
Eat, pray, love

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Język:
- angielski
- Ekranizacje:
- Jedz, módl się, kochaj (2010)
Elizabeth is in her thirties, settled in a large house with a husband who wants to start a family. ut she doesn't want any of it. A bitter divorce and a rebound fling later, Elizabeth emerges battered yet determined to find what she's been missing.
So begins her quest. In Rome, she indulges herself and gains nearly two stones. In India, she finds enlightenment through scrubbing temple floors. Finally, in Bali, a toothless medicine man reveals a new path to peace, leaving her ready to love again.
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Eat, pray, love w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Eat, pray, love
Poznaj innych czytelników
13856 użytkowników ma tytuł Eat, pray, love na półkach głównych- Przeczytane 9 832
- Chcę przeczytać 3 695
- Teraz czytam 329
- Posiadam 2 601
- Ulubione 347
- Chcę w prezencie 49
- 2012 43
- 2011 41
- 2014 37
- 2013 33












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Eat, pray, love
Dlaczego sięgnęłam po książkę Elizabeth Gilbert „Jedz, módl się, kochaj”? Dobre pytanie! Sama nie potrafię na nie odpowiedzieć 😜 Może dopadła mnie mgła mózgowa, a może w mojej głowie nałożyły się na siebie dwie różne książki… Zostałam więc z tą biografią/pseudoporadnikiem i postanowiłam ją doczytać do końca, bo dawno na nic wam nie narzekałam😜
Główną bohaterkę, Elizabeth, poznajemy w momencie jej dużego życiowego kryzysu… Kiedy uświadamia sobie, że nie chce mieć dzieci, co w konsekwencji doprowadza to niezbyt przyjemnego rozwodu, postanawia odmienić swoje życie, znaleźć nowy cel. Wybiera się więc w długą podróż. Najpierw odwiedza Włochy, potem wyrusza do Indii, a odkrywanie siebie kończy w Indonezji.
Zacznijmy więc od Italii. To część jedzeniowa i przyznam, że ona podobała mi się najbardziej. Nie było tu jeszcze wielkiego mądrzenia się autorki, znalazło się miejsce na włoskie słówka, no i oczywiście jedzenia. Niestety nie znajdziecie tutaj dużo Włoch. Autorka nie ma potrzeby na to, by coś zwiedzić czy zobaczyć, ale nie każdy ją ma, więc nie będę się czepiać.
Część o Indiach to już nauka medytacji i moment, w którym mocno zwątpiłam, czy chce to dalej czytać. Mogę ją opisać jako próba nauki jogi i medytacji, na której Elizabeth nie potrafi się kompletnie skupić, by zaraz potem osiągnąć najwyższy stan wtajemniczenia i doznawać różnych wizji.
Na Bali z autorki wychodzi niestety stereotypowa amerykanka – po pierwszym pobycie wmawiała wszystkim, że to piękna, utopijna wyspa, nieskażona żadnymi konfliktami i pełna szczęśliwych ludzi. Potem z wielkim zaskoczeniem odkryła, że jednak historia tego miejsca wcale nie była tak kolorowa. W każdym razie kobieta w końcu godzi się ze swoją przeszłością i zaczyna nowe, wspaniałe życie.
Wierzę, że są osoby, którym książka się spodoba i być może nawet zmieni czyjeś życie.
Mnie jednak bardzo wymęczyła i gdyby nie część włoska, prawdopodobnie nie doczytałabym jej do końca, tylko bardzo szybko odłożyła i nigdy do niej nie wróciła.
Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Dlaczego sięgnęłam po książkę Elizabeth Gilbert „Jedz, módl się, kochaj”? Dobre pytanie! Sama nie potrafię na nie odpowiedzieć 😜 Może dopadła mnie mgła mózgowa, a może w mojej głowie nałożyły się na siebie dwie różne książki… Zostałam więc z tą biografią/pseudoporadnikiem i postanowiłam ją doczytać do końca, bo dawno na nic wam nie narzekałam😜
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną bohaterkę, Elizabeth,...
Książka wysłuchana w interpretacji Dereszowskiej. Pozycja raczej nie zmieni mojego życia, nie wiem czy ze mną zostanie, ale napewno miło mi się jej słuchało .... Zwłaszcza 1 części ITALIA. Na pewwno daje nadzieję, myślę że każdemu czasem przyda się tak zwolnić choć nie każdy może to wdrożyć w życie w takiej formie. A pani Dereszowskiej miło się słucha:)
Książka wysłuchana w interpretacji Dereszowskiej. Pozycja raczej nie zmieni mojego życia, nie wiem czy ze mną zostanie, ale napewno miło mi się jej słuchało .... Zwłaszcza 1 części ITALIA. Na pewwno daje nadzieję, myślę że każdemu czasem przyda się tak zwolnić choć nie każdy może to wdrożyć w życie w takiej formie. A pani Dereszowskiej miło się słucha:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytane jako podkładka pod najnowszą książkę Elizabeth Gilbert, "All the Way to the River" (która, jak wskazują wszystkie znaki na ziemi i na niebie, jest bezwstydnym opisem sadyzmu, narcyzmu, a może i psychopatii przebranych za miłość i rozwój duchowy).
"Jedz, módl się, kochaj" ma cztery plusy:
- bardzo lekkie pióro autorki;
- czarowną wizję rocznych wakacji z pełnym portfelem w egzotycznych destynacjach - podejrzewam, że to + romantyczne zakończenie to główny powód popularności, jaką cieszyła się ta książka swego czasu;
- trochę ciekawych wiadomości historycznych o Bali i języku włoskim;
- nieświadome studium maskowanych uzależnień z wysoko funkcjonującym alkoholizmem na czele.
Cała reszta to abominacja.
Dalej będzie trochę spoilerów, więc mimo że minęło sporo lat od publikacji, to jeśli treść nie jest ci znana, możesz się tu zatrzymać.
Cała historia jest, jak wynika z wywiadów, pisana na zmówienie. Gilbert zakontraktowała skrypt książki z wydawcą ZANIM zaczęła podróż, z gotowymi tezami. Trzeba jej przyznać, że ostatnia część została zrealizowana z wyjątkowym zaangażowaniem - Gilbert wyszła za mąż i oficjalnie wytrwała 9 lat w małżeństwie z mężczyzną, którego poznała na Bali, miejscu przyporządkowanym miłości w książce. Później puściła go w trąbę podobnie jak pierwszego męża.
Autorka jest kompletnie niewiarygodną narratorką, więc jedyny sposób, żeby przetrwać lekturę to czytać ją jako opisanie umysłowości amerykańskiej klasy uprzywilejowanej, żeńskiej wersji WASP-a, narcystycznej kłamczuchy, protegowanej Oprah, turystyki ezoterycznej i sztandarowej lit-priv.
Kilka przykładów.
Elizabeth na samym początku sprzedaje nam historię o strasznym mężu, którego zdradziła jeszcze przed zakończeniem małżeństwa, i którego wini za to, że rozwód trwa nieznośnie długo (w czasie, kiedy ona jest niedostępna, bo wyjechała na rok ze Stanów)...
W części włoskiej mamy symptomatyczną, dumną z siebie ślepotę na sztukę i naturalne piękno Włoch, z wyłącznym skupieniem na alkoholu i jedzeniu. Swoją drogą jedzenie kilka razy powoduje uniesienie brwi, jak np. wnętrzności świeżo urodzonego jagnięcia w mleku, które autorka porównuje do smaku ludzkiego niemowlęcia. Zadziwiająco blisko - a może i nie - do historii z listy Epsteina.
Jeśli chodzi o Indie i Bali, to jest taka kategoria jak kolonializm duchowy, która tutaj pasuje jak ulał. Protekcjonalność i egotyzm autorki biją niemal z każdej kartki.
Indyjska wizja Elizabeth, kiedy w medytacji "rozumie cały wszechświat i sama jest bogiem" brzmi jak doświadczenia nastolatków po środkach zmieniających świadomość. Jej zachwyt guru-jogą jest, delikatnie mówiąc, dyskusyjny.
W części o Bali, w teorii poświęconej miłości romantycznej trudno znaleźć coś w tej materii. Jest co nieco o miłosierdziu, jednak nie jestem przekonana, czy udzielana pomoc rzeczywiście wyglądała tak, jak opisała to autorka. Zamiast miłości jest sporo o seksie.
Wreszcie, jej niewiarygodnie przesłodzony obraz Boga i kontaktu z Bogiem. Bogiem, który jest zawsze i we wszystkim zgodny z samą Elizabeth 🤦♀️
W najlepszym razie jest to uspokojenie i usprawiedliwienie siebie przez "rozmowy" z figurą, która jest jej własnym, zdeifikowanym odbiciem.
Przeczytane jako podkładka pod najnowszą książkę Elizabeth Gilbert, "All the Way to the River" (która, jak wskazują wszystkie znaki na ziemi i na niebie, jest bezwstydnym opisem sadyzmu, narcyzmu, a może i psychopatii przebranych za miłość i rozwój duchowy).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Jedz, módl się, kochaj" ma cztery plusy:
- bardzo lekkie pióro autorki;
- czarowną wizję rocznych wakacji z...
"Mów prawdę, mów prawdę, mów prawdę.” Sheryl Louise Moller
Elizabeth Gilbert w niesamowitym stylu uwiodła mnie „Botaniką duszy”, zapewniła intelektualne i emocjonalne przeżycie na najwyższym poziomie, nie mogłam oderwać się od książki, pokochałam jej klimat i doceniłam cudowne opisy rozpalające wyobraźnię. Przeniosła w cudowny świat, z którym za nic nie chciałam się rozstać. Dlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po inną powieść autorki, oczekując podobnych wrażeń czytelniczych.
„Jedz, módl się, kochaj” wprawiło w konsternację, zaskoczyło odsłoną spowitą w czytelnicze znużenie, monotonność relacji, której nie ożywiły zmiany miejsc i nici humoru. Wiedziałam, że nie chodziło w niej o poznawanie Włoch, Indii i Indonezji, a wewnętrzną podróż, lecz nie dostałam tego, na co liczyłam. Wydawało mi się, że pisarka obdarzona wyjątkowo lekkim i przyjaznym stylem pisania, umiejętnością sugestywnego przybliżania świata i ludzi, odsłoni barwność i atrakcyjność własnego ja. Nie przekonała osobowość Gilbert, jedzenie, modlitwa i miłość, mocno ograniczone w odbiorze i niedostrzegające inne walory. Skupianie się na zaledwie trzech czynnościach, i to w porcjach, nie wpłynęło dobrze na odbiór relacji.
Rozumiałam, że rozwód i depresja, zwątpienie w siebie, rozchwianie równowagi, wywołują w człowieku silne emocje i zagubienie, ale Elizabeth straciła samą siebie i dopuściła do tego niejako na własne życzenie. Co z tego, że weszła w szerszy świat niż Stany Zjednoczone, odważyła się wyjść poza swój kraj, pchana pragnieniem radykalnych zmian, kiedy zgubiła po drodze uważność i ograniczyła duchowe dociekania. Zdaję sobie sprawę, że każdy indywidualnie i po swojemu odbiera straty, radzi sobie z nimi i próbuje się po nich podnieść, ale zaglądanie w proces powrotu do harmonii i wyciszenia, czyli etapy przyjemności, pobożności i równowagi, brzmiały barwnie, lecz mało atrakcyjnie. W Italii nie ograniczałabym się do jedzenia, również zwiedzałabym ją, zaglądała w imponującą przeszłość i nawiązywała kontakty z codziennością Włochów.
Ucieczka w podróż czy zmiana miejsca zamieszkania po przykrych życiowych doświadczeniach i nietrafionych wyborach nie są gwarantami odnalezienia własnego ja. Człowiek zabiera zew sobą wszelkie problemy i zadry życia. Dopóki ich nie rozwiąże i nie oczyści ran, niewielkie są szanse pojęcia sensu życia i dotarcie do szczęścia. Tym niemniej, wiele osób decyduje się na takie właśnie rozwiązanie, radykalny reset i świadomą izolację od przeszłości. Dlatego książka może się spodobać czytelniczkom z życiowymi zawirowaniami, stojącymi na rozdrożu, pragnącymi odnaleźć się po latach. Daje optymistyczne spojrzenie, wypełnia nadzieją na osobisty sukces, pozytywnie nastawia do samego siebie. Przekonajcie się, może bardziej się wam spodoba.
bookendorfina.pl
"Mów prawdę, mów prawdę, mów prawdę.” Sheryl Louise Moller
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElizabeth Gilbert w niesamowitym stylu uwiodła mnie „Botaniką duszy”, zapewniła intelektualne i emocjonalne przeżycie na najwyższym poziomie, nie mogłam oderwać się od książki, pokochałam jej klimat i doceniłam cudowne opisy rozpalające wyobraźnię. Przeniosła w cudowny świat, z którym za nic nie chciałam się...
Jak to jest, że opinię o książce chce mi się wystawić albo fantastycznej, niezwykłej, wyjątkowej, wciągającej bez końca, albo o gniocie, beznadziejnej, nijakiej, słabej, takiej, przy której mam poczucie utraconego (i którego nigdy nie odzyskam) czasu? Zgaduj zgadula, do której grupy należy "Jedz, módl się, kochaj"...
Zacznijmy od tego, że przeczytanie tej książki (gdybym nigdy nie była we Włoszech, Indiach i Indonezji) nie zachęciłoby mnie do odwiedzenia żadnego z tych krajów. Właściwie można nawet powiedzieć, że mogłoby to mnie zniechęcić. A tyle bym straciła - tym bardziej, że autorka pisze tylko o Bali, bo tylko tam była (no dobrze, Gili Meno też odwiedziła),a Indonezja to naprawdę duży i różnorodny kraj, od Sumatry przez Borneo po Gwineę. Podróżniczo więc ta książka jest beznadziejna.
No dobrze - powie ktoś - ale tu nie chodziło o podróż po świecie, tylko podróż wewnętrzną... No cóż - odpowiem ja - tutaj też jest beznadziejnie. We Włoszech autorka ciągle je. Oliwki, pizzę, pieczywo, oliwę, ser... I uczy się coraz to nowych włoskich słówek. Attraversiamo i inne, których znajomością się chwali, nie tworzą żadnej historii. Autorka po prostu opowiada, co je i jak się uczy włoskiego. Wielkie mi "halo". Tymczasem o przyjemnym doświadczaniu życia codziennego, w którym Włosi są tacy profesjonalni, nie ma tu praktycznie nic. Ale okej - było "jedz" w tytule, więc o żarciu ciągle mowa. Do przejedzenia.
Kolejna część - Indie, więc "módl się". No i mamy ciągłe gadanie o medytacji. Siedziałam tyle godzin, nie wysiedziałam nawet kilku minut, znów siedziałam, znów nie mogłam wysiedzieć... Na usta się ciśnie: kobieto! Opanuj się! (Szczerze przyznam, że mi się cisnęły na usta gorsze słowa...) Do tego głupota autorki nie zna granic: wyskoczyć przez okno, zedrzeć sobie pół łydki i pójść, jak gdyby nigdy nic, na medytację? Okej, przecież tężec w Indiach to żadne zagrożenie. Siedzieć i pozwalać komarom się pożądlić? Okej, przecież malaria to nic takiego...
I Indonezja, a właściwie Bali, bo stwierdzenie, że autorka była "w Indonezji" jest tutaj dużym nadużyciem (technicznie: tak, Bali należy do Indonezji, ale...). Mamy "kochaj", bo autorka po okresie celibatu (miał być rok, ale ups...) decyduje się... (aj, dobrze, nie będę pisała tego, co mam ochotę napisać, może dlatego, że główna bohaterka to autorka).
O czym jest ta książka? O niczym. To nie jest pasjonująca podróż w poszukiwaniu siebie oraz sensu i radości życia. To zwykły pamiętnik kobiety, która odkryła, że poza Stanami (nie, nie Ameryką, Stanami Zjednoczonymi, Ameryki to są dwie i w każdej jest wiele różnych państw) istnieje jeszcze cały świat, który funkcjonuje inaczej. Gdyby nie film, ta książka nigdy nie stałaby się popularna i zniknęłaby gdzieś tam w czeluściach bibliotek, pokryłaby się kurzem i nikt by o niej nie pamiętał - tam, gdzie jej miejsce.
I jeszcze kropka nad i. Rozwód. I mąż, który był tym potworem, który chciał ją udręczyć... A ona była tą świętą, która chciała mu oddać wszystko. Tjaa...
Podsumowując - nie. Strata czasu. Zapomnieć. Nie zaśmiecać pamięci tą książką.
Jak to jest, że opinię o książce chce mi się wystawić albo fantastycznej, niezwykłej, wyjątkowej, wciągającej bez końca, albo o gniocie, beznadziejnej, nijakiej, słabej, takiej, przy której mam poczucie utraconego (i którego nigdy nie odzyskam) czasu? Zgaduj zgadula, do której grupy należy "Jedz, módl się, kochaj"...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznijmy od tego, że przeczytanie tej książki (gdybym...
Ta książka to legenda, która po dziś dzień zjednuje sobie fanów na całym świecie. Doczekała się ekranizacji, doczekała się również wznowień, a najnowsze z nich, w twardej oprawie, zachwyca już na pierwszy rzut oka!
Zacznijmy od kluczowej informacji: fabuła nigdzie się nie spieszy. To zarówno jej atuta jak i co dla niektórych niestety kluczowy minus. Faktycznie autorka snuje swoją opowieść w drobiazgowy sposób, lekko i plastycznie, ale jednocześnie bardzo swobodnie, bez większej intensywności akcji, więc to może wystraszyć - a niepotrzebnie. Pośród płynącej własnym nurtem historii kryje się wiele ponadczasowych treści, prawdy idealne do głębszej analizy a także doświadczenia, które i nam mogły się przytrafić. Wzloty i upadki głównej bohaterki uchwycono w realnym świetle i na przestrzeni ponad czterystu stron zaprezentowano prawdziwe życie. Całość jednak polecam czytać spokojnie, doszukiwać się w tekście tego co ukryte, razem z Liz doświadczać, czuć, uczyć się i zmieniać.
Elizabeth miała pracę, męża i spełnione życie. A później przyszła rzeczywistość, rozwód i depresja. Kobieta uciekając od nagromadzonego zła wyruszyła w podróż, by poznać prawdziwą siebie. I tak zaprezentowała nam obraz swoich doświadczeń, dzieląc go na różne części a każda z nich, włoska, indonezyjska czy indyjska niosła nowe lekcje. Z humorem, dystansem i mocnym naciskiem na symbolikę autorka zaprezentowała nietuzinkową przygodę.
Sądzę, że to książka na którą musi przyjść odpowiednia pora. Czytałam ją dawno temu i wtedy podobały mi się doświadczenia bohaterki, ale nie czułam w nich takiej głębi jak teraz. Dziś dorosła, bardziej świadoma, utożsamiałam się z drogą Liz i jej przemianą. Musicie bowiem wiedzieć, że to czysta prawda, opowieść zaczerpnięta z życia, opisująca wydarzenia, które naprawdę dotknęły autorkę. I chociaż jest to wersja fabularna, równie mocno uderza to jak szybko życie potrafi wywrócić się do góry nogami, gdy z tego co zbudowaliśmy przez lata pozostał jedynie popiół. Utrzymana w klimacie prozy obyczajowej kieruje się przede wszystkim motywem drogi, pokazuje jak wiele trzeba pokonać, by odnaleźć się na nowo a czasem i podjęta walka nie okaże się w pełni wystarczająca. Życie pisze własne scenariusze a wszystkie związane z tym symboliki odkryjecie w powyższej książce, która nie męczy, nie narzuca własnych moralizatorskich prawd a pozwala otworzyć umysł i znaleźć odpowiedzi w głębi siebie.
To książka niespodzianka, która dojrzewa wraz z kolejno przerzuconymi stronami. Lekka, przyjemna dla wyobraźni, pokazująca prawdziwą prozę życia. Wydaje się być mocno kobieca, może przez wzgląd na silny udział we wszystkich doświadczeniach głównej bohaterki, ale przez to również bardzo inspirująca, w pewien sposób zmieniająca perspektywę myślenia czytelnika. Dojrzała lektura na wysokim poziomie, która pozwala się zatrzymać i wsłuchać we własne pragnienia. Dla mnie - rewelacja!
Ta książka to legenda, która po dziś dzień zjednuje sobie fanów na całym świecie. Doczekała się ekranizacji, doczekała się również wznowień, a najnowsze z nich, w twardej oprawie, zachwyca już na pierwszy rzut oka!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznijmy od kluczowej informacji: fabuła nigdzie się nie spieszy. To zarówno jej atuta jak i co dla niektórych niestety kluczowy minus. Faktycznie autorka...
Nie przepadam za książkami w stylu "relacja z podróży", ale ta wydała mi się całkiem wartościowa i ciekawa. Nawet intymne zwierzenia w sumie mnie nie bodły. Niestety czytałam tę książkę w wersji ebook, a szkoda, bo jest w niej całkiem sporo cytatów wartych zaznaczenia. Rozumiem, dlaczego ta pozycja jest taka popularna i polecana. Życzę każdemu, żeby znalazł taki spokój duszy jak autorka.
Nie przepadam za książkami w stylu "relacja z podróży", ale ta wydała mi się całkiem wartościowa i ciekawa. Nawet intymne zwierzenia w sumie mnie nie bodły. Niestety czytałam tę książkę w wersji ebook, a szkoda, bo jest w niej całkiem sporo cytatów wartych zaznaczenia. Rozumiem, dlaczego ta pozycja jest taka popularna i polecana. Życzę każdemu, żeby znalazł taki spokój...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUczciwe 4. Pani Amerykanka odkrywa Europę i nie tylko. Szok. Jest jeszcze coś poza jej country. Wow!
Uczciwe 4. Pani Amerykanka odkrywa Europę i nie tylko. Szok. Jest jeszcze coś poza jej country. Wow!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Jedz, módl się, kochaj" – Elizabeth Gilbert
Po raz drugi sięgnęłam po "Jedz, módl się, kochaj" i dopiero teraz naprawdę ją zrozumiałam. To książka, która – być może – potrzebuje odpowiedniego momentu w życiu czytelnika. Dziś widzę w niej znacznie więcej niż za pierwszym razem. To opowieść o kobiecie, która po życiowym kryzysie decyduje się wyruszyć w podróż – dosłownie i symbolicznie – by poszukać siebie i nauczyć się żyć na nowo.
Najmocniejsza była dla mnie część włoska. Pełna prostych przyjemności, odzyskiwania kontaktu z ciałem, jedzeniem, radością dnia codziennego. Być może nie jestem tu obiektywna – ten klimat zawsze był mi bliski – ale właśnie te fragmenty czytałam z największą przyjemnością.
Część indyjska była dla mnie bardziej wymagająca, ale jednocześnie bardzo wartościowa. Skłoniła mnie do wielu refleksji, zatrzymała, zmusiła do spojrzenia w głąb siebie. Pokazała, że duchowość nie musi być wielka i patetyczna – wystarczy, że jest szczera.
Z kolei część indonezyjska wydała mi się najsłabsza – zdominowana przez wątek romantyczny, momentami zbyt przewidywalna i nieco oderwana od siły, która towarzyszyła poprzednim częściom. Choć nie zabrakło tam ciepła i kilku trafnych obserwacji, nie poruszyła mnie tak bardzo.
To, co najbardziej cenię w tej książce, to jej ton – spokojny, introspektywny, ale też wzmacniający. Gilbert pisze z dystansem, humorem i szczerością. Nie narzuca rozwiązań, nie moralizuje, a raczej dzieli się swoją drogą, zostawiając miejsce na nasze własne przemyślenia.
"Jedz, módl się, kochaj" to książka, która niesie wsparcie. Daje przestrzeń na to, by zwolnić, zastanowić się nad sobą, przyznać się do potrzeby zmiany. To historia o odwadze bycia sobą – i o tym, że szczęście nie jest luksusem, ale prawem.
Dla mnie – bardzo inspirująca. Pozwoliła mi spojrzeć na kilka rzeczy z nowej perspektywy i na nowo uporządkować własne myśli.
"Jedz, módl się, kochaj" – Elizabeth Gilbert
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo raz drugi sięgnęłam po "Jedz, módl się, kochaj" i dopiero teraz naprawdę ją zrozumiałam. To książka, która – być może – potrzebuje odpowiedniego momentu w życiu czytelnika. Dziś widzę w niej znacznie więcej niż za pierwszym razem. To opowieść o kobiecie, która po życiowym kryzysie decyduje się wyruszyć w podróż – dosłownie i...
Zaskakująca książka. Parę historii lub wzmianek jakby wycięto z mojego życia. Wystawiam subiektywną ocenę i odnoszę wrażenie, że nie każdemu ta pozycja wyda się interesująca. Mimo to polecam, zwłaszcza osobom 35+
Zaskakująca książka. Parę historii lub wzmianek jakby wycięto z mojego życia. Wystawiam subiektywną ocenę i odnoszę wrażenie, że nie każdemu ta pozycja wyda się interesująca. Mimo to polecam, zwłaszcza osobom 35+
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to