
Billy Budd

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- audiobook
- Tytuł oryginału:
- Billy Budd, Sailor
- Data wydania:
- 1973-03-29
- Data 1. wyd. pol.:
- 1973-03-29
- Język:
- polski
Billy Budd to ostatni utwór Hermana Melville’a. Do jego miłośników należeli Thomas Mann, Albert Camus i Hannah Arendt. Wydana po raz pierwszy w roku 1924 nowela od niemal stu lat wzbudza podziw, a zarazem rodzi liczne kontrowersje. W zależności od perspektywy Billy’ego Budda można uznać za przypowieść moralną, prawomyślną lub bluźnierczą alegorię teologiczną, traktat o suwerenności, analizę dialektyki pożądania seksualnego i władzy politycznej, wreszcie opowieść o samej naturze opowieści i próbach dotarcia do prawdy. Najpewniej zaś ów arcydzielny testament wielkiego mistrza literatury amerykańskiej zaplata w sobie wszystkie te wymiary i aspekty.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Billy Budd w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Billy Budd
Poznaj innych czytelników
472 użytkowników ma tytuł Billy Budd na półkach głównych- Chcę przeczytać 266
- Przeczytane 196
- Teraz czytam 10
- Posiadam 61
- Literatura amerykańska 7
- 2019 7
- Audiobooki 4
- 2020 3
- 2022 3
- 2021 3







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Billy Budd
Billy Budd, u Melville'a trochę na wzór "prostaczków Bożych" ze średniowiecznych opowieści, z drugiej strony "tajemnica nikczemności" i prawo wojny które nie uznaje okoliczności łagodzących. Celowo przerysowana historia i nie dająca nam jakiegoś "moralnego" pocieszenia, tu w ostatniej chwili nie przychodzi ułaskawienie.
Billy Budd, u Melville'a trochę na wzór "prostaczków Bożych" ze średniowiecznych opowieści, z drugiej strony "tajemnica nikczemności" i prawo wojny które nie uznaje okoliczności łagodzących. Celowo przerysowana historia i nie dająca nam jakiegoś "moralnego" pocieszenia, tu w ostatniej chwili nie przychodzi ułaskawienie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężka książka. Strasznie napisana. Rozwleczona do granic. Zdania długie, czytając gubiłem się w połowie. Mam wrażenie że można by ją było skrócić o połowę. Dobro w naszym przekonaniu powinno zwyciężać, tutaj nie koniecznie tak jest. Nie polecam, nie warto się męczyć. Żałuję, że nie przerwałem na początku i nie przeczytałem straszenia. Dla mnie zmarnowany czas.
Ciężka książka. Strasznie napisana. Rozwleczona do granic. Zdania długie, czytając gubiłem się w połowie. Mam wrażenie że można by ją było skrócić o połowę. Dobro w naszym przekonaniu powinno zwyciężać, tutaj nie koniecznie tak jest. Nie polecam, nie warto się męczyć. Żałuję, że nie przerwałem na początku i nie przeczytałem straszenia. Dla mnie zmarnowany czas.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo, że książka była ciężka, przegadana i przeładowana to jedno (a to poniekąd sztuka, patrząc po objętości tytułu). To, że w ostatecznym rozrachunku okazuje się chaotycznym i siermiężnym żerowaniem na trupie, odstręcza mnie jeszcze bardziej.
Sama historia/koncept ciekawe. Wykonanie maksymalnie kulawe. Pytanie czy to kwestia pisarza, czy tego, co z notatkami roboczymi zrobiła redakcja, która nie mogła już skonsultować tego z autorem, za to postępowała w myśl ulubionego pytania polonistów "co autor miał na myśli".
To, że książka była ciężka, przegadana i przeładowana to jedno (a to poniekąd sztuka, patrząc po objętości tytułu). To, że w ostatecznym rozrachunku okazuje się chaotycznym i siermiężnym żerowaniem na trupie, odstręcza mnie jeszcze bardziej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama historia/koncept ciekawe. Wykonanie maksymalnie kulawe. Pytanie czy to kwestia pisarza, czy tego, co z notatkami roboczymi...
Najgorsza pozycja, jaką przeczytałam w tym roku. Myślałam, że tak ciężko mi się czytało, bo zrobiłam to w oryginale (mimo, że pozycje anglojęzyczne niemal zawsze czytam w oryginale bez większych porblemów),a Mellville do lekkich pisarzy nie należy, ale znalazłam też niemało recenzji anglojęzycznych, gdzie ludzie narzekają, że czytanie Billy'ego Budda to "jakby czytać w obcym języku, tortura".
Fatalny styl, przeładowane wyrazami zdania. Męka i tortura. Sama historia też nie jest wybitna, raczej moralna opowieść z niezbyt ciekawymi dla mnie postaciami.
To już wolę zagmatwany styl Faulknera (też nie jestem fanką, ale czyta się lepiej) albo różnorakie strumienie świadomości (te czyta mi się przyjemnie i coś wnoszą do mojego życia).
Z Melville'a będę polecać opowiadania: "Weranda", "Benito Cereno" oraz "Kopistę Bartleby" (chyba moje ulubione jego opowiadanie),ale nie Billy'ego. ;)
Najgorsza pozycja, jaką przeczytałam w tym roku. Myślałam, że tak ciężko mi się czytało, bo zrobiłam to w oryginale (mimo, że pozycje anglojęzyczne niemal zawsze czytam w oryginale bez większych porblemów),a Mellville do lekkich pisarzy nie należy, ale znalazłam też niemało recenzji anglojęzycznych, gdzie ludzie narzekają, że czytanie Billy'ego Budda to "jakby czytać...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra literatura to taka, które stawia wiele pytań i nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Interpretacja tej książki jest trudna, z jednej strony wskazano już na sposoby odczytania tej opowieści: przesłanie teologiczne, filozoficzne, polityczne, etyczne. Ale z drugiej strony ta uniwersalna opowieść może być "ofiarą" kontekstu historycznego. Może pasować np. do czasów Polski Ludowej. Wszak została wydana w roku 1966. Może pasować do każdego ustroju, w którym policja lub tajne służby mają władzę nad społeczeństwem. W dodatku czwarta władza czyli media mogą zlinczować albo przedstawić w kłamliwym świetle zdarzenia lub osobę ( tak dzieje się w tej książce). Skąd my to znamy? To jest siła tej prozy, mimo wielu trafnych interpretacji, każdy czytelnik sam może dać własną ocenę tych literackich zdarzeń. Polecam lekturę tej książki wszystkim miłośnikom dobrej literatury.
Dobra literatura to taka, które stawia wiele pytań i nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Interpretacja tej książki jest trudna, z jednej strony wskazano już na sposoby odczytania tej opowieści: przesłanie teologiczne, filozoficzne, polityczne, etyczne. Ale z drugiej strony ta uniwersalna opowieść może być "ofiarą" kontekstu historycznego. Może pasować np. do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Bibliotece Publicznej Pittsfield w zachodnim Massachusetts znajduje się pokoik muzealny poświęcony Hermanowi, a tam wśród eksponatów różnych jest też pudełko blaszane na chleb. W pudełeczku tym należącym do wnuczki wielkiego pisarza jego biograf odkrył rękopis ostatniego dzieła. Billy Budd się ono zwie, twórczy testament, a Tomasz Mann nazwał je jedną z najpiękniejszych historii na świecie, która szeroko otworzyła jego serce. C'mon Billy Marynarzu Urodziwy, modrooka Dziecino, wcielona przymusowo w służbę fortopmana na okręt wojenny. Żegnajcie mi "Prawa Człowieka"! - płynąc szalupą pod rufą statku macierzystego wołał ten chłopiec promienny. A jego bezpretensjonalna uroda i miłe, beztroskie obejście, zyskały mu niemałą sympatię także na "Bellipotencie". Lecz ów przewrotny intrygant, zawistny, zły doradca z Edenu nadal ma coś do czynienia z każdym z ludzi. I oczy Claggarta okrętowego profosa rzucały na młodzieńca czystego czerwone błyski, niby iskry z kowadła w mrocznej kuźni. Dlaczego tak było? Zrodzona z nim nieprawość zgodna z naturą? Zazdrość co ma siedzibę w sercu i antypatia? Miłość wzbroniona? Wewnętrzny blask, ów duch co zamieszkał w Billym i spoglądał z jego modrych oczu jak z okien, złamał niczym orkan lichy maszt Claggarta? C’mon Billy, mógłbyś pozować do posągu Adama przed upadkiem, z tobą prostoduszne milczenie, przed tobą błogi sen. Czas Ci płynąć po nieba oceanie, niech twój śmiech rozbrzmiewa jak pieśń sfer, gwiazdą bądź dla duszy zabłąkanej. Został jeszcze tylko on. Czy w sercu jego zapanował sztorm? Udało mu się, gdy próbował wstać, łzy spłynęły mu po twarzy, proszę, jest zimno, kiedy się obudził, po statku nie było śladu, w milczeniu odsunął zasłonę, by przegonić dławiące cienie. Dzień dobry kapitanie Vere...A słyszałem opinię, że kto czyta Meliville'a z przyjemnością jest szaleńcem (któż potrafi wykreślić linię dzielącą w tęczy barwę fioletową od pomarańczowej?). Nieforemne pisanie, filozoficzne, synestezyjne, metafizyczne, wyrywające się strukturom - bogate, rytmiczne, nasycone, wspaniałe, muzyczne. Żyję w świecie fantazji, na nieskończonym morzu zagubiłem się.
W Bibliotece Publicznej Pittsfield w zachodnim Massachusetts znajduje się pokoik muzealny poświęcony Hermanowi, a tam wśród eksponatów różnych jest też pudełko blaszane na chleb. W pudełeczku tym należącym do wnuczki wielkiego pisarza jego biograf odkrył rękopis ostatniego dzieła. Billy Budd się ono zwie, twórczy testament, a Tomasz Mann nazwał je jedną z najpiękniejszych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBilly Budd to ostatnia powieść, właściwie nowela, Hermana Melvilla. W okresie najbardziej gorączkowej pisarskiej płodności potrafił w kilka miesięcy spłodzić dwie obszerne książki Redburn i Jacket, pierwsza ukazała się w 1849 r., druga -- w 1850. Melville jest najbardziej znany oczywiście z monumentalnego i nazywanego przez niektórych dziełem pomyleńca Moby Dicka, który zebrał skrajne recenzje w prasie przy okazji pierwszej recepcji. I chociaż opowieść o białym kaszalocie i jego prześladowcy -- Ahabie (a może na odwrót?) odświeżyłem sobie niedawno z fascynacją, tak samo jak kilka innych jego książek (polecam zwłaszcza nowy PIW-owski zbiór nowel i opowiadań) to Billy Budd zrobił na mnie największe wrażenie.
Ostatni i nieukończony utwór Melvilla znajduje się na antypodach dotychczasowego pisarstwa jeśli chodzi o sam proces twórczy. Nie ma tu już nic z dotychczasowej kompulsywnej proliferacji manuskryptów. Billy Budd, mimo że objętościowo skromniutki -- nie licząc posłowia to sto pięćdziesiąt stron -- przysporzył późniejszym edytorom i wydawcom nie lada kłopotów, bo rękopis to istny palimpsest niekończących się i rzeczywiście nie dokończonych modyfikacji i poprawek. A wizja ostatecznego zamysłu dzieła do dziś budzi spory.
Nie inaczej jest z warstwą interpretacyjną. Podobnie jak sławne opowiadanie Kopista Bartleby, podanie traktujące o pięknym marynarzu Buddzie obrosło wykładającą z lepszym bądź gorszym skutkiem jego sens literaturą przedmiotu i prowokuje dyskusje, jak i sprzeczne odczytania po dziś dzień. W swojej strukturze przypomina z jednej strony nowożytne wcielenie greckiej tragedii, zaś z drugiej -- traktat czy skondensowaną przypowieść teologiczno-moralną pokroju Upadku Alberta Camusa. Niemniej od paraboli różni Billy'ego Budda fakt, że z lektury wcale nie płynie żadna jednoznaczna nauka moralna, bo książka jest raczej testamentem goryczy Melville'a niż świadectwem afirmacji świata w podeszłym wieku.
Ale o czym to w ogóle traktuje? Fabuła nie jest przesadnie zawiła. Mamy końcówkę osiemnastego wieku, kontekst stanowi Wielki Bunt w kotwicowisku Nore (sprawa kapitana Nelsona itd.). Głównym i tytułowym bohaterem jest Urodziwy Marynarz, klejnot w koronie statku handlowego, który przymusowo zaciągnięty zostaje do załogi "Bellipotenta", okrętu tym razem wojennego w charakterze fortopmana. Nowy narybek rychło przykuwa do siebie uwagę profosa, który okazuje się do niego uprzedzony, choć powody owego uprzedzenia są niejasne. Zawiść, homoerotyczna fascynacja, podejrzenie o spiskowanie przeciwko kapitanowi? Wszystko z powyższych? Poza niechętnym mu Claggartem, bo tak wołają profosa, Budd cieszy się powszechną sympatią pośród załogi statku. Sam nazywany jest dzieciną z uwagi na jakąś przyrodzoną mu aurę niewinności i prostoty, nieucywilizowania. Zyskuje sobie również względy kapitana Vere'a -- postaci kluczowej i centralnej dla całej tragedii.
Osią sporu jest donos, który składa na Budda Claggart. Profos posądza młodego marynarza o spiskowanie przeciwko kapitanowi. Zawiązuje się kameralny sąd gardłowy, w którym Budd skonfrontowany z opartym na oszczerstwie oskarżeniem Claggarta uderza go w twarz zabijając na miejscu. Sprawa rękoczynu ma drugie dno. Otóż Budd w momentach emocjonalnego uniesienia jąkał się, a nawet zupełnie zapominał języka w gębie, wobec czego jedynym sposobem obrony własnego honoru okazała się przemoc fizyczna.
Zaimprowizowani sędziowie w procesie Budda, mimo iż przychylni mu i niedający wiary kalumniom rzucanym przez martwego już profosa próbują usprawiedliwić jego czyn, podobnie sam sędzia najwyższy, kapitan Vere, wierzy w jego niewinność. Niemniej jest on na statku również przedstawicielem władzy lądowej, która musi tłumić wszelkie bunty w zarodku. Co gorsza sprawa Budda wprowadza na pokład moralną dwuznaczność, z niej nie ma binarnego wyjścia: winny/niewinny. W świetle prawa ludzkiego musi zostać skazany, ale zgodnie z sumieniem załogi i prawem boskim jest czysty. Samego Vere'a dręczą rozterki, ale musi skazać Budda, który, jak sugerują niektóre wykładnie zawisa na rei niczym Chrystus.
Melville W zniuansowany sposób splótł tu lub nomen omen "skrzyżował" problematykę władzy, polityki, niedających się ze sobą pogodzić odmian moralności oraz nieprzeniknionych ludzkich pobudek. Nie wiemy bowiem, dlaczego Claggart żywił niechęć do Budda, nie wiemy, czy Vere rzeczywiście wierzył w prawomocność swego wyroku, nie wiemy wreszcie, czy Budd był anielicznym i niewinnym wcieleniem baranka bożego czy bliższym zwierzęciu prostakiem. Nowela ta opowiada chyba przede wszystkim o paradoksie moralnym powstającym w chwili, gdy grupa ludzi w określonych warunkach historyczno-politycznych musi zrobić coś, co jest pod wieloma względami złe, ale też o niepoznawalności, ludzkiej natury moralnej. Bo czytelnikowi wydaje się, że wie cokolwiek o trzech głównych postaciach tego dramatu tylko podczas lektury. Po odłożeniu książki pozostaje on z trzema prowokującymi białymi plamami, które pozostały nieprzeniknione nawet dla nich samych.
Dawno nie miałem tak, żebym po przeczytaniu książki nie mógł pół nocy zasnąć, rozkminiając, o co w niej chodziło. Arcydzielna!
Billy Budd to ostatnia powieść, właściwie nowela, Hermana Melvilla. W okresie najbardziej gorączkowej pisarskiej płodności potrafił w kilka miesięcy spłodzić dwie obszerne książki Redburn i Jacket, pierwsza ukazała się w 1849 r., druga -- w 1850. Melville jest najbardziej znany oczywiście z monumentalnego i nazywanego przez niektórych dziełem pomyleńca Moby Dicka, który...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toten niedługi utwór ma w sobie pewną klasyczna elegancję i arystokratyzm literacki . Stara się bowiem opisywać rzeczywistość na różnych płaszczyznach i wektorach. Mamy tu pojedynczą historię tytułowego bohatera o niejednoznacznej wymowie. Mamy ciekawe portrety psychologiczne z mniej lub bardziej ukrytymi emocjami . Mamy dramatyzm osądu i i uzasadnień wyroku.Mamy też wymiar faktograficzny i realny życia na angielskim okręcie .w XVIII w . I przede wszystkim stojące za fabułą ważkie pytania moralne. Tym co jednak zmniejszało moją przyjemność z lektury był zbyt obszerny i drobiazgowy opis motywów postępowania postaci, zbyt narzucający i utrudniający własną analizę.
ten niedługi utwór ma w sobie pewną klasyczna elegancję i arystokratyzm literacki . Stara się bowiem opisywać rzeczywistość na różnych płaszczyznach i wektorach. Mamy tu pojedynczą historię tytułowego bohatera o niejednoznacznej wymowie. Mamy ciekawe portrety psychologiczne z mniej lub bardziej ukrytymi emocjami . Mamy dramatyzm osądu i i uzasadnień wyroku.Mamy też wymiar...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnia powieść Melville'a. Do wielbicieli "Billy'ego Budda" należeli Thomas Mann, Albert Camus I Hannah Arendt, jak wspomina w posłowiu "Testament goryczy" Adam Lipszyc. Nowela doczekała się premiery operowej oraz kinowej.
Ten moralny epizod z teologiczną przypowieścią w tle wydaje się raczej krytyką na nadgorliwość i słabość natury ludzkiej, objawiającej się w zawiści, zazdrości, bezpodstawnej nienawiści. Zgubny charakter intrygi pogrąża swoje ofiary w śmiertelnych skutkach, a wydającego wyrok - wyrzutach sumienia, wyznanych pielęgniarzowi tuż przed śmiercią.
To tylko powierzchowne wnioski z lektury. Opowieść zasługuje na dokładniejszą analizę. Zatem zachęcam do samodzielnego rozprawienia się z bohaterami i ich problemami.
Intryga nie jest domeną jednej płci, a raczej charakteru zawistnego, zazdrosnego, żałośnie chciwego. I nawet wśród marynarzy, mężczyzn silnych i skupionych na żeglowaniu, pracy ciężkiej i wymagającej namysłu, dochodziło do słabości charakterów, rzuconych daleko w morze. Czy to z braku rozrywki intrygi się tworzy? Nie wiem i chyba wiedzieć nie chcę, bo mogę się dokopać do ciemnej strony myśli, gnieżdżącej się za fioletem nienawistnych oczu.
Nieocenione wręcz jest przedstawienie bezczelnego zakłamania mediów w relacji z przebiegu zdarzeń. Zjawisko znamienne, jak się okazuje, nie tylko dzisiaj.
Jak marny jest żywot skazańca w okowach stali, w ciemnicy siedzący w oczekiwaniu na wyrok, co stryczkiem się skończy
i zawiśnie na wietrze przez gawiedź obleczoną łachmanami, wzgardzony?
Bo czym się różnimy od tego, co dynda?
Ostatnia powieść Melville'a. Do wielbicieli "Billy'ego Budda" należeli Thomas Mann, Albert Camus I Hannah Arendt, jak wspomina w posłowiu "Testament goryczy" Adam Lipszyc. Nowela doczekała się premiery operowej oraz kinowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen moralny epizod z teologiczną przypowieścią w tle wydaje się raczej krytyką na nadgorliwość i słabość natury ludzkiej, objawiającej się w zawiści,...
""Billy Budd" to złożona, bogata interpretacyjnie powieść, w której każdy czytelnik znajdzie coś, co przyciągnie jego uwagę, być może odciągając ją tym samym od czegoś innego – czegoś, co pozostanie „pod taflą”. Przynajmniej do czasu ponownej lektury lub rozmowy z drugim czytelnikiem – wtedy bowiem "Billy Budd" odsłoni swoją kolejną twarz."
Cała recenzja dostępna na stronie:
https://karols.pl/billy-budd-herman-melville-recenzja/
""Billy Budd" to złożona, bogata interpretacyjnie powieść, w której każdy czytelnik znajdzie coś, co przyciągnie jego uwagę, być może odciągając ją tym samym od czegoś innego – czegoś, co pozostanie „pod taflą”. Przynajmniej do czasu ponownej lektury lub rozmowy z drugim czytelnikiem – wtedy bowiem "Billy Budd" odsłoni swoją kolejną twarz."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała recenzja dostępna na...