Układ okresowy

Okładka książki Układ okresowy
Primo Levi Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
340 str. 5 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Il sistema periodico
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2011-09-29
Data 1. wyd. pol.:
2011-09-29
Data 1. wydania:
2005-02-12
Liczba stron:
340
Czas czytania
5 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-08-04739-2
Tłumacz:
Zofia Koprowska
Tagi:
chemik układ okresowy ludzie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
67 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
559
38

Na półkach: ,

Króliki, odchody pytonów i mięso niedźwiedzia

Natura jest jak rosyjski car i mówi do nas: Point de reveries, messieurs!
Króliki nie są miłe, odchody pytona są cenne, a niedźwiedzie mięso…cóź. Nie mogę zdradzić. Primo Levi pisżę o nim tak:

To było właśnie owo niedźwiedzie mięso i teraz, kiedy minęło tyle lat, żałuję, że zjadłem go tak niewiele, bo spośród wszystkich dobrych rzeczy, jakie dało mi życie, nic nie przypominało, nawet w najmniejszym stopniu, smaku tego mięsa, który czuje się, kiedy jest się silnym i wolnym, wolnym nawet, by się pomylić, i kiedy jest się panem własnego losu.

Tak czy inaczej, wszystko to jest Materią. Króliki, odchody pytona, niedźwiedzie mięso i człowiek wszystko to jest materią. Dziwne to wszystko? Obce? Niezgodne z zdrowym rozsądkiem? Niezrozumiałe, co? Świat, a właściwie obraz świata, jaki wynika z naturalistycznego, naukowego światopoglądu stwarza w człowieku inne podejście do życia. Primo Levi i jego książka, którą można by nazwać z punktu widzenia chemika, dają jeden z najpiękniejszych opisów tego podejścia.
Pewne credo, jakąś preambułę do najlepiej napisanej etyki zawodu chemika stanowią takie o to słowa:

Jednak to nie są już czasy chochlików, nickli i koboldów. Jesteśmy chemikami, a więc myśliwymi. Nasze są „dwa doświadczenia dorosłego życia”, o których mówił Pavese, sukces i porażka, alternatywa: upolować białego wieloryba lub rozbić łódź. Nie wolno się poddać niezrozumiałej materii, nie wolno spocząć. Po to tu jesteśmy, żeby się mylić i poprawiać, żeby przyjmować ciosy i je oddawać. Nigdy nie należy czuć się bezbronnym. Natura jest nieskończona i zawiła, ale da się ją przeniknąć za pomocą inteligencji. Musisz krążyć dookoła, kłuć, sondować, szukać wyłomu lub zrobić go samemu.

Zbiór opowiadań Primo Leviego to kaskada wspomnień, w którym każde opowiadanie jest przypisane niektórym pierwiastkom z układu okresowego(zdaje się tym najbardziej związanym z naszym życiem na ziemi, tej ziemi). Jak sam piszę, nie są to już czasy chochlików, człowiek nabył wiedzę ze studni Materii i ma wewnętrzny obowiązek(impuls) do działania, może do walki nawet(metafora szermierki z materią). Normy wynikające z tego impulsu są czasami trywialne, i w naszych czasach stały się hasłami reklamowymi dla butów do biegania typu: nie poddawaj się, bierz życie w swoje ręcę, nie szukaj wymówek, żyj!, ale kontekst, kontekst pokazuje nam, że najprostsze normy ratują nas przed rezygnacją i poddaniem się w sytuacjach kryzysowych i beznadziejnych. Primo Levi na mocy praw rasowych był obywatelem drugiej kategorii, pariasem, dochodziły do niego wieści o obozach w Polsce, początek wojny nie dawał nadziei na zwycięstwo. Bez tych imperatywów, które mamrotał przeciwko porządkowi rzeczy nie wytworzyłby w sobie siły pozwalającej mu na ocalenie.
Piszę Levi:

Powoli i niezbyt wyraźnie rodziła się w nas myśl, że byliśmy sami, że ani na ziemi, ani w niebie nie mieliśmy sprzymierzeńców, na których moglibyśmy liczyć, że siłę oporu musieliśmy odnaleźć w sobie.
Nie był więc całkowicie bezzasadny impuls, który wtedy popychał nas, by poznawać kres własnych możliwości: przemierzać rowerem setki kilometrów, wspinać się z zacięciem i cierpliwością na niezbyt dobrze znane skalne ściany, dobrowolnie zaznawać głodu, zimna i zmęczenia oraz ćwiczyć się w znoszeniu trudów i podejmowaniu decyzji. Wejdzie hak czy nie wejdzie, lina wytrzyma czy nie wytrzyma? To także były źródła pewności.

Wejdzie hak czy nie wejdzie. Proste spotkanie z rzeczywistością. Czy potrafimy żyć bez złudzeń? Levi nie szuka usprawiedliwień dla siebie. Musimy zrozumieć w tym miejscu ten odruch dumy. Levi nie chce być królikiem: nieśmiałym, cichym i płochliwym, znającym tylko jedzenie i seks. On chce walczyć i szuka wszędzie sprzymierzeńców tej walki. Jego przyjaciel do górskich wędrówek uczy go, że:

Bez trudu udowodnił mi, że nie miałem kompetencji, by wypowiadać się na temat materii. Jakie stosunki, jakie obeznanie miałem do tej pory z czterema elementami Empedoklesa? Czy umiałem rozpalić w piecu? Patrzeć na strumień? Czy wiedziałem, czym jest zawieja na wysokości? Kiełkowanie nasion? Nie, a zatem także on miał mi coś życiodajnego do przekazania.

Pojęcie życiodajności, które nie pozwala się poddać jest częstym i powtarzającym się motywem opowiadań. Innym motywem jest pochwała dobrej roboty, w ogóle szacunek do pracy. Levi kocha swoją pracę i jest ona dla niego źródłem godności i sensu. Najważniejszą cechą dobrego chemika jest precyzja:

Nawet niewielkie różnice mogą, jak przestawienie iglic zwrotnicy, prowadzić do diametralnie różnych rezultatów. Praca chemika polega na zachowaniu ostrożności wobec tych różnic, na poznaniu ich z bliska, na przewidywaniu wywołanych przez nie skutków.

Levi twierdzi: praca, w którą się nie wierzy, staje się udręką. Jednak, żeby nie było, że w zbiorze są tylko wysokie C. Mamy tutaj i prozę życia i humor, i obserwacje godne, obecnego korpoświata. I tak na swojej drodze spotyka fabrykanta szminek, gdzie w jego zakładzie odbywa się takie oto przedstawienie:

Co rano każda dziewczyna miała obowiązek się umalować, po prawej szminką jego produkcji, a po lewej tą drugą. On zaś całował je wszystkie osiem razy dziennie, żeby sprawdzić, czy produkt jest odporny na pocałunki.

Poznajemy również smutną naukę biurek:

Nie istnieje doświadczony przedstawiciel DOK-u, który nie znałby tej smutnej nauki biurek. Być może nie na poziomie świadomości, ale raczej odruchu warunkowego, liche biurko nieubłaganie pozwala mu dostrzec niewiele wartego pracownika. Jeśli zaś chodzi o urzędnika, który w ciągu ośmiu lub dziesięciu dni od momentu zatrudnienia nie potrafił wywalczyć sobie żadnego biurka, no cóż, jest on człowiekiem straconym: nie może liczyć na więcej niż parę tygodni przetrwania, niczym rak pustelnik bez muszli. Z drugiej strony, poznałem też osoby, które u kresu swojej kariery miały do dyspozycji powierzchnię o wymiarze siedmiu czy ośmiu metrów kwadratowych, nabłyszczaną poliestrem, w sposób oczywisty przesadnie wielką, lecz odpowiednią, by w zakodowany sposób wyrazić ogrom ich władzy. Rodzaj przedmiotów spoczywających na biurku nie ma w tym wypadku znaczenia. Są tacy, którzy podkreślają swoją pozycję, utrzymując na blacie jak największy nieład i gromadząc jak największe ilości przyborów biurowych. Są też i tacy, którzy narzucają swoją pozycję w bardziej wyrafinowany sposób, poprzez pustkę i pedantyczny porządek: tak, jak mówią, robił to Mussolini w Pałacu Weneckim.

Jak wskazał brytyjski filozof Bernard Williams siła etyki Leviego polega na powiązaniu prawdy i wolności. Nie możemy być naprawdę wolni oszukując się, zgadzając się na kłamstwa, uciekając od rzeczywistości. Williams piszę:

Bycie wolnym w swym najbardziej podstawowym i tradycyjnym sensie oznacza nie bycie przedmiotem niczyjej woli. Nie oznacza to jednak bycia wolnym od wszelkich przeszkód. Na odwrót, wolność ma tylko wtedy jakąkolwiek wartość, gdy istnieje coś, co pragniesz zrobić i owa chęć nie jest możliwa do zamiany na inną mocą woli. Zatem, kluczową formą wolności jest nie bycie przedmiotem czyjejś woli w drodze ku czemuś, co uważasz za warte dążenia. (…)Zmysł wolności, który Levi odnalazł w swoich dociekaniach był osadzony w ich wiarygodności: w „dyktacie” natury, który nie jest produktem niczyjej władzy.

Króliki, odchody pytonów i mięso niedźwiedzia

Natura jest jak rosyjski car i mówi do nas: Point de reveries, messieurs!
Króliki nie są miłe, odchody pytona są cenne, a niedźwiedzie mięso…cóź. Nie mogę zdradzić. Primo Levi pisżę o nim tak:

To było właśnie owo niedźwiedzie mięso i teraz, kiedy minęło tyle lat, żałuję, że zjadłem go tak niewiele, bo spośród wszystkich...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
983
353

Na półkach: , ,

Czytając „Układ okresowy” autorstwa Primo Leviego, nie mogłem wyjść z podziwu nad efektem, jaki autor osiągnął z połączenia stylu autobiograficznego oraz próby spopularyzowania tak wydawałoby się trudnego przedmiotu wiedzy, jakim jest chemia, przynajmniej jeśli chodzi o mój stosunek do chemii, którą z biegiem lat coraz bardziej podziwiam jako dziedzinę nauki, ale im dalej od lat szkolnych, tym mniej ją rozumiem, a to taka piękna i ważna dziedzina wiedzy, bez której opanowania ludzkość nie byłaby w tym miejscu swego rozwoju, w którym znajduje się obecnie.
Powyższe dzieło, aby nie odstraszać od jego przeczytania: traktuje nie o chemii, lecz o człowieku i jego losie w ciężkich czasach tuż przed i w czasie drugiej wojny światowej, czasach trudnych dla wszystkich nacji, ale przede wszystkim najkoszmarniejszych dla ludzi pochodzenia żydowskiego takich jak Primo Levi autor powyższego dzieła, który swymi opowiadaniami zawartymi w swojej opowieści z tamtych czasów przybliża czytelnikowi koszmar minionych lat, robi to w sposób spokojny i opanowany nie próbuje sądzić, rozliczać i piętnować, choć ma do tego prawo, jednak pozostawia to innym, którzy do tego zostali w świetle prawa wyznaczeni, sobie pozostawia obiektywne przedstawienie wydarzeń i faktów z nimi związanych, wychodzi mu to znakomicie i dowodzi, że nie tylko jako chemik się sprawdził, kończąc studia z wyróżnieniem i pracując z sukcesami w swoim zawodzie, ale sprawdził się w stu procentach jako pisarz o ogromnym talencie, którego pióro jest lekkie, a zarazem mądre, używane w sposób kunsztowny tworzy takie właśnie dzieła jak „Układ okresowy”.
Jest to pierwsze moje spotkanie z tym pisarzem i z pewnością nie ostatnie, pomimo iż zdobycie jego książek to nie to samo co zdobycie książek naszego rodzimego, wszechobecnego R.M. ale mimo wszystko warto poszukać, bo literatura jest to wybitna, literatura przez duże L. Polecam.

Czytając „Układ okresowy” autorstwa Primo Leviego, nie mogłem wyjść z podziwu nad efektem, jaki autor osiągnął z połączenia stylu autobiograficznego oraz próby spopularyzowania tak wydawałoby się trudnego przedmiotu wiedzy, jakim jest chemia, przynajmniej jeśli chodzi o mój stosunek do chemii, którą z biegiem lat coraz bardziej podziwiam jako dziedzinę nauki, ale im dalej...

więcej Pokaż mimo to

227
avatar
36
30

Na półkach:

zbiór opowiadań...wyjątkowy.Uwilabiam ten styl

zbiór opowiadań...wyjątkowy.Uwilabiam ten styl

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
178
55

Na półkach:

Bardzo nierówne opowiadania. Niektóre czytałam z wypiekami na twarzy, a przy niektórych chciałam odłożyć książkę i nie wracać. Zawiera najpiękniejszy opis procesu destylacji i rozbudza nostalgię za pracą w laboratorium.

Bardzo nierówne opowiadania. Niektóre czytałam z wypiekami na twarzy, a przy niektórych chciałam odłożyć książkę i nie wracać. Zawiera najpiękniejszy opis procesu destylacji i rozbudza nostalgię za pracą w laboratorium.

Pokaż mimo to

4
avatar
899
180

Na półkach:

"Układ okresowy" to zbiór opowiadań. Opowiadań gorszych i lepszych, jedne są wciągające, inne nudne. Bardzo ciekawym zabiegiem stylistycznym jest przyjmowanie jakiegoś metalu za punkt wyjścia dla historii. Podsumowując, książka jest poprawna. Dobra, ale bez szału. Czyta się ją przyjemnie, można pobawić się w jakieś rozważania i refleksje, ale nie zapada jakoś szczególnie w pamięć.

"Układ okresowy" to zbiór opowiadań. Opowiadań gorszych i lepszych, jedne są wciągające, inne nudne. Bardzo ciekawym zabiegiem stylistycznym jest przyjmowanie jakiegoś metalu za punkt wyjścia dla historii. Podsumowując, książka jest poprawna. Dobra, ale bez szału. Czyta się ją przyjemnie, można pobawić się w jakieś rozważania i refleksje, ale nie zapada jakoś szczególnie w...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1298
1167

Na półkach: , ,

Sam autor w jednym z opowiadań napisał, że chciał przybliżyć nam zawód chemika. Lektura tych krótkich opowiadań jest ożywcza, odkrywcza, magiczna i oświecająca. Sam chemik, jak magik, tworzy, przetwarza, obserwuje i analizuje. Autor analizuje więc także historię swojego życia i podaje nam w bardzo otwarty sposób swoje przemyślenia na bliskie jemu tematy. Sama książka jest bardzo pozytywna, co bardzo mnie zaskoczyło. Levi przeżył Auschwitz. Otwarcie pisze o niezasklepionych ranach. A jednak ta książka to pochwała życia (i chemii). Bardzo warto.

Sam autor w jednym z opowiadań napisał, że chciał przybliżyć nam zawód chemika. Lektura tych krótkich opowiadań jest ożywcza, odkrywcza, magiczna i oświecająca. Sam chemik, jak magik, tworzy, przetwarza, obserwuje i analizuje. Autor analizuje więc także historię swojego życia i podaje nam w bardzo otwarty sposób swoje przemyślenia na bliskie jemu tematy. Sama książka jest...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
201
177

Na półkach: , , , , ,

"Jest to, a przynajmniej miała być, mikrohistoria, historia pewnego zawodu, jego porażek, zwycięstw i bolączek, o których pragnie opowiedzieć każdy, kto czuje, że jego kariera powoli zatacza łuk, a sztuka przestaje być długotrwała".

W taki ten oto sposób Pan Autor przedstawił esencję tej książki. Szkoda, że w ostatnim rozdziale.

Od początku zapowiadało się ciekawie. Każdy rozdział ma nazwę pierwiastka chemicznego, który nawiązuje do opisywanej historii. Włoch z pochodzenia żydowskiego w trudnych czasach II Wojny Światowej, który od początku zainteresował mnie historią swojej rodziny, a także poszczególnych członków rodziny, które bywały niesamowite, czasem aż niewiarygodne. Do tego opisał ciekawie i z dystansem jak to Żydzi mieli swój żargon by móc się porozumiewać między sobą nie będąc zrozumiani przez innych, a także fajne historie z czasów jego kształcenia. Potrafi opowiadać z humorem i ze szczerością.

Niestety im dalej, lektura stała się po prostu toporna i nudna. Do pewnego momentu na początku każdego rozdziału przedstawił ogólną sytuację w Europie, a potem jak się wziął za opowiadanie historii związane z pracą z chemią, to dostawało się strzępy informacji na temat tego, co się działo ze światem zewnętrznym. Zwięźle opisuje każdą historię, bez zbędnych opisów, ale za to opisywał w detalach reakcje chemiczne, które występowały nieomal w każdym rozdziale, a które czytałam na biegu, bo i tak nic z tego nie rozumiałam (nigdy nie miałam podczas całej swojej edukacji chemii). O pobyciu w Auschwitz zachęca po sięgnięcie po jego drugą książkę pt. “Czy to jest człowiek”, nie dziwię mu się, że nie chciał się powtarzać. O czasach powojennych wiadomo w sumie nic. Tylko praca i praca, chemia i chemia.

Dołączył 2 krótkie historie, które wymyślił, ale pierwsza miała za główną postać pozbawiona emocji, tylko liczyła się praca, druga trochę lepsza z pewną dozą komizmu.

Reasumując nie nadaje się by poszerzyć wiedzę na temat życia w czasach wojny i powojennych. Polecam jedynie tym, którzy mają pasję do chemii i którzy z chęcią dowiedzą się w jakich warunkach Pan Autor działał i sobie radził, czytając o wszelkich reakcjach chemicznych.

"Jest to, a przynajmniej miała być, mikrohistoria, historia pewnego zawodu, jego porażek, zwycięstw i bolączek, o których pragnie opowiedzieć każdy, kto czuje, że jego kariera powoli zatacza łuk, a sztuka przestaje być długotrwała".

W taki ten oto sposób Pan Autor przedstawił esencję tej książki. Szkoda, że w ostatnim rozdziale.

Od początku zapowiadało się ciekawie. Każdy...

więcej Pokaż mimo to

40
avatar
89
12

Na półkach:

Dobra książka. Każdy rozdział opowiada inną historię, a każda historia związana jest z innym pierwiastkiem. Jest rozdział o obozie koncentracyjnym, o problemach wynikających z pochodzenia autora, o miłości. Nie jest to najłatwiejsza książka, ale uważam że warto po nią sięgnąć.

Dobra książka. Każdy rozdział opowiada inną historię, a każda historia związana jest z innym pierwiastkiem. Jest rozdział o obozie koncentracyjnym, o problemach wynikających z pochodzenia autora, o miłości. Nie jest to najłatwiejsza książka, ale uważam że warto po nią sięgnąć.

Pokaż mimo to

7
avatar
888
222

Na półkach:

Bywają beletryzowane autobiografie, ale do tego stopnia beletryzowane chyba nie bywają. Levi nie tylko wybrał luźne epizody swojego żywota, które jakoś łączą się z chemią i nadał im ład, każdy z nich przypisując konkretnemu pierwiastkowi, ale poszedł krok dalej i w poszukiwaniu kompozycyjnej doskonałości, zrównoważył je pośrodku zbioru dwiema historiami o charakterze symbolicznym i baśniowym, a jednak, jak podejrzewam, wciąż mocno związanymi z doświadczeniami autora. Ten konstrukcyjny majstersztyk może budzić podziw, ale i tak najważniejsza – obok wody, którą reklamuje tytuł innej książki pisarza – jest treść. I Levi o tym nie zapomina.
Z kolei tytuł jego świadectwa o Holokauście brzmi „Czy to jest człowiek?”. W „Układzie okresowym” takiej wątpliwości nie ma, Levi sam odpowiada: tak, to jest człowiek, i ukazuje go ze wszystkimi słabościami, śmiesznostkami, ale mimo wszystko ciepło, czyniąc z własnych zmagań z materią uniwersalną metaforę. Twórczość France’a zwykło się określać jako przepełnioną głębokim humanizmem; brzmi to jak niewybredny komunał, ale doskonale oddaje esencję „Układu okresowego”.
Nie ma tu fałszu, tak wszechobecnego w większości dzieł o charakterze autobiograficznym. Leviego nie interesuje przedstawienie siebie w najkorzystniejszym świetle; interesuje go zachowanie ludzkie w sytuacjach niestandardowych i często skrajnych. Sama Zagłada pojawia się dopiero w przedostatnim opowiadaniu i to jedynie w roli retrospektywnego katalizatora przymuszającego do zajęcia jednoznacznego stanowiska jednego z licznych ludzi, którzy, w swoim mniemaniu, zdołali się takiej konieczności wywinąć.
Ja właściwie chciałbym, żeby pisali przede wszystkim ci, którzy udanie łączą erudycję z lekkością, zadęcie pozostawiając tym, którzy tej sztuki nie posiedli. Dlatego bardzo jestem rad, że akurat Levi pisał, bo posiadł nie tylko sztukę, ale i Sztukę.

Bywają beletryzowane autobiografie, ale do tego stopnia beletryzowane chyba nie bywają. Levi nie tylko wybrał luźne epizody swojego żywota, które jakoś łączą się z chemią i nadał im ład, każdy z nich przypisując konkretnemu pierwiastkowi, ale poszedł krok dalej i w poszukiwaniu kompozycyjnej doskonałości, zrównoważył je pośrodku zbioru dwiema historiami o charakterze...

więcej Pokaż mimo to

156
avatar
311
23

Na półkach: ,

Sześć gwiazdek wydaje mi się rozsądną oceną, zważywszy na fakt nierównomierności poziomu książki. Pewne opowiadania na prawdę wydały mi się bardzo, inne natomiast wręcz jałowe. Warto poświęcić trochę czasu na "Układ okresowy" (tym razem nie Mendelejewa ani nie Wernera), gdyż język pisarza jest składny, momentami kwiecisty, jak również bogaty pod względem słownictwa. Chemiczna otoczka książki nadaje jej spójność i przydaje swego rodzaju konkretności. Nie zrażajcie się moim 6/10, gdyż być może obszedłem się z Levim nazbyt surowo. Jednak jak już wspomniałem, chciałoby się od tych opowiadań czegoś więcej, a zaskakujące puenty robią wrażenie zbyt mało zaskakujących.

Sześć gwiazdek wydaje mi się rozsądną oceną, zważywszy na fakt nierównomierności poziomu książki. Pewne opowiadania na prawdę wydały mi się bardzo, inne natomiast wręcz jałowe. Warto poświęcić trochę czasu na "Układ okresowy" (tym razem nie Mendelejewa ani nie Wernera), gdyż język pisarza jest składny, momentami kwiecisty, jak również bogaty pod względem słownictwa....

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Więcej
Primo Levi Układ okresowy Zobacz więcej
Primo Levi Układ okresowy Zobacz więcej
Primo Levi Układ okresowy Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd