"Nigdy nie sądziłam, że Polacy będą bohaterami mojej książki" - wywiad z Anyą Lipską

LubimyCzytać
27.11.2014

Na początku listopada nakładem Wydawnictwa Poznańskiego ukazał się kryminał Anyi Lipskiej "Toń". Bohaterami książki są Janusz Kiszka i Natalie Kershaw. On – znana postać wśród londyńskiej Polonii, chojrak i niespełniony intelektualista, z solidarnościową przeszłością. Ona­­ – młoda i ambitna pani detektyw. I choć pochodzą z dwóch różnych światów, muszą zjednoczyć siły, żeby złapać mordercę.

Kiedy zaczęła Pani swoją przygodę z pisaniem i dlaczego?

Gdy tylko miałam tyle lat, by wystarczyło stworzyć zdanie, pisałam już historyjki i wiersze. Od zawsze wiedziałam, że kiedyś napiszę powieść. Myślę, że dobrym krokiem w ugruntowaniu wiedzy na temat struktury pisania i dobrą praktyką było rozpoczęcie pracy jako dziennikarka. Najpierw w prasie, a następnie w telewizji. Ostatecznie minęło kilkanaście lat, gdy w końcu udało mi się napisać powieść. Dlaczego? Myślę, że życie ma tendencję do mieszania w naszych planach…

Czy pisanie jest tylko hobby? Jak udaje się Pani połączyć swoje życie zawodowe z pasją?

W tej chwili łączę pracę producenta telewizyjnego z moją karierą autorki. Jest to dość trudne zadanie, gdyż mój brytyjski wydawca prosi o książkę każdego roku. Na szczęście w telewizji pracuję tylko dwa, trzy dni w tygodniu. Kiedyś uważałam, że to wspaniałe pisać przez cały czas powieści. Teraz zmieniłam zdanie. Odkryłam, że chodzenie do pracy, podróż metrem, słuchanie rozmów innych ludzi, obserwowanie ich zachowania jest o wiele bardziej efektywne i daje więcej materiału twórczego, niż siedzenie samej w moim gabinecie i patrzenie w ekran komputera.

Dlaczego pisze Pani o Polakach i Polsce?

Nigdy nie sądziłam, że Polacy będą bohaterami mojej książki. Mało tego, nawet będąc żoną Polaka, który osiedlił się na Wyspach w latach 80., nigdy o tym nie pomyślałam. Kiedy postanowiłam napisać kryminał, wiedziałam, że będę potrzebować wyjątkowy element, który będzie wyróżniał książkę spośród tysięcy thrillerów i kryminałów publikowanych każdego roku. W końcu zdecydowałam. Miałam doskonały materiał badawczy w domu, w postaci mojego męża. Dodatkowy wpływ na ten wybór miał także napływ Polaków do Wielkiej Brytanii po 2004 roku. Osiedlili się między innymi w dzielnicy East End, w której mieszkam. Pomyślałam, że wielu mieszkańców będzie zainteresowanych swoimi sąsiadami z innego kraju, a ja mogłabym napisać powieść, która przekracza granicę kulturowego podziału. Chciałam informować o polskiej kulturze, tradycjach i historii. Odzew czytelników był bardzo pozytywny. Wielu z nich ma polskich przodków. Podziwiają Polaków za pozytywne nastawienie i wigor, mając w pamięci obraz Polski w czasach Solidarności. Brytyjczycy nadal doceniają poświęcenie Polaków w walce z nazizmem oraz udział polskich pilotów w Bitwie o Anglię. Polacy na Wyspach, którzy czytali książkę, mówią, że cieszy ich fakt pisania o ich kulturze. Do chwili obecnej nikt nie zarzucił mi, że piszę nieprawdę.

Czy była Pani kiedykolwiek w Polsce? Jak podoba się Pani nasz kraj?

Oczywiście! Wielokrotnie odwiedzałam Polskę wspólnie z mężem. Kocham Kraków – za jego piękno i historię. Myślę jednak, że moim ulubionym miejscem, być może dlatego, że jeszcze nie jest ono bardzo mocno turystyczne, jest Gdańsk. Nie bez powodu główny bohater, Janusz Kiszka, pochodzi z tego miasta. Ciekawym doświadczeniem była dla mnie podróż do Polski widziana z perspektywy mojego męża; osoby, która po wieloletnim życiu na obczyźnie wraca do kraju jako gość. Jest jeszcze wiele miejsc, które chciałabym zobaczyć. Najważniejszym z nich są Tatry – myślę, że powinnam osadzić w nich kolejną powieść, co usprawiedliwi moją chęć odwiedzenia tego miejsca.

#####

Co Pani sądzi o Polakach mieszkających w Londynie?

Trudno jest generalizować, ale myślę, że mój odbiór jest podobny do innych Brytyjczyków: Polacy ciężko pracują, są zmotywowani i przywiązani do tradycji. Uważam, że Polacy są bardziej purytańscy niż przeciętni Brytyjczycy. Być może częścią mojej pracy jest pokazać, że tak naprawdę Polacy lubią się bawić, ale częściej wolą to robić w zaciszu domowym niż epatować na ulicach, jak wielu moich rodaków. Rozmawiałam z wieloma Brytyjczykami, którzy podziwiają, że nawet bardzo młodzi Polacy mają silne przywiązanie do swojej historii i tradycji kulturowych mimo, a może właśnie dlatego, że mieszkają daleko od „domu”

Za co lubi Pani Londyn? Czy zdarza się, że Londyn bywa niebezpiecznym miastem?

Londyn jest bardzo dynamicznym miastem pod względem kulturowym, i zawsze jest w nim coś do zrobienia. Bywa też hałaśliwy, brudny, stresogenny. Trzeba też mieć na uwadze wysoki współczynnik zbrodni, który jest podobny we wszystkich dużych miastach. Jednak w ostatnich latach ma on tendencję spadkową. Myślę, że na całym świecie ludzie mają dylemat: żyć w zgodzie z naturą na wsi i nudzić się, czy żyć w mieście, ryzykując wypalenie zawodowe.

Jednym z głównych bohaterów książki jest Kiszka. W Polsce to nazwisko wywołuje uśmiech. Dlaczego chciała Pani nazwać swojego bohatera w ten sposób?

Mogą Państwo wierzyć lub nie, ale mój mąż wpadł na pomysł z tym nazwiskiem, a ja lubię jego brzmienie – Janusz Kiszka – według mnie brzmi dobrze dla ucha. Mąż nie powiedział mi jednak, że to nazwisko nawiązujące do kiełbasy. A odkryłam to dopiero niedawno, podczas rozmowy z Polakami mieszkającymi w Edynburgu. Gdy spytałam o ten fakt męża, stwierdził, że „zapomniał” o drugim znaczeniu tego słowa, ale nie jestem tego taka pewna. Może po prostu dobrze bawił się moim kosztem. Tak czy inaczej, teraz wszystkie polskie nazwy w moich książkach sprawdzam z innymi osobami.

Jak rozwinie się wątek głównych bohaterów w kolejnych książkach? Mogłaby Pani zdradzić jakieś szczegóły?

Myślę, że żaden twórca kryminałów nie zdradza dalszej fabuły. Mogę jedynie powiedzieć, że w następnej książce drogi Janusza Kiszki i Natalie Kershaw znów się przetną. Kiszka będzie towarzyszył bohaterce w podróży do południowo-wschodniej Polski, w środku zimy, by zająć się morderstwem, które miało miejsce w Londynie.

#####

Czy bierze Pani pod uwagę napisanie książki innej niż kryminał?

Tak, oczywiście. Nie uważam, że kryminały różnią się od innych książek. Wydaje mi się, że w przypadku kryminałów, zarówno dla czytelników, jak i dla mnie, jako pisarki, ważna jest struktura. Wyraźny początek, środek i zakończenie. Ale im więcej książek piszę – aktualnie jestem przy trzeciej książce przygód Kiszki – tym bardziej mam nadzieję, że jego postać, historia, wiara i wydarzenia, które mają miejsce, będą bronić się same i sprawią, że będzie kimś więcej niż tylko typowym „bohaterem kryminału”.

Ostatnie pytanie. Jaka jest Pani ulubiona książka?

"Śmierć w Breslau" Marka Krajewskiego

Dziękujemy za poświęcony czas.

Dziękuję. Nie mogę nawet wyrazić, jak bardzo się cieszę, że moje książki będą czytane przez Polaków, po raz pierwszy w ich ojczystym języku.

 

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2802
4
27.11.2014 09:29

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd