Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
astaldohil 
status: Czytelnik, dodał: 8 książek i 7 cytatów, ostatnio widziany 5 godzin temu
Teraz czytam
  • Zdarzyło się
    Zdarzyło się
    Autor:
    Czy byłbyś w stanie wybrać na każdy dzień roku jedno wyjątkowe wydarzenie, które zmieniło bieg dziejów? Włodzimierz Kalicki podjął się tego trudnego zadania ponad dwadzieścia lat temu. Narodził się w...
    czytelników: 651 | opinie: 19 | ocena: 7,92 (88 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-26 00:54:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pamiętnik z jednej z możliwych wersji przyszłości. Stany Zjednoczone pod butem terrorystycznej sekty, która wprowadza w utworzonej na podbitych terenach Republice Gileadzkiej prawa, których wykładnią jest Pismo Święte Starego Testamentu. To opowieść kobiety, której - podobnie, jak wszystkim innym zdolnym do zajścia w ciążę - odebrano wszystko. Straciła męża i córeczkę, oraz własne imię i... Pamiętnik z jednej z możliwych wersji przyszłości. Stany Zjednoczone pod butem terrorystycznej sekty, która wprowadza w utworzonej na podbitych terenach Republice Gileadzkiej prawa, których wykładnią jest Pismo Święte Starego Testamentu. To opowieść kobiety, której - podobnie, jak wszystkim innym zdolnym do zajścia w ciążę - odebrano wszystko. Straciła męża i córeczkę, oraz własne imię i wszelkie prawa, po czym została "poskromiona" i zredukowana do roli "klaczy rozpłodowej" i "żywego inkubatora" dla przedstawicieli elity rządzącej. Żyje w ciągłym strachu i izolacji - aczkolwiek nie do końca złamana. Albowiem nadzieja umiera ostatnia a w "podręcznej" wciąż tkwi się nikła iskra buntu.

Pięknie napisana i przejmująca historia, skupiająca się głównie na przeżyciach wewnętrznych głównej bohaterki. Dystopiczny świat zostaje tu zaledwie nakreślony a informacje o wydarzeniach, które doprowadziły do powstania Republiki Gileadzkiej, dawkowane szczątkowo i w większości pozostawione zostają w sferze domysłów. Nie jest to wada - najważniejsza jest tutaj Freda - jej ból, jej wewnętrzna walka i sprzeciw, targające nią - często sprzeczne, czasem irracjonalne, ocierające się o krawędź obłędu - emocje.

"Opowieść podręcznej" to zdecydowanie jedna z niedocenionych pereł literatury, która Wami wstrząśnie i popchnie do refleksji. I na koniec pojawić się może pytanie - czy świat przedstawiony w książce naprawdę wydaje się tak odległy i nierealny? Rzekłbym, że przeciwnie - i to między innymi dlatego "Opowieść podręcznej" jest lekturą tak przejmującą i, poniekąd, napełniającą trwogą. Szczerze polecam!

pokaż więcej

 
2017-05-24 00:09:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wojny Wikingów (tom 2)

Można by się spodziewać, że po czynach, jakimi wsławił się Uhtred z Bebbanburga w Bitwie pod Ashdown, spłynie nań lawina zaszczytów i nagród. Niestety, złe licho i wrogowie nie śpią. A i sam Uhtred - choć mąż z niego, co się zowie - ma niewyparzony język i hardy kark, co przysparza mu czasem tyle samo rewerencji, co kłopotów.

W "Zwiastunie burzy" (tłumacz z polskim tytułem trafił, jak kulą w...
Można by się spodziewać, że po czynach, jakimi wsławił się Uhtred z Bebbanburga w Bitwie pod Ashdown, spłynie nań lawina zaszczytów i nagród. Niestety, złe licho i wrogowie nie śpią. A i sam Uhtred - choć mąż z niego, co się zowie - ma niewyparzony język i hardy kark, co przysparza mu czasem tyle samo rewerencji, co kłopotów.

W "Zwiastunie burzy" (tłumacz z polskim tytułem trafił, jak kulą w płot) Uhtred - wciąż jeszcze niedoszły, choć nominalny lord Bebbanburga - przeżywa niezliczoną ilość przygód (rzadko pomyślnych), spotyka starych druhów i zdobywa nowych kompanionów (wśród nich z miejsca zaskarbiający sobie sympatię czytelnika, ksiądz-wojownik o niewyparzonym języku, ojciec Pyrlig) oraz - dla równowagi - zyskuje nowych zaprzysięgłych wrogów, natykając się sporadycznie na tych, którzy poprzysięgli mu śmierć przez męczarnie dawno temu. Jako, że Uhtred jest prawdziwym wojownikiem fortuny, granica pomiędzy tym, kto mu przyjacielem, a kto adwersarzem bywa bardzo płynna.

Bernard Cornwell ponownie maluje przed czytelnikami świat żywy i plastyczny, starając się możliwie najwierniej oddać realia opisywanych wydarzeń, sporadycznie naginając znane fakty tak, by odpowiednio komponowały się w zajmującą i porywającą historię. W związku z tym, w "Zwiastunie burzy" jeszcze więcej zależy od samego Uhtreda, w ręce którego autor składa zarówno życie króla Alfreda, jak i losy całej (przyszłej) Anglii.

Jedynym mankamentem powieści Cornwella pozostaje fakt, iż sam Uhtred jest "nieśmiertelny" - to on jest narratorem, który opowiada nam całą historię z odległego punktu w czasie - w domyśle: jako starzec, który przeżył całe swoje życie - więc niezależnie od tego, w jakich tarapatach znajduje się nasz protagonista, doskonale wiemy, iż ujdzie z nich (prawie) bez szwanku. Co, oczywiście, nie dotyczy jego bliskich i przyjaciół.

Wyłączywszy ten mały zgrzyt, "Zwiastun burzy" - podobnie, jak "Ostatnie królestwo" - pozostaje znakomicie napisaną, pełną barwnych postaci i przemawiających do wyobraźni opisów starć i potyczek - kulminacja to starcie, będące punktem zwrotnym w trakcie inwazji Duńczyków, czyli Bitwa pod Ethandun (Edington, AD 878) - powieścią historyczno-przygodową. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2017-05-21 20:31:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nie odmienił ów zbiór opowiadań mojej awersji do twórczości Stanisława Lema. Podobnie, jak wcześniejsze przygody z jego innymi dziełami, tak i "brnięcie" - to najlepiej oddające kontakt z (nomen-omen) "Fantastycznym Lemem" określenie - przez niniejszą antologię było niczym droga przez mękę. W większości. Bowiem w trakcie czytania zdarzały się liczne momenty ogromnej radości, oraz chwile,... Nie odmienił ów zbiór opowiadań mojej awersji do twórczości Stanisława Lema. Podobnie, jak wcześniejsze przygody z jego innymi dziełami, tak i "brnięcie" - to najlepiej oddające kontakt z (nomen-omen) "Fantastycznym Lemem" określenie - przez niniejszą antologię było niczym droga przez mękę. W większości. Bowiem w trakcie czytania zdarzały się liczne momenty ogromnej radości, oraz chwile, ocierającego się wręcz o euforię, głębokiego podziwu dla przemyślności, imaginacji, oraz dowcipu najbardziej znanego z polskich fantastów.

Niestety, większą część zawartych tu opowiadań, w których głębokie filozoficzne wywody są elementem nadrzędnym wobec perypetii - przygód rodem ze schizofrenicznych wizji - ich bohaterów, trudno określić, jako pozwalającą się bezboleśnie "przełknąć" i łatwo przyswajalną lekturę. To treść wymagająca od czytelnika ogromnego skupienia a także pochwycenia właściwego kontekstu. Bywa, że nie obejdzie się bez sięgnięcia po analizę niektórych z zawartych tu tekstów, chociażby celem uprzytomnienia sobie szeregu nawiązań do rzeczywistości okresu PRL-u. Bez tego te opowiadania mogą wydać się nieklarownym bełkotem.

Na szczęście znaleźć można w tej antologii kilka absolutnych perełek, które niezaprzeczalnie są arcydziełami gatunku. Do tych należą - tu nie będę oryginalny - "Kongres futurologiczny" (który znałem już wcześniej) i dwa zupełnie nowe, z którymi zetknąłem się dopiero teraz i od razu wskoczyły - ex aequo - na szczyt moich ulubionych historii napisanych przez Stanisława Lema. Są to opowiadania "Maska" (szczególnie interesujące w kontekście problematyki pojawiającej się u sztucznych inteligencji wolnej woli, eksploatowanej ostatnio w serialu "Westworld") i "Terminus". To dwa absolutne majstersztyki nie tylko z pola science-fiction, ale literatury w ogóle.

pokaż więcej

 
2017-05-15 23:57:52
Ma nowego znajomego: Wera Klement
 
2017-05-15 23:57:40
Ma nowego znajomego: Marczewek
 
2017-05-12 12:41:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Lektura niniejszej książki nie sprawi, że przestaniecie się zakochiwać - ani tym bardziej nie gwarantuje tego, że nie będzie Was korciło, by zdradzać - jakkolwiek pozwoli Wam zrozumieć mnogość procesów biologicznych i wykształconych na drodze ewolucji mechanizmów składających się na to, co nazywamy "miłością".

W oparciu o najnowsze interdyscyplinarne badania i odkrycia, w sposób niezwykle...
Lektura niniejszej książki nie sprawi, że przestaniecie się zakochiwać - ani tym bardziej nie gwarantuje tego, że nie będzie Was korciło, by zdradzać - jakkolwiek pozwoli Wam zrozumieć mnogość procesów biologicznych i wykształconych na drodze ewolucji mechanizmów składających się na to, co nazywamy "miłością".

W oparciu o najnowsze interdyscyplinarne badania i odkrycia, w sposób niezwykle przystępny, Robin Dunbar wyjaśnia - między innymi - dlaczego podobają nam się takie a nie inne osoby, jak nawiązujemy przyjaźni, tudzież dlaczego relacje i związki się rozpadają, a także czym uwarunkowana jest monogamia i skąd biorą się w nas skłonności do niewierności. Ponadto masę innych kwestii, które uświadomią Wam, że - mimo, iż każde głębokie uczucie, jakie przeżywacie wydaje się tak niepowtarzalne, osobiste i jedyne w swoim rodzaju - w swych namiętnościach nie jesteśmy ani specjalnie wyjątkowi, ani (często) szczególnie wyrafinowani. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2017-05-07 18:40:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Reportaż

"Prawdziwa wojna" to drobiazgowy i wstrząsający raport z samego serca wojny w Wietnamie. Wyłączywszy zawartą na początku publikacji wnikliwą analizę przyczyn sromotnej klęski poniesionej przez Amerykanów, Jonathan Schell rzadko prezentuje swoje prywatne stanowisko i poglądy wobec rozgrywających się na jego oczach wydarzeń, wyciąganie wniosków pozostawiając czytelnikom.

Ów dokument z "pola...
"Prawdziwa wojna" to drobiazgowy i wstrząsający raport z samego serca wojny w Wietnamie. Wyłączywszy zawartą na początku publikacji wnikliwą analizę przyczyn sromotnej klęski poniesionej przez Amerykanów, Jonathan Schell rzadko prezentuje swoje prywatne stanowisko i poglądy wobec rozgrywających się na jego oczach wydarzeń, wyciąganie wniosków pozostawiając czytelnikom.

Ów dokument z "pola boju" pełen jest podanych w zaskakująco beznamiętny sposób informacji i opisów rutynowych czynności podejmowanych przez amerykańskich marines i pilotów. Jakkolwiek reporterska rzetelność, dbałość o detale i nieunikanie przedstawiania drażliwych faktów, sprawiają iż dzięki tym dwóm obszernym reportażom zyskujemy wstrząsający obraz prowadzonej na absurdalnych warunkach wojny, oraz rozgrywającej się w tle ludzkiej tragedii. Dramatu tysięcy Wietnamczyków, zabijanych - choć po lekturze tej książki nie będzie przesadzonym stwierdzenie 'mordowanych' - zmuszanych do opuszczania swoich domostw, porzucania bliskich i dobytku. Ludzi sprowadzanych do pozycji bezwolnych kukiełek, manipulowanych przez przedstawicieli każdej ze stron konfliktu.

Książka Schella po pewnym czasie zaczyna jednak nużyć a natłok serwowanych tutaj opisów powtarzających się rutynowych i podlegających tym samym schematom operacji przeprowadzanych w kolejnych lokacjach Wietnamu po pewnym czasie sprawia, że przez "Prawdziwą wojnę..." brnie się z niejakim oporem. Cóż, może obok uświadomienia rzeszom czytelników, jak wielki dramat dotknął ludność Wietnamu w okresie konfliktu, chodziło Schellowi również o to, by pokazać im, iż wojna nie ma sobie nic atrakcyjnego. Jakkolwiek - polecam zapoznanie się z tą publikacją - to wciąż porcja solidnej i skrupulatnie spisanej literatury faktu.

pokaż więcej

 
2017-04-29 14:56:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Lektura "Brighton" prowokuje pytanie - czym naprawdę Michael Harvey chciał, aby jego książka była? Społeczno-socjologicznym portretem dzielnicy Bostonu, w której dorastał? Opowieścią o twardej męskiej przyjaźni, która gotowa jest oprzeć się każdemu wyzwaniu? Czy po prostu zwykłym kryminałem? Czegokolwiek autor nie planował i czego by nie pragnął przekazać - efekt końcowy jego działań... Lektura "Brighton" prowokuje pytanie - czym naprawdę Michael Harvey chciał, aby jego książka była? Społeczno-socjologicznym portretem dzielnicy Bostonu, w której dorastał? Opowieścią o twardej męskiej przyjaźni, która gotowa jest oprzeć się każdemu wyzwaniu? Czy po prostu zwykłym kryminałem? Czegokolwiek autor nie planował i czego by nie pragnął przekazać - efekt końcowy jego działań udowadnia, że nie ma do powiedzenia niczego odkrywczego ani szczególnie zaskakującego.

Michael Harvey wyraźnie próbuje wejść w za duże buty lepszych od siebie starszych kolegów po fachu, takich jak Dennis Lehane czy James Ellroy - brakuje mu jednak warsztatu, stylu i zdolności do kreowania wiarygodnych psychologicznie bohaterów. Ponadto Harvey lubuje się w stosowaniu kwiecistych metafor nawiązujących do literatury noir - szkoda jednak, że robi to z finezją operatora młota pneumatycznego.

Warstwa kryminalna - cóż, obawiam się, że mniej więcej w połowie lektury, nie ostanie się żaden z wielbicieli tego gatunku, który nie przejrzy intrygi na wylot. Na wyliczenie wytartych klisz z jakich korzysta Harvey nie starczyłoby mi dnia - od konstrukcji bohaterów, poprzez osnowę fabularną na tanich twistach kończąc.

Jakkolwiek - "Brighton" nie jest złą książką. Czyta się ją szybko - głównie dzięki wyjątkowo wzbijającym się ponad poziom całości dialogom - i w kategorii "taniego czytadła" jest lekturą którą można przełknąć całkiem bezboleśnie. Dodane "od czapy" elementy poruszające "ważne" tematy społeczne przemawiają na niekorzyść - ot, rzucone i pozostawione samym sobie spostrzeżenia autora na temat tego, jak niesprawiedliwa i okrutna jest rzeczywistość mieszkańców nizin społecznych w Brighton. Z jakich powodów pojawiła się tu kwestia walki o prawa czarnoskórych, tego nigdy nie zrozumiem. Autor porusza ten temat a potem porzuca, bez jakiejkolwiek refleksji a ja nie widzę, jaki ma to konkretny wpływ na działania postaci, która w dzieciństwie brała udział w proteście dotyczącym wspólnej edukacji dzieci różnych ras. Takich porzuconych wątków, nie mających przełożenia na plot ani na psychikę postaci jest tu cała masa.

Stephenowi Kingowi się podobało - pewnie z powodu licznych wzmianek o drużynie Red Sox - a John Grisham "nie mógł się oderwać" - a ja, w momencie kiedy kończę pisać tę recenzję, powoli o "Brighton" zapominam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
326 324 3526
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (43)

Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd