To, co w nas dojrzewa

796 str. 13 godz. 16 min.
- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Seria:
- Niezwykłe Zagraniczne
- Tytuł oryginału:
- The Things We Water
- Data wydania:
- 2026-03-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 2026-03-26
- Data 1. wydania:
- 2025-05-02
- Liczba stron:
- 796
- Czas czytania
- 13 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788384185605
- Tłumacz:
- Maciej Kęsy
Dawno, dawno temu pewna dziewczyna znalazła szczeniaka obdarzonego magicznymi zdolnościami i jej życie już nigdy nie było takie samo.
Nina Popoca potrzebuje pomocy.
I to nie byle jakiej.
Jedynym miejscem, gdzie może ją otrzymać, jest rozległe ranczo w Kolorado – teren skrywający w sobie coś znacznie więcej niż tylko społeczność pełną magicznych istot, starających się wieść spokojne i bezpieczne życie. Ta wioska może pozwolić znaleźć odpowiedzi na pytania nurtujące Ninę przez całe życie.
A jeśli to ranczo należy do przystojnego kuzyna jej najlepszego przyjaciela?
…cóż, na świecie istnieją gorsze rzeczy niż konieczność mieszkania w pobliżu Henriego Blackrocka.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup To, co w nas dojrzewa w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki To, co w nas dojrzewa
Poznaj innych czytelników
270 użytkowników ma tytuł To, co w nas dojrzewa na półkach głównych- Chcę przeczytać 171
- Przeczytane 89
- Teraz czytam 10
- 2026 10
- Posiadam 7
- Legimi 5
- Fantastyka 4
- Ulubione 4
- Romans 3
- Chcę w prezencie 3





































OPINIE i DYSKUSJE o książce To, co w nas dojrzewa
ᴅᴀᴡɴᴏ, ᴅᴀᴡɴᴏ ᴛᴇᴍᴜ ᴘᴇᴡɴᴀ ᴅᴢɪᴇᴡᴄᴢʏɴᴀ ᴢɴᴀʟᴀᴢᴌᴀ ꜱᴢᴄᴢᴇɴɪᴀᴋᴀ ᴏʙᴅᴀʀᴢᴏɴᴇɢᴏ ᴍᴀɢɪᴄᴢɴʏᴍɪ ᴢᴅᴏʟɴᴏśᴄɪᴀᴍɪ ɪ ᴊᴇᴊ żʏᴄɪᴇ ᴊᴜż ɴɪɢᴅʏ ɴɪᴇ ʙʏᴌᴏ ᴛᴀᴋɪᴇ ꜱᴀᴍᴏ...
______________
"🆃🅾, 🅲🅾 🆆 🅽🅰🆂 🅳🅾🅹🆁🆉🅴🆆🅰" od Mariany Zapaty poleca się na dłuższe posiedzenie! Dłuższe ze względu na ilość stron... Autorka przyzwyczaiła już nas do swoich grubasków, więc pewnie was nie zdziwi, że jej najnowsza powieść liczy sobie 796 stron. 🫢
Magiczne moce, niezwykły szczeniak i bransoletki, które mają ukryć prawdę...
Totalnie dziwne przeskoki zupełnie niepasujące mi do twórczości Zapaty. Przeskoki, które mnie dezorientowały i wprowadzały niemały chaos. Spora ilość przemyśleń Niny może niekiedy działać na nerwy, ale spokojnie nie zniechęcajcie się i czytajcie dalej, bo warto.
Sam pomysł na fabułę wypadł genialnie! Wielokrotnie wyobrażałam sobie tego małego słodziaka Duncana... Ilość magicznych postaci i ich różnorodność zachwyci nie jednego miłośnika literatury fantasy, a motyw, z którego słynie Zapata, czyli SLOW BURN jest tu totalnie SLOOOW! 🤣 Nie macie co liczyć na szybki rozwój relacji pomiędzy tą dwójką, wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o kreację postaci, to główna bohaterka delikatnie działa mi na nerwy.
Wielokrotnie zachowywała się wręcz dziecinnie i absurdalnie. W przypadku tego tytułu nie mogę niestety zwalić tego na zbyt młody wiek postaci...
Całość ze względu na swoją grubość i konkretną ilość opisów czytało się dość długo (jak na moje standardy),ale jakoś bardzo na to nie będę narzekała. Zakończenie fajne podobało mi się. #tocownasdojrzewa może i nie jest najlepszą książką autorki, ale też nie najgorszą. 🙃
ᴅᴀᴡɴᴏ, ᴅᴀᴡɴᴏ ᴛᴇᴍᴜ ᴘᴇᴡɴᴀ ᴅᴢɪᴇᴡᴄᴢʏɴᴀ ᴢɴᴀʟᴀᴢᴌᴀ ꜱᴢᴄᴢᴇɴɪᴀᴋᴀ ᴏʙᴅᴀʀᴢᴏɴᴇɢᴏ ᴍᴀɢɪᴄᴢɴʏᴍɪ ᴢᴅᴏʟɴᴏśᴄɪᴀᴍɪ ɪ ᴊᴇᴊ żʏᴄɪᴇ ᴊᴜż ɴɪɢᴅʏ ɴɪᴇ ʙʏᴌᴏ ᴛᴀᴋɪᴇ ꜱᴀᴍᴏ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to______________
"🆃🅾, 🅲🅾 🆆 🅽🅰🆂 🅳🅾🅹🆁🆉🅴🆆🅰" od Mariany Zapaty poleca się na dłuższe posiedzenie! Dłuższe ze względu na ilość stron... Autorka przyzwyczaiła już nas do swoich grubasków, więc pewnie was nie zdziwi, że jej najnowsza powieść liczy...
" Ci, których najtrudniej pokochać, zazwyczaj najbardziej tego potrzebują. "
Macie jakiegoś zwierzaka?
Nina ma psa.
I nie jest to zwykły psiak.
To czarna i przeurocza kulka sierści, której ogon świeci błękitnym płomieniem, a oczy stają się czerwone.
Tak, to zdecydowanie nie jest zwyczajny czworonóg.
Ale kobieta kocha go całą sobą i jest gotowa zrobić wszystko, żeby był szczęśliwy. W świecie, gdzie magia istnieje, a pradawne istoty żyją nie tylko w powieściach fantasy, maluch nie jest bezpieczny. Zwłaszcza, gdy wokół krąży tylu nieświadomych ludzi, którzy mogliby zejść na zawał, widząc tak wyjątkowe stworzenie.
Duncan to jej dziecko.
Adoptowane i wychowane z największą czułością.
Jest prawdopodobieństwo, że kiedyś oprócz zwierzęcej formy, zacznie przybierać również powłokę człowieka.
Więc Nina musi zrobić wszystko, żeby znaleźć odpowiednie miejsce, gdzie jej podopieczny będzie mógł dorastać bez lęku o swoje życie.
I trafia na ranczo.
A tam od razu zostaje przygnieciona wielkimi łapami pewnego czarnego wilkołaka o złotych oczach.
Nina to wyjątkowa bohaterka. Bystra, mądra empatyczna, ale przede wszystkim ciepła i pełna oddania. Okazała się wielkim orzeźwieniem. Jej decyzje są dojrzałe, a kierowanie się emocjami i sercem tylko zbliżyło nas do siebie. To taka kobieta, która za bliskimi wskoczy w ogień. Doskonale wie czego chce i wykazuje wielką odwagę w dążeniu do celu. Przy tym wszystkim jest niezwykle zabawna, przez co śmiałam się jak szalona. Akcja z odżywką do włosów to złoto!
Henri to materiał na idealnego książkowego męża. Choć początkowo był nieco gburowaty i zaborczy, jak na wilkołaka przystało, to okazuje się być troskliwy, opiekuńczy i odpowiedzialny. Na jego barkach spoczywa zarządzanie całym ranczem i mężczyzna jest wręcz przytłoczony pracą. Jednak szybko zaczyna dostrzegać, że Nina pachnie jego ulubionym zapachem cynamonu, a jej dogryzanie pewnej gniewnej Wielkiej Stopie sprawia, że Hanri zaczynam pragnąć czegoś pierwszy raz od wielu lat. Jest ciekawie wykreowaną postacią, cieszącą się poważaniem wśród mieszkańców, a zwłaszcza dzieci. Czego chcieć więcej?
Relacja romantyczna rozwija się powoli, ale to sprawia, że wydaje się bardziej autentyczna i prawdziwa. Nina i Henri mają wspólną przeszłość, co skutkuje nazywaniem siebie nawzajem Świerszczykiem oraz Puszkiem. To taki wątek romantyczny, który rozgrzewa serce i wywołuje rumieniec na twarzy. Ich sceny są przepełnione prawdziwymi rozmowami, ukradkowymi spojrzeniami, ciepłymi gestami, jak na przykład całowanie w skroń, a przytulenie to ich ulubiona forma wsparcia i wyrażenia słów "Jestem przy Tobie". Nie ma tu niepotrzebnych dramatów, bohaterowie są świadomi siebie i swoich uczuć, nie uciekają od poważnych rozmów, nie boją się kochać. Czytając o nich czułam się lekko, jakbym błogo płynęła przez świat, unoszona na baloniku szczęścia. Nina i Henri zapisują się w moim sercu jako para, która w zdrowy i spokojnych sposób buduje zaufanie do siebie. Sprawili, że ich przekomarzania i puszczanie sobie oczek, stało się moim ulubionym momentem w książkach. Ci dwoje zmienili swoje dusze i dusze mieszkańców rancza na lepsze. A przy okazji i moją.
Książka niesie niezwykle ważne przesłanie odnośnie relacji rodzinnych. Nie jest rodziną ten, który dał nam po prostu DNA. Rodziną jest osoba, która kocha nas i uczy kochać innych. Która sprawia, że czujemy się wartościowi i wystarczający. Nina i Henri wzięli pod swoje skrzydła dwójkę dzieciaków, Duncana i wilczycę Agnes. Pokazali im, że kochają ich bezwarunkowo, a to skutkowało poczuciem bezpieczeństwa i przynależności. Historia pokazuje, że rodzina, ta wybrana, jest najpiękniejszą rzeczą pod słońcem i że warto o nią dbać za wszelką cenę. Duncan, którego Nina traktowała jak najwspanialszy skarb, to wierny i wspaniały psiak, właśnie dlatego, że miał tak troskliwą mamę. Agnes, która została odrzucona przez biologicznego ojca, znalazła go w Henrim i zaczęła się bardziej otwierać, wpuszczając do serca Ninę. "To, co w nas dojrzewa" niesie ze sobą piękny morał, że miłość potrafi zdziałać cuda.
Oprócz wątku romantycznego i relacji rodzinnych, znajdziemy tutaj również tajemnicę, a także całą masę stworzeń wyjętych z każdej mitologii. To wszystko sprawia, że ten z pozoru grubasek, staje się książką przez którą płyniemy i nie jesteśmy w stanie jej odłożyć. Autorka pisze naprawdę obrazowo, a każdy rozdział kończy tak, że powiedzenie "jeszcze tylko jeden rozdział" nabiera nowego znaczenia i uderza nas w twarz o drugiej w nocy.
Zakończenie było idealne i nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego zwieńczenia tej historii. Uroniłam niejedną łzę wzruszenia, a serce stopiło się niczym masełko. Miałam wrażenie, jakby moje zmysły otulał ciepły, pluszowy kocyk. To jedna z tych książek, do których mam zamiar wracać, gdy będę potrzebowała pocieszenia i komfortu. Szczerze i z czystym sumieniem polecam ją każdemu, kto pragnie przeżyć uroczą przygodę, wypełnioną magicznymi istotami i miłością, która sięga gwiazd.
" Ci, których najtrudniej pokochać, zazwyczaj najbardziej tego potrzebują. "
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMacie jakiegoś zwierzaka?
Nina ma psa.
I nie jest to zwykły psiak.
To czarna i przeurocza kulka sierści, której ogon świeci błękitnym płomieniem, a oczy stają się czerwone.
Tak, to zdecydowanie nie jest zwyczajny czworonóg.
Ale kobieta kocha go całą sobą i jest gotowa zrobić wszystko, żeby był...
Doskonały przykład na to, że fajny pomysł, traci na znaczeniu przy złym wykonaniu.
Nina, jako nietypowo magicznie osoba, znajduje magicznego szczeniaka. Ani ona ani jej przyjaciele, wilkołaki, nie są w stanie określić czym ten szczeniak jest. Maluch ma na końcu ogona ogień, który nie parzy, czerwone oczy i porozumiewa się telepatycznie. Nina w trosce o dobry i prawidłowy rozwój szczeniaka, próbuje znaleźć sposób na określenie gatunku malucha.
Przyjaciel Niny przypomina jej, że jego kuzyn prowadzi rancho dla supernaturalnych stworzeń, w którym mogą czuć się bezpiecznie. Haczykiem przy dostaniu się do tej społeczności jest to, że po okresie próbnym, żeby tam zostać, bohaterka będzie musiała poślubić któregoś z mieszkańców.
Nina oczywiście decyduje się na podróż do rancza, spotyka Henriego, swojego nastoletniego crusha i historia się toczy.
Ogromnym minusem dla mnie była kreacja samej głównej bohaterki. Nina jest tak dziecinna, pokusiłabym się nawet o określenie ,,dziecinnie urocza”, że nie jestem w stanie objąć umysłem, jakim cudem autorka wykreowała ją na osobę po 30stce. Samo towarzystwo obcych dzieci (tu akurat sytuacja zagrożenia, gdzie jedno dziecko przemienione w wilkołaka jest przestraszone i szczeka) wywołuje w niej myśl ,,o jakie urocze” i chęć przytulenia ich. Wielokrotnie słyszymy jak coś piękne, urocze, a ona kocha tego szczeniaka nad życie i zrobi dla niego wszystko. WIEMY JUŻ. Nie ma potrzeby tego powtarzać w kółko. Przez te i inne dziwne przemyślenia bohaterki na różne tematy (np. porównała się do brukselki),książka zyskała strony, a straciła na jakości. Że już nawet nie wspomnę o ksywkach (szczeniak nazwany przez nią Dunkan, który pewnie kiedyś zamieni się w dziecko, jest PĄCZKIEM, a dorosły chłop, którego nie widziała świat czasu, PUSZEK).
Z plusów? Autorka przyłożyła się do wydzielania nadnaturalnych stworzeń: tych szeroko znanych w popkulturze nie trzeba przedstawiać, ale pojawiło się mnóstwo mniej popularnych.
Dobrym pomysłem było również stworzenie supernaturalnej społeczności działającej trochę na zasadzie sekty (małżeństwo, żeby zostać, okres próbny etc).
Recenzja powstała we współpracy reklamowej z wydawnictwem.
Doskonały przykład na to, że fajny pomysł, traci na znaczeniu przy złym wykonaniu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNina, jako nietypowo magicznie osoba, znajduje magicznego szczeniaka. Ani ona ani jej przyjaciele, wilkołaki, nie są w stanie określić czym ten szczeniak jest. Maluch ma na końcu ogona ogień, który nie parzy, czerwone oczy i porozumiewa się telepatycznie. Nina w trosce o dobry i prawidłowy...
To, co w nas dojrzewa” to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Mariany Zapaty… i już wiem, że na pewno nie ostatnie.
Historia Niny zaczyna się w momencie, gdy jej życie wywraca się do góry nogami za sprawą niezwykłego szczeniaka Duncana. To nie jest zwykłe zwierzę, a jego moc sprawia, że dziewczyna staje się celem w świecie pełnym niebezpiecznych, magicznych istot. Szukając schronienia, trafia na odizolowane ranczo w miejsce, gdzie magia jest codziennością, a każda istota ma swoje miejsce… i swoje sekrety.
Na czele tej społeczności stoi Hendri pewny siebie, zdystansowany mężczyzna który nocą zmienia się w wilkołaka ,skrywa w sobie znacznie więcej, niż chce pokazać. Ich relacja od początku jest napięta, pełna niedopowiedzeń i emocji, które powoli zaczynają wychodzić na powierzchnię. Bo tutaj nic nie dzieje się szybko to historia typu slow burn, gdzie każde spojrzenie i każde słowo ma znaczenie.
Muszę przyznać, że Nina totalnie skradła moje serce. Jej cięty język, siła i ogromna lojalność wobec tych, których kocha, sprawiają, że nie da się jej nie polubić. Mimo trudnej przeszłości i bólu, który nosi w sobie, nie traci tej iskry czegoś, co przyciąga i nie pozwala o niej zapomnieć. Z Hendrim miałam… trudniejszą relację. Na początku jego chłód i dystans naprawdę działały mi na nerwy, ale z czasem zaczęłam dostrzegać, co się za tym kryje i to właśnie ta przemiana sprawiła, że zyskał w moich oczach.
Jeśli chodzi o fabułę jest dopieszczona, spójna i przepełniona magią. To jedna z tych historii, które rozwijają się powoli, ale kiedy już uderzają emocje… to robią to z pełną siłą. Prawie 800 stron może wydawać się wyzwaniem, ale dla mnie to była czysta przyjemność świat przedstawiony wciągnął mnie bez reszty.Ogromnym plusem są też bohaterowie poboczni i oczywiście… Duncan, którego po prostu nie da się nie pokochać. Te momenty, kiedy „mówił” do Niny, były jednymi z najbardziej wzruszających w całej książce.
Styl pisania autorki uważam że świetny mimo że momentami mamy bardzo długie opisy i są one bardziej rozbudowany, absolutnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie dzięki temu jeszcze bardziej zanurzyłam się w tej historii.
„To co w nas dojrzewa” to książka dla fanów romantasy, którzy nie boją się wolniejszego tempa, za to szukają emocji, napięcia i historii, która dojrzewa razem z bohaterami. To opowieść o miłości, odnajdywaniu siebie i o tym, że czasem to, co najważniejsze… potrzebuje czasu, by naprawdę rozkwitnąć.
To, co w nas dojrzewa” to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Mariany Zapaty… i już wiem, że na pewno nie ostatnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Niny zaczyna się w momencie, gdy jej życie wywraca się do góry nogami za sprawą niezwykłego szczeniaka Duncana. To nie jest zwykłe zwierzę, a jego moc sprawia, że dziewczyna staje się celem w świecie pełnym niebezpiecznych, magicznych istot....
[Współpraca barterowa z Wydawnictwem Niezwykłe Zagraniczne]
Jeśli w grę wchodzą wilkołaki to ja już jestem kupiona😄.
Zrządzeniem losu, Nina znajduje małego szczeniaka, jednak nie jest to zwykły psiak. Płomień na końcu ogona zdradza jego magiczne pochodzenie, co uniemożliwia mu normalne życie pośród ludzi. Nina za namową przyjaciela przyjeżdża na ranczo, gdzie magiczne stworzenia mogą żyć bez strachu i bez ukrywania swoich magicznych zdolności.
Bardzo fajnie napisana historia z baśniowym klimatem. Czytając ją możemy zanurzyć się w świat magicznych stworzeń rodem z baśni, mitologii i ludowych opowieści. Oprócz wilkołaków i satyrów możemy poznać ciekawskie gnomy, trudną w obyciu Wielką Stopę, groźną rzeczną wiedźmę, aż po samego Hypnosa i Tanatosa.
Poza tym bardzo podobał mi się sposób poprowadzenia wątku romantycznego. Z początku klasyczny slow burn romans, który przemienia się w coś znacznie intensywniejszego. Czasami wzajemne przyciąganie i odpychanie między bohaterami może wydawać się irytujące, ale ma to swoje uzasadnienie w fabule.
Jedynie przeszkadzało mi, że momentami miałam wrażenie jakby brakowało jakiegoś zdania. Nie rozumiałam o co chodzi w danej scenie, jakby była niedokończona. Nie zmienia to jednak faktu, że historia jest całkiem ciekawa, angażuje czytelnika i naprawdę chce się ją czytać do końca, by poznać zakończenie. A relacja między Niną a jej podopiecznym jest po prostu cudownie urocza❤️. Uwierzcie mi, z tą dwójką nie będziecie się nudzić.
Jeśli macie ochotę na lekki romans urban fantasy, z baśniowymi elementami, fajnymi postaciami i bardzo spokojnym tempem akcji, to bardzo polecam Wam tę książkę.
[Współpraca barterowa z Wydawnictwem Niezwykłe Zagraniczne]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli w grę wchodzą wilkołaki to ja już jestem kupiona😄.
Zrządzeniem losu, Nina znajduje małego szczeniaka, jednak nie jest to zwykły psiak. Płomień na końcu ogona zdradza jego magiczne pochodzenie, co uniemożliwia mu normalne życie pośród ludzi. Nina za namową przyjaciela przyjeżdża na ranczo, gdzie magiczne...
Ma tu ktoś psiaka? 🐶😊 A co, gdyby się okazało, że nagle jego ogon zaczyna płonąć niebieskim ogniem?🤭
To zdarzyło się bohaterce książki, o której dziś Wam opowiem.😊
Mariana Zapata znana jest z cudownych, romantycznych slow burnów, ale tym razem podkręciła trochę atmosferę, pisząc prawdziwe romantasy.😁
Kochamy Zapatę, kochamy romantasy, więc to nie mogło się nie udać, prawda?
PRAWDA?🫢
I cóż, udało się, ale mimo świetnej zabawy, mam kilka zastrzeżeń.🤔
Zapata nie stworzyła nowego świata, a jedynie nieco podkoloryzowała ten istniejący, jego magię, jego tajemnice, mity i legendy. Tutaj ludzie żyją obok zmiennokształtnych i choć pozornie panuje pokój, niektóre miejsca są mniej bezpieczne dla "odmieńców", niż inne.
Dlatego też główna bohaterka zabiera swojego wyjątkowego szczeniaka do Kolorado, gdzie kuzyn jej najlepszego przyjaciela dowodzi pewną niecodzienną wioską. Pełną magii, cudownych stworzeń i innych anomalii.😉
Dość zamknięta społeczność nie od razu otwiera swoje ramiona na Ninę i Pączka, ale na szczęście ta dwójka dostaje trochę czasu na... aklimatyzację.😉
Może tu znajdą swoje miejsce i otrzymają pomoc w odkryciu kim i czym właściwie oboje są?🤔
Największym plusem tej książki jest zdecydowanie pomysł I jego wykonanie, czyli zebranie wszystkich możliwych istot, o jakich ludzie czytali i słyszeli i wrzucenie ich do jednego worka. Podobało mi się, jak sensownie Zapata wytłumaczyła możliwość koegzystencji wszystkich oraz podobieństw postaci w różnych mitologiach czy legendach.
Naprawdę całość miała sens i byłam w stanie uwierzyć we wszystko, co nam przekazała