Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać186
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Popularne wyszukiwania
Polecamy
John Kalisz

Źródło: http://comicvine.gamespot.com/john-kalisz/4040-5689/
Pisze książki: komiksy, czasopisma
John Kalisz autor książki JLA - Amerykańska Liga Sprawiedliwości: Tom 1 w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,2/10średnia ocena książek autora
192 przeczytało książki autora
44 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Sixpack and Dogwelder: Hard-Travelin' Heroz
Garth Ennis, John Kalisz
Cykl: Section Eight (tom 2)
0,0 z ocen
1 czytelnik 0 opinii
2017
Mega Marvel #16: Kapitan Ameryka
Cykl: Mega Marvel (tom 16)
5,6 z 27 ocen
44 czytelników 3 opinie
1997
Najnowsze opinie o książkach autora
Punkt Zerowy Christos Gage 
6,5

Przyznam się od razu – nie wiem, czym jest Fortnite. No dobrze, orientuję się, że to gra komputerowa, ale na czym polega, nie mam bladego pojęcia. Wiem za to doskonale, kim jest Batman, co więcej, jestem jego fanem gdzieś od początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to zaczął się kształtować mój popkulturowy gust, a komiksy z Gackiem królowały w kioskach Ruchu. Ta recenzja będzie zatem pisana z pozycji połowicznego laika i myślę, że będzie to miało pewną wartość, bo poniższy tekst powinien odpowiedzieć na pytanie: czy dla sympatyka Batmana znajdzie się w tego typu połączeniu dwóch bardzo różnych światów coś ciekawego?
Nad Gotham pojawia się tajemnicza szczelina. Batman chce zbadać, czym jest to zjawisko i zostaje wciągnięty do środka. Ląduje w dziwnym świecie, nie pamiętając, kim jest ani skąd pochodzi. Konsternację pogłębia fakt, że nie może mówić, a inne znajdujące się na miejscu osoby starają się go zabić. Co więcej, okazuje się, że wszyscy tkwią w pętli czasowej. Żeby znaleźć wyjście z sytuacji, Batman będzie musiał przekonać kogoś do współpracy i poszukać rozwiązania zagadki tego miejsca.
Czego można się spodziewać po crossoverze Batmana z grą komputerową? Gdyby to było pytanie z „Familiady”, najwyżej punktowana odpowiedź brzmiałaby: akcji. No bo komiks, w którym Batman trafia na tajemniczą wyspę, gdzie trwają resetowane co 22 minuty nieustanne potyczki między kolejnymi postaciami, nie może chyba zaskoczyć niczym innym, prawda? I pierwsze dwa, a nawet trzy zeszyty dobitnie tę tezę potwierdzają. Każdy naparza się z każdym, a intensywność fabuły jest oszałamiająca. Jakość scen walki stoi w dodatku na wysokim poziomie, a to nie wszystko, co „Punkt zerowy” ma do zaoferowania.
Za nic bym się tego nie spodziewał, ale „Batman/Fortnite” jest komiksem, w którym Nietoperz ma w końcu szansę wykazać się umiejętnościami detektywistycznymi. Element, na który tak bardzo narzekałem w wielu nowoczesnych komiksach traktujących o Mrocznym Rycerzu, został uwzględniony przez twórców tytułu, który miał być pospolitym akcyjniakiem. Cóż za zaskoczenie! Bohater musi mocno główkować, by opuścić wyspę, z której na pierwszy rzut oka nie ma żadnego wyjścia. Musi też wykazać się niemałymi zdolnościami dedukcji, a także podjąć współpracę w sytuacji, kiedy co 22 minuty traci pamięć – dopiero udane połączenie tych elementów sprawi, że będzie miał szansę wydostać się z pętli i wyciągnąć z niej innych. Autorzy umiejętnie pokazali rosnącą presję, ciążącą na bohaterze, przez co „Punkt zerowy” z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej angażujący.
Akcyjny „Dzień Świstaka” – taki pomysł nie jest co prawda niczym nowym (vide bardzo sympatyczny film „Boss Level”),ale tutaj został wykonany naprawdę solidnie. Pamiętam komiksy z Batmanem, których twórcy też chcieli stawiać na element dużej intensywności jako podstawową atrakcję, a ich prace zostawiały czytelnika zdegustowanego żałosnym poziomem (na przykład „Noc ludzi potworów”). W przypadku „Punktu zerowego” jest na szczęście inaczej, bo owszem, całość aż kipi od wysoce energetycznej sensacji, ale poza nią potrafi zainteresować tajemnicą i próbą odkrycia tego, kto stoi za wydarzeniami.
Rysunki doskonale pasują do fabuły. Są efektowne i umiejętnie podkreślają charakter całej historii. Przy dużym nagromadzeniu szczegółów, zwłaszcza w scenach zbiorowych walk, zachowują przejrzystość, dzięki czemu czytelnik nie ma wrażenia obcowania z wizualnym chaosem. Warto chyba też wspomnieć, że w albumie znajduje się kod na dodatkową zawartość do gry Fortnite. Ja ze swojego nie skorzystam, ale zapewne dla graczy będzie to bardzo przyjemny dodatek.
Na pewno „Batman/Fortnite” nie jest żadną sztuką wyższą, ale na płaszczyźnie czystej rozrywki sprawdza się zaskakująco dobrze. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że komiks nie jest głupawy, co już się tytułom z Mrocznym Rycerzem w roli głównej wielokrotnie w przeszłości zdarzało. Twórcy nie traktują fana superhero jak durnia, któremu do czytelniczej satysfakcji wystarczy trochę naparzanki. Jeśli kolejny tom tego crossoveru (bo wnioskując po zakończeniu, na takowy się zanosi) będzie trzymał podobny poziom, z pewnością się z nim zapoznam.
Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2022/01/batmanfortnite-punkt-zerowy-recenzja.html
oraz w serwisie Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/4734902373199119
Mega Marvel #16: Kapitan Ameryka Mark Waid 
5,6

Całkiem niezły i dobrze narysowany. Niestety ukazał się w okresie, kiedy Mega Marvel już konał (zmniejszona objętość, nieregularne wydania, słaba sprzedaż). Jak na ironię w tym agonalnym okresie wyszły na łamach MM całkiem dobre komiksy - właśnie ten Kapitan Ameryka, Fantastyczna Czwórka, Thor i Iron Man... niestety, najwyraźniej było już za późno żeby odratować serię. Co ciekawe - ten komiks z Capem został w Polsce ponownie wydany w ramach serii Marvela, która była w sprzedaży w Carrefourze. Czyli coś w tej historii musi być dobrego poza nostalgią za "starymi, dobrymi czasami".





































