Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
6,63 (452 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
23
8
66
7
160
6
118
5
46
4
14
3
10
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377002285
liczba stron
300
kategoria
biznes, finanse
język
polski
dodał
lapsus

To wstrząsający zapis rozbudowanego systemu oszustwa, którego ofiarą może paść każdy z nas. Dziesiątki rozmów z pracownikami największych polskich banków, firm ubezpieczeniowych, z doradcami finansowymi. Wszyscy oni przyznają: naszym zadaniem jest wcisnąć klientowi najbardziej niekorzystny kredyt, polisę, na której straci oszczędności. Im bardziej traci klient, tym więcej my zarabiamy.

 

źródło opisu: www.swiatksiazki.pl

źródło okładki: www.swiatksiazki.pl

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1137)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3893
ZaaQazany | 2018-08-22
Na półkach: ZaaQ'18, Przeczytane
Przeczytana: 22 sierpnia 2018

Książka wydana w 2016 roku, przed „Małymi bogami…”.
Ciekawa pozycja na tyle, że czytanie opinii innych użytkowników jest nie mniej interesujące niż samej książki. Wywołuje skrajnie różne opinie i, co ciekawe, duże niezadowolenie. Ciekawy zarzut, że Reszka nie tworzy własnej narracji, wykorzystując wyłącznie wypowiedzi innych i ogólnodostępne komunikaty. Dla mnie to akurat plus, gdyż właśnie teraz nie da się zarzucić Panu Pawłowi stronniczości w interpretacji. W zasadzie, stanowisko Autora przejawia się pod koniec książki, w jednej z rozmów:
„Wy byliście chciwi, ale i klienci byli chciwi. Każdy chciał zarobić.”
Jeden z większych atutów każdej z książek Reszki, które czytałem. Usytuuję go jako zwolennika teorii, że prawda jest gdzieś pośrodku. Jedni sprzedawali, drudzy to kupowali. Niekoniecznie celem było oszukiwanie, bardziej pewna niefrasobliwość i błędne założenie, że wszystko będzie dobrze. Widocznie prawa Murphy’ego nie wszystkim są znane.

Do klienta docierał komunikat „O...

książek: 615
anika | 2016-12-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebook, 2016
Przeczytana: 27 grudnia 2016

Książka, która powstała chyba jedynie po to, aby zbić na niej kasę, niezbyt obiektywna. Rzekomo pokazuje mechanizmy jakimi rządzą się polskie banki, firmy ubezpieczeniowe czy doradcy finansowi, aby oszukać, naciągnąć klientów i można by odnieść wrażenie, że wszystkie te instytucje wyłącznie skupiają się na naciąganiu biednych ludzi, a ich pracownicy to niedouczeni, rządni zysków karierowicze. Dziwnie miało jest na temat ludzkiej naiwności i bezmyślności, o tym, że jak masz chociaż krztynę rozumu to, jeśli ktoś oferuje ci zysk w wysokości 6,9%, podczas gdy oprocentowanie lokat oscyluje wokół 2%, to coś tu jest nie tak. I niestety nie żal mi tych "ofiar systemu", jak chyba chciał autor, bo za głupotę się płaci.

Podsumowując - nie polecam książki, bo moim zdaniem napisana jest pod publiczkę, z chęci zysku.

książek: 881
Majka | 2018-05-26
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 26 maja 2018

Reszka wraca z bardzo podobnie skonstruowaną książką, jak w przypadku "Małych bogów" - same nieskomentowane wypowiedzi anonimowych bohaterów, przedstawicieli środowiska, o którym pozycja traktuje. I, niestety, odrobinę jej tytuł wprowadza w błąd. To, o czym przeczytamy, to bowiem "jedynie" banki i firmy z sektora finansowego, tudzież finansowo-ubezpieczeniowego. Po samym jedynie tytule spodziewałam się szczerze mówiąc większej rozpiętości branż.

Poza tym trochę czepialskim zarzutem, książka nie jest bardzo zła, ale najlepsza też nie jest. Po raz kolejny autor skłania się ku robieniu, mam wrażenie, sensacji, szukania wad systemu, ale nie po to, by rzetelnie przedstawić sytuację, a trochę by przyciągnąć czytelnika.

Bezrefleksyjnie przyjmując treść książki, można się przerazić, nigdy nie wziąć kredytu, zamknąć swoje konto i przechodzić na drugą stronę ulicy widząc szyld jakiegokolwiek banku. Z pewnością sytuacje opisane przez "bohaterów" miały miejsce, z pewnością naciąganie,...

książek: 3148
BetiFiore | 2018-02-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 lutego 2018

Ta książka utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie wytrzymałabym w korporacji ani dnia - oczywiście, jeżeli ktoś zechciałby mnie przyjąć. :)
Nie do końca podoba mi się forma książki - to właściwie sucho spisane relacje pracowników banku, doradców finansowych itp. Wiele tu powtórzeń i nie ma komentarza autora. Sam autor pojawia się bardzo rzadko, w nielicznych wywiadach. Reszta to monologi lub maile, jakie otrzymywały w pracy osoby, które spotkały się z autorem. Niektóre z tych informacji przerażają, choć w sumie to może nie powinny? Wciąż pamiętam złotą radę jednego z byłych bankowców na łamach mojego ulubionego miesięcznika: Bank nigdy nie jest po twojej stronie. Po lekturze "Chciwości" nie można się z tym nie zgodzić.

książek: 598
ElkaFrelka | 2016-10-05
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 04 października 2016

Książka wydaje mi się spinać informacje dotyczące bankowości i ogólnie finansów płynące z mediów i osobiste doświadczenie. Całość wygląda niestety negatywnie. Gdzieś tam z tyłu głowy jakoś zawsze miałam przekonanie, że nie można niczego podpisywać na gorąco i lepiej "przespać się z jakąś decyzją", niż potem żałować pośpiechu. Trzeba mieć pełną świadomość czego się człowiek podejmuje. Ale z drugiej strony nie można wymagać od przeciętnego Kowalskiego, żeby znał się na wszystkim. Minusem książki jest anonimowość wypowiedzi pracowników banków i TU. O ile więcej smaczku miałaby książka, gdyby podawała konkretne nazwy banków i produktów.

książek: 283
Andrzej | 2016-08-13
Przeczytana: 13 sierpnia 2016

Różne pytania chodzą mi po głowie po przeczytaniu tej skądinąd umiarkowanie udanej książki. Po pierwsze – nie przypuszczałem, że pracownicy banków są aż tak prymitywni. Owszem – są pewne zawody nie cieszące się społecznym poważaniem. Miałbym tu jednak raczej na myśli ochroniarzy w tancbudach itp. a nie wyżelowanych młodzieńców uzbrojonych w garnitur i zegarek za kilka tysięcy złotych. Kobieta – pracownica banku – która podczas imprezy integracyjnej kopuluje z kilkoma mężczyznami jest prostytutką a ci, którzy ją wykorzystują – bydlakami. Mam nadzieję, że polska (i nie tylko) bankowość nie tylko takimi „profesjonalistami” stoi.

Druga sprawa to klienci kupujący rozmaity badziew pod wpływem czaru szemranego „doradcy” (swoją drogą - cóż to u licha za kuriozane stanowisko: „doradca”?). Jak można powierzyć swoje życie i jego jakość w perspektywie kilku dekad jakiemuś chłystkowi, który dwa miesiące wcześniej rozwoził pizzę i nie umie poprawnie pisać? Rozumiem, że można pod wpływem ładnie...

książek: 1541
vivarto | 2018-06-08
Przeczytana: 23 lutego 2018

Książka napisana przez dziennikarza. W moim idiolekcie funkcjonuje wyłącznie
pojęcie pismaka/-ów, z uwagi na – występujące en masse w owej grupie zawodowej – jakże nad wyraz rozwiniętą błyskotliwość, polot, nadzwyczajną wiedzę (zarówno w aspekcie intensywnym, jak i ekstensywnym), inteligencję, zaś przede wszystkim: przepiękną polszczyznę oraz uwikłanie układowo-hierarchiczno-ideologiczne ex definitione, niezależnie od kierunku sympatii politycznych („muj wydawca” – mądrej głowie dość dwie słowie). W dodatku dziennikarza o jawnie lewicowo-liberalnych poglądach. Ergo: 0:2. Tymczasem – egzemplarz zdobyłam (za darmo, w innym przypadku nie przeczytałabym), przeczytałam (od wirtualnej deski do tejże) i – w związku z powyższym – niniejszym recenzuję.

Czy warto po tę pozycję sięgnąć? Z pewnością. Bez żadnego
relatywizowania typu: to zależy, od tego m. in. czy tematyka związana z banksteryzmem jest ci w jakikolwiek sposób, pośredni lub bezpośredni, bliska; czy interesujesz się finansami...

książek: 772
Cyfranek | 2016-08-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 sierpnia 2016

Książka zdecydowanie potrzebna, bo opisująca stan naszego społeczeństwa. I nie chodzi tu tylko o wielkie firmy, banki czy inne instytucje, które powinny cieszyć się najwyższym zaufaniem. To w sumie obraz kolejnego elementu budującego nasz kraj, z powodu którego ludzie tak chętnie uciekają za granicę. Brak szacunku dla współobywatela, Polaka, sąsiada, członka rodziny, w imię... no zwykłego złodziejstwa nazwanego oficjalnie "ekonomią" czy "wolnym rynkiem". A najgorsze w tym wszystkim jest to, że zdanie tytułowe napisane w czasie teraźniejszym, nabiera złowrogiego brzmienia. Na potwierdzenie tej tezy, wystarczy oglądnąć się wokół siebie.

Książka pod względem warsztatowym jest jednak niedopracowana. Moim zdaniem za dużo w niej bardzo podobnych do siebie nawzajem, szczegółowych, jednostkowych wypowiedzi, a za mało uogólnień i uporządkowania zebranego materiału.

książek: 69
CheshireCat | 2018-08-03
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 2018 rok

Treść bardzo fajna, czyta się dobrze, no i dobrze jest czasem uświadomić sobie, jak nas chcą pracownicy banków i ubezpieczeń wyrolować na cacy, wyssać nasze pieniądze i zgarnąć prowizję - pouczające.
Ale co mnie raziło to sztuczne rozdymanie tej książki. Wiele niepotrzebnie pustych stron, czasami na stronie jakiś znaczek albo parę słów. Sztucznie rozdęta do 304 stron. Wiadomo: grubsza więc droższa. Chciwość?

książek: 41
Mirek Jasinski | 2016-05-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 maja 2016

Kupiłem i przeczytałem z obowiązku. Niestety nic nowego i nic ciekawego. Krótkie, niemal socrealistyczne opisy ludzi wpuszczonych w tryby korpokapitalizmu, którzy robią plan, bo muszą... Sprzedają emerytom i rencistom, rodzinie i znajomym. Bez zająknięcia kłamią tak, jakby wierzyli w swoje puste obietnice. Muszę iść pobiegać, by się odstresować...

zobacz kolejne z 1127 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd