Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Marcin 
https://www.facebook.com/profile.php?id=100005728338678
mężczyzna, Warszawa, status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności
2017-06-20 21:20:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Nie chcę mieć więcej dzieci z Platonem”

Elizabeth Costello, bohaterka najdziwniejszej powieści w dorobku J.M. Coetzee, wyzwala się pod piórem Liliany Hermetz: ciałem i własnym, niczym nieskrępowanym głosem. Ale czy na pewno? Obsesje Coetzee i obsesje Hermetz są tylko pozornie sprzeczne; czy raczej obsesja, z której narodziła się Costello u Hermetz kończy się tym samym, co u Coetzee:...
„Nie chcę mieć więcej dzieci z Platonem”

Elizabeth Costello, bohaterka najdziwniejszej powieści w dorobku J.M. Coetzee, wyzwala się pod piórem Liliany Hermetz: ciałem i własnym, niczym nieskrępowanym głosem. Ale czy na pewno? Obsesje Coetzee i obsesje Hermetz są tylko pozornie sprzeczne; czy raczej obsesja, z której narodziła się Costello u Hermetz kończy się tym samym, co u Coetzee: wszechmocą Narratora (to pierwsza z wielu wspaniałych ironii, jaką stosuje tu Hermetz – jej Narrator jest rodzaju męskiego (!)), który nie daje zapomnieć, że wszystko rozgrywa się tu w słowach, w opowieści, we władzy i wyobraźni pisarza, w literaturze po prostu; jakby Hermetz zdawała się mówić, że nasze, czytelnicze obsesje są niewiele więcej warte niż papier, z których się biorą i że „ciężkie” tematy, którymi uwielbiamy się upajać są często pustą egzaltacją.

Elizabeth Costello, uznana przez krytykę i czytelników pisarka, przyjeżdża na spotkanie z czytelnikami do Włoch. Kobieta jeszcze nie stara, już nie młoda, będąca w wieku, w którym zaczyna być niewidzialna dla mężczyzn. Do tego kobieta, dla której ciało, seks – zarówno na wymiarze doświadczeń, jak i świadomości – były dotychczas ziemią niemalże jałową. Jednak coś w tej podróży się dzieje, że Costello wyzwala w sobie ciało, zmienia się, a wraz z sobą wszystkich dookoła – do tego stopnia, że ludzie, zwykła widownia, podczas publicznych spotkań z Costello zaczynają opowiadać o swoich traumach, barierach i fantazjach erotycznych. Taki jest plan powieści, ale najwspanialsze jest to, że Hermetz się tym bawi, czule kpi, używa lekkiej ironii, cieniutkiego jak mgiełka humoru. Ale nie tylko – pojawiają się tu bowiem kwestie wagi ciężkiej (dla literatury przynajmniej, polskiej z całą pewnością).

Po pierwsze Hermetz rozprawia się tu z mężczyznami-pisarzami. I to jak! Najpierw Costello wygłasza brawurowy, obrazoburczy wykład, w którym ironicznie wypowiada zdanie: „Filozofia jest dla mężczyzn”, żeby snuć rozważania o ciele, seksualności i niemocy literatury w opowiadaniu o popędzie, przez który wszystko (także literatura przecież) się dzieje. To najwspanialsze partie tej powieści, które są jak rozwinięcie słynnego wykładu-pocztówki Derridy, w którym wielki filozof mówi o nieopłacalnych i męczących dylematach dwóch tysięcy lat filozofii słynną sentencją: „Nie chcę mieć więcej dzieci z Platonem”. Potem Costello pisze list-protest do swojego kreatora - J.M. Coetzee’ego, czy raczej list-sprostowanie, w którym oddziela się od władzy i talentu Noblisty. Ale najwspanialsze, niczym finezyjny nokaut, są tu rozmowy Costello z samym Michelem Houellebecqiem (!), największym mizoginem wśród pisarzy – to tu humor, inteligencja i ironia Hermetz osiąga apogeum: żadnych pohukiwań, żadnych pamfletów, żadnych feministycznych wzburzeń – niemal widziałem potulnego, skulonego na swojej kiczowatej kanapie Michela, którego siła, wigor i bezczelność znikają pod wpływem utalentowanej, wyzwolonej z etykiet „męskie-kobiece”, pisarki-Costello.

Po drugie Hermetz odkrywa „hipokryzję literatury” i jej fałszywe samo-tłumaczenie się z niemocy w opowiadaniu o ciele i seksie. Hermetz dobitnie, nie bez poczucia humoru, przypomina, że ciało ciągle dryfuje poza językiem. Costello Hermetz natrząsa się z jęczenia i narzekania na język, na słownik, które to ponoć są winne owej niemocy, jakby to język i słownik same z siebie nie mogły nastawić się inaczej, jak tylko na dwa wektory: wulgarność lub kicz. Costello punktuje, że to tylko kabotyński unik i tchórzowska rejterada, że to wyraz zastygłych struktur władzy, śmiesznych, niemal rytualnych pozycji, jakie przyjęliśmy; przede wszystkim zaś wyraz braku akceptacji, ciągłej ucieczki od prawdy o nas samych, prawdy o naszej cielesności.

„Costello. Przebudzenie” Liliany Hermetz to najbardziej niezwykła polska powieść, jaką czytałem od lat. Do teraz wobec wielu partii tego tekstu jestem bezradny, partii, wobec których moje wątłe ostrze interpretacyjne było tępe jak plastikowy nożyk na grilla – choćby wtedy, gdy Hermetz wkracza ewidentnie w banał, czasami kicz. I gdy już chciałem notować, żeby ostro wypunktować to wracałem do otwarciowego wykładu Costello, a potem do jej rozmowy z Houellebecqiem i widziałem siebie-śmiesznego, skulonego, gotowego do żałosnej ucieczki w jałową i przeczącą sobie argumentację, w te wszystkie bzdury spod znaku kobiece-męskie, „przemocowych formacji dyskursywnych” i przypominałem sobie, że przecież mówi do mnie Narrator, Narrator, który pozwala sobie na takie pstryknięcia w nos jak tu:

"Dzwoniła Lucy, jej dorosła córka. Rozmawiały kilka minut, ale Narrator nie dosłyszał, czego dotyczyła rozmowa, ponieważ Elizabeth jakby specjalnie przysłoniła usta ręką."

I gdy tak próbowałem znaleźć słabości tej prozy, żeby choć trochę ostudzić mój zachwyt to pomyślałem sobie, że może „próba ciała”, którą Hermetz zadaje Costello, owo niezwykłe przebudzenie, to wyraz niebywałej odwagi Pisarki; mówimy wszak o nagrodzonej prestiżowym Conradem Autorce. Odwaga ta idzie z przeczucia (przeczucia, bo z żadną kobietą nie było mi dane o tej powieści pogadać), że ten tekst, przy uważnym, bezbronnym czytaniu, jest równie „niewygodny” dla mężczyzn, co kobiet. Hermetz zrywa z rezydującymi w polskiej prozie kobiet retoryki i „ideologii” – wykracza poza oswojone już narracje i argumentacje, sytuuje się obok; jakby przypominała podstawową prawdę o swojej pracy: jestem tylko pisarką i nic mnie nie ogranicza. Bo przecież Hermetz mogła sobie na drugą powieść (jakie to wyzwanie po docenionym debiucie nie muszę chyba mówić) wziąć bardzo bezpieczne, mielone i nieustannie nagradzane tematy, żeby tylko ugruntować swoją pozycję: może coś o przemocy, może coś o trudnym macierzyństwie, może Żydzi, może brzydcy Polacy?

Hermetz jednak wzięła „na warsztat” ciało, seks i wstydliwe fantazje. Ale nie tylko – także starość, o czym muszę wspomnieć na koniec. Costello u Hermetz przekracza starość w niezwykły sposób, także tu ucieka od wytartych kodów o tym, jak to kult piękna, fitness i młodości czynią starych ludzi niewidzialnymi dla społeczeństwa. Starzejąca się Costello odnajduje seksualność i czułość dla siebie, dla swojego ciała, swojego-ku-ciału myśleniu i pisaniu; potrafi o tym wszystkim mówić z odwagą, wykorzystując i ryzykując cała swoją pozycję literacką. W tym ostatnim aspekcie widzę alter-ego Liliany Hermetz, która śmieje mi się nos wtedy, gdy próbuję tropić banał albo „niegodne” literatury rozważania.

Liliana Hermetz zaczęła późno pisać, doznała niezwykłego, artystycznego przebudzenia. Jej powieść jest czystą wolnością i wyrazem wielkiej odwagi. Jako pisarka Hermetz mówi: jestem osobna, niczym nieograniczona i nie chcę mieć dzieci z waszymi Platonami.

A teraz koniec braw – do czytania mili Państwo! Pokłóćmy się o tę powieść na wszystkich liniach frontu, warto!

Liliana Hermetz, „Costello. Przebudzenie”, Wydawnictwo W.A.B., 2017.

pokaż więcej

 
2017-06-09 15:37:30
Ma nowego znajomego: vivarto
 
Moja biblioteczka
49 43 509
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (8)

Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd