Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/11253/oswiadczenie-wydawnictwa-waspos-w-sprawie-basni-braci-grimm-oryginalnych

Oświadczenie wydawnictwa WasPos w sprawie „Baśni braci Grimm. Oryginalnych”

3 wartościowy tekst

W związku z artykułem „Nadpisane w tłumaczeniu. Krótka historia „Baśni braci Grimm” wydawnictwa WasPos”, który ukazał się 15 grudnia, publikujemy oświadczenie wydawnictwa WasPos wyjaśniające zaistniałą sytuację.

 

Oświadczenie wydawnictwa WasPos w sprawie „Baśni braci Grimm. Oryginalnych”

15 grudnia 2018 roku prof. Eliza Karmińska opublikowała krytyczną analizę wydanych przez nas miesiąc wcześniej „Baśni braci Grimm. Oryginalnych”. Jakkolwiek chcielibyśmy w niniejszym tekście odnieść się nie tylko do tamtego artykułu, ale i całej opisywanej w nim sytuacji, wszystkich zainteresowanych odsyłamy do jego treści. Pani profesor zaprezentowała w nim nie tylko profesjonalny warsztat translatorski, ale i, w przeważającej większości przypadków, wiernie naszkicowała zaistniały stan faktyczny.

My natomiast – ze względu na potrzebę ostatecznego wyklarowania sytuacji – jako strona słusznie oskarżana chcielibyśmy uzupełnić jej analizę o nasze stanowisko w tej sprawie. Wiele słów już padło, ale też wiele jeszcze można by dodać. Dlatego musieliśmy wyselekcjonować zagadnienia, na których się skupimy. Zamknęliśmy je w czterech grupach zarzutów i problemów.

1. Treść "Baśni" jest łudząco podobna do dokonanego w 2014 roku przez prof. Jacka Zipesa przekładu z języka niemieckiego na angielski.

Prof. Karmińska wyczerpująco przedstawiła najjaskrawsze przykłady tych podobieństw, na typowo angielskiej składni począwszy i na charakterystycznym dla prof. Zipesa stylu kończąc. Jej podejrzenia oczywiście były zasadne, natomiast skala poczynionego przez nas błędu – karygodna. Faktycznie bowiem opublikowany przez nas pod tytułem „Baśnie braci Grimm. Oryginalne” zbiór był przetłumaczonym na język polski tekstem amerykańskiego autora.

Nie taki, rzecz jasna, był nasz zamiar i kiedy tylko poinformowano nas o problemie, w trakcie weekendu następującego bezpośrednio po publikacji dotyczącej „wątrobiej i krwawej kiełbasy”, wycofaliśmy ze sprzedaży wszystkie egzemplarze „Baśni”. Ostatecznie do rąk Czytelników trafiły 93 książki.

Okazało się, że wysłaliśmy do redakcji błędny plik.

Pomyłka ta wstrząsnęła nami dwojako. Przede wszystkim zdaliśmy sobie sprawę, że miesiące naszej ciężkiej pracy poszły na marne. Co więcej jednak – i to niepokoiło nas nawet bardziej – zrozumieliśmy, jak sytuacja taka wyglądać będzie z perspektywy aktywnej w Internecie społeczności translatorskiej. Spodziewaliśmy się oskarżeń o plagiat i te pojawiły się niemal od razu (czemu nie można się dziwić, na Waszym miejscu postąpilibyśmy tak samo). Bolało nas to o tyle, że WasPos – nie tylko jako wydawnictwo, ale przede wszystkim jako tworzący je ludzie – szacunek dla prawa autorskiego uważa za jeden z fundamentów zdrowego rynku wydawniczego.

Jest nam wstyd, że, nawet jeżeli był to tylko techniczny błąd, pod naszą egidą ukazała się taka publikacja.

Skąd jednak w ogóle na naszym dysku znalazł się plik z tłumaczeniem Zipesa? – pytali niektórzy. Odpowiedź jest rozczarowująco prosta, choć w niezbyt korzystnym stawiająca nas świetle. Stworzyliśmy go na własny użytek. Jak słusznie zauważono, jest to tłumaczenie pobieżne, niedokładne i pod każdym względem robocze. Nigdy nie zamierzaliśmy go rozpowszechniać, a powstało wyłącznie celem zdywersyfikowania i porównania podejść do samej idei tłumaczenia prozy tak wymagającej jak bracia Grimm. Był to tekst niejako subsydiarny, przygotowany na wczesnym etapie prac.

Tłumaczenie oryginalnego, niemieckiego tekstu odbywało się na jednym komputerze. Bez kopii zapasowych. Bez zapisów w chmurze. Dziś wiemy, że to dramatyczny wręcz błąd, karygodne organizacyjne niedopatrzenie i nieakceptowalne ryzyko przy tak długodystansowym projekcie... ale nie pomyśleliśmy o tym wtedy. W którymś momencie, podczas jednego z końcowych etapów prac, nadpisaliśmy plik tłumaczeniem Zipesa.

Wyciągnęliśmy z tej sytuacji bolesne wnioski, zmieniliśmy i zabezpieczyliśmy na przyszłość procedurę pracy edytorskiej, jednak z utraconych tłumaczeń „Baśni” zostały tylko urywki, część których opublikowaliśmy na fanpage'u wydawnictwa.

Teraz za lekkomyślność płacimy utraconymi pieniędzmi, nerwami i zszarganą na własne życzenie reputacją. Mamy tego świadomość.

2. Jakość opublikowanego tekstu, niedostateczne kompetencje osób zaangażowanych w jego opracowanie i dopisywanie brutalnych fragmentów.

Treści wydanego przez nas tłumaczenia „Baśni” bronić nie zamierzamy, bo treść ta na obronę nie zasługuje. Jak wykazaliśmy powyżej, świadomie nigdy nie oddalibyśmy go do druku.

Cała sytuacja jednakże (a przede wszystkim postawa pani prof. Elizy Karmińskiej) każe nam przypuszczać, że są w Polsce fachowcy, którzy będą w stanie wyzwaniu przetłumaczenia „Baśni” podołać na najwyższym możliwym poziomie. Ze wszystkich możliwych do przetłumaczenia książek wybraliśmy akurat „Baśnie” ze względu na szczególny sentyment, jaki dla nas i wielu czytelników się z nimi wiąże. Nie będzie jednak przesadą przyznać, że czas pokazał, iż postawiliśmy przed sobą zadanie przewyższające nasze możliwości.

Gdybyśmy dysponowali utraconym plikiem z naszym własnym tłumaczeniem, zapewne udałoby nam się oddalić oskarżenia o plagiat. Być może nawet dowiedlibyśmy własnego zaangażowania i pasji, które znalazły swoje odzwierciedlenie w naszej pracy. Obiektywnie jednak patrząc, warsztatowo nie dotrzymalibyśmy kroku pani profesor.

W całym tym zamieszaniu warto pamiętać, że dla nas – prawdopodobnie dla nas wszystkich, tak piszących, jak i czytających te słowa – najważniejsza jest literatura. Dlatego ostatecznie oświadczamy, że wydawnictwo WasPos wycofuje się z zamiaru opublikowania polskiego przekładu „Baśni braci Grimm”. Zamiast tego z nadzieją wyczekujemy premiery opracowania przygotowywanego przez panią prof. Karmińską.

Nie możemy jednak przejść do porządku dziennego nad dwoma jeszcze zarzutami, które przed nami postawiono. Po pierwsze – kwestia dopisywania niewystępujących w oryginale brutalnych (czy wręcz sadystycznych) scen. Fragmenty takie rzeczywiście pojawiły się w tekście, mimo że wcale nie powinny się w nim były pojawić. Jest to niestety pokłosie zlecania nieodpowiednich zadań nieodpowiednim osobom, a właściwie jednej z osób pracujących nad roboczym przekładem z prof. Jacka Zipesa. Zbrutalizowane sceny pojawiają się wyłącznie w tłumaczeniach jednego z naszych – teraz już byłych – współpracowników.

Wyczerpująco już w przywołanym artykule pani profesor zostało dowiedzione, że przekład ten wadliwy był na wielu polach, od detali po kwestie fundamentalne. I niepotrzebna brutalizacja, jest właśnie jedną z tych fundamentalnych kwestii. Abstrahując już od tego, że tekst miał nigdy nie zostać opublikowany, tak swobodne podejście do materiału źródłowego nie zasługuje na aprobatę. My też w pewien sposób czujemy się oszukani. Wyciągnęliśmy już z zaistniałej sytuacji konsekwencje natury personalnej. Wszystkich, którzy poczuli się okrucieństwem tych scen dotknięci, szczerze przepraszamy. Mamy nadzieję, że w przyszłości uda nam się uniknąć podobnie brzemiennych w skutkach błędów kadrowych.

Wyjaśnienia wymaga jedna jeszcze kwestia. W ferworze ostatnich wydarzeń wiele oskarżeń, głównie tyczących się jego profesjonalizmu, padło pod adresem naszych redaktorów, między innymi pana Patryka Bagazińskiego. Jest on osobą w sprawie o tyle niewinną, że pomimo iż nazwisko jego faktycznie znalazło się w kolumnie „Redakcja i korekta”, w ogóle nie powinno się było tam znaleźć. Od umowy z nim odstąpiliśmy już w sierpniu, a umieszczenie jego nazwiska w ramach zespołu pracującego nad „Baśniami” jest nie tylko przeoczeniem, ale też oczywistym, dokonanym przez nas naruszeniem prawa do przetwarzania jego danych osobowych. Pan Patryk zwrócił się do nas w tej sprawie i obecnie prowadzimy rozmowy, mające na celu polubowne rozwiązanie sporu.

Użyte przez nas na stronie redakcyjnej „Baśni” sformułowanie „Redakcja i korekta” było nieprecyzyjne i faktycznie mogło wprowadzać w błąd. Dlatego dodać również należy, że pani Małgorzata Igras nie uczestniczyła w pracach redakcyjnych, skupiając się wyłącznie na korekcie tekstu.

Publicznie nie uchylamy się przed odpowiedzialnością, ale jednocześnie wierzymy, że uda się nam dyskusję wokół „Baśni” utrzymać w złotym środku pomiędzy skrajnościami ocen i ochronić tych, którzy ucierpieli w niej niesłusznie.

3. Komunikacja w mediach społecznościowych

Nie zachowaliśmy się tak, jak należałoby się zachować w zaistniałych okolicznościach. Mamy świadomość, że zachowanie fanpage'a wydawnictwa WasPos w ostatnim czasie pozostawiało wiele do życzenia. Na to nie ma logicznego uzasadnienia. Jest tylko emocjonalne. Pracujemy jako zespół i jako zespół ponosimy za ten fakt odpowiedzialność. Dla wszystkich nas w wydawnictwie ostatnie trzy tygodnie były czasem trudnym i stresującym. Nie wszyscy i nie zawsze na polu komunikacji utrzymywaliśmy takie standardy, jakie utrzymywać byśmy chcieli.

Była to pierwsza taka sytuacja kryzysowa i początkowo wprawiła nas w niemałą dezorientację. Między innymi dlatego dopiero teraz formułujemy należytą odpowiedź na krytyczną analizę pani profesor.

Niektóre aktywności podejmowane ostatnio przez fanpage wydawnictwa WasPos nie były przemyślane. Znaleźli się zapewne wśród Was i tacy, którzy osobiście poczuli się urażeni. Tych przepraszamy najmocniej. Wraz z publikacją niniejszego oświadczenia chcemy otworzyć nowy rozdział naszej historii, jednocześnie zamykając ten niechlubny, noszący tytuł „Baśni braci Grimm”.

Jesteśmy pod wrażeniem zapału, z jakim niektórzy przedstawiciele społeczności wydawniczej stanęli w obronie standardów translatorskich. Dziękujemy tym, którzy potrafili bronić ich, zachowując spokój i kulturę. Nie chowamy urazy do tych, którzy dali ponieść się emocjom. Jeżeli my daliśmy się im ponieść, prosimy o wybaczenie.

Jednego wszakże nie możemy nie wyjaśnić. Oskarżano nas bowiem i o to, że zamiast stawać z podniesioną przyłbicą, chowamy się za fałszywymi tożsamościami, za tzw. „fake-kontami”. Wiemy o koncie „Marcina Kasprzaka”, które stworzone zostało, kiedy sprawa zaczęła nabierać rozpędu. Być może kont takich było więcej. Nasze wydawnictwo nie zwykło jednakże w ten sposób prowadzić dyskusji ze społecznością, nawet w okolicznościach wyjątkowych. Podpisujemy się pod tym, co mamy do powiedzenia – czego dowodem jest między innymi niniejsze oświadczenie.

Nie posiadamy niestety wiedzy, kto stał za aktywnością wspomnianych „fake-kont”. Jednak w związku ze sprawą „Baśni” otrzymaliśmy kilkanaście maili i wiadomości od osób zapewniających nas o swoim poparciu. Podejrzewamy, że ktoś opacznie pojmujący internetową anonimowość chciał nam pomóc w ten sposób, wyświadczając nam niestety niedźwiedzią przysługę.

Mamy nadzieję, że takie sytuacje nie powtórzą się w przyszłości, choć z oczywistych względów nie możemy za to ręczyć. Gdyby na Facebooku pojawiły się podobne „fake-konta”, prosimy o kontakt. Bardzo zależy nam na przywróceniu czysto merytorycznego i profesjonalnego charakteru wymiany myśli w społeczności wydawniczej.

Ponadto z dniem dzisiejszym odblokowujemy na fanpage'u wydawnictwa WasPos wszystkie „zbanowane” w ostatnim czasie konta i odstępujemy od polityki usuwania komentarzy. W ostatnich tygodniach nadużyliśmy tych narzędzi, w przyszłości zamierzamy sięgać po nie jedynie w okolicznościach wyjątkowych, rażąco zagrażających standardom kultury dyskusji w Internecie.

4. Rekompensata

Po konsultacjach z osobami, które kupiły książkę i czują się pokrzywdzone, odkryliśmy, że brakuje wśród osób tych zgody co do sposobu zadośćuczynienia. Chcielibyśmy, żeby na koniec dnia nikt nie pozostał nieusatysfakcjonowany, dlatego wszystkie osoby oczekujące rekompensaty za nieudany zakup prosimy o kontakt mailowy na adres basniebracig@gmail.com. Postaramy się indywidualnie podejść do potrzeb każdego z klientów. Czy to przez zwrot pieniędzy, czy też przez wysyłkę darmowych książek, na pewno znajdziemy jakieś wyjście z tej sytuacji.

Podsumowanie

Dziękujemy tym, którzy nie stracili wiary w naszą uczciwość. Rozumiemy tych, którzy w trosce o standard rynku wydawniczego poddali ją w wątpliwość. Szczególne wyrazy uznania kierujemy do pani prof. Elizy Karmińskiej. Za czujność, której nam zabrakło. Wierzymy, że nadszarpnięte zaufanie uda się z czasem odbudować.

Na koniec zostawiliśmy to, co najważniejsze. Tego, który w tym zamieszaniu jest najważniejszy. Bardzo zależy nam na wyjaśnieniu całej sytuacji prof. Jackowi Zipesowi. Jeśli ktoś z Was, w kontekście sprawy „Baśni”, nawiązał już z kontakt z profesorem, bylibyśmy niezmiernie zobowiązani za zreferowanie pełnego obrazu tego nieporozumienia i przyjęcie na siebie de facto roli mediatora. My sami, gdyby sprawa okazała się warta zainteresowania i czasu pana profesora, gotowi jesteśmy wszystko wyjaśnić również jemu w korespondencji bezpośredniej.

właściciel wydawnictwa WasPos

Agnieszka Przyłucka

Powiązane treści:
Nadpisane w tłumaczeniu. Krótka historia „Baśni braci Grimm” wydawnictwa WasPos

O sławnym już przekładzie „Baśni braci Grimm. Oryginalnych”, który ukazał się nakładem wydawnictwa WasPos, pisze specjalnie dla nas profesor Eliza Karmińska – tłumaczka z języka niemieckiego, językoznawczyni, profesorka nadzwyczajna na Wydziale Neofilologii UAM w Poznaniu, członkini Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury.



więcej

Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 105  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 3002
tree
21-12-2018 08:08
Mam nadzieję, że zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne i będą na tyle dotkliwe, by Waspos mocno je odczuło, przestało nazywać się wydawnictwem i szybciutko zniknęło (na zawsze) z rynku.
książek: 74
Agnieszka
22-12-2018 00:12
tłumaczenie kuriozalne. Absurdalne i naiwne. Pokazujące, że wydawnictwo ma ludzi za idiotów, że takie wyjasnienie przyjmą.
książek: 13
olivia
22-12-2018 00:42
Gratuluję Oświadczenia Wydawnictwu. Nie znałam WasPos. Teraz już znam. Jako domorosła informatyczka gwarantuję całkowitą nieodzyskiwalność jakiegokolwiek pliku, nadpisanego czy nie nadpisanego, z dysków moich komputerów ( faktycznie za plik na komputerze WasPos nie gwarantuję, że nieodzyskiwalnie zniknął chociaż mam nadzieję, że tak się stało, gdyż szczerze nie życzę Wydawnictwu więcej... Gratuluję Oświadczenia Wydawnictwu. Nie znałam WasPos. Teraz już znam. Jako domorosła informatyczka gwarantuję całkowitą nieodzyskiwalność jakiegokolwiek pliku, nadpisanego czy nie nadpisanego, z dysków moich komputerów ( faktycznie za plik na komputerze WasPos nie gwarantuję, że nieodzyskiwalnie zniknął chociaż mam nadzieję, że tak się stało, gdyż szczerze nie życzę Wydawnictwu więcej kłopotów ). W dobie internetu nie korzystam z internetu do przechowywania wrażliwych danych. Nigdy nie robię żadnych kopii zapasowych! Na chmurze? hahaha... to jakaś kpina z prywatności. Wracając do sedna, jestem przekonana o wiarygodności tłumaczenia ( się z błędu ), nawet jeśli jest lekko koloryzowane. Pozdrawiam WasPos.
pokaż więcej
książek: 5903
Sasha
22-12-2018 15:37
Ja też nie zapisuję nic w chmurze, ale gdy piszę coś ważnego, robię sobie kopię na zewnętrzny dysk, pendrive, cokolwiek! Poza tym dziwne: nic nie było przesyłane mailem? Kilka rzeczy się tam nie trzyma kupy, a nawet jeśli to wszystko, co tam jest opisane, jest prawdą, to problem jest także poważny – totalny bajzel i brak kompetencji.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1121
kinga1711
28-12-2018 13:18
Bardzo czekałam na oryginalne tłumaczenie Baśni Grimmów, po przeczytaniu dwóch zdań wiedziałam, że to nie to. Co do oświadczenia, jak się robi coś byle jak to lepiej się przyznać a nie szukać wymówek, ze źle przesłanym dokumentem, niezapisanym i znikającym plikiem. A jakie powinno być zadośćuczynienie? Rekompensata poniesionych kosztów minimum.
książek: 5
Hannah
09-01-2019 09:38
Dawno dawno temu, w najwyzszej komnacie w najwyzszej wiezy znajdowal sie jeden komputer a na nim jeden jedyny plik z bezcennym tlumaczeniem. Tlumacz, redaktor i korektor uzgadniali miedzy soba liste kolejkowa kiedy kto ma prawo na tym komputerze pracowac, poniewaz nie wiedzieli o czyms takim jak wspolpraca i email. I przyszedl zly smok i nadpisal ten jeden jedyny plik na jednym jedynym... Dawno dawno temu, w najwyzszej komnacie w najwyzszej wiezy znajdowal sie jeden komputer a na nim jeden jedyny plik z bezcennym tlumaczeniem. Tlumacz, redaktor i korektor uzgadniali miedzy soba liste kolejkowa kiedy kto ma prawo na tym komputerze pracowac, poniewaz nie wiedzieli o czyms takim jak wspolpraca i email. I przyszedl zly smok i nadpisal ten jeden jedyny plik na jednym jedynym komputerze i dane poszly sie bujac. A moral z tego taki drogie dziatki, ze nie dajcie sobie wmowic, ze w dzisiejszym procesie wydawniczym nie ma pieniedzy na jeden jedyny drive USB zeby moc stworzyc kopie zapasowa a sa pieniadze na beznadziejne najezone bledami tlumaczenie z angielskiego ktore to tlumaczenie ma rzekomo pomoc w stworzeniu idealnego niemieckiego tlumaczenia. Ktos tu kit wciska.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Oczami Jezusa

Jan Paweł II powiedział, że naszym przyjacielem jest ten kto sprawia, że chcemy być lepszym człowiekiem i taka jest ta książka sprawia, że chcemy się...

zgłoś błąd zgłoś błąd