rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Niedawno przeczytałam ją ponownie. Wspomnienia młodości, pamiętam, jak bardzo ta książka mi się kiedyś podobała i nadal czytało mi się ją doskonale.

Niedawno przeczytałam ją ponownie. Wspomnienia młodości, pamiętam, jak bardzo ta książka mi się kiedyś podobała i nadal czytało mi się ją doskonale.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka wywarła na mnie wielkie wrażenie.

Książka wywarła na mnie wielkie wrażenie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubię styl pani Beard i dowiedziałam się mnóstwo ciekawych rzeczy z tej książki.

Lubię styl pani Beard i dowiedziałam się mnóstwo ciekawych rzeczy z tej książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cóż, nie jestem fanką tego typ książek, ale przeczytałam ją bez bólu.

Cóż, nie jestem fanką tego typ książek, ale przeczytałam ją bez bólu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Drugi tom rodzinnej sagi zapoczątkowanej powieścią Przekroczyć rzekę. Autorka zastosowała ciekawy zabieg. Zamiast opisywać wydarzenia chronologicznie, tym razem zaprosiła czytelników do spojrzenia wstecz - do wieku XVIII i burzliwych czasów stanisławowskich. Owszem - mamy także dalsze losy bohaterów z tomu pierwszego - dowiadujemy się, że Julia została szczęśliwą mężatką i właśnie oczekuje narodzin drugiego dziecka, a jej pierworodna córka Krysia wyrasta na ciekawskiego i zaradnego podlotka. Szczerze mówiąc jestem fanką tej dorastającej panienki i chętnie się przekonam, w jaki sposób zrealizowała swoje plany i przyprawiła rodzinę o zawał serca ;) Liczę, że dowiem się tego z części trzeciej. Barbara nadal spisuje i odkrywa historię rodziny, a my uczestniczymy w dramatycznych wydarzeniach z życia jej antenatki Julianny. Jak już pisałam w innych recenzjach książek Anny Szepielak - lubię elementy historyczne. Spodobało mi się, że autorka wykorzystała w tym tomie mało znany fakt spisku i próby porwania króla Stanisława Poniatowskiego. Otóż nierozważny mąż Julianny dał się wplątać w intrygę przygotowaną przez konfederatów, a ona sama musiała chronić życie, honor rodziny i córkę Felicję. Pomagał jej w tym trudnym zadaniu szlachcic Bolesław Zarzewski. Dostajemy powieść pełną zdarzeń i emocji, a przy tym mocno osadzoną w obyczajowości wieku XVIII. Autorka zadała sobie sporo trudu, żeby nam ten miniony świat przybliżyć i przygotowała przypisy wyjaśniające dawne tytuły szlacheckie, wydarzenia i postaci historyczne. Aby się nie zgubić w zawiłościach rodowych mamy też drzewo genealogiczne. Widać w tym wszystkim staranność i troskę autorki o najdrobniejsze nawet szczegóły. Czekam teraz na tom trzeci i tak myślę, że zawędrujemy jeszcze głębiej w przeszłość - może w wiek XVI? A Krysi życzę zdobycia ważnego zawodu i być może pana Franciszka na dodatek ;)

Drugi tom rodzinnej sagi zapoczątkowanej powieścią Przekroczyć rzekę. Autorka zastosowała ciekawy zabieg. Zamiast opisywać wydarzenia chronologicznie, tym razem zaprosiła czytelników do spojrzenia wstecz - do wieku XVIII i burzliwych czasów stanisławowskich. Owszem - mamy także dalsze losy bohaterów z tomu pierwszego - dowiadujemy się, że Julia została szczęśliwą mężatką i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta seria ma dla mnie sentymentalny urok, bo najpierw obejrzałam ( dawno temu )serial nakręcony na podstawie książek, a książkę przeczytałam dużo później. Powieść ma szersze tło, jest bogatsza, bardziej wielowątkowa. Trochę szkoda, że nie przeczytałam jej wcześniej, gdy byłam młodsza ;)

Ta seria ma dla mnie sentymentalny urok, bo najpierw obejrzałam ( dawno temu )serial nakręcony na podstawie książek, a książkę przeczytałam dużo później. Powieść ma szersze tło, jest bogatsza, bardziej wielowątkowa. Trochę szkoda, że nie przeczytałam jej wcześniej, gdy byłam młodsza ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zawiodłam się, naprawdę się zawiodłam. Wcześniejsze książki pisarza były zdecydowanie ciekawsze. Teraz mam wrażenie, że autor nie jest w stanie wymyślić nic nowego i odgrzewa stare kotlety.

Zawiodłam się, naprawdę się zawiodłam. Wcześniejsze książki pisarza były zdecydowanie ciekawsze. Teraz mam wrażenie, że autor nie jest w stanie wymyślić nic nowego i odgrzewa stare kotlety.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książkę czytało mi się dobrze, jedyny minus, że historie były zbyt skrótowe. Wolałabym więcej szczegółów. Rozumiem jednak, że pomysł na książkę był inny - krótkie informacje na temat postaci historycznych i szczegóły dotyczące badań ich szczątków.

Książkę czytało mi się dobrze, jedyny minus, że historie były zbyt skrótowe. Wolałabym więcej szczegółów. Rozumiem jednak, że pomysł na książkę był inny - krótkie informacje na temat postaci historycznych i szczegóły dotyczące badań ich szczątków.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nowa książka pani Anny Szepielak ukazała się tym razem w wydawnictwie Filia. Podoba mi się okładka i tytuł – Przekroczyć rzekę. Zapowiada jakieś wyzwanie, decyzję, którą należy podjąć, żeby zrealizować cel. Tytułowa rzeka ma w książce znaczenie dosłowne i symboliczne – bohaterka musi przejść na drugą stronę rzeki, gdzie znajdują się ruiny jej dawnego domu i podjąć ważne decyzje, by poznać swoją przeszłość i zbudować nowe, szczęśliwe życie pozbawione strachu i niepewności.
Powieść jest całkowicie osadzona w XIX wieku, tym razem nie mamy różnych planów czasowych – dla mnie to zaleta książki, bo lubię książki z akcją w przeszłości i uważam, że autorka doskonale czuje się w innych epokach. Jak zwykle dba o język, stylizacja na polszczyznę XIX - wieczną, ale jest na tyle lekka, że nikomu nie powinna sprawić kłopotu, a dzięki wyczuciu językowemu autorki łatwiej przenieść się z bohaterami te 150 lat wstecz.
Pierwsze sceny epilogu rozgrywają się w roku 1864, w Galicji Zachodniej i od razu wprowadzają nieco mroczny, niepokojący klimat rodem z powieści sióstr Bronte. To skojarzenie utrzymuje się nieco dłużej, bo bohaterka jest guwernantką i właśnie traci posadę w domu bogatych ludzi. A wszystko przez to, że jej przeszłość jest niejasna i ludzie plotkują o tym, że panna Zarzewska – (…) jest córką obłąkanej hrabianki oraz tyrana i rozpustnika (…).” Jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku, a my wraz z Julią będziemy starali się ją poznać. W opiekunce Julii – pani Barbrze – dostrzegam ślady pozytywistycznej pisarki Elizy Orzeszkowej i podoba mi się, że autorka potrafi przemycić w swoich powieściach nawiązania do prawdziwych wydarzeń czy osób. Na przykład wymieniony w jednej z rozmów na temat powstańców styczniowych i udzielanej im pomocy ksiądz Ludwik Ruczka, to postać historyczna – duchowny, poseł do Sejmu Krajowego Galicji i do austriackiej Rady Państwa, działacz społeczny. Takich elementów jest w powieści więcej. Doceniam wysiłek autorki, by osadzić własną, fikcyjną historię, w realnych, historycznych dekoracjach. Duch Orzeszkowej czy Prusa unosi się zresztą nad całą książką – widać, że pani Szepielak zna dobrze literaturę polskiego pozytywizmu i umie z niej twórczo czerpać.
Julia po stracie posady u państwa Skrzeczyńskich korzysta z zaproszenia do odwiedzin w majątku krewnego Emila Laskowica, oznacza to powrót w rodzinne strony i zmierzenie się z przeszłością. Na miejscu spotyka dawnego przyjaciela z lat dziecinnych – doktora Karola Natejkę, który stanie się dla niej nieocenionym pomocnikiem i wzbudzi pierwsze, romantyczne uczucia.
Ta powieść pani Anny Szepielak jest nieco inna od poprzednich, zachowuje wszystkie zalety dotychczasowych jej książek, ale dodaje coś nowego, nieco poważniejszy ton, mroczniejszą niż do tej pory zagadkę. Czy mi się podobało? Jak najbardziej i będę czekać na kolejne tomy sagi Dziedzictwo rodu.

Nowa książka pani Anny Szepielak ukazała się tym razem w wydawnictwie Filia. Podoba mi się okładka i tytuł – Przekroczyć rzekę. Zapowiada jakieś wyzwanie, decyzję, którą należy podjąć, żeby zrealizować cel. Tytułowa rzeka ma w książce znaczenie dosłowne i symboliczne – bohaterka musi przejść na drugą stronę rzeki, gdzie znajdują się ruiny jej dawnego domu i podjąć ważne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Trochę mnie śmieszą te pompatyczne tytuły w stylu "Polki, które zadziwiły świat", ale książka pani Puchalskiej jest dobrze napisana i zawiera sporo ciekawych informacji o nietuzinkowych kobietach z przeszłości.

Trochę mnie śmieszą te pompatyczne tytuły w stylu "Polki, które zadziwiły świat", ale książka pani Puchalskiej jest dobrze napisana i zawiera sporo ciekawych informacji o nietuzinkowych kobietach z przeszłości.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo mądra, dobrze napisana książka. Czytanie jej było odświeżającym doświadczeniem. Podobała mi się zwłaszcza część dawniejsza, bo lubię historię, zwłaszcza wiek XIX.

Bardzo mądra, dobrze napisana książka. Czytanie jej było odświeżającym doświadczeniem. Podobała mi się zwłaszcza część dawniejsza, bo lubię historię, zwłaszcza wiek XIX.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Próbowałam, naprawdę próbowałam, ale tego czytać się nie da. Może i pomysł jest, ale wykonanie na poziomie grafomaństwa. Autor powinien współpracować z kimś, kto pisać umie, wtedy by może coś z tego było.

Próbowałam, naprawdę próbowałam, ale tego czytać się nie da. Może i pomysł jest, ale wykonanie na poziomie grafomaństwa. Autor powinien współpracować z kimś, kto pisać umie, wtedy by może coś z tego było.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cieszę się, że autorka wróciła po latach do swojej pierwszej powieści. Dzięki temu mogliśmy dostać drugą część historii o rodzinie Ewy i jej francuskich znajomych. Mam na myśli wydany tego lata "Francuski klejnot". Warto przeczytać od nowa "Francuskie zlecenie", ponieważ autorka włożyła wiele wysiłku w poprawienie wszystkich ewentualnych debiutanckich potknięć. Zmieniła też odrobinę zakończenie, by pasowało do nowej powieści. Cieszy mnie to, że pani Szepielak szanuje swoich czytelników i dba o to, by każdy jej utwór trzymał odpowiedni poziom. Polecam te lekturę każdemu, kto szuka oddechu, odpoczynku, odrobiny tajemnicy i opowieści z przeszłości. Widać w każdej z jej książek zamiłowanie do prowadzenia narracji na różnych planach czasowych, co mnie osobiście bardzo odpowiada. To dobrej jakości literatura obyczajowa. Okładka nowego wydania też bardziej mi się podoba. Mam obie te książki na półce i cieszą moje serce i oczy.

Cieszę się, że autorka wróciła po latach do swojej pierwszej powieści. Dzięki temu mogliśmy dostać drugą część historii o rodzinie Ewy i jej francuskich znajomych. Mam na myśli wydany tego lata "Francuski klejnot". Warto przeczytać od nowa "Francuskie zlecenie", ponieważ autorka włożyła wiele wysiłku w poprawienie wszystkich ewentualnych debiutanckich potknięć. Zmieniła też...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo ciepła i sympatyczna kontynuacja Francuskiego zlecenia. Jak zawsze napisana pięknym językiem i z bohaterami, których od razu można polubić. Książka poprawia humor i sprawia, że człowiek patrzy przychylniej na świat. Zachęcam do lektury

Bardzo ciepła i sympatyczna kontynuacja Francuskiego zlecenia. Jak zawsze napisana pięknym językiem i z bohaterami, których od razu można polubić. Książka poprawia humor i sprawia, że człowiek patrzy przychylniej na świat. Zachęcam do lektury

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Rok za rokiem kręci się jak młyńskie koło…”
Właśnie dostałam do rąk najnowszą książkę Anny Szepielak zatytułowaną Znów nadejdzie świt. To trzecia odsłona historii rozgrywającej się w małopolskim miasteczku nad Czarnym Potokiem. Po perypetiach życiowych, sercowych i rodzinnych Marty i Joanny dostajemy historię rodzinną Elwiry, najmłodszej z przyjaciółek. Pamiętam, że podczas czytania Młyna nad Czarnym Potokiem Elwira wydawała mi się trochę trzpiotowata i nie do końca pasowała do pozostałych bohaterek – bardziej refleksyjnych czy introwertycznych. Po namyśle jednak stwierdziłam, że tak właśnie często bywa w prawdziwym życiu, i że spokojne osoby mają obok siebie ekstrawertyków i gaduły, bo dzięki nim wychodzą trochę ze swojej skorupy. Po przeczytaniu tej powieści przypomniałam sobie piosenkę ze Skrzypka na dachu, pozwólcie, że przytoczę fragment tekstu:

“Sunrise sunset, Sunrise sunset
Swiftly flow the days
Seedlings turn overnight to sunflowers
Blossoming even as they gaze

Sunrise sunset, Sunrise sunset
Swiftly fly the years
One season following another
Laden with happiness and tears.”

Kto nie zna tego utworu, niech zajrzy na YT, gdy go słucham, zawsze się wzruszam. Jak żaden inny przypomina nam o przemijaniu, dorastaniu, radości płynącej z patrzenia na zmieniające się w dorosłych dzieci i towarzyszącemu temu poczuciu jakiejś straty. Powieść pani Szepielak też podkreśla to przemijanie – jednocześnie pełne smutku i radości.
Książka ma staranną kompozycję – dzieli się na cztery części odpowiadające czterem porom roku i czterem okresom dziejów rodziny. Mamy więc drugą połowę XIX wieku ( rok 1867 i 1884 ) w części „Owoce jesieni”, początek XX wieku w „Zimowych dramatach”, koniec komunizmu w „Wiosennych rozterkach” i obecne czasy w „Pożegnaniu z latem”. Tym razem dostajemy historię chłopskiej rodziny jakich wiele było w Polsce. W pierwszej części otrzymujemy barwny opis życia we wsi w XIX wieku i towarzyszymy bohaterom w podejmowaniu decyzji, które na zawsze zmienią ich życie. Jak zwykle bardzo staranna jest warstwa językowa, piękne, żywe opisy przyrody, zwyczajów, codzienności. Rodzina Jędrzeja i Karoliny wyrusza, by zacząć życie w nowym miejscu i wychować spokojnie dwie siostry uchodzące za bliźniaczki, choć wcale nimi nie są. Losy ich córek przedstawione zostały w drugiej części – Franciszka i Antonina muszą zdecydować na czym im naprawdę zależy i czym jest miłość, małżeństwo, rodzina. Jedna z nich dokona właściwego wyboru, a druga będzie musiała ponieść konsekwencje własnych urojeń. Troski ich matki Karoliny szczególnie mnie w tej części poruszyły i chyba jej postać najbardziej mi się podobała w pierwszej połowie książki. Starała się dać swoim córkom moralny kompas, jednakowo je kochać i cieszyć się ich szczęściem. W „Wiosennych rozterkach” spotykamy Elwirę, ale ( jest to nowość w książkach pani Szepielak ) nie jako osobę dorosłą. Elwirka jest dzieckiem – żywym, beztroskim i ciągle pakuje się w jakieś kłopoty. Poznajemy jej starszego brata i kuzynkę Natalię, która matka przeznacza do wyższych celów – chce, żeby córka stałą się genialną skrzypaczką. Dla jednych ta część będzie powrotem do przeszłości, dla innych ilustracją życia w końcówce PRL-u. Dostarczycielką humoru jest w tej części prababcia Barbara – nestorka rodu, córka Franciszki. Można na niej polegać jeśli chodzi o przypalanie kolejnych garnków, wspomnienia i mówienie prosto z mostu. Ostatnia część rozpoczyna się pogrzebem dziadka Elwiry. Dowiadujemy się, że Elwira właśnie oczekuje swojego pierwszego dziecka i okazuje się, że jego narodziny mają zamknąć pewni rozdział w rodzinnej sadze, przyczynić się do wybaczenia dawnych grzechów i są znakiem nadziei, że zawsze jest szansa na nowy początek. Elwira jest postacią przyjemnie energiczną, bezpośrednią i radosną. Ma w sobie coś z prababci Barbary i swoich przodków – nigdy się nie poddaje i nie daje się zapędzić w kozi róg ( nawet przez własną kozę Emerytkę ;) ).
Cała powieść pełna jest różnych, starannie dobranych szczegółów, które pomagają czytelnikowi wczuć się w epokę, zrozumieć postacie i ich postępowanie. Podoba mi się to, ze autorka nie narzuca bohaterom z XIX wieku naszych poglądów czy moralności. Jeśli wybiera na bohaterkę dziewczynę ze wsi, wychowywaną tradycyjnie – to będzie ona się zachowywać jak przystało dziewczynie z tej epoki i środowiska, w którym się wychowała. Żal mi trochę, że to już ostatni rozdział sagi znad Czarnego Potoku, ale mam tez nadzieję na kolejne ciekawe historie pani Szepielak.

„Rok za rokiem kręci się jak młyńskie koło…”
Właśnie dostałam do rąk najnowszą książkę Anny Szepielak zatytułowaną Znów nadejdzie świt. To trzecia odsłona historii rozgrywającej się w małopolskim miasteczku nad Czarnym Potokiem. Po perypetiach życiowych, sercowych i rodzinnych Marty i Joanny dostajemy historię rodzinną Elwiry, najmłodszej z przyjaciółek. Pamiętam, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Wszystko zależy od przyimka Jerzy Bralczyk, Andrzej Markowski, Jan Miodek, Jerzy Sosnowski
Ocena 7,7
Wszystko zależy od przyimka Jerzy Bralczyk, Andrzej Markowski, Jan Miodek, Jerzy Sosnowski

Na półkach:

Dowiedziałam się z tej książki mnóstwa ciekawych rzeczy. Nie nudziłam się ani chwili, choć przecież nie jestem specjalistką od języka polskiego. Wielka kultura słowa i wiedza rozmówców sprawia, ze ta książka jest naprawdę wyjątkowa.

Dowiedziałam się z tej książki mnóstwa ciekawych rzeczy. Nie nudziłam się ani chwili, choć przecież nie jestem specjalistką od języka polskiego. Wielka kultura słowa i wiedza rozmówców sprawia, ze ta książka jest naprawdę wyjątkowa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Pierwsze powieści z inspektorem Jurym są zdecydowanie lepsze - mają ciekawe zagadki, interesujące postacie i sporo humoru.

Pierwsze powieści z inspektorem Jurym są zdecydowanie lepsze - mają ciekawe zagadki, interesujące postacie i sporo humoru.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Rozczarowałam się trochę tą książką. Nastawiłam się pozytywnie i jakoś nie potrafiłam się wciągnąć.

Rozczarowałam się trochę tą książką. Nastawiłam się pozytywnie i jakoś nie potrafiłam się wciągnąć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czytałam kilka książek tego autora i ta podobała mi się najbardziej. Sympatyczna, ciepła historia.

Czytałam kilka książek tego autora i ta podobała mi się najbardziej. Sympatyczna, ciepła historia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo przeciętna i sztampowa. Trudno polubić bohaterów i przejąć się ich losem. Pod koniec już tylko przeglądałam.

Bardzo przeciętna i sztampowa. Trudno polubić bohaterów i przejąć się ich losem. Pod koniec już tylko przeglądałam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to