Anna 
28 lat, kobieta, Siedlce, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 7 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-07 17:17:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jak się pewnie domyślacie, uwielbiam książki dla dzieci. A kiedy są one wartościowe, interesujące i tak pięknie wydane, jak najnowsza pozycja Cecylii Malik, ,,Drzewołazki’’, czytanie ich to jeszcze większa frajda. Autorka, która na swoim koncie ma tytuł ,Kulturystka roku 2010, nagrodę przyznawaną przez Instruktorów Radiowego Domu Kultury, swoich czytelników zdobyła przede wszystkim... Jak się pewnie domyślacie, uwielbiam książki dla dzieci. A kiedy są one wartościowe, interesujące i tak pięknie wydane, jak najnowsza pozycja Cecylii Malik, ,,Drzewołazki’’, czytanie ich to jeszcze większa frajda. Autorka, która na swoim koncie ma tytuł ,Kulturystka roku 2010, nagrodę przyznawaną przez Instruktorów Radiowego Domu Kultury, swoich czytelników zdobyła przede wszystkim debiutanckim projektem ,,365 drzew’’ wydanym w 2011 roku. Jako doświadczona drzewołazka, tym razem zaskakuje nas pozycją dla młodszego grona odbiorców i oferuje barwną historię o przyjaźni, walce i miłości do drzew. Myślę jednak, że nie tylko nasze szkraby będą zachwycone, ja jako dorosła kobieta jestem oczarowana i cieszy mnie fakt, że nadal na polskim rynku książki, można znaleźć tak inspirujące i życiowe pozycje. ,,Drzewołazki’’ zapraszają do wspólnej zabawy! Czy i wy się skusicie?

Anielka i Antosia to przyjaciółki od dziecka. Ich znajomość zaowocowała już w przedszkolu. Kiedy okazało się, że są sąsiadkami a ich mamy świetnie się dogadują, przyjaźń dziewczynek trwa w najlepsze. Różnił je jedynie wygląd i niektóre zainteresowania. Poza tym miały wspólne pasje, takie jak taniec, żądza wiedzy i chęć doświadczania przygód. Obie wesołe, roztropne i bardzo pomysłowe, chętnie biegły z pomocą tam gdzie była ona potrzebna. Pewnego dnia obie towarzyszki poznają Ludkę. Ludka, zagadkowa dziewczynka, zamieszkała wśród gałęzi jesiona zaprasza nasze przyjaciółki do wspólnej zabawy i odkrywania nowych gatunków drzew. Wtajemnicza je w świat akacji, lipy i jaworu przedstawiając je z zupełnie innej perspektywy. Dodatkowo dzięki wszechstronnej wiedzy starszej koleżanki, Anielka z Antosią dowiadują się całej masy zadziwiających faktów. Nigdy dotąd nie wiedziały, że z kwiatów akacji można przyrządzić przepyszne placki lub, że miesiąc lipiec mógł powstać właśnie od nazwy drzewa lipa. Kiedy nasze drzewołazki w najlepsze buszują wśród drzewiastych koron, nie mają jeszcze pojęcia że przyjdzie im wspólnymi siłami walczyć o jedno z tych pięknych okazów. Bo gdy na przeszkodzie stanie przerażający pan Marian, nawet liście opadają…

Książka ,,Drzewołazki’’ oprócz wielu różnorodnych ciekawostek w sobie zawartych, przede wszystkim uczy nasze pociechy przyjaźni, wspólnego pokonywania przeszkód, obcowania z drzewami i ich ochrony. Pokazuje młodszemu pokoleniu, że warto walczyć o coś co sprawia radość, cieszy oko i oczywiście jest potrzebne. Bo jak wiemy drzewo, które nie sprawia zagrożenia nie powinno być usuwane tylko dlatego, że jeden ,,niemiły pan’’ tak sobie zażyczy. W tej niepozornie krótkiej historii, autorka w piękny sposób przedstawia jak dzieci wspólnymi siłami, angażując w to dorosłych walczą o ich ukochane drzewo zwane jesionem. Odnosi się to również to realiów, ponieważ niejednokrotnie można spotkać się z protestami czy to dotyczących drzew, zwierząt, czy ogólnie środowiska. A w tej książce Pani Cecylia sprawia, że aż chce się wyjść na dwór i ochronić całe mnóstwo drzew. To rewelacyjny pomysł i przednia zabawa dla najmłodszych. Dzieci będą zachwycone. I to nie tylko dziewczynki, ponieważ chłopcy też mają tutaj swój wkład. Inspirujące pomysły, zdumiewające fakty oraz przydatne wskazówki jak obcować z drzewami. Dodatkowo piękne rysunki, które zachwycą niejednego książkowego molika. To wszystko znajdziecie właśnie w tej książce. A po przeczytaniu proponuję wyposażyć się w odpowiednie buty, ubiór i z uśmiechem na twarzy zacząć poszukiwania przygód właśnie tam, na górze wśród gałęzi. Na pewno znajdziecie o wiele bardziej ciekawsze rzeczy niż na chodniku ;)

pokaż więcej

 
2018-08-02 15:09:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kolejna debiutancka powieść na polskim rynku i kolejne, jakże pozytywne zaskoczenie. ,,Miłość szeptem mówiona’’ to pierwsza pozycja w dorobku Moniki Cieluch. Pierwsza, ale mam nadzieję że nie ostatnia. Nie będę owijać w bawełnę, jestem zakochana w historii jaką zafundowała nam autorka. Mimo iż moje serce po przeczytaniu zostało całkowicie przemielone, ta książka na długo pozostanie w mojej... Kolejna debiutancka powieść na polskim rynku i kolejne, jakże pozytywne zaskoczenie. ,,Miłość szeptem mówiona’’ to pierwsza pozycja w dorobku Moniki Cieluch. Pierwsza, ale mam nadzieję że nie ostatnia. Nie będę owijać w bawełnę, jestem zakochana w historii jaką zafundowała nam autorka. Mimo iż moje serce po przeczytaniu zostało całkowicie przemielone, ta książka na długo pozostanie w mojej pamięci. I ze względu na ujmująca fabułę i ze względu na świetnie wykreowanych bohaterów, którzy na każdym kroku nas zaskakują.

Główna bohaterka powieści, Margaret oprócz wiedzy, która jest jej jedynym atutem daje się poznać jako nieodpowiedzialna, rozkapryszona i uparta księżniczka. Wychowana w Londynie pod skrzydłami zamożnych dziadków uważa, że wszystko jej się należy i nie musi dokonywać żadnych starań, aby cokolwiek osiągnąć. Daje popalić swej babce w każdy możliwy sposób. Dodatkowo nie uznaje Polski i nie chce przyznać się do swoich polskich korzeni. Szale goryczy przelewa ostatni wybryk dziewczyny, kiedy to jej upojna noc kończy się na komisariacie. Zmęczona i bezradna Zofia postanawia wysłać wnuczkę jak najprędzej do Polski, do wsi Strzyczewice. Chce, aby niepokorna pannica poznała czym jest prawdziwe życie i praca. Stawia jej ultimatum, gdzie warunkiem jest podróż do przyjaciółki babki Heleny, albo fakt iż podpisze papiery, które przekreślą ją z wszelkich praw do korzyści majątkowych czerpanych z BioCosmetixu. Przerażona decyzją babki dziewczyna, godzi się na ten z góry założony, nieudany wyjazd. Po dojechaniu na miejsce, jedynym pozytywem okazują się piękne widoki i… no właśnie i to by było na tyle, bo kiedy Margaret odczytuje list od babki z punktami do których ma się stosować, nasza bohaterka kompletnie traci sens życia. Dodatkowo musi znosić Tomasza i dzielić z nim łazienkę. Tego Tomasza, który kilkanaście lat temu przyczynił się do okrutnych wspomnień i nadal towarzyszących nocnych koszmarów. Małą iskierką w przetrwaniu tej całej farsy okaże się Majka… ale zanim dziewczyna dotrze do tego punktu, zmierzy się nie tylko z przerzucaniem końskiego łajna.

Sięgając po tak zwane książkowe ,,klocki’’ zawsze mam pewne obawy. Zastanawiam się nad dwoma aspektami. Co będzie gdy historia okaże się nudna i do końca będę zmuszona ślęczyć nad niewypałem oraz co zrobię kiedy fabuła mnie totalnie zauroczy, a po skończeniu będę zmuszona zbierać roztrzaskane serducho z podłogi. Jak się pewnie domyślacie ,,Miłość szeptem mówiona’’ całkowicie mnie zdobyła i po jej skończeniu byłam całkowicie w rozsypce. Historia przelana na kartki tej książki okazała się być nie tylko zmianą w postrzeganiu świata i romantyczną przygodą bohaterki, ale również bardzo gorzką lekcją życia... Początkowo mogłoby się wydawać, że nasza bohaterka pojedzie pod wskazane miejsce, trochę się poboczy, w między czasie zazna namiętnego romansu i w końcu wróci szczęśliwa do swojego miejsca na ziemi, jak zawsze to podkreślała. Niestety, nie taki tok wydarzeń zafundowała nam autorka. Owszem, romans i fochy Margaret również są częścią tej powieści, ale oprócz tego przyjdzie nam się zmierzyć z tajemnicami, a ich jest tutaj aż nadto. Tajemnice przeszłości, rozczarowania, negatywne skutki podjętych decyzji, aż w końcu rozpacz przez ukrywanie swoich prawdziwych myśli i uczuć. To jest tutaj istotne i to nas najbardziej zrani. A kiedy dojdziemy do zakończenia, będziemy zachodzić w głowie jak to możliwe, że człowiek jest taki nieodgadniony i wszystko tłamsi w sobie, zamiast wykrzyczeć wszystkim dookoła co tak naprawdę kryje jego serce. Nie spodziewałam się takiego zakończenia i nadal nie wierzę, że właśnie tak to się skończyło. Może nie liczyłam na cukierkowy happy end, ale naprawdę koniec mnie bardzo zabolał. Może dzięki temu nie mogę przestać myśleć o tej pozycji? Może właśnie dzięki takiemu zakończeniu pisarka do mnie trafiła. Jestem absolutnie zakochana w tej historii, mimo iż tak mocno mnie zraniła i szczerze polecam ją każdej kobiecie. Jak tak dalej pójdzie, w mojej biblioteczce zaczną górować sami polscy autorzy. Ostatnio mam szczęście do polskich publikacji i mam nadzieję, że ta sielanka będzie trwała jak najdłużej. Takie piękne historie mogłabym czytać cały czas.

pokaż więcej

 
2018-07-30 19:44:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

W końcu musiał nastąpić dzień kiedy to sięgnę po którąś pozycję Anny Szafrańskiej. Już od dłuższego czasu zwlekałam z poznaniem twórczości tej autorki, ale teraz wiem, że popełniałam kolosalny błąd. Ostatnia powieść Pani Anny jest idealnym przykładem na to, by przełamać swą niemoc czytelniczą. Jest idealna na wszystko, na długie letnie wieczory spędzane na świeżym powietrzu, bądź na chłodne... W końcu musiał nastąpić dzień kiedy to sięgnę po którąś pozycję Anny Szafrańskiej. Już od dłuższego czasu zwlekałam z poznaniem twórczości tej autorki, ale teraz wiem, że popełniałam kolosalny błąd. Ostatnia powieść Pani Anny jest idealnym przykładem na to, by przełamać swą niemoc czytelniczą. Jest idealna na wszystko, na długie letnie wieczory spędzane na świeżym powietrzu, bądź na chłodne jesienne popołudnia pod kocem. Takie książki uwielbiam, a co więcej napawa mnie duma że w naszym kraju mamy tak świetnych pisarzy. Aż chce się sięgać po takie perełki i je pochłaniać. One nie tylko świetnie umilą czas, ale również nauczą i pozwolą podejmować dojrzałe, życiowe decyzje. ,,Właśnie tak!’’ nie tylko osłodziła mi wakacyjne popołudnie, przede wszystkim udowodniła że nasze życiowe potknięcia i decyzje podejmowane pod wpływem chwili wcale nie muszą być takie złe. Bo przecież po każdej burzy zawsze wychodzi słońce, czyż nie?

Drzewice, miejsce które Stefania zostawiła daleko za sobą. Tam straciła wszystko co kochała i tam pochowała nie tylko swą najdroższą matkę, ale również starą siebie. W obecnym życiu Stefci wszystko przebiega perfekcyjnie. 24 letnia dziewczyna osiągnęła wszystko to, o czym niejedna mogłaby pomarzyć. Studia dziennikarskie ukończone z wyróżnieniem, praca w redakcji jednego z najbardziej rozchwytywanych magazynów dla kobiet, opublikowane trzy powieści dla nastolatek, własne mieszkanie w centrum Warszawy i garderoba rodem z serialu ,,Seks w wielkim mieście’’. Nasza bohaterka to kobieta sukcesu, lodowa królowa która wszystko posiada, lecz nie ma najważniejszego. Miłości i bliskości. To wszystko pozostawiła kilka lat temu w rodzinnej mieścinie. A teraz otrzymuje coś co zaburza jej spokój. Zaproszenie na ślub Agnieszki i Pawła. Kuzynki, z którą była kiedyś tak blisko i mężczyzny, który był jej pierwszą miłością. Rozżalona dziewczyna nie ma najmniejszej ochoty uczestniczyć w tej całej szopce i dodatkowo wystąpić jako ich druhna. Jednak po długim namyśle, decyduje się stawić czoła temu co wywołuje w jej sercu żal i rozpacz. Jedzie w miejsce, które kiedyś ją zraniło i może to zrobić ponownie. Szczególnie wtedy, gdy na horyzoncie pojawi się tajemniczy blondyn o hipnotyzującym spojrzeniu.

Wciągająca do ostatniej strony, przepełniona szaleńczą miłością ale i bólem, który złamie nasze serce nie jeden raz! Taka właśnie jest niedawno wydana powieść obyczajowa Anny Szafrańskiej. Nie tylko zmusza do pewnych refleksji i daje porządną dawkę emocji, ale przede wszystkim bawi i pozwala zatracić się w szaleńczo miłosnym tańcu. Czytasz i kompletnie tracisz rachubę czasu. Przewracasz kolejne strony z wypiekami na twarzy i czekasz na finał, który zaskakuje. Nie mogłam się od niej oderwać ani na chwilę. Fabuła tak mnie zaciekawiła, że przepadłam i to dosłownie. Nie wiem jak, ale zanim się obejrzałam nastał koniec. A ja z ogromnym żalem rozstałam się z przygodą Stefci i Michała. Pocieszający jest fakt, iż to dopiero pierwsza część więc na pewno autorka przygotuje dla nas dawkę jeszcze wielu niezapomnianych wrażeń. Historia tak życiowa, tak prawdziwa i tak piękna że nie sposób wymazać jej szybko z głowy. Dodatkowo finezyjny styl autorki, który dodaje całej magii tej książce. Dzięki temu chcemy więcej i takich powieści i takich autorów. Bohaterowie świetnie wykreowani, szczególnie Ci główni, ale również rodzina Stefci i najlepsza przyjaciółka jej matki, Beata. Wszystko to nie mogło dać nic innego, jak właśnie taki zadowalający efekt. Ja jako czytelnik jestem zdecydowanie na tak! I z ogromną niecierpliwością wyczekuję już kontynuacji, która mam nadzieję pojawi się na rynku jak najszybciej. Na pewno będzie szalenie intrygująco.

pokaż więcej

 
2018-07-25 00:43:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Zastanawiasz się czasem co w Twoim życiu jest prawdą a co kłamstwem? Czy na pewno to co widzisz jest rzeczywiste? A może z jakiegoś powodu, nieświadomie popadasz w obłęd z którego sam nie potrafisz się wydostać. W który brniesz jak opętany aż uświadamiasz sobie w pewnym momencie, że jest już za późno na cokolwiek....

Jedenastoletni Sammy wraz z rodzicami i bratem przenosi się z Londynu do...
Zastanawiasz się czasem co w Twoim życiu jest prawdą a co kłamstwem? Czy na pewno to co widzisz jest rzeczywiste? A może z jakiegoś powodu, nieświadomie popadasz w obłęd z którego sam nie potrafisz się wydostać. W który brniesz jak opętany aż uświadamiasz sobie w pewnym momencie, że jest już za późno na cokolwiek....

Jedenastoletni Sammy wraz z rodzicami i bratem przenosi się z Londynu do Berlina. Zamieszkują w pięknej i obszernej willi, gdzie ojciec chłopca odnajduje swoją strefie w której może spokojnie tworzyć kompozycje muzyczne do niezbyt popularnych produkcji filmowych. Praca ojca, ostatnio niezbyt doceniana przez zleceniodawców staje się być problemem i powodem do jego przygnębienia. Sammy to odczuwa i wydaje się być poruszony odczuwalną w domu, ponurą atmosferą. Mimo tego życie państwa Grossmanów wydaję się być spokojne i unormowane. Każda rodzina bowiem miewa wzloty i upadki, czyż nie? Jednak pewnego upalnego popołudnia,chłopiec szukający sposobu na zabicie nudy, odkrywa coś co jak się okazuje na zawsze zmieni życie jego i bliskim mu osobom...Cały jego świat wywróci się do góry nogami, a on sam nie będzie w stanie udowodnić nie tylko innym ale i sam sobie, to czego był świadkiem...

Po przeczytaniu tej książki byłam totalnie zszokowana. Nadal nie potrafię dobrać odpowiednich słów, dlatego też moja opinia może być niespójna i dziwaczna...wybaczcie mi to, ale nadal nie potrafię wyzwolić się ze szpon tego trzymającego w napięciu thrillera. Przy czytaniu jak i po, można popaść w totalny obłęd. Ma się wrażenie że autor chce zrobić z Twojego mózgu sieczkę do takiego stopnia, aż masz ciarki i zalewasz się potem. I to zakończenie, które mnie po prostu zmiażdżyło...Wyobraźnia ponosi do takiego stopnia, że boisz się czytać ale i boisz się skończyć. Po prostu musisz poznać prawdę, mimo iż jest przerażająca... Zdecydowanie polecam wszystkim którzy uwielbiają szokujące historie, napięcie i ekscentryzm. Powali was na kolana i przypili do podłogi. Ja nadal jestem pod wrażeniem. Nie wiem czemu, ale w niektórych momentach miałam też wrażenie że jestem w domu z filmu ,,Sekretne okno'' (Ci którzy czytali Celę i oglądali film będą wiedzieć o co mi chodzi ;) )

pokaż więcej

 
2018-07-25 00:42:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Wielkie Płaszcze (tom 1)

Sięgając po książkę debiutanta nigdy nie wiesz czego się spodziewać. Albo będzie to mistrzostwo, albo po prostu nudny chłam. Zawsze się tego obawiam, ale póki co jeszcze nigdy nie czułam rozczarowania, a książka autorstwa Sebastiena De Castell jest kolejnym dowodem na to, że warto sięgać po ,,świeże bułeczki'' i się nimi rozkoszować do oporu. I tak właśnie uczyniłam, rozkoszowałam się nią... Sięgając po książkę debiutanta nigdy nie wiesz czego się spodziewać. Albo będzie to mistrzostwo, albo po prostu nudny chłam. Zawsze się tego obawiam, ale póki co jeszcze nigdy nie czułam rozczarowania, a książka autorstwa Sebastiena De Castell jest kolejnym dowodem na to, że warto sięgać po ,,świeże bułeczki'' i się nimi rozkoszować do oporu. I tak właśnie uczyniłam, rozkoszowałam się nią przez kilka wieczorów, ponieważ nie chciałam tak szybko kończyć przygody z Wielkimi Płaszczami. Na początku czytając opis nie wiedziałam czego dokładnie oczekiwać, wiedziałam ze jest to gatunek fantastyki i bardzo intrygowały mnie te wszystkie dziwne nazwy i imiona. Domyślałam się że może być ciekawie, ale aż tak dobrej historii się nie spodziewałam. Czytelnik wwierca się w połączenie wariactwa, żądzy, spisków i tajemnic, a przede wszystkim w spektakularny obraz walk, których jest tu ogrom. Autor zapewnia nam szaleńczy wir akcji i napięcia, który odczuwamy z każdym rozdziałem jaki na nas czeka.

Trójka przyjaciół Falcio, Kest i Brasti zwanych Wielkimi Płaszczami po klęsce jaka na nich spadła, czyli po śmierci ich króla i okrzyknięciu zdrajcami szukają sposobu na przeżycie i zarobek. Zostają zatrudnieni jako straż u bogatego dziedzica. Niestety pewne okoliczności i tajemnicza kobieta odbierają im to i mężczyzna zostaje zamordowany. Wielkie Płaszcze zostają zmuszeni do ucieczki i obmyślenia planu jak z tego wszystkiego wybrnąć. Zadanie nie będzie łatwe, nie dość ze są poszukiwani przez konstabli to trafiają na podejrzaną karawanę, której to władczyni postanawia ich wynająć i nimi zarządzać. W takich okolicznościach nie są już zdani tylko na siebie, ale muszą zaufać intuicji i swoim walecznym umiejętnościom...

Zastanawiam się jaki będzie ciąg tej historii w kolejnych tomach. Jeżeli okażą się być jeszcze lepsze od jedynki to naprawdę będzie to mistrzowska seria. Póki co pierwsza część mnie zachwyciła i powiem jedno - Jest to totalna eksplozja akcji i napięcia, a Ty masz wrażenie uczestniczenia w każdej z tych walk.

pokaż więcej

 
2018-07-25 00:39:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kilka dni temu sięgnęłam po ,,Niemkę'', książkę autorstwa Armanda Lucasa Correa, którą otrzymałam od wydawnictwa Czarna Owca. Usadowiłam się wygodnie w fotelu, przygotowałam sobie kubek mięty no i zaczęłam czytać....dotarłam do połowy i zaczęło dziać się ze mną coś dziwnego...wręcz niewytłumaczalnego. Odkładam książkę bo muszę odetchnąć, muszę na chwilę wrócić do rzeczywistości, ,,tej mojej i... Kilka dni temu sięgnęłam po ,,Niemkę'', książkę autorstwa Armanda Lucasa Correa, którą otrzymałam od wydawnictwa Czarna Owca. Usadowiłam się wygodnie w fotelu, przygotowałam sobie kubek mięty no i zaczęłam czytać....dotarłam do połowy i zaczęło dziać się ze mną coś dziwnego...wręcz niewytłumaczalnego. Odkładam książkę bo muszę odetchnąć, muszę na chwilę wrócić do rzeczywistości, ,,tej mojej i idealnej''... Jestem jednak tak głęboko poruszona, że z powrotem chwytam za powieść i ponownie przenoszę się w przedwojenne czasy represji, tyranii i szufladkowania.

Pierwszą bohaterką którą poznajemy jest Hanna, dwunastolatka mieszkająca z rodzicami w ich prywatnej kamienicy w Berlinie. Przedwojenny okres sprawia, że rodzina zostaje zniesławiona i poniżona ze względu na swoje pochodzenie i wyznanie. Życie pod jednym dachem z ludźmi, którzy co chwila rzucają obelgi pod ich adresem staje się koszmarem. Dla Hanny jedyną odskocznią od wszystkich zmartwień jest jej rówieśnik Leo oraz wiara w lepsze jutro. Pewnego dnia wszyscy zmuszeni są opuścić swój rodzinny kraj i udać się tam gdzie ich życie ma w końcu szansę stać się czymś lepszym. Niczego nieświadomi wyruszają w podróż statkiem ,,ST.Louis'', który wiedzie ich w nieznane i jak się później okazuje w miejsce gdzie władze są bezwzględne, obojętne i gotowe na wszystko...
Anna to druga bohaterka powieści, również dwunastolatka tylko tyle że jej życie dzieje się obecnie , w Nowym Jorku z depresyjnie chorą matką. Zanim przychodzi na świat traci swojego ojca podczas ataków terrorystycznych na World Trade Center. Mimo tak młodego wieku dziewczynka okazuję się być bardzo dojrzałą osobą, podobnie jak poprzedniczka stara się nie tracić nadziei i wierzy że w końcu wspólne życie z matką stanie się czymś unormowanym. Wszystko w jej życiu odmienia się gdy otrzymują tajemniczą kopertę. Zawartość okaże się być ważnym punktem w jej życiu. Zmieni jej matkę, pomoże poznać losy jej zmarłego ojca oraz poprowadzi tam gdzie kiedyś trwała udręka Hanny...

,,Niemka'' to powieść która chwyta za serce, zmusza do refleksji i sprawia, że kolejne godziny po przeczytaniu spędzasz w zadumie i milczeniu. Czytając kompletnie się w niej zatraciłam. Lata terroru jakie rozgrywały się przed i podczas drugiej wojny światowej były czymś przerażającym. Sposób w jaki traktowano wtedy ludzi był taki podły, powiedziałabym wręcz okrutny. Pasażerowie ,,St.Louis'' zostali zmuszeni do opuszczenia miejsca w którym się wychowali, dorastali. Zaoferowali wszystko za życie które miało być ich nowym domem, gdzie mieli odnaleźć spokój i szczęście. Z prawie tysiąca pasażerów, jedynie trzydziestu osobom udało się wyjść na ląd. W tym malutkim gronie ,,szczęśliwców'' znalazła się Hanna wraz ze swoją matką. Jednak czy to wywołało uśmiech na ich twarzach? Na zawsze rozdzielone z rodziną i przyjaciółmi musiały zacząć życie same, w zupełnie obcym im kraju...

pokaż więcej

 
2018-07-25 00:35:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Okładki z popcornem robią ostatnio furorę. W mojej biblioteczce są już ze cztery pozycje z tą smakowitą przekąską. A ostatnio dołączyła kolejna - ,,Karmelowy popcorn’’ autorstwa Katarzyny Wagasewicz. Zapewne pomyślicie, czy tak mała książeczka może nieść ze sobą jakieś ważne przesłanie? Otóż moi kochani może i to jak! Pamiętacie takie przysłowie, że nie rozmiar ma znaczenie? No właśnie, tutaj... Okładki z popcornem robią ostatnio furorę. W mojej biblioteczce są już ze cztery pozycje z tą smakowitą przekąską. A ostatnio dołączyła kolejna - ,,Karmelowy popcorn’’ autorstwa Katarzyny Wagasewicz. Zapewne pomyślicie, czy tak mała książeczka może nieść ze sobą jakieś ważne przesłanie? Otóż moi kochani może i to jak! Pamiętacie takie przysłowie, że nie rozmiar ma znaczenie? No właśnie, tutaj idealnie się sprawdzi. Pozornie malutka i niezbyt obszerna historia, okazała się być i zabawna i wartościowa i dodatkowo jakże intrygująca. Autorka udowodniła, że w bardzo krótki sposób można przedstawić genialną historię z jakże ważnym morałem. Karmel do popcornu? Może niekoniecznie smakuje, ale tutaj akurat nie robi to wielkiej różnicy. Nawet popcorn w wersji słodkiej okazuje się być iście smakowity!

Po skończonych studiach Sofia ma w planach zdobycie szczytu swej kariery. Jej plany są ambitne i optymistyczne. Niestety życie w brutalny sposób ściąga naszą bohaterkę na ziemię i pokazuje, że swoje perspektywy może schować głęboko…. W agencji reklamowej Connections Untamed zostaje asystentką…. asystentki. Tak dość ciekawy zawód i jakże prosperujący, czyż nie? Na pewno pozwoli Sofii wykazać się w wymarzonych celach. No cóż życie postanowiło w taki sposób wynagrodzić trudy bohaterki. Cały skład firmy okazuje się drętwy i niemy. Wszyscy olewają siebie nawzajem, jakby byli zwykłymi robotami. Na szczęście w tym całym mechanizmie Sofia ma dwójkę rzetelnych i świetnych przyjaciół. Ta przyjacielska iskra pozwala młodej kobiecie funkcjonować w normalny sposób. Po odkryciu prawdy o synu szefowej, w życiu bohaterki zaczną dziać się dziwnie zadowalające rzeczy. Przede wszystkim facet, w którym od dawna jest zauroczona nasza Sofia nagle zaczyna się nią interesować. Omamiona miłością i pożądaniem, kobieta kompletnie traci głowę. Odsuwa się od bliskich i co gorsza zaczyna brać udział w wyścigu szczurów, który nie raz da Sofii w kość. Czy w końcu bohaterka się opamięta i dojrzy obłudę w ludziach, których nie powinna do siebie dopuszczać? Czy odrzuceni przyjaciele dadzą jej szansę? I najważniejsze jak to wszystko wpłynie na Sofię i jej późniejsze decyzje?

Wprawdzie za karmelowym popcornem jako przekąska nie przepadam, to w wydaniu Katarzyny Wagasewicz wyszedł on zdecydowanie smakowicie. Dlatego też bez żadnych ogródek, pozycję tę zaliczam do naprawdę udanych i wartościowych. Nie dość, że książka owocuje w sporą dawkę humoru, to uczy nas dostrzegania fałszu oraz dokonywania właściwych wyborów. Wiadomo, życie jak to życie nie rozpieszcza nikogo, czasami ktoś ma szczęście, czasami nie. Tak samo jest w przypadku naszej bohaterki. Życie postanowiło napisać jej własny scenariusz i to niekoniecznie barwny. Chociaż nie, kolorowy to on jest aż nazbyt. Jednak jej zaślepienie i brak orientacji wśród ludzi sprawia, że Sofia gubi się w tej całej scenografii i nie do końca zdaje sobie sprawę jak postępuje. Nie potrafi zorientować się kto gra wobec niej uczciwie, a kto nie. Obiera drogę, która ją rani. Z czasem stanie się to dla młodej kobiety jasne, ale zanim to nastąpi nasza bohaterka musi przejść dość skomplikowaną i burzliwą drogę. Już od samego początku polubiłam Sofię, jednak w pewnych momentach miałam ochotę wejść do tej książki i z całą siłą potrząsnąć naszą zaślepioną bohaterką. Przemówić jej do rozumu, aby się opamiętała. Jednak ani mi ani jej przyjaciołom nie udało się tego uczynić. To ona sama musiała przejechać się na swoich błędnych decyzjach i zrozumieć, że w życiu nie liczy się władza i pieniądze. Ta szkoła życia niewątpliwie czyni z tej powieści ambitną i godną polecenia książkę, którą pochłoniecie w jeden, może dwa wieczory. Styl autorki bardzo klarowny i przejrzysty. I to dzięki niemu po części, w ekspresowym tempie przeczytałam ,,Karmelowy popcorn’’. Po części, ponieważ sama fabuła niesamowicie mnie urzekła. Życiowa i taka prawdziwa, tak jakbym słuchała opowieści przyjaciółki z pracy. Z ogromną niecierpliwością czekałam na dalszy tok wydarzeń i ogromnie ciekawiło mnie jak to się wszystko rozstrzygnie. Ale nie tylko to zasługuje na pochwały, ponieważ bardzo intrygujący okazali się być bohaterowie drugoplanowi. Przyjaciele bohaterki, Sebastian, lub też bezkompromisowa szefowa agencji reklamowej. Naprawdę świetnie wykreowani, dzięki czemu historia nabiera jeszcze więcej gamy barw. I właśnie takie książki przekonują mnie do tego, że warto dawać szanse polskim autorom. Mogą nas zaskoczyć, dostarczyć kilkugodzinną dawkę emocji i przede wszystkim pozwolą wyciągnąć wartościowe wnioski, z których które będziemy mogli wdrążyć w nasze życiowe decyzje.

pokaż więcej

 
2018-07-25 00:32:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jak by wyglądał świat bez drzew? Wyobrażacie to sobie? Wyobrażacie sobie życie bez roślinności? Nie wiem jak wy, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Fakt, mieszkam w mieście ale powiem szczerze, że męczy mnie ciągły widok ulic, bloków, sklepów i galerii handlowych… Zawsze gdy wracam do domu, zerkam na te dobrodziejstwa natury jakie jeszcze nam pozostały, przy tak szybkiej i okrutnej działalności... Jak by wyglądał świat bez drzew? Wyobrażacie to sobie? Wyobrażacie sobie życie bez roślinności? Nie wiem jak wy, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Fakt, mieszkam w mieście ale powiem szczerze, że męczy mnie ciągły widok ulic, bloków, sklepów i galerii handlowych… Zawsze gdy wracam do domu, zerkam na te dobrodziejstwa natury jakie jeszcze nam pozostały, przy tak szybkiej i okrutnej działalności człowieka. Chociaż powiem szczerze z biegiem lat niestety tych okazów jest coraz mniej. Wycinają wszystko jak leci, byle tylko postawić nową galerię…. Serce boli, ale cóż taki szary człowiek może z tym zrobić? Wierzyć, że w innym życiu zabraknie sklepów, a ludzie będą cieszyć oczy zielonym pięknem tych wspaniałości. Naszło mnie na takie przemyślenia, ale przejdźmy do sedna. Jak to bywa z organizmami żywymi i drzewa potrafią wybierać miejsce, w którym się osiedlają. Gdzie zapuszczą swoje korzenie i w spokoju będą mogły cieszyć się życiem. Tatry zapewne zna każdy z nas. Jeśli nie, to kiedykolwiek wybierając wakacje czy też zimowe ferie, wybierzcie właśnie to miejsce. Jest niesamowite. Ja ubóstwiam góry i odkąd pamiętam, marzył mi się taki drewniany domek właśnie tam. Dlatego nie dziwcie się drzewom, które wybrały sobie to miejsce na dom. Nie dość że tam mają sprzyjający klimat, odpowiednie tereny to i dodatkowo pewien spokój, który i na nas wpływa korzystnie. Książka ,,O drzewach, które wybrały Tatry’’ ukazuje nam obraz drzew, jakie w tych właśnie górach występują. Ale nie tylko, ponieważ po przeczytaniu tej pozycji poczułam jeszcze bliższą i fundamentalną więź z drzewami. Więź, która wycisza, daje nadzieję i koi betonową codzienność.

,,O drzewach, które wybrały Tatry’’ to nie tylko książka, ale również swego rodzaju przewodnik. Pozwoli nam odkryć piękno gór i jego zielonych mieszkańców. Początkowo autorzy wprowadzają nas w historię tatrzańskiego lasu. Skąd się wziął, w jaki sposób się rozwijał oraz jak wpłynęła na niego działalność gospodarcza człowieka. Przedstawiają nam drogę jaką musiały przejść drzewa, żeby w ogóle się tam znaleźć. Opisują również ich tajemnice, a także magiczne właściwości w jakie niegdyś wierzono. Po krótkim wstępie przechodzimy do charakterystyki 16 gatunków, jakie w Tatrach możemy spotkać. W precyzyjny sposób autorzy zachęcają do zapoznania się i zrozumienia każdego z nich. Sprawiają, że czytelnik z każdym z tych olbrzymów poczuje jeszcze większą przyjaźń. Co ważniejsze, wszędzie możemy dostrzec urokliwe ujęcia, olśniewające na każdym kroku. Wszystko to zebrane do jednego garnka, oczywiście nie mogło stworzyć nic innego, jak genialną i wartościową książkę.

Decydując się na tę pozycję nie spodziewałam się, że z takim optymizmem ją przeczytam. Czytałam, czytałam, a mi było wciąż mało i mało. Ile ciekawych faktów można z niej zaczerpnąć, to dosłownie szok. Nie dość, że to kopalnia wiedzy to i kopalnia przecudownych fotografii, które za każdym razem zapierały dech w piersi. Coś pięknego. Momenty uwiecznione na tych zdjęciach tak perfekcyjnie oddają piękno naturze, że poczujesz się uczestnikiem wędrówki po górskich lasach. Patrzysz i widzisz w nim nieskazitelny urok, który Cię hipnotyzuje. Tę książkę można śmiało spakować w plecak i iść szukać tego co najlepsze. Dzięki opisom w niej zawartym, bezbłędnie wskażesz świerk czy też kosodrzewinę. Nie będziesz mieć problemu z rozpoznaniem tych okazów, ponieważ przy każdej charakterystyce widnieje przejrzysta fotografia. Świetny styl i pomysł na wydanie tej książki, przykuwa uwagę i zachęca do sięgnięcia po nią. Okładka dodatkowo nadrabia, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z tego typu okładką. Kora świerku? Coś niecodziennego i zachwycającego. Mnie kupiła i okładka i treść i przepiękne zdjęcia, na które mam ochotę się patrzeć od świtu do nocy. Bez zastanowienia sięgnęłabym po nią znowu. I na pewno niejeden raz tak jeszcze uczynię. Ale wiecie co? Ta książka sprawdzi się idealnie na prezent. Dla pasjonata gór, drzew, lasów i ogólnie przyrody, będzie to perfekcyjna niespodzianka, która zaskoczy i uszczęśliwi obdarowanego. Takie powinny być podręczniki w szkołach! O ile nauka byłaby wtedy przyjemniejsza.

pokaż więcej

 
2018-07-18 19:01:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Na pewno każdy z was wie czym są zioła i na pewno każdy doskonale pamięta, jak ważną rolę mogą odegrać w naszym życiu. Od pokoleń są stosowane jako fantastyczny sprzymierzeniec naszego zdrowia, samopoczucia, a także urody. Niestety w dzisiejszych czasach, przyzwyczajeni do życia na szybkich obrotach staliśmy się machiną do łykania suplementów, leków a także używania kosmetyków, których... Na pewno każdy z was wie czym są zioła i na pewno każdy doskonale pamięta, jak ważną rolę mogą odegrać w naszym życiu. Od pokoleń są stosowane jako fantastyczny sprzymierzeniec naszego zdrowia, samopoczucia, a także urody. Niestety w dzisiejszych czasach, przyzwyczajeni do życia na szybkich obrotach staliśmy się machiną do łykania suplementów, leków a także używania kosmetyków, których promowanie wylewa się dosłownie z każdej strony. A że ludzka natura niestety ma minus w postaci lenistwa obieramy tą prostszą drogę i zaślepieni reklamowymi ,,polecajakami’’ biegniemy do aptek, drogerii i kupujemy. Kupujemy masowo jak leci, nie czytając składu i nie zwracając uwagi czy faktycznie te wszystkie pastylki, kremy są naprawdę takie dobre. Oczywiście, mają działanie natychmiastowe, ponieważ ból głowy przechodzi po 15 minutach, przeziębienie mija po kilku godzinach, niektóre nawet nas pobudzają i dzięki nim mamy więcej energii do pracy i funkcjonowania, cera rozświetla się już po 30 minutach. Ale czy na pewno? Czy takie rozwiązanie na dłuższą metę jest dobre? Okazuje się, że niekoniecznie. Łykając jedno, zabieramy się za łykanie kolejnych i każdą drobną skazę pokonujemy tabletkami. W kilogramach pochłaniamy trucizny, jakie serwują nam producenci. A czy nie lepiej jest dać organizmowi dawkę naturalnych leków? Takich, które nie dość że nam pomogą to i dodatkowo nie zatrują naszego wnętrza. Regularne stosowanie takiego rozwiązania może nam przynieść niesamowicie zadowalające efekty. Jedyny minus jest taki, że na te efekty niestety musimy zaczekać znacznie dłużej niż pół godziny, ale zastanówcie się czy nie lepiej poświęcić się dla własnego dobra. Człowiek ma tendencje do tego, że wszelkie rezultaty chce natychmiastowo dlatego wybieramy tę łatwiejszą i szybszą opcję. Z biegiem czasu jednak sami zaczniecie zauważać zadowalające rezultaty i przyznacie rację, że dbanie o zdrowie przy pomocy ziół jest o wiele prostsze, tańsze, a przede wszystkim nas nie truje. I o tym jest właśnie ta książka. O tym jak w łatwy, szybki i zdrowy sposób uczynić nasze życie mniej sztucznym.

Poradnik ,,Siła ziół ‘’ to w pewnym sensie taka mini encyklopedia, w której znajdziemy nie tylko spis ze szczegółowym opisem łatwo dostępnych ziół, ale również mnóstwo przejrzystych przepisów na powszechnie znane dolegliwości. Składa się on z trzech części, gdzie zawarte są najważniejsze dla nas informacje. Początkowo autorka wprowadza nas w cały ten świat surowca roślinnego. Jak małymi kroczkami zacząć współpracę z ziołolecznictwem i pod jaką postacią możemy je stosować. Nie tylko popularne, ziołowe syropy i napary mogą być naszymi przyjaciółmi, ale również nalewki, oleje eteryczne lub mniej znane maceraty bądź odwary. W kolejnym etapie zaczyna się cała zabawa, a mianowicie tworzenie wszelkich tych mikstur. ABC doboru ziół i cała masa ciekawych oraz nieskomplikowanych receptur sprawi, że z wielkim zapałem zabierzemy się za tworzenie tego co dla naszego ciała i umysłu jest najlepsze. Przy sumiennym i właściwym korzystaniu z ich dobroczynnego wpływu mogą zdziałać niewyobrażalne cuda. Zamiast wydać około 30 zł na syrop, nafaszerowany chemią można zrobić go samemu. Wystarczy do tego np. tymianek, imbir, miód i woda. A na prawidłową pracę nerek zastosujcie wino jałowcowe, zamiast kapsułki które pomogą tylko na chwilę. Kolejna część, to właśnie wspomniany wyżej spis wszystkich tych darów natury. Znajdziemy tutaj nie tylko ich charakterystykę, ale również wszelkie opowiastki i dość intrygujące informacje. Nawet taka zwykła stokrotka niesie ze sobą historię sięgającą czasów Baldura. Całości towarzyszą również piękne ilustracje oraz przyciągająca wzrok twarda oprawa, dzięki czemu książka ta nie wydaje się zbyt snobistyczna.

Od zawsze lubuję się w tego typu poradnikach i kiedy tylko na rynku pojawia się jakiś nowy egzemplarz zawierający wartościowe informacje, bez chwili zastanowienia ją kupuję. Książka ,,Siła ziół’’, autorstwa Patrycji Machałek to ewidentna kopalnia wiedzy. Dla początkujących, którzy dopiero co zaczynają swoją przygodę z fitoterapią, ale również dla wyjadaczy, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej lub jeśli jest taka możliwość coś zmienić i wprowadzić nowe rozwiązania. Czytałam i wiedziałam, że ta pozycja zajmie honorowe miejsce na mojej półce. A jeśli kiedykolwiek ktoś spyta mnie o poradę dotyczącą leczenia za pomocą ziół, bez wahania polecę mu ,,Siłę ziół’’. Autorka nie tylko kusi nas wszystkimi zdrowszymi rozwiązaniami, ale przede wszystkim udowadnia, że życie nie kręci się wokół suplementów. Pokazuje nam, że zamiast wydawać krocie na nic nie warte kapsułki i płyny, możemy swoje ciężko zarobione pieniądze zainwestować w nasze zdrowie i to dosłownie. Sama od kilku miesięcy nie korzystam z żadnych tabletek. Przede wszystkim królują u mnie świeże warzywa i owoce, no i oczywiście wszelkie napary, a także olejki które przygotowuję sama. Nie dość że jest przy tym wiele frajdy i satysfakcji, to dodatkowo mam pewność, że nie ma w tym substancji narkotycznych lub uzależniających. A teraz słyszy się bardzo wiele o tym jak wycofują masowo suplementy i syropy, które uwaga ZALECANE BYŁY MAŁYM DZIECIOM!! I to jest cała filozofia, ludzie wierzą we wszystko co im telewizja podsunie, a później jest rozpacz i niedowierzanie. Ja wiem, że każdy chciałby wszystko tak czary mary i już po kłopocie. Niestety czasami właśnie takie wszystko na już, może mieć w przyszłości poważne konsekwencje…. Sięgnijcie po debiut autorki i cieszcie się razem z innymi, zdrowym ciałem i duchem. To jest podstawą naszego życiowego szczęścia.

pokaż więcej

 
2018-07-05 12:21:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: The Kissing Booth (tom 1)

Bycie nastolatkiem dla każdego ma inne znaczenie. Dla jednych jest to okres beztroskiej zabawy, popełniania całej masy błędów i oczywiście czas dojrzewania. Drudzy swój wiek młodzieńczy traktują bardziej racjonalnie, jak typową szkołę życia. Unikają problemów, uczą się i skrupulatnie przygotowują się do wszelkich egzaminów, by ich przyszłość nie stała pod znakiem zapytania i była precyzyjnie... Bycie nastolatkiem dla każdego ma inne znaczenie. Dla jednych jest to okres beztroskiej zabawy, popełniania całej masy błędów i oczywiście czas dojrzewania. Drudzy swój wiek młodzieńczy traktują bardziej racjonalnie, jak typową szkołę życia. Unikają problemów, uczą się i skrupulatnie przygotowują się do wszelkich egzaminów, by ich przyszłość nie stała pod znakiem zapytania i była precyzyjnie określona. Nie mają czasu na nastoletnie potyczki i szaleństwa. Są jeszcze tacy, którzy wszystko umieją wyważyć. Mają czas na naukę, rozwijanie swoich pasji oraz planów, ale jest też czas na zabawę, spotkania z rówieśnikami, miłosne rozterki i przeżywanie kryzysów. O tym jest właśnie pozycja ,,The Kissing Booth’’. O racjonalnym wdrążaniu się w dorosłość z mnóstwem zabawy, porażek i miłosnych zawirowań w tle, aż w końcu po dokonywanie ważnych wyborów.

Rochelle to nastolatka o nieprzeciętnej urodzie, utalentowana, wysportowana i lubiana przez rówieśników. Ma wszystko o czym mogłaby pomarzyć niejedna dziewczyna. Po utracie matki, którą ogromnie przeżyła wsparcie otrzymała nie tylko od swego taty, ale również od bliskich. Przede wszystkim od rodziny Flynów i jej przyjaciela Lee, z którym wychowywała się od narodzin. Niczym bliźniacze rodzeństwo, wspólnie pokonywali wszelkie przeszkody. Czas jaki razem spędzali dla obu stron, był czymś wyjątkowym. Gdzieś na uboczu był jeszcze Noah, starszy brat Lee. Jak każda młoda i rozmarzona dziewczyna, Elle podkochiwała się w bracie swego najlepszego przyjaciela. Kiedy to była pewna, że smarkacze zauroczenie minęło, starszy Flynn dorastał i stawał się coraz bardziej atrakcyjny dla płci przeciwnej. Jednak dla naszej bohaterki, zabójczo przystojny amant był poza zasięgiem. Aż do momentu, kiedy to na festynie szkolnym stanęła tytułowa budka z całusami. Tego dnia zarówno Lee jak i Elle doznają olśnienia i miłosnego przebłysku. Jednak młodszy Flynn nie krył się z pocałunkiem pięknej koleżanki. Shelly po pocałunku z Noah, kompletnie się zagubiła. Przede wszystkim uświadomiła sobie, że nadal jest zadurzona w starszym bracie Lee. Co gorsza fakt ten postanowiła zatuszować przed najlepszym przyjacielem. Jakie wynikną z tego skutki? Czy potajemny romans Noah i Elle ma szanse przetrwać? Czy wieloletnia przyjaźń bohaterów, jest w stanie przetrwać ten sekret?

Nie oczekiwałam od tej historii niczego wielkiego. Wiedziałam, że jest to młodzieżówka. A jak to bywa z tego typu powieściami, mają one na celu człowieka odstresować, rozbawić, zespolić czytelnika z bohaterami i nieść ze sobą niebanalny morał. Wszystko to od tej pozycji dostałam. Czytało mi się przede wszystkim lekko i przyjemnie. Jak na siedemnastoletnią pisarkę, uważam że Beth poradziła sobie świetnie. Nie dość, że ogromnie zauroczył mnie styl autorki, to i niefrasobliwy temat przykuł moją uwagę. Niecodzienny i może dlatego wydawał się taki czarujący. Budka z całusami? To jest to. Mimo iż w pewnym stopniu jest powielany temat, to niektóre pomysły dały tej historii naprawdę bajeczną otoczkę. Czy ta historia jest przesłodzona? Moim zdaniem absolutnie nie. Przyznam, że momentami główna bohaterka mnie irytowała, ale kogo nie irytują szesnastolatki? Wybaczam ten fakt, ponieważ jest więcej plusów i tym wolę się pozachwycać. Mogę śmiało stwierdzić, że ta pozycja jest naprawdę jedną z lepszych młodzieżówek jakie czytałam. Tym bardziej, że w końcu nie ma tutaj dramatów na skalę masową, a takie książki powoli zaczynają mi się już przejadać. Chciałam pozycji, która wprowadzi w mój czytelniczy żywot troszeczkę kolorów i zabawy. Ta historia jest idealnym tego przykładem. Jest świetna na letnie, wakacyjne wieczory. Dodatkowo pokazuje młodym ludziom, jak ważne są pierwsze życiowe decyzje. W jaki sposób je rozwiązywać i co należy wziąć pod uwagę podczas ich dokonywania. Każdy z nas przez to przechodził, a więc wydaje mi się że temat nie jest nikomu obcy. Teraz pora na ekranizację. Jestem ciekawa jak im to wyszło, czy dużo pozmieniali? Niedługo się przekonam. W każdym bądź razie ,,The Kissing Booth’’ bardzo mi się podobała i spędziłam przy niej dwa wspaniałe wieczory.

pokaż więcej

 
2018-06-14 13:17:41
Ma nowego znajomego: kogellmogell
 
2018-06-06 21:59:46
Ma nowego znajomego: Anielka
 
2018-06-05 17:11:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

,,Będzie bolało’’ to debiut brytyjskiego artysty komediowego, autora scenariuszy, pisarza i… byłego lekarza – Adama Kaya. Jego książka, w której opisuje swoje dawne lekarskie życie stała się numerem jeden w Wielkiej Brytanii. Jednak podświadomie czuję, że nie tylko zachwyci ona Brytyjczyków. Przyznam, że książek o lekarzach nigdy nie czytałam, a wręcz zawsze ich unikałam. To jest dość... ,,Będzie bolało’’ to debiut brytyjskiego artysty komediowego, autora scenariuszy, pisarza i… byłego lekarza – Adama Kaya. Jego książka, w której opisuje swoje dawne lekarskie życie stała się numerem jeden w Wielkiej Brytanii. Jednak podświadomie czuję, że nie tylko zachwyci ona Brytyjczyków. Przyznam, że książek o lekarzach nigdy nie czytałam, a wręcz zawsze ich unikałam. To jest dość ,,ciężkostrawny’’ temat i bardzo mnie bulwersuje. A tematyka debiutu Adama Kaya nie należy do tych przyjemnych i łatwych do przegryzienia. Do dziś dnia uważam, że praca lekarza i osób z tym związanych jest odważna, ciężka, okrutna, ale przede wszystkim niewdzięczna i okropnie niedoceniana… Nie mniej jednak, ten zawód zawsze będzie przeze mnie podziwiany. W końcu dzięki tym ludziom, mamy szansę wygrać z jakimś cholernym rakiem czy innym dziadostwem. W tej książce, a raczej dzienniku odkryjecie ciemne strony tej pracy i zrozumiecie, że lekarz nie wykonuje tej brudnej roboty dla pieniędzy, a w szczególności zrozumiecie, że lekarz to też człowiek i tak jak każdy inny obywatel może popełnić błąd…

Książka zawiera w sobie opis drogi jaką przeszedł autor, aby stać się kimś więcej niż tylko zwykłym pielęgniarzem, podtrzymującym nożyce. Każdy rozdział, a jest ich dziewięć ukazuje nam te zabawne, smutne i przerażające chwile, jakie zaznał Adam. Ile wyrzeczeń musiał się dopuścić, ile żenujących sytuacji musiał być świadkiem i ile kretyńskich osób musiał przewinąć przez swój gabinet, aby dojrzeć do decyzji o porzuceniu tego zawodu. Owszem są tutaj momenty owiane czarnym humorem, jednak za chwilę jest dramat, z którym nie sposób sobie poradzić. Adam Kay przybliża nam zawód lekarza od strony wewnętrznej, swoje spostrzeżenia, wzloty i upadki przelewa na kartki tej książki i pragnie uświadomić nam, aby zacząć traktować tych ludzi nie tylko jak maszyny naprawiające, ale jak normalne i czujące istoty. Przecież winą dobrego lekarza nie jest fakt, że przypałętała się do nas jakaś zaraza lub, że nie możemy mieć dzieci… oni próbują nam pomóc, wiedzą jak to robić i kiedy. Czasami jednak nie mogą nic zrobić i to są niestety prawdziwe realia. A lekarz, który funkcjonuje kilkanaście godzin, od świtu do nocy, dodatkowo za psie pieniądze może mieć prawo do zmęczenia i uszczerbku psychicznego. Jednak mimo to, jak opisuje nam Kay dla niektórych chwil warto ten zawód uprawiać i być częścią tego niewdzięcznego świata.

Jak usiadłam do tej pozycji to miałam mnóstwo wątpliwości. Obawiałam się co też odkryję, bo przecież różne rzeczy się ogląda i słyszy o pracy lekarza. Moje obawy były słuszne. Tak jak przypuszczałam treść jest kontrowersyjna, wstrząsająca i momentami naprawdę bardzo okrutna. Ciężko się czyta o realiach, gdzie w grę wchodzi ludzkie życie. Chwilami miałam łzy w oczach, chwilami czułam obrzydzenie i zadziwiały mnie sytuacje z jakimi ludzie przychodzą do szpitala, a chwilami nie mogłam powstrzymać śmiechu. Adam Kay opisał wszystko co przeżył, czego dokonał i co czuł jako lekarz. W perfekcyjny sposób radzi sobie z opisywaniem i niesamowicie interesującym stylem. Zapewniam, że ta książka jest w stanie przykuć uwagę niejednego człowieka. Wystarczy przygotować się na dawkę prawdy, która nie tylko was rozbawi, ale przede wszystkim zaboli. Nie wiem czy kiedykolwiek przeczytam jeszcze książkę o takiej tematyce. Mimo, że jest niesamowicie ważna i niebywale interesująca, to potrafi dać w kość i sprawić, że jeszcze bardziej przestraszysz się szpitali i gabinetów lekarskich. Ja powiem wam tylko tyle, że ta pozycja jest naprawdę dobra i będę ją polecać każdemu, kto tylko o nią spyta. Jednak na pewno dodam, że jeżeli nie chcesz poznać całej prawdy o tym zawodzie i na samo słowo ,,lekarz’’ masz atak paniki, nie przetrawisz tej książki i nie dobrniesz do końca. Niestety, ale prawda w niej zawarta, może mieć niemiłosiernie negatywne skutki.

pokaż więcej

 
2018-06-04 13:45:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Tajemnice… rodzinne tajemnice… były, są i będą… Jedne są mniej przerażające, drugie bardziej. Inne istnieją, aby nie skrzywdzić bliskich, a jeszcze inne mogą rozpieprzyć wam całe życie… Historia bohaterów najnowszej powieści Augusty Docher, znanej również jako Beata Majewska jest właśnie o tajemnicach. Ale nie tylko o tym, przede wszystkim o tym jak po tragicznej prawdzie nauczyć się żyć i... Tajemnice… rodzinne tajemnice… były, są i będą… Jedne są mniej przerażające, drugie bardziej. Inne istnieją, aby nie skrzywdzić bliskich, a jeszcze inne mogą rozpieprzyć wam całe życie… Historia bohaterów najnowszej powieści Augusty Docher, znanej również jako Beata Majewska jest właśnie o tajemnicach. Ale nie tylko o tym, przede wszystkim o tym jak po tragicznej prawdzie nauczyć się żyć i radzić z myślą, że życie tak ewidentnie dało Ci w kość…

Milena, czyli bohaterka naszej książki to młoda, zamożna, ale też zagubiona dziewczyna. Po śmierci ojca, próbuje wieść normalne życie. Jej relacja z matką zaczyna się pogłębiać. Ma chłopaka, który jest szarmancki, przystojny i na jakiekolwiek zbliżenie do swojej wybranki, zamierza czekać aż do ślubu. Niestety, gdy prawda wychodzi na jaw, a jej ukochany okaże się okrutnym kłamcą zrozpaczona dziewczyna ucieka w ramiona starszego przyjaciela rodziny, Jacka. Ich potajemna znajomość rozkwita, jednak gdy pojawia się nieoczekiwana niespodzianka, a matka postanowia wyjawić córce prawdę o swojej przeszłości, świat dziewczyny legnie w gruzach….
Paula natomiast, to rówieśniczka Mileny. Skrywa mroczną tajemnicę, którą nie chce dzielić się z kimkolwiek. Zamieszkuje w zupełnie obcym jej miejscu i szuka pracy. Gdy pomalutku wszystko idzie zgodnie z planem, dziewczynę spotyk niemiła niespodzianka w domu swoich szefów. Gdyby nie umiejętności samoobrony i jej odwaga Paula padłaby ofiara gwałtu. W między czasie pojawia się Paul. Młody chłopak, który jak się później okaże ma wiele więcej wspólnego z miejscem pracującej bohaterki i co więcej, również skrywa pewien sekret....
Jakie odpowiedzi kryją się za zasłoną skrywanych tajemnic? Co wspólnego mają ze sobą bohaterki powieści? Jak postąpi Milena po odkryciu prawdy i dlaczego Paula ucieka przed dawnym życiem? Co też musiało je spotkać, że ich życie tak diametralnie się zmieniło?

Po przeczytaniu i odłożeniu powieści ,,Cała ja’’ nie mogłam i zresztą nadal nie mogę wyjść z podziwu, że polskiej autorce udało stworzyć się tak niesamowicie skonstruowaną historię. To pozycja, która nie tylko zaskakuje i szokuje, ale też uczy i pomaga oceniać dość niecodzienne zdarzenia z naszej strony, jako człowieka czytelnika. Nie mogłam się od niej oderwać. Przeczytałam ją na wdechu, a później musiałam złapać jak najwięcej powietrza i pewne sprawy przemyśleć i poukładać sobie w głowie. Co gdyby taka sytuacja spotkała mnie? Albo którąkolwiek z was? Mówię tu o sytuacji jaka przydarzyła się Milenie, bohaterce tejże książki. O sytuacji kontrowersyjnej i dość traumatycznej w skutkach…. Straszne, tylko tyle udaje mi się wydusić z siebie. Co gorsza kiedyś czytałam o takich przypadkach… Nie wiem jak to będzie z wami, bo jednych ta powieść może zniesmaczyć innych tak jak mnie zszokować, ale na pewno będzie to dla was niezła szkoła życia i przede wszystkim nauczka...chociaż może źle to ujęłam...będzie to raczej rada, aby nie ukrywać niczego przed bliskimi, co może mieć w przyszłości dość okrutne konsekwencje. Reasumując ,,Cała ja’’ to książka, która okazała się czymś czego dawno szukałam, nie ma tu powielanych schematów. Jest coś innego, zupełnie nowego, jakże okrutnie smacznego. Bo tak, ta książka jest okrutna, ale również ucząca człowieka pokory i zdrowego rozsądku. Dla mnie coś wspaniałego. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się przeczytać, równie emocjonującą i kontrowersyjną powieść polskiego autora. Czapki z głów.

pokaż więcej

 
2018-05-23 19:05:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Halo? Moje drogie kobietki! Czy myślicie, że wasze życie opiera się głównie na wzorcu kobiety stojącej przy garach, w jednej ręce z małym bobasem, a w drugiej z miotłą? Co to, to nie! Czasy zniewolenia dawno minęły. Teraz to mężczyźni czują się zepchnięci na drugi plan, gdyż niekoniecznie słowo ,,Pan domu’’ należy w tych czasach rozumieć dosłownie. W nowej książce, autorstwa Anny Dziewit –... Halo? Moje drogie kobietki! Czy myślicie, że wasze życie opiera się głównie na wzorcu kobiety stojącej przy garach, w jednej ręce z małym bobasem, a w drugiej z miotłą? Co to, to nie! Czasy zniewolenia dawno minęły. Teraz to mężczyźni czują się zepchnięci na drugi plan, gdyż niekoniecznie słowo ,,Pan domu’’ należy w tych czasach rozumieć dosłownie. W nowej książce, autorstwa Anny Dziewit – Meller poznamy kobiecy świat z zupełnie innej strony. Pisarka, która poprzednią pozycją zdobyła serca nie tylko tych młodszych czytelniczek, powraca do nas ze świetną lekturą, która udowodni, że kobieta też potrafi. Bo nawet w spódnicy i ugniatającym gorsecie można zawojować świat!

Książka napisana jest w formie magazynu, co jest dość zabawne, a jednocześnie kreatywnie przemyślane. Dzięki specyficznemu stylowi autorki, pochłania się ją w zadziwiająco szybkim tempie. Wiele ciekawych informacji, zapomnianych określeń, a może i dopiero poznawanych. Przede wszystkim znajdziemy tutaj historie kobiet odważnych, wytrwałych i nie znających słowa niemożliwe. Chociażby fotoreportaż o pierwszej kobiecie w Kosmosie lub historia o pierwszej czarnoskórej lotniczce. Korespondencje rezolutnej dziennikarki Elizabeth Cochrane, bardziej znanej jako Nellie Bly, która na marginesie prowadzi w tym tomie wywiady z tymi wspaniałymi kobietami. No i oczywiście nie braknie też naszych rodowitych dam. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, która samotnie opływa świat, czy też badaczka Syberii Maria Czaplicka. To tylko kilka przykładów, jakie serwuje nam autorka. Znajdziemy tutaj o wiele więcej osiągnięć kobiet, które na zawsze zmieniły nasz kobiecy świat.

,,Damy, Dziewuchy, Dziewczyny. Podróże w spódnicy’’ to zbiór relacji oraz faktów ukazujących płeć piękną z tej innej, odważnej strony. Inspirująca, konstruktywna, a jednocześnie figlarna i zachęcająca do pogłębienia wiedzy książka, ma za zadanie nie tylko przedstawić dokonania tych niesamowitych kobiet, ale równocześnie zaszczepić w nas, tych młodszych dziewczynach chęć rozwijania swoich pasji i oczywiście uwierzenia, iż niemożliwe nie istnieje. Po przeczytaniu tej lektury niejedna nastolatka spojrzy na swoje życie z zupełnie innej strony. Tak mi się przynajmniej wydaje, ponieważ sama po takich książkach mam chęć zrobić jakiś kurs, wyruszyć w góry, skoczyć ze spadochronem, po prostu dokonać czegoś niemożliwego, czegoś co większość uważa że kobiecie nie przystoi. Udowodnić przede wszystkim samej sobie, bo o to w tym wszystkim chodzi, że życie kobiety nie musi kończyć się na wychowywaniu gromadki dzieci i siedzeniu w garach po pachy. Bez urazy, ale wydaje mi się że niektóre kobiety są stereotypowo odbierane i tak też się zachowują. Nie raz słyszałam od innych kobiet, dlaczego to nie mam jeszcze dzieci, przecież zaraz stuknie mi trzydziestka. Poszłaś do szkoły w tym wieku? Kompletnie upadłaś na głowę! Lubisz jakieś głupowate komiksy, które nic nie wnoszą do życia? Piszesz opinie o książkach, a po co Ci to? Przecież nic z tego nie Masz! Oczywiście dla mnie to same brednie i dziwaczne wywieranie na kimś przymusu. Kobieta to nie jest maszyna do zasuwania w kuchni, podcierania komuś tyłka, czy też robienia czegoś wbrew sobie. Kobieta powinna robić to co uważa za słuszne, to w czym czuje się najlepiej i to co ją uszczęśliwia. Jeżeli chce mieć dużo dzieci, proszę bardzo niech rodzi całą drużynę piłkarską, jeżeli chce pracować w kopalni, czemu nie, przecież to wielka odwaga i odpowiedzialność. Zdobycie szczytu górskiego? Jeśli o tym właśnie marzysz zrób to! Pamiętaj, życie masz tylko jedno i na łożu śmierci lepiej poczuć ulgę, że dokonało się czegoś o czym się marzyło, niż czuć wielki żal, że postępowało się zgodnie z kobiecym stereotypem...dla kogoś, cierpiąc przy tym każdego dnia. W tej książce, a raczej książkowym magazynie, znajdziemy całe mnóstwo historii o kobietach odważnych, silnych, realizujących swoje plany. W tamtych czasach nie było łatwo, a jednak miały one w sobie tyle siły i odwagi by dokonać rzeczy niemożliwych i to też nam udowodniły. Może i ta książka jest bardziej skierowana dla młodszych czytelniczek, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Dla mnie to czytelnicza bomba i jestem zdecydowanie na tak. Wyposażyłam się nawet w pierwszy tom, a z niecierpliwością wyczekuję kolejnych.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
72 56 258
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

zgłoś błąd zgłoś błąd