Rafał

Profil użytkownika: Rafał

Nie podano miasta Mężczyzna
Status Czytelnik
Aktywność 5 dni temu
1 028
Książek na półce
przeczytane
1 028
Książek
w biblioteczce
1 027
Opinii
15 732
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Mężczyzna
Podcast o literaturze wszech treści: https://readersinitiative.podbean.com/ Strefa Mroku Podcast - http://www.strefamrokupodcast.pl/

Opinie


Na półkach:

Pisanie prequeli i dopisywanie wątków do originów postaci, które zjednały sobie już sympatię czytelników - między innymi dzięki osnowie tajemniczości i niedopowiedzeń z ich życiorysów - bywa zabiegiem ryzykownym, pominąwszy też kwestię tego, że praktyka taka, w mojej opinii, często okazuje się zbędna. Michaela J. Sullivana, który całkiem przekonująco tłumaczy motywy, jakie pchnęły go do dopisania cyklu prequeli do swojej bestsellerowej serii "Odkrycia Riyrii", której pierwszy tom, "Królewską krew", czytałem dobrych kilka lat temu i który zrobił na mnie wtenczas pozytywne wrażenie, nie podejrzewam o chęć łatwej kapitalizacji uprzednich sukcesów, ale trudno mi pozbyć się poczucia, że "Wieża koronna" to niewiele więcej niż rozbudowany przypis do wcześniej wydanych (choć późniejszych względem chronologii wydarzeń) książek.

W "Wieży koronnej" dowiadujemy się, jak doszło do tego, że bezwzględny złodziej i asasyn Royce Melborn oraz Hadrian Blackwater - choć wciąż młody, to już weteran kilku wojen - spotykają się po raz pierwszy, a właściwie zostają wmanewrowani w intrygę, której konsekwencje rozciągną się na kolejne tomy "Kronik..." i z pewnością zyskają szerszy wymiar. Tu bowiem chodzi raczej o realizację dość prostego z fabularnego punktu widzenia zadania o z pozoru lokalnym charakterze, choć stawia ono przed bohaterami wyzwanie, które ostatecznie okaże się poważną próbą charakterów i zmusi niechętnych sobie, diametralnie różniących się od siebie Hadriana i Royce'a do współpracy oraz stworzenia duetu do zadań specjalnych i misji niemożliwych, zwanego po elficku Riyrią.

Pierwszy mój zarzut dotyczy samej fabuły, która - choć początkowo sprawia wrażenie bardziej zagmatwanej, a wątek tajemniczego mordercy niesie w sobie nutkę powieści kryminalnej - szybko przeradza się w historię dość sztampową, bliską klasycznym schematom przygodowego fantasy i nieoferującą zbyt wielu zwrotów akcji. Sama opowieść jest owszem dynamiczna, ale w dość prosty sposób. Ot, bohaterowie pakują się w kolejne tarapaty, toczą pojedynki, uciekają, znów wpadają w kłopoty, walczą z kimś, ponownie salwują się ucieczką itd.

Ogólnie lubię od czasu do czasu poczytać sobie taką uroczą na swój sposób, klasyczną fantasy i tutaj nutka klimatu łotrzykowskiego nurtu tego gatunku rzeczywiście pobrzmiewa - głównie dzięki charakterom głównych bohaterów i ciętym dialogom, jakie Michael J. Sullivan wkłada w usta nie tylko im, ale i większości swoich postaci - ale przyznam szczerze, że część tego czaru odbiera fakt, iż Royce i Hadrian byli po prostu ciekawsi w swojej, że tak to ujmę, w pełni uformowanej wersji ("Królewska krew").

Gorszym i wyraźnie obniżającym odbiór tej skądinąd sympatycznej książki elementem jest drugi z wątków - opowieść o Gwen DeLancy, młodej prostytutce, która wraz z grupą przyjaciółek ucieka spod "kurateli" wykorzystującego dziewczyny karczmarza. Kobiety postanawiają założyć własny dom publiczny w opustoszałym budynku znajdującym się przy tej samej ulicy, przy której mieścił się przybytek, w którym wcześniej pracowały. Motyw ten zajmuje z grubsza połowę książki, przeplata się z historią Royce'a i Hadriana, ale praktycznie się z nią - poza finałem - nie łączy. Opowiada natomiast o powstawaniu nowego domu publicznego, tworzonego od podstaw przez kobiety pragnące wyrwać się spod ograniczeń narzucanych im przez rzeczywistość, pochodzenie, problemy finansowe i złą wolę większości mężczyzn.

Rozumiem, że postać Gwen okaże się istotna w przyszłości i jej los zostanie ściślej związany z losami Riyrii, tutaj jednak jest to tak mało wnoszący i z mojej perspektywy mało interesujący motyw, że naprawdę trudno mi zrozumieć, dlaczego zajmuje aż tyle miejsca w samej powieści.

To napisawszy, przyznać muszę, że "Wieżę koronną" czytało się lekko i przyjemnie. Może ona na swój sposób spodobać się miłośnikom lżejszej, przygodowej fantastyki i to właśnie im - głównie tym, którzy postanowili poznawać cykl o Riyrii zgodnie z chronologią wydarzeń - mogę ją polecić. Być może dla ludzi siedzących głębiej w lore i tych, którzy przeczytali wcześniej wszystkie, a nie - tak jak ja - jedynie pierwszy tom "Odkryć Riyrii", znajdzie się tu jakaś dodatkowa wartość (może nawet ten nieszczęsny wątek Gwen?), która sprawi, że ocenią książkę wyżej.

Dla mnie to lekkie rozczarowanie, ale z pewnością nie całkowity zawód - ot, przyjemne czytadło, które chyba nie wytrzymało konfrontacji ze wspomnieniami o dużo cieplej i bardziej entuzjastycznie przeze mnie przyjętej "Królewskiej krwi". Jakkolwiek dodać muszę, że ani cyklu o Riyrii, ani innych książek z sullivanowskiego uniwersum Elan porzucać nie zamierzam.

Pisanie prequeli i dopisywanie wątków do originów postaci, które zjednały sobie już sympatię czytelników - między innymi dzięki osnowie tajemniczości i niedopowiedzeń z ich życiorysów - bywa zabiegiem ryzykownym, pominąwszy też kwestię tego, że praktyka taka, w mojej opinii, często okazuje się zbędna. Michaela J. Sullivana, który całkiem przekonująco tłumaczy motywy, jakie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Podobnie jak w przypadku "Ostrza", rozpoczynającego cykl "Pierwsze prawo" Joe Abercrombiego, również po lekturze "Miasta jadeitu", pierwszej części "Sagi o Zielonych Kościach" Fondy Lee, nie zapałałem aż takim entuzjazmem, by z miejsca sięgnąć po kolejne tomy. Powieść oceniłem jednak wysoko i chwaliłem to swoiste połączenie literatury gangsterskiej z fantastyką, ale w ostatecznym rozrachunku musiało czegoś zabraknąć, skoro po "Wojnę o jadeit", drugi tom trylogii, sięgnąłem dopiero po trzech latach - i to głównie za sprawą pustki, jaką pozostawiła po sobie seria Abercrombiego, którego fani wskazywali twórczość Fondy Lee jako naturalny kierunek dalszych lektur dla tych, którzy złapali już bakcyla grimdark fantasy. I niestety, już na początku muszę przyznać, że również ten tom pozostawił mnie z dość ambiwalentnymi odczuciami i wciąż daleko mi do zachwytu na poziomie, jaki wywołują u mnie książki - przywoływanego tu chyba częściej niż sama Fonda Lee - autora "Pierwszego prawa".

Nie sposób jednak nie docenić samej koncepcji głównej przestrzeni akcji, wyraźnie inspirowanej kulturą i historią rejonów wschodnioazjatyckich, a zarazem osadzonej w realiach przypominających XX-wieczną rzeczywistość, z układem geopolitycznym i napięciami nawiązującymi do okresu zimnej wojny. Mimo licznych skojarzeń z historią współczesną, mechanizmami politycznymi i ekonomicznymi oraz złożonymi napięciami społecznymi i kulturowymi naszego świata, uniwersum Fondy Lee pozostaje twórczo zrekonstruowane i konsekwentnie przetworzone - zarówno w detalach, jak i w szerszej wizji, która w tej części wyraźnie zyskuje na rozmachu.

W "Wojnie o jadeit" płaszczyzna wydarzeń rozszerza się poza wyspę Kekon, będącą źródłem tytułowego jadeitu - minerału obdarzającego nadludzkimi zdolnościami, takimi jak zwiększona siła, swoista odmiana telekinezy umożliwiająca odbijanie przedmiotów, zdolność odczytywania intencji innych czy przyspieszone leczenie u tych, którzy są w stanie go nosić. Poza nielicznymi wyjątkami mogą to robić wyłącznie rdzenni mieszkańcy Kekonu; innych w kontakcie z jadeitem czeka obłęd, a nawet śmierć w męczarniach. Nic więc dziwnego, że od wieków kształtują się tu tradycje i kultura skupione wokół jadeitu, które przenikają i modelują całe społeczeństwo - od życia codziennego po politykę lokalną i światową. Choć w Kekonie istnieje pewna forma rządu, rzeczywistą władzę sprawują klany tzw. "zielonych kości" - wielopokoleniowe rodziny szczególnie uzdolnionych użytkowników jadeitu, przywodzące na myśl mafijne struktury bliskie yakuzie czy triadom.

Konflikt pomiędzy klanami Bez Szczytów i Góry, zapoczątkowany w pierwszym tomie, mimo chwilowego zawieszenia broni nie ma szans na trwałe i pokojowe rozwiązanie. Długi krwi i wzajemna nienawiść szybko prowadzą do dalszej eskalacji, dodatkowo podsycanej przez zewnętrzne interesy państw zainteresowanych zdobyciem jadeitu i wykorzystaniem go do celów militarnych, mogącego przechylić szalę na korzyść jednej ze stron - zwłaszcza w obliczu narastających napięć i wiszącej w powietrzu wojny pomiędzy dwoma mocarstwami, Espenią i Ygutanem, wraz z ich sojusznikami oraz przedstawicielami półświatka spoza Kekonu.

Tym razem autorka stawia bardziej na intrygi rozgrywane zarówno na poziomie ulicy, jak i w sferze polityki oraz działań wywiadowczych, niż na otwartą, brutalną konfrontację (choć w momentach eskalacji i walących się planów i tego nie zabraknie) budując dzięki temu trudną do przewidzenia fabułę, w której równie istotną rolę co skrzętnie zaplanowane machinacje odgrywa przypadek. Na plus należy zapisać - co szczególnie cenię w nowoczesnej fantastyce - że zwroty akcji nie oszczędzają również głównych bohaterów, ale jednocześnie brak tu postaci jednoznacznie pozytywnych, których decyzje dałoby się pogodzić z etyką w jej uniwersalnym wymiarze.

I nawet jeśli autorka stara się niuansować bohaterów i przekonująco oddaje ich rozterki moralne, lojalnościowe i tożsamościowe, dominujące nad nimi przywiązanie do klanowych zasad i uświęconych tradycją reguł sprawia, że nawet postaci relatywnie „najczystsze” - jak młody Anden z Klanu Bez Szczytów, wyraźnie unikający ścieżki przemocy - pozostają trudne do polubienia i sytuują się raczej po stronie antybohaterów. Utrudnia to pełne zaangażowanie emocjonalne, nie mówiąc już o empatii, zwłaszcza gdy obserwujemy, jak rozpadają się plany klanu pełniącego rolę zbiorowego bohatera tej opowieści, a jego członkowie i ich rodziny ponoszą konsekwencje własnych wyborów i ofiar składanych na ołtarzu lojalności wobec klanu. Być może to zaleta - Fonda Lee nie gloryfikuje, jak często bywa w szeroko pojętej literaturze gangsterskiej, mafijnego etosu - ale jednocześnie sprawia, że obcowanie z postaciami, których decyzje budzą sprzeciw, nie zawsze przynosi satysfakcję.

„Wojna o jadeit” oferuje kilka naprawdę mocnych, zapadających w pamięć momentów, które potrafią chwycić za gardło i z pewnością docenią ją fani urban fantasy (którego tak dopracowanych przykładów wciąż nie ma na rynku wiele), a także miłośnicy powieści i kina gangsterskiego, kina sztuk walki (nie wspomniałem dotąd, choć powinienem, że na uwagę zasługują również dynamicznie i sugestywnie rozpisane sceny akcji) czy wreszcie gier z serii Yakuza. Mnie jednak (mimo że cenię sobie wszystkie te konwencje) ponownie nie udało mi się w pełni „wejść” w tę historię. Być może przez jej momentami rozwlekłe tempo, ale przede wszystkim przez brak silniejszej więzi z bohaterami. To powieść, którą wciąż doceniam za rozmach świata, konsekwencję w jego rozbudowywaniu i odwagę w prowadzeniu fabuły pełnej nieoczywistych rozwiązań, ale która pozostawia pewien niedosyt. Jej finał pozwala jednak mieć nadzieję, że wydarzenia nabiorą większego tempa, tak więc po trzeci tom sięgnę raczej szybciej niż za kolejne trzy lata.

Podobnie jak w przypadku "Ostrza", rozpoczynającego cykl "Pierwsze prawo" Joe Abercrombiego, również po lekturze "Miasta jadeitu", pierwszej części "Sagi o Zielonych Kościach" Fondy Lee, nie zapałałem aż takim entuzjazmem, by z miejsca sięgnąć po kolejne tomy. Powieść oceniłem jednak wysoko i chwaliłem to swoiste połączenie literatury gangsterskiej z fantastyką, ale w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Koniec świata, jaki znamy. Bastion Stephena Kinga. Nowe historie Christopher Golden, Brian Keene, Stephen King
Ocena 7,5
Koniec świata, jaki znamy. Bastion Stephena Kinga. Nowe historie Christopher Golden, Brian Keene, Stephen King

Na półkach:

"Bastion" Stephena Kinga być może nie jest najlepszą powieścią postapokaliptyczną w historii, ale z pewnością dla wielu czytelników - nawet tych, którzy zazwyczaj nie sięgają po literaturę tego gatunku - jest tą książką, która zaszczepiła i utrwaliła w ich wyobraźni na długie lata wizję tego, jak może wyglądać świat i w jaki sposób zachowają się ludzie w obliczu wyniszczającej ludzkość zarazy.

Niezależnie od tego, czy potrzeba i idea powstania antologii opowiadań rozgrywających się w świecie w trakcie i po "żniwach" Kapitana Trippsa rzeczywiście wypływały z faktu, że dla wielu autorów dokładających swoją cegiełkę do tego zbioru twórczość Kinga - ze szczególnym wskazaniem na "Bastion" - była lekturą ważną, a nawet formatywną, czy też gdzieś podświadomie motywowało ich pragnienie dania ujścia wciąż żywym emocjom po ostatniej pandemii, albo wreszcie chęć zaprezentowania próbki swojej twórczości pod egidą Kinga i w towarzystwie uznanych nazwisk (bo takich tu nie brakuje), efekt finalny niestety zawodzi pod wieloma względami.

Choć trudno przyłożyć tę samą miarę do każdego z opowiadań - bo jak w każdym zbiorze znajdują się tu teksty lepsze i gorsze, zarówno pod względem formalnym, jak i fabularnym - to jednak całościowo "Koniec świata, jaki znamy..." rozczarowuje niewykorzystanym potencjałem, jaki dawał punkt wyjściowy w postaci "Bastionu" i to, co ma do zaoferowania bogate i uniwersum powiązanych ze sobą powieści Stephena Kinga, do którego można było nawiązać, sprawiając, że rzeczywiście poczulibyśmy się - zwłaszcza jako fani - na dobrze znanym terytorium.

Ja niestety ani przez chwilę - abstrahując od tego, czy dane opowiadanie mi się podobało, czy nie - nie miałem wrażenia, że jestem w świecie Kinga, a jedynie czytam wariacje na "zadany" temat: fanfiki, których twórcy podchodzą do wyzwania z entuzjazmem często większym niż ich możliwości literackie i zdolności narracyjne.

W książce tej, objętością dorównującej niemal oryginałowi, znalazło się zaskakująco niewiele opowiadań, które zapadłyby mi na dłużej w pamięć, i równie niewiele takich, które w naprawdę kreatywny sposób rozwijałyby koncept lub ukazywały świat epidemii z nowej, ciekawej perspektywy.

Zdarzały się teksty interesujące formalnie - jak te z czwartej części tomu, na którą najbardziej ostrzyłem sobie zęby: "Niefortunna rekonwalescencja superprawnika" ("The Unfortunate Convalescence of the SuperLawyer") Nata Cassidy'ego oraz "Stąpając po pozłacanych odłamkach" ("Walk on Gilded Splinters") Dawida J. Schowa. Oba wpisują się w nurt weird fiction i są bardzo ciekawe pod względem konceptu i formy (pierwsze to metaopowieść o bohaterze, który powoli uświadamia sobie, że jest trzeciorzędną postacią książkową, drugie zaś przedstawia świat, w którym od wydarzeń z "Bastionu" minęło wiele lat, a rzeczywistość przypomina jeden ze skorodowanych, chaotycznych światów skupionych wokół Mrocznej Wieży). W obu przypadkach jednak opowieści zostały złożone na ołtarzu formalnych eksperymentów i zamiłowania do dziwności, przy jednoczesnym braku angażującej, wyrazistej linii fabularnej.

Lepiej w tej kategorii wypada Catherynne M. Valente - jej "Nadeszła ostatnia noc smutku" ("Came the Last Night of Sadness"), mimo iż podobnie jak dwa powyższe nie podąża szczególnie wyraźnym torem fabularnym, jest opowieścią patchworkową, w której poszczególne części mają swój klimat i charakterystyczny dla twórczości autorki alegoryczno-baśniowy vibe (perspektywa starej samicy słonia, dostrzegającej odchodzenie "malutkich", czy też umierający długowieczny płetwal błękitny i ginący wraz z jego odejściem otaczający go mikroekosystem jako metafora wymierającej Ziemi).

Niestety, wiele utworów, w których zastosowano podobne zabiegi, ugina się właśnie pod ciężarem dziwności i nieczytelności, a także trudnych do zrozumienia intencji autorów. Część z nich budzi autentyczny niesmak, zwłaszcza te, w których dość pretekstowo potraktowano punkt wyjścia i w zasadzie niewiele je łączy ze światem "Bastionu".

Takimi, równie dobrze mogącymi rozgrywać się gdziekolwiek i kiedykolwiek, opowieściami są chociażby otwierający zbiór "Pokój numer 24" Caroline Kepnes (perspektywa wyraźnie psychopatycznego policjanta realizującego swoje chore wizje przy okazji rozgrywającej się pandemii) oraz "Aż obudzą nas ludzkie głosy i zatoniemy" ("Till Human Voices Wake Us, and We Drown") Poppy Z. Brite (w centrum uwagi niezwykły trójkąt seksualny złożony z młodego homoseksualisty, nieokreślonego gatunku stworzenia morskiego i opiekującego się nim starca - tak, równie nieswojo czuję się pisząc to, jak wtedy kiedy czytałem to opowiadanie).

Brak bardziej ambitnej inwencji twórców sprawia, że z rzadka wychodzą oni poza terytorium Stanów Zjednoczonych, a często nawet jeśli to robią, od smakowicie zapowiadającego się konceptu ukazania innej przestrzeni działania supergrypy przechodzą do opowieści, która nie angażuje, a nawet razi sfokusowaniem się na wnętrzu bohaterów, z którymi trudno sympatyzować albo nawet nie chciałoby się mieć z nimi nic wspólnego, jak ma to miejsce w "Za oceanem" ("Across the Pond") V. Castro (wymarły Londyn i kobieta, która czyni młodego, niedoświadczonego chłopaka swoim seksualnym niewolnikiem).

Te i inne kwestie, związane z opowiadaniami, których wymienianie sobie odpuszczę - w tym z powodu ich przeciętności i wtórności, zarówno względem tego, co znam już z popkultury w materii postapokalipsy, jak i względem siebie nawzajem (powracający motyw matki Abagail i Randalla Flagga nawiedzających sny 99% postaci) - sprawiły, że najbardziej doceniłem te, które obok dobrze opowiedzianej historii nie były przy tym specjalnie skomplikowane, oraz te, w których ciekawy punkt wyjścia szedł w parze z interesującą i przemyślaną fabułą.

"Trips" ("The Tripps") Wratha Jamesa White'a ma ciekawą perspektywę wirusa supergrypy w ubogiej dzielnicy amerykańskiego miasta, zamieszkanej głównie przez czarnoskórych. Obok zarazy dziesiątkującej ludzkość w tle rozgrywają się bezwzględne porachunki dilerów narkotyków i zamieszki. Wszystko opisane jest z okrutną naturalnością, a w centrum uwagi znajdują się dzieci, które doświadczają wszystkich tych widoków, jakie notabene są niewiele bardziej drastyczne od dnia codziennego w świecie, w którym dorastają.

"Oczami świni" ("In a Pig’s Eye") Joe R. Lansdale'a to prosty, ale zręcznie napisany survival, w którym były pracownik wypożyczalni kaset wideo podejmuje jedyną racjonalną decyzję, by ukryć się w dziczy, kiedy w jego miasteczku zaczyna rządzić bezprawie i szerzyć się kanibalizm. Wspólnie z młodą dziewczyną mierzy się z psychopatycznym szeryfem (czy też jego zastępcą) i zgrają jego popleczników.

"Lenora" ("Lenora") Jonathana Janzy to wzruszająca opowieść o mężczyźnie, który lata przed wybuchem epidemii zmierzył się z osobistą tragedią utraty rodziny w pożarze i o jego z wolna rodzącej się miłości do nieoczekiwanego kompana w niedoli - małego didika (polecam wyguglować to urocze stworzenie!)

"W niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie" ("Wrong Fucking Place, Wrong Fucking Time") C. Roberta Cargilla to lekko humorystyczna historia o trójce pozostałych przy życiu mężczyzn gdzieś w zapadłej mieścinie w USA. Dwaj wielbiciele horrorów i przeżywający żałobę farmer, konfrontowani z przybyszami o nieczystych zamiarach, nie zdają sobie sprawy, że wkrótce ich udziałem będzie coś, co dotąd widzieli na ekranach swoich ulubionych filmów.

"Gracja" ("Grace") Tima Lebbona zabiera nas na pokład wahadłowca Discovery, z perspektywy którego obserwujemy rozgrywającą się poniżej apokalipsę. Pozornie najbezpieczniejsi mieszkańcy planety znajdują się w sytuacji bez wyjścia - brak możliwości bezpiecznego lądowania, a do tego Randall Flagg - tu wybaczam jego obecność - wyciągnął swe macki również w kosmos, skuszony perspektywą użycia broni jądrowej znajdującej się na pokładzie wahadłowca. Bardzo dobry thriller psychologiczny, trzymający w napięciu do samego końca.

Na wyróżnienie zasługuje też "Afrykański malowany pies" ("The African Painted Dog") Catriony Ward, gdzie zaraza doprowadza do uwolnienia likaonów, których oczami obserwujemy upadek świata ludzi - fabuła nie zaskakuje, ale perspektywa jest oryginalna i dobrze wykorzystana.

"Ostatnia sprawa Kovacha" ("Kovach’s Last Case") Michaela Koryty ujęła mnie od początku motywem detektywa tropiącego seryjnego mordercę w świecie, w którym nawet gdyby zebrać wszystkich seryjnych morderców w jednym miejscu, nie prześcignęliby oni w swoim dziele Kapitana Trippsa. Mimo dość szybko rozwikłanej zagadki klimat noir robi swoje, a na postawione na końcu pytanie, czy dla większego dobra warto poświęcić istnienie jednostek w obliczu tego, co dzieje się ze światem, wyjątkowo trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

"Świński legion" ("The Legion of Swine") S. A. Cosby’ego - znów prosta opowieść o człowieku, który chce po prostu wieść spokojne życie gdzieś na odludziu, jednak świat upomina się o niego w chwili, gdy u jego progu staje grupa ludzi zdecydowanie z kategorii tych, których w snach nawołuje Flagg - twist finałowy jest łatwy do przewidzenia, choć satysfakcja z wymierzonej sprawiedliwości to rekompensuje.

"Meczet na krańcu świata" ("The Mosque at the End of the World") Usmana T. Malika zabiera nas do Pakistanu, gdzie w tytułowym meczecie znajduje schronienie grupa zdecydowanie dobrych, miłujących pokój ludzi, zmuszonych do obrony przed paramilitarną grupą zwaną Armią Nowego Pakistanu, pod wodzą pragnącego zaprowadzić nowe rządy terroru podpułkownika Amira Bajwy. Ciekawy punkt wyjścia - spojrzenie z perspektywy wyznawców islamu oraz oparta na ich wartościach interpretacja wydarzeń powiązanych z zarazą.

I wreszcie "To porządny gość" ("He’s a Righteous Man") Ronalda Malfiego, w którym pisarz, który krótko przed wybuchem zarazy wydał książkę opisującą dokładnie to, co później spotkało świat, trafia do Gatlin (bodajże jedynego fikcyjnego miejsca znanego z powieści w uniwersum Kinga, do którego nawiązano w zbiorze), którego mieszkańcy uważają go za proroka i pragną dowiedzieć się, czy w obliczu nękających ich problemów usłyszą od niego coś, co pomoże im uporać się z niemożnością posiadania potomstwa. Lekki ukłon w stronę tego, że do "Bastionu" Kinga odwoływano się w okresie pandemii, a do tego ciekawy twist w finale.

I to w zasadzie tyle... Pozostałe opowiadania albo zawodzą na całej linii, albo po prostu wypadają tak blado i nijako, że zaliczają się do tekstów łatwych do zapomnienia. Rozczarowuje też brak wyraźnej odwagi do nawiązywania do innych dzieł Stephena Kinga, jakby ten zaledwie uchylił im lekko furtkę do swego świata. Może agenci i prawnicy autora nie pozwolili, by inni pisarze mogli czerpać głębiej i obficiej z jego dorobku?

Inna sprawa, że wyraźnie brakło tu jakiejś wymiany myśli i koordynacji działań, żeby zapewnić większą spójność pomiędzy poszczególnymi historiami. Stworzyć coś na podobieństwo serii "Dzikie Karty", powstałej pod patronatem George’a R. R. Martina, gdzie bohaterowie opowiadań jednych pisarzy wpadali na postaci z historii innych autorów, a konsekwencje i efekty ich działań wpływały na inne opowieści lub były wzmiankowane w tle.

Kończąc ten już nadto długi wywód - straszliwie i nieodwracalnie zmarnowany potencjał, z kilkoma przyzwoitymi kawałkami prozy w zalewie przeciętności. 5/10

"Bastion" Stephena Kinga być może nie jest najlepszą powieścią postapokaliptyczną w historii, ale z pewnością dla wielu czytelników - nawet tych, którzy zazwyczaj nie sięgają po literaturę tego gatunku - jest tą książką, która zaszczepiła i utrwaliła w ich wyobraźni na długie lata wizję tego, jak może wyglądać świat i w jaki sposób zachowają się ludzie w obliczu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Rafał Jasiński

z ostatnich 3 m-cy
Rafał Jasiński
2026-04-25 13:33:34
Rafał Jasiński ocenił książkę Wieża koronna na
5 / 10
i dodał opinię:
2026-04-25 13:33:34
Rafał Jasiński ocenił książkę Wieża koronna na
5 / 10
i dodał opinię:

Pisanie prequeli i dopisywanie wątków do originów postaci, które zjednały sobie już sympatię czytelników - między innymi dzięki osnowie tajemniczości i niedopowiedzeń z ich życiorysów - bywa zabiegiem ryzykownym, pominąwszy też kwestię tego, że praktyka taka, w mojej opinii, często okazuje...

Rozwiń Rozwiń
Wieża koronna Michael James Sullivan
Cykl: Kroniki Riyrii (tom 1)
Średnia ocena:
7.2 / 10
1234 ocen
Rafał Jasiński
2026-04-19 14:06:28
Rafał Jasiński ocenił książkę Wojna o Jadeit na
7 / 10
i dodał opinię:
2026-04-19 14:06:28
Rafał Jasiński ocenił książkę Wojna o Jadeit na
7 / 10
i dodał opinię:

Podobnie jak w przypadku "Ostrza", rozpoczynającego cykl "Pierwsze prawo" Joe Abercrombiego, również po lekturze "Miasta jadeitu", pierwszej części "Sagi o Zielonych Kościach" Fondy Lee, nie zapałałem aż takim entuzjazmem, by z miejsca sięgnąć po kol...

Rozwiń Rozwiń
Wojna o Jadeit Fonda Lee
Cykl: The Green Bone Saga (tom 2)
Średnia ocena:
8 / 10
522 ocen
Rafał Jasiński
2026-04-11 16:28:08
2026-04-11 16:28:08
Rafał Jasiński ocenił książkę Koniec świata, jaki znamy. Bastion Stephena Kinga. Nowe historie na
5 / 10
i dodał opinię:

"Bastion" Stephena Kinga być może nie jest najlepszą powieścią postapokaliptyczną w historii, ale z pewnością dla wielu czytelników - nawet tych, którzy zazwyczaj nie sięgają po literaturę tego gatunku - jest tą książką, która zaszczepiła i utrwaliła w ich wyobraźni na długie lat...

Rozwiń Rozwiń
Rafał Jasiński
2026-04-06 10:08:43
Rafał Jasiński ocenił książkę Masterpieces of Fantasy Art na
7 / 10
i dodał opinię:
2026-04-06 10:08:43
Rafał Jasiński ocenił książkę Masterpieces of Fantasy Art na
7 / 10
i dodał opinię:

Gratka dla wszystkich miłośników fantasy i science fiction, która zbiera najsilniej oddziałujące na wyobraźnię (choć w wielu przypadkach i pewnych aspektach pozostawiające jej zaskakująco niewiele miejsca) dzieła mistrzów malarstwa i ilustracji związanych z różnymi nurtami oraz mediami sze...

Rozwiń Rozwiń
Masterpieces of Fantasy Art Dian Hanson
Średnia ocena:
8.6 / 10
5 ocen
Rafał Jasiński
2026-04-03 16:16:41
Rafał Jasiński ocenił książkę Galaxy Science Fiction vol 1 na
6 / 10
i dodał opinię:
2026-04-03 16:16:41
Rafał Jasiński ocenił książkę Galaxy Science Fiction vol 1 na
6 / 10
i dodał opinię:

Pierwsza z książek w serii antologii od Stalker Books, której zamysłem jest przybliżenie polskiemu czytelnikowi tekstów, które pojawiły się - jeśli dobrze rozumiem ideę - po raz pierwszy na łamach periodyków zwanych wtenczas pulpowymi, dziś kultowymi, choćby z tego tytułu, że na ich kartac...

Rozwiń Rozwiń
Rafał Jasiński
2026-03-27 12:27:38
Rafał Jasiński ocenił książkę Ostre cięcia na
7 / 10
i dodał opinię:
2026-03-27 12:27:38
Rafał Jasiński ocenił książkę Ostre cięcia na
7 / 10
i dodał opinię:

Trudno określić „Ostre cięcia” mianem pełnoprawnej antologii i nie sądzę, by książka ta spełniła rolę, jaką w dorobku większości autorów pełnią podobne zbiory - formy zachęcenia czytelników, którzy do tej pory nie mieli styczności z twórczością pisarza i wykreowanym przezeń uniwersum.

To ...

Rozwiń Rozwiń
Ostre cięcia Joe Abercrombie
Średnia ocena:
6.9 / 10
610 ocen
Rafał Jasiński
2026-03-24 13:39:24
Rafał Jasiński ocenił książkę Czerwona kraina na
10 / 10
i dodał opinię:
2026-03-24 13:39:24
Rafał Jasiński ocenił książkę Czerwona kraina na
10 / 10
i dodał opinię:

Lektura "Czerwonej krainy", ostatniej z powieści stand-alone rozgrywających się w uniwersum Pierwszego Prawa, ujawnia całościowy zamysł Joe Abercrombiego, którym najwyraźniej było odejście o kilka kroków w bok od mrocznego i brutalnego fantasy w kierunku innych gatunków i ekspery...

Rozwiń Rozwiń
Rafał Jasiński
2026-03-19 13:25:36
Rafał Jasiński ocenił książkę Bohaterowie na
7 / 10
i dodał opinię:
2026-03-19 13:25:36
Rafał Jasiński ocenił książkę Bohaterowie na
7 / 10
i dodał opinię:

Zrobiłem sobie niejaką krzywdę, sięgając po „Bohaterów” po przeczytaniu trylogii „Epoka obłędu”, w której skutki wydarzeń opisanych w niniejszej książce oraz losy większości - nomen omen - bohaterów z niniejszej powieści są bezpośrednio kontynuowane. O ile prequel w postaci „Zemsty najlepi...

Rozwiń Rozwiń
Bohaterowie Joe Abercrombie
Średnia ocena:
8 / 10
1250 ocen
Rafał Jasiński
2026-03-14 12:09:02
Rafał Jasiński ocenił książkę Zemsta najlepiej smakuje na zimno na
9 / 10
i dodał opinię:
2026-03-14 12:09:02
Rafał Jasiński ocenił książkę Zemsta najlepiej smakuje na zimno na
9 / 10
i dodał opinię:

Po lekturze sześciu opasłych i dostarczających masy emocji tomów osadzonych w uniwersum "Pierwszego prawa" myślałem, że doskonale wiem, czego się spodziewać po kolejnej z książek. "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" okazała się na swój sposób zupełnie nowym rollercoaste...

Rozwiń Rozwiń
Rafał Jasiński
2026-03-06 11:56:59
Rafał Jasiński ocenił książkę Mądrość tłumu na
8 / 10
i dodał opinię:
2026-03-06 11:56:59
Rafał Jasiński ocenił książkę Mądrość tłumu na
8 / 10
i dodał opinię:

Ostatni tom drugiej trylogii powieści z uniwersum "Pierwszego prawa" pozostawia czytelnika w lekkim odrętwieniu i ze swoistą, smutną konkluzją, jak bardzo świat przedstawiony nie różni się od naszego, zwłaszcza kiedy wziąć pod uwagę przetaczające się przezeń prądy historyczne i w...

Rozwiń Rozwiń
Mądrość tłumu Joe Abercrombie
Cykl: Epoka obłędu (tom 3)
Średnia ocena:
8.3 / 10
548 ocen

Ulubione

Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Philipp Meyer Syn Zobacz więcej
Colson Whitehead Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki Zobacz więcej
Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Colson Whitehead Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki Zobacz więcej
Neal Shusterman Głębia Challengera Zobacz więcej
Neal Shusterman Głębia Challengera Zobacz więcej
Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Philipp Meyer Syn Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Neal Shusterman Głębia Challengera Zobacz więcej
Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Neal Shusterman Głębia Challengera Zobacz więcej
Aleksander Błażejowski Sąd nad Antychrystem Zobacz więcej
Richard Adams Wodnikowe Wzgórze Zobacz więcej
Neal Shusterman Głębia Challengera Zobacz więcej
Philip Parker Furia ludzi Północy. Dzieje świata Wikingów Zobacz więcej

Moje statystyki

W sumie
przeczytano

1 029
książek

Średnio w roku
przeczytane

54
książki

Opinie były
pomocne

15 732
razy

W sumie
wystawione

1 027
ocen ze średnią 6,8

Spędzone
na czytaniu

7 002
godziny

Dziennie poświęcane
na czytanie

1
godzina
5
minut

W sumie
dodane

10
cytatów

W sumie
dodane

85
książek + Dodaj