Sabat kocich wiedźm Iwona Serej 7,3

ocenił(a) na 81 tydz. temu Kupiłam tę książkę na targach we Wrocławiu, bo autorkę śledzę od dłuższego czasu w social mediach. Zainteresowały mnie magiczne koty, bo kto nie lubi zwierzątek, szczególnie tych magicznych? “Sabat kocich wiedźm” bardzo mi się podobał - pochłonęłam ją szybko, jako luźniejszą książkę fantasy z nastolatkami i szkołą na pierwszym planie. I co mi zostało obiecane, to dostałam.
Lubię bohaterów tej książki, a szczególnie koty - charakterne, wyraziste, uwielbiam takie postacie zwierzęce! Co do postaci ludzkich polubiłam większość, a na pewno mnie one zainteresowały. Mamy dwójkę głównych bohaterów, ale nie tylko oni mają swój charakter. Podczas kiedy Nina i Alec są narratorami, to inni również są istotni - Mia i Susannah to nie tylko “koleżanki Niny” czy “koleżanki Aleca”. Te postacie także mają swoje historie, problemy i tajemnice. Jedynym minusem postaci to moim zdaniem ich przesadna, nieco sztuczna “nastolatkowość” momentami i sposób opisu postaci... Nawet niezbyt istotni bohaterowie bywają opisani dość szczegółowo pod kątem wyglądu, za czym zwyczajnie nie przepadam w książkach, szczególnie jeśli nie jest to istotny element fabuły - głównych bohaterów chętnie sobie wyobrażę, ale reszty... Troszkę tego nie czuję.
Czy lubię motyw magicznych grupek (tutaj czwórek)? Nie. Zbyt kojarzą mi się z “Domem Nocy”, którego nienawidzę z całego serca jako człowiek i jako czytelniczka. Jednak tutaj? Myślę, że może się to ciekawie rozwinąć - na pewno w kolejnych tomach dowiemy się o nich więcej. Zdecydowanie mnie to zaciekawiło! Do tego magia, koweny, koty... Bardzo podobają mi się pomysły wykorzystane w tej książce i na pewno będę chciała dowiedzieć się więcej! Pod tym kątem ta książka jest naprawdę dopracowana moim zdaniem i interesująca. Magia nie jest tu tylko wspomniana, ale pełni istotną rolę na naprawdę wielu poziomach, zarówno w tajemnicy, jak i w zwykłym życiu - tego oczekiwałam i to dostałam, ale liczę na więcej wilków i wilkołaków w przyszłości (jako wielka ich fanka).
Podsumowując - bardzo podobała mi się ta książka. Jest przyjemna, dość luźna, a przede wszystkim - ciekawa. Postacie w niej nie są dziecinne, fabuła wciąga, a świat... Najlepszy element, przemyślany i dopracowany (nie mogę się doczekać kiedy poznamy go dokładniej!) Myślę, że ta książka będzie jedną z moich komfortowych książek. Dobrze się przy niej bawiłam i jest naprawdę fajna - trzyma poziom podobny do książek z tego gatunku, a na pewno wiele z nich przebija. Czy “Sabat kocich wiedźm” jest wart przeczytania? Myślę, że jak najbardziej! Szczególnie jeśli chcemy przyjemnego fantasy z kotkami, nastolatkami i ich problemami oraz magiczną szkołą.
Ta recenzja brzmi jak jąkanie się, bo zwyczajnie nie wiem, co mogę powiedzieć o tej książce więcej. Jest dosłownie tym, co autorka nam reklamuje. Nie mam tej książce nic do zarzucenia, ale też nie pokocham jej. Jest bardzo fajna, przyjemna i dopracowana. Jest ona po prostu dobra i nie wiem co wiele więcej mogę o niej powiedzieć bez spoilerowania treści. Czytało się szybko i przyjemnie. Zwyczajnie uważam, że warto sprawdzić “Sabat kocich wiedźm” dla postaci, magii i przede wszystkim - charakternych kotków! (i dla wilków, jeśli ktoś ma do nich tak dużą słabość jak ja)