Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Powieść o subtelnościach obyczajowych i emocjonalnych, toteż wymaga świetnego przekładu. Odradzam tłumaczenie pani Majchrzak. Porównałem parę stron z oryginałem i znalazłem istotne uproszczenia kilku niuansów. Przykład: Good taste and bad taste were only catchwords, garments of diverse cut; and music itself dissolved to a whisper through pine-trees, where the song is not distinguishable from the comic song. I w przekładzie: Zły i dobry smak nie pasowały do siebie, tak jak dwie inaczej skrojone części garderoby. (Tu wręcz ucięto fragment). Pewnie częściowo dlatego utwór wydał mi sie raczej przeciętny. Coś jakby konwencjonalny utwór o konwenansach (z drugiej strony takie podejście chyba najlepiej służy wczuciu się w ten klimat).

Powieść o subtelnościach obyczajowych i emocjonalnych, toteż wymaga świetnego przekładu. Odradzam tłumaczenie pani Majchrzak. Porównałem parę stron z oryginałem i znalazłem istotne uproszczenia kilku niuansów. Przykład: Good taste and bad taste were only catchwords, garments of diverse cut; and music itself dissolved to a whisper through pine-trees, where the song is not...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Trudno być bogiem Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 7,2
Trudno być bogiem Arkadij Strugacki, Borys Strugacki

Na półkach:

Nie jest to jakaś wybitna literatura s-f. Nie ma w niej intelektualnego wyrafinowania Stanisława Lema, są tylko ogólnikowe rozważania o naturze procesu historycznego i naturze ludzkiej. Zarys fabuły naiwny - na obcej planecie wszystko wygląda tak, jak na Ziemi 700 lat temu (zresztą poklosie uniwersalizmu teorii marksistowskiej - w każdych złożonych spolecznościach, nawet hipotetycznych pozaziemskich, rozwoj miałby przebiegać tak samo, wedle wzoru feudalizm-kapitalizm-komunizm). Z drugiej strony dla nastolatka w wieku "burzy i naporu" to doskonała, pouczająca lektura.

Nie jest to jakaś wybitna literatura s-f. Nie ma w niej intelektualnego wyrafinowania Stanisława Lema, są tylko ogólnikowe rozważania o naturze procesu historycznego i naturze ludzkiej. Zarys fabuły naiwny - na obcej planecie wszystko wygląda tak, jak na Ziemi 700 lat temu (zresztą poklosie uniwersalizmu teorii marksistowskiej - w każdych złożonych spolecznościach, nawet...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jeśli masz dość konserwatywne poglądy na sztukę i uważasz, że Andy Warhol nie był wielkim artystą, Masłowska niekoniecznie jest doskonałą pisarką, a "sztukę" nowoczesną można bardzo różnie nazywać, ale akurat raczej nie sztuką, to ten dramat Szatrawskiej odbierzesz zapewne "sceptycznie". Jest tu bowiem zestaw nowoczesnych chwytów, które mają przebić się do umysłu widza i zostawić na nim trwałe wrażenie. A więc wulgaryzmy tak częste, że przestają robić wrażenie. Wzmianki o jebaniu i chętne wywalanie kawy na ławę w sprawach seksu. Rozbebeszanie i rozdrapywanie stanów psychicznych. Mieszanie planów czasowych i przestrzennych.
To standardowy zestaw środków, nic zaskakującego. Zdziwiło mnie natomiast, że w ramach kulminacji tej histerycznej huśtawki autorka poczęstowała nas swoją agendą polityczną. Hasła rodem z wieców wyborczych w ramach "dramatycznego" szantażu emocjonalnego. Bo oto kto tak myśli, to tchórz! "Kto powtarza, że szmalcownictwo to był margines społeczny. Jak margines społeczny mógł doprowadzić do tego, że na dziesięciu Żydów przeżył jeden?". Hm... a może Niemcy trochę się jednak przyczynili? Albo "Kto powtarza, że bez Kościoła katolickiego nie byłoby wolnej Polski, choć jest dokładnie odwrotnie? - Tchórz!". Hę? Plus aktualne sprawy LGBT - tchórzem np. jest ktoś, kto uważa, że zanadto się LGBT afiszuje. W ramach szantażu emocjonalnego przechodzimy od prześladowanego Żyda do prześladowanego geja.

Ogólnie żenujące doświadczenie ta lektura. Wrażenie trochę jak z kabaretami - Laskowik, Fedorowicz, Piasecki to była klasa, obecne kabarety epatują coraz niższymi chwytami, żeby wywołać śmiech. W dramaturgii być moze jest podobnie.

Jeśli masz dość konserwatywne poglądy na sztukę i uważasz, że Andy Warhol nie był wielkim artystą, Masłowska niekoniecznie jest doskonałą pisarką, a "sztukę" nowoczesną można bardzo różnie nazywać, ale akurat raczej nie sztuką, to ten dramat Szatrawskiej odbierzesz zapewne "sceptycznie". Jest tu bowiem zestaw nowoczesnych chwytów, które mają przebić się do umysłu widza i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ten piękny angielski dystans do siebie i do wydarzeń, w których się uczestniczy... A są to wydarzenia rodem ze skeczów Monty Pythona, tyle że "na serio". Choćby obrzucanie ekskrementami i opryskiwanie piwem czaszek przodków. Same perypetie z urzędami dałyby materiał na oddzielną książkę w stylu Kafki. Po takiej lekturze zdecydowanie wyżej się ceni cywilizację i nawet własne urzędy, których pracownicy wydają się wprost aniołami w porównaniu z kameruńskim bałaganem.

Ten piękny angielski dystans do siebie i do wydarzeń, w których się uczestniczy... A są to wydarzenia rodem ze skeczów Monty Pythona, tyle że "na serio". Choćby obrzucanie ekskrementami i opryskiwanie piwem czaszek przodków. Same perypetie z urzędami dałyby materiał na oddzielną książkę w stylu Kafki. Po takiej lekturze zdecydowanie wyżej się ceni cywilizację i nawet własne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie jest to pokaz historiograficznej rzeczowości. Autor nie relacjonuje z dystansem, lubi osądzać, recenzować postaci historyczne i innych historyków. Np. podkanclerzy ksiądz Olszowski jest wybitnym politykiem, gdyż wyczuwa nastroje szlachty i podsuwa Michała Wiśniowieckiego, kandydata miernego, którym łatwo będzie kierować. A potem ta ustalona opinia o "wybitnym polityku" jest powtarzana, ilekroć Olszowski powraca na scenę. I nie dowiemy się, jak właściwie wypłynęła kandydatura Wiśniowieckiego, ponieważ Olszowski wielkim politykiem był i on-ci to sprawił. Wielokrotnie przywołuje też Wójcik swoje koronne założenie, że gdyby udało się doprowadzić do wyboru na króla kandydata francuskiego, to on już by wprowadził większy ład w państwie i silniejszą władzę królewską utrwalił. Dziwna to wiara u historyka, który w sąsiednich akapitach opisuje sfanatyzowane przywiązanie szlachty do złotej wolności. Wszelkie próby wzmocnienia władzy centralnej oznaczałyby wojnę domową o skali większej niż rokosz Lubomirskiego. Czyli pogłębienie ruiny państwa. Tymczasem dla Wójcika Ludwika Maria to kobieta mądra i niezłomna, bo tak zawzięcie walczyła o tego francuskiego króla. Sobieski też w tym miał "rację". "Rację" może i oni mieli, ale zawzięte forsowanie tej polityki w takich warunkach to głupota. Niepogodzenie się ze skorym do zgody Lubomirskim to głupota straszna. Tymczasem u Wójcika Lubomirski to wódz dobry, ale warchoł straszliwy. Maria Ludwika - mądra i niezłomna, Lubomirski warchoł. I kropka. A ja bym wolał jak najmniej takich wycieczek opiniotwórczych, a jak najwięcej zniuansowanych opisów, wnikania w sytuację etc. To też jest, ale wydaje mi się, że da się to zrobić w sposób bardziej pogłębiony.

Nie jest to pokaz historiograficznej rzeczowości. Autor nie relacjonuje z dystansem, lubi osądzać, recenzować postaci historyczne i innych historyków. Np. podkanclerzy ksiądz Olszowski jest wybitnym politykiem, gdyż wyczuwa nastroje szlachty i podsuwa Michała Wiśniowieckiego, kandydata miernego, którym łatwo będzie kierować. A potem ta ustalona opinia o "wybitnym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Chyba najlepsza znana mi książka o Ameryce i Amerykanach. Napisana wartko, elokwentnie i "z jajem", z wieloma konkretami, bez socjologicznego mądrzenia się. Z tak przednim piórem autorka mogłaby zapewne być klasyczką polskiego reportażu, ale (niestety?) zajęła się zawodowo filozofią.

Trochę to taki reportaż uczestniczący, bo autorka nie tylko obserwuje mentalność tubylców, ale też uczestniczy w ich świecie, jest weń wrzucona bez kursu pływania. Może dlatego tak wciąga, bo się poniekąd utożsamiamy. Ileż tu smaczków...

"Nowy wspaniały świat" Huxleya to w zasadzie reportaż ze Stanów lat 1970-90. Najwyższym kapłanem jest lekarz, a najwyższą religią – dobre samopoczucie. Dlatego obowiązuje przedmałżeńska "higiena" seksualna, a na pytanie "how are you" jedyna poprawna odpowiedź to "great" i "fine", bo każda inna to przyznanie się do porażki, a więc do grzechu. Staromodna religia ze swoją tezą o przyrodzonej ułomności człowieka też dostosowała się do tego ekosystemu – tezy o grzeszności i karze taktownie się pomija, spowiedź to niezręczny przeżytek, a msze to przede wszystkim zgromadzenia towarzyskie. Amerykanów od dziecka się przyucza, by byli spolegliwym kółkiem wielkiego mechanizmu, by gnali w chomiczym kółku za wyświetlonym przed nimi napisem "sukces". No i gnają bezrefleksyjnie do dziś, bo refleksyjność nie jest potrzebna, skoro wszystko dobrze działa (jak w Seksmisji mowi Przełożona: "zdrowy organizm żyje i działa, dopiero chory zastanawia się nad sobą"). Ktoś mi kiedyś powiedział, że Ameryka to "totalitaryzm w bialych rękawiczkach", i jest w tym dużo prawdy.

Chyba najlepsza znana mi książka o Ameryce i Amerykanach. Napisana wartko, elokwentnie i "z jajem", z wieloma konkretami, bez socjologicznego mądrzenia się. Z tak przednim piórem autorka mogłaby zapewne być klasyczką polskiego reportażu, ale (niestety?) zajęła się zawodowo filozofią.

Trochę to taki reportaż uczestniczący, bo autorka nie tylko obserwuje mentalność...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kapitalna lektura, właściwie dla każdego (poza dziećmi). Spogląda się tu na bajzel panujący w Rosji lat 90. z wyrozumiałością, nawet sympatią. Opowiedziane z naprawdę dużym talentem i ujmującym stylem. Trochę mi to przypomina przygody wojaka Szwejka, tyle że w sferze handlu. Szkoda, że pan Wroblewski nic już więcej nie napisał, bo pióro ma pierwszorzędne.

Kapitalna lektura, właściwie dla każdego (poza dziećmi). Spogląda się tu na bajzel panujący w Rosji lat 90. z wyrozumiałością, nawet sympatią. Opowiedziane z naprawdę dużym talentem i ujmującym stylem. Trochę mi to przypomina przygody wojaka Szwejka, tyle że w sferze handlu. Szkoda, że pan Wroblewski nic już więcej nie napisał, bo pióro ma pierwszorzędne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

W gniezdzie os trafił się człowiek prawy i odważny, i tak się złożyło, że zetknął się ze sprawą zagłady polskich oficerów. Gdyby nie on, raczej nie mielibyśmy zeznań starych pracowników NKWD biorących udział w tej zbrodni. Sprzeciw wobec ujawniania prawdy był w KGB zbyt duży i potrzebny był własnie ktoś taki, bezkompromisowy, żeby się przez to przebić. Właściwy człowiek we własciwym miejscu i czasie. Powinniśmy mu za to z miejsca przyznać obywatelstwo i sowitą rentę. Tymczasem ledwo dostał wizę turystyczną (!), na której nie mógł legalnie pracować, przez lata nikt o nim nie pamiętał i musiał nawet żebrać... Straszny wstyd i hańba dla ówczesnej Polski. Latają te oficjele kwiatki skladać, rączki składać do modlitwy, na nic to nikomu nie przyjdzie, a jak należy uhonorować żyjącego bohatera, tyle że po cichu i bez blysków fleszy, to nikt się nie wychyli. Dobrze, że choć pani Kurczab-Redlich sobie zapamiętała majora Zakirowa, z uporem go wyszukała i w efekcie mu pomogła, choć to też strasznie opornie poszło. Chwała jej za to.
A książka bardzo dobra - Zakirow opisuje w sposób prosty i ciekawy swój życiorys, od dziecka poczynając. Wiele tu anegdot, wiele smaczków i wiele goryczy - kogoś, kto przez lata odkrywa, jakim zbrodniczym krajem było ZSRR.

W gniezdzie os trafił się człowiek prawy i odważny, i tak się złożyło, że zetknął się ze sprawą zagłady polskich oficerów. Gdyby nie on, raczej nie mielibyśmy zeznań starych pracowników NKWD biorących udział w tej zbrodni. Sprzeciw wobec ujawniania prawdy był w KGB zbyt duży i potrzebny był własnie ktoś taki, bezkompromisowy, żeby się przez to przebić. Właściwy człowiek we...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czarno-biały melodramat, zero-jedynkowe postacie, chłopi naiwni gorzej od dzieci, szelmostwo triumfujące. Ach, to patriarchalne pańskie spojrzenie na chłopstwo... Trudno się dowiedzieć, jacy chłopi byli, bo pisali o nich ludzie uprzywilejowani, zwykle pisali z góry, ale zdawało się im, że piszą z wczuciem i zrozumieniem.

Czarno-biały melodramat, zero-jedynkowe postacie, chłopi naiwni gorzej od dzieci, szelmostwo triumfujące. Ach, to patriarchalne pańskie spojrzenie na chłopstwo... Trudno się dowiedzieć, jacy chłopi byli, bo pisali o nich ludzie uprzywilejowani, zwykle pisali z góry, ale zdawało się im, że piszą z wczuciem i zrozumieniem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Być może jeden z pierwszych reportaży polskich. Reymont wybrał się sam w pielgrzymkę i twardo przeszedł z Warszawy całą drogę. A w tamtych czasach było to bardzo ciężkie. Brak adekwatnego obuwia (bardzo wielu szło boso...), tumany kurzu podnoszone przez tłum (ciężko było oddychać), brak miejsc do spania (często spano gdzie bądź, sam pisarz przespał się raz w polu), niedostatek jedzenia, nawet picia. Nieprzespane noce. Mordercze odcinki. A mimo to - a może właśnie dlatego - Reymont doznał formacyjnych momentów zjednoczenia z przyrodą, z prostymi ludźmi, którzy pod koniec jednym zaczynali być sercem i jedną myślą. Poruszające sytuacje, piękne opisy wiosennej przyrody, która wtedy nie była tak zdominowana cywilizacją, jak teraz. W beletrystyce rzadko można tak poczuć dawne czasy, jak w tej bezpośredniej relacji. Polecam każdemu, jedno z moich odkryć tegorocznych..

Być może jeden z pierwszych reportaży polskich. Reymont wybrał się sam w pielgrzymkę i twardo przeszedł z Warszawy całą drogę. A w tamtych czasach było to bardzo ciężkie. Brak adekwatnego obuwia (bardzo wielu szło boso...), tumany kurzu podnoszone przez tłum (ciężko było oddychać), brak miejsc do spania (często spano gdzie bądź, sam pisarz przespał się raz w polu),...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie lubię fabuł opartych na piramidalnych zbiegach okoliczności. A tu spotykają się 4 osoby mające ze sobą zadawnione związki (Helmer, Nora, Krystyna, Krogstad), i te związki nagle w jednym czasie się splatają w węzeł i generują różne zwroty akcji. Jakby Norwegia była małą wioską. To już bajki o siedmiomilowych butach są bardziej prawdopodobne. Po drugie - mglisty powód, który prowadzi Norę do sfałszowania podpisu ojca. Po trzecie - skoro lichwiarz zażądał podpisu ojca, ważnej figury, to musiał mieć jakieś solidne podstawy, ojciec musiał mieć choćby jakieś mieszkanie, a tymczasem ojciec wkrótce umiera i nic córce nie zostawia. .. Eh.. No i to koturnowe zakończenie, duzo sformułowań jak z broszury. Na pewno dzieło ogromnej wagi historycznej i społecznej, na wielu widzów (a zwłaszcza widzek) w tamtych czasach musiał podziałac jak terapia szokowa, ale jako dzieło sztuki nie stoi moim zdaniem zbyt wysoko.

Nie lubię fabuł opartych na piramidalnych zbiegach okoliczności. A tu spotykają się 4 osoby mające ze sobą zadawnione związki (Helmer, Nora, Krystyna, Krogstad), i te związki nagle w jednym czasie się splatają w węzeł i generują różne zwroty akcji. Jakby Norwegia była małą wioską. To już bajki o siedmiomilowych butach są bardziej prawdopodobne. Po drugie - mglisty powód,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Szczególnie podoba mi się tu doskonale oddany klimat prowincjonalnej stacji kolejowej sprzed 120 lat zimową i wczesnowiosenną porą. Można się wczuć. Do tego wyraziste postaci, szczypta młodopolskich opisów przyrody i przemiany społeczne w tle - daje to świetną powieść.

Szczególnie podoba mi się tu doskonale oddany klimat prowincjonalnej stacji kolejowej sprzed 120 lat zimową i wczesnowiosenną porą. Można się wczuć. Do tego wyraziste postaci, szczypta młodopolskich opisów przyrody i przemiany społeczne w tle - daje to świetną powieść.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wczesne dramaty Perzyńskiego to moje tegoroczne odkrycie. Tak, jakby się znalazło dorodnego prawdziwka bez robaków.
Prosto, bezpośrednio i konkretnie o bolesnych sprawach. A w tej sztuce jeszcze i dowcipnie. Krytyka mieszczańskiej moralności przeprowadzona sprawnie i pomysłowo (przede wszystkim przez zestawienie kobiety upadłej, która chce się zmienić, z kobietą zdradzającą męża, która odgrywa godną szacunku damę). Drugoplanowe postaci też jędrne, zarysowane jedną wyrazistą cechą. Cacy.

Wczesne dramaty Perzyńskiego to moje tegoroczne odkrycie. Tak, jakby się znalazło dorodnego prawdziwka bez robaków.
Prosto, bezpośrednio i konkretnie o bolesnych sprawach. A w tej sztuce jeszcze i dowcipnie. Krytyka mieszczańskiej moralności przeprowadzona sprawnie i pomysłowo (przede wszystkim przez zestawienie kobiety upadłej, która chce się zmienić, z kobietą zdradzającą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Popularnonaukowy fast food. Takie "pogaduchy do poduchy" z uproszczeniami i skrótami myślowymi. Obok wiary w mikrochipy rozpylane z samolotów (co jest oczywistą bzdurą) Żak stawia wiarę w duchy i postrzeganie pozazmysłowe, na co są liczne relacje, z którymi trzeba by się zmierzyć (ale przecież kto poważny w to wierzy – typowe uprzedzenie "człowieka trzeźwo myślącego").
Więcej tu anegdotycznie o naukowcach niż o samej nauce. Dużo pseudofilozoficznych, "sympatycznych" rozważań o wszystkim i niczym (oby tylko - broń Boże! - nie znużyć czytelnika). No i ciągłe próby, żeby tekst był "sexy". Zetkniemy się np. z krótką analizą tego, co wyszłoby z ratowania przez Supermana spadającej z samolotu Lois Lane (która zresztą zakłada, że Superman nie jest mocny w myśleniu i podleciałby do ukochanej z boku, a nie od góry, żeby wlaśnie jej krzywdy nie zrobić przy łapaniu). Nie widzę sensu czytania tej książki, chyba że komuś mocno się nudzi i to akurat jest pod ręką.

Popularnonaukowy fast food. Takie "pogaduchy do poduchy" z uproszczeniami i skrótami myślowymi. Obok wiary w mikrochipy rozpylane z samolotów (co jest oczywistą bzdurą) Żak stawia wiarę w duchy i postrzeganie pozazmysłowe, na co są liczne relacje, z którymi trzeba by się zmierzyć (ale przecież kto poważny w to wierzy – typowe uprzedzenie "człowieka trzeźwo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mocne. Życiowe, prostolinijne. Świat bon vivantów i prostytutek. Wyobrażam sobie, że dużo trzeba było mieć odwagi na początku XXw., żeby to publikować.

Mocne. Życiowe, prostolinijne. Świat bon vivantów i prostytutek. Wyobrażam sobie, że dużo trzeba było mieć odwagi na początku XXw., żeby to publikować.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przygotujmy się na wiele liczb. Niektóre są trudne do ogarnięcia dla człowieka bez fachowej wiedzy, inne przemawiają bardziej bezpośrednio. Dane o przyroście produkcji stali albo poziomu nasączenia obornika azotem równie szybko wylatują z głowy, co do niej wleciały. I tak jest w większości przypadków – zostaje tylko ogólne wrazenie, że się mocno rozwinęliśmy albo ze nawóz azotowy jest o wiele skuteczniejszy od obornika. Ale są też wyjątki – dane, które w głowie powinny zostać. Na mnie np. zrobił wrażenie przeskok w żywieniu ludzkości - w 1950r. 65% ludzi było niedożywionych, w 2019r. - niecałe 9%. Zważywszy, że wtedy żyło 2,5 miliarda, a teraz koło 8, zdolność pełnego wyzywienia wzrosła z 0,9 miliarda ludzi do 7,1 mld przez zaledwie 70 lat. To tak ogromny sukces, że az trudno uwierzyć. Albo, że SUV-y zuzywają średnio 25% paliwa więcej, a jako że stały się modne, jeździ ich teraz kilkaset milionów. Nadwyżka emisji CO2 powodowana przez SUV-y całkowicie zaś anuluje redukcję emisji z modernizacji energetycznej. Ten jeden fakt doskonale pokazuje, jak iluzoryczne i fikcyjne są to wysiłki. Bo nikt oczywiście nie zamachnie się na wolność (zamożnej) jednostki i na interes firm samochodowych, nikt SUV-ów nie będzie zakazywał. Mimo że ten jeden gest dałby podobną korzyść, co cała reszta "ambitnych działań". To tyle, jeśli idzie o ratowanie klimatu.
Ale ogólnie, jeśli ktoś nie lubi suchych wyliczeń, będzie miał trudności z przebrnięciem przez tę książkę.

Przygotujmy się na wiele liczb. Niektóre są trudne do ogarnięcia dla człowieka bez fachowej wiedzy, inne przemawiają bardziej bezpośrednio. Dane o przyroście produkcji stali albo poziomu nasączenia obornika azotem równie szybko wylatują z głowy, co do niej wleciały. I tak jest w większości przypadków – zostaje tylko ogólne wrazenie, że się mocno rozwinęliśmy albo ze nawóz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka osobliwa. Należy ją czytać jak paszkwil – Zbyszewski niemal wszystko widzi w negatywnym świetle. Pałac w Puławach ma nieciekawą architekturę, a park wokół niego jest nudny. Książę Adam Kazimierz nauczył się kilkunastu języków "nie wiadomo po co". Nie zawsze sprawiedliwie, i dlatego skutecznie ma to zniechęcić do ówczesnych prominentów. Zresztą Autor, czujac do nich głęboki niesmak, z tym celem się nie kryje i ów niesmak chce w nas obficie przelać. Ot, na przykład zdanie "goście musieli się przebierać za nimfy i pastuchów" sugeruje regularny zwyczaj, a faktycznie było to zapewne kilka balów w modnej wówczas konwencji. Albo fakt, że konfederaci barscy liczyli bardziej na pomoc Matki Boskiej niż na własne cnoty bojowe, mają potwierdzać pamiętniki Sieversa, a więc rosyjskiego czynownika. Niezbyt obiektywne to źródło, delikatnie mówiąc. W każdym razie wielka gratka dla mizantropów i wielbicieli pikantnej literatury, którzy uwielbiają mniej czy bardziej subtelne obsmarowywanie bliźnich. Ale cóż, większość z nas ma to zamiłowanie w mniejszym czy większym stopniu. Ogólnie zresztą ze stanowiskiem Zbyszewskiego trzeba się zgodzić – przy tamtych indywiduach nasi politycy to prawdziwi mężowie stanu. Nawet biedny Kościuszko nie bardzo nadawał się na ubóstwianego lidera, jakim z braku laku musiał zostać.

Książka osobliwa. Należy ją czytać jak paszkwil – Zbyszewski niemal wszystko widzi w negatywnym świetle. Pałac w Puławach ma nieciekawą architekturę, a park wokół niego jest nudny. Książę Adam Kazimierz nauczył się kilkunastu języków "nie wiadomo po co". Nie zawsze sprawiedliwie, i dlatego skutecznie ma to zniechęcić do ówczesnych prominentów. Zresztą Autor, czujac do nich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mostowicz był też felietonistą. I to publicystyczne zacięcie wychodzi tutaj na pierwszy plan. Rozmowy i akcja obracają się wciąż wokół "kwestii kobiecej", przy czym rozmowy są nienaturalne, a akcja zarysowana często szkicowo. Bohaterowie to tuby do głoszenia różnych poglądów, właśnie na sprawę kobiety w społeczeństwie. W efekcie ani to dobra powieść, ani porządna publicystyka. Dialogi nużące, postaci papierowe, a tezy ledwie zarysowane.

Mostowicz był też felietonistą. I to publicystyczne zacięcie wychodzi tutaj na pierwszy plan. Rozmowy i akcja obracają się wciąż wokół "kwestii kobiecej", przy czym rozmowy są nienaturalne, a akcja zarysowana często szkicowo. Bohaterowie to tuby do głoszenia różnych poglądów, właśnie na sprawę kobiety w społeczeństwie. W efekcie ani to dobra powieść, ani porządna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Sprawnie napisana książka. Dobry balans między szczegółami operacyjnymi a relacjami świadków. Fachowa i ciekawa. Dobra robota.

Sprawnie napisana książka. Dobry balans między szczegółami operacyjnymi a relacjami świadków. Fachowa i ciekawa. Dobra robota.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wyborny dramat w Ibsenowskim duchu. Zachwycił mnie szczególnie dobór postaci. Każda zupelnie inna, przez co niejako się ze sobą rozmijają i to rozmijanie jest subtelne oddane, nie tylko w dialogach, ale i w gestach, śmiechu, wyrazie twarzy. Jakie tu możliwości dla aktorów! Nawet te liczne w tekście "he! he!" "ha!ha!" brzmią i znaczą zupełnie co innego u różnych ludzi i w róznych sytuacjach. Nic nie jest przegadane, panuje dyskretne umiarkowanie. Kulminację stanowi genialna, tragikomiczna scena z gośćmi przy stole. Polski teatr stoi romantyzmem (3 wieszczów, Fredro, Wyspianski) i groteską (Gombrowicz, Mrożek), tym bardziej więc doceniam tę perełkę realizmu na najwyższym poziomie.

Wyborny dramat w Ibsenowskim duchu. Zachwycił mnie szczególnie dobór postaci. Każda zupelnie inna, przez co niejako się ze sobą rozmijają i to rozmijanie jest subtelne oddane, nie tylko w dialogach, ale i w gestach, śmiechu, wyrazie twarzy. Jakie tu możliwości dla aktorów! Nawet te liczne w tekście "he! he!" "ha!ha!" brzmią i znaczą zupełnie co innego u różnych ludzi i w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to