rozwińzwiń

Eat, pray, love

Średnia ocen

5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Eat, pray, love w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Eat, pray, love

Średnia ocen
5,6 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Eat, pray, love

avatar
247
247

Na półkach:

Dlaczego sięgnęłam po książkę Elizabeth Gilbert „Jedz, módl się, kochaj”? Dobre pytanie! Sama nie potrafię na nie odpowiedzieć 😜 Może dopadła mnie mgła mózgowa, a może w mojej głowie nałożyły się na siebie dwie różne książki… Zostałam więc z tą biografią/pseudoporadnikiem i postanowiłam ją doczytać do końca, bo dawno na nic wam nie narzekałam😜
Główną bohaterkę, Elizabeth, poznajemy w momencie jej dużego życiowego kryzysu… Kiedy uświadamia sobie, że nie chce mieć dzieci, co w konsekwencji doprowadza to niezbyt przyjemnego rozwodu, postanawia odmienić swoje życie, znaleźć nowy cel. Wybiera się więc w długą podróż. Najpierw odwiedza Włochy, potem wyrusza do Indii, a odkrywanie siebie kończy w Indonezji.
Zacznijmy więc od Italii. To część jedzeniowa i przyznam, że ona podobała mi się najbardziej. Nie było tu jeszcze wielkiego mądrzenia się autorki, znalazło się miejsce na włoskie słówka, no i oczywiście jedzenia. Niestety nie znajdziecie tutaj dużo Włoch. Autorka nie ma potrzeby na to, by coś zwiedzić czy zobaczyć, ale nie każdy ją ma, więc nie będę się czepiać.
Część o Indiach to już nauka medytacji i moment, w którym mocno zwątpiłam, czy chce to dalej czytać. Mogę ją opisać jako próba nauki jogi i medytacji, na której Elizabeth nie potrafi się kompletnie skupić, by zaraz potem osiągnąć najwyższy stan wtajemniczenia i doznawać różnych wizji.
Na Bali z autorki wychodzi niestety stereotypowa amerykanka – po pierwszym pobycie wmawiała wszystkim, że to piękna, utopijna wyspa, nieskażona żadnymi konfliktami i pełna szczęśliwych ludzi. Potem z wielkim zaskoczeniem odkryła, że jednak historia tego miejsca wcale nie była tak kolorowa. W każdym razie kobieta w końcu godzi się ze swoją przeszłością i zaczyna nowe, wspaniałe życie.
Wierzę, że są osoby, którym książka się spodoba i być może nawet zmieni czyjeś życie.
Mnie jednak bardzo wymęczyła i gdyby nie część włoska, prawdopodobnie nie doczytałabym jej do końca, tylko bardzo szybko odłożyła i nigdy do niej nie wróciła.

Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/

Dlaczego sięgnęłam po książkę Elizabeth Gilbert „Jedz, módl się, kochaj”? Dobre pytanie! Sama nie potrafię na nie odpowiedzieć 😜 Może dopadła mnie mgła mózgowa, a może w mojej głowie nałożyły się na siebie dwie różne książki… Zostałam więc z tą biografią/pseudoporadnikiem i postanowiłam ją doczytać do końca, bo dawno na nic wam nie narzekałam😜
Główną bohaterkę, Elizabeth,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
813
637

Na półkach: , , , ,

Książka wysłuchana w interpretacji Dereszowskiej. Pozycja raczej nie zmieni mojego życia, nie wiem czy ze mną zostanie, ale napewno miło mi się jej słuchało .... Zwłaszcza 1 części ITALIA. Na pewwno daje nadzieję, myślę że każdemu czasem przyda się tak zwolnić choć nie każdy może to wdrożyć w życie w takiej formie. A pani Dereszowskiej miło się słucha:)

Książka wysłuchana w interpretacji Dereszowskiej. Pozycja raczej nie zmieni mojego życia, nie wiem czy ze mną zostanie, ale napewno miło mi się jej słuchało .... Zwłaszcza 1 części ITALIA. Na pewwno daje nadzieję, myślę że każdemu czasem przyda się tak zwolnić choć nie każdy może to wdrożyć w życie w takiej formie. A pani Dereszowskiej miło się słucha:)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2684
273

Na półkach: , , , , ,

Przeczytane jako podkładka pod najnowszą książkę Elizabeth Gilbert, "All the Way to the River" (która, jak wskazują wszystkie znaki na ziemi i na niebie, jest bezwstydnym opisem sadyzmu, narcyzmu, a może i psychopatii przebranych za miłość i rozwój duchowy).

"Jedz, módl się, kochaj" ma cztery plusy:

- bardzo lekkie pióro autorki;
- czarowną wizję rocznych wakacji z pełnym portfelem w egzotycznych destynacjach - podejrzewam, że to + romantyczne zakończenie to główny powód popularności, jaką cieszyła się ta książka swego czasu;
- trochę ciekawych wiadomości historycznych o Bali i języku włoskim;
- nieświadome studium maskowanych uzależnień z wysoko funkcjonującym alkoholizmem na czele.

Cała reszta to abominacja.

Dalej będzie trochę spoilerów, więc mimo że minęło sporo lat od publikacji, to jeśli treść nie jest ci znana, możesz się tu zatrzymać.

Cała historia jest, jak wynika z wywiadów, pisana na zmówienie. Gilbert zakontraktowała skrypt książki z wydawcą ZANIM zaczęła podróż, z gotowymi tezami. Trzeba jej przyznać, że ostatnia część została zrealizowana z wyjątkowym zaangażowaniem - Gilbert wyszła za mąż i oficjalnie wytrwała 9 lat w małżeństwie z mężczyzną, którego poznała na Bali, miejscu przyporządkowanym miłości w książce. Później puściła go w trąbę podobnie jak pierwszego męża.

Autorka jest kompletnie niewiarygodną narratorką, więc jedyny sposób, żeby przetrwać lekturę to czytać ją jako opisanie umysłowości amerykańskiej klasy uprzywilejowanej, żeńskiej wersji WASP-a, narcystycznej kłamczuchy, protegowanej Oprah, turystyki ezoterycznej i sztandarowej lit-priv.

Kilka przykładów.

Elizabeth na samym początku sprzedaje nam historię o strasznym mężu, którego zdradziła jeszcze przed zakończeniem małżeństwa, i którego wini za to, że rozwód trwa nieznośnie długo (w czasie, kiedy ona jest niedostępna, bo wyjechała na rok ze Stanów)...

W części włoskiej mamy symptomatyczną, dumną z siebie ślepotę na sztukę i naturalne piękno Włoch, z wyłącznym skupieniem na alkoholu i jedzeniu. Swoją drogą jedzenie kilka razy powoduje uniesienie brwi, jak np. wnętrzności świeżo urodzonego jagnięcia w mleku, które autorka porównuje do smaku ludzkiego niemowlęcia. Zadziwiająco blisko - a może i nie - do historii z listy Epsteina.

Jeśli chodzi o Indie i Bali, to jest taka kategoria jak kolonializm duchowy, która tutaj pasuje jak ulał. Protekcjonalność i egotyzm autorki biją niemal z każdej kartki.

Indyjska wizja Elizabeth, kiedy w medytacji "rozumie cały wszechświat i sama jest bogiem" brzmi jak doświadczenia nastolatków po środkach zmieniających świadomość. Jej zachwyt guru-jogą jest, delikatnie mówiąc, dyskusyjny.

W części o Bali, w teorii poświęconej miłości romantycznej trudno znaleźć coś w tej materii. Jest co nieco o miłosierdziu, jednak nie jestem przekonana, czy udzielana pomoc rzeczywiście wyglądała tak, jak opisała to autorka. Zamiast miłości jest sporo o seksie.

Wreszcie, jej niewiarygodnie przesłodzony obraz Boga i kontaktu z Bogiem. Bogiem, który jest zawsze i we wszystkim zgodny z samą Elizabeth 🤦‍♀️
W najlepszym razie jest to uspokojenie i usprawiedliwienie siebie przez "rozmowy" z figurą, która jest jej własnym, zdeifikowanym odbiciem.

Przeczytane jako podkładka pod najnowszą książkę Elizabeth Gilbert, "All the Way to the River" (która, jak wskazują wszystkie znaki na ziemi i na niebie, jest bezwstydnym opisem sadyzmu, narcyzmu, a może i psychopatii przebranych za miłość i rozwój duchowy).

"Jedz, módl się, kochaj" ma cztery plusy:

- bardzo lekkie pióro autorki;
- czarowną wizję rocznych wakacji z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

13856 użytkowników ma tytuł Eat, pray, love na półkach głównych
  • 9 832
  • 3 695
  • 329
3151 użytkowników ma tytuł Eat, pray, love na półkach dodatkowych
  • 2 601
  • 347
  • 49
  • 43
  • 41
  • 37
  • 33

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Eat, pray, love

Więcej
Elizabeth Gilbert Jedz, módl się, kochaj Zobacz więcej
Elizabeth Gilbert Jedz, módl się, kochaj Zobacz więcej
Elizabeth Gilbert Jedz, módl się, kochaj Zobacz więcej
Więcej