Authority. Tom 1 Warren Ellis 7,1

ocenił(a) na 926 tyg. temu Co by było gdyby superbohaterowie naprawdę istnieli? Wraz z czasem wytwórnie komiksów zaczęły podchodzić do tego pytania coraz poważniej. DC zaczęło jako fantastyczny świat bogów, Marvel zrobił krok w stronę realizmu, ale to dopiero „Authority” zadało to pytanie na poważnie. Co jeśli bogowie pośród ludzi, którzy potrafią przenosić góry, zamiast bronić zastanego, zaczną zmieniać świat? Co jeśli najbardziej sprawczy ludzie na planecie zaczną coś robić? Czy to coś to coś dobrego?
Wydanie przez WildStorm w 1999 „Authority” było tak wpływowe, że choćby Superman poczuł się zobowiązany do odpowiedzi w Action Comic #775 zatytułowanym „What's So Funny About Truth, Justice & the American Way?” (2001). W 2012 powstała ekranizacja tego komiksu, a z czasem uniwersum WildStorm spod skrzydeł DC zostało z nim zintegrowane. Z tego powodu jeden z członków Authority pojawił się w Supermanie (2025) i wiele wskazuje, że nowe filmowe uniwersum DC będzie czerpało z „Authority” garściami.
Sam komiks jest interesujący. Stara się być odważny w różnych aspektach. Terroryzm na masową skalę. Ge.., znaczy współlokatorzy nie-batman i nie-superman. Używanie słowa na przemoc seksualną (choć to raczej problem mediów społecznościowych). Zabijanie tych złych, wręcz w skali ludobójczej. A co najgorsze (lub najlepsze) kobieta za skórą z nanobotów jako ubraniem. Tak chodzi o ww. Mechanika (z nowego Supermana),której kostium nie przypomina tego Mystique i już niektórzy marudzą.
Skoro już zaczęłyśmy od przedstawiana drużyny, to może do tego przejść:
Mechanik, po angielsku Engineer jest, mam nadzieję, samowyjaśniający. A jej miano to Angela Spica.
Po niej mamy Doktora, czyli jak sama nazwa wskazuje super szamana odpowiedzialnego za czary-mary, którego możnaby porównać do Doktora Fate'a. W Marvelu jest Doktor Strange. „Authority” parodiuje uniwersa Marvela i DC, więc nazwanie magika Doktorem jest jasnym żartem.
Głową Authority jest duch XX wieku, wieku elektryczności. Zgadnijcie jakie moce ma Jenny Sparks, jakby samo nazwisko tego nie sugerowało.
Swift, wcale nie Hawkgirl, tylko nie z Egiptu albo kosmosu, a Tybetu.
Midnighter, ww. nie-batman, więcej nie trzeba chyba. Ale jest bardziej jak Sherlock od Guy'a Ritchiego.
Apollo, który wygląda naprawdę niczym jakiś słoneczny mąż.
Jack Hawskmoor, czyli duch albo król miast. Szczerze trudno opisać, co może lub umie. Zostańmy zatem przy tym duchu i polecam obejrzeć go w akcji.
I jest jeszcze ich środek transportu, który uwięził zalążek nowego wszechświata jako swoją bateryjkę. Transporter (Carrier) jako międzywymiarowy ogromny pojazd jest dziwny. Ale to takie zwierzątko drużyny. Kto nie kocha większych niż miasto słodkich zwierzątek?
Nasi bohaterowie mają świetną chemię w zapoznawaniu się, ale także w kąśliwych uwagach względem siebie. Z czasem również pojawiają się głębsze relacje między nimi, albo po prostu z czasem oglądamy więcej tego, co wcześniej było za kadrem. Pomiędzy zagrożeniami zawsze dostajemy jednak chwilę wytchnienia. W jego trakcie możemy dostać nawet zaskakujące interakcje między postaciami. W końcu to drużyna, każdy z każdym musi prędzej czy później wykształcić jakieś relacje. Jednak do takich interakcji może dochodzić w chwili napięcia, gdy spotkania są kryzysowe. Postacie zachowują się nieco inaczej i dzięki temu poznajemy je od innej strony. Pozwala nam to na poznanie ich, a nawet zżycie się.
Co do imion ściągałem tutaj trochę z Wikipedii. I zauważyłem, że jeśli chodzi o komiksy, to chyba brakuje mi jeszcze „Planetary/Authority” do pełnego runu Ellisa na „Authority”. Ale pewnie uzupełnię, jeśli będzie w 2 tomie, będzie mi się chciało, albo będę czytał „Planetary” (dekonstrukcję i parodię Fantastycznej Czwórki).
W runie Ellisa mamy do czynienia przede wszystkim z przekraczaniem granic, tego co rozumiemy jako superbohaterstwo. Jesteśmy w świecie, gdzie realistycznie ONZ miało swoich super ludzi jako zespół reagowania ze stacją kosmiczną jak Justice League. Ale to się skończyło. Stormwatch zostało wybite, a tajna część organizacji, odpowiedzialna za mniej publiczne akcje zapadło się pod ziemię. To właśnie szefowa tej tajnej drużyny bierze sprawy w swoje ręce po porażce pierwotnego projektu i formuje Authority, Najwyższą Władzę.
Skupiamy się na terroryzmie światowym (przed 9 / 11),najazdach międzywymiarowych i najazdach przedwiecznych obcych. A to wszystko z bardzo prostym rozwiązaniem – jak trzeba, to trzeba zabić, a nawet dokonać ludobójstwa lub bogobóstwa. Nic nie stoi na przeszkodzie, by uczynić świat lepszym. Pozostaje jedynie pytanie, gdzie kończy się granica świata? Na atmosferze ziemskiej? Na granicy naszej linii czasu/wymiaru? To jest to, z czym chce zostawić nas Ellis. Gdzie są granice interwencji, jeśli mamy władze? Np. jeśli jesteśmy najpotężniejszym państwem świata, a z drugiej: jakie będą tego konsekwencje? Jeśli interweniujemy, to grozi nam odwet, czyż nie? Nie powiem, że cokolwiek zostało przewidziane, bo na pewno podobna krytyka już istniała.
Właśnie wspomniane 9 / 11 wpłynęło też co nieco na komiks Ellisa, ale przede wszystkim jako cenzura (redakcja) kadrów. W runie Ellisa usunięto podobno pocałunek w policzek naszych współlokatorów (pierwszy pierwszy, ale to X-meni dostali pierwszy w usta),ale mam dla was dobrą wieść: w polskim omnibusie większość cenzury została ominięta.
Poza tym komiks wpisuje się w nowy nurt w komiksie polegający na całostronicowych panelach, które w bardzo dynamiczny i monumentalny sposób przedstawiają akcję. Jak nie jestem akcjofreakiem to takie jej przedstawienie bardzo mi się spodobało. Oczywiście o ile coś widać i np. przecięcie strony nie zaburza niczego. Takie zastosowanie „widescreen comics” ma za zadanie uczynić go bardziej filmowym, czy to przez te wielkie kadry, czy te bardziej szerokie niż wysokie (np. kadr normalnej wysokości, ale na całą szerokość). Zapomniałem o istnieniu tego, jak czytałem „Chainsaw mena”, ale Fujimoto ewidentnie stosuje to w swoich mangach. Poza tym w ramach szerokiego budowania kadrów mamy zwolnienie tempa i staranie się zastosowania zasady „show, not tell”.
Jeśli zatem interesują was poważne komiksy, rekonstrukcje superbohaterskie albo po prostu chcecie poznać przyszły kontekst nowego filmowego uniwersum DC to „Authority” jest dobrym wyborem. Pełne akcji, z dodatkiem personalnej chemii i kończące się w bardzo wymowny sposób. Oczywiście to tylko połowa, bo jest jeszcze run Millara w 2 części omnibusa, ale runy zazwyczaj są zamkniętymi historiami i tu nie jest inaczej.
Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Alt: goodreads; https://nakanapie.pl/recenzje/nowe-konteksty-authority