-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska17 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
Biblioteczka
Skusiła mnie wizja świata opartego na perskiej mitologii i obietnica dżinnów. Z Persją związane są tu wyłącznie nazwy potraw, a potencjał dżinna jako bohatera został niewykorzystany. Całość ma więcej wspólnego z baśnią o Kopciuszku. Lubię kameralne historie jednak ta, nawet jak na literaturę młodzieżową, jest zbyt uproszczona i w kilku momentach ma problemy z zachowaniem logiki. Mimo to język jest lekki, książka nie męczy formą.
Skusiła mnie wizja świata opartego na perskiej mitologii i obietnica dżinnów. Z Persją związane są tu wyłącznie nazwy potraw, a potencjał dżinna jako bohatera został niewykorzystany. Całość ma więcej wspólnego z baśnią o Kopciuszku. Lubię kameralne historie jednak ta, nawet jak na literaturę młodzieżową, jest zbyt uproszczona i w kilku momentach ma problemy z zachowaniem...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść 2 ma wszystkie cechy części 1. To wciąż książka zaplanowana i napisana z dużym rozmachem, starannie napisana, świetnie przetłumaczona, a korekta jest na dobrym poziomie (pojedyncze błędy to literówki, a nie przestawiony szyk zdania czy inne pozostałości po robieniu wszystkiego na ostatnią chwilę). Liczyłam, że akcja się rozkręci, będzie więcej interakcji pomiędzy poszczególnymi krainami ale tego zabrakło. Autorka nie jest również dobra w pisaniu scen walki, a porwała się na historię, gdzie chmara nadprzyrodzonych istot zalewa świat. Nie mogę napisać, że jestem rozczarowana ale liczyłam na coś więcej.
Część 2 ma wszystkie cechy części 1. To wciąż książka zaplanowana i napisana z dużym rozmachem, starannie napisana, świetnie przetłumaczona, a korekta jest na dobrym poziomie (pojedyncze błędy to literówki, a nie przestawiony szyk zdania czy inne pozostałości po robieniu wszystkiego na ostatnią chwilę). Liczyłam, że akcja się rozkręci, będzie więcej interakcji pomiędzy...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka zaplanowana i napisana z dużym rozmachem. Są trzy główne perspektywy dzielące się na mniejsze wątki. Każda z części przedstawionego świata ma inny system wierzeń, magii, inną politykę. Te części nie przenikają się, w tomie 1 nie mają kontaktu, za to mierzą się z tym samym zagrożeniem, każda na swój sposób. Akcja rozkręca się bardzo powoli, a nawet gdy już zacznie się coś dziać to próżno tu szukać wyścigu z czasem i nagłych zwrotów akcji. Są za to duże przeskoki czasowe. Nie jest to książka, którą ciężko odłożyć. Za to jest starannie napisana, świetnie przetłumaczona, a korekta jest na dobrym poziomie (pojedyncze błędy to literówki, a nie przestawiony szyk zdania czy inne pozostałości po robieniu wszystkiego na ostatnią chwilę). Nie jest to porywająca opowieść ale jest dobrze napisana.
To książka zaplanowana i napisana z dużym rozmachem. Są trzy główne perspektywy dzielące się na mniejsze wątki. Każda z części przedstawionego świata ma inny system wierzeń, magii, inną politykę. Te części nie przenikają się, w tomie 1 nie mają kontaktu, za to mierzą się z tym samym zagrożeniem, każda na swój sposób. Akcja rozkręca się bardzo powoli, a nawet gdy już zacznie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nikt nie pisze tak, jak Márquez. Długie rozdziały, długie akapity, długie, rozbudowane zdania. Naturalizm wpleciony w poezję, lewatywa pojawia się tuż obok wyznania miłosnego. Márquez zwraca uwagę na szczegóły, których nikt inny nie zauważa, prawdopodobieństwo wydarzeń traci na znaczeniu wobec nadrzędnej wartości jaką jest dobra opowieść.
Czytałam wydanie z 2007 r., dołączone jako egzemplarz promocyjny do gazety i ono jest wydane rewelacyjnie. Świetne tłumaczenie, do korekty też nie można się przyczepić.
Nikt nie pisze tak, jak Márquez. Długie rozdziały, długie akapity, długie, rozbudowane zdania. Naturalizm wpleciony w poezję, lewatywa pojawia się tuż obok wyznania miłosnego. Márquez zwraca uwagę na szczegóły, których nikt inny nie zauważa, prawdopodobieństwo wydarzeń traci na znaczeniu wobec nadrzędnej wartości jaką jest dobra opowieść.
Czytałam wydanie z 2007 r.,...
Formalnie to fantastyka ale próżno czekać na jakąś magię czy magiczne istoty (które ze dwa razy są wspominane w dialogach ale nie pojawiają się). Książka napisana lekko, płynnie. Dobrze wyważone proporcje dialogów, opisów i akcji. Mimo to fabuła mnie nie przekonuje. Całość ma trochę charakter baśni, która nie stawia na realizm ale na morał, którego też ciężko szukać. Intryga wydaje się mocno naciągana, a gdy autor w końcu miał szansę mnie przekonać do sensu tego wszystkiego... nie zrobił tego. Książka sprawia wrażenie jedynie wstępu i może broni się jako część cyklu ale samodzielnie nie przekonuje.
Formalnie to fantastyka ale próżno czekać na jakąś magię czy magiczne istoty (które ze dwa razy są wspominane w dialogach ale nie pojawiają się). Książka napisana lekko, płynnie. Dobrze wyważone proporcje dialogów, opisów i akcji. Mimo to fabuła mnie nie przekonuje. Całość ma trochę charakter baśni, która nie stawia na realizm ale na morał, którego też ciężko szukać....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Przeczytałam "Z mgły zrodzonego" w wydaniu jubileuszowym i żałuję dwóch rzeczy. Po pierwsze, że zaczęłam czytanie Sandersona od "Archiwum Burzowego Światła". Świat, a także bohaterowie "Z mgły zrodzonego" w porównaniu do tego, co dzieje się w Rosharze, jest prosty, momentami wręcz naiwny, szczególnie w pierwszej połowie książki. Postacie drugoplanowe są tylko pionkami. Pod koniec wszystko się rozkręca, szczególnie podobało mi się wykorzystanie motywu religii. Przyjemne było też patrzenie na tą książkę przez pryzmat rozwoju autora, poznanie od czego zaczynał (bo choć "Elantris" była wydana pierwsza to sam pomysł na "Zrodzonego..." jest starszy, jak sam autor przyznaje we wstępie), wyłapanie motywów, z którymi nie potrafi się rozstać w kolejnych książkach. Jednocześnie o ile w porównaniu do "Archiwum..." "Zrodzony..." wydaje się tylko wprawką, to w zestawieniu z większością fantastyki dostępnej na polskim rynku jest to świetna książka.
Drugą rzeczą, której żałuję jest to, że cykl "Archiwum..." czytałam w starszych wydaniach. Wydanie jubileuszowe nie jest pozbawione wad (uchowały się trzy drobne błędy) ale czyta się je o wiele płynniej niż pierwsze wydania Sandersona, zupełnie niedopracowane, tak koślawe, że czytelnik potyka się co kilka stron. Tu można płynąć przez opowieść.
Przeczytałam "Z mgły zrodzonego" w wydaniu jubileuszowym i żałuję dwóch rzeczy. Po pierwsze, że zaczęłam czytanie Sandersona od "Archiwum Burzowego Światła". Świat, a także bohaterowie "Z mgły zrodzonego" w porównaniu do tego, co dzieje się w Rosharze, jest prosty, momentami wręcz naiwny, szczególnie w pierwszej połowie książki. Postacie drugoplanowe są tylko pionkami. Pod...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana z myślą o nastolatkach powyżej 15 roku życia i myślę, że tej granicy należy się trzymać nie tylko ze względu na słownictwo ale i poruszane tematy (uzależnienie od narkotyków, samookaleczenie). W książce nie ma drastycznych opisów, na pewno nie jest to współczesna wersja "My, dzieci z dworca ZOO". Myślę, że autorka bardziej chciała ostrzec czy skłonić do refleksji niż szokować. Takie książki są potrzebne, a styl będzie przemawiać do nastolatków - prosty ale naładowany emocjami. Dorośli mogą powątpiewać w wiarygodność niektórych fragmentów, mi czasem przeszkadzało, że rozpoczęty wątek był porzucany w połowie. Mimo to książkę czyta się szybko, autorka stara się przełamywać stereotypy i otwierać oczy na sytuację współczesnych nastolatków.
Książka napisana z myślą o nastolatkach powyżej 15 roku życia i myślę, że tej granicy należy się trzymać nie tylko ze względu na słownictwo ale i poruszane tematy (uzależnienie od narkotyków, samookaleczenie). W książce nie ma drastycznych opisów, na pewno nie jest to współczesna wersja "My, dzieci z dworca ZOO". Myślę, że autorka bardziej chciała ostrzec czy skłonić do...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Mam problem z oceną tej książki. Autor jest amerykańskim dziennikarzem specjalizującym się w tematach naukowych i dotyczących środowiska naturalnego. Ma lekkie pióro, olbrzymie znajomości pozwalające mu spotykać się z niezwykłymi ludźmi: naukowcami, aktywistami, przedsiębiorcami. Potrafi w interesujący sposób przedstawić swoich rozmówców, a także znaleźć ciekawostki i anegdoty wzbogacające treść. To są zdecydowanie mocne strony tej książki. Jednak z drugiej strony sam nie rozumie tego, co pisze. Jego wiedza siłą rzeczy ma charakter wyrywkowy, nie jest usystematyzowana i zdarza mu się wyciągać zbyt daleko idące wnioski z anegdot. Nie wiadomo po co wrzuca w treść wtręty o fizyce kwantowej czy domniemania z pogranicza filozofii i parapsychologii. A najgorsze jest to, że, widząc jak niewiele zostało naturalnego środowiska, Robbins cały rozdział poświęca na wychwalanie myślistwa, jakby wszystko o czym pisze zupełnie nie miało znaczenia w zderzeniu z jego osobistym hobby.
Brakuje mi w książce przypisów, choć jest skromna bibliografia (po 2 - 4 pozycje na każdy rozdział).
Mam problem z oceną tej książki. Autor jest amerykańskim dziennikarzem specjalizującym się w tematach naukowych i dotyczących środowiska naturalnego. Ma lekkie pióro, olbrzymie znajomości pozwalające mu spotykać się z niezwykłymi ludźmi: naukowcami, aktywistami, przedsiębiorcami. Potrafi w interesujący sposób przedstawić swoich rozmówców, a także znaleźć ciekawostki i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
W pierwszych dwóch tomach Kristoff zgrabnie lawiruje w morzu szarości, a tu nagle grubą linią oddziela podłych oprychów chcących Mii odebrać życie od lojalnych do bólu bohaterów gotowych własne życia za nią oddać. Jakby tego było mało ta druga grupa robi się nagle podejrzanie sympatyczna, a autor momentami zbyt zbliża się do patosu. Ta szarość pierwszych części była o niebo lepsza i dużo mniej przewidywalna. W tomie 3 najbardziej podobał mi się ciekawie rozwinięty motyw biblioteki i zgrabnie oddany hołd książce jako idei.
Forma, niezależnie od treści, pozostała niezmiennie doskonała i w tym miejscu trzeba pochwalić nie tylko autora ale i tłumaczkę, która zna się na robocie.
Bardzo dobre są też okładki obu polskich wydań.
W pierwszych dwóch tomach Kristoff zgrabnie lawiruje w morzu szarości, a tu nagle grubą linią oddziela podłych oprychów chcących Mii odebrać życie od lojalnych do bólu bohaterów gotowych własne życia za nią oddać. Jakby tego było mało ta druga grupa robi się nagle podejrzanie sympatyczna, a autor momentami zbyt zbliża się do patosu. Ta szarość pierwszych części była o niebo...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKristoff zgrabnie przeszedł od szkoły zabójców do areny gladiatorów, stworzył szereg potworów godnych średniowiecznego bestiariusza, dobudował do intrygi ze dwa piętra, podarował bohaterce nowych wrogów i przyjaciół nie rezygnując ze starych (oczywiście jeśli pozwolił im przeżyć cz. 1) i przy tym wszystkim nawet nie dostał zadyszki.
Kristoff zgrabnie przeszedł od szkoły zabójców do areny gladiatorów, stworzył szereg potworów godnych średniowiecznego bestiariusza, dobudował do intrygi ze dwa piętra, podarował bohaterce nowych wrogów i przyjaciół nie rezygnując ze starych (oczywiście jeśli pozwolił im przeżyć cz. 1) i przy tym wszystkim nawet nie dostał zadyszki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Opowieści o wojnie w Ukrainie najczęściej skupiają się na tych, którzy zostali, walczą lub próbują przetrwać w ostrzeliwanych domach. Kuzniecowa oddała głos tym, którzy wyjechali. Dawno temu, jak Tolik, który uciekł od rodziny, znalazł pracę i układa sobie życie po drugiej stronie Europy. Albo w pierwszych dniach wojny, jak jego rodzina, której obecnością został na siłę uszczęśliwiony. Tak jak w pozostałych książkach tej autorki humor miesza się z poważnymi tematami, język jest bardzo dopracowany, a opowiedziana historia urozmaicona oryginalnymi postaciami.
Książka jest króciutka, jako ebook to tylko 169 stron.
Opowieści o wojnie w Ukrainie najczęściej skupiają się na tych, którzy zostali, walczą lub próbują przetrwać w ostrzeliwanych domach. Kuzniecowa oddała głos tym, którzy wyjechali. Dawno temu, jak Tolik, który uciekł od rodziny, znalazł pracę i układa sobie życie po drugiej stronie Europy. Albo w pierwszych dniach wojny, jak jego rodzina, której obecnością został na siłę...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Literatura bez fabuły, bliższa poezji niż powieści. To szereg bardzo krótkich opisów fantastycznych, nieistniejących miast, a zarazem hołd dla miasta jako idei i dla jednego konkretnego miasta - Wenecji, bo "za każdym razem, kiedy opisuję jakieś miasto, mówię coś o Wenecji". Wenecji będącej ojczyzną Marco Polo, narratora opisującego niewidzialne miasta Kubłaj-chanowi. Odwołanie się do spotkania tych postaci w 1275 roku nie przeszkadza autorowi w opisy miast wstawiać wynalazki współczesnej cywilizacji. Jest to też hołd dla opowieści, ale nie dla opowiadającego, tylko dla słuchacza. "Opowiadaniem rządzą nie usta, lecz ucho."
Literatura bez fabuły, bliższa poezji niż powieści. To szereg bardzo krótkich opisów fantastycznych, nieistniejących miast, a zarazem hołd dla miasta jako idei i dla jednego konkretnego miasta - Wenecji, bo "za każdym razem, kiedy opisuję jakieś miasto, mówię coś o Wenecji". Wenecji będącej ojczyzną Marco Polo, narratora opisującego niewidzialne miasta Kubłaj-chanowi....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to