Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/11037/policyjne-opowiesci-pomiedzy-dobrem-i-zlem

Policyjne opowieści pomiędzy dobrem i złem

1 wartościowy tekst

Boom na kryminalne powieści trwa. Dotyczy to zarówno polskich autorów, magicznie mnożących się na rynku wydawniczym, jak i obcojęzycznych tytułów, zalewających półki księgarni. Pośród tej wielości literackich propozycji warto wyróżnić trzy książki, które mają wspólny mianownik, jakże odmienne od fabularnych historii kreowanych na planie zbrodni, której wyjaśnienie dokonuje się na naszych oczach.

Wspólnym mianownikiem książek „Policjanci. Ulica” Katarzyny Puzyńskiej, „Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu” Jakuba Ćwieka i Adama Bigaja oraz „Świeżej krwi” z serii „Kryształowi” Joanny Opiat-Bojarskiej jest spojrzenie na świat policyjnej służby od środka, oczami samych policjantów. W dwóch przypadkach autorzy, w sposób wyjątkowy, daleki od dotychczasowych dokonań, oddali głos policyjnej braci, sobie zostawiając jedynie rolę inicjatora i odbiorcy snutej opowieści. Dzięki takiemu zabiegowi Katarzyny Puzyńskiej i Jakuba Ćwieka czytelnicy otrzymali sporą dawkę prawdziwego obrazu policyjnej służby. Obecność pisarzy w obu projektach sprowadza się do postawy dla nich nietypowej, bo niepozwalającej na snucie fikcyjnej narracji, lecz zamkniętej w przestrzeni cudzej historii.

U Ćwieka to historia jednego gliniarza, Adama Bigaja. Psa, jak z dumą pozwala mówić o sobie, dodając gorzko i tytułowo, bezpańskiego. A nie byle jaki to pies. Gdyby w tej przenośni szukać także rodowodu, pewnie nie znajdziemy odpowiednich certyfikatów i świadectw. Są one bowiem ukryte w zawodowej ścieżce Bigaja, obejmującej 35 lat służby, przede wszystkim w pionie kryminalnym. To gliniarz z krwi i kości, ps. „Księciunio”, w latach 90. kierownik sekcji zabójstw na wrocławskim Starym Mieście, a później wieloletni naczelnik wydziału kryminalnego na Rakowcu. Jak mało kto predysponowany do przedstawienia rzeczywistego obrazu roboty kryminalnych. To mięsista, pełna realizmu, chwilami brutalna, bardzo często gorzka, ale nader szczera narracja. A przy tym wyjątkowo prawdziwa na poziomie językowym, za co jestem wdzięczny Jakubowi Ćwiekowi, że nie poddał opowieści Bigaja nadmiernej pracy literackiej. Dzięki temu „Bezpański” w każdym wymiarze – językowym, narracyjnym, tematycznym – emanuje, jakże rzadką na rynku wydawniczym, autentyczną otwartością opowiadanej historii.

Ćwiek pozwala nam zobaczyć służbę kryminalnego taką, jaka jest naprawdę, w żaden sposób nie odbierając szansy na poznanie emocjonalnej strony narratora. Ta u Bigaja jest nawet lejtmotywem całej książki, co dobitnie pokazuje „Prolog”, niejako ustawiając i „Księciunia”, i czytelnika w odpowiednim miejscu przedstawionej historii. To wyraz najwyższej szczerości ich wspólnej książki, bolesny, bo dotykający spraw polityki i etyki, hołdowania nie zasadom i wartościom, lecz ludziom i fałszywym ideom. Nie zdradzając więcej, powiem tylko: kto wie, czy to nie jest jej największa wartość. Oczywiście poza jej warstwą opisową, oddającą wszystkie barwy i smaki kryminalnej roboty. Prawdziwie bezpański pies – a co to znaczy tak naprawdę, każdy czytelnik będzie mógł sobie odpowiedzieć po przeczytaniu książki.

W przypadku Ćwieka i Bigaja, ale też Puzyńskiej, wydawcy przywołują podobne hasło, mówiące o prawdziwości świata przestępstw i zbrodni bez cenzury. I nie jest to chwyt reklamowy, ale prawdziwa wartość tych policyjnych opowieści. Adam Bigaj może snuć swoją opowieść na kartach książki swobodnie, bo podległość służbowa już go nie dotyczy. Trochę inaczej jest w „Policjantach” Katarzyny Puzyńskiej. Tutaj kilku rozmówców w mundurach ukrywa swoją zawodową tożsamość; z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy dotyczy materii czysto gliniarskiej, gwarantującej bezpieczeństwo i efektywność ich służby. Drugi ma zaś bezpośredni związek ze szczerością wypowiedzi. Poznajemy bowiem nie tylko surowy, nieprzerobiony obraz służby na ulicy, ale doświadczamy również emocji będących udziałem policjantów „pierwszego kontaktu”. Pojawiają się też niekiedy bolesne lub ironiczne zdania o przełożonych i ich pomysłach, nie zawsze udanych przepisach prawa i czasem niemądrych wymogach administracyjno-kancelaryjnych (jak można eufemistycznie nazwać niektóre pomysły). I tutaj, w tych kilku rozmowach, dotykamy dającego się we znaki świata małej i dużej polityki. Dlatego u Puzyńskiej bohaterów nie poznamy z imienia i nazwiska, a jedynie z wymyślonych imion. Dzięki temu ich narracje zyskują dodatkowy walor autentyczności.

Autorka sagi o Lipowie znakomicie dobrała rozmówców. Reprezentują oni policjantów ogniw patrolowo-interwencyjnych, wydziału ruchu drogowego i oddziałów prewencji Policji, z małych miast i wojewódzkiej stolicy. Wydawca pisze: „postawni mężczyźni w mundurach. Sprawne kobiety”. Tak jest rzeczywiście, ale można też poznać inną stronę ich służby, tę okupioną utratą udanych związków, skrzywieniem emocjonalnym, poznawaniem granicy życia i śmierci. Nic więc dziwnego, że Katarzyna Puzyńska połowę swojego honorarium przekazuje na Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. To dowód uznania dla ich oddania sprawie dobra przeciw złu.

Takie oddanie sprawie dobra w wyjątkowy sposób reprezentują bohaterowie ostatniej omawianej książki – „Kryształowi” Joanny Opiat-Bojarskiej. To nazwa nowej serii wydawniczej autorki, ale też określenie funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji – policji w policji. Opiat-Bojarska proponuje, odwrotnie niż Ćwiek i Puzyńska, nie samodzielny głos funkcjonariuszy, nie gołe fakty i realia, lecz literacką historię. A jak to bywa u autorki „Gry pozorów”, nie jest to wyłącznie narracyjna fikcja, lecz historia stworzona na podstawie prawdziwych opowieści, autentycznych osób i zdarzeń.

Opiat-Bojarska przedstawia czytelnikom to, o czym mówią rozmówcy „Policjantów” i „Bezpańskiego”. Jak blisko gliniarz jest tej granicy pomiędzy dobrem i złem, między światem przestępczym a światem wartości i zasad niepodlegających negocjacjom. Taką właśnie historię fabularną w „Świeżej krwi” rysuje autorka. Czyni to wyjątkowo barwnie, dynamicznie i wciągająco, łapiąc nowy, głębszy oddech w swojej pisarskiej postawie. Czyni to nader ciekawie, co czytelnicy przyjmą zapewne z dużym zadowoleniem. Podobnie jak kryminalną opowieść, w której przestępcy grają drugoplanowe role wobec postaci ze świata policyjnych akcji. Są tu funkcjonariusze oddziałów antyterrorystycznych i wewnętrzni, tacy inni, a chwilami tacy sami. Opiat-Bojarska przedstawia ich dość realistycznie, układając intrygę fabularną. W pewnym momencie czytelnik staje przed pytaniem: kto właściwie jest dobrym policjantem, a kto fałszywym gliną? I trwa w niepewności do samego końca. To bardzo udana strona omawianej powieści.

Jedyną rzeczą, która u Opiat-Bojarskiej wypada słabiej niż u Ćwieka i Puzyńskiej, jest język narracyjnych dialogów. Trudno jednak za to winić poznańską pisarkę. W tamtych historiach głos mają prawdziwi gliniarze, tutaj wyłącznie papierowe postacie. Choć są one bardzo realistyczne i udane psychologicznie, to powstały w umyśle autorki, stanowiąc literacki odpowiednik realnych osób. Autorka „Świeżej krwi” stara się, jak może, ale miejscami brakuje tego językowego „mięsa”, tak u funkcjonariuszy, jak i u przestępców. Na szczęście opowieść ma wiele innych walorów, co w rezultacie pozwala przeżyć bardzo udaną literacką przygodę.

„Policjantów”, „Bezpańskiego” i „Świeżą krew” zupełnie świadomie i odpowiedzialnie proponuję czytać razem, w takiej właśnie kolejności. Dzięki temu czytelnik dozna wyjątkowego – pozwolę sobie zaszaleć – przejścia przez ziemię policyjną, pełną grud i kolein, brudu ulicy i bólu zbrodni, ludzkiego szaleństwa i głupoty polityków, milczenia ofiar i krzyku ich bliskich, wzlotów profesjonalizmu policji i upadków ludzi w mundurach – świata pomiędzy dobrem i złem.

Leszek Koźmiński

blog.kryminalnapila.pl


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 2  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2105
LubimyCzytać
31-10-2018 16:08
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 12
Ada_Krol
05-11-2018 09:39
Kryształowi to dla mnie kryminalna premiera tej jesieni! Dobrze napisana, wciągająca i rzeczywiście "naładowana adrenaliną i testosteronem" :P
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Koziorożec 12. Patrick

Komiks obyczajowy. Właściwie jest to samodzielna opowieść i można ją czytać bez znajomości poprzednich tomów. Historia ma fajny, jesienny klimat, któr...

zgłoś błąd zgłoś błąd