-
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska5 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać37
Książki, które podobały się wszystkim, ale nie mnie – jakie tytuły znajdują się na waszej liście?
Zapewne nieraz zdarzyło wam się pomyśleć po lekturze danej książki: „Kurczę, wszyscy ją polecają, więc dlaczego mi się nie podobała?”. Przyznajmy się więc do wszystkich naszych niespodziewanych czytelniczych rozczarowań i stwórzmy listę książek, które podobały się wszystkim, tylko nie nam. Oto moje zestawienie.
Rabie Madaci (https://unsplash.com/@rbmadaci), Unsplash
Czasem do tego, że dana książka nam się nie podobała, trudno się przyznać. W końcu może to być powieść uznanego autora, literacki klasyk. Czasem sprawa jest prostsza, bo mamy do czynienia z bestsellerem – docenionym przez czytelników, ale niekoniecznie przez krytyków. Na mojej liście znalazły się tytuły należące do obu tych grup, zachęcam również i was do podawania tytułów, które spodobały się wszystkim, tylko nie wam. Oczywiście „wszystkich” bierzemy w cudzysłów – chodzi o książki powszechnie lubiane przez czytelników, a nie przez dosłownie każdą osobę, która je przeczytała.
„Mały Książę”, Antoine de Saint-Exupéry
„Mały Książę” to już ikona (pop)kultury. Cytaty z książki francuskiego autora można znaleźć nie tylko w Lubimyczytać, ale i na kubkach, koszulkach czy podkładkach pod myszy. „Mały Książę” został też dwukrotnie zekranizowany, w 1978 roku na jego podstawie stworzono nawet anime, za to w roku 2021 Karolina Lewestam opublikowała nawiązującą do tej powiastki filozoficznej książkę pt. „Mała księżniczka”. Cieszy się więc dzieło de Saint-Exupéry’ego uwielbieniem, ale czasem pojawiają się głosy niezrozumienia wobec tego fenomenu i mój również do nich należy. Mnie „Mały Książę” nudził, wszelkie metafory, alegorie były łatwe do odczytania, ten ich sens jest widoczny na pierwszy rzut czytelniczego oka, nieskomplikowany. Ale skoro książka skierowana jest (także) do dzieci i młodzieży, może właśnie taki miał być.
„Dziewczyna z pociągu”, Paula Hawkins
Kilka lat temu „Dziewczyna z pociągu” była dosłownie wszędzie – nawet jeśli ktoś nie jest zapalonym czytelnikiem, pewnie o niej gdzieś wtedy usłyszał, a może i obejrzał film z Emily Blunt w roli głównej. O powieści można też było przeczytać, że to „najszybciej sprzedający się debiut dla dorosłych w historii Wielkiej Brytanii” i „książka, której jeden egzemplarz jest kupowany w Stanach Zjednoczonych co 6 sekund”. Co więcej, „Dziewczynę z pociągu” zachwalał sam Stephen King, który „nie mógł się od niej oderwać przez całą noc”, porównywano ją także do „Zaginionej dziewczyny” Gillian Flynn. Nie przeczytałam jeszcze tej drugiej książki, ale obejrzałam, nie wiedząc nawet, że film jest nią inspirowany, obraz z Benem Affleckiem i Rosamund Pike w rolach głównych. Do dzisiaj wspominam go jako jeden z najlepszych thrillerów, jakie kiedykolwiek widziałam, dlatego miałam ogromne oczekiwania wobec „Dziewczyny z pociągu”. A po tych wszystkich pochwałach okazało się, że to thriller, który – moim zdaniem – nie wyróżnia się spośród innych. Ani szczególnie nie straszy, ani nie wywołuje gęsiej skórki i emocji, jakie niosła za sobą, przy użyciu minimum środków, ekranowa „Zaginiona dziewczyna”.
„Zanim wystygnie kawa”, Toshikazu Kawaguchi
„Zanim wystygnie kawa” to powieść, która przez wiele miesięcy 2022 roku trafiała do zestawienia trendów Lubimyczytać, czyli książek, na których strony użytkownicy i użytkowniczki naszego serwisu wchodzą najczęściej. Co więcej, to właśnie „Zanim wystygnie kawa” zwyciężyła w Plebiscycie Książka Roku 2022 w kategorii Literatura piękna. Sam autor odwiedził w maju tego roku Polskę, promując drugą część cyklu „Zanim wystygnie kawa”, czyli „Opowieści z kawiarni”. Z zainteresowaniem śledziłam relację z tej wizyty na Instagramie Grupy Wydawniczej, nomen omen, Relacja – widać było, że Kawaguchi z zaangażowaniem odpowiada na pytania czytelników, odwiedził kilka miast i w każdym witał go tłum osób. Przy całej mojej ogromnej sympatii do autora muszę jednak powiedzieć, że „Zanim wystygnie kawa” nie jest książką, która trafiła w mój czytelniczy gust. Kawaguchi jest dramaturgiem i może dlatego przeszkadzały mi dokładne opisy tego, w co dana postać jest ubrana, wszystkich czynności wykonywanych przez nią po kolei. Choć sam pomysł był bardzo ciekawy, to język powieści, sposób przedstawienia postaci do mnie nie przemówiły – pewnie dlatego ta książka nie wzruszyła mnie tak, jak wiele innych osób.
„Gdzie śpiewają raki”, Delia Owens
„Gdzie śpiewają raki” Delii Owens to kolejny hit na mojej liście – podobnie jak „Zanim wystygnie kawa” podbił trendy Lubimyczytać, o książce było też głośno z powodu jej ekranizacji. Owens, zanim została pisarką, działała na rzecz ochrony przyrody i zwierząt w Zambii, walcząc m.in. z kłusownikami. Jeden z dziennikarzy pisał nawet o tym, że być może pisarka była świadkiem morderstwa jednego z kłusowników i że, znów być może, ze zbrodnią ma coś wspólnego jej były już mąż. Szczegóły znajdziecie w tym artykule.
W „Gdzie śpiewają raki” tę miłość autorki do przyrody zdecydowanie widać. Na początku skupia się, niczym Eliza Orzeszkowa w „Nad Niemnem”, przede wszystkim właśnie na opisach przyrody. Bezlitosnej spiekoty Karoliny Północnej, w której słońcu dojrzewa roślinność, a w tej roślinności ukryte są bagna zamieszkane przez główną bohaterkę. Nie zdołałam przebrnąć przez te opisy do miejsca, w którym więcej zaczyna się dziać – jeśli mam czytać o przyrodzie, to zdecydowanie wolę o Mazurach czy polskich górach niż o Karolinie Północnej.
„Buszujący w zbożu”, J.D. Salinger
„Buszujący w zbożu” znalazł się na mojej liście, bo za każdym razem, kiedy ktoś wspomina ten tytuł – a dzieje się to nawet dość często – muszę sobie przypominać, o czym ta książka była. Pamiętam, że „za moich czasów” była na liście lektur, chyba dodatkowych. W klasie omawialiśmy ją także dlatego, że autor przez jakiś czas mieszkał i pracował w mojej rodzinnej Bydgoszczy. Jeśli odwiedzicie jedno z centrów handlowych w tym mieście (to najbliżej dworca PKS), zobaczycie na jednym z wchodzących w jego skład budynków tablicę upamiętniającą Salingera. Centrum powstało bowiem w miejscu, gdzie dawniej istniały zakłady mięsne przez jakiś czas należące do ojca pisarza, który zesłał go (niestety Salinger nie wspominał czasu spędzonego w Polsce zbyt dobrze) do pracy właśnie do naszego kraju. I ta historia wydaje mi się najciekawszą związaną z „Buszującym w zbożu”. Nie była to książka, z tego, co pamiętam, zła – po prostu jedna z wielu przeczytanych, które nie zostały ze mną na dłużej.
„Lincoln w Bardo”, George Saunders
Najbardziej mi głupio, że na tej liście znalazło się miejsce dla „Lincolna w Bardo”. Wydana kilka lat temu książka doczekała się wielu recenzji od zachwyconych krytyków literackich, George Saunders też wielkim twórcą jest. Czasem są jednak takie książki, które choć bardzo chciałoby się polubić, bo przecież stanowią niezbędny element księgozbioru każdego ambitnego miłośnika, a nawet znawcy literatury, to jednak do ciebie nie przemawiają. Dla mnie taką publikacją jest, przyznaję, właśnie „Lincoln w Bardo”. W swojej pierwszej powieści Saunders „przełamuje znane nam gatunki literackie”, prezentując „nowatorską formę i świeżą jakość w literaturze”, co zostało docenione m.in. za sprawą Man Booker Prize. Mnie się jednak, właśnie z powodu tego nowatorstwa, bardzo ciężko tę książkę czytało. Mimo że opowiadała o stracie dziecka, które opłakuje ojciec, nie potrafiłam zaangażować się w tę książkę emocjonalnie.
„Marta”, Eliza Orzeszkowa
„Marta” może nie jest książką, która spodobała się „wszystkim”, bo też znana jest zapewne głównie studentom i studentkom polonistyki czy osobom szczególnie lubiącym pozytywistyczną literaturę polską. Jak zapewne większość stałych użytkowników i użytkowniczek Lubimyczytać wie – a wie, sądząc po komentarzach – w moich zestawieniach często znajdują się książki, które można uznać za feministyczne. I ogromnie Elizę Orzeszkową doceniam za „Martę”. Autorka zresztą mówiła, że otrzymywała od kobiet wiele listów, w których te dziękowały jej za zwrócenie uwagi na „kwestię kobiecą”, za to, że opisuje, jak często w tamtych czasach los samotnej kobiety, która chciałaby się samodzielnie utrzymywać (także dlatego, że nie miała już innego wyjścia), był, delikatnie mówiąc, trudny. Jednak ja miałam podczas lektury wrażenie, że aż za trudny. Tyle nieszczęść nagromadziło się na głowie Marty, że w którymś momencie przestałam tę książkę mocno przeżywać, bo i przestała mi się wydawać realistyczna (ale też nigdy, na szczęście, nie żyłam w XIX wieku, więc mogę tylko snuć domysły).
Jeśli chcecie sprawdzić, czy spodobają się wam powyższe książki, ustawcie na nie alert cenowy LC!
A jakie powieści znajdują się na waszej liście książek przez was nielubianych, a jednocześnie należących już do klasyki literatury, docenianych przez krytyków bądź po prostu – będących bestsellerami?
komentarze [234]
Widzę, że wpis na ten temat nie jest najnowszy, więc trochę go odświeżę, dodając swoje tytuły.
Przede wszystkim uwielbiany przez chyba większość czytelniczek "Słowik" K. Hannah.
Poza tym:
"Siła kobiet" Barbary Wysoczańskiej(pozostałe "dzieła" tej pani również)
Cykl "Zawierucha" Idy Żmiejewskiej. (O ile"Warszawianka" była świetna, to tego czegoś nie dało się czytać.)
Książki Mroza
"Traktat o łuskaniu fasoli"
całe Muminki, "Kubuś Puchatek" i Alicja w Krainie czarów" - nie potrafię zrozumieć ich fenomenu.
"Lesio" Chmielewskiej
"Nad Niemnem"
Większość modnych obecnie książek, bo najlepszą i najciekawszą rzeczą jest w nich okładka
Widzę, że wpis na ten temat nie jest najnowszy, więc trochę go odświeżę, dodając swoje tytuły.
Przede wszystkim uwielbiany przez chyba większość czytelniczek "Słowik" K. Hannah.
Poza tym:
"Siła kobiet" Barbary Wysoczańskiej(pozostałe "dzieła" tej pani również)
Cykl "Zawierucha" Idy Żmiejewskiej. (O ile"Warszawianka" była świetna, to tego czegoś nie dało się czytać.)
...
,, Rodzina Monet królewna cz. 1" dziewczyny w moim wieku wręcz uwielbiają tą serię ale ja nie mogłam przebrnąć przez 2 tom. O ile 1 był jeszcze w miarę ciekawy to 2 mnie strasznie zanudził. Skończyłam czytać na 11 rozdziale miałam zastój czytelniczy 😕
,, Rodzina Monet królewna cz. 1" dziewczyny w moim wieku wręcz uwielbiają tą serię ale ja nie mogłam przebrnąć przez 2 tom. O ile 1 był jeszcze w miarę ciekawy to 2 mnie strasznie zanudził. Skończyłam czytać na 11 rozdziale miałam zastój czytelniczy 😕
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŚlepnąc od świateł, w ogóle nie mogłam tego czytać. Na ogół czytam takie książki, które się nie lansują i czekają na mnie w bibliotece na półce.
Ślepnąc od świateł, w ogóle nie mogłam tego czytać. Na ogół czytam takie książki, które się nie lansują i czekają na mnie w bibliotece na półce.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Przyjaciele, kochankowie i ta jedna Wielka Straszna Rzecz" - Matthew Perry. Szkoda człowieka, ale książka jest moim zdaniem słaba.
"Przyjaciele, kochankowie i ta jedna Wielka Straszna Rzecz" - Matthew Perry. Szkoda człowieka, ale książka jest moim zdaniem słaba.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUlisses - Jamesa Joyce. No niestety. Pokonała mnie.
Ulisses - Jamesa Joyce. No niestety. Pokonała mnie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Dwór Cierni i Róż" - jeszcze pare lat temu praktycznie wszyscy zachwycali się książkami Maas i ze świecą było szukać choćby umiarkowanych opini. Podeszłam z wielkimi nadziejami, spodziewając się światotwórstwa na poziomie Sandersona, historii co najmniej tak porywającej jak w "Igrzyskach Śmierci" i magii nie gorszej od tej ze świata Harrego Pottera, a dostałam nudne romansidło, tępa główną bohaterkę i grubymi nićmi szytą kreację świata :(
"Dwór Cierni i Róż" - jeszcze pare lat temu praktycznie wszyscy zachwycali się książkami Maas i ze świecą było szukać choćby umiarkowanych opini. Podeszłam z wielkimi nadziejami, spodziewając się światotwórstwa na poziomie Sandersona, historii co najmniej tak porywającej jak w "Igrzyskach Śmierci" i magii nie gorszej od tej ze świata Harrego Pottera, a dostałam nudne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Na przykład:
Księgi Jakubowe[bookLink]4957006|Księgi Jakubowe[/bookLink]
Droga[bookLink]4884896|Droga[/bookLink]
Na przykład:
Księgi Jakubowe[bookLink]4957006|Księgi Jakubowe[/bookLink]
Droga[bookLink]4884896|Droga[/bookLink]
Może zbyt ogólnikowo, ale książki Mroza. Pierwszy tom "Parabellum" był ok, drugi to natomiast jeden wielki fabularny babol. Ten sam zarzut mam do "Listów zza grobu" - jakieś to wszystko za proste, a zakończenie to kpina z czytelnika. Chyba więcej nie będę się próbowała zaprzyjaźniać z twórczością tego pisarza.
Może zbyt ogólnikowo, ale książki Mroza. Pierwszy tom "Parabellum" był ok, drugi to natomiast jeden wielki fabularny babol. Ten sam zarzut mam do "Listów zza grobu" - jakieś to wszystko za proste, a zakończenie to kpina z czytelnika. Chyba więcej nie będę się próbowała zaprzyjaźniać z twórczością tego pisarza.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Świetny temat!
Oto moi kandydacji:
"Nie w humorze" - Fran Lebowizt - serial mnie zachwycił, a książka nie porwała lekko mówiąc.
"Tamte dni, tamte noce" - Andre Aciman - sporo osób pisało o poetyckim języku, ujmującej historii miłosnej, nic z tego tam nie dostrzegłem.
Świetny temat!
Oto moi kandydacji:
"Nie w humorze" - Fran Lebowizt - serial mnie zachwycił, a książka nie porwała lekko mówiąc.
"Tamte dni, tamte noce" - Andre Aciman - sporo osób pisało o poetyckim języku, ujmującej historii miłosnej, nic z tego tam nie dostrzegłem.
Diuna
Diuna
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie ostatnio wielkim rozczarowaniem była książka Szkoła niemieckich narzeczonych.
Dla mnie ostatnio wielkim rozczarowaniem była książka Szkoła niemieckich narzeczonych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHarry Potter, nigdy się za to nie zabrałem, ani nie zamierzam się zabrać, ja rozumiem piękna historia opisana w fantastyczny sposób, ale zupełnie nie mój klimat.
Harry Potter, nigdy się za to nie zabrałem, ani nie zamierzam się zabrać, ja rozumiem piękna historia opisana w fantastyczny sposób, ale zupełnie nie mój klimat.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie taką książką był zbiór reportaży „Polska odwraca oczy”.
Dla mnie taką książką był zbiór reportaży „Polska odwraca oczy”.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Ostatni dom na zapomnianej ulicy" Catriony Ward, przeczytałam, ale ciężko było 😖
"Ostatni dom na zapomnianej ulicy" Catriony Ward, przeczytałam, ale ciężko było 😖
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Czuła przewodniczka" nie dałam rady przebrnąć, dramat.
"Czuła przewodniczka" nie dałam rady przebrnąć, dramat.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam„Malibu płonie” - było swego czasu hitem, wszyscy o tym mówili. Książki tak słabo napisanej z tak stereotypowymi, płaskimi postaciami i przewidywalną akcją nie czytałam od lat.
„Malibu płonie” - było swego czasu hitem, wszyscy o tym mówili. Książki tak słabo napisanej z tak stereotypowymi, płaskimi postaciami i przewidywalną akcją nie czytałam od lat.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ tego roku: "Braciszek".
Z tego roku: "Braciszek".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie również ,,Gdzie śpiewają raki" było sporym rozczarowaniem. Ponadto zupełnie nie rozumiem fenomenu ,, Pachnidła".
Dla mnie również ,,Gdzie śpiewają raki" było sporym rozczarowaniem. Ponadto zupełnie nie rozumiem fenomenu ,, Pachnidła".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPachnidło w ogóle nie mogłam czytać. Nie wiem skąd takie zachwyty.
Pachnidło w ogóle nie mogłam czytać. Nie wiem skąd takie zachwyty.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapewne sporo tytułów by się znalazło ale głównie: Pan Lodowego Ogrodu, Władca Pierścieni, Siedem Sióstr i Rozgwiazda. Koszmarne książki.
Zapewne sporo tytułów by się znalazło ale głównie: Pan Lodowego Ogrodu, Władca Pierścieni, Siedem Sióstr i Rozgwiazda. Koszmarne książki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie to zdecydowanie "Cień i Kość", nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu tej książki.
Dla mnie to zdecydowanie "Cień i Kość", nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu tej książki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTeż nie rozumiem na czym polega fenomen popularności "Cienia i Kości", nie byłam w stanie doczytać tego do końca. Fabuła jest dla mnie wręcz typowa, jak na fantastykę. Mało już z tego pamiętam, ale coś w stylu - zwykła dziewczyna nagle odkrywa swoją moc, oczywiście jest niespotykanie silna. Dostrzega ją jakiś najważniejszy Grisza, jednak okazuje się on być zły. Ile już było tego typu książek z różnymi rodami czy też domami posiadającymi specjalne moce. I mam wielką niechęć co do tego typu bohaterek szarych myszek, które okazują się wyjątkowe. Oczekiwałam więcej od tego uniwersum, niepotrzebnie zachęciła mnie do tego książka "Język Cierni" tej samej autorki, którą przeczytałam jako pierwszą. Ma w sobie opowiadania w rodzaju baśni, za czym o wiele bardziej przepadam.
Też nie rozumiem na czym polega fenomen popularności "Cienia i Kości", nie byłam w stanie doczytać tego do końca. Fabuła jest dla mnie wręcz typowa, jak na fantastykę. Mało już z tego pamiętam, ale coś w stylu - zwykła dziewczyna nagle odkrywa swoją moc, oczywiście jest niespotykanie silna. Dostrzega ją jakiś najważniejszy Grisza, jednak okazuje się on być zły. Ile już było...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Tzw. kontynuacje serii pisane przez innych autorów, zwłaszcza dotyczy to serii "Millennium" i jej, pożal się Boże, kontynuatora
[authorPhoto]46804|David Lagercrantz[/authorPhoto] David Lagercrantz[authorLink]46804|David Lagercrantz[/authorLink] czy kontynuatorki serii o Herculesie Poirot, czyli
[authorPhoto]19243|Sophie Hannah[/authorPhoto] Sophie Hannah[authorLink]19243|Sophie Hannah[/authorLink].
Tzw. kontynuacje serii pisane przez innych autorów, zwłaszcza dotyczy to serii "Millennium" i jej, pożal się Boże, kontynuatora
[authorPhoto]46804|David Lagercrantz[/authorPhoto] David Lagercrantz[authorLink]46804|David Lagercrantz[/authorLink] czy kontynuatorki serii o Herculesie Poirot, czyli
[authorPhoto]19243|Sophie Hannah[/authorPhoto] Sophie Hannah...
Z tych, co na szybko przychodzą mi do głowy, to na pewno ,,Akademia Pana Klaksa'' - w sumie nie pamiętam nawet dokładnie czemu, ale sposób kreacji bohaterów i świata przedstawionego jakoś mnie lekko drażnił. Czytałem ją jednak już dość dawno (chyba równą dekadę temu) i możliwe, że z moim dzisiejszym doświadczeniem literackim odebrałbym ją inaczej. Od zawsze też miałem mieszane uczucia wobec ,,Kamieni na szaniec''. To nie jest tak, że nie rozumiem realiów tamtych czasów ani nie doceniam wielu pięknych zalet głównych bohaterów, ale opis ich przeżyć wydawał mi się nadmiernie pompatyczny i wyidealizowany aż do bólu.
Jednak bez dwóch zdań najgorsze wspomnienia zachowałem z książka ,,My na Wyspie Saltkraken''. Za najkrótszą recenzję niech posłuży fakt, że była to jedyna książka spoza obrębu lektur szkolnych, przy której męczyłem się czytając jedną stronę i której nie dałem rady dobrnąć do końca. Co dziwne, bo inne książki Astrid Lindgren naprawdę mi się podobały. Nie wiem jednak, czy tą konkretną powieść można zaliczyć do ,,powszechnie uwielbianych''.
Z tych, co na szybko przychodzą mi do głowy, to na pewno ,,Akademia Pana Klaksa'' - w sumie nie pamiętam nawet dokładnie czemu, ale sposób kreacji bohaterów i świata przedstawionego jakoś mnie lekko drażnił. Czytałem ją jednak już dość dawno (chyba równą dekadę temu) i możliwe, że z moim dzisiejszym doświadczeniem literackim odebrałbym ją inaczej. Od zawsze też miałem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To temat dla mnie. Ilekroć przyznaję się do swoich "nielubianych", choć ogólnie "renomowanych" lektur, narażam się na ostracyzm towarzyski. I pobłażliwe cmokanie.
Moja lista jest długa:
1. "Mistrz i Małgorzata"
2. "Mały książę"
3. "Lolita"
4. "08/15"
5. "Władca much"
6. "Paragraf 22"
7. "Kod Leonarda Da Vinci"
8. "Harry Potter"
9. "Bajki robotów"
10. "Katedra w Barcelonie"
11. "Folwark zwierzęcy"
12. "Wojna i pokój"
13. "Ojciec chrzestny"
14. "Ptasiek"
15. "Siddhartha"
16. "Walden, czyli życie w lesie"
i tak dalej...
Z drugiej strony nie dziwię się, że tylu znajomych odpadło. Bo może być zrozumiałe, że nie lubię Nabokova, Tołstoja, albo Hellera, ale żeby nie lubić Rowling? To już jest skandal!
To temat dla mnie. Ilekroć przyznaję się do swoich "nielubianych", choć ogólnie "renomowanych" lektur, narażam się na ostracyzm towarzyski. I pobłażliwe cmokanie.
Moja lista jest długa:
1. "Mistrz i Małgorzata"
2. "Mały książę"
3. "Lolita"
4. "08/15"
5. "Władca much"
6. "Paragraf 22"
7. "Kod Leonarda Da Vinci"
8. "Harry Potter"
9. "Bajki robotów"
10. "Katedra w...
Katedrę w Barcelonie czytałam trzy razy. Uważam, że to arcydzieło. Folwark zwierzęcy też przeczytałam, podobała mi się ta powieść. Co do pozostałych ma takie samo odczucie jak ty.
Katedrę w Barcelonie czytałam trzy razy. Uważam, że to arcydzieło. Folwark zwierzęcy też przeczytałam, podobała mi się ta powieść. Co do pozostałych ma takie samo odczucie jak ty.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Katedra w Barcelonie" była w liceum mojej córki lekturą, którą omawiano w zamian za "Imię Róży" Eco. Tak więc i ja sięgnąłem po prozę Falconesa z nadzieją na równie wielowątkową i wielopłaszczyznową opowieść, ale srodze się zawiodłem. Wiem, że błędem z mojej strony było porównywanie tych dwóch powieści, ale okoliczności narzuciły to porównanie i w jego świetle "Katedra..." przegrała z kretesem. Nigdy nie mogłem zrozumieć decyzji polonistki moje córki.
W całej tej sprawie ciekawe jest to, że pokazuje ona jak bardzo o odbiorze książki decyduje nastawienie i kontekst, w jakim zabieramy się do lektury. Często to determinuje nasze "lubię" lub "nie lubię".
"Katedra w Barcelonie" była w liceum mojej córki lekturą, którą omawiano w zamian za "Imię Róży" Eco. Tak więc i ja sięgnąłem po prozę Falconesa z nadzieją na równie wielowątkową i wielopłaszczyznową opowieść, ale srodze się zawiodłem. Wiem, że błędem z mojej strony było porównywanie tych dwóch powieści, ale okoliczności narzuciły to porównanie i w jego świetle "Katedra..."...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPołowa twojej listy dla mnie jest literackimi arcydziełami. Do samego Mistrza i Małgorzaty będę zabierać się czwarty raz. Najlepsze książki na świecie.
Połowa twojej listy dla mnie jest literackimi arcydziełami. Do samego Mistrza i Małgorzaty będę zabierać się czwarty raz. Najlepsze książki na świecie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAlchemik - totalna nuda, nic się nie dzieje. Bohater wybiera się w podróż po czym dochodzi do celu. W międzyczasie filozoficzne mądrości na poziomie podstawówki.
Alchemik - totalna nuda, nic się nie dzieje. Bohater wybiera się w podróż po czym dochodzi do celu. W międzyczasie filozoficzne mądrości na poziomie podstawówki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Zmierzch". Podobał się bardzo wielu osobom, a ja nie mogłam przebrnąć. Postacie spłycone do absurdu.
"Zmierzch". Podobał się bardzo wielu osobom, a ja nie mogłam przebrnąć. Postacie spłycone do absurdu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Murakami - nawet nie pamiętam, która książka. Płytkość historii w opowiadaniach była odstręczająca. Lubię krótkie formy - mistrzem Etgar Keret - ale u Murakamiego nie było żadnej głębszej warstwy.
Szczepan Twardoch - jestem fanem Króla i jego kontynuacji, ale śląska Pokora była dramatycznie zła. Nie dokończyłem i odpuściłem sobie resztę twórczości tego - notabene bardzo zadufanego w sobie - autora.
Murakami - nawet nie pamiętam, która książka. Płytkość historii w opowiadaniach była odstręczająca. Lubię krótkie formy - mistrzem Etgar Keret - ale u Murakamiego nie było żadnej głębszej warstwy.
Szczepan Twardoch - jestem fanem Króla i jego kontynuacji, ale śląska Pokora była dramatycznie zła. Nie dokończyłem i odpuściłem sobie resztę twórczości tego - notabene bardzo...
Tak z ciekawości, chodzi Ci o które opowiadania Murakamiego? On jest dość specyficzny, więc trzeba akurat mieć ochotę na ten styl.
Kereta poznałam niedawno. Jedyne podobieństwo między nimi to chyba surrealizm. Reszta jest kompletnie inna. U jednego mamy rzekę zasnutą mgłą, klimat jak u Lyncha. U drugiego soczyście, zabawnie i smutno jednocześnie.
Do Twardocha zaraziłam się całkowicie po dwóch jego książkach. Męczący typ.
Tak z ciekawości, chodzi Ci o które opowiadania Murakamiego? On jest dość specyficzny, więc trzeba akurat mieć ochotę na ten styl.
Kereta poznałam niedawno. Jedyne podobieństwo między nimi to chyba surrealizm. Reszta jest kompletnie inna. U jednego mamy rzekę zasnutą mgłą, klimat jak u Lyncha. U drugiego soczyście, zabawnie i smutno jednocześnie.
Do Twardocha zaraziłam...
"Władca Pierścieni, drużyna pierścienia" nie mówię, że jest zła, ale po prostu nie przypadła mi do gustu, a wiem, że "Władca Pierścieni" to jedna z popularniejszych serii książek, dla mnie ta książka była przeciętna, przez większość czasu łażenie po różnych miejscach, i od czasu do czasu jakieś eventy. Trochę się męczyłem przy niej, bo nie potrafiła mnie wciągnąć, bardziej zaciekawić. Za pozostałe 2 części się jeszcze nie zabrałem, i nie wiem kiedy to się stanie. Z drugiej strony mam książki, które tu mają średnią opinię, a mi się bardzo podobały.
"Władca Pierścieni, drużyna pierścienia" nie mówię, że jest zła, ale po prostu nie przypadła mi do gustu, a wiem, że "Władca Pierścieni" to jedna z popularniejszych serii książek, dla mnie ta książka była przeciętna, przez większość czasu łażenie po różnych miejscach, i od czasu do czasu jakieś eventy. Trochę się męczyłem przy niej, bo nie potrafiła mnie wciągnąć, bardziej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJeździec miedziany[bookLink]271935|Jeździec miedziany[/bookLink] Złodziejka książek[bookLink]4871869|Złodziejka książek[/bookLink]
Jeździec miedziany[bookLink]271935|Jeździec miedziany[/bookLink] Złodziejka książek[bookLink]4871869|Złodziejka książek[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJeszcze mi się przypomniała "Przygoda z owcą". Kompletnie zniechęciła mnie do Murakamiego i do dzisiaj nie wiem, czy akurat źle trafiłam, czy wszystkie jego książki są takie... surrealistyczne?
Jeszcze mi się przypomniała "Przygoda z owcą". Kompletnie zniechęciła mnie do Murakamiego i do dzisiaj nie wiem, czy akurat źle trafiłam, czy wszystkie jego książki są takie... surrealistyczne?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOn ma dwa nurty. Surrealistyczny (np. Kronika ptaka nakręcacza, Koniec świata i hard-boiled wonderland) i obyczajowy (np. Norwegian wood). Może po prostu weszłaś do nie swojej rzeki?
On ma dwa nurty. Surrealistyczny (np. Kronika ptaka nakręcacza, Koniec świata i hard-boiled wonderland) i obyczajowy (np. Norwegian wood). Może po prostu weszłaś do nie swojej rzeki?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDzięki! W takim razie może jeszcze dam mu drugą szansę :)
Dzięki! W takim razie może jeszcze dam mu drugą szansę :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Cień wiatru" Zafona, opowiadania Pilipiuka (mały zasób słownictwa jak na pisarza); seria o Wiedźminie Sapkowskiego (przeczytałam całą bo interesował mnie los Ciri, ale ostatnia beznadziejna); "Call me by your name" - przeintelektualizowany erotyk.
"Cień wiatru" Zafona, opowiadania Pilipiuka (mały zasób słownictwa jak na pisarza); seria o Wiedźminie Sapkowskiego (przeczytałam całą bo interesował mnie los Ciri, ale ostatnia beznadziejna); "Call me by your name" - przeintelektualizowany erotyk.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zanim wystygnie kawa[bookLink]5017747|Zanim wystygnie kawa[/bookLink] Opowieści z kawiarni[bookLink]5061397|Opowieści z kawiarni[/bookLink]
Dorośli[bookLink]4926856|Dorośli[/bookLink]
Zanim wystygnie kawa[bookLink]5017747|Zanim wystygnie kawa[/bookLink] Opowieści z kawiarni[bookLink]5061397|Opowieści z kawiarni[/bookLink]
Dorośli[bookLink]4926856|Dorośli[/bookLink]




