Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
brakpomysłu 
smieszna-nazwa.blogspot.com
Ola, lat 21. Słuchaczka szeroko pojętej muzyki rockowej, nadal poszerzająca horyzonty muzyczne. Czytelniczka książek których raczej nie da się przewidzieć na pierwszej stronie. Fanka filmów i seriali nie nudnych i tych pozostających w pamięci. Miłośniczka gotowania i podróży. W wolnej chwili skrobiąca na tematy skaczące po głowie jak kucyki po łące.
21 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 9 cytatów, ostatnio widziana 19 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-21 11:56:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 2)

Feyra wróciła na Dwór Wiosny zupełnie inna. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. To co spotkało ją pod Górą wywarło na niej ogromną presję i nie daje o sobie zapomnieć. I choć dziewczyna wydaje się wieść idealne życie, nie ma łatwo. U boku ukochanego, chroniona przed wszystkimi niebezpieczeństwami, pławi się w luksusie, który dla niej jest złotą klatką. Po trzech miesiącach o swoją część umowy... Feyra wróciła na Dwór Wiosny zupełnie inna. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. To co spotkało ją pod Górą wywarło na niej ogromną presję i nie daje o sobie zapomnieć. I choć dziewczyna wydaje się wieść idealne życie, nie ma łatwo. U boku ukochanego, chroniona przed wszystkimi niebezpieczeństwami, pławi się w luksusie, który dla niej jest złotą klatką. Po trzech miesiącach o swoją część umowy upomina się książę Dworu Nocy. Feyra nie ma pojęcia jak wiele zmieni zawarta przez nią umowa.

Pierwszy tom nie był dla mnie tym samym co dla innych. Był po prostu lekką lekturą, której zakończenie ciekawiło ale jednak bez większych emocji. W końcu moja wrodzona ciekawość wygrała i na mojej półce zagościł drugi tom. Szybciutko pochwyciłam go w łapki. No i wtedy się zaczęło.

Pierwsze rozdziały były nieco powolne, przypominające wydarzenia poprzedniczki i ukazujące jej konsekwencję. To wprowadzenie było zaledwie rozgrzewką, a wraz z kolejnymi rozdziałami, Maas pokazała co tak naprawdę potrafi. Stworzyła niezwykle emocjonującą książkę, która dozowała czytelnikowi emocje. I co najlepsze, emocje te odnoszą się do wszystkich bohaterów, a ich rozpiętość nie zna granic. Bohaterów można kochać, by już po chwili nie móc ich znieść.

Ogromnie podoba mi się Feyra. Choć mogłoby się wydawać, że będzie kolejną typową bohaterką młodzieżówki, ona taka nie jest. Jest dojrzalsza i o wiele roztropniejsza od pozostałych bohaterek tego typu książek. I właśnie to tak bardzo w niej polubiłam. To niezwykle autentyczna postać, która choć wydaje się mieć w życiu niebywałe szczęście, tak naprawdę mierzy się z jego przeciwnościami i konsekwencjami. Ten autentyzm i dorosłość Feyry bardzo przypadły mi do gustu.

Nie tylko Feyra posiada takie cechy. Książka sama w sobie dojrzalsza od pozostałych młodzieżówek. Stwierdziłabym, że Maas stworzyła tutaj lekką, łatwą i przyjemną pozycję dla nieco czytelników kończących swe naście lat. Popieram opinię, że niektóre pozycje powinny być dozwolone od określonego wieku. I choć część może mnie za to skrytykować, ta pozycja nie jest dla czytelników poniżej 15/16 lat. Ci, którzy znają treść zapewne wiedzą dlaczego tak uważam.

Z każdą kolejną pozycją tej autorki, utwierdzam się w przekonaniu, że język jakim się posługuje jest ujmujący w swej prostocie. W końcu Maas nie posługuje się wyszukanymi słowami, a tworzy wciągające i emocjonujące książki. Wciąga czytelnika w swój świat bardzo szybko i na długo. A w ten zwłaszcza.

Przy poprzedniczce wspominałam o słabości motywu miłosnego. Wierzcie mi, w tym temacie złamane zostały chyba wszystkie utarte schematy. Na ich miejsce powstało coś zupełnie nowego, innego i absorbującego bez końca. Wierzcie mi na słowo, że emocje jakie mną targały w związku z tym aspektem są nie do opisania. Dawno tego nie doświadczyłam przy żadnej książce. Dlatego przeklnijcie mnie za to, że robię to dopiero teraz - cały ten tekst mogłabym skwitować krótko - O MÓJ BOŻE, RHYS!

Kończąc ten tekst i czytając go ponownie mam wrażenie, że o czymś zapomniałam wam powiedzieć. Że zabrakło mi słów na opisanie tego jak wielką frajdą był dla mnie ten tom. Przyznam, że to pierwsza książka po której przeszło mi przez myśl by mówić, nagrywać zamiast pisania. Na całe szczęście (dla was i mnie) szybko ten pomysł upadł.

"Dwór mgieł i furii" to ten typ książki, którą z jednej strony chcesz pochłonąć, a z drugiej nie możesz się z nią rozstać Takiego kaca książkowego nie miałam już bardzo długo i podziwiam osoby czekające na kolejne tomy dłużej niż ja. Chociaż już się boję jak bardzo moje serce może ucierpieć przy następnej części. Jednak jestem pewna, że będzie tego warta.

Tekst z https://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-07-12 17:54:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam

Boeing 747 lecący do Tel Awiwu miał lądować o trzeciej w nocy. Wszystko wydawało się zmierzać ku temu, póki samolot nie zniknął z radarów gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Wśród 520 pasażerów była narzeczona Filipa. Wszyscy liczą na odnalezienie maszyny. W końcu nikt nie odnalazł wraku, o zamachu nie ma mowy, a transponder co jakiś czas nadaje sygnał. Jaki związek z zniknięciem samolotu ma obraz... Boeing 747 lecący do Tel Awiwu miał lądować o trzeciej w nocy. Wszystko wydawało się zmierzać ku temu, póki samolot nie zniknął z radarów gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Wśród 520 pasażerów była narzeczona Filipa. Wszyscy liczą na odnalezienie maszyny. W końcu nikt nie odnalazł wraku, o zamachu nie ma mowy, a transponder co jakiś czas nadaje sygnał. Jaki związek z zniknięciem samolotu ma obraz "Czarnej Madonny"? Im więcej odpowiedzi, tym mocniej Filip wierzy, że niewiedza to skarb.

Promocja tej książki bardzo mnie zaintrygowała. Kolejne koperty z informacjami o "locie" były naprawdę świetnym pomysłem marketingowym. Szybciutko nabrałam ochoty na tę książkę. Jednak mimo to pozostawałam nieco sceptyczna. Głośno mówię o tym, że mocno obawiałam się sięgać po kolejnego Mroza. Zwłaszcza, że obiecałam sobie pozostać na serii z Chyłką. Warto było zaryzykować?

Już po kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że to zupełnie inny Mróz. Nie tworzy bohaterów według schematów z jakich doskonale go znamy. Kreuje kogoś zupełnie nowego, innego, świeżego. I za to bardzo tę pozycję polubiłam. Niby taka prosta rzecz, a jednak bardzo szybko przekonała mnie do dalszej lektury. Zwłaszcza, że schematyczność to coś co od jakiegoś czasu nieco odpycha mnie od autora.

Książka ma w sobie jednak jedną rzecz, którą bardzo sobie cenie w autorze - aktualność. Nie chodzi mi tutaj tylko o motyw znikających samolotów, on aktualny będzie (niestety) chyba zawsze. Bardziej chodzi mi o drobnostki, które nadają całości autentyczności. Mam tutaj na myśli chociażby odwołanie do piosenki Organka o tym samym tytule co książka. Wespół z językiem autora, składa się to na opowieść, która wydaje się czytelnikowi mieć miejsce dokładnie w momencie czytania.

Mam wrażenie, że Mróz rzucił się na nieco głębszą wodę decydując się na poruszenie tematu religii. Zwłaszcza, że odgrywa ona tak mocną rolę w całości. Niestety mam wrażenie, że część czytelników będzie oburzona niektórymi scenami książki czy sposobem ukazania niektórych aspektów religii. Osobiście nie zaliczam się do tego typu osób i dla mnie wiele z tych elementów było wręcz intrygujące. Wcześniej wspomniani, muszą pamiętać, że jest to fikcja literacka.

Nie umiem jednoznacznie ocenić "Czarnej madonny". Nie jest ani totalną klapą, ani mistrzostwem. Powiedziałabym, że ma w sobie wiele z obu. Bywały momenty gdy nie chciałam robić nic innego tylko przerzucać strony tylko po to by za chwile nieomal zasnąć nad nimi. To taka dziwna hybryda, która nie współgra ze sobą zbyt dobrze. Ma niestety wrażenie, że te słabsze momenty przeważały.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-07-11 19:09:49
Ma nowego znajomego: Kamil Dróżdż
 
2017-07-11 19:09:48
Ma nowego znajomego: Sandra Kaj
 
2017-07-01 15:05:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam

Jolene i Darius są szczęśliwym małżeństwem, które wspólnie wychowuje kilkuletnią córeczkę. Na pozór ich życie jest niemal idealne. Wszystko się zmienia gdy do sąsiedniego domu wprowadza się Fig. Tajemnicza kobieta szybko zyskuje sympatię rodziny. Sytuacja zaczyna robić się niepokojąca gdy w domu kobiety pojawia się co raz więcej rzeczy identycznych jak u Averych, ona sama ubiera się... Jolene i Darius są szczęśliwym małżeństwem, które wspólnie wychowuje kilkuletnią córeczkę. Na pozór ich życie jest niemal idealne. Wszystko się zmienia gdy do sąsiedniego domu wprowadza się Fig. Tajemnicza kobieta szybko zyskuje sympatię rodziny. Sytuacja zaczyna robić się niepokojąca gdy w domu kobiety pojawia się co raz więcej rzeczy identycznych jak u Averych, ona sama ubiera się identycznie jak przyjaciółka, a na swoich profilach w mediach społecznościowych udostępnia zdjęcia Dariusa...

Autorkę poznałam na początku tego roku. Zahipnotyzowała mnie tworząc "Margo", dlatego byłam pewna, że i ta książka będzie musiała pojawić się na mojej półce. To było więcej niż pewne, a moment gdy to się stanie był tylko kwestią czasu.

Książka podzielona jest na trzy części. Każda z nich prowadzona jest przez innego bohatera. Wydarzenia biegną dalej, a zmieniają się tylko narratorzy. Przyznaje, że jest to bardzo ciekawy zabieg, który pozwala poznać sytuację z kilku różnych perspektyw. Przy tej książce jest to mistrzowskie posunięcie. Fisher pokazała jak różni jesteśmy w swoim otoczeniu i jak słabo zdajemy sobie z tego sprawę. A wszystko to zaczęła już samym sposobem w jaki podzieliła swoją książkę.

Stworzyła też niezwykle intrygujących bohaterów. Z pozoru wydają się oni przeciętni, jednak wraz z z upływem stron czytelnik poznaje ich naturę. Dostaje przy tym trzy różne osobliwości, stwierdzić nawet można, że są to trzy skrzywienia społeczne. I co najlepsze - niemal w każdym z nich może odnaleźć fragment siebie. Dostrzec pewne podobieństwo, które nie do końca może przypaść mu do gustu.

Klimat jaki wykreowała autorka jest niesamowity. Cały świat przedstawiony kręci się wokół rodziny Averych i Fig. Sporadycznie pojawiają się drugoplanowe postacie, jednak równie szybko znikają. Ten świat wydaje się zamknięty, a im bardziej poznajemy bohaterów, tym mroczniejszym go widzimy. Dostrzegamy jego wady oraz jego plusy, weryfikujemy go ze swoimi poczynaniami, będąc przekonanymi, że wcale nie robimy tego co bohaterowie. A przyznać trzeba, że książka porusza trudny i aktualny temat.

To jedna z tych rzeczy za które tak szybko i mocno polubiłam Fisher. Nie wybiera ona cukierkowej drogi, która ma zapewnić czytelnikowi tylko pozytywne emocje i chwile rozrywki. Ona wybiera te mroczne i prawdziwe strony życia i na nich opiera swe historie. Zyskuje dzięki temu pewien autentyzm i daje czytelnikowi okazje do przemyślenia jego poczynań. A wszystko to co może być w nim złe, przedstawia mu w bohaterach swoich książek.

Fisher ma bardzo lekkie pióro. Choć pisze, że o rzeczach trudnych i nieprzyjemnych, robi to w niezwykły sposób. Czaruje odbiorce, łapie w objęcia, wciąga w swój świat i za nich nie chce wypuścić. Pochłania uwagę w stu procentach i szybko nie daje o sobie zapomnieć. Może i zakończenie nie jest szokiem dla czytelnika. Przyznajmy, można się było spodziewać takiego obrotu spraw. Ta delikatna przewidywalność może mierzić, ale ginie na tle całości.

"Bad mommy. Zła mama" to książka wciągającą i absorbującą. To rewelacyjny obraz nas samych, zagubionych w świecie przepełnionym maskami oraz obłudą. Ciężko nie przyznać Fisher racji w tym co zanotowała i przekazała czytelnikowi. Zwłaszcza, że zrobiła to w tak genialny sposób. Stworzyła jeden z najciekawszych thrillerów psychologicznych jakie czytałam.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-06-29 11:41:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 2)

Amani uciekła z tłamszącego ją miasteczka. Teraz pustynia jest jej domem, który wcale nie jest bezpieczniejszy od poprzedniego. Zwłaszcza w momencie gdy dziewczyna trafia do samego serca konfliktu - pałacu Sułtana. Od tego momentu co raz bardziej pragnie obalić tyrana. Czy będzie to możliwe?

Nie spodziewałam się tej książki na swojej półce. Zupełnie nie planowałam jej lektury, a jednak już...
Amani uciekła z tłamszącego ją miasteczka. Teraz pustynia jest jej domem, który wcale nie jest bezpieczniejszy od poprzedniego. Zwłaszcza w momencie gdy dziewczyna trafia do samego serca konfliktu - pałacu Sułtana. Od tego momentu co raz bardziej pragnie obalić tyrana. Czy będzie to możliwe?

Nie spodziewałam się tej książki na swojej półce. Zupełnie nie planowałam jej lektury, a jednak już mam ją za sobą. Pierwszy tom był przyjemny, aczkolwiek nie porwał mnie aż tak jak wszystkich wokoło. Szybko zniknął w tłumie innych pozycji na mojej półce. Jak będzie z drugim tomem?

Już poprzedniczka urzekła mnie światem przedstawionym. Magia, dżinny i pustynia stworzyły naprawdę niesamowity klimat, który tutaj został utrzymany. A nawet pogłębiony. Jednym z najciekawszych aspektów tego tomu jest pokazanie wnętrza sułtańskiego pałacu. Panujących tam zasad, knutych intryg i podejścia władcy do pełnionego stanowiska. Ten moment zdecydowanie jest moim ulubionym w całej tej powieści. Dzięki temu, czytelnik poznaje różne lokacje i ich mieszkańców.

Odczułam minimalną poprawę języka. Jest zdecydowanie mniej powtórzeń, jednak dziwne odmiany i nie do końca spójne wypowiedzi nadal istnieją. Doceniam starania, aczkolwiek oczekiwałam czegoś więcej. Chyba, że to rzeczywiście kwestia naszego tłumaczenia, a nie pióra autorki. Skłaniałabym się ku tej wersji, gdyż błędy pojawiają się sporadycznie.

Najtrudniej było mi znieść główną bohaterkę. Stała się dokładnie tym typem, którego tak bardzo nie lubię. Nieporadnej, zauroczonej dziewczynki, która wydaje się obrywać od wszystkich i wszystkiego wokoło, a i tak nadal ma się dobrze. Tak, Amani strasznie działała mi na nerwy. Nie przez cały czas, jednak tych momentów było sporo. Kilku innych bohaterów zyskało moją sympatię, a pojawiali się zaledwie epizodycznie.

Jedno przyznać trzeba - dzieje się tutaj wiele i ciężko o dłuższy moment spokoju. Akcja pędzi na łeb na szyje, sytuacja bohaterów zmienia się diametralnie co kilka rozdziałów, zdecydowanie nie można się tutaj nudzić. To ogromny plus, bo dzięki temu lektura dosłownie płynie. Stron ubywa, a koniec zbliża się nieubłaganie.

To nie jest tak, że jestem wielką przeciwniczką tej książki. Uważam, że jest naprawdę ciekawym pomysłem, mającym duży potencjał, który nie do końca został wykorzystany. Zabrakło mi dopracowania zaledwie kilku szczegółów. Genialne wydanie i naprawdę fajna reklama nie wystarczą. Wnętrze musi obronić się samo.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-06-27 11:04:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: Szklany Tron (tom 3)

Cealena przeszła już wiele - szkolenia, niewole czy stratę. Wysłana do Wendlyn przez kapitana Królewskiej Gwardii musi zmierzyć się ze swoimi demonami. A przede wszystkim ze swoim dziedzictwem. Dzięki temu ma zyskać przewagę nad swoim największym przeciwnikiem. Jednak on także nie śpi i pod jej nieobecność wciela w życie kolejne plany. Choć dziewczyna nie ma o tym pojęcia, skutecznie utrudnia... Cealena przeszła już wiele - szkolenia, niewole czy stratę. Wysłana do Wendlyn przez kapitana Królewskiej Gwardii musi zmierzyć się ze swoimi demonami. A przede wszystkim ze swoim dziedzictwem. Dzięki temu ma zyskać przewagę nad swoim największym przeciwnikiem. Jednak on także nie śpi i pod jej nieobecność wciela w życie kolejne plany. Choć dziewczyna nie ma o tym pojęcia, skutecznie utrudnia jej wyzwanie. Oprócz nich, do walki chcą stanąć inni. Zawiązują więc sojusze nie do końca pewni czyją stronę powinni zająć. Jednak nie wszyscy mogą spełnić swoje plany.

Po zakończeniu jakie spotkałam w poprzednim tomie, musiałam sięgnąć po "Dziedzictwo ognia". Gdzieś między egzaminami i kolejnymi godzinami w pracy, w końcu ją skończyłam.Priorytety to podstawa.

Trzeba przyznać, że autorka dobrze wie co robi. Stworzyła rozległy świat, a teraz wprowadza do niego co raz więcej postaci. W takich sytuacjach nie jest trudno się zgubić, zarówno tworząc ten świat jak i będąc jego czytelnikiem. Jednak nie u Maas. Choć "Dziedzictwo ognia" ma wielu nowych bohaterów, wszystko przedstawione jest w przystępny sposób. Naprawdę ciężko się tutaj pogubić.

Momentami miałam wrażenie, że ta część nie jest nastawiona na wartką akcję, a na przedstawienie czytelnikowi nowych aspektów tworzonego świata. Jego historii, ludów i ich zachowań. Bez wątpienia jest to ciekawy zabieg, choć niektórzy mogliby go nazwać nudnawym. Maas sprzedaje to jednak w takiej formie, że ciężko nie czekać co będzie działo się dalej. Zwłaszcza, że w końcu poznajemy przeszłość Zabójczyni. A na to czekali chyba wszyscy.

Podoba mi się fakt, że kolejni bohaterowie dostają pałeczkę narratora. Zawsze podkreślam jak bardzo to lubię. Dzięki temu nie dość, że wiemy co dzieje się w różnych miejscach świata przedstawionego, to jeszcze możemy poznać zdanie bohaterów na ten temat. Dla mnie jest to nie lada gratka.

Przyznaje się, że początek był dla mnie nudnawy. Pomimo magii i nowych postaci, niewiele się tam dla mnie działo. Magia nie pojawiała się w odpowiedniej ilości, a nowe postacie wydawały się nijakie. Jedynym co ratowało początek był wątek poprowadzony przez Chaola. Na całe szczęście później było już tylko lepiej i nie dało się nie być zaintrygowanym.

Sięgając po ten tom należy bardziej nastawić się na nowe, rodzące się dopiero wątki i dużo faktów. Dopiero później można myśleć o akcji i wertowaniu stron niczym opętany. "Dziedzictwo ognia" dla mnie jest spokojnym tomem, który uzupełnia wiele luk i przygotowuje na kolejne wydarzenia w życiu Cealeny.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-06-16 11:51:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: Żniwiarz (tom 1)

Z pozoru Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Pracuje w niewielkiej księgarni i pomaga w domowych obowiązkach. Jednak wolny czas spędza inaczej niż jej rówieśnicy - tropi stwory wywodzące się z słowiańskich wierzeń. Krainę umarłych opuszcza najpotężniejsza istota z jaką żniwiarze dotąd się spotkali. W tym samym czasie Magda poznaje Mateusza. Chłopak niedawno wprowadził się do miasteczka i... Z pozoru Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Pracuje w niewielkiej księgarni i pomaga w domowych obowiązkach. Jednak wolny czas spędza inaczej niż jej rówieśnicy - tropi stwory wywodzące się z słowiańskich wierzeń. Krainę umarłych opuszcza najpotężniejsza istota z jaką żniwiarze dotąd się spotkali. W tym samym czasie Magda poznaje Mateusza. Chłopak niedawno wprowadził się do miasteczka i dziewczyna jest jedną z niewielu osób, które utrzymują z nim kontakt. W końcu wprowadza go w świat słowiańskich wierzeń. Nie wie jednak, że niedługo wszyscy widzący stwory znajdą się w niebezpieczeństwie.

Zdecydowanie jest to jedna z tych książek, które zaintrygowały mnie pozytywnymi opiniami i wydaniem. Dopiero później zerknęłam na opis i wiedziałam, że muszę ją mieć. Zwłaszcza gdy dostrzegłam rekomendacje Mai Lidii Kossakowskiej. To wszystko sprawiło, że nie mogłam się jej doczekać.

Przyznaje, że ostatnio co raz częściej sięgam po fantastykę młodzieżową. Sama jestem tym zaskoczona, nigdy nie był to mój ulubiony gatunek. Trzeba przyznać, że pomysł na tę książkę jest niebywale oryginalny. W końcu nie za często słyszy się o fantastyce opartej na mitologii słowiańskiej. A szkoda, bo ta pokazana przez autorkę jest bardzo ciekawa. Przede wszystkim jest inna. I co najlepsze, niektóre jej aspekty w pewnym stopniu już znamy! Za pomysł książka ma u mnie ogromnego plusa.

Bohaterowie jakich wykreowała autorka są bardzo naturalni i autentyczni. Łączące ich relacje wydają się być identyczne jak te z jakimi sami się spotykamy. Dzięki temu książka jest bardzo realistyczna i o wiele łatwiej i szybciej możemy wyrobić sobie zdanie na temat jej bohaterów. Właśnie dzięki tej autentyczności relacji, wątek miłosny nie jest irytujący. Wręcz odwrotnie - czytelnik ma ochotę kibicować bohaterom. Również dlatego, że miłość nie gra tu pierwszych skrzypiec. Potraktowana została jako poboczny wątek, zaledwie tło do wydarzeń związanych z upiorami. Dla mnie to ogromna zaleta.

Nie umiem wam obiecać niekończącej się akcji. Jest jej mnóstwo, ale są też spokojniejsze momenty. Dla mnie były one idealnie wyważone. Może poza początkiem, który mógłby być nieco krótszy. Pozwalały na chwile zastopować, a wszystko nie działo się zbyt chaotycznie. Tym samym czytelnik miał czas na poukładanie sobie wszystkiego, co nie pozwala mu się pogubić w nowo poznanym świecie.

Nie miałam wcześniej styczności z autorką, dlatego byłam przekonana, że to jej debiut. Dopiero później zorientowałam się, że tak nie jest. Gdyby jednak tak było byłby naprawdę dla mnie wielkim zaskoczeniem. Żeby nie było - nadal nim jest, jednak kaliber troszeczkę zmalał. Minimalnie. "Żniwiarz. pusta noc" to dla mnie jedna z lepszych książek z naszego podwórka po jaką ostatnio sięgnęłam.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-06-12 09:26:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Autor:

Paul Sheldon pisze romansidła i bardzo dobrze mu to wychodzi. Jednak on sam nie znosi swojej głównej bohaterki, Misery Chastain. Decyduje się zmienić swój dorobek i uśmierca bohaterkę. Teraz tworzy poważniejsze książki. Pewnego wieczora, wracając pod wpływem alkoholu ulega wypadkowi samochodowemu. Budzi się w stojącym na odludziu domu swojej największej fanki Annie Wilkes. Była pielęgniarka... Paul Sheldon pisze romansidła i bardzo dobrze mu to wychodzi. Jednak on sam nie znosi swojej głównej bohaterki, Misery Chastain. Decyduje się zmienić swój dorobek i uśmierca bohaterkę. Teraz tworzy poważniejsze książki. Pewnego wieczora, wracając pod wpływem alkoholu ulega wypadkowi samochodowemu. Budzi się w stojącym na odludziu domu swojej największej fanki Annie Wilkes. Była pielęgniarka uwielbia jego powieści o Misery, dlatego jego piekło rozpoczyna się gdy przynosi ona do domu jego ostatnią książkę.

Uwielbiam Kinga, chyba jak każdy fan książek trzymających w napięciu. Mam z nim tylko jeden problem - średnio się lubię z nowszymi pozycjami od autora. Dlatego staram się zwracać uwagę na wybierane pozycje z jego nazwiskiem na okładce. "Misery" już kiedyś chodziła mi po głowie, a niedawno w końcu ją dorwałam.

Król mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie. Nie patyczkował się, nie wprowadzał zbędnych opisów, historii czy bohaterów. Od pierwszych stron czytelnik wpada do małego, zamkniętego światka w którym władze ma Annie. I właśnie ten zabieg, ograniczenie miejsca akcji i występujących w niej bohaterów do zaledwie dwóch osób, sprawia, że czytelnik ma wrażenie jakby sam znalazł się w takiej sytuacji.

Wracając do kwestii opisów - może nie było tych zbędnych, jednak czasami były one nieco zagmatwane. Zupełnie jakbyśmy dostali puzlle bez niektórych elementów, które sami musimy ułożyć na miejsce. Na samym początku gdy się pojawiły, wstawki książki pisanej przez bohatera trochę mnie irytowały i dezorientowały. Jednak po kolejnym "rozdziale" sama zaczęłam wkręcać się w tę drugą opowieść. Trwało to tylko, krótką chwile dopóki ten tekst otrzymywałam, ale i tak mnie zaciekawił.

Choć "Misery" ma tak naprawdę tylko dwóch bohaterów, to są oni tak wykreowani, że wystarczą. A tak naprawdę wystarczyłaby sama Annie która "robi" całą robotę. Stworzona tak by siać grozę robi to idealnie i to już od pierwszych stron. Natomiast każda kolejna lęk przed nią tylko pogłębia. Poznając ją i jej historię człowiek zaczyna się zastanawiać czy taka osoba może istnieć. A przede wszystkim, co w głowie ma King, że tworzy takie postacie. Zwłaszcza, że robi to tak realistycznie.

Sama końcówka była nieco niepokojąca. Nie do końca wiadomo było co jest prawdą, a co tylko złudzeniem. To dodatkowy plus opowieści. Ta niepewność i strach, które nie znikają aż do ostatnich stron nadają jej tylko więcej klimatu i pokazują, że autor doskonale wie co robi.

Niewiele jest książek, które mnie przeraziły, a jeszcze mniej takich, które są w stanie mnie zniesmaczyć. Ta bez wątpienia zalicza się do obu tych kategorii. W moim prywatnym rankingu Kinga ustępuje miejsca tylko "Carrie" i bez wątpienia utrzymuje mnie w przekonaniu, że King jest mistrzem. Zwłaszcza jeśli mówimy o jego najstarszych pozycjach.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-06-09 07:29:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: Szklany Tron (tom 2)

Królewska Obrończyni to zobowiązujący tytuł. Celaena o tym wie, jednak niekoniecznie się tym przejmuje. Jej obecna pozycja pozwala jej żyć w dostatku i spokoju. Przynajmniej do momentu otrzymania kolejnego zlecenia. Może ono zniszczyć wszystkie plany jakie dziewczyna uczyniła. Nie tylko zadanie otrzymane od króla sprawia dziewczynie problemy. Siły mogące zniszczyć cały świat wystawiają jej... Królewska Obrończyni to zobowiązujący tytuł. Celaena o tym wie, jednak niekoniecznie się tym przejmuje. Jej obecna pozycja pozwala jej żyć w dostatku i spokoju. Przynajmniej do momentu otrzymania kolejnego zlecenia. Może ono zniszczyć wszystkie plany jakie dziewczyna uczyniła. Nie tylko zadanie otrzymane od króla sprawia dziewczynie problemy. Siły mogące zniszczyć cały świat wystawiają jej lojalność na próbę.

Od momentu gdy czytałam pierwszy tom minęły prawie dwa lata. Prawda jest taka, że to nie on zachęcił mnie do kontynuowania serii. Zrobiły to nowelki, które bardzo szybko przypadły mi do gustu. To właśnie dzięki nim sięgnęłam po "Koronę w mroku". Może nie od razu, ale liczy się fakt, że w ogóle to zrobiłam.

Celaena jest dokładnie taka jaką ją zapamiętałam - błyskotliwa, ironiczna i niezwykle charakterna. A jej imię nadal jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Wybaczcie więc możliwe literówki. Pośród bohaterek serii młodzieżowych, mogłabym wskazać ją na jedną z moich faworytek. Nie jest przewidywalną i głupiutką istotką, co bardzo w niej lubię.Relacje z innymi bohaterami też są nad wyraz dojrzałe względem jej wieku.

Ciężko pisać o akcji w tej książce. Zaczyna się już na pierwszych stronach i nie zatrzymuje aż do ostatniej. Dzieje się wiele zarówno w kwestii walk, intryg i potyczek. Równie wiele dzieje się między bohaterami. Ich relacje wchodzą na zupełnie inny poziom, który niezwykle ekscytuje czytelnika. Dzięki temu książka niemal non stop trzyma w niepewności i aż prosi by czytać ją dalej. Fakt, jest kilka nieco spokojniejszych momentów, jednak nie spowalniają one lektury.

Niezwykle intrygujący jest motyw historyczny. Maas odkrywa przed czytelnikiem niezwykle ciekawą historię stworzonego świata. Nie pokazuje zbyt wiele, a dawkuje wszystko. Tym samym intryguje i sprawia, że po prostu chcesz więcej. Zwłaszcza, że oprócz historii pokazuje zupełnie inne aspekty swojego uniwersum, które jeszcze mocniej przyciągają uwagę.

Zaskoczył mnie fakt, że trójkąt miłosny zniknął. Możenie całkowicie, ale bez dwóch zdań został bardzo mocno zminimalizowany. Tym samym Celaena i Chaol stali się centrum akcji. Sposób w jaki myśli dziewczyna bardzo mnie intryguje. Nie do końca mogę pojąć co tak naprawdę nią kieruje i to ogromnie mi się podoba. Z jednej strony bardzo mocno ją dopinguje, z drugiej mam ochotę czasem jej przyłożyć. I właśnie jej postawa i relacje pozwalają spojrzeć realistycznie na te opowieść.

Przyznaje, że byłam sceptycznie nastawiona do tej książki. Nie oczekiwałam fajerwerków, a dostałam rewelacyjną książkę, która wciągnęła mnie szybko i na długo. Skończyłam ją z otwartą buzią i ogromnym kacem książkowym. Muszę jak najszybciej przeczytać kolejny tom!

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-06-05 16:37:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: The Raven Cycle (tom 1)

Henrietta jest pełna magii. Wie o tym Gansey, który obsesyjnie poszukuje tajemniczej linii mocy i legendarnego Króla Kruków - Glendowera. Pomagają mu w tym koledzy, Adam i Ronan, jednak poszukiwania nabierają tempa gdy poznają Blue. Dziewczyna to medium z domu pełnego wróżek. I choć uczuciem obdarzyła Adama, musi unikać Gansey'a. Wszystko po to by nie wypełnić przepowiedni ciotek, która głosi,... Henrietta jest pełna magii. Wie o tym Gansey, który obsesyjnie poszukuje tajemniczej linii mocy i legendarnego Króla Kruków - Glendowera. Pomagają mu w tym koledzy, Adam i Ronan, jednak poszukiwania nabierają tempa gdy poznają Blue. Dziewczyna to medium z domu pełnego wróżek. I choć uczuciem obdarzyła Adama, musi unikać Gansey'a. Wszystko po to by nie wypełnić przepowiedni ciotek, która głosi, że zabije chłopaka przez pocałunek. Wszystko się zmienia gdy odnajdują płatający figle las.

Wiem, że moja ciekawość kiedyś mnie zniszczy. Czytelnicza zwłaszcza. Nie lubię wypowiadać się o książkach, których nie znam. Dlatego zdecydowałam się przeczytać "Króla kruków", którego chyba wszyscy wokoło uwielbiają. Naprawdę mega mało negatywnych opinii zdążyłam zanotować. Teraz nie wiem gdzie umiejscowić siebie wśród czytelników serii.

Początek był nieco zagmatwany. Wielu bohaterów, nie do końca nakreślonych jak należy, przyprawiało o delikatny ból głowy. Jednak, gdy czytelnik przebrnie dalej, będzie co raz lepiej. Bohaterowie nabierają wyrazu, poznajemy ich historie i problemy, dzięki czemu powoli zaczynamy wybierać spośród nich swoich faworytów. Choć istnieją w świecie pełnym magii, nabierają realnego wymiaru. Bohaterowie "Króla kruków" są zdecydowanie na tak.

Sam pomysł na fabułę też nie był najgorszy. Wykorzystanie magii jest chyba jednym z najczęstszych zabiegów literackich w fantastyce. Zwłaszcza tej młodzieżowej. Nie mówię, że jest to słuszny zabieg, bo nie raz jest wykorzystany źle i psuje całość. Tutaj tak nie jest, sposób zaadoptowania magii do tej książki jest jak najbardziej słuszny. Tworzy coś zupełnie innego i świeżego, a więc i ciekawego.

Było to moje pierwsze spotkanie z autorką i przyznaje, że język jakiego używa jest dla mnie jak najbardziej w porządku. Lekki, tworzy całkiem fajne i zgrabne opisy. Nie jest idealny, momentami czegoś mu brakowało, ale nie utrudniał lektury.

Gdzie jest więc mój problem? To wszystko dla mnie nie współgrało. Zupełnie jakbym dostała dobrze wykonane puzzle, które nie tworzą jednego obrazka. Choć książkę przeczytałam dość szybko, miałam wrażenie, że cała opowieść okropnie mi się dłużyła. Stwierdziłabym, że "Król kruków" to strasznie długi i rozlazły wstęp do całej serii. Szkoda tylko, że przez to niekoniecznie mam ochotę poznać kolejne tomy.

