„Zależało nam, by uciec od obrazu zgorzkniałego policjanta” – rozmowa z autorami „Ostatniego życia”

Anna Sierant
10.05.2021

Peter Mohlin i Peter Nyström to dwóch pisarzy ze Szwecji, których debiutancka książka „Ostatnie życie” ukazała się 5 maja w Polsce. To pierwszy tom serii kryminalnej z Johnem Adderleyem, agentem FBI w roli głównej. Miłośników skandynawskich kryminałów (i nie tylko) zapraszamy do lektury rozmowy, dzięki której poznacie więcej szczegółów dotyczących tego nowego cyklu kryminalnego.

„Zależało nam, by uciec od obrazu zgorzkniałego policjanta” – rozmowa z autorami „Ostatniego życia” Magnus Liam Karlsson

[Opis wydawcy] Szwedzko-amerykański agent FBI John Adderley budzi się w łóżku szpitalnym w Baltimore z rozległymi obrażeniami po postrzale. Ma szczęście, że przeżył i zdaje sobie z tego sprawę. Kilka łóżek dalej leży człowiek, który dwadzieścia cztery godziny wcześniej przystawił mu do głowy pistolet.

Dziesięć lat wcześniej w szwedzkim mieście Karlstad Heimer Bjurwall poszukuje zaginionej córki Emelie. Dziewczyna jest jedyną dziedziczką imperium modowego AchWe, więc on i jego żona Sissela obawiają się, że została porwana. Kiedy lokalna policja znajduje krew i nasienie na klifie, dochodzi do aresztowania nastoletniego chłopaka z biedniejszej dzielnicy. Ten zaprzecza zarzutom, a ponieważ ciało nie zostaje odnalezione, nie można go skazać.

Akta zamkniętej sprawy dziesięć lat później zostają wysłane do Johna Adderleya i rozbudzają jego ciekawość. Adderley ma zeznawać w procesie przeciwko kartelowi narkotykowemu, do którego przeniknął jako agent. Zostaje włączony do programu ochrony świadków. Ponieważ dorastał w Szwecji i ma szczególny powód do zainteresowania się zaginięciem Emelie, domaga się przeniesienia do policji w Karlstad. Zamierza pracować z grupą do spraw nierozwiązanych, która ponownie otworzyła tę sprawę. Jednocześnie ma świadomość, że kartel narkotykowy wyznaczył nagrodę za jego głowę. Karą za zdradę jest śmierć.

Reklama

Anna Sierant: „Ostatnie życie” jest Waszym wspólnym dziełem. Czy pisanie książki w dwie osoby jest trudniejsze niż w pojedynkę, a może wręcz przeciwnie: staje się mniejszym wyzwaniem?

Peter Mohlin i Peter Nyström: Często otrzymujemy to pytanie i trochę nas dziwi przekonanie, że decydując się na współpracę, utrudniliśmy sobie pisanie książki. Uważamy, że jest zdecydowanie inaczej – naszym zdaniem sami wyświadczyliśmy sobie przysługę. Razem dzielimy się sukcesami i niepowodzeniami naszej pracy, świetnie się też twórczo uzupełniamy. Bo przecież jeden z nas pracował jako dziennikarz, zajmował się edycją tekstów, za to drugi ma doświadczenie w pisaniu sztuk i tworzeniu dialogów.

Znacie się już od dzieciństwa, jak udało Wam się tak długo podtrzymywać tę przyjaźń?

Szczerze mówiąc, tak naprawdę nie wiemy, co konkretnie wpłynęło na to, że nadal nas ona łączy. Różnimy się pod wieloma względami, ale zawsze mieliśmy wobec siebie dużo zrozumienia. Oczywiście łączy nas również ogromne zamiłowanie do pracy twórczej.

Bohaterem Waszej książki jest John Adderley, szwedzko-amerykański agent FBI, który po latach spędzonych w USA wraca z ważnych powodów do Szwecji. Chce zająć się rozwiązaniem sprawy sprzed lat, ale także uratować życie, uciekając przed nigeryjskim gangiem narkotykowym. Czy trudniej było Wam nakreślić amerykańską przeszłość Adderleya niż umieścić bohatera w szwedzkiej rzeczywistości, teoretycznie lepiej Wam znanej?

Stworzyliśmy postać Johna Adderleya, ponieważ zależało nam na tym, by ukazać bohatera, który będzie patrzeć na szwedzkie społeczeństwo z pozycji osoby z zewnątrz. Ta decyzja miała nam również ułatwić pokazanie kontrastów między Szwecją a Stanami, między Nowym Jorkiem a małym szwedzkim miasteczkiem. Dlaczego padło właśnie na USA? Prawdopodobnie dlatego, że o tym kraju wiemy najwięcej, jako że przez całe życie jesteśmy odbiorcami filmów, seriali tworzonych właśnie w Ameryce.

Fabuła powieści została zbudowana wokół zaginięcia Emelie Bjurwall, dziedziczki modowego imperium. W tle przebija się również wspomniana już ucieczka Adderleya przed zemstą gangu narkotykowego (pracował w nim jako tzw. wtyczka i został zdekonspirowany), a podobne motywy można znaleźć w powieściach sensacyjnych. Mamy też zagadkę, której wielowątkowość przypomina tę znaną z książek Agathy Christie. Waszą powieść porównuje się też do tych autorstwa Jo Nesbø i Henninga Mankella. Czy te wszystkie porównania Was cieszą? Na stworzeniu powieści jakiego gatunku zależało Wam przede wszystkim?

Oczywiście, że takie porównania nam pochlebiają! (śmiech) Wszyscy wspomniani twórcy są (lub byli) przecież niezwykle wręcz utalentowani. Jesteśmy wielbicielami książek Agathy Christie już od czasów dorastania, powieści Mankella również wywarły na nas duży wpływ już wtedy, gdy byliśmy nastolatkami. Kiedy zdecydowaliśmy się na napisanie powieści kryminalnej, zależało nam głównie na stworzeniu książki, którą sami chcielibyśmy przeczytać. Na przedstawieniu ekscytującej, wielowątkowej fabuły, której… wątki można po drodze pogubić. Pragnęliśmy, by w powieści znalazło się wiele zwrotów akcji, niespodzianek dla czytelnika.

Jednak nie chcieliśmy, by to wszystko odbyło się kosztem psychologii postaci, przedstawienia ich pogłębionych portretów. Chodziło o to, by połączyć te dwa składniki. Tak, książki powinny toczyć się w szybkim tempie, ale czytelnik powinien też mieć czas na poczucie z bohaterami więzi, stać się zdolnym do tego, by im współczuć. To motto będzie towarzyszyć także naszym kolejnym książkom o Adderleyu.

Jak wspomnieliście wcześniej, czyniąc Johna Adderleya głównym bohaterem powieści, zdecydowaliście się na ukazanie Szwecji z punktu widzenia osoby z zewnątrz. Bo choć Adderley urodził się w tym kraju, wyemigrował z niego razem z ojcem, gdy miał 12 lat. Czy to zadanie pokazania swojej ojczyzny oczami outsidera było dla Was trudne?

Wręcz przeciwnie! To była dla nas ekscytująca literacka przygoda – „wejść” do głowy obcokrajowca i spojrzeć na Szwecję i Szwedów w sposób, w jaki on to robi. Podczas pracy zastanawialiśmy się nawet nad niektórymi rzeczami, które nam wydawały się oczywiste, a gdy już przyjęliśmy tę perspektywę obcokrajowca – przestały takimi być. Najpierw znalezienie, a później opisanie tych wszystkich kwestii stanowiło dla nas największą frajdę w całym procesie tworzenia książki. Tak długo nad pewnymi przedstawionymi w powieści sytuacjami debatowaliśmy, że w końcu wprowadziliśmy w jej fabule pewne drastyczne zmiany.

Reklama

Czy chcieliście w swojej książce ukazać jakiś konkretny obraz Szwecji? Jedna z bohaterek „Ostatniego życia”, Sisella Bjurwal jest silną kobietą biznesu, szefującą imperium modowemu AckWe, a jej mąż Heimer nie pracuje. Przedstawiliście więc w powieści model rodziny, który stanowi odwrócenie tego tradycyjnego, co można by uznać za bardzo „szwedzkie”. Podobnie jak fakt, że książkowi policjanci sami sprzątają po sobie w kuchni. Z drugiej strony, szwedzcy stróże prawa czasem czują się gorsi od tych pochodzących z USA, co nie do końca pasuje do obrazu perfekcyjnej Szwecji, który często przedstawiany jest w prasie.

Nie zależało nam na ukazaniu Szwecji w jakiś z góry przyjęty sposób. Chodziło raczej o to, by pokazać ją taką, jaką widzimy ją my. Jednocześnie skupiliśmy się też na pewnych kwestiach, jak ta z kuchennymi dyżurami, by pokazać kontrasty. Uwielbiamy poszerzać perspektywę, wprowadzać fabularne twisty, rozszerzać kontekst przedstawianej historii możliwie jak najbardziej. Pisząc, staramy się nie podążać za pierwszym pomysłem, który przyjdzie nam do głowy, ale chcemy wręcz wsiąknąć w opisywaną historię, znaleźć jak najlepszy sposób na opisanie ludzi, miejsc i wydarzeń.

Adderley ma też skomplikowane relacje rodzinne. Nie widział swojej matki i przybranego brata przez dziesięciolecia. Gdy jednak postanowił, że zaangażuje się w pracę nad sprawą zaginięcia Emelie, musiał się ze swoimi bliskimi spotkać ponownie. Jak ważne było dla Was pokazanie tego skomplikowanego, rodzinnego aspektu życia Adderleya?

To jeden z kluczowych elementów książki. „Ostatnie życie” to wręcz powieść przede wszystkim o relacji Johna z jego rodziną. O poczuciu winy, jakie odczuwamy w relacjach z najbliższymi i o tym, jak daleko sięgają nasze obowiązki wobec niej. John – jako dziecko dwojga rodziców o różnych spojrzeniach na życie – jest między tymi dwiema postawami rozdarty. Złożoność jego relacji z matką i bratem i trudność w podjęciu decyzji, jaką rolę powinien w niej odegrać, jest nie tylko kluczowym elementem historii przedstawionej w pierwszym tomie, ale i w całej serii.

Johnowi zależy na tym, by jak najskuteczniej wtopić się w szwedzkie społeczeństwo. Zwłaszcza że ucieka przed ścigającym go gangiem. Jednak dla syna ojca pochodzącego z Afryki i matki-Szwedki nie jest to najłatwiejsze zadanie, tym bardziej, że po latach nie mówi on po szwedzku tak płynnie, jak osoby, które ze Szwecji nigdy nie wyjechały. Czy tworząc taką postać, chcieliście ukazać czytelnikom bohatera innego niż szwedzki everyman?

Tak, zdecydowanie chodziło o to, by się wyróżniał, by był inny. Zależało nam, by uciec od obrazu zgorzkniałego, pijącego na umór policjanta, który niechlujnie się ubiera, a na koncie ma dwa lub trzy rozwody. Adderley miał być jego przeciwieństwem, dlatego nasz bohater bardzo dba o wygląd, dobrą kondycję, starannie dobiera ubrania. Uczyniliśmy go również niezależnym finansowo, co też jest sprzeczne z często występującym obrazem książkowego szwedzkiego policjanta.

Adderley, agent FBI i „twardziel” ma też słabość – ataki paniki, które pojawiają się w jego przypadku w najtrudniejszych sytuacjach – gdy jego życie jest zagrożone. Czy napisaliście o tym, by pokazać, że nawet superman nie może być cały czas silny?

Naszym celem było postawienie Adderleya w sytuacji, gdy jego własny wizerunek zostanie zakwestionowany. Sam lubi postrzegać się jako silnego i niepokonanego agenta FBI, a ataki paniki, które paraliżują go w krytycznych sytuacjach, powodują, że płacze jak dziecko. To coś, co trudno mu zaakceptować, od czego nie da się uciec poprzez zaprzeczanie, ignorowanie problemu. Zmuszamy go więc, by wsłuchał się w siebie, by sam doszedł do momentu, w którym uda mu się zapanować nad atakami. Chcieliśmy mu udowodnić, że nawet John Aderley nie radzi sobie ze wszystkim! (śmiech)

Macie doświadczenie w dziennikarstwie, pisaniu scenariuszy, reżyserii. „Ostatnie życie” wydaje się gotowym materiałem na serial kryminalny. Czy chcielibyście się podjąć jego realizacji lub zgodzilibyście się na to, by nakręcił go ktoś inny?

Jeszcze przed przystąpieniem do pracy myśleliśmy o tym, by nakręcić wspólnie serial. Doszliśmy jednak do wniosku, że one często są tworzone na podstawie książek, więc napisaliśmy powieść. Nie przeszkadzałoby nam zupełnie, gdyby ktoś chciał ją przenieść na ekran, bo bardzo fajnie byłoby kiedyś zobaczyć na nim Adderleya. Z drugiej strony, nie jesteśmy jeszcze gotowi, by zrobić to sami, więc jeśli coś ma się wydarzyć, prawdopodobnie będziemy musieli przekazać odpowiedzialność za realizację serialu komuś, kto ma większą wiedzę w tej dziedzinie.

Reklama

Czy macie już konkretne plany, związane z tym, ile książek miałoby się znaleźć w cyklu o Adderleyu? Czytelnicy z pewnością z niecierpliwością będą ich oczekiwać.

Na razie możemy obiecać, że napiszemy cztery książki o Johnie. Czy będzie ich więcej? Być może, ale cztery to minimum.

Dziękuję za rozmowę!

O autorach

Peter Mohlin i Peter Nyström dorastali razem w małym szwedzkim miasteczku. W wieku dziesięciu lat stworzyli pierwszą wspólną powieść kryminalną. Po wielu latach profesjonalnego pisania do prasy, reżyserowania i tworzenia scenariuszy zdecydowali się powrócić do pomysłu z dzieciństwa. Zdali sobie sprawę, że ich mocne strony – cięte pióro dziennikarskie połączone z wyczuciem dramaturgii i dialogu właściwe scenarzystom – to owocne połączenie, dzięki któremu światło dzienne ujrzała ich debiutancka powieść kryminalna.

Fragment książki „Ostatnie życie”:

Ostatnie życie

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Powieść „Ostatnie życie” jest już do kupienia w księgarni online.

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Anna Sierant 07.05.2021 16:08
Czytelnik

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd