Tołstoj, Goethe, C.S. Lewis. Wielkanoc w literaturze mistrzów
Zarówno w kulturze popularnej, jak i w literaturze Wielkanoc wydaje się niejako świętem drugiej kategorii, niemal zupełnie zdominowanym przez Boże Narodzenie. Sięgając nieco głębiej, zauważymy jednak, że zarówno jego religijna symbolika, jak i towarzyszący mu motyw odrodzenia inspirują pisarzy od wieków.
Küflü Çıkın/Pexels
Popularność Bożego Narodzenia, wraz z towarzyszącym mu bogactwem inspiracji, zepchnęła Wielkanoc na pozycję drugiego święta literatury. Kojarzone z pierwszym z nich domowa atmosfera, rodzinność czy nadzieja to tematy nieco wdzięczniejsze niż prawdziwy dramat, który oferuje nam historia zmartwychwstania. Ta rozpoczyna się od zdrady, przechodzi przez rozpacz, cierpienie i śmierć, by zakończyć się wielkim triumfem.
Książki na Wielkanoc
Choć pod pewnymi względami wymagająca, Wielkanoc od stuleci dostarcza twórcom – w tym pisarzom powszechnie uznawanym za klasyków literatury – mnogość inspiracji. I to nie tylko ze względu na swą religijną symbolikę. Wstanie z martwych to również symboliczna podróż każdego z nas, z którą wiążą się motywy nowego początku czy narodzenia się na nowo. Niezależnie więc od tego, jak obchodzicie święto, czeka na was mnóstwo literackich dzieł, które dodatkowo umilą wam najbliższe dni. Wspólnie umówmy kilka z nich.
Lew Tołstoj, „Zmartwychwstanie”
To ostatnia powieść rosyjskiego mistrza, pozycja krytyczno-społeczna, i z tego też powodu – być może – również najbardziej kontrowersyjna. Opublikowane w roku 1899 „Zmartwychwstanie” to zjadliwy akt oskarżenia wymierzony w niesprawiedliwość, korupcję i hipokryzję na wszystkich poziomach rosyjskiego społeczeństwa.
Fabuła powieści – opowieść o podróży młodego księcia Dymitra Iwanowicza Niechludowa w celu odkupienia winy z przeszłości, oparta na autentycznym wydarzeniu zaczerpniętym przez Tołstoja z kroniki sądowej – stała się źródłem rozważań nad możliwościami moralnego odrodzenia człowieka. Wymowa dzieła łączy się przy tym ze wspomnianymi wątkami społeczno-politycznymi. Zawarta w powieści krytyka Imperium Rosyjskiego prowadzi bohatera do odrzucenia autorytetów i sformułowania własnej doktryny moralnej.
W opowieści Wielkanoc pojawia się też w sensie dosłownym. W scenie nabożeństwa wielkanocnego w wiejskim kościele Niechludow i Kasia wymieniają pocałunki z beztroskim zachwytem przemieszanym z uniesieniem religijnym:
Obejrzał się na Kasię. Zarumieniona w tej chwili, zbliżyła się ku niemu.
— Chrystus zmartwychwstał, Dymitrze Iwanowiczu.
— Zaiste zmartwychwstał — odpowiedział.
I ucałowali się dwa razy, i jakby pomyślawszy, czy jeszcze trzeba, i zdecydowawszy, że trzeba, pocałowali się po raz trzeci i uśmiechnęli oboje.
I dalej:
W miłości pomiędzy mężczyzną i kobietą jest jedna chwila, gdy miłość ta dochodzi do swego zenitu, kiedy w niej nie ma nic świadomego, obmyślanego i nic zmysłowego. Takim momentem, chwilą taką, była dla Niechludowa owa noc Zmartwychwstania Pańskiego. Kiedy dziś wspominał Kasię, to ta właśnie chwila zasłaniała wszelkie inne momenty i wspomnienia.
Johann Wolfgang von Goethe, „Faust”
Motyw nowego początku znajdziemy też rzecz jasna u Goethego. W dramacie „Faust” zrozpaczony tytułowy bohater zamierza popełnić samobójstwo, gdy słyszy głos dzwonów rezurekcyjnych, którym towarzyszy wieść: Chrystus zmartwychwstał.
W sensie chrześcijańskim, dźwięk dzwonów i przypomnienie o zmartwychwstaniu Chrystusa niesie nadzieję na odkupienie i możliwość przemiany.
Wspomnienie tego, czym niegdyś była dla niego wiara, przywraca mu odwagę istnienia:
Pieśni cudowna! Uroczyste dźwięki,
które mi czarę wytrącacie z ręki!
czyliż muzyką dzwonów niepojętą
zmartwychpowstania ogłaszacie święto?
Czyliż to dźwięczą nabożne chorały,
które w Wielkanoc kojąco wołały
mojej młodości nabożne: „Hosanna,
nowych przymierzy godzino poranna”?
I dalej:
A jednak w graniu dzwonów wracają godziny
dobrej młodości mojej na zawsze odbiegłej,
gdy święte pocałunki od zguby mnie strzegły.
Wołacie mnie do życia! lata w was się głoszą,
w których korna modlitwa była mi rozkoszą,
a tęsknota mnie wiodła w głąb wiosennych kniei,
gdzie z łez gorących wstał kształt nowych idei.
O, szczęsne święto wiosny! Czasie wspomnień błogi!
wstrzymujesz krok ostatni na połowie drogi.
Grajcie dzwony i pieśni! dźwiękami słodkiemi
otoczcie serce moje! powracam w krąg ziemi!
Wybawiony od wypicia trucizny Faust spaceruje wraz z Wagnerem wśród świętujących. Tego samego dnia dochodzi też do nieuchronnego spotkania uczonego z Mefistofelesem. W trakcie rozmowy z Wagnerem Faust dostrzega czarnego pudla, który od pewnego czasu idzie ich śladem. W kolejnej scenie pies okazuje się diabłem. Wtedy właśnie, zapytany kim jest, odpowiada słynnym zdaniem, najczęściej tłumaczonym jako: „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni”.
W tym sensie „Faust” wpisuje się w szerszy literacki motyw nowego początku, ale robi to w sposób złożony: początek nie oznacza tu prostego szczęścia, lecz wyruszenie w niebezpieczną, wieloetapową podróż duchową, która wymaga konfrontacji ze złem, pokusami, a także własnymi słabościami.
C.S. Lewis, „Lew, czarownica i stara szafa”
Motyw zmartwychwstania (w tym wypadku dosłowny) znajdziemy też oczywiście w powieści otwierającej serię „Opowieści z Narnii” – „Lew, czarownica i stara szafa”. Lewis miał uważać, że części religijnych opowieści z jego dzieciństwa brak twórczej iskry. Pisarz chciał przepisać poznane historie i nasycić je magicznym, fantastycznym klimatem. Symbolika religijna odgrywa tym samym niezwykle istotną rolę w uniwersum, czego najlepszym przykładem jest Aslan, literackie odzwierciedlenie Chrystusa.
Lew godzi się na okrutną śmierć z rąk Białej Czarownicy i podległych jej bestii, by finalnie powstać ze zmarłych. Trudno o bardziej czytelne nawiązanie do pasji Chrystusa. Co więcej, samo przygnębienie Aslana w rozdziale opisującym jego śmierć oddaje cierpienie Jezusa w ogrodzie w Getsemani, gdy zdaje on sobie sprawę z nadchodzącego ukrzyżowania.
Choć Lewis wyraźnie wskazuje na powiązanie tej części fabuły z celebrowanym przez chrześcijan Zmartwychwstaniem Pańskim, obie historie różnią pewne elementy składowe. Pisarz wyjaśniał, że przeniesienie znanej z Ewangelii historii do nowego otoczenia nie byłoby wystarczające. W liście z 1954 roku pisał: „Załóżmy, że istniała kraina taka jak Narnia i że Syn Boży, który stał się Człowiekiem w naszym świecie, stał się tam Lwem. A potem wyobraźmy sobie, co by się wydarzyło”.
Wielkanocne motywy znajdziemy też choćby we „Wściekłości i wrzasku” Williama Faulknera czy w „Wielkanocnej paradzie” Richarda Yatesa.
Wzorowana na stojącym przed Piłatem Jezusie postać Jeszui to z kolei istotna część „Mistrza i Małgorzaty”. Opowieść o biblijnej Jerozolimie wpleciona jest w wydarzenia moskiewskie. W tym przypadku mamy jednak do czynienia ze swoistą sekularyzacją Ewangelii.
A jakie książki wy dodalibyście do zestawienia? Czekam na wasze komentarze!
artykuł został odświeżony