Naprawdę chciałam się nią zachwycić. Znaleźć w niej to coś co uwielbiają czytelnicy. I nie ważne jak bardzo się starałam, nie wyszło. Pomysł jak najbardziej mi się podobał. Dla mnie książka traci na wykonaniu.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-05-29 16:32:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: The Forbidden Wish (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]

Kiedy Aladyn odnajduje Zahrę wszystko w jego życiu się zmienia. Przestaje być zwykłym ulicznym złodziejem. Wszystko dlatego, że dziewczyna jest Dżinem z lampy. Będzie trwała u jego boku póki ten nie wykorzysta swoich trzech życzeń. Nie będzie to jednak aż takie łatwe - ludzie są w stanie wojny z dżinnami. Sytuacje dodatkowo komplikuje król dżinnów, Nardukha, który oferuje Zahrze całkowitą... Kiedy Aladyn odnajduje Zahrę wszystko w jego życiu się zmienia. Przestaje być zwykłym ulicznym złodziejem. Wszystko dlatego, że dziewczyna jest Dżinem z lampy. Będzie trwała u jego boku póki ten nie wykorzysta swoich trzech życzeń. Nie będzie to jednak aż takie łatwe - ludzie są w stanie wojny z dżinnami. Sytuacje dodatkowo komplikuje król dżinnów, Nardukha, który oferuje Zahrze całkowitą wolność. Jednak by to osiągnąć musi ona zdradzić Aladyna, człowieka w którym zakochała się wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Na te książkę zachorowali chyba wszyscy. W okolicach swojej premiery była dosłownie wszędzie i naprawdę korciła. Cudowna okładka, pełno pozytywnych opinii, nic tylko łapać i czytać! Niechętnie poczekałam aż ten szum opadnie, a mnie w końcu uda się ją dołączyć do mojej biblioteczki. Po wszędobylskich zachwytach spodziewałam się petardy. I to nie byle jakiej, a największej z możliwych. Książki, która da mi opowieść równie ciekawą co Disney'owski Alladyn do której jest porównywana.

W "Zakazanym życzeniu" naprawdę wiele się dzieje. Pełno tu zwrotów akcji, intryg i knowań. Dużym plusem jest fakt, że nie wszystko co się dzieje jest pozytywne dla bohaterów. Dzięki temu opowieść zyskuje nieco realizmu. Smutne tylko jest to, że momentami dzieje się zbyt wiele. Właściwie sama końcówka stworzona została jak pędząca bez opamiętania rzeka. Dzieje się tyle, że momentami ciężko się w tym wszystkim połapać i nie pomylić. Dlatego tak miłe i wciągające są wolniejsze momenty.

Zabrakło mi w niej oryginalności. Główne postacie są dość schematyczne - dżin pod postacią wrażliwej kobietki i nieco szorstki chłoptaś, momentami potrafią zirytować. Ich wspólna historia jest mocno przewidywalna. Najpierw ich prywatne cele, a potem ich wspólna ścieżka. Nie trzeba geniusza, żeby zrozumieć do czego ta opowieść zmierza i jaki może mieć koniec. Do tego w czasie jej trwania, nie ma niczego co mogłoby to wrażenie zmienić. Pomysł na pewno był ciekawy, jednak nie został wykorzystany do samego końca.

Przyznaję, autorka całkiem nieźle operowała językiem. Może nie porwała mnie i nie została moją ulubioną pisarką, ale w niektórych momentach naprawdę dawała rade. Tworzyła bardzo klimatyczne opisy, człowiek aż czuł słońce i piasek pustyni. W usta bohaterach włożyła nie jedną naprawdę inteligentną i intrygującą rozmowę pełną łapania za słówka. Szkoda tylko, że wątek miłosny stał się cukierkowy aż do bólu. Przesłodzony i przedobrzony bez dwóch zdań.

"Zakazane życzenie" nie podbiło mojego serca. Było dla mnie zaledwie sympatycznym czytadłem na kilka dni, o którym już niedługo pewnie zapomnę. Opowieść nie miała w sobie aż tyle czaru ile się spodziewałam. Choć niewiele zabrakło, a mogłybyśmy się naprawdę bardzo polubić.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-05-22 19:43:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam

Bailey nie miał łatwego życia, przynajmniej na początku. Dopiero gdy odnalazł go Ethan, psiak zrozumiał co znaczy miłość i oddanie. Ellie od razu wiedziała co znaczy życie z człowiekiem. Koleżka zamiast ludzkiej miłości doświadczył bardziej ich próżności. Trzy psie losy wydają się być ze sobą w żaden sposób nie połączone. Jednak to tylko pozory, łączy je wiele.

Choć ostatnio najwięcej czasu...
Bailey nie miał łatwego życia, przynajmniej na początku. Dopiero gdy odnalazł go Ethan, psiak zrozumiał co znaczy miłość i oddanie. Ellie od razu wiedziała co znaczy życie z człowiekiem. Koleżka zamiast ludzkiej miłości doświadczył bardziej ich próżności. Trzy psie losy wydają się być ze sobą w żaden sposób nie połączone. Jednak to tylko pozory, łączy je wiele.

Choć ostatnio najwięcej czasu spędzam z kotem, jestem psiarą. I to ogromną. Mam swoje wielkie kudłate szczęście, które tak bardzo mnie cieszy. Właśnie dlatego tak bardzo chciałam poznać tę książkę. Pies opowiadający swoją własną historię? To musi być dobre albo przynajmniej ciekawe.

Już teraz mogę stwierdzić, że ten post będzie jednym z tych krótszych. To dość prosta i krótka historia nad którą niewiele się trzeba rozwodzić by powiedzieć o niej wiele. Tego jestem pewna jak wyniku 2x2.

Sam pomysł na stworzenie opowieści z punktu widzenia psa jest obłędny. Ten sam świat jaki znamy, zostaje nam przedstawiony z zupełnie innej perspektywy. Bo choć pies potrafi towarzyszyć nam non stop, jego postrzeganie świata jest zupełnie inne. Myślenie Bailey'a jest proste, niewinne i nie oszukujmy się nieco egoistyczne. Ale w ten ujmujący i niewinny sposób! Momentami czytelnik musi się zastanowić jakie ludzkie czynności opisuje psiak. W końcu nie wszystkie rozumie. I wierzcie mi, niektóre potrafią rozbawić

Nie ma co mówić wiele o języku jakim posługuje się autor. W końcu narratorem stworzył psa, więc sama opowieść nie może być skonstruowana w żaden skomplikowany sposób. I właśnie tak jest. Język jest prosty, zrozumiały, barwny i pełen opisów.

Można by stwierdzić, że nie będzie się tutaj działo zbyt wiele. Jednak wcale tak nie jest. Może na początku psie przygody mogą wydawać się nieco nudnawe, to z każdą kolejną stroną jest ich co raz więcej. Dla nas są to sytuacje proste i nic nie znaczące. Dla psiaka jest inaczej, dla niego stanowią o wiele więcej. I możliwość uzmysłowienia sobie tego jest świetna.

To książka, która głownie bazuje na emocjach. Zwłaszcza tych osób, które psy mają i tych, które je kochaj. Porusza czytelnicze serduszko bez granic. Zgadzam się z opiniami, mówiącymi, że nie sposób się nie rozpłakać. Może nie był to potok łez, a kilka pojedynczych sztuk uronionych nad bezgraniczną psią miłością do człowieka.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-05-22 16:09:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2017, Posiadam
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 1)

Feyra jest łowczynią. Od powodzenia jej łowów zależy byt rodziny. Na jednym z polowań bardzo zbliża się do muru, który oddziela świat ludzi od Pyrthianu - krainy pełnej magicznych istot. To niebezpieczne stworzenia władające magią, które kiedyś panowały nad światem. Właśnie wtedy zabija ogromnego wilka nie wiedząc, że tak naprawdę strzela do fae. Niedługo później Pyrthian upomina się o... Feyra jest łowczynią. Od powodzenia jej łowów zależy byt rodziny. Na jednym z polowań bardzo zbliża się do muru, który oddziela świat ludzi od Pyrthianu - krainy pełnej magicznych istot. To niebezpieczne stworzenia władające magią, które kiedyś panowały nad światem. Właśnie wtedy zabija ogromnego wilka nie wiedząc, że tak naprawdę strzela do fae. Niedługo później Pyrthian upomina się o zadośćuczynienie, co zmienia życie dziewczyny.

Mam wrażenie, że już niemal wszyscy przeczytali tę książkę. W momencie gdy się pojawiła, była dosłownie wszędzie. Każdy kto mnie choć minimalnie zna, wie jaki mam stosunek do młodzieżówek. Broniłam się przed nią, ale moja ciekawość wygrała - jak zawsze. Nastawiona nieco sceptycznie rozpoczęłam lekturę.

Przyznaje, że język autorki przypadł mi do gustu. Choć naczytałam się opinii twierdzących, że książka wiele straciła na tłumaczeniu, to i tak nie byłam zawiedziona. Maas posługuje się lekkim i prostym językiem, którego jedyną trudnością są imiona i nazwy gatunków jakie wymyśla. Tak, w tworzeniu imion nie do zapamiętania jest niekwestionowaną zwyciężczynią. Bardzo plastycznie poprowadziła opowieść, za co już na wstępie dostaje plusa.

Wiem, że książka porównywania jest do rozbudowanej o magiczny świat, wersji Pięknej i Bestii. Osobiście dopatrzyłam się tam jeszcze kilku motywów. O schemacie przytoczonej już baśni nawet nie wspominam, widoczny jest bez dwóch zdań. Mam wrażenie, że autorka czerpała nieco z Martina tworząc krainę pełną niebezpiecznych istot, oddzieloną od świata śmiertelników jedynie murem. I zaryzykowałabym stwierdzeniem, że początkowy los Feyry podobny jest do tytułowego bohatera "Eragona". Nie kole to w oczy więc nie uznaje tego za zarzut, a jedynie za zanotowany fakt. Ogółem, cały wykreowany świat uważam za bardzo sympatyczny i klimatyczny.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że choć książka uchodzi za młodzieżówkę, nie jest nią do końca. Choć ma wiele typowej dla nich cech, są w niej takie motywy, które robią z niej pozycję nieco dojrzalszą od typowej młodzieżówki. Kto czytał ten zapewne wie jakie opisy będę mieć na myśli, jednak nie zdradzę konkretów by nie psuć zabawy tym, którzy jeszcze mają przed sobą lekturę. Są to motywy wplecione bardzo delikatnie, nienachalnie i dojrzale jak na ten typ literatury. I to bardzo ucieszyło moje czytelnicze serduszko.

Wróćmy jeszcze na chwilę do cech typowych młodzieżówek, a właściwie mojego najbardziej znienawidzonego - miłosnych trójkątów. Ten stworzony przez Maas jest właściwie w powijakach. I to bardzo dużych. Przynajmniej ja go tak odebrałam. Trochę się obawiam czy w kolejnych tomach nie będzie zbytnio wyeksponowany, ale o tym może kiedyś się przekonam.

I choć wydawać się może, że zachwycam się "Dworem cierni i róż", nie przepadałam w nim aż tak jak większość czytelników. Bywały momenty gdy książka była nieco przewidywalna, bywały takie w których wręcz obgryzałam paznokcie. Więc bilans pozostaje neutralny. Stwierdzam, że jest to naprawdę fajna pozycja na zaledwie kilka dni, ale nie do końca pojmuje te wszechobecne zachwyty. Może rzeczywiście drugi tom jest lepszy? Mam zamiar się o tym przekonać i postarać się zrozumieć ten fenomen.

Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-05-16 22:12:10
Ma nowego znajomego: PyszneBuki
 
Moja biblioteczka
470 151 1414
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (93)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (104)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd