-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać153 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska10
Biblioteczka
Ta książka chodziła za mną już od pewnego czasu. Słyszałam o niej różne, naprawdę różne opinie. A że lubię wszelkie tematy związane z fae czy elfami, i przy okazji kupiłam czytnik z legimi, to stwierdziłam, czemu nie?! Książka miała miano “szokującej”, tym bardziej, po takich słowach, nie mogłam sobie jej odpuścić. Czy była szokująca? Może bardziej cringe’owa... Historia opowiada o Sythii, która pracuje dla gildii (Ci pilnują, by w świecie ludzi i fae panowała równowaga). W pewnym momencie Synthia podpisuje pakt z księciem fae, który stanowi, że jest ona na jego usługach. I tak, już wiecie, co będzie dalej. I to nie będzie odkrywcze. Ja gdzieś tam byłam przygotowana na to, że ta historia w większości będzie dotyczyła relacji głównych bohaterów, tego, w jaki sposób fae się pożywiają (no domyślcie się, jak się pożywiają w książce, która jest erotasy), ale... Ale liczba scen +18 czasami przytłaczała. Tutaj nawet był jakiś zalążek historii kryminalnej, pewna zagadka do odkrycia, ale niestety została przysłonięta scenami łóżkowymi. Ale no dobra, nie czepiam się, bo czego innego mogłabym oczekiwać po erotasy. Ale wiecie, jeśli podczas sceny +18 dostaję tekst w stylu: “Chodź tutaj, wielkoludzie”... No błagam Was xD Kto tak mówi?! xD Przy większości tych właśnie scen, a często słuchałam ich w audiobooku, prychałam śmiechem.
Więc czemu przesłuchałam do końca? Bo zwyczajnie w tym całym żenująco-cringe’owym klimacie, gdzieś tam się w to wkręciłam. I stąd też oceniłam ją na 2/5 na legimi jako “Z braku laku”.
Ta książka chodziła za mną już od pewnego czasu. Słyszałam o niej różne, naprawdę różne opinie. A że lubię wszelkie tematy związane z fae czy elfami, i przy okazji kupiłam czytnik z legimi, to stwierdziłam, czemu nie?! Książka miała miano “szokującej”, tym bardziej, po takich słowach, nie mogłam sobie jej odpuścić. Czy była szokująca? Może bardziej cringe’owa... Historia...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Patryk tworzy historie zapadające w pamięć. Łamiące serce i zostawiające czytelnika z niedosytem. Nie inaczej było z „W imię nadziei“. To historia o Felicii, której życie było ciągłą walką w imię nadziei właśnie, ale nie dla siebie, a dla innych.
Felicia nigdy nie miała łatwo. Jako mała dziewczynka została sama. Osierocona, pozostawiona sama sobie i zniszczona. Ale Felicia miała w sobie coś, pewną iskrę, którą w sobie kryła, jednak niewielu osobom dała się z tej strony poznać.
Poznajemy losy tej niezwykle silnej dziewczynki. Śledzimy jej dorastanie oraz emocje, które się w niej budzą. Aż w pewnym momencie wybucha i jej życie jeszcze bardziej przewraca się do góry nogami.
I znowu zaczyna szukać drogi i ją znajduje, a wraz z nią ideę, do której została powołana.
Historia Felicii nie jest łatwa. Ale właśnie dzięki temu jest niezwykle poruszająca i wartościowa. Patryk potrafi tworzyć światy i bohaterów, którzy nie są jednoznaczni. Tutaj nie wszystko będzie czarno-białe. Będzie mnóstwo szarości, bo właśnie taki jest ten świat. Często nie za kolorowy, często raniący i sprawiający, że zaczynasz się zastanawiać, jak Ty byś postąpił w takiej sytuacji.
Historia Felicii jest wyjątkowa. Magiczna. Łamiąca serce. Niejednoznaczna. I zdecydowanie wartościowa!
Patryk tworzy historie zapadające w pamięć. Łamiące serce i zostawiające czytelnika z niedosytem. Nie inaczej było z „W imię nadziei“. To historia o Felicii, której życie było ciągłą walką w imię nadziei właśnie, ale nie dla siebie, a dla innych.
Felicia nigdy nie miała łatwo. Jako mała dziewczynka została sama. Osierocona, pozostawiona sama sobie i zniszczona. Ale Felicia...
Dziś będzie o „Sabacie Kocich Wiedźm” autorstwa Iwony Serej. O książce, którą pokochałam całym sercem (jest o kotach, nie mogło być inaczej). Ale to bynajmniej nie tylko zasługa kotów (chociaż spora 🤭), ale styl pisarski Iwony i sposób kreowania bohaterów.
Iwona już przy swoim debiucie pokazała, że wie, w jaki sposób budować fabułę, by ta, wciągała czytelnika i angażowała do granic możliwości. I tutaj nie było inaczej. Zaprezentowała nam czwórkę bohaterów, różnych jak pory roku 😏 i zmusiła ich do tego, by się polubili (no dobra, to może nad wyrost, akceptowali – na poczatek to wystarczy).
Mamy tutaj motyw dark academii. No i powiedźcie, kto nie lubi tego motywu? Szczególnie, kiedy wokoło jest pełno tajemnic, a każdy z bohaterów coś przed nami ukrywa. Każdy z czwórki bohaterów ma też sensowne motywacje, by być w kowenie i angażować się, na tyle, na ile jest to w jego interesie.
Mamy też magiczne koty i więź z nimi. I tutaj brawo, Iwono, widać, że masz koty, że wiesz, jakie są, i mam też wrażenie, że wiesz, co myślą. Ich odzywki, zachowania są tak pięknie wykreowane, że chyba nie mogłabym sobie tego lepiej wyobrazić.
Wykonałaś kawał fantastycznej roboty🤯
No i jeszcze tym wydaniem @wydawnictwoexcalibur wygrało jesień 😀 Nie dość, że okładka niesamowicie przyciąga wzrok, ma nadrukowane łapki kotów, to jest wydanie specjalne ma barwione brzegi. No i te ilustracje w środku 🤤❤️🔥 To będzie jedna z tych książek, które nie wiem, jaką stroną postawić. Czy grzbietem, czy może brzegami🙈
Dziś będzie o „Sabacie Kocich Wiedźm” autorstwa Iwony Serej. O książce, którą pokochałam całym sercem (jest o kotach, nie mogło być inaczej). Ale to bynajmniej nie tylko zasługa kotów (chociaż spora 🤭), ale styl pisarski Iwony i sposób kreowania bohaterów.
Iwona już przy swoim debiucie pokazała, że wie, w jaki sposób budować fabułę, by ta, wciągała czytelnika i angażowała...
Co to była za książka!!! Dawno żaden tytuł mnie aż tak nie wciągnął! Trochę czytałam, trochę słuchałam w audio. Serio, audio to tutaj petarda ❤️🔥🤯
No ale dobra! O czym to książka?
O demonie, który ma obsesje na punkcie czarownicy. I o czarownicy, która musi z nim współpracować, żeby znaleźć sprawców morderstwa. Ale ta czarownica, Zoe, wcale nie jest taka grzeczna i święta, bo sama ma sporo grzeszków za uszami. A on, demon? Pragnie ją dopaść. W różnym słowa tego znaczeniu 🔪🙈
Było bardzo intrygująco! @magsgreen_autorka zarysowała nam tutaj dwie rewelacyjne postacie, których nie sposób nie lubić. Jest też świetny wątek kryminalny, w którym ciekawe jest nie tyle to, kto zabił, a to, jak bohaterowie do tego dojdą.
Dialogi, czasami humor, kąśliwe myśli bohaterów, to wszystko zdecydowanie buduje tutaj napięcie.
Zanim jednak sięgnięcie po pozycję, zapoznajcie się z TW, bo pojawia się tutaj sporo takich, które mogą w taki lub inny sposób Was zranić bądź urazić.
Ode mnie leci ogromna polecajka! Już dawno miałam w planach jakiś tytuł autorki i cieszę się, że „10 grzechów głównych“ trafiło w moje ręce, bo bawiłam się świetnie!
Co to była za książka!!! Dawno żaden tytuł mnie aż tak nie wciągnął! Trochę czytałam, trochę słuchałam w audio. Serio, audio to tutaj petarda ❤️🔥🤯
No ale dobra! O czym to książka?
O demonie, który ma obsesje na punkcie czarownicy. I o czarownicy, która musi z nim współpracować, żeby znaleźć sprawców morderstwa. Ale ta czarownica, Zoe, wcale nie jest taka grzeczna i...
O tej książce można mówić bardzo dużo, ale ona przede wszystkim klimatem stoi. I główną bohaterką, która wkroczywszy w cień, który napawa ją strachem przed samą sobą, próbuje robić wszystko, co w jej mocy, by się mu nie poddać.
Jest to kontynuacja, równie mrocznego i brutalnego dark fantasy. I tutaj nadal jest mrocznie, nadal jest brudno, mroźnie, a bohaterowie naprawdę walczą by przeżyć.
Bardzo podoba mi się tutaj, że autorka od samego początku nie ułatwia bohaterce życia, w zasadzie chyba żadnemu z bohaterów nie ułatwia. No może poza Jesuppem, ale on to ma wszystko gdzieś (i tak, nadal jest moją ulubioną postacią, chociaż tutaj jest go troszkę mniej🙈). Bohaterka musi przejść bardzo długą drogę, by dotrzeć do celu. I właśnie takie decyzje narracyjne sprawiają, że bohaterowie są bardzo realistyczni.
Gdzieś tam nadal troszkę się pogubiłam w imionach 🙈 ale ja wiem, że skoro w pierwszym tomie tak, a nie inaczej nazwało się swoich bohaterów, to nagle nie dostaną nowych imion (powiedzmy, że przymykam na to oko i wybaczam, bo ja to zwykle nie mam pamięci to imion 😅)
Podoba mi się również plot twist, którym zaskoczyła nas autorka. Noooo, tutaj to jest w tomie 3 ogromne pole do popisu i szczerze mówiąc mocno czekam na ten popis, bo zostaliśmy pozostawieni samym sobie z dość srogim zakończeniem w tomie drugim.
Podsumowując: mroczne, rozbudowane dark fantasy, po które warto sięgnąć. Autorka potrafi pisać, potrafi kreować postacie i nadawać historii klimat. I potrafi też męczyć i sprawdzać swoich bohaterów, na ile ich stać 😅
O tej książce można mówić bardzo dużo, ale ona przede wszystkim klimatem stoi. I główną bohaterką, która wkroczywszy w cień, który napawa ją strachem przed samą sobą, próbuje robić wszystko, co w jej mocy, by się mu nie poddać.
Jest to kontynuacja, równie mrocznego i brutalnego dark fantasy. I tutaj nadal jest mrocznie, nadal jest brudno, mroźnie, a bohaterowie naprawdę...
„Kakao w czwartki“ autorstwa Michiko Aoyamy opowiada historie kilku osób i właśnie te osoby wiąże z konkretnymi kolorami. Ale te kolory są tylko tłem, ponieważ ważniejsze będzie to, w jaki sposób te osoby podchodzą do rzeczywistości, w jaki sposób sobie z nią radzą.
I tak będzie tutaj historia pewnego mężczyzny, który założył knajpkę z kanapkami, a motywem przewodnim był pomarańczowy, by jeszcze raz spotkać się z pewną kobietą. Będzie tutaj historia pewnej kobiety, dla której kakao w czwartki będzie pewnego rodzaju rytuałem, podczas którego będzie pisała listy. Będzie także o dziewczynie, która zachorowała, ale nie poddawała się i walczyła.
I ja wiem, że niektóre z tych historii może będą zbyt naiwne, ale wiecie co? Czasami takich właśnie nam trzeba. I wiary w to, że świat jest kolorowy, ale musimy chcieć po prostu te kolory dostrzec.
„Kakao w czwartki“ autorstwa Michiko Aoyamy opowiada historie kilku osób i właśnie te osoby wiąże z konkretnymi kolorami. Ale te kolory są tylko tłem, ponieważ ważniejsze będzie to, w jaki sposób te osoby podchodzą do rzeczywistości, w jaki sposób sobie z nią radzą.
I tak będzie tutaj historia pewnego mężczyzny, który założył knajpkę z kanapkami, a motywem przewodnim był...
Przyznam się Wam do czegoś. Totalnie nie ciągnęło mnie do tej książki. Romanse to raczej nie moje klimaty. Ale potrzebowałam czegoś bardzo lekkiego, a że akurat miałam pod ręką wznowienie „Afrer“ to stwierdziłam, dobra, może zaskoczy. No i zaskoczyło. I to jak bardzo.
Wiecie, tutaj nie będzie oryginalnie. Jest Tessa, dziewczyna z dobrego domu, która przeprowadza się na studia co college’u. W rodzinnym mieście zostawia swojego chłopaka oraz opiekuńcza matkę.
I jest on Hardin, buntownik, facet, który jest znany z imprez i bardzo lekkiego podejścia do życia.
I wiecie co? Ta historia niesamowicie klei. Jest napisana w taki sposób, że nie sposób jej odłożyć. Będzie tutaj sporo dramatów, będą złamane serca, ale w jakiś niesamowity sposób ta książka zaskarbiła sobie moją przyjaźń. Przeczytałam ją w ekstremalnie szybkim tempie, aż sama byłam zaskoczona, że tak szybko mi to poszło.
Może trafiła w idealny moment w moim życiu, byłam zabiegana, zestresowana, a ona dała mi trochę oddechu i zaangażowania, może takiej książki po prostu potrzebowałam.
A dowód mojego zaangażowania w tę historię leży już na półce (dwie kolejne części wypożyczone z biblioteki).
Tak bardzo się broniłam przed tą historią, a okazała się czymś naprawdę dla mnie dobrym!
Ale nie oglądajcie filmu🙈 po przeczytaniu książki go włączyłam i wytrwałam tylko 10 minut 😅
Przyznam się Wam do czegoś. Totalnie nie ciągnęło mnie do tej książki. Romanse to raczej nie moje klimaty. Ale potrzebowałam czegoś bardzo lekkiego, a że akurat miałam pod ręką wznowienie „Afrer“ to stwierdziłam, dobra, może zaskoczy. No i zaskoczyło. I to jak bardzo.
Wiecie, tutaj nie będzie oryginalnie. Jest Tessa, dziewczyna z dobrego domu, która przeprowadza się na...
Tę serię polubiłam już dawno temu, a ta kontynuacja tylko udowadnia, że nie tylko bohaterowie ratujący świat, mają szansę na zaistnienie! Poznajcie historię Aslo.
Świąt czeka, żeby go uratować! Szkoda tylko, że przed tym wyzwaniem stoi leśnik, który najchętniej siedziałby w swoim domku w lesie i nie spotykałby się z nikim, a już na pewno nie szedłby na wojnę z armią, która chce zniszczyć świat.
No tak, życie Aslo trochę się zmieniło, odkąd jego przyjaciel (tak, to ten wybraniec, którego rolę przejął Aslo) zginął, a leśnikowi nie pozostało nic innego, jak iść w to, czego już się podjął. I nie tylko życie leśnika się zmieniło, bo jego ciało również uległo pewnym modyfikacjom. Czy ma specjalne moce? Jasne. A czy przy tym wygląda trochę jak potwór? No cóż, ponoć nie można mieć wszystkiego.
Ale można mieć za to armię umarłych, która zrobi dla ciebie wszystko, jeśli tylko poprosisz (a mogłem zostać w lesie – pomyślał leśnik).
Drugi tom nadal trzyma poziom! Akcja leci bardzo szybko, nie nudząc nas przy tym i nie pomijając ważnych faktów.
Humor? O jasne, jak najbardziej! W dialogach i w sytuacjach. Chociaż chyba najbardziej w dialogach między Aslo a… głową swojego przyjaciela wybrańca. Tak, dobrze myślicie, tylko on go słyszy!
Czekam z niecierpliwością na trzeci tom, bo mam wrażenie, że ta seria jest nieco odświeżająca. Jest inna, a humor jest jest zdecydowanym plusem. Plusem są też absurdy, które pojawiają się w fabule (choćby gadająca głowa przyjaciela), a ja bardzo lubię absurdy, bo pozwalają trochę wyjść nam poza ustalone ramy.
Tutaj było bardzo fajnie i będę oczekiwania równie dobrego zakończenia historii!
Tę serię polubiłam już dawno temu, a ta kontynuacja tylko udowadnia, że nie tylko bohaterowie ratujący świat, mają szansę na zaistnienie! Poznajcie historię Aslo.
Świąt czeka, żeby go uratować! Szkoda tylko, że przed tym wyzwaniem stoi leśnik, który najchętniej siedziałby w swoim domku w lesie i nie spotykałby się z nikim, a już na pewno nie szedłby na wojnę z armią, która...
Dziś będzie o książce dość trudnej. „Niedoskonałe“ Wu Xiaoli opowiada o dziewczynach, kobietach, według nich i społeczeństwa – niedoskonałych.
Fabuła rozpoczyna się od historii pewnej nauczycielki, której wychowanka skacze z dachu szkoły. Ona oraz inni wychowankowie starają się sobie z tym radzić na własne sposoby, szukając wszędzie odpowiedzi.
Ta książka nie będzie jedną z tych lekkich. Ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Zwraca uwagę na na presję, na ogromne oczekiwania, które sprawiają, że tytułowe kobiety, zaczynają czuć się stale niedoskonałe, stale niewystarczające.
Przyznam szczerze, że trafiłam na tę książkę w chyba nieodpowiednim dla mnie momencie. Chwilami się męczyłam poprzez chaos i odrębne wątki różnych bohaterów, które były wplatane w powieść. Wiem, że miały na celu pokazanie relacji międzyludzkich, tych między rodziną czy małżonkami, tylko że, kurczę, nie do końca mnie to przekonało.
W sensie, ja doceniam to, że autorka porusza ważne społecznie tematy, tylko że sposób nie do końca mnie przekonał. Momentami wyłączałam się z historii i musiałam jeszcze raz do niej wracać, by móc się skupić i jeszcze raz przeczytać.
Może to wina nieco chaotycznej narracji. A może wina tego, że trafiłam na tę książkę w równie chaotycznym momencie dla mnie.
Być może kiedyś do niej wrócę i dużo bardziej docenię. Dziś niestety jej nie kupuję aż tak, jak chciałabym.
Dziś będzie o książce dość trudnej. „Niedoskonałe“ Wu Xiaoli opowiada o dziewczynach, kobietach, według nich i społeczeństwa – niedoskonałych.
Fabuła rozpoczyna się od historii pewnej nauczycielki, której wychowanka skacze z dachu szkoły. Ona oraz inni wychowankowie starają się sobie z tym radzić na własne sposoby, szukając wszędzie odpowiedzi.
Ta książka nie będzie jedną...
„Inspektorium“ autorstwa Marka Zychli jest bardzo dobrym i gęstym rozpoczęciem serii (wiemy, już że będzie drugi tom, a przynajmniej tyle wyczytałam w dopisku od autora na końcu książki 😅) o postapokaliptycznym świecie, w którym muszą odnaleźć się nastolatkowie.
Książka podzielona jest na dwie części (piwnicę i ośrodek). W piwnicy poznajemy grupkę dzieciaków, którzy przebywają zamknięci w klatkach. Wiemy o nich tyle, ile zechcą nam o sobie zdradzić. To, że zostali pewnej nocy odebrani swoim matkom. To, że matki z płaczem, ale i wielką dumą je oddały, oraz to, że dzieci są trzymane w niemalże katorżniczych warunkach. A to wszystko po to, by na nowo je wychować, zmusić do posłuszeństwa, nad którym wartę sprawuje Inspektorium. Ono w pewnych sytuacjach jest zmuszone udzielić dzieciom lekcji, często zakrawających o tortury, lecz te, mają im służyć.
Krok po kroku autor odkrywa przed nami pewne elementy świata, po trochu dawkując szczegóły, których tak łakniemy.
Przyznam Wam szczerze, że dawno nie czytałam tak gęstej i przesyconej mrokiem książki. Jest tajemniczo, nie wiemy, co się dzieje, a nastolatkowie w oszczędnych słowach zdają nam relacje (tylko wtedy, jeśli akurat jest im poświęcony konkretny rozdział). To buduje atmosferę tajemniczości, takiej lepkości i strachu.
Bohaterów poznajemy w momencie dojrzewania, kiedy to budzą się w nich nowe emocje, zaczynają patrzeć na świat w trochę inny sposób i zadawać pytania. A na to wszystko (w taki lub inny sposób ma odpowiedzieć Inspektorium).
Przeczytajcie, bo zaproponowane rozwiązanie przez autora, jest na tyle intrygującym pomysłem, że czekam z niecierpliwością na to, co zaproponuje nam dalej.
„Inspektorium“ autorstwa Marka Zychli jest bardzo dobrym i gęstym rozpoczęciem serii (wiemy, już że będzie drugi tom, a przynajmniej tyle wyczytałam w dopisku od autora na końcu książki 😅) o postapokaliptycznym świecie, w którym muszą odnaleźć się nastolatkowie.
Książka podzielona jest na dwie części (piwnicę i ośrodek). W piwnicy poznajemy grupkę dzieciaków, którzy...
Czemu ja wcześniej nie poznałam się z tą serią? Lata temu przeczytałam jedynie „Szklany tron“ i jakimś cudem nie sięgnęłam po kolejną część. Ale teraz zamierzam nadrabiać!
„Zabójczyni“ jest zbiorem łączących się opowiadań, które przytaczają nam historię Celaeny, zanim trafiła do kopalni soli Endovier. Zatem tutaj dowiemy się, kim była przed „Szklanym tronem“ i co spowodowało, że trafiła tam, gdzie trafiła.
Tak popularnych serii chyba polecać nikomu nie trzeba, ale powiem Wam, co mi się w „Zabójczyni“ podobało.
Opowiadania zawierają w sobie pewne przeskoki czasowe. Poza oczywistą trzymającą w napięciu fabułą, autorka nie udaje, że kreuje bohaterom piękny świat. To, że Celaenie udało się wykupić i wyjechać, to jeszcze nie oznacza, że po tym będzie już wieść kolorowe życie. Nie. Pojawiają się problemy, brak funduszy i to właśnie one zapoczątkowują ciąg przyczynowo-skutkowy kończący się właśnie w kopalni.
Poznajemy też bohaterkę z tej wrażliwej strony. A to z kolei sprawia, że ta w momencie, kiedy pozwala sobie na chwilę osłonić swoje uczucia, to cierpi.
Sama do końca nie byłam przekonana, w którym momencie mogę czytać ten zbiór opowiadań, ale po tym jak już go znam, uważam, że daje mi fajne podłoże, by poznawać dalsze losy bohaterki. Co oczywiście uczynię
Czemu ja wcześniej nie poznałam się z tą serią? Lata temu przeczytałam jedynie „Szklany tron“ i jakimś cudem nie sięgnęłam po kolejną część. Ale teraz zamierzam nadrabiać!
„Zabójczyni“ jest zbiorem łączących się opowiadań, które przytaczają nam historię Celaeny, zanim trafiła do kopalni soli Endovier. Zatem tutaj dowiemy się, kim była przed „Szklanym tronem“ i co...
Przed Wami pierwszy tom przygód inkwizytora autorstwa Jacka Piekary. Seria wznowiona po latach w wydaniu z barwionymi brzegami.
Seria dość mroczna, brutalna i dla niektórych obrazoburcza 😶🌫️
Świat inkwizytorów kreowany jest na podstawie zmiany pewnego faktu historycznego. W książce Jezus nie zmarł na krzyżu, lecz z niego zszedł i postanowił utopić w krwi swoich oprawców. Inkwizytorzy mają więc za zadanie tropić czarownice, heretyków i innych wyznawców aspirujących do zabawy w czarną magią, a następnie wykorzeniać z nich plugastwa.
Tylko wiecie, jak działają inkwizytorzy w tej książce. Tortury są na porządku dziennym (na chwałę Pana!), a złapany przez inkwizytora oprawca może marzyć tylko o stosie.
Książka jest podzielona na kilka opowiadań, w których to Mordimer wraz ze swoimi kompanami od wioski do wioski podąża, w celu służenia Panu swoimi działaniami. Nie jest kapłanem, a więc korzysta śmiało z wszelkich uciech tego świata. Uważając się za pokornego i skromnego sługę bożego przemierza miasta, w celu plewienia zarazy.
Serię poznałam kilka lat temu, kiedy to czytałam ją po raz pierwszy. I wtedy bardzo się z nią polubiłam. I dziś także spędziłam przy niej dobrze czas. Lubię Mordimera, za jego cięty język, za inteligencję i brutalność. A autor stworzył naprawdę oryginalny świat, w którym można się zanurzyć.
Przed Wami pierwszy tom przygód inkwizytora autorstwa Jacka Piekary. Seria wznowiona po latach w wydaniu z barwionymi brzegami.
Seria dość mroczna, brutalna i dla niektórych obrazoburcza 😶🌫️
Świat inkwizytorów kreowany jest na podstawie zmiany pewnego faktu historycznego. W książce Jezus nie zmarł na krzyżu, lecz z niego zszedł i postanowił utopić w krwi swoich oprawców....
Co to była za seria ❤️🔥🥺 seria, którą lata temu pokochałam całym sercem. Seria, od której zaczęła się moja fascynacja słowiańskością i w końcu seria, którą będę Wam polecać z czystym sercem!
„Swarożyc“ to ostatni tom przygód szeptuch – w tym przypadku Jagi, gniewnej i odważnej szeptuchy, która potrafi złamać serce człowieka i upira (dosłownie i w przenośni).
W tej części Jaga już nie może uciekać przed przeznaczeniem. Musi wypełnić dane Swarożycowi słowo. Wejść do Wyraju. Ale zanim to, to czeka ją jeszcze wiele zadań. Jedna z rozdanic (ta urywająca nić życia) ucieka, dlatego ludzie nie mogą odchodzić z tego świata. A przyjaciółka Jagi Bronka prosi szeptuchę o niemalże coś niemożliwego. O uratowanie jej umierającego syna. Jaga chce zrobić wszystko, by jej pomóc. Szczególnie, że chyba trochę wie, jak Bronka się czuje.
Ta część jest ostatnim tomem przygód Jagi. Jak zwykle mamy tutaj sporo akcji, a aktorka nie daje nam się nudzić. Jest też trochę dramatów i sporo zgryźliwego humoru, bo taka już jest nasza Jaga.
Zakończenie łamie serce. Łamie i skleja na nowo. Ja wiem, że takie musiało być. I dziękuję za nie.
I dziękuję też @katarzyna_berenika_miszczuk za tę całą serię, bo dzięki niej pokochałam słowiański klimat. To dzięki tej serii ciągle trwa moja fascynacja słowiańskością i chyba nigdy już nie zniknie. Dziękuję!
Co to była za seria ❤️🔥🥺 seria, którą lata temu pokochałam całym sercem. Seria, od której zaczęła się moja fascynacja słowiańskością i w końcu seria, którą będę Wam polecać z czystym sercem!
„Swarożyc“ to ostatni tom przygód szeptuch – w tym przypadku Jagi, gniewnej i odważnej szeptuchy, która potrafi złamać serce człowieka i upira (dosłownie i w przenośni).
W tej części...
Dziś chcę Wam trochę opowiedzieć o „Wszystkich zaginionych adresach“ autorstwa Laury Imai Messiny. Jej poprzednią książkę „Wyspę bijących serc“ bardzo polubiłam, dlatego stwierdziłam, że i tym razem sięgnę po kolejny tytuł.
No i się nie zawiodłam, bo znowu trafiła w to miejsce, które sprawiło, że wzbudziła we mnie mnóstwo emocji i wspomnień.
Risa, córka listonosza, trafia na wyspę Awashima. Znajduje się tam Dryfujący Urząd Pocztowy, do którego trafiają listy bez adresatów i nadawców. Bohaterka podejmuje się zadania skatalogowania tych listów. Szuka w nich jednakże czegoś jeszcze, czegoś dawno utraconego.
Sama koncepcja pisania listów jest pewną formą radzenia sobie z otaczającą rzeczywistością. Może być traktowana trochę jak pamiętnik, z tym że tutaj zakładamy, że odbiorca ten list przeczyta. I pewnie dlatego ta książka do mnie trafiła.
Pokazuje nam jak skomplikowane mogą być relacje międzyludzkie. Uświadamia, z czym mogą borykać się inni ludzie, a te listy mają być jednym ze sposób pogodzenia się z pewnymi rzeczami i sytuacjami. Mogą być w końcu pisemną formą wyrażenia wdzięczności do przeszłości, swoich decyzji, a nawet błędów, które się popełniło.
Ta książka w piękny sposób pokazuje nam, jak skomplikowane, ale i wartościowe są relacje ludzkie. Jak zwykle listy, mogą czasami pozwolić nam iść naprzód. Jak w końcu nie tylko czytanie takich listów, ale i pisanie, może sprawić, że uda nam się uporządkować pewien etap w naszym życiu.
Wartościowa, pełna refleksji lektura, która bardzo Wam polecam ❤️
Dziś chcę Wam trochę opowiedzieć o „Wszystkich zaginionych adresach“ autorstwa Laury Imai Messiny. Jej poprzednią książkę „Wyspę bijących serc“ bardzo polubiłam, dlatego stwierdziłam, że i tym razem sięgnę po kolejny tytuł.
No i się nie zawiodłam, bo znowu trafiła w to miejsce, które sprawiło, że wzbudziła we mnie mnóstwo emocji i wspomnień.
Risa, córka listonosza, trafia...
Dziś chcę Wam opowiedzieć właśnie o „Niedzieli na wsi“ kolejnym kryminale Agathy Christie wydanym w serii kolekcjonerskiej. No to wydanie to coś pięknego, szczególnie dla takiego fana różu jak ja 😅
Ale spokojnie, tutaj gra nie tylko wydanie! Bo ta intryga, którą nam zaaferowała mistrzyni kryminału, to coś niesamowitego.
Spokojna niedziela w wiejskiej posiadłości lady Angkatell. Na obiad zostaje zaproszonych wiele znamienitych gości, a w tym Herkules Poirot, który oczywiście trafia w sam środek tragedii. Przy basenie leży ciało zastrzelonego doktora Johna Christowa. Przy ciele stoi zrozpaczona żona, a wokół pełno podejrzanych. Kto zabił doktora? Żona, kochanka, dawna ukochana, a może inny zazdrosny mężczyzna? Zagadka wydaje się albo bardzo łatwą, albo niezwykle trudną do rozwikłania. Ale i tym razem detektyw sobie poradzi.
Ta historia będzie chyba jedną z moich ulubionych. Do samego końca źle obstawiałam mordercę, a dodatkowa otoczka obyczajową nam tylko ubogacała nasze tropy.
Bo mamy ich tutaj sporo. Tak samo jak sporo jest bohaterów, ale są na tyle wyraziści, że się przy nich nie pogubimy.
Motyw zdrady, zemsty, zawiści. Bo przecież kto mógł chcieć śmierci znamienitego lekarza, którego wszyscy szanowali?
Ta książka idealnie nada się właśnie na niedzielne popołudnie (niekoniecznie na wsi), u mnie ono było na balkonie. Rewelacyjnie spędziłam czas przy tym tytule. Ale Wy dobrze wiecie, że kryminałów Agathy Christie polecać nie trzeba, bo one bronią się same!
Dziś chcę Wam opowiedzieć właśnie o „Niedzieli na wsi“ kolejnym kryminale Agathy Christie wydanym w serii kolekcjonerskiej. No to wydanie to coś pięknego, szczególnie dla takiego fana różu jak ja 😅
Ale spokojnie, tutaj gra nie tylko wydanie! Bo ta intryga, którą nam zaaferowała mistrzyni kryminału, to coś niesamowitego.
Spokojna niedziela w wiejskiej posiadłości lady...
„Anomalia“ to druga część „Anihilacji“, którą czytałam z zapartym tchem. Mimo że wcześniej znałam film, to nie przeszkodziło mi to świetnie się przy niej bawić, niestety przy „Anomalii“ mój zapał nieco opadł, bo ta część jest inna.
To, co ma niesamowitego na seria, to ta tajemnica i zagadkowość. Bohaterowie tkwią na granicy świadomości, nie wiedzą już, czy to co widzą to wymysł ich umysłów, czy wzrok ich okłamuje, a może wszystko to, czego doświadczają, to prawda.
Ta część nie dotyczy wyprawy samej w sobie, ale badań nad tą wyprawą. John Rodriguez, zwany Kontrolerem, zostaje mianowany szefem agencji rządowej Southern Reach i ma za zadanie rozwikłać zagadkę Strefy X. Wszelkie raporty zdaje tajemniczemu Głosowi, z którym się porozumiewa. John wie, że nie będzie to łatwa misja, ale z czasem, im bardziej się w nią angażuje, tym bardziej ta zaczyna mu mieszać w głowie. John już nie wie, kto jest jego sprzymierzeńcem i czy powinien wypełniać żądania Głosu.
Ta część zdecydowanie długo się rozwija. Mamy wiele retrospekcji dotyczących życia i dzieciństwa Johna, podobnie z resztą było w pierwszej części z biolożką. Tylko że o ile kwestie związane z biolożką bardzo mnie intrygowały, o tyle tutaj niestety nie mogłam się wgryźć w tę historię. Dopiero pod koniec fabuła nabiera rozmachu i serwuje nam zakończenie, na jakie zasługujemy.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ta seria taka jest. Ma być tajemnicza, ma gubić czytelnika, dawać mu strzępki informacji, by się czuł jak dziecko we mgle. Ale o ile w przypadku „Anihilacji“ byłam tym zaintrygowana, o tyle w „Anomalii“ nieco mnie to męczyło.
Mimo to nadal uważam, że seria może być naprawdę świetną gratką dla osób, które lubią chociażby pióro Lovecrafta. Też jest duszno, niepokojąco, a im bardziej poczytalni bohaterowie, tym mniejsze mają szansę na przeżycie.
„Anomalia“ to druga część „Anihilacji“, którą czytałam z zapartym tchem. Mimo że wcześniej znałam film, to nie przeszkodziło mi to świetnie się przy niej bawić, niestety przy „Anomalii“ mój zapał nieco opadł, bo ta część jest inna.
To, co ma niesamowitego na seria, to ta tajemnica i zagadkowość. Bohaterowie tkwią na granicy świadomości, nie wiedzą już, czy to co widzą to...
Dziś chcę Wam trochę opowiedzieć o „Karcerze“ autorstwa @grzegorz.juszczak.pisarz
Na fali swojego ostatniego zafascynowania postapo postanowiłam spróbować czegoś innego w tym klimacie. Jak tutaj było? Było dobrze, choć w sumie mogło być trochę lepiej.
Mamy rok 2147, sto lat wcześniej wybuchła wojna atomowa, która zniszczyła praktycznie cały świat. Ci, którzy przeżyli, i o których wiemy, chronią się w dawnym więzieniu stanowym. Większość społeczeństwa albo zginęła, albo stała się zmutowanymi stworzeniami, których promieniowanie uczyniło niezwykle silnymi.
Historię poznajemy z perspektywy mieszkańców Karceru. Czytamy o tym, jak starają się przeżyć, trwając w ciągłym końcu świata.
To, co mi się tutaj podobało, to pomysł i fabuła! Mimo że mamy tutaj sporo bohaterów, wszyscy są na tyle wyraziści, że nam się nie gubią w tle. Autor wplótł w historię potyczki polityczne oraz intrygi, które tworzą się w tym małym społeczeństwie, jakim jest Karcer.
Faktycznie czuć tutaj ten postapokaliptyczny klimat. Bohaterów nie chroni żadna tarcza fabuły, co jest fajne, bo czuć, że nie są zachowywani przy życiu na siłę. Momentami jest brutalnie, ale to nadal na plus, bo pokazuje nam, że ten świat właśnie taki jest. Straszny, okrutny i przeżyją w nim tylko najsilniejsi.
Początkowo nie mogłam się wgryźć w styl pisarski autora. Dialogi między bohaterami wydawały mi się bardzo nierzeczywiste, a żarty, które rzucali, trochę na siłę. Ale z czasem przyzwyczaiłam się do tego, bo zdałam sobie sprawę, że ci bohaterowie właśnie tacy mieli być.
Natomiast to, na co chciałam zwrócić uwagę, to fakt, że mam wrażenie, że wydawnictwo nie poświęciło tej książce tyle uwagi, na ile zasługiwała. Mamy tutaj często powtórzenia (niezamierzone), zdarzają się także literówki i urwane wyrazy. A szkoda, bo to naprawdę kawał dobrej historii (z plot twistami) i gdyby się nią bardziej zaopiekować, byłaby jeszcze lepsza. Zdaję sobie sprawę z tego, że jako korektorka widzę wiecej, ale niestety na niektóre elementy nie mogę przymknąć oka.
Dziś chcę Wam trochę opowiedzieć o „Karcerze“ autorstwa @grzegorz.juszczak.pisarz
Na fali swojego ostatniego zafascynowania postapo postanowiłam spróbować czegoś innego w tym klimacie. Jak tutaj było? Było dobrze, choć w sumie mogło być trochę lepiej.
Mamy rok 2147, sto lat wcześniej wybuchła wojna atomowa, która zniszczyła praktycznie cały świat. Ci, którzy przeżyli, i o...
Irae prowadzi w miarę stabilne życie, jeśli takim można nazwać zabijanie demonów. Do czasu aż jej kumpel Śmierć, nie prosi ją o pewną przysługę. Na domiar wszystkiego spotyka także nieznajomego, który składa jej propozycję “nie do odrzucenia”.
Dlaczego musisz sięgąć po “Panią Ciemności”?
Przede wszystkim dlatego, że zapewni Ci ogrom świetnej zabawy. Znany motyw “łowczyni demonów”, który bardzo lubimy, tutaj jest naprawdę zręcznie napisany. Dialogi aż kipią od czarnego humoru i sarkazmu, a pełna werwy i zadziorna bohaterka udowodni Ci po raz kolejny, że przy
urban fantasy można się naprawdę rewelacyjnie bawić.
Irae prowadzi w miarę stabilne życie, jeśli takim można nazwać zabijanie demonów. Do czasu aż jej kumpel Śmierć, nie prosi ją o pewną przysługę. Na domiar wszystkiego spotyka także nieznajomego, który składa jej propozycję “nie do odrzucenia”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego musisz sięgąć po “Panią Ciemności”?
Przede wszystkim dlatego, że zapewni Ci ogrom świetnej zabawy. Znany motyw “łowczyni...