Dzisiaj bibliotekarz to animator lokalnej społeczności – mówi Monika Machowicz, Bibliotekarka Roku

Adam Jastrzębowski
13.05.2021

Kim jest współczesny bibliotekarz? Czy biblioteki już zawsze będą online? I czego najbardziej brakowało w pandemicznym roku 2020? O to wszystko spytaliśmy Monikę Machowicz z Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej, laureatkę ogólnopolskiego konkursu Bibliotekarz Roku 2020 Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich.

Dzisiaj bibliotekarz to animator lokalnej społeczności – mówi Monika Machowicz, Bibliotekarka Roku Wacław Cichoń

Celem organizowanego przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich (SBP) konkursu jest zaprezentowanie tych pracowników bibliotek, którzy w całym roku 2020 wyróżnili się ponadstandardowymi osiągnięciami, zasługując na wysoką ocenę i popularyzację swoich dokonań. To dzięki ich kreatywności, wiedzy i zaangażowaniu biblioteki zmieniają się, coraz lepiej zaspokajają potrzeby czytelników, modernizują lokale i wyposażenie, umiejętnie wykorzystują nowe technologie, tworzą nowoczesne serwisy informacyjne i dokumentacyjne, cyfrowe biblioteki i lokalne archiwa cyfrowe, a jednocześnie dbają o dziedzictwo i stwarzają warunki do różnorodnej społecznej aktywności. Tegoroczna edycja była już jedenastą odsłoną konkursu.

Adam Jastrzębowski: Pierwsze pytanie będzie przewrotne. Po co nam dzisiaj bibliotekarze? Nie wystarczą opinie z Internetu i rekomendacje znajomych?

Monika Machowicz: To zależy jak postrzegamy rolę współczesnego bibliotekarza. Zgodzę się, że Internet ułatwia nam znalezienie wielu informacji bez udziału bibliotekarza, ale nigdy go nie zastąpi. To „wszystko” co znajdziemy w Internecie nie zawsze okazuje się wiarygodne, o czym coraz częściej się przekonujemy trafiając na fake newsy. I tu biblioteka i bibliotekarz w mojej opinii mają bardzo ważną funkcję – stanowią gwarancję otrzymania wiarygodnych informacji i przekierowania do źródeł. A poza tym, współczesny bibliotekarz to animator lokalnej społeczności, mogący mieć bardzo szeroki wpływ na to, co oprócz książek proponuje użytkownikom swojej biblioteki. Wydaje mi się, że tej kulturotwórczej roli bibliotekarza na pewno nie zastąpi Internet. 

Reklama

Została pani Bibliotekarką Roku 2020 – roku 2020, czyli innego niż wszystkie, pandemicznego. Łatwo było się przystosować do tych wszystkich spotkań online, webinarów i wydarzeń internetowych, słowem – przeniesienia biblioteki do sieci?

Po pierwszym „szoku” pod hasłem „zamknęli nas, co teraz będzie…” w bardzo krótkim czasie podjęliśmy nowe wyzwanie, szukając pomysłów na zaistnienie w sieci. Choć tak naprawdę w przestrzeni wirtualnej byliśmy wcześniej, a teraz te działania rozszerzyliśmy, ucząc się obsługi nowych programów, aplikacji, rozszerzając przy okazji swoje kompetencje. 

Krośnieńska Biblioteka Publiczna od wielu lat funkcjonuje we wszystkich mediach społecznościowych. Podczas kolejnych lockdownów docieraliśmy do naszych użytkowników głównie za pośrednictwem Facebooka i YouTuba, no i oczywiście przez własną stronę internetową kbp.krosno.pl.

Hashtag #zostanwdomuzKBP towarzyszył w tym pierwszym okresie wszystkim naszym działaniom online, czyli m.in. cyklicznym czytaniom dla dzieci, warsztatom, konkursom, spotkaniom, itp. Większość tych wydarzeń wciąż jest dostępna w sieci.

Czego pani najbardziej brakowało w tym 2020 roku? Czym on się różnił od lat poprzednich?

Odpowiedź będzie oczywista – bezpośrednich kontaktów z ludźmi. Co roku organizuję kilkanaście spotkań autorskich z udziałem twórców piszących dla dzieci i dorosłych. Spotkań, podczas których można porozmawiać, kupić książkę, dostać autograf…i tego nie zastąpi Internet.

Na pewno też dzieci, ich fizycznej obecności w przestrzeniach biblioteki. Kilka razy w tygodniu gościmy w KBP grupy dzieci uczestniczących w różnych formach zajęć edukacyjnych – niestety pandemia nam to zabrała.

Monika Machowicz

Czy biblioteki będą musiały być już na trwałe zrośnięte z Internetem i tam walczyć o czytelników?

Myślę, że biblioteki z Internetem zrosły się od pierwszego momentu, kiedy ten pojawił się w nich pojawił i tworzą doskonałą symbiozę! To narzędzie, które pozwoliło nam rozwinąć działalność poza murami bibliotek, daje nam nieograniczone możliwości docierania do tych rzeczywistych i potencjalnych czytelników, a już na pewno Internet stanowi dla bibliotekarzy nieoceniony kanał do promocji oferty biblioteki i nowych usług. 

Z których działań w 2020 roku była pani najbardziej dumna?

Takim myślę fajnym działaniem, które zrealizowałam zaraz na początku kwietnia, był konkurs fotograficzny „Co czytamy, jak czytamy w czasie pandemii?”. Dostaliśmy kilkadziesiąt zdjęć od czytelników z całej Polski, na których pokazują siebie z książką!

Reklama

Ważnymi dla mnie działaniami z 2020 roku na pewno były też wydarzenia zrealizowane w ramach projektu: „Wirtualne biblioinspiracje – od czytania do działania”, na który pozyskaliśmy środki z Programu NCK „Kultura w sieci”. Udało się zrealizować wykłady, warsztaty, szkolenia dla bibliotekarzy, spotkania autorskie – wszystko w formule online. Ale równie ważnym jest projekt „Biblioteki w czasie i przestrzeni” realizowany wspólnie z biblioteką wojewódzką w Preszowie na Słowacji. Finalnym produktem tego projektu jest aplikacja do pobrania przez każdego na tablet lub telefon, w której m.in. znalazły się biogramy 80 osób związanych z Krosnem i Preszowem, powiązane z ważnymi miejscami w tych miastach, a także informacjami o źródłach bibliograficznych do tych osób. 

Praca bibliotekarki to również, a może przede wszystkim, kontakt z czytelnikami. Czy może pani zdradzić receptę na sukces – jak (także w czasach pandemicznych) dbać o ten kontakt? Czym można sobie zaskarbić popularność wśród czytelników?

To zależy czego czytelnik od nas, bibliotekarzy, oczekuje. Są osoby, które są zadowolone, bo mogą pożyczyć nowości i zapewniając im dostęp do tych właśnie „dostajemy” w zamian zadowolonego czytelnika. Czasem czytelnik pod pretekstem wypożyczenia książki oczekuje rozmowy i wtedy bibliotekarz musi być uważnym słuchaczem, czasem doradcą. Wydaje mi się, że po prostu trzeba być elastycznym i otwartym, wyczuć, kiedy trzeba słuchać, a kiedy doradzić i pomóc…

Pracuje pani w bibliotece już 26 lat. Jak przez to ponad ćwierćwiecze zmieniła się ta praca?

Sama jestem zaskoczona, że to już tyle lat minęło…Ale rzeczywiście zmiany w funkcjonowaniu bibliotek, a tym samym w zakresie obowiązków bibliotekarza, są kosmiczne. Początek mojej pracy to początki komputeryzacji w bibliotekach publicznych. Żmudne wprowadzanie informacji o zbiorach do systemów bibliotecznych, co trwało kilka lat… Ale później bardzo szybko wszystkie procesy udostępniania w bibliotekach zostają zautomatyzowane, znikają kartkowe katalogi, zaczynamy tworzyć biblioteki cyfrowe, rozszerzać ofertę biblioteki zarówno jeśli chodzi o formy zbiorów – i mam tu na myśli możliwość wypożyczania audiobooków i e-booków  jak i prowadzone działania kulturalno-edukacyjne. A to wszystko oznacza, że bibliotekarz musi cały czas się uczyć, poszerzać swoje kompetencje, na pewno śledzić rozwój nowych technologii, bo bez tych nie ma biblioteki na miarę XXI wieku!

Jak wyobraża sobie pani zawód bibliotekarza za kolejne 10 lat?

Myślę, że ten zawód będzie ewoluował i się rozwijał. Coraz częściej obserwujemy, że bibliotekarz to również informatyk, edukator, animator, bloger i myślę, że te tendencje będą się w naszym zawodzie rozwijać.

Ale przede wszystkim chciałabym, żeby zmienił się stereotyp bibliotekarza, czyli postrzegania go jako „wypożyczacza książek”, który niestety wciąż funkcjonuje wśród osób, które nie korzystają z oferty bibliotek. 

Pracuje pani w Krośnieńskiej Bibliotece Publicznej. Proszę powiedzieć, jak daleko – w mieście powiatowym – bibliotekarze i biblioteki wykraczają poza samą sferę książek? Czują się państwo odpowiednikiem domu kultury?

Reklama

Biblioteka w mieście powiatowym, w moim przypadku w Krośnie, to jedna z kilku prężnie działających instytucji kultury. I na pewno naszą rolą nie jest zastępowanie domu kultury, ale niewątpliwie ważną częścią naszych działań jest działalność kulturalna i edukacyjna, często prowadzona w przestrzeni miasta. Zawsze w tych działaniach staramy się promować książkę i czytania. Nawet jak wydaje się, że na przykład proponowane warsztaty nie mają związku z literaturą, to na pewno mają wiele wspólnego z biblioteką, czyli miejscem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, do którego zawsze warto przyjść, instytucją wielofunkcyjną!

Na koniec poproszę – kogo, jak nie Bibliotekarkę Roku? – o polecenie użytkownikom lubimyczytać.pl dwóch książek, jednej dla młodzieży i jednej dla dorosłych.

Spośród książek dla dorosłych moim numerem jeden od kilku miesięcy jest powieść Joanny Bator„Gorzko, gorzko”. Serdecznie polecam wszystkim miłośnikom prozy współczesnej. Dla mnie to najlepsza polska powieść ostatnich lat, którą czytałam. Choć nie mogę tu nie wymienić prozy Jakuba Małeckiego czy Zośki Papużanki, których też jestem miłośniczką. Natomiast jeśli chodzi o literaturę dla dzieci i młodzieży to polecam twórczość Katarzyny Wasilkowskiej, w tym jej powieść z ubiegłego roku „Świat Mundka”

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Nonoutor 13.05.2021 21:15
Czytelnik

W dużych miastach, duże biblioteki, czy chociażby te uniwersyteckie rzeczywiście mają dziś charakter odhumanizowanych placówek. Ale w małych miastach, miasteczkach, gdzie często jest to jedyna placówka kultury w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, ich status na szczęście został jeszcze zachowany.
Oczywiście zmienia się to stale. Biblioteki, jak wszystko dookoła nas...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Virgo13 13.05.2021 19:57
Czytelnik

"Po co nam dzisiaj bibliotekarze? Nie wystarczą opinie z Internetu i rekomendacje znajomych?"
Ja bym bez pana czy pani z biblioteki - w bibliotece - zginął. Super, że można sobie online sprawdzić, czy dany tytuł jest i w której filii, ale już pomiędzy półki się nie zapuszczam. Idę z konkretnym numerkiem i tam już oddaję się w fachowe ręce.

A jak ktoś idzie z dzieckiem to...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
AgaGaga 13.05.2021 12:42
Czytelniczka

Ja wprawdzie nie korzystam z bibliotek, ale bardzo gorąco popieram wszelkie ich działania. A nie korzystam dlatego, że lubię mieć swoje, swoje, swoje. A jak mi się z półek wylewa, albo wiem, że już po jakąś książkę nie sięgnę, to mam w okolicy taką bibliotekę utworzoną przez mieszkańców i lokalnych animatorów kultury i tam dostarczam.
PS. A sorry, korzystałam z biblioteki....

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Sędzia_von_Kalosch 14.05.2021 19:18
Czytelnik

No i gitara. Robię tak samo (poza wożeniem synka). Oddaję książki do bibliotek, albo jak jest jakiś book crossing.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
LubimyCzytać 13.05.2021 09:05
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd