-
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
Kolejność książek Małgorzaty Musierowicz: jak czytać „Jeżycjadę”?
„Jeżycjada”, seria opowiadająca o losach sióstr Borejko, ich rodziców, ukochanych, dzieci i całej tej pełnej ciepła ferajny, podbiła serca czytelniczek (i czytelników) już kilkadziesiąt lat temu, a miłośniczki i miłośnicy serii z niecierpliwością oczekują premiery 23. lub 24. już – w zależności od tego, jak kto liczy – tomu. No właśnie: jak policzyć „Jeżycjadę”? Jak uporządkować jej kolejność? Czy trzeba ją czytać w kolejności chronologicznej?
„Jeżycjada” – kultowa seria z jednym dodatkowym i jednym zapowiadanym tomem
W zestawieniu najchętniej czytanych w lubimyczytać.pl tekstów 2022 roku, przygotowanym przez mojego redakcyjnego kolegę Konrada Wrzesińskiego, znalazł się artykuł Soni Miniewicz poświęcony właśnie „Jeżycjadzie”, a konkretnie – jej dwóm stronom. Bo choć przez lata nazywana „Homerem Jeżyc” Małgorzata Musierowicz wprawiała w zachwyt kolejne pokolenia czytelniczek, to nie brakuje wśród nich tych, które z czasem zaczęły wysuwać kolejne zarzuty, odnajdywać nieścisłości, argumentować, że – paradoksalnie – to te nowsze powieści z serii trącą myszką i propagują szkodliwe wzorce. Nawet 45 lat po publikacji pierwszego tomu seria budzi więc niemało dyskusji. I niemałe zainteresowanie: od publikacji „Ciotki Zgryzotki”, ostatniej jak dotychczas książki z cyklu (nagrodzonej tytułem Książka Roku 2018 w kategorii Literatura młodzieżowa), czytelnicy i czytelniczki nie mogą się doczekać tomu kolejnego, czyli „Chucherka”. Jego okładka krąży już w internecie, rozmowy o tym, kiedy książka ma się ukazać – trwają. Dobra wiadomość jest taka, że i sama Małgorzata Musierowicz zapewnia, że nad książką pracuje. W 2022 roku autorka na swojej stronie pisała:
Widzę też, że moje wyznanie o istnieniu dwóch wersji „Chucherka” zostało przyjęte ze zbyt wielkim entuzjazmem. To tylko warianty szkiców fabularnych! – a od tego do gotowej powieści jeszcze daleka droga! „Koncepta wirują” – jak pisze Zgred. Nota bene, nadal się nie zdecydowałam, czy wybiorę wersję przyszłościową, czy przeszłościową.
Najnowsza informacja dotycząca książki pochodzi z sierpnia 2022 roku, jednak Małgorzata Musierowicz zaznaczyła w niej, że w tamtym czasie skupiała się na tym, co działo się – i niestety nadal się dzieje – za wschodnią granicą Polski:
Dopytujecie się o „Chucherko”. Przykro mi, że nie mam dobrych wieści: inter arma silent Musae, mawiali Rzymianie, i oczywiście mieli rację, podczas wojny Muzy milczą, a wojna jest przecież tuż obok nas. Trudno udawać, że się tego nie widzi, kłamać nie zamierzam, i niegodziwym mi się wydaje żartować – a z żartów przecież składa się w dużej mierze moja niepoważna twórczość – w czasie tak złym. Wolę pomilczeć.
„Jeżycjada” ma więc jeden bardzo oczekiwany tom i taki, który nie wiadomo, czy do serii zaliczać, czy nie. Mowa o wydanym w 1975 roku „Małomównym i rodzinie”, czyli debiucie pisarki. Autorka otrzymała zlecenie na tę książkę w odpowiednim czasie – gdy każde dodatkowe dochody były dla jej rodziny na wagę złota. Po latach podkreślała, że gdy zaproponowano jej wznowienie powieści, napisała ją niemal od nowa, ponieważ czytając ją po latach, zdała sobie sprawę, że „zgrzytała zębami”. W „Małomównym i rodzinie” próżno szukać Mili, Ignacego czy ich córek, jednak jedną z drugoplanowych bohaterek książki jest pani Ptaszkowska. Kobieta wyszła za mąż za doktora Bratka (o czym można przeczytać w „Nutrii i Nerwusie”) i doczekała się syna – Filipa Bratka. Filip Bratek to z kolei nie kto inny jak Nerwus, obdarzający uczuciem Natalię, jedną z Borejkówien.
Pierwsza wątpliwość dotycząca kolejności cyklu dotyczy więc już samego jego początku – można powiedzieć, że kompromisowo uznano, iż „Małomówny i rodzina” to tom zerowy cyklu. Nieistniejące natomiast jeszcze „Chucherko” to tom 24.
Kolejność „Jeżycjady” – Małgorzata Musierowicz chronologicznie
„Jeżycjadę” najlepiej czytać w kolejności, w jakiej ukazywały się kolejne książki. W przeciwieństwie np. do cykli kryminalnych, w których w jednej książce rozwiązana zostaje dana zagadka, w cyklu Małgorzaty Musierowicz dzieje się wiele, a rodzina Borejków rozrasta się w niemałym tempie. Pominięcie jednego tomu może więc skutkować czytelniczym zagubieniem w części kolejnej.
„Jeżycjada” ukazywała się w następującej kolejności:
Tom 0: „Małomówny i rodzina” (1975)
Tom 1: „Szósta klepka” (1977)
Tom 2: „Kłamczucha” (1979)
Tom 3: „Kwiat Kalafiora” (1981)
Tom 4: „Ida sierpniowa” (1981)
Tom 5: „Opium w rosole” (1986)
Tom 6: „Brulion Bebe B.” (1990)
Tom 7: „Noelka” (1992)
Tom 8: „Pulpecja” (1993)
Tom 9: „Dziecko piątku” (1993)
Tom 10: „Nutria i Nerwus” (1994)
Tom 11: „Córka Robrojka” (1996)
Tom 12: „Imieniny” (1998)
Tom 13: „Tygrys i Róża” (1999)
Tom 14: „Kalamburka” (2002)
Tom 15: „Język Trolli” (2004)
Tom 16: „Żaba” (2005)
Tom 17: „Czarna polewka” (2006)
Tom 18: „Sprężyna” (2008)
Tom 19: „McDusia” (2012)
Tom 20: „Wnuczka do orzechów” (2014)
Tom 21: „Feblik” (2015)
Tom 22: „Ciotka Zgryzotka” (2018)
Wszystkie tomy ukazały się nakładem wydawnictwa Akapit Press.
„Jeżycjada”: jeśli nie chronologicznie, to w jakiej kolejności?
A jeśli ktoś jednak nie ma ochoty na czytanie książek Małgorzaty Musierowicz po kolei, może to zrobić… od końca, by przekonać się, jak i czy zmieniało się przedstawianie przez autorkę konkretnych bohaterów i bohaterek lub np. stosunek do samego Poznania, który w książkach sprzed kilkudziesięciu-kilkunastu lat przedstawiany jest (zazwyczaj) pozytywnie, a po latach prymat nad nim (czy nad miastem w ogóle, a szczególnie – nad jego mieszkańcami) w książkach z cyklu „Jeżycjada” zaczyna wieść wieś i jej mieszkańcy.
Bardzo ważną książką dla fanek cyklu – o czym świadczą m.in. internetowe dyskusje – jest „Kalamburka”. Autorka w rolach głównych umieściła w niej bowiem (szczególnie) Milę oraz Ignacego, czyli seniorów rodu Borejków. Kolejnym czynnikiem odróżniającym tę książkę od innych w „Jeżycjadzie” jest to, że opowiadaną historię poznajemy od końca, cofając się do lat młodości Mili i Ignacego. Zwłaszcza Mila, zazwyczaj przedstawiana przez autorkę jako mama, żona, potem babcia, w „Kalamburce” odkrywa przed czytelniczkami i czytelnikami niejedną tajemnicę. Zaczynając lekturę „Jeżycjady” od „Kalamburki”, zyskuje się więc niemałą wiedzę o tych, od których wszystko się zaczęło.
A co przed lub po „Jeżycjadzie”?
Małgorzata Musierowicz, czego możemy dowiedzieć się z jej oficjalnej strony, jest autorką 48 książek. Niemal połowę z nich stanowi „Jeżycjada”, ale jej bohaterki pojawiają się nie tylko w samym cyklu. Najnowsze publikacje pochodzącej z Poznania autorki to: „Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę” i „Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę” (HarperCollins Polska), napisane przez nią wspólnie z córką Emilią Kiereś, również pisarką, a także tłumaczką. Pozycje te, pełne zdjęć, anegdot, wspomnień, stanowią nie lada gratkę dla osób ceniących twórczość Musierowicz. Jak wskazuje sam tytuł, w niemałym stopniu treści te powiązane są z „Jeżycjadą” właśnie, ale w książce nie brak również informacji o życiu rodzinnym pisarki, o jej spotkaniach z innymi twórcami, m.in. z Czesławem Miłoszem, który – jak się okazuje – też nieraz dyskutował z autorką o treści jej książek.
Podobnie jak Zbigniew Raszewski, wybitny teatrolog, twórca nowej dyscypliny naukowej – wiedzy o teatrze. Raszewski i Małgorzata Musierowicz prowadzili wieloletnią korespondencję, a jej fragmenty zostały opublikowane w „Listach do Małgorzaty Musierowicz”, wydanych przez Akapit Press. Raszewski był zauroczony „Opium w rosole”, a potem i kolejnymi tomami „Jeżycjady” (co dowodzi, że to cykl nie tylko dla dziewcząt, a nawet – nie tylko dla młodzieży). Nieraz doradzał też pisarce, jak poprowadzić fabułę, o czym można przekonać się, czytając wspomniane „Listy…”. Co ciekawe, to właśnie Zbigniew Raszewski wymyślił nazwę „Jeżycjada”, w żartobliwy sposób nawiązując do „Iliady” – w końcu cykl książek o Borejkach napisał „Homer z Jeżyc”.
A jeśli nadal wam za mało atmosfery znanej z „Jeżycjady”, sięgnijcie po trzytomowe „Frywolitki” (Akapit Press). To zbiór tekstów Małgorzaty Musierowicz: o czytaniu (w tym czytelnikach i czytelniczkach), o rodzinie, o ogrodnictwie, o przyjaźni, miłości – tych kwestiach, które tak dobrze znamy ze słynnego jeżyckiego cyklu.
Czytaliście „Jeżycjadę”? A jeśli tak – należycie do wielbicieli twórczości Małgorzaty Musierowicz czy wręcz przeciwnie? W jakiej kolejności polecacie czytać jej książki: chronologicznej czy raczej dowolnej? Który tom jest waszym ulubionym?
komentarze [46]
Oczywiście, że czytałam! Tak, jak teraz patrzę to "Kalamburka" była tym tomem, na którym zakończyłam przygodę z Jeżycjadą. Była to ostatnia wydana część w czasie gdy czytałam, czyli miałam jakieś 13-14 lat. Pamiętam, że czekałam na "Język Trolli", ale już jakoś nie udało mi się dalej zapoznać z serią. Bardzo miło jednak ją wspominam, choć gdy teraz, niemal 20 lat później, zaczęłam odsłuchiwać na Legimi "Szóstą Klepkę" to czuję się nieco rozczarowana, najbardziej drażniący jest ton czytania przez Autorkę, bardzo mi nie leży.
Niemniej jednak cały czas mam w głowie sceny z mojej ulubionej części: "Pulpecji" - pamietam najbardziej romantyczne sceny nad jeziorem Patrycji z Baltoną, też wtedy o takich marzyłam 😍
Na pewno te książki zostaną na zawsze w mojej głowie jako wspaniałe lektury dzieciństwa, i nie zepsuje tego nowe podejście czy negatywne oceny.
Oczywiście, że czytałam! Tak, jak teraz patrzę to "Kalamburka" była tym tomem, na którym zakończyłam przygodę z Jeżycjadą. Była to ostatnia wydana część w czasie gdy czytałam, czyli miałam jakieś 13-14 lat. Pamiętam, że czekałam na "Język Trolli", ale już jakoś nie udało mi się dalej zapoznać z serią. Bardzo miło jednak ją wspominam, choć gdy teraz, niemal 20 lat później,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czytam od dawna, każdą kolejną książkę. Ale równocześnie od dawna już nie idealizuje tych opowieści. Nie idealizuje tak, jak zapewne sama chciała by chwalić autorka (mam ogromne wrażenie, że Musierowicz identyfikuje się z babcią Borejkową i nomen omen patrzymy na jej dzieci oczami Mili). Świat wykreowany żyje już własnym życiem i z przykrością stwierdzam, że nie po drodze mi jest z tymi głosami zachwytu. Im autorka starsza, tym jej powieści stają się coraz bardziej irytująco naiwne. Powieści o życiu, ale takie jakby trochę oderwane od realiów. Trochę jest jak z latynoską telenowelą, gdzie zazwyczaj wszystko musi skończyć się dobrze.
Ludzie mówią, że jej proza krzepi zmęczone serca. Ja jednak jestem zdania, że od nadmiaru cukru można też się pochorować. Jestem sceptykiem, a może bardziej realistą. Choć podziwiam starania o kultywowanie tzw. idealnej, kochającej się rodziny, to jednak mdli mnie i nie pojmuje jakie to bywa sztuczne. Chcecie dowodów, proszę bardzo. Pierwszy lepszy przykład Tygryska. Zmiana koncepcji bohaterki (Laury) to zwrot o 180 stopni. Ktoś powie, że to miłość ją zmieniła. Ale ja psychologicznie tego nie pojmuje. Nie kupuję.
Zresztą dużo można byłoby mnożyć przykładów, wśród nowszych opowieści. Dlatego powiem wprost - cenię Musierowicz, ale za jej pierwsze książki. Ten jej przełom miał miejsce gdzieś około 10 tomu (lata 90-te). Od tamtej pory jej książki bywają lepsze, lub gorsze. Ale nigdy już tak dobre, jak te wcześniejsze. I nie piszę tego z perspektywy osoby, która wzrastała wraz z pierwszym pokoleniem dzieci Borejków. Lecz właśnie jako osoba dużo młodsza, która zaczynała czytać serię, kiedy wprawdzie nie była jeszcze kultowa, ale gdy kolejne pokolenia bohaterów już zaczęły pojawiać się na kartach książek.
Czytam od dawna, każdą kolejną książkę. Ale równocześnie od dawna już nie idealizuje tych opowieści. Nie idealizuje tak, jak zapewne sama chciała by chwalić autorka (mam ogromne wrażenie, że Musierowicz identyfikuje się z babcią Borejkową i nomen omen patrzymy na jej dzieci oczami Mili). Świat wykreowany żyje już własnym życiem i z przykrością stwierdzam, że nie po drodze...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Kiedyś czytałem,ale teraz jakoś mi nie chodzi
Kiedyś czytałem,ale teraz jakoś mi nie chodzi
Większość czytałam za dzieciaka, potem nie było mi już po drodze,
kocham natomiast każdą z tych okładek, zawsze będę z sentymentem je oglądać :)
Większość czytałam za dzieciaka, potem nie było mi już po drodze,
kocham natomiast każdą z tych okładek, zawsze będę z sentymentem je oglądać :)
"Jeżycjadę" czytałam w dawnych czasach. Ostatni tom, który poznałam to "Tygrys i Róża". I miałam bardzo długą przerwę od rodziny Borejków. Teraz po latach wróciłam do mojej ulubionej części "Pulpecji". I znowu zachwyt. Od razu sięgnęłam po "Ciotkę Zgryzotkę". Pochłonięta w całości na jeden wieczór. Teraz będę zapoznawać się z pozostałymi nieznanymi tomami.
"Jeżycjadę" czytałam w dawnych czasach. Ostatni tom, który poznałam to "Tygrys i Róża". I miałam bardzo długą przerwę od rodziny Borejków. Teraz po latach wróciłam do mojej ulubionej części "Pulpecji". I znowu zachwyt. Od razu sięgnęłam po "Ciotkę Zgryzotkę". Pochłonięta w całości na jeden wieczór. Teraz będę zapoznawać się z pozostałymi nieznanymi tomami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZaczęłam tom pierwszy i to w audio czytanym przez autorkę, ale porzuciłam. Raczej seria pozostaje dla fanów, ludzi, którzy się na tym wychowali, na mnie nie zrobiło to wrażenia ani nie pobudziło jakiejś chęci do brnięcia w to, chociaż podobał mi się humor, więc może skończę kiedyś jak będę miała jakiś wolny "slot" czytelniczy.
Zaczęłam tom pierwszy i to w audio czytanym przez autorkę, ale porzuciłam. Raczej seria pozostaje dla fanów, ludzi, którzy się na tym wychowali, na mnie nie zrobiło to wrażenia ani nie pobudziło jakiejś chęci do brnięcia w to, chociaż podobał mi się humor, więc może skończę kiedyś jak będę miała jakiś wolny "slot" czytelniczy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZgromadziłam całą Jeżycjadę i zachodziłam w głowę w jakiej kolejności czytać, ale do książki "Ciotka Zgryzotka" dołączono zakładką ze ściągą, na której jest kolejność. Kto takiej zakładki nie ma, z pewnością ten artykuł mu w tym pomoże.
Zgromadziłam całą Jeżycjadę i zachodziłam w głowę w jakiej kolejności czytać, ale do książki "Ciotka Zgryzotka" dołączono zakładką ze ściągą, na której jest kolejność. Kto takiej zakładki nie ma, z pewnością ten artykuł mu w tym pomoże.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamProszę mówić za siebie, bo znam osoby, dla których zarówno zakładka jak i ten artykuł są przydatne. Dla Ciebie może zbędny, a dla innych wartościowy.
Proszę mówić za siebie, bo znam osoby, dla których zarówno zakładka jak i ten artykuł są przydatne. Dla Ciebie może zbędny, a dla innych wartościowy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A najlepszy fragment serii to po kolei: "Ida sierpniowa" (5), "Opium w rosole" (2), "Brulion Bebe B." (1), "Noelka" (3) i "Pulpecja" (4). W nawiasach miejsca w moim rankingu.
Macie podobnie?
A najlepszy fragment serii to po kolei: "Ida sierpniowa" (5), "Opium w rosole" (2), "Brulion Bebe B." (1), "Noelka" (3) i "Pulpecja" (4). W nawiasach miejsca w moim rankingu.
Macie podobnie?
Będę nudna i napiszę to kolejny raz.
Co do "Homera z Jeżyc" - Zbigniew Raszewski, historyk teatru i profesor
Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza nazwał MM Homerem Jeżyc (bez "z").
Będę nudna i napiszę to kolejny raz.
Co do "Homera z Jeżyc" - Zbigniew Raszewski, historyk teatru i profesor
Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza nazwał MM Homerem Jeżyc (bez "z").
Kiedyś się zaczytywałem, naprawdę! Potem wyrosłem i mimo prób powrotu, jakoś już nie zagrało. Nie chodzi o PESEL, bardziej o rozejście ścieżek...
Kiedyś się zaczytywałem, naprawdę! Potem wyrosłem i mimo prób powrotu, jakoś już nie zagrało. Nie chodzi o PESEL, bardziej o rozejście ścieżek...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa tez się na tym wychowałam i wyczytałam i kilka zakurzonych i wielokrotnie wyeksploatowanych egzemplarzy z tego cyklu gdzies posiadam..mozna by chociaz odkurzyc z sentymentem.
Ja tez się na tym wychowałam i wyczytałam i kilka zakurzonych i wielokrotnie wyeksploatowanych egzemplarzy z tego cyklu gdzies posiadam..mozna by chociaz odkurzyc z sentymentem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ Jeżycjadą trzeba od początku! W przeciwnym wypadku zginiecie jak ciotka w Czechach, albo będziecie mieć czeski film 😄! Ja należę do frakcji miłośników serii do pewnego momentu- moją granicą jest "Kalamburka". Ulubione tomy- " Szósta klepka", " Kłamczucha", "Brulion Bebe B " , "Noelka" ( obowiązkowo czytana w okresie Bożego Narodzenia) i "Pulpecja"! Współczesne tomy drażnią autorytaryzmem.
Z Jeżycjadą trzeba od początku! W przeciwnym wypadku zginiecie jak ciotka w Czechach, albo będziecie mieć czeski film 😄! Ja należę do frakcji miłośników serii do pewnego momentu- moją granicą jest "Kalamburka". Ulubione tomy- " Szósta klepka", " Kłamczucha", "Brulion Bebe B " , "Noelka" ( obowiązkowo czytana w okresie Bożego Narodzenia) i "Pulpecja"! Współczesne tomy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOsobiście uważam, że "Brulione Bebe B." jest najlepszy.
Osobiście uważam, że "Brulione Bebe B." jest najlepszy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTytułowy brulion- zapiski zeszytowe Bebe B i Dambo oraz notatki szkolne, uwagi nauczycieli i Bernarda bawią mnie do tej pory! Ja uwielbiam Cielęcinę i Bobka z "Szóstej klepki"! Pozdrawiam serdecznie 😊
Tytułowy brulion- zapiski zeszytowe Bebe B i Dambo oraz notatki szkolne, uwagi nauczycieli i Bernarda bawią mnie do tej pory! Ja uwielbiam Cielęcinę i Bobka z "Szóstej klepki"! Pozdrawiam serdecznie 😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czytałam Jeżycjadę kilkakrotnie. Zaczęłam jako nastolatka. W liceum miałam grupę przyjaciółek, które tak jak ja kochały książki Pani Musierowicz. Zachwycałyśmy szczególnie "Noelką" i "Szóstą klepką". Marzyłyśmy o podróży do Poznania.
Nie wiem, czy rzeczywiście te nowe powieści są słabsze. Może to po prostu my dawne czytelniczki jesteśmy starsze i przez to bardziej wymagające.
Czytałam Jeżycjadę kilkakrotnie. Zaczęłam jako nastolatka. W liceum miałam grupę przyjaciółek, które tak jak ja kochały książki Pani Musierowicz. Zachwycałyśmy szczególnie "Noelką" i "Szóstą klepką". Marzyłyśmy o podróży do Poznania.
Nie wiem, czy rzeczywiście te nowe powieści są słabsze. Może to po prostu my dawne czytelniczki jesteśmy starsze i przez to bardziej...
Jakoś nie ciągnie mnie do tych dwóch "Na Jowisza". Wolałabym nowe części serii, a nie opowieści o dotychczasowych...
Jakoś nie ciągnie mnie do tych dwóch "Na Jowisza". Wolałabym nowe części serii, a nie opowieści o dotychczasowych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamO moim stosunku do książek Musierowicz już się kiedyś wypowiadałam - spędziłam z nimi kawał dzieciństwa i wczesnych lat nastoletnich i mam do nich ogromny sentyment, dlatego mimo że widzę, że nowe tomy są widocznie gorsze od pierwszych (szczególnie moim zdaniem po ,,McDusi" nastąpił spadek formy), to i tak czytając je, czuję się po prostu dobrze. Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że wojna nie wpłynie negatywnie na pisanie ,,Chucherka" i z jednej strony trochę szkoda, bo w starych tomach autorka potrafiła poruszać poważne problemy społeczne i ukazywać je z pewną dozą nadziei, a z drugiej... zastanawiam się, czy nie lepiej jednak byłoby zakończyć Jeżycjadę albo poprzestać na jakichś pojedynczych opowiadaniach z życia Borejków, bo w ostatnich częściach widać, że brakuje jakiegoś punktu, który spajałby całość fabuły :/
O moim stosunku do książek Musierowicz już się kiedyś wypowiadałam - spędziłam z nimi kawał dzieciństwa i wczesnych lat nastoletnich i mam do nich ogromny sentyment, dlatego mimo że widzę, że nowe tomy są widocznie gorsze od pierwszych (szczególnie moim zdaniem po ,,McDusi" nastąpił spadek formy), to i tak czytając je, czuję się po prostu dobrze. Szczerze mówiąc,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMogliby przyjąć uchodźców, szczególnie Ignacemu seniorowi mogłoby to dobrze wpłynąć na horyzonty. Drastycznie zwężone w ostatnich latach.
Mogliby przyjąć uchodźców, szczególnie Ignacemu seniorowi mogłoby to dobrze wpłynąć na horyzonty. Drastycznie zwężone w ostatnich latach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAkurat uchodźcy z Ukrainy to nie jest tak skrajnie inna kultura, więc tu nie musiałoby być jakiegoś wielkiego problemu. Mam wrażenie, że MM (fajny skrót, ale kojarzy mi się z Marylin Monroe ;)) bardziej idzie w eskapizm i chociaż w ostatnich tomach pojawiały się próby poważniejszych tematów typu alkoholizm matki Agi, to były one bardzo ucinane i bohaterowie szybko wracali do idylli. Podejrzewam, że to kwestia wieku, może też pokoleniowości bohaterów - trudniej jej rzucać kłody pod nogi postaciom, które opisywała jako malutkie dzieci.
Akurat uchodźcy z Ukrainy to nie jest tak skrajnie inna kultura, więc tu nie musiałoby być jakiegoś wielkiego problemu. Mam wrażenie, że MM (fajny skrót, ale kojarzy mi się z Marylin Monroe ;)) bardziej idzie w eskapizm i chociaż w ostatnich tomach pojawiały się próby poważniejszych tematów typu alkoholizm matki Agi, to były one bardzo ucinane i bohaterowie szybko wracali...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@kachna @Kristo W pierwszych tomach też pojawiały się ważne problemy, jak chociażby praktycznie porzucenie przez matkę Bebe i jej brata czy stan wojenny w ,,Opium w rosole"Moim zdaniem główny problem jest taki, że samo pojęcie literatury młodzieżowej od czasów Musierowicz bardzo się zmieniło. Ona pisała swoje książki tak, żeby mogły je czytać zarówno dziesięciolatki, jak i szesnastolatki, bo tak się po prostu wtedy pisało. Obecnie literatura dla tych grup wygląda całkiem inaczej i przeciętny nastolatek nie zrozumie, że w powieści z jego rówieśnikami nie może być poruszonych pewnych kwestii, bo dziecko nie zrozumie. I wydaje mi się, że w ostatnich tomach Musierowicz próbowała balansować, żeby zadowolić różne grupy odbiorcze - i z jednej strony mamy chorobę nowotworową czy niechcianą ciążę Róży (bo czytelnicy zarzucali autorce, że jej bohaterowie są aseksualni, chociaż ja akurat oceniam te dwa wątki pozytywnie), a z drugiej próby pisania z perspektywy dziewięcioletnich Ignasia, Józinka czy Łusi (co już było trochę męczące, bo to były takie ,,małe-stare dzieci"), w ostatnich tomach autorka próbowała wracać do dawnych bohaterów i opisywać perypetie 40-latków nadal w konwencji sobie znanej literatury młodzieżowej, w rezultacie czego dużo osób zaczęło narzekać, że książki są dla nikogo. Myślę, że po prostu ta formuła się wyczerpała, gatunek ewoluował i nic z tym nie zrobimy. Ja nadal jestem wdzięczna MM za możliwość poznania tego świata, a ostatnie tomy czytałam z ciepłem na sercu, dopiero kilka miesięcy czy lat po czasie widzę ich problemy i dlaczego mają negatywne recenzje 😂
@kachna @Kristo W pierwszych tomach też pojawiały się ważne problemy, jak chociażby praktycznie porzucenie przez matkę Bebe i jej brata czy stan wojenny w ,,Opium w rosole"Moim zdaniem główny problem jest taki, że samo pojęcie literatury młodzieżowej od czasów Musierowicz bardzo się zmieniło. Ona pisała swoje książki tak, żeby mogły je czytać zarówno dziesięciolatki, jak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMimo, że ostatnie tomy nie są już tym czym było Opium w rosole czy Szósta klepka, to jednak sięgam po każdą nową książkę z tego cyklu. Zaczęłam je czytać mając chyba 14 lat, teraz mam 45 i sentyment pozostał. Czasami w chwilach chandry zdarza mi się wyciągnąć którąś z pierwszych książek cyklu, otworzyć na chybił trafił i po prostu przenieść się na chwilę na Roosvelta 5.
Mimo, że ostatnie tomy nie są już tym czym było Opium w rosole czy Szósta klepka, to jednak sięgam po każdą nową książkę z tego cyklu. Zaczęłam je czytać mając chyba 14 lat, teraz mam 45 i sentyment pozostał. Czasami w chwilach chandry zdarza mi się wyciągnąć którąś z pierwszych książek cyklu, otworzyć na chybił trafił i po prostu przenieść się na chwilę na Roosvelta 5.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakże Cię rozumiem 😁
Jakże Cię rozumiem 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamO, fajnie, warto sobie przypomnieć co lepsze książki z serii.
O, fajnie, warto sobie przypomnieć co lepsze książki z serii.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo naprawdę takie dobre? Słyszałem, że "dziewczyńskie" 😈
To naprawdę takie dobre? Słyszałem, że "dziewczyńskie" 😈
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAle faktycznie dziewczyńskie. Jest męskich bohaterów sporo i nawet zdarza im się być na pierwszym planie (jak Miągwie i Józefowi), ale moim zdaniem wszystkie powieści są pisane z damskiej perspektywy. Broń boże nie odradzam (chociaż zgadzam się z Wami, że zjazd następuje, dla mnie chyba zaczęło się po Kakamburce), lecz uprzedzam. I polecam sprawdzenie.
Ale faktycznie dziewczyńskie. Jest męskich bohaterów sporo i nawet zdarza im się być na pierwszym planie (jak Miągwie i Józefowi), ale moim zdaniem wszystkie powieści są pisane z damskiej perspektywy. Broń boże nie odradzam (chociaż zgadzam się z Wami, że zjazd następuje, dla mnie chyba zaczęło się po Kakamburce), lecz uprzedzam. I polecam sprawdzenie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapisałem w kajecie, że to nie dla mnie... naprawdę 😇
Zapisałem w kajecie, że to nie dla mnie... naprawdę 😇
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam






















