-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać381 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
"Ta szkoła była teraz niebezpieczna. Przerażeni ludzie robili przerażające rzeczy, nawet dzieciaki. Sam wiedział to z doświadczenia. Strach potrafił być niebezpieczny. Mógł sprawić, że ludziom stanie się krzywda. A w tej szkole teraz królował strach. Życie w Perdido Beach się zmieniło. Wydarzyło się coś wielkiego i okropnego."
Pamiętam, że swego czasu o tej serii mówili wszyscy, ale minęło prawie 20 lat, więc miałam wątpliwości, czy wznawianie jej po tak długim czasie to dobry pomysł.
Okazało się, że pomysł był świetny.
Szczerze, może to jeszcze zbyt duża euforia po lekturze, ale zgadza się tutaj absolutnie wszystko, ja po prostu przepadłam podczas czytania.
Brutalna, pełna niespodziewanych zwrotów akcji fabuła poprowadzona jest perfekcyjnie, ale przede wszystkim przeraża tym, jak pokazuje, co się dzieje z ludźmi, którzy zostaną postawieni w ekstremalnych sytuacjach. Nieważne, czy masz 14 czy 40 lat, strach i walka o przetrwanie potrafią wyciągnąć z nas to, co najlepsze lub to, co najgorsze i że nigdy nie jest to tak oczywiste, jakby się mogło wydawać. Nasi młodzi bohaterowie szybko i boleśnie nauczą się, że nie ma tylko tych dobrych i tych złych i że sami, mimo najlepszych chęci, będą postępować moralnie wątpliwie.
Ogromne pozytywne zaskoczenie, pochłaniająca i wbrew pozorom dająca do myślenia. Czytajcie.
"Ta szkoła była teraz niebezpieczna. Przerażeni ludzie robili przerażające rzeczy, nawet dzieciaki. Sam wiedział to z doświadczenia. Strach potrafił być niebezpieczny. Mógł sprawić, że ludziom stanie się krzywda. A w tej szkole teraz królował strach. Życie w Perdido Beach się zmieniło. Wydarzyło się coś wielkiego i okropnego."
Pamiętam, że swego czasu o tej serii mówili...
"Dlatego oprzyj się, odpręż i słuchaj. Kej?
Bo dzisiaj, w obryzganym księżycowym mroku, nadszedł czas, żebyśmy znowu stworzyły coś pięknego."
🐇
Tęskniliście?
Zatem witajcie z powrotem w psychodelicznym i całkowicie uzależniającym świecie Mony Awad.
Myślicie, że znacie już całą historię, bo Samantha już ją opowiedziała?
Cóż, teraz poznacie ją z punktu widzenia Króliczków.
Poza tym pojawi się ktoś (coś) jeszcze, kogo zupełnie się nie spodziewacie… Aerius.
Nie bójcie się wpaść do króliczej nory, w której toksyczne relacje, obsesje i chore ambicje przeplatają się nawzajem.
Po prostu dajcie się porwać tej abstrakcyjnej, makabrycznej, ale przede wszystkim diabelnie fascynującej historii.
Z całą pewnością nie jest to książka dla wszystkich. Jest dziwna, pokręcona i nieokiełznana, ale w moim odczuciu to są jej zalety. Trudno ją opowiedzieć i trudno ją jednoznacznie określić.
Ale dla mnie jest Arcygenialna.
"Dlatego oprzyj się, odpręż i słuchaj. Kej?
Bo dzisiaj, w obryzganym księżycowym mroku, nadszedł czas, żebyśmy znowu stworzyły coś pięknego."
🐇
Tęskniliście?
Zatem witajcie z powrotem w psychodelicznym i całkowicie uzależniającym świecie Mony Awad.
Myślicie, że znacie już całą historię, bo Samantha już ją opowiedziała?
Cóż, teraz poznacie ją z punktu widzenia...
"Gdyby przez cały ten czas, który spędziłam na planowaniu jego upadku, wyraził choć odrobinę żalu za odebranie mnie matce lub okazał choć odrobinę troski o moje dobro, kiedy kształtował mnie na idealną broń – może wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej. Zamiast tego czekał z tym aż do teraz, kiedy było to dla niego korzystne. Kiedy było już za późno."
🦾
Ciekawie wykreowany świat, nieszablonowa fabuła, perfekcyjnie poprowadzone sceny akcji, budzące obrzydzenie, przerażające potwory i bohaterowie, którzy roztrzaskają wam serca na tysiąc kawałków.
Historia Almy i Astera jest mroczna i brutalna nie tylko na poziomie fizycznym, ale też emocjonalnym. Nie znajdziecie w niej tych dobrych i tych złych, magia nie będzie remedium na całe zło, a zakończenie, no cóż, na pewno o nim nie zapomnicie.
Będzie tak trudno i boleśnie, jak może być, ale uwierzcie mi, będziecie zachwyceni każdą sekundą, jaką spędzicie z tą książką.
"Gdyby przez cały ten czas, który spędziłam na planowaniu jego upadku, wyraził choć odrobinę żalu za odebranie mnie matce lub okazał choć odrobinę troski o moje dobro, kiedy kształtował mnie na idealną broń – może wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej. Zamiast tego czekał z tym aż do teraz, kiedy było to dla niego korzystne. Kiedy było już za późno."
🦾
Ciekawie wykreowany...
"Jednak niektóre rzeczy nie pozostaną w mroku, nawet gdy są trzymane pod kluczem, zakneblowane i przykute łańcuchem, gdy się im grozi i zmusza do milczenia. Niektóre rzeczy są silniejsze od strachu."
🍎
Za dużo, za szybko. Właśnie tak podsumowałabym „Siedem śmiertelnych cierni”.
Motyw „enemies to lovers” nie może aż tak pędzić. W jednym rozdziale Viola i Roze się nienawidzą, a w następnym są sobą bardziej niż zauroczeni. Podobnie jest z fabułą – wszystko dzieje się teraz, natychmiast. Zwroty akcji, choć niektóre naprawdę ciekawe, pojawiają się jeden po drugim. W rezultacie nie mamy czasu, żeby bardziej wczuć się w historię, poznać ten świat i zbliżyć się do bohaterów.
Poza tym niektóre sceny zbyt dosłownie nawiązują do Harry’ego Pottera (Hermiona i Draco), o wiele bardziej wolę te nawiązujące do bajki o Królewnie Śnieżce.
Natomiast to, co mi się podobało, to pomysł, aby każdy z siedmiu dni zaczynał się fragmentem baśni, postać królowej oraz samo zakończenie.
Nie jest też tak, że ta książka jest jakoś bardzo zła; powiedziałabym raczej, że nie do końca przemyślana. Mam wrażenie, że gdyby rozpisać ją na dwie części, to byłoby naprawdę dobrze.
"Jednak niektóre rzeczy nie pozostaną w mroku, nawet gdy są trzymane pod kluczem, zakneblowane i przykute łańcuchem, gdy się im grozi i zmusza do milczenia. Niektóre rzeczy są silniejsze od strachu."
🍎
Za dużo, za szybko. Właśnie tak podsumowałabym „Siedem śmiertelnych cierni”.
Motyw „enemies to lovers” nie może aż tak pędzić. W jednym rozdziale Viola i Roze się...
"Panika każe mi krzyczeć i bezlitośnie duszę w sobie ten odruch, sztywniejąc do tego stopnia, że zaczynam czuć się odrętwiała, obca we własnym ciele. Powtarzam sobie, że jestem martwa w środku. Od lat."
🔅
Naprawdę trudno ocenić mi tę książkę.
Z jednej strony mam ogromny sentyment do tej serii i wspaniale było wrócić do tego uniwersum. Z drugiej natomiast trudno zignorować fakt, że coś tutaj poszło nie tak, jak trzeba. Rozumiem, że to dopiero początek zupełnie nowego rozdziału, ale mimo to uważam, że i tak powinna wypaść lepiej.
Zabrakło tutaj przede wszystkim wyważenia między fabułą a bohaterami. W rezultacie sytuacja wygląda tak, że fabuła się wlecze, natomiast wątek romantyczny między Jamesem a Rosabelle „pędzi na łeb na szyję”. Przez to ciężko jest wciągnąć się w historię, a główni bohaterowie są nam trochę obojętni. Mam wrażenie, że ta część o wiele lepiej sprawdziłaby się jako nowelka niż pełnowymiarowa książka.
Wierzę jednak, że to tylko drobne potknięcie przed kolejnymi tomami.
"Panika każe mi krzyczeć i bezlitośnie duszę w sobie ten odruch, sztywniejąc do tego stopnia, że zaczynam czuć się odrętwiała, obca we własnym ciele. Powtarzam sobie, że jestem martwa w środku. Od lat."
🔅
Naprawdę trudno ocenić mi tę książkę.
Z jednej strony mam ogromny sentyment do tej serii i wspaniale było wrócić do tego uniwersum. Z drugiej natomiast trudno zignorować...
"Świat zbudowany na kłamstwach. Nieprawdziwa rzeczywistość. Impas, który może przełamać tylko ten, kto urośnie w siłę wystarczająco, by zabić bogów".
🔸️
"Już i tak opowiedziałam masom mnóstwo kłamstw. Czymże będzie kolejne, jeśli chcę zyskać ich miłość i wsparcie?"
🔶️🔶️
Zapomniałam, jak bardzo podobała mi się ta historia.
Fabuła "Niebiańskiego tyrana" zaczyna się praktycznie w tym samym momencie, w którym skończył się pierwszy tom. Zeitan po dramatycznych wydarzeniach będzie musiała podjąć strategiczne decyzje i ponieść ich konsekwencje. Powiem tylko tyle, że będzie się działo.
Zapomniałam też, jak bardzo lubiłam Zeitan, prawdziwą "badass", którą napędza gniew, pragnienie zemsty, ale przede wszystkim walka o lepszy świat. Jest okrutna, bezwzględna i gotowa na wszystko.
Jednak tym razem będzie musiała nauczyć się poruszać w bezwzględnym świecie politycznych intryg i manipulacji.
Nowy wątek romantyczny, który się tu pojawia, jest delikatnie mówiąc, mocno niestandardowy. Będziecie go uwielbiać albo nienawidzić, albo jedno i drugie. Z całą pewnością nie będziecie się nudzić.
Długo wyczekiwana, ale jak najbardziej satysfakcjonująca kontynuacja „Żelaznej wdowy”.
"Świat zbudowany na kłamstwach. Nieprawdziwa rzeczywistość. Impas, który może przełamać tylko ten, kto urośnie w siłę wystarczająco, by zabić bogów".
🔸️
"Już i tak opowiedziałam masom mnóstwo kłamstw. Czymże będzie kolejne, jeśli chcę zyskać ich miłość i wsparcie?"
🔶️🔶️
Zapomniałam, jak bardzo podobała mi się ta historia.
Fabuła "Niebiańskiego tyrana" zaczyna się...
"Istnieje wyrażenie, wedle którego nie powinno się poznawać swoich idoli; w końcu je rozumiem. Gdyby nie polubił mojej osobowości, to jeszcze jakoś bym to przeżyła. Ale że ma mnie za mierną łyżwiarkę... Tego nie potrafię przełknąć."
••
"Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale to nic.
Nie potrzebujemy chemii ani zgrania.
To właśnie to napięcie... mieszanka rywalizacji, złośliwości i pożądania, zapewni nam zwycięstwo."
❄️
Idealnie zimowa historia nie istnieje? Cóż, po przeczytaniu tej książki możliwe, że zmienicie zdanie.
Przede wszystkim jest na maksa zimowo (chociaż nie świątecznie), romantycznie ze szczyptą pikanterii, zabawnie, ciut dramatycznie i tak jakoś ogólnie przytulnie. A jeżeli tak się składa, że jesteście fanami łyżwiarstwa figurowego, to niestety nie ma dla was ratunku, przepadniecie.
Ta część zdecydowanie jest mniej dramatyczna od poprzedniej, różni się zarówno klimatem, jak i kreacją bohaterów. Podejrzewam, że to celowe działanie autorki, aby kolejne tomy były różnorodne, odzwierciedlając tym samym pory roku. Co więcej, brak jakichkolwiek spoilerów sprawia, że możemy je czytać w dowolnej kolejności.
Herbata lub kawa, kocyk oraz egzemplarz "Zimy, by się nie zakochać". Dla mnie brzmi to jak pełnia szczęścia.
"Istnieje wyrażenie, wedle którego nie powinno się poznawać swoich idoli; w końcu je rozumiem. Gdyby nie polubił mojej osobowości, to jeszcze jakoś bym to przeżyła. Ale że ma mnie za mierną łyżwiarkę... Tego nie potrafię przełknąć."
••
"Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale to nic.
Nie potrzebujemy chemii ani zgrania.
To właśnie to napięcie... mieszanka rywalizacji, złośliwości i...
"Może jestem głupi i nierozważny, ale w moim życiu już od prawie roku panowały spokój oraz ład i nikt poza duszami nie próbował mnie zamordować. Możliwe, że trochę nawet się tu nudziłem. A w dodatku Livia rzeczywiście potrzebowała kogoś, kto przynajmniej spróbowałby jej przypilnować, żeby tym jednym wyjazdem nie nawróciła całej Hatarii na kult Matki. A wiem, że byłaby w stanie to zrobić, martwiły mnie tylko konsekwencje."
🧟♂️
Wyśmienita. Tylko tak mogę określić kolejną część przygód Maxa Opoki i Livi z Zimowej Puszczy, która stała się pełnoprawną bohaterką tej serii.
A co nas czeka tym razem?
Królewski Cmentarz Grozy, który funkcjonuje na zupełnie innych zasadach. Niechętni do pomocy opiekunowie, bardzo enigmatyczny dziedzic i przede wszystkim cała galeria "przerażających" dusz. Ja jestem fanką Doktora Plagi.
Jest klimatycznie, ekscytująco, trochę obrzydliwie i makabrycznie (czytaj jako idealnie).
Poza tym relacje między niektórymi bohaterami się zmieniły, co nie jest może zaskakujące, po prostu nie spodziewałam się, że Paulina Hendel pójdzie w tym kierunku. Muszę jednak przyznać, że wyszło to naprawdę dobrze.
Trzecia część, a moje zachwyty nad tą serią nie ustają. Pewniak gwarantujący świetną rozrywkę.
"Może jestem głupi i nierozważny, ale w moim życiu już od prawie roku panowały spokój oraz ład i nikt poza duszami nie próbował mnie zamordować. Możliwe, że trochę nawet się tu nudziłem. A w dodatku Livia rzeczywiście potrzebowała kogoś, kto przynajmniej spróbowałby jej przypilnować, żeby tym jednym wyjazdem nie nawróciła całej Hatarii na kult Matki. A wiem, że byłaby w...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
"- Niektórzy ludzie chowają serce tak głęboko, że są ledwie świadomi jego istnienia. (...)
- Ty jednak zawsze miałaś je na wierzchu. (...) - Otwierałaś się na świat, czułaś wszystko: miłość i ból. Radość, nadzieję i smutek. (...) - Będzie ci ciężko w życiu - (...) - Ale to życie będzie również piękne."
🩸
Napisana z prawdziwym rozmachem, rozgrywająca się przez stulecia opowieść o kobietach. Kobietach, które pragnęły bardziej i chciały czegoś więcej, niż to, co miał im do zaoferowania świat.
Stylowa i krwawa opowieść o wampirach.
Epicka i intymna zarazem.
Przyznaję, trzeba dać tej książce chwilę, żeby „kliknęło”, a gdy już tak się stanie, całkowicie się uzależnicie. Ogromna w tym również zasługa tłumaczenia Macieja Studenckiego.
Prawie 700 stron, ale uwierzcie mi, było warto.
"- Niektórzy ludzie chowają serce tak głęboko, że są ledwie świadomi jego istnienia. (...)
- Ty jednak zawsze miałaś je na wierzchu. (...) - Otwierałaś się na świat, czułaś wszystko: miłość i ból. Radość, nadzieję i smutek. (...) - Będzie ci ciężko w życiu - (...) - Ale to życie będzie również piękne."
🩸
Napisana z prawdziwym rozmachem, rozgrywająca się przez stulecia...
" - Żałoba to dziwny stan. Niektórzy walczą z bólem po stracie bliskich, ich dusze wychodzą z tych zmagań pokryte bliznami. Inni zakopują ów smutek głęboko i żyją dalej, wiedząc, że w każdej chwili może znowu się pojawić. A jeszcze inni grzęzną w miejscu, bo żal ciąży im niczym kamień młyński u szyi. Każde przypomnienie o stracie sprawia, że ten ciężar staje się jeszcze większy. – Zwróciła głowę tak, że Quil widział jej profil. - Ty i ja, siostrzeńcze, grzęźniemy. A ja nie chcę widzieć, jak idziesz na dno."
••
"Hasło 《W imieniu ludu》 było skąpaną we krwi tarczą, którą zasłaniali się tyrani we wszystkich częściach świata."
🌪🌪
Zło, które pojawiło się w Imperium, przybrało najokrutniejszą z twarzy, tym bardziej niebezpieczną, gdyż anonimową.
Dopiero co otrząsnęłam się po wydarzeniach z finałowego tomu serii "A z popiołów zrodzi się ogień", ale nie mogłam się powstrzymać i od razu sięgnęłam po jej kontynuację.
Jeśli liczycie, że nowe pokolenie bohaterów będzie miało łatwiej, cóż, jesteście w błędzie. Tym razem prym wiodą postacie, które, gdy o nich czytaliśmy poprzednim razem, były zaledwie dziećmi lub jeszcze się nawet nie urodziły. Bez obaw, ich przygody pochłoną was równie mocno. Będzie brutalnie, magicznie i ekscytująco, a nieokiełznany świat Imperium po raz kolejny was zahipnotyzuje.
Przyczepię się tylko do jednej rzeczy, a mianowicie do tego, że dzieje się tutaj naprawdę dużo, przez co odniosłam wrażenie, że niektóre wątki trochę za szybko się potoczyły. Ale może to tylko moje odczucie, ponieważ ja uwielbiam to uniwersum i nie chcę się z nim żegnać, a ta historia ma podobno tylko dwa tomy.
Zdecydowanie potrzebuję o wiele więcej.
Czytajcie.
" - Żałoba to dziwny stan. Niektórzy walczą z bólem po stracie bliskich, ich dusze wychodzą z tych zmagań pokryte bliznami. Inni zakopują ów smutek głęboko i żyją dalej, wiedząc, że w każdej chwili może znowu się pojawić. A jeszcze inni grzęzną w miejscu, bo żal ciąży im niczym kamień młyński u szyi. Każde przypomnienie o stracie sprawia, że ten ciężar staje się jeszcze...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
"Żeby rozgryźć te intelektualne zagwozdki, musisz odrzucić intuicję i wszystko to, co samo ci się nasuwa. Jeśli odpowiesz bez namysłu, już po tobie. Pomyślisz dwa razy, masz cień szansy."
🔍🔍
Krótkie łamigłówki oraz zwięzłe i wyczerpujące odpowiedzi.
Na pierwszy rzut oka wydają się one proste, ale gwarantuję, że w większości z nich popełnicie błąd.
Dobra wiadomość jest taka, że nie będziecie jedyni.
Z jednej strony to dobra zabawa, z drugiej spora frustracja: "przecież to było takie proste i logiczne".
Te zabawy uswiadamiają po raz kolejny jak skomplikowane są meandry ludzkiego umysłu, przy okazji bedąc dla niego świetną gimnastyką.
Zajmująca i pouczająca rozrywka.
"Żeby rozgryźć te intelektualne zagwozdki, musisz odrzucić intuicję i wszystko to, co samo ci się nasuwa. Jeśli odpowiesz bez namysłu, już po tobie. Pomyślisz dwa razy, masz cień szansy."
🔍🔍
Krótkie łamigłówki oraz zwięzłe i wyczerpujące odpowiedzi.
Na pierwszy rzut oka wydają się one proste, ale gwarantuję, że w większości z nich popełnicie błąd.
Dobra wiadomość jest...
"- Zostałaś zniszczona, owszem, ale zauważ: rozbite rzeczy mają najostrzejsze krawędzie. Potrafią być śmiercionośne. Nikt się nie spodziewa ataku z ich strony, wszyscy je lekceważą."
🌅🌅
Finałowy tom serii "A z popiołów zrodzi się ogień" sprawił, że wyrażenie "szczęśliwe zakończenie" zyskało gorzki smak. Z punktu widzenia fabuły jest ono perfekcyjne, czytelnicy za to mogą mieć odmienne zdanie, ponieważ muszą się przygotować, że będzie bolało jak diabli.
Niektóre plot twisty przewidziałam, inne z kolei kompletnie mnie zaskoczyły. Poprzednie części dawały przedsmak tego, co się może wydarzyć. Wiedziałam, że będzie ciężko i wydawało mi się, że byłam na to przygotowana, jak się okazało, nie do końca. Moja dobra rada: nie czytajcie ostatnich stu stron, jeśli będziecie między ludźmi.
Wciąż podtrzymuję swoje zdanie, że Helene Aquilla vel Krwawy Krogulec to jedna z najlepiej wykreowanych i poprowadzonych bohaterek fantasy. Według mnie to właśnie ona jest sercem tej historii. Nigdy o niej nie zapomnę, podobnie jak o całej serii.
Dla mnie łamiący serce majstersztyk.
"- Zostałaś zniszczona, owszem, ale zauważ: rozbite rzeczy mają najostrzejsze krawędzie. Potrafią być śmiercionośne. Nikt się nie spodziewa ataku z ich strony, wszyscy je lekceważą."
🌅🌅
Finałowy tom serii "A z popiołów zrodzi się ogień" sprawił, że wyrażenie "szczęśliwe zakończenie" zyskało gorzki smak. Z punktu widzenia fabuły jest ono perfekcyjne, czytelnicy za to mogą...
"Uscinski iParent piszą, że «teorie spiskowe są dla przegrywów - w sensie opisowym, nie wartościującym», ale zapominają dodać, że występowanie w roli «przegrywa» bywa też świadomą decyzją polityczną zwycięzców."
🗽🛸
Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki przedstawiona z perspektywy teorii spiskowych. Brzmi poważnie? Niby tak, ale nie ma się czego bać, ponieważ jest bardzo prawdopodobne, że niespodziewanie połkniecie historycznego bakcyla.
Całość jest napisana lekko i nie jest przegadana, nie zarzuca nas też suchymi faktami, tylko opowiada o wydarzeniach na zasadzie związków przyczynowo-skutkowych, dzięki czemu jest ona łatwo przyswajalna, nawet dla laika. Z tego też powodu ta pozycja będzie idealna dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę zarówno z historią, jak i z tego typu literaturą. Ci bardziej zaawansowani może "nie odkryją Ameryki", ale i tak powinni się dobrze bawić.
Niezależnie od tego, jakie przemyślenia będziecie mieć po lekturze, pamiętajcie, że "The truth is out there" 😉
"Uscinski iParent piszą, że «teorie spiskowe są dla przegrywów - w sensie opisowym, nie wartościującym», ale zapominają dodać, że występowanie w roli «przegrywa» bywa też świadomą decyzją polityczną zwycięzców."
🗽🛸
Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki przedstawiona z perspektywy teorii spiskowych. Brzmi poważnie? Niby tak, ale nie ma się czego bać, ponieważ jest bardzo...
"- W przeciwieństwie do nich jednak ja nie udaję twojej przyjaciółki – mówię, nadal opanowana. - Nigdy nie wbiję ci noża w plecy. Będę celowała prosto w serce, upewniwszy się, że zobaczysz, jak zadaję cios."
🎻🎻🎻
Uprzywilejowana, wyrachowana grupa młodych ludzi i zbrodnia, o którą posądzony zostaje jeden z nich. Brzmi znajomo, trochę jak połączenie "Plotkary" i "Słodkich kłamstewek", możliwe, ale nie dajcie się zwieść i dajcie się zaskoczyć, bo będzie zdecydowanie lepiej.
Edynburg idealnie ilustruje tę opowieść, jest romantyczny, zmysłowy i niepokojący jednocześnie.
Bohaterowie, cóż, powiedzmy, że są niejednoznaczni i skomplikowani, chociaż na usta cisną mi się mniej cenzuralne słowa.
Autorka ma bardzo przyjemne i plastyczne pióro, które sprawia, że już pierwsze strony wciągają czytelnika w fabułę, która ma w sobie to magiczne coś, a piszę to, chociaż przewidziałam "kto zabił" gdzieś w połowie książki.
Podsumowując, nie jest to wcale taka oczywista historia, jak można by zakładać. Nie jest tutaj tak romantycznie, jak myślałam, że będzie, ale za to jest bardziej dramatycznie, a nawet mroczniej, niż się spodziewałam...
Bez wątpienia "must read" tej jesieni.
"- W przeciwieństwie do nich jednak ja nie udaję twojej przyjaciółki – mówię, nadal opanowana. - Nigdy nie wbiję ci noża w plecy. Będę celowała prosto w serce, upewniwszy się, że zobaczysz, jak zadaję cios."
🎻🎻🎻
Uprzywilejowana, wyrachowana grupa młodych ludzi i zbrodnia, o którą posądzony zostaje jeden z nich. Brzmi znajomo, trochę jak połączenie "Plotkary" i "Słodkich...
"Wszystko jest szarawe i nijakie, aż czuję, jak w moje serce wstępuje spokój. Jeszcze te drzewa, które już powoli mienią się wszelkimi odcieniami żółci, pomarańczu i czerwieni. Cudowne.
Gdybym tylko mogła otworzyć okno i wciągnąć do płuc zapach jesiennego rozkładu…"
************
Po pierwsze, "The ASMR (Arrogant - Sexy - Messy - Roommate) to przede wszystkim komedia, a dopiero później romans.
On, uroczy i pomocny optymista. Ona, rozmiłowana w malkontenctwie, mocno przypomina filmową Wednesday.
Razem tworzą przezabawny duet, pomiędzy którym cały czas iskrzy. Splot niespodziewanych zdarzeń sprawia, że zostają współlokatorami, następnie parą (oczywiście udawaną), pojawia się też delikatny wątek sensacyjny, a to wszystko otulone jesienną scenerią deszczowych dni, spadających liści i długich wieczorów.
Muszę też wspomnieć o określeniach, którymi Cameron zwraca się do Parker, m.in. "burzowa chmurko" czy "chryzantemko", są naprawdę słodkie.
Jest lekko, klimatycznie i odrobinę absurdalnie, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
Nie bierzcie tej historii zbyt serio i bawcie się dobrze.
"Wszystko jest szarawe i nijakie, aż czuję, jak w moje serce wstępuje spokój. Jeszcze te drzewa, które już powoli mienią się wszelkimi odcieniami żółci, pomarańczu i czerwieni. Cudowne.
Gdybym tylko mogła otworzyć okno i wciągnąć do płuc zapach jesiennego rozkładu…"
************
Po pierwsze, "The ASMR (Arrogant - Sexy - Messy - Roommate) to przede wszystkim komedia, a...
"Jak tak dalej pójdzie, pomyślała zrezygnowana, nie wiadomo, co się okaże większym zagrożeniem: śmiertelnie niebezpieczny las czy konieczność wspólnego spędzenia przez tę grupę kilku następnych dni."
************
Przyznam, że na początku trudno było mi wczuć się w tę historię. Mimo że od początku dużo się dzieje, a rozdziały są krótkie, więc czyta się ją przyjemnie, tak naprawdę wciągnęłam się gdzieś od połowy. Zdecydowanie zabrakło mi bardziej szczegółowego przedstawienia i pogłębienia całego uniwersum i tego, jak ono funkcjonuje.
Natomiast gdy już ta wspomniana połowa minęła, przepadłam, a sama końcówka sprawiła, że zapomniałam o wcześniejszych niedoskonałościach.
Z całą pewnością największym atutem tej książki są bohaterowie i mam tu na myśli całą siódemkę. Dynamika, jaka jest pomiędzy nimi, ich wzajemne przekomarzania, kłótnie i skomplikowane korelacje, napędzają fabułę bardziej niż sceny akcji.
Moje pierwsze spotkanie z Kaylie Smith może mnie nie zachwyciło, ale zaciekawiło na tyle, że sięgnę po jej kolejne książki. Tym bardziej, że mam u siebie na półce "Phantasmę".
"Jak tak dalej pójdzie, pomyślała zrezygnowana, nie wiadomo, co się okaże większym zagrożeniem: śmiertelnie niebezpieczny las czy konieczność wspólnego spędzenia przez tę grupę kilku następnych dni."
************
Przyznam, że na początku trudno było mi wczuć się w tę historię. Mimo że od początku dużo się dzieje, a rozdziały są krótkie, więc czyta się ją przyjemnie, tak...
"- Bo nic na świecie nie jest sprawiedliwe. Niektórzy z nas mają szampana i zamordowane matki. Inni dostają klasztor i żywe matki, które pojawiają się akurat w dogodnym momencie. Lepiej jest nauczyć się żyć z tym, co życie ci daje, niż narzekać, jakby to mogło uczynić jakąś różnicę."
************
Magia dla najbogatszych i uprzywilejowanych?
To nie może się dobrze skończyć, tym bardziej, że dziedziczka dzierżącego władzę rodu została zamordowana, a planujący rebelię, nieobliczalni Grimowie, są coraz bliżej.
Wszystko się tutaj zgadza.
Ciekawa i zgrabnie poprowadzona fabuła, która sprawia, że praktycznie nie wiadomo kiedy znika prawie 500 stron. Rodzina Holtzfallów, ich pokręcone relacje, tajemnice, zbrodnie oraz brutalne próby mające na celu wyłonić nowego dziedzica rodu. Dobrze wykreowani bohaterowie, zarówno ci pierwszo- jak i drugoplanowi, charakterni i nieprzesłodzeni. Podobnie z resztą jak wątki romantyczne, które zagęszczają akcję, ale nie stanowią jej centrum.
Jednak tym, co wyróżnia tę historię od innych, to jej pełen dekadencji klimat, w którym magia jest w rękach rozpieszczonych celebrytów.
Można oczywiście marudzić, że niektóre zwroty akcji dało się przewidzieć, ale po co, skoro zabawa jest znakomita.
"- Bo nic na świecie nie jest sprawiedliwe. Niektórzy z nas mają szampana i zamordowane matki. Inni dostają klasztor i żywe matki, które pojawiają się akurat w dogodnym momencie. Lepiej jest nauczyć się żyć z tym, co życie ci daje, niż narzekać, jakby to mogło uczynić jakąś różnicę."
************
Magia dla najbogatszych i uprzywilejowanych?
To nie może się dobrze skończyć,...
"Znam uczucie, które właśnie mnie przenika, aż nazbyt dobrze: wrażenie, że cała ciężka praca i wszystkie moje wysiłki zdały się na nic. Wszystko jest kłamstwem. Wszyscy są okrutni oraz bezlitośni, a sprawiedliwość nie istnieje.
Miałam już kiedyś takie poczucie; przetrwam je teraz podobnie jak przedtem. Na tym piekielnym świecie, w chaosie krwawego szaleństwa, na sprawiedliwość mogą liczyć tylko ci, którzy sami po nią sięgną. Niech mnie diabli, jeśli nie będę jedną z nich."
************
Tak zupełnie szczerze, to nie wiem, co napisać, ponieważ jeszcze wciąż układam sobie w głowie to, co się tutaj wydarzyło.
Mimo że czytając cały czas czułam, że będzie źle, to i tak nie byłam dostatecznie przygotowana. A powinnam była wiedzieć lepiej.
Dla wszystkich, którzy jeszcze nie znają tej serii, to nie jest cozy romantasy. To brutalna, nieprzewidywalna i niezwykle dramatyczna historia, której każda część jest emocjonalnym tornadem. Jeżeli coś tutaj zapowiada się źle, to bądźcie pewni, że będzie jeszcze gorzej.
Po kolejnym tomie wciąż podtrzymuję swoje zdanie, że Helene Aquilla vel Krwawy Krogulec to jedna z moich ulubionych książkowych bohaterek, chociaż przyznaję, że w całym swoim okrucieństwie w dziwny sposób fascynuje mnie również Keris Veturia. Niepokoi mnie za to fakt, że ich historie zaczynają być do siebie niebezpiecznie podobne.
Na chwilę obecną nie pozostaje mi nic innego, jak przygotować się psychicznie na finał, który już we wrześniu, a was zachęcić do czytania.
Czytajcie koniecznie.
"Znam uczucie, które właśnie mnie przenika, aż nazbyt dobrze: wrażenie, że cała ciężka praca i wszystkie moje wysiłki zdały się na nic. Wszystko jest kłamstwem. Wszyscy są okrutni oraz bezlitośni, a sprawiedliwość nie istnieje.
Miałam już kiedyś takie poczucie; przetrwam je teraz podobnie jak przedtem. Na tym piekielnym świecie, w chaosie krwawego szaleństwa, na...
"- Gdzie sie podziała ta cichutka dziewczynka, która była ze mną w lochu?
Wiem, że tylko się droczy, ale odpowiadam poważnie, nie spuszczając z niego oczu:
- Nie przeżyła."
••
" [...] Choćby sprawy wygladały nie wiem jak ponuro, to gwiazdy zawsze wytyczają ci droge, o którą warto zawalczyć.
- A jeśli ma się nad sobą wyłącznie przeklęte gwiazdy?
[...]
- Wtedy trzeba sobie znaleźć nowy świat z zupełnie nowym nocnym niebem. – [...] Oraz przyjaciól, którzy ci pokażą, jak się tam dostać."
************
Ta książka raczej nie zmieni waszego życia, co więcej, spokojnie moglibyście się bez niej obejść, ale... Gdy już ją poznacie, wystarczy wam dosłownie pierwszy rozdział i przepadniecie.
"Nasze przeklęte gwiazdy" zaczynają się parę lat po wydarzeniach z poprzednich tomów i choć można ją od biedy czytać jako odrębną całość, to jednak ściśle nawiązuje do minionych wydarzeń, więc zachęcam do czytania po kolei.
Fabuła toczy się dwutorowo, pomiędzy dwiema parami, więc dzieje się tutaj naprawdę dużo. Każdy rozdział kończy się w kluczowym momencie, co sprawia, że odłożenie tej książki staje się praktycznie niewykonalne. A samo zakończenie, mimo że dosyć przewidywalne, to i tak sprawiło, że będę niecierpliwie czekać na dalszy ciąg.
Nie zawsze potrzebuję nie wiadomo jak skomplikowanej historii, czasami wystarczy mi pełna magii, romantyczna bajka.
"- Gdzie sie podziała ta cichutka dziewczynka, która była ze mną w lochu?
Wiem, że tylko się droczy, ale odpowiadam poważnie, nie spuszczając z niego oczu:
- Nie przeżyła."
••
" [...] Choćby sprawy wygladały nie wiem jak ponuro, to gwiazdy zawsze wytyczają ci droge, o którą warto zawalczyć.
- A jeśli ma się nad sobą wyłącznie przeklęte gwiazdy?
[...]
- Wtedy trzeba sobie...
"- Możesz sobie sądzić, Michaile, że pragnę śmierci, ale oboje wiemy, że już mi ją dałeś. Przecież ja nie żyję. Nie żyję od chwili, gdy cię poznałam."
"- Dlaczego zawsze traktujemy ich najgorzej? Tych, których najbardziej kochamy?
Nie umiem dłużej milczeć.
- Bo nam wolno - mamroczę. – Bo to bezpieczne."
Po długiej przerwie powracamy w towarzystwie wampirów do uniwersum Shelby Mahurin. I jedno mogę wam powiedzieć: warto było czekać.
Jest naprawdę "upiornie" 😉 i klimatycznie, pojawiają się nowe wątki, a na te stare spojrzymy w zupełnie nowy sposób. Poznacie też Śmierć i to we własnej osobie, więc z całą pewnością nie będziecie się nudzić.
Jednak dla mnie to przede wszystkim powrót do dobrze znanych bohaterów, którzy oprócz tego, że będą musieli ocalić świat przed upadkiem, to także będą musieli zmierzyć się z własnymi demonami lub nauczyć się z nimi żyć, chociaż być może pojawi się inna opcja...
Podsumowując, wampiry mają się znakomicie, a opowieści o nich nigdy mi się nie znudzą.
"- Możesz sobie sądzić, Michaile, że pragnę śmierci, ale oboje wiemy, że już mi ją dałeś. Przecież ja nie żyję. Nie żyję od chwili, gdy cię poznałam."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"- Dlaczego zawsze traktujemy ich najgorzej? Tych, których najbardziej kochamy?
Nie umiem dłużej milczeć.
- Bo nam wolno - mamroczę. – Bo to bezpieczne."
Po długiej przerwie powracamy w towarzystwie wampirów do uniwersum...