, bo nie oglądam nic na Netflixie. Nie jestem uzależniona od oglądania TV, by płacić za strony, gdzie można oglądać filmy czy seriale.


1718
68
08.04.2019 16:56

Nie trzeba być uzależnionym od TV żeby legalnie w internecie oglądać seriale czy filmy. Zwłaszcza, że większość na platformie netflix to ich produkcje, niedostępne w TV.
Płaci się za dostęp, tak jak za kablówkę ;)
Nie ma to nic wspólnego z uzależnieniem od TV, serio.


1575
11
08.04.2019 19:51

anka89100 - Najlepiej się wypowiadać nie wiedząc o tej platformie i oglądających nic poza tym, że są na Netfliksie seriale...... Brawo! -.-


653
88
09.04.2019 17:34

Sue - wiem co to za platforma, ale zupełnie mnie nie interesuje, bo nie ma dla mnie nic ciekawego do zaoferowania.


1718
68
09.04.2019 18:28

Nic dziwnego skoro uważasz, że trzeba być uzależnionym żeby płacić za netflixa.


653
88
09.04.2019 19:13

Nie będę się kłócić, każdy ma własne zdanie na ten temat, napisałam, że nie oglądam, a niektórzy naskoczyli na mnie, jakbym zrobiła coś naprawdę złego.


1575
11
09.04.2019 21:11

Naskoczenie nie było spowodowane tym, że nie oglądasz, tylko, że napisałaś, iż ludzie oglądający na Netfliksie są uzależnieni od oglądania TV, co nie jest prawdą. To tylko twoje zdanie, jakiś głupi stereotyp. Chociaż stereotypy raczej są głupie.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

26
26
08.04.2019 18:36

Dwa kamienie. Nie oglądam seriali. A już na pewno nie oglądam Netflix.


1314
178
08.04.2019 18:55

Też mogę rzucić kamyczkiem. Ostatnio przez pół godziny przeglądałem spis seriali na Netflixie i stwierdziłem, że wolę poczytać bo nic mnie nie pociąga.


227
37
08.04.2019 19:15

A ja tam lubię oglądać seriale, ostatnio obejrzałam "Russian Doll" i "Turn up Charlie", no i czekam na GoT :-) Fajny relaks, a jak można obejrzeć z kimś i potem jeszcze na ten temat pogadać to już w ogóle jest bosko :-)


2648
541
08.04.2019 19:41

Dorzucam kamyczek, nie lubię seriali, wolę poczytać.


504
45
08.04.2019 19:53

Zdarza mi się oglądać, a i owszem. Choć chyba wolę HBO jeśli chodzi o ofertę i filmy/miniseriale od seriali. Przy kilku sezonach zazwyczaj odpadam na jakimś etapie.


1575
11
08.04.2019 19:57

Ja lubię oglądać i czytać. Wiadomo, że czytać o wiele bardziej i częściej poświęcam na to czas. Trzeba jednak przyznać, że warto się zrelaksować w inny sposób np. poprzez serialowy maraton na Netfliksie, a seriale produkują tam obecnie najlepszej jakości na świecie (przynajmniej część z nich nie schodzi z ust wielu). To dla mnie świetna alternatywa, bo oglądać filmów za...

więcej

487
158
08.04.2019 21:13

Ja tam wolę HBO;)


1575
11
09.04.2019 00:50

No widzisz, miałam HBO, ale seriale i filmy nie przekonały mnie do przedłużenia umowy. Nie powtarzali ,,Gry o tron'', w telewizji cały czas raczyli powtórkami starych filmów. Potem weszło HBO GO, ale to było po tym, gdy już wypowiedziałam umowę. Netflix jest według mnie lepszy, ale jak już pisałam - co kto lubi. :)


487
158
09.04.2019 06:09

Chodziło mi o "Go":) mam problem z Netflixem taki, że ciężko mi się dokopać do czegoś wartościowego w tym mrowiu seriali - nie licząc flagowych produkcji, jak właśnie Stranger things, to bardzo łatwo się na coś naciąć.


1081
158
09.04.2019 09:32

Netflix i trudność w "dokopaniu się" do czegoś to jest innymi słowy algorytm dopasowywania materiałów pod Ciebie. To znaczy, że jak obejrzałeś kilka seriali czy filmów akcji - to w proponowanych masz już skalibrowane tylko tego rodzaju produkcje :) I weź tu znajdź reportaże, jak oglądałeś tylko kino akcji. W HBO tego profilowania nie ma.


487
158
09.04.2019 09:38

No właśnie, a wyobraź sobie, że ostatnio był u mnie brat z dzieckiem i puszczałem młodej bajki z mojego konta na Netflixie :D


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

205
10
08.04.2019 20:17

Czasami bardzo przydatna jest odskocznia od książek. Osobiście co jakiś czas lubię obejrzeć dobry serial, nie zastąpi to jednak książki, która jest zawsze na pierwszym miejscu :)


3690
3453
08.04.2019 20:23

Bym coś obejrzał,a mam pytanie.Gdzie znajdę CAŁE ODCINKI serialu Wikingowie ?
Za DARMO.Proszę o pomoc.


3857
651
09.04.2019 14:11

Na stronie fili.cc, tylko trzeba znieść reklamy i najlepiej założyć darmowe konto, wtedy lepiej działa :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd