-
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać15 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać48
Biblioteczka
2026-03-30
2026-03-26
Zaskakujące, ale ten tom jest lepszy od pierwszego. I nie tylko dlatego, że poprzedni jest tak słaby, że trudno napisać cokolwiek gorszago.
Akcja nabiera tempa, zdecydowanie na plus ograniczone wątki "fantastyczne", żeby napisać ładniej a nie prawdziwie. Czyta się długo i czasem nuży, mimo krótkich rozdziałów, ale jak napisal już Anonim, zwany Gallem długo by o tym pisać, a nie powinien pomazaniec na pomazańca ręki podnosić. No, ale Gall liczył na zapłatę od Krzywoustego, a tu czytelnik ma wybór - czytać, czy nie czytać
Zaskakujące, ale ten tom jest lepszy od pierwszego. I nie tylko dlatego, że poprzedni jest tak słaby, że trudno napisać cokolwiek gorszago.
Akcja nabiera tempa, zdecydowanie na plus ograniczone wątki "fantastyczne", żeby napisać ładniej a nie prawdziwie. Czyta się długo i czasem nuży, mimo krótkich rozdziałów, ale jak napisal już Anonim, zwany Gallem długo by o tym pisać, a...
2026-03-23
Rozczarowanie. Odnoszę wrażenie, że autorka pisała metodą ucznia- wszystko, co jej wpadło do głowy. Mamy tytułową zaginioną pacjentkę, korupcję w służbach, samotnego białego wilka, który na własną rękę wymierza sprawiedliwość, lekarza oskarżonego o gwałt, zorganizowane grupy przestępcze- handel narkotykami, narządami, ludźmi, wyłudzanie danych, przypartą do muru matkę niepełnosprawnego dziecka, chorobę neurodegradacyjną i traumę spowodowaną nieobecnością przy śmierci rodzica. Jak dla mnie o kilka grzybów w barszcz za dużo, miotanie się od podejrzenia do podejrzenia wywołuje niesmak u czytelnika i chęć rzucenia tym czytadłem w kąt. Strata pieniędzy.
Rozczarowanie. Odnoszę wrażenie, że autorka pisała metodą ucznia- wszystko, co jej wpadło do głowy. Mamy tytułową zaginioną pacjentkę, korupcję w służbach, samotnego białego wilka, który na własną rękę wymierza sprawiedliwość, lekarza oskarżonego o gwałt, zorganizowane grupy przestępcze- handel narkotykami, narządami, ludźmi, wyłudzanie danych, przypartą do muru matkę...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-15
Cykl wojenny tworzy łączy ze sobą tom pierwszy z drugim i otiwiera szerokie pole dla kolejnych części. Wojna obronna się skończyła, okupacja nabiera tempa. Nowe władze niemieckie instalują się w Poznaniu, walcząc ze sobą o wpływy. W tym wszystkim wierny przysiędze trwa Antoni Fischer, który stracił kontakt z Mikołajewskim. W nowej sytuacji urządza sie też Tolek Grubiński, bar u Okonia trwa niezmiennie, a wszyscy wyczekują francuskiej ofensywy z wiosną. Na razie zbliża sie pierwsza okupacyjna Wigilia. Fischer, pozbawiony zmarwień o los bezpiecznej rodziny, jak zwykle angażuje się w dzialalność na szkodę Niemców, tworzą się pierwsze organizacje konspiracyjne, na razie jeszcze nie bradzo wiadomo, kto jest kim, a tle toczy się śledztwo dotyczące odzykania niesłychanie ważniej teczki, która zaginęła podczas wypadku kolejowego z udziałem jedynego syna Greisera. Tu muszę przyznać, że rozwiązanie akurat tego wątku jest dość mocno naciągane, ale widać, że ta teczka musiała się znaleźć, tak jak przedwojenni współpracownicy Antoniego, bo gra dopiero się rozpoczyna.
Cykl wojenny tworzy łączy ze sobą tom pierwszy z drugim i otiwiera szerokie pole dla kolejnych części. Wojna obronna się skończyła, okupacja nabiera tempa. Nowe władze niemieckie instalują się w Poznaniu, walcząc ze sobą o wpływy. W tym wszystkim wierny przysiędze trwa Antoni Fischer, który stracił kontakt z Mikołajewskim. W nowej sytuacji urządza sie też Tolek Grubiński,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-10
Znakomita. Autorki wykonały kawał dobrej roboty. Jest to rodzaj przewodnika po nekropoliach, tych bardzo znanych i tych znanych wąskiemu gronu osób. Mamy tu majestat śmierci w całej okazłości, od mocno "skostniałego" podejścia, po bardzo radosne przejście na drugą stronę. Oszczędne, ale ciekawe opisy, wskazówki jak dotrzeć do konkretnych miejsc i na co zwrócić uwagę. Polecam
Znakomita. Autorki wykonały kawał dobrej roboty. Jest to rodzaj przewodnika po nekropoliach, tych bardzo znanych i tych znanych wąskiemu gronu osób. Mamy tu majestat śmierci w całej okazłości, od mocno "skostniałego" podejścia, po bardzo radosne przejście na drugą stronę. Oszczędne, ale ciekawe opisy, wskazówki jak dotrzeć do konkretnych miejsc i na co zwrócić uwagę....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-08
Nie lubię książęk sensacyjnych. A jednak z dużą przyjemnością przegryzłam sie przez powieść "Pielgrzym". Zajęło mi to sporo czasu, bo mimo że książka wciąga, od pierwszej do ostatniej strony, to jednak technicznie czytanie jest dość kłopotliwe- duża cegła drobnym drukiem, za ciężka by nosić ze sobą i czytać sześć minut po drodze do pracy. Rozdziały są krótkie i autor ani na minutę nie zwalnia tempa, nie ma żadnego zbędnego opisu. Każdy szczegół ma znaczenie. Motorem działań ludzkich od zarania dziejów są chciwość, zazdrość i zawiedzione nadzieje, a nic nie daje takiej siły do działania, jak miłość. I to wszystko mamy opakowane w bardzo atrakcyjną akcję.
Nie lubię książęk sensacyjnych. A jednak z dużą przyjemnością przegryzłam sie przez powieść "Pielgrzym". Zajęło mi to sporo czasu, bo mimo że książka wciąga, od pierwszej do ostatniej strony, to jednak technicznie czytanie jest dość kłopotliwe- duża cegła drobnym drukiem, za ciężka by nosić ze sobą i czytać sześć minut po drodze do pracy. Rozdziały są krótkie i autor ani na...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03
Wydawało mi się, że dopiero co przeczytałam wspomnienia Cecylii Kukuczki, a to już prawie rok minął. Jej wspomnienia to zapadły mi w pamięć, bo za czasów mojej pierwszej młodości w PRL szalała 'kukuczkomania". Większość ludzi śledziła skąpe doniesienia w DT na temat sukcesów naszych himalaistów. Książka Agnieszki Lis jest literacką fikcją opartą na kanwie prawdziwych wydarzeń. Autorka nie skupia sie na postaci "wielkiego" Jerzego. Operuje formą, która ostatnio jest dość popularna, mianowicie pamiętników, a właściwie listów, które nigdy nie miały być wysłane, a nie zdążyły zostać przeczytane. Mamy zatem najważniejsze momenty, w których żona himalaisty zostaje sama, wspierana przez rodziców i wywodzącą się ze starej nomenklatury przyjaciółkę. Mamy opis przygotowań do kolejnych wypraw, które wymagały mistrzostwa w najpowszechniejszym sporcie PRL- załatwianiu. Mamy opis budzących rozbawienie na Zachodzie, chałupniczo wykonanych i przystosowanych elementów wyposażenia wspinaczkowego i dla kontranstu dobra luksusowe- cenniejsze niż złoto artykuły higieniczne czy pieluchy jednorazowe przywiezione zza żelaznej kurtyny.
Przyjaciółka głównej bohaterki też jest samotną żoną, potem matką, która jednak nie oczekuje wiecznie na męża w rejsie. Żona himalaisty za to odlicza nerwowo, jeszcze tylko pięć wypraw, jeszcze cztery, byle tylko wytrwać do zdobycia korony Ziemi, i już. Bo wtedy dzieci będą mieć ojca, bo mąż będzie w domu, który łaskawie ofiarowała mu przewodnia siła narodu, choć popierał "garstkę ekstremistów", bo wreszcie będą dwie pensje do utrzymywania rodziny, a nie wieczna zależność od pomocy rodziców. Doskonały, przenikający do kości obraz miłości na tle parszywych czasów. A on zorganizował kolejną wyprawę, bo kiedy pytano "Po co sie chodzi w góry?"- odpwiedź była jedna- "Bo są"
Wydawało mi się, że dopiero co przeczytałam wspomnienia Cecylii Kukuczki, a to już prawie rok minął. Jej wspomnienia to zapadły mi w pamięć, bo za czasów mojej pierwszej młodości w PRL szalała 'kukuczkomania". Większość ludzi śledziła skąpe doniesienia w DT na temat sukcesów naszych himalaistów. Książka Agnieszki Lis jest literacką fikcją opartą na kanwie prawdziwych...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03
Całkiem udany debiut, którego akcję osadzono w szacownym, co nie znaczy bez skazy, środowisku naukowym- w Instytucie Archeologii UW. Śledztwo prowadzi zespół Budryś- stary wyga i Mirska- która dopiero zaczyna pracę w Pałacu Mostowskich. Samego kryminału tu niewiele, raczej łopatologiczne tłumaczenie, jak bardzo zbędni są humaniści i dlaczego szkoda pieniędzy na ich kształcenie, choć książka wydana już kilka lat temu. Budryś obowiązkowo odstręczający, Mirska - córunia tatunia, której wydaje się, że postawiła na swoim idąc do policji i odcięła od inteligenckich korzeni. Taki standardowy zespół, w którym młoda musi wywalczyć swoja pozycję. Bohaterowie z IA UW wypadają jakoś blado, z wyjątkiem nieboszczyków. No i ta gwara wciśnięta na siłę, niby z Woli, niby z Pragi, a w zasadzie raczej fantazja pt. jak autorka sobie gwarę warszawską wyobraża.
Całkiem udany debiut, którego akcję osadzono w szacownym, co nie znaczy bez skazy, środowisku naukowym- w Instytucie Archeologii UW. Śledztwo prowadzi zespół Budryś- stary wyga i Mirska- która dopiero zaczyna pracę w Pałacu Mostowskich. Samego kryminału tu niewiele, raczej łopatologiczne tłumaczenie, jak bardzo zbędni są humaniści i dlaczego szkoda pieniędzy na ich...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-03
Mam dość kryminałów na jedno kopyto, co jeden śledczy, to bardziej schlany i ze spapranym na własne życzenie życiem osobistym. I równie dość thrillerów o tajemnicach pewnej wsi. "Czcij ojca swego" to lekki kryminał na ciężki temat. Główna bohaterka jest bezkompromisowa i przebojem wyrasta tam, gdzie jej nie posieją. Ma słabość do butów, jak każda kobieta i mimo dość odległego w czasie rozwodu ciągle żywi skomplikowane uczucia do byłego juz męża. Jej relacja z nastoletnią córką przypomina taniec na wulkanie, a osobistemu policjantowi ulubionej przyjaciółki z uporem miesza w śledztwie. Jak ktoś czytał wiele lat temu książki Joanny Chmielewskiej, to Bożenie bardzo blisko do głównej bohaterki Klina. Całkiem niezłe czytadło na jeden wieczór.
Mam dość kryminałów na jedno kopyto, co jeden śledczy, to bardziej schlany i ze spapranym na własne życzenie życiem osobistym. I równie dość thrillerów o tajemnicach pewnej wsi. "Czcij ojca swego" to lekki kryminał na ciężki temat. Główna bohaterka jest bezkompromisowa i przebojem wyrasta tam, gdzie jej nie posieją. Ma słabość do butów, jak każda kobieta i mimo dość...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02
W zasadzie motyw stary jak świat- chciwość i zadrość. Ciekawe czasy stanowią kanwę przestępstwa, którego reperkusje wychodzą na jaw po latach. Kto nie pamięta tych lat, nie zrozumie. Autorka wyraźnie spiłowała pazurki. Nadal herbata leje sie strumieniami, psia karma leci workami, ale jest nowe auto, pandemia, która o dziwo nie jest kwestionowana i krokodyle łzy po lutym 2022r. Jazgotu politycznego za to mniej, a jedyny atak na delikatnie mówiąc "nielubianą" instytucję religijną dopiero w 3/4 książki... Takie tam czytadło, w sam raz do poczekalni u lekarza
W zasadzie motyw stary jak świat- chciwość i zadrość. Ciekawe czasy stanowią kanwę przestępstwa, którego reperkusje wychodzą na jaw po latach. Kto nie pamięta tych lat, nie zrozumie. Autorka wyraźnie spiłowała pazurki. Nadal herbata leje sie strumieniami, psia karma leci workami, ale jest nowe auto, pandemia, która o dziwo nie jest kwestionowana i krokodyle łzy po lutym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02
Zmęczyłam do końca.
Ja rozumiem, że teatrolog, że pojęcia nie ma o warsztacie historyka, że czego nie wie, to wymyśli, ale aż tak? Sama edycja świadczy, że brak pomysłu na wartką akcję, więc należało ją poszatkować. Na minirozdziały, które się kończą, zanim na dobre się zaczęły. Podobno lasy umierają, a my tu mamy połowę kartek pustych...
Herman i Sieciech drewniani, jak bliźniaki z serialu, Stanisław ze Szczepanowa z założenia u autorki duchowny- wróg.
Do tego męczący do znudzenia wątek wierzeń pogańskich, o których z naukowego punktu widzenia nie wiadomo nic, więć absolutnie każdy wymysł, nawet taki głupiutki, można wcisnąć do książki. Można, tylko po co? Przyznam, że im bliżej końca, tym więcej tych fragmentów pomijałam, a i tak mi się dłużyło... Nie tym razem pani Cherezińska, nie tym razem, koncept się wyczerpał i pora na coś nowego. Tom drugi z obowiązku poczytam, a nie dlatego, że nie mogę się doczekać kontynuacji
Zmęczyłam do końca.
Ja rozumiem, że teatrolog, że pojęcia nie ma o warsztacie historyka, że czego nie wie, to wymyśli, ale aż tak? Sama edycja świadczy, że brak pomysłu na wartką akcję, więc należało ją poszatkować. Na minirozdziały, które się kończą, zanim na dobre się zaczęły. Podobno lasy umierają, a my tu mamy połowę kartek pustych...
Herman i Sieciech drewniani, jak...
2026-02-08
Książka dobra, ale w każdym wymiarze autorka zaledwie ślizga się po temacie. W 1924r. w Warszawie giną bez wieści dziewczyny. Część zaginięć jest tłumaczona jako ucieczka do "lepszego świata za wielką wodą", część lekceważona przez rodzinę- w końcu jedna gęba do żywienia mniej, bo czasy były trudne. Wspólny mianownik tych zaginięć to zadziwiająca niechęć policji do przyjmowania zgłoszenia i podejmowania jakichkolwiek czynności. Dopiero kiedy znika dziewczyna z Nalewek i kieruje się domorosłej detektyw, ekscentrycznej i liczącej się w socjecie Warszawy wdowy po pułkowniku z czasów bitwy warszawskiej coś się zmienia. A dokładnie, to jakby ktoś wetknął kij w mrowisko.
Fabuła taka sobie, realia międzywojennej Warszawy również tak sobie oddane, problem handlu żywym towarem ledwo muśnięty.
Fabularnie zdecydowanie kilka poziomów poniżej serii Mariusza Wollnego, a historycznie sporo niedomówień, celowych? To może warto sięgnąć po książkę Cesarz Ameryki, gdzie autor bez wybielania opisuje należące do starozakonnych kwitnące firmy pośredniczące w przerzucie dziewczyn do Argentyny.
Książka dobra, ale w każdym wymiarze autorka zaledwie ślizga się po temacie. W 1924r. w Warszawie giną bez wieści dziewczyny. Część zaginięć jest tłumaczona jako ucieczka do "lepszego świata za wielką wodą", część lekceważona przez rodzinę- w końcu jedna gęba do żywienia mniej, bo czasy były trudne. Wspólny mianownik tych zaginięć to zadziwiająca niechęć policji do...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-07
Książka o błędach rodziców, których koszty ponoszą dzieci. Zarówno główna bohaterka Claire, jak jej mały podopieczny w szkole terapii sztuką Jesse, zmagają się z oczekiwaniami rodziców wobec nich. A prawie wszyscy rodzicę uważają, że wiedzą lepiej, co będzie dobre dla ich dzieci, choć nie zawsze to dobre pokrywa się z tym, co uszczęśliwia... Akcja toczy się w dzisiejszych Niderlanadach, Amsterdamie, i w Polsce, na prowincji, w bliżej nieokreślonej terażniejszości. Claire przyjeżdża do Polski, aby odkryć to, co tak bardzo chcę ukryć przed nią matka. Jako dziecko nie mogła się doczekać najmniejszej pochwały, więc na złość matce- wykładowczyni slawistyki na uniwersytecie w tajemnicy nauczyczyła się języka polskiego. To zresztą później ułatwiło jej pierwsze kroki w Polsce.
Ta polska część akcji jest znacznie słabsza, w zasadzie mogłaby się dziać byle gdzie, górale i kociewiacy też są ambitni, no i mają zdecydowanie smaczniejszą kuchnię. O Podlasiu i niewiele się dowiemy, oprócz tego że bez przerwy jedzą. Zasadniczo umiejscowienie akcji na Podlasiu nie ma żadnego znaczenia dla rozwoju akcji. Postacie są schematyczne, czarno- białe, a sama tsjemnica w jednej trzeciej książki przestaje byc taka tajemnicza, jak by chciała autorka. Przywoite czytadełko, którego treść zapomina się zaraz po odłożeniu książki.
Książka o błędach rodziców, których koszty ponoszą dzieci. Zarówno główna bohaterka Claire, jak jej mały podopieczny w szkole terapii sztuką Jesse, zmagają się z oczekiwaniami rodziców wobec nich. A prawie wszyscy rodzicę uważają, że wiedzą lepiej, co będzie dobre dla ich dzieci, choć nie zawsze to dobre pokrywa się z tym, co uszczęśliwia... Akcja toczy się w dzisiejszych...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-01
Lekka, wciągająca pozycja, może troszkę chaotyczna, ale w sam raz na jeden wieczór. Autorka przez 30 lat podąża śladami opisanych w pewnym liście miejsc i wydarzeń. Jest to pretekst do odkrywania emocji napędzających działania wszelkiej maści poszukiwaczy skarbów. Jak się okazuje słowo "skarb" jest bardzo pojemne i mieści w sobie różne znaczenia. W większości przypadków poszukiwanie skarbów zahacza o granicę prawa, o zagarnięcię czegoć cudzego, tego, co dla ukrywającego miało wartość najwyższą. Często chodzi o rzeczy cenne w sensie materialnym, tak cenne, że żeby je zdobyć nie wahano się uśmiercać prawowitych właścicieli. O poszukiwaniach takich skarbów, naznaczonych krwią, jest ta książka. Tu chodzi o gonienie króliczka, a nie o złapanie go. Gonienie czasem przez całe życie.
Paradoksalne jest podejście do tych "skarbów"- wszak są "poniemieckie", a więc powinny być znienawidzone, a im więcej czasu mija od II wojny światowej, tym bardziej są pożądane i ym gorliwiej poszukiwane.
Lekka, wciągająca pozycja, może troszkę chaotyczna, ale w sam raz na jeden wieczór. Autorka przez 30 lat podąża śladami opisanych w pewnym liście miejsc i wydarzeń. Jest to pretekst do odkrywania emocji napędzających działania wszelkiej maści poszukiwaczy skarbów. Jak się okazuje słowo "skarb" jest bardzo pojemne i mieści w sobie różne znaczenia. W większości przypadków...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01
Zmęczyłam. Motyw przypadkowego przeniesienia w czasie, dobrze znany chociażby z książki "Małgosia conra Małgosia".
Sama główna bohaterka Zofia, sudenka trzeciego roku medycyny nie grzeszy ineligencją, wierzy w reinkarnację, a czas na studiach trwoni między imprezy i jogę. Wykłady wydają jej się nudne i z trudem na nich wytrymuje. Niechcący przenosi sie w czasie i okazuje się, że trafiła w skórę Bony. Królowa długo nie miała dobrych notowań u historyków. W powszechnej świadomości Polaków została zapamięna jako ta, której zawdzięczamy włoszczyznę w jadłospisie. Niestety Kupniewska porwała się na zbyt głęboką dla siebie wodę. Zośka zachowuje się jak słoń w składzie porcelany na wawelskim dworze. Chwilami nawe chce dobrze, ale książka ma dwa poważne mankamenty, których nie da się strawić.
Po pierwsze autorka nie zna konekstu historycznego i na siłę, zgodnie z przekonaniami Kupniewskiej Bona zieje anyklerykalizmem, cud że nie ma napyszcznika z błyskawicą.
Po drugie świadoma rezygnacja z archaizacji języka zmieniła się w coś, co stworzyło potwora językowego. Zośka posługuje się językiem z przedwojennego magla, wypowiada się prymiywnie do granic możliwości, dialogów nie da się czyać bez bólu zębów. Zośka to prymitywna dziewucha, kóre jest może wykształcona, ale totalnie bez kultury, niezelażenie od wieku, w którym akurat przebywa. Odradzam.
Zmęczyłam. Motyw przypadkowego przeniesienia w czasie, dobrze znany chociażby z książki "Małgosia conra Małgosia".
Sama główna bohaterka Zofia, sudenka trzeciego roku medycyny nie grzeszy ineligencją, wierzy w reinkarnację, a czas na studiach trwoni między imprezy i jogę. Wykłady wydają jej się nudne i z trudem na nich wytrymuje. Niechcący przenosi sie w czasie i okazuje...
2026-01-28
Fabuła totalnie nierealna. Młoda ekonomistka, która nie ma żadnego poparcia i kasy z domu, zostaje szefem nowootwarej filii banku. Kupuje dom. I tu już normalnemu człowiekowi puszczają nerwy, bo wizja przekracza granice wyobraźni czytelnika. W tymże domu nocami dochodzą odgłosy chodzenia po strychu. Właścicielka kupuje trutkę na szczury i udaje się zwiedzanie piwnicy. W piwnicy jest bardzo porządna skrytka, którą główna bohaterka wydłubuje tak sobie, bez szukania i wysiłku. Treść pamiętnika, który znajduje budzi zgrozę, wspomnienia z dzieciństwa samej Patrycji budzą zgrozę, sąsiedzi są co najmniej podejrzani... A na środku ogródka hiperuprządkowaej pani bankowiec- kopczyk ziemi, który tylko jej się z niczym nie kojarzy, no i milicji pod koniec lat 70. Oraz chwasty, które szpecą idealny obraz posesji i jej właścicielki.
Autorka nagromadziła możliwie dużo chorych historii z życiz różnych kobiet i wrzuciła je, bez ładu i składu, do jednej książki, sowicie doprawiając opisami garderoby poszczególnych postaci. Zastanawia mnie mocno, co też myślał sobie redaktor tej książki i dlaczego uwierzył w sukces wydawniczy....
Fabuła totalnie nierealna. Młoda ekonomistka, która nie ma żadnego poparcia i kasy z domu, zostaje szefem nowootwarej filii banku. Kupuje dom. I tu już normalnemu człowiekowi puszczają nerwy, bo wizja przekracza granice wyobraźni czytelnika. W tymże domu nocami dochodzą odgłosy chodzenia po strychu. Właścicielka kupuje trutkę na szczury i udaje się zwiedzanie piwnicy. W...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-26
Tyle gwiazdek to średnia wyciągnięta z treści książki i z przypisów. Z czego przypisy oceniam zdecydowanie wyżej, bo tu autorka rzeczywiście się postarała. Sama fabuła jest bardzo nierówna, gdyby wyciąć rdzeń, czyli współczesną akcję, to byłaby to zupełnie niezła opowieść. Niestety główna bohaterka jest wyrachowaną kobietą pozbawioną uczuć wyższych, własny ślub obchodzi ją tylko w zakresie odpowiedniej sukni, matka jest nieznośna bo chce pić ze szklanki a obiad jeść ugotowany w domu, a nie przywieziony w plastikach. W zasadzie nie wiem, za co można by ja było polubić, ale poczytałam dalej. Jako absolwentka farmacji pochodząca z Legnicy nie może urządzić się w Warszawie. W rodzinnym mieście również, bo rodzice nie maja tzw. układów, a i do nauki wielkiego nabożeństwa nie mają, ot skończyć zawodówkę i już. Weronika zatem wykorzystuje sytuację i wychodzi za Amadeusza, pochodzącego z Bornego Sulinowa młodego człowieka, który żyje z tzw. biznesu rodziców. Przed Weroniką otwiera się wiele drzwi, także takich, których nie miała w planie. Rodzice Amadeusza, jak to nowobogaccy muszą mieć coś z tego małżeństwa. Autorka kompletnie nie ma pomysłu, co wiąże tych dwoje młodych ludzi, oprócz regularnie dawkowanych czytelnikowi scen śniadaniowo- łóżkowych. Oraz wpatrywania się w kryształy. Jeśli dobrniecie do końca, to polecam przypisy, rzeczywiście kapitalne.
Tyle gwiazdek to średnia wyciągnięta z treści książki i z przypisów. Z czego przypisy oceniam zdecydowanie wyżej, bo tu autorka rzeczywiście się postarała. Sama fabuła jest bardzo nierówna, gdyby wyciąć rdzeń, czyli współczesną akcję, to byłaby to zupełnie niezła opowieść. Niestety główna bohaterka jest wyrachowaną kobietą pozbawioną uczuć wyższych, własny ślub obchodzi ją...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-25
Bardzo odmienna pod każdym względem od współcześnie wydawanych książek z gatunku grozy. Nawet jak na standardy powieści gotyckiej mało mroczna i przerażająca. A mimo wszystko wciąga i nawet po wielu dziesiątkach lat od powstania daje frajdę z czytania.
Bardzo odmienna pod każdym względem od współcześnie wydawanych książek z gatunku grozy. Nawet jak na standardy powieści gotyckiej mało mroczna i przerażająca. A mimo wszystko wciąga i nawet po wielu dziesiątkach lat od powstania daje frajdę z czytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-24
Wszystko zaczęło się od "Wystawy walizek z Willard"- kolekcji walizek pacjentów odnalezionych na strychu szpitala oraz książi The Lives They Left Behind, której autorzy podjęli próbę odtworzenia losów ludzi na podstawie zawartości ich bagaży. Ludzi, którzy stali się pacjentami szpitala psychiatrycznego i nigdy go nie opuścili. To właśnie stało się inspiracją dla E.M. Wiseman, która stworzyła fabułę, która jest pełna bardzo mocnych wątków. Akcja dzieje się na dwóch planach czasowych, w końcówce XXw. i w latach 30. XXw.. Dwie bohaterki Clara- umieszczona przez ojca w szpitalu psychiatrycznym za sprzeciwienie się jego woli i Izzy- nastolatka, która też przed 18. urodzinami ląduje w kolejnej rodzinie zastępczej i w kolejnej szkole. Rodzice zastępczy Izzy prowadzą projekt związany z losami pacjentów byłego szpitala psychiatrycznego, nastolatka jest rozdarta między tęsknotą za matką, a obawą, że być może odziedziczyła po niej gen szaleństwa. Mamy też grono szkolnych dręczycieli, któremu przewodzi Shannon, dziewczyna która broni się przed bólem, raniąc innych- wszak atak najlepszą formą obrony... ale i wołania o pomoc. Generalnie wiele skomplikowanych i ważnych tematów. Rozdzierający serce los Clary i wielu innych pacjentów miejsca, które z definicji powinno pomagać. Bardzo polecam.
Wszystko zaczęło się od "Wystawy walizek z Willard"- kolekcji walizek pacjentów odnalezionych na strychu szpitala oraz książi The Lives They Left Behind, której autorzy podjęli próbę odtworzenia losów ludzi na podstawie zawartości ich bagaży. Ludzi, którzy stali się pacjentami szpitala psychiatrycznego i nigdy go nie opuścili. To właśnie stało się inspiracją dla E.M....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2018
Książka przeczytana już dawno, zaraz po tym, jak się ukazała i biblioteka zakupiła. To repotaż na raz, przeczytać i odłożyć, bo zasadniczo autorka kręci się w kółko. Taki był kiedyś świat, a realia dotyczą Galicji, którą nie bez powodu nazywano Golizną i Głodomerią. Dziś ludzie z różnych przyczyn rezygnują z posiadania rodzin, dzieci, a jeśli już je mają, to dzieciom przewraca się od nadmiaru dobrobytu wszędzie. Ja ten świat przedwojennej i XIXw. biedy znam nie tylko ze źródeł, których heurystyki i hermeneutyki rzetelnie nauczano na studiach w poprzednim tysiącleciu. Znam też z relacji świadków, bo moi rodzice to roczniki przedwojenne. Świat służących, które opisuje autorka był jedyną szansą wyrwania się z przerażającej biedy, którą opisuje Jakub Bojko, skądinąd polityk, który nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach. Wtedy za chlebem szły dziewczyny spod krakowskich wsi do miasta, do kantoru stręczenia, żeby uciec przed losem trzeciej żony, która ma dbać o gospodarkę i dzieci gospodarza z poprzednich małżeństw. Nie wiem, czy współczesny los kobiet, wyjeżdżających do Austrii, żeby opiekować się dawnymi "kucharzami z Wer.achtu" czymś się różni, może wiekiem tych kobiet. W każdym razie, po siedmiu latach od przeczytania pamiętam treść, więc może warto sięgnąć.
Książka przeczytana już dawno, zaraz po tym, jak się ukazała i biblioteka zakupiła. To repotaż na raz, przeczytać i odłożyć, bo zasadniczo autorka kręci się w kółko. Taki był kiedyś świat, a realia dotyczą Galicji, którą nie bez powodu nazywano Golizną i Głodomerią. Dziś ludzie z różnych przyczyn rezygnują z posiadania rodzin, dzieci, a jeśli już je mają, to dzieciom...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Mój dziadek wybrał świadomie w 1946r. nowe miejsce do życia, na pograniczu Powiśla i Żuław. Zamienił gospodarstwo na Mazowszu na nowe, poniemieckie, jak trzech innych jego sąsiadów. Sprzedali, co było do sprzedania, spakowali się na wozy i ruszyli. Byli grupą pierwszych osadników na tych ziemiach. I z tego, co wiem nigdy nie żałował wyboru. Z pewnością te 30 kilometrów od granicy Żuław robi teraz, a i wówczas robiło różnicę. Ale doświadczenia osadników na tych ziemiach, które propagadna partyjna nazywała rajem na ziemi, były wspólne. Utożsamiam się z mocno z tym trzecim pokoleniem, choć moje rodzinne strony to już Małopolska. Ale tamtym klimatem, z Powiśla i z Żuław też, przesiąka się. W książce nie brak wpadek, niepotrzebne zupełnie wulgaryzmy, ale ja na prostacki język jestem uczulona szczególnie. Nic nie wnoszące opisy poszukiwania regionalnych wzorców kulturowych, których nie było, nie ma i chyba nie będzie.
Mój dziadek wybrał świadomie w 1946r. nowe miejsce do życia, na pograniczu Powiśla i Żuław. Zamienił gospodarstwo na Mazowszu na nowe, poniemieckie, jak trzech innych jego sąsiadów. Sprzedali, co było do sprzedania, spakowali się na wozy i ruszyli. Byli grupą pierwszych osadników na tych ziemiach. I z tego, co wiem nigdy nie żałował wyboru. Z pewnością te 30 kilometrów od...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to