Twierdza

Okładka książki Twierdza F. Paul Wilson Patronat LC
Okładka książki Twierdza
F. Paul Wilson Wydawnictwo: Vesper Cykl: The Adversary (tom 1) horror
433 str. 7 godz. 13 min.
Kategoria:
horror
Cykl:
The Adversary (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Keep
Wydawnictwo:
Vesper
Data wydania:
2020-04-15
Data 1. wyd. pol.:
1990-01-01
Liczba stron:
433
Czas czytania
7 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377313473
Tłumacz:
Marek Król
Tagi:
Rumunia II wojna światowa
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
1280 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
284
15

Na półkach: , ,

Nie mam szczęścia w tym rozdaniu-zamówieniu od Vesper.
Kolejna klimatyczna, świetnie zapowiadająca się historia, i kolejne rozczarowanie.
Stephen King napisał kiedyś, że najbardziej boimy się tego czego jeszcze nie znamy, co pozostaje dla nas niewidoczne, nienazwane.
Tutaj autor według mnie totalnie zbyt szybko odkrywa karty, wyjawia nam tajemnice. Ciekawość, obawy, mogły podsycać w nas niepokój, lęk. Napędzać do zgłębiania historii. A tak...
I jeszcze ta miłostka, gdzie dorośli ludzie są gotów zatracić w imię miłości swą duszę i serce... mimo, iż nie minęły nawet dwie doby od wzajemnego poznania. Ha ha. Takie rzeczy to tylko wśród niestabilnych emocjonalnie nastolatków i ckliwych filmach klasy C. Albo porno.
Zmarnowany potencjał i pomysł.
Wielka szkoda.

Nie mam szczęścia w tym rozdaniu-zamówieniu od Vesper.
Kolejna klimatyczna, świetnie zapowiadająca się historia, i kolejne rozczarowanie.
Stephen King napisał kiedyś, że najbardziej boimy się tego czego jeszcze nie znamy, co pozostaje dla nas niewidoczne, nienazwane.
Tutaj autor według mnie totalnie zbyt szybko odkrywa karty, wyjawia nam tajemnice. Ciekawość, obawy, mogły...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
545
119

Na półkach:

Fabuła bardzo prosta, bohaterowie też prostolinijni, ale klimat można ciąć nożem. Za samą umiejętność autora stworzenia takiej atmosfery autorowi należą się dwa plusy wyżej.

Fabuła bardzo prosta, bohaterowie też prostolinijni, ale klimat można ciąć nożem. Za samą umiejętność autora stworzenia takiej atmosfery autorowi należą się dwa plusy wyżej.

Pokaż mimo to

0
avatar
770
82

Na półkach: ,

Może nie ma tutaj przyprawiających o ciarki scen, ale powieść ma świetny klimat. Polecam!

Może nie ma tutaj przyprawiających o ciarki scen, ale powieść ma świetny klimat. Polecam!

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
18
11

Na półkach: ,

Dobra książka, najbardziej podobało mi się to że znając wszystkich bohaterow przez większość ksiazki nie wiedziałem kto znich ma dobre intencje i zdarzyło mi sie kibicowac temu kto w rzeczywistości na to nie zasługiwał.

Dobra książka, najbardziej podobało mi się to że znając wszystkich bohaterow przez większość ksiazki nie wiedziałem kto znich ma dobre intencje i zdarzyło mi sie kibicowac temu kto w rzeczywistości na to nie zasługiwał.

Pokaż mimo to

0
avatar
266
197

Na półkach:

Słaba książka, pierdoły o wilkołakach w twierdzy. Nie polecam, raczej trąci myszką.

Słaba książka, pierdoły o wilkołakach w twierdzy. Nie polecam, raczej trąci myszką.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

0
avatar
322
233

Na półkach:

Groza bardzo łagodna, czytało się sprawnie , bez znudzenia.

Groza bardzo łagodna, czytało się sprawnie , bez znudzenia.

Pokaż mimo to

2
avatar
103
102

Na półkach:

Druga wojna światowa, baśniowa Rumunia, majestatyczna twierdza pokryta złoto-srebrnymi krzyżami i starożytne zło masakrujące stacjonujących tam niemieckich żołnierzy i nazistów. Jedno zdanie podsumowujące książkę, które w zasadzie jest tylko iluzoryczną półprawdą i brzmi jak niecodzienna, acz diablo oryginalna koncepcja horroru. Niestety maska grozy wykrusza się w punkcie kulminacyjnym odsłaniając oblicze przyziemnego i rutyniarskiego fantasy z niesmacznym i nieświeżym wątkiem romantycznym w tle.

Kolejny horror, następny świetny i klimatyczny początek przygody. Walka z niewidocznym monstrum kryjącym się pod płaszczem mroku na rubieżach Rumunii narzuca śmiałe obrazy wyobraźni i zachęca do zainwestowania czasu i emocji w historię. Boimy się tego, co nieznane i niewidoczne, a jeszcze bardziej niewyjaśnione. Wyjaśnienie niewyjaśnionego wiąże się z dużym ryzykiem spłycenia zagrożenia, obdarcia go z czołgającego się po skórze niepokoju i zaszufladkowania go w sferze pospolitości. I Paulowi Wilsonowi zabieg ten wyczuwalnie się nie udał. Nadanie imieniu antagonisty nawiedzającego twierdzę, podarowanie mu głosu i przeszłości, zdruzgotało przęsła podtrzymujące zmierzającą w dobrym kierunku akcję. Zabawa i mieszanie stylami może odświeżyć wyczerpany z oryginalności materiał, ale ostry zjazd z krwawego horroru wprost do średniego „fantazyjniaka” zadziałał na niekorzyść estetyki Twierdzy, jak gdyby autor miał nadzieję, że dodanie losowych składników do wysmakowanej potrawy uczyni ją jeszcze lepszą, a wprawdzie zepsuły całkiem jej smak.

I ten nieszczęsny, przaśny romans przerysowany do granic możliwości, być może tylko jakościowo o szczebel niższy od żenujących, pornograficznych scen z 50 twarzy Greya. Oklepany i przeseksualizowany obraz kobiety-dziewicy oddającej się pierwszy raz z gorączkującą rozkoszą tajemniczemu i nieokrzesanemu typowi zza oceanu będąc pod jego urokiem od dwóch dni (i uprzednio zostając nieomal zgwałconą przez dwóch SS-manów) być może pasował do burzliwej ekspresywności lat osiemdziesiątych, kiedy ukazała się książka, ale w dzisiejszych czasach wzbudza jedynie politowanie i zażenowanie.

Wątek odwiecznej walki dobra ze złem, magicznych uroków trzymających zło w ryzach, ilości trywialnych zabiegów fantastycznych i zawrotna prędkość zwrotów fabularnych przytłoczyła dawno ulatniającą się grozę i zepchnęła ją w odmęty niepamięci. Po odłożeniu Twierdzy na półkę zastanawiałem się jakim cudem rozpocząłem w mglistym SIlent Hill, a zakończyłem w cukierkowej krainie Oz. Taki przepis nie uderza w moje gusta i na dłuższą metę wymęczył psychicznie. Widziałbym ten utwór jako trzy osobne tytuły, z trzema odmiennymi fabułami: krwawy horror z nazistami, kolorowe fantasy o walce z przedwiecznym złem i porno-sensacyjniak dla potrzebujących i takich wrażeń. A wtedy wilk syty i owca cała.

Druga wojna światowa, baśniowa Rumunia, majestatyczna twierdza pokryta złoto-srebrnymi krzyżami i starożytne zło masakrujące stacjonujących tam niemieckich żołnierzy i nazistów. Jedno zdanie podsumowujące książkę, które w zasadzie jest tylko iluzoryczną półprawdą i brzmi jak niecodzienna, acz diablo oryginalna koncepcja horroru. Niestety maska grozy wykrusza się w punkcie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1107
75

Na półkach: , ,

Przyznam szczerze, że zwlekałem z tą lekturą, ponieważ z tyłu głowy wciąż miałem mglisty niesmak po filmowych niewypałach krzyżówek horroru z II wojną światową. No, wiecie: "Bunkier SS", "Eksperyment SS". Fabuł już prawie nie pamiętam, za to wspomnienie straconego czasu pozostało. W tym przypadku miałem podobne obawy, które - jak szybko się okazało - były zupełnie bezpodstawne.

Akcja "Twierdzy" rozgrywa się w rumuńskich Karpatach, na przełomie kwietnia i maja 1941 roku. Oddział żołnierzy Wermachtu pod dowództwem kapitana Klausa Woermanna przybywa do średniowiecznej górskiej twierdzy na przełęczy Dinu. Posiadłość jest opuszczona, choć nie pozbawiona opieki. Niemieccy żołnierze, mimo ostrzeżeń miejscowych, wchodzą tam jak do siebie i zakładają coś na kształt tymczasowego obozu. Generalnie twierdza ma im służyć za punkt obserwacyjny, ale akurat to nie jest najważniejsze, bowiem bardzo szybko orientują się, że zagrożenia wcale nie trzeba wypatrywać, bo to zagrożenie jest tuż obok nich. Już pierwszej nocy jeden z szeregowych, chcąc wyrwać ze ściany dziwnie wyglądający srebrno-złoty krzyż, przypadkowo uwalnia drzemiące od ponad pięciu stuleci ZŁO. Od tego momentu, każdej nocy w brutalny sposób ginie jakiś żołnierz. Morderca jest nie tylko nieuchwytny, ale i niewidzialny. Woermann decyduje się w końcu poprosić przełożonych o pomoc. Ta przybywa w postaci oddziału SS, a wkrótce do tej "wesołej gromadki" dołącza żydowski profesor Cuza i jego córka Magda. Cuza przed laty badał historię twierdzy oraz samą budowlę, teraz ma pomóc Niemcom znaleźć zabójcę. Tymczasem żołnierze zaczynają szeptać, jakoby w twierdzy mieszkał wampir i to właśnie on poluje na nich każdej nocy.

I faktycznie, z każdą kolejną przeczytaną stroną Czytelnik upewnia się, że ma do czynienia z powieścią o wampirach. Wilson kilka razy nawiązuje nawet do Włada Palownika, ale bynajmniej nie jest to sequel "Draculi" Brama Stokera. Przyznam, że tutaj też miałem obawy, że Autor zafunduje powtórkę z rozrywki, jeśli nie z klasyki, to może ze Stephena Kinga, w końcu sześć lat przed ukazaniem się "Twierdzy", wyszło "Miasteczko Salem". Ale nie, F. Paul Wilson opowiada zupełnie inną, zaryzykuję nawet stwierdzenie: oryginalną opowieść o krwiopijcach z przyprawiającym o ciarki mrocznym, momentami nawet gotyckim klimatem i wciągającą fabułą pełną tajemnic i twistów.

F. Paul Wilson pisząc "Twierdzę" nie był kompletnym żółtodziobem. Zadebiutował w 1976 roku operą kosmiczną "Healer". Potem były jeszcze dwie kontynuacje tego dzieła. "The Keep" był pierwszym w Jego karierze horrorem i jednocześnie książką, która tak naprawdę przyniosła mu rozgłos. Co zatem ma w sobie ta powieść, co tak przyciąga kolejne pokolenia Czytelników? O klimacie już wspomniałem, jest naprawdę świetny, ale oprócz tego mamy również ciekawą, zaplątaną historię, w której nic nie jest takie, jakim się wydaje. No i mamy też udane połączenie powieści grozy z II wojną światową. Bo czy mityczna walka Dobra ze Złem nie jest bardziej pasjonująca w momencie, kiedy to Zło jest tak silne? Oczywiście jest tu kilka fabularnych absurdów, ale one trochę się rozmywają, gdy spojrzymy na "Twierdzę" jako całość. Kurczę, to naprawdę dobrze się czyta, a przecież w końcu o to chodzi w czytadle, prawda? No bo, nie oszukujmy się, to jest czytadło. Klasyczna "zapchaj dziura", która sprawiła, że czytając dobrze się bawimy. Ktoś mógłby zarzucić tej książce, że bohaterowie są zbyt tekturowi. I miałby trochę racji. Są, oczywiście, i nawet moralne rozterki Woermanna czy religijne zwiątpienie profesora Cuzy tego nie zmienią. Ale to jest horror, więc nie wymagajmy zbyt wiele. Wątek romantyczny - tak, owszem, jest tu taki - jest do du...y i przypomina coś z pogranicza kiepskiej komedii romantycznej i erotyka, ale nawet to ma swój urok. Całą opowieść natomiast otacza aura tajemniczości i lekko klaustrofobiczne uczucie z uwagi na to, że akcja rozgrywa się na niewielkiej przestrzeni. Właściwie kolejne sceny ograniczają się do dwój miejsc: twierdzy oraz oberży i jej najbliższej okolicy. To też uważam za plus, bowiem odnosi się wrażenie odcięcia od reszty świata, co tylko potęguje panującą tu grozę.

Jednak pomimo tej hermetyczności, Autor stworzył dzieło wielowątkowe, zahaczające zarówno o sprawy stricte związane z historią i drugą światową, takie jak ludobójstwo, niemieckie obozy śmierci czy antysemityzm, jak i czerpiące z klasyki horroru nie tylko spod szyldu Stokera, ale również H.P. Lovecrafta.

Na koniec warto też poświęcić trochę uwagi na samo wydanie książki. W Polsce ten tytuł ukazuje się po raz trzeci, ale tym razem z zupełnie nowym tłumaczeniem i w twardej oprawie oraz z ilustracjami Mariusza Gandzela. Czytałem negatywne opinie na temat okładki, ale mi osobiście się podoba, bo nawiązuje do klasycznych obwolut z lat '80. Reszta rysunków, a jest ich podajże 9, zdołały oddać klimat powieści i stanowią ciekawe uzupełnienie całości.

Zmierzając do brzegu: "Twierdza" to lektura co najmniej dobra i zupełnie nie dziwię się, że ma status "kultowej". Naprawdę miło spędziłem te kilka popołudni śledząc losy bohaterów powieści i odkrywając wraz z nimi tajemnicę pierwotnego mieszkańca twierdzy. A skoro ja przyjemnie spędziłem czas, to Wam życzę tego samego i po cichu liczę na to, że Wydawnictwo Vesper zdecyduje się na wydanie kolejnych części cyklu, którym po latach przydałoby się odświeżenie.

📚 https://mroczne-strony.blogspot.com/2021/08/f-paul-wilson-twierdza.html

Przyznam szczerze, że zwlekałem z tą lekturą, ponieważ z tyłu głowy wciąż miałem mglisty niesmak po filmowych niewypałach krzyżówek horroru z II wojną światową. No, wiecie: "Bunkier SS", "Eksperyment SS". Fabuł już prawie nie pamiętam, za to wspomnienie straconego czasu pozostało. W tym przypadku miałem podobne obawy, które - jak szybko się okazało - były zupełnie...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar

"F. Paul Wilson pisząc "Twierdzę" nie był kompletnym żółtodziobem. Zadebiutował w 1976 roku operą kosmiczną "Healer". Potem były jeszcze dwie kontynuacje tego dzieła. "The Keep" był pierwszym w Jego karierze horrorem i jednocześnie książką, która tak naprawdę przyniosła mu rozgłos. Co zatem ma w sobie ta powieść, co tak przyciąga kolejne pokolenia Czytelników? O klimacie już wspomniałem, jest naprawdę świetny, ale oprócz tego mamy również ciekawą, zaplątaną historię, w której nic nie jest takie, jakim się wydaje. No i mamy też udane połączenie powieści grozy z II wojną światową. Bo czy mityczna walka Dobra ze Złem nie jest bardziej pasjonująca w momencie, kiedy to Zło jest tak silne? Oczywiście jest tu kilka fabularnych absurdów, ale one trochę się rozmywają, gdy spojrzymy na "Twierdzę" jako całość. Kurczę, to naprawdę dobrze się czyta, a przecież w końcu o to chodzi w czytadle, prawda? No bo, nie oszukujmy się, to jest czytadło. Klasyczna "zapchaj dziura", która sprawiła, że czytając dobrze się bawimy. Ktoś mógłby zarzucić tej książce, że bohaterowie są zbyt tekturowi. I miałby trochę racji. Są, oczywiście, i nawet moralne rozterki Woermanna czy religijne zwiątpienie profesora Cuzy tego nie zmienią. Ale to jest horror, więc nie wymagajmy zbyt wiele. Wątek romantyczny - tak, owszem, jest tu taki - jest do du...y i przypomina coś z pogranicza kiepskiej komedii romantycznej i erotyka, ale nawet to ma swój urok. Całą opowieść natomiast otacza aura tajemniczości i lekko klaustrofobiczne uczucie z uwagi na to, że akcja rozgrywa się na niewielkiej przestrzeni. Właściwie kolejne sceny ograniczają się do dwój miejsc: twierdzy oraz oberży i jej najbliższej okolicy. To też uważam za plus, bowiem odnosi się wrażenie odcięcia od reszty świata, co tylko potęguje panującą tu grozę."

więcej:
https://mroczne-strony.blogspot.com/2021/08/f-paul-wilson-twierdza.html

"F. Paul Wilson pisząc "Twierdzę" nie był kompletnym żółtodziobem. Zadebiutował w 1976 roku operą kosmiczną "Healer". Potem były jeszcze dwie kontynuacje tego dzieła. "The Keep" był pierwszym w Jego karierze horrorem i jednocześnie książką, która tak naprawdę przyniosła mu rozgłos. Co zatem ma w sobie ta powieść, co tak przyciąga kolejne pokolenia Czytelników? O klimacie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
534
505

Na półkach: , , , ,

Gotyckie zamczysko, złowrogi „wampir”, nazi zombie, a w tle wszystkiego odwieczna walka sił Dobra i Zła w klimatach znanych z filmu „Nieśmiertelny” (późniejszego od „Twierdzy”) - to przepis na wielki przebój. I faktycznie, „Twierdza” jest jedną z najlepszych, najsławniejszych i do dziś znakomicie się prezentującą powieścią, prawdziwym kamieniem milowym Złotej Ery Horroru.
+
Rok 1941. Do położonego na górskiej przełęczy gotyckiego zamku przybywa jednostka Wehrmachtu. Uwagę przybyłych zwracają wszechobecne w twierdzy, osadzone w murach i ścianach krzyże dziwnego kształtu. Już pierwszej nocy dochodzi jednak do tragedii. Dwu chciwych żołnierzy, grzebiąc przy jednym z krzyży odkrywa tajne pomieszczenie - niestety, jeden z nich w nieznanych okolicznościach traci (dosłownie!) głowę, drugi zaś wpada w obłęd.
Od tego czasu każdej nocy jakaś nieznana, chowająca się w ciemnościach, siła, pozbawia krwi i zabija kolejnych żołnierzy. Przybyła na wezwanie doborowa jednostka SS również nic nie zmienia, nocny horror trwa nadal. Na domiar złego między dowódcami obu formacji narasta niechęć - kulturalny oficer Wehrmachtu z niesmakiem obserwuje agresję, prostactwo i tępą brutalność esesmana.
Szukając wyjaśnienia horroru w przeszłości zamku, Niemcy sprowadzają z Budapesztu specjalizującego się w tej tematyce profesora Theodora Cuzę. Naukowiec jest ciężko chory, praktycznie sparaliżowany i porusza się tylko na wózku inwalidzkim, dlatego wraz z nim przybywa jego córka, Magda.
Nocą w komnacie profesora materializuje się złowrogi demon. Przedstawia się jako wołoski…wampir - Molasar, przyboczny samego Vlada Dracula i z radością uznaje Cuzę za swego rodaka (nieważne, że Żyd, ważne, że wołoski). Reaguje z oburzeniem na wiadomość, że germańscy „barbarzyńcy” panoszą się na „wołoszczyźnie” i, dowiedziawszy się o planowanym podboju świata i holocauście obiecuje wyniszczenie najeźdźców oraz zabicie samego Hitlera. Potrzebuje do tego pomocy profesora.
Obecność Cuzy wiąże się z dwoma problemami. Pal sześć, że profesor jest Żydem, można go zastraszaniem i groźbami zmusić do współpracy, jednak młoda, atrakcyjna kobieta w zamku pełnym żołnierzy to tykająca bomba zegarowa. Po próbie gwałtu oficer Wehrmachtu odsyła dziewczynę do gospody w położonej w pobliżu zamku wiosce.
Magda poznaje w gospodzie tajemniczego Glenna, niedawno przybyłego zza granicy mężczyznę, który wykazuje ogromne zainteresowanie zamkiem i mającymi w nim miejsce wydarzeniami. Między obojgiem bohaterów pojawia się płomień rodzącego się uczucia. Sympatii córki nie podziela jednak profesor Cuza. Irytuje go brak wiary Glenna w dobre intencje Molasara, irytuje zauroczenie przybyszem córki, do tej pory oddanej opiekunki chorego ojca. Donosi on Niemcom o obecności Glenna, sugerując, że mężczyzna zna tajemnice drzemiącej w zamku grozy.
Próba aresztowania kończy się katastrofą, Glenn rozstrzelany przez esesmanów spada w przepaść. Jednocześnie Molasar prosi Cuzę o pomoc w wyniesieniu z zamczyska „tajemnego symbolu mocy”. W tym celu przywraca mężczyźnie zdrowie. Od tej chwili nie ma wierniejszego sojusznika…
+
„Twierdza” to jeden z najbardziej „czaderskich” tytułów „złotej ery horroru”, powieść wypełniona pełną rozmachu akcją, pełna grozy i jump scare’ów, znakomicie napisana trzymająca w napięciu od początku do końca. Powieść będąca z jednej strony czystą, żywą rozrywką, z drugiej jednak dotykająca poważnych, godnych namysłu i zastanowienia, zagadnień - przede wszystkim problemu „mniejszego zła” - tego, czy w imię „wyższych celów”, można zaakceptować działania złe, niemoralne, zbrodnicze. No a czyta się to wszystko obłędnie, to jeden z lepszych „page-turnerów” w historii gatunku, pod względem tzw. „frajdy czytelniczej” nie ustępujący pola najlepszym pozycjom Stephena Kinga.
Ale od początku - samo połączenie nazistów i horroru jest już ultra- jazzy a „Twierdza” to jeden z najbardziej dobitnych tego przykładów. Nawet na poziomie czysto scenograficznym - mroczne, gotyckie zamczysko pełne tajemniczych symboli, oddziały nazioli, kolejne ofiary pozbawione krwi - no mniam.
Wyborna jest też gra konwencją. Powieść zaczyna sią jak „Dracula” w czasie II WŚ (fanom pulpy przypomni się również „Nekroskop” - również późniejszy (!) od „Twierdzy”), potem dochodzą nazi zombie (temat namiętnie eksploatowany przez europejskie kino grozy lat 70tych i 80tych), a w finale całość przechodzi w kosmicznych rozmiarów dark fantasy, z walczącymi poprzez wieki Siłami Światła I Ciemności.
Ale największą siłą „Twierdzy” jest właśnie siła ukrytych w niej znaczeń. Przede wszystkim to już przywołane zagadnienie „Mniejszego zła”. Prof. Cuza godzi się na współpracę z wampirem, z siłą mroku, wrogą ludzkości, w nadziei, że wampir przeciwstawi się koszmarowi nazizmu, że zabije Hitlera, zakończy wojnę i powstrzyma koszmar Holocaustu. „Twierdza” udziela odpowiedzi - ze Złem nie można „pertraktować”, Zło ma własną agendę i naiwnością jest wiara, że uda się je zaprzęgnąć do czynienia „dobra”.
I jeszcze jeden, ciekawy a często pomijany w kontekście „Twierdzy” wątek - to zaborcza miłość ojcowska. Prof. Cuza reaguje na Glenna z narastającą wrogością tyle, z przyczyn odmiennych ocen moralnych (Glenn od początku świadom jest zła tkwiącego w Molasarze) ile z uwagi na rosnącą zazdrość wobec faktu, że przybysz kradnie serce ukochanej i oddanej opiece nad ojcem córki.
Prze szarpiące nim dylematy Theodore Cuza staje się jednym z ciekawszych bohaterów komercyjnych horrorów „złotej ery”. Również obydwaj niemieccy oficerowie są znakomicie wykreowani, no a już potęga postaci Molasara…Nic dziwnego, że zafascynowany tą postacią Wilson rozbudował „Twierdzę” do rozmiarów całego cyklu. Kolejne tomy („Odwet”, „Odrodzony” i „Świat Mroku” skręciły bardziej w stronę filmowego „Omena”, nadal jednak utrzymały wysoki poziom).
Świetna, energetyczna akcja i świeże pomysły pomagają przejść do porządku dziennego nawet nad drobnymi wadami fabularnymi - wątek romansowy jest całkowicie niewiarygodny (co niby w postaci Magdy mogło do tego stopnia zauroczyć Glenna? Miał chłop dość czasu - że tak oględnie napiszę - się na urok niewieści napatrzeć) i po prostu słaby, również finałowe starcie Dobra i Zła jest, wobec intensywności całej powieści, dość wątłe, ale te słabości nie są w stanie obniżyć najwyższej oceny, na jaką „Twierdza” zasługuje. To jest po prostu rock and roll (and I like it).

PS.
„Twierdza” została prawie natychmiast przeniesiona na wielki ekran. Mimo gwiazdorskiej obsady - Prochnow, Byrne, McKellen, Glenn (w roli Glenna - zabawne), mimo Michaela Manna na stołku reżyserskim wyszedł bardzo pretensjonalny badziew - latami raczej śmieszący niż budzący uznanie (te idiotyczne slo-mo, ta niedopasowana muzyka Tangerine Dream, te napuszone ujęcia i pocieszne efekty specjalne), ale ostatnimi laty otoczony - podobno - swoistym kultem. Nie podzielam tej fascynacji, magia powieści w filmie bowiem zostaje całkowicie utracona, ale lojalnie informuję o zjawisku.

Gotyckie zamczysko, złowrogi „wampir”, nazi zombie, a w tle wszystkiego odwieczna walka sił Dobra i Zła w klimatach znanych z filmu „Nieśmiertelny” (późniejszego od „Twierdzy”) - to przepis na wielki przebój. I faktycznie, „Twierdza” jest jedną z najlepszych, najsławniejszych i do dziś znakomicie się prezentującą powieścią, prawdziwym kamieniem milowym Złotej Ery...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

7

Cytaty

Więcej
F. Paul Wilson Twierdza Zobacz więcej
F. Paul Wilson Twierdza Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd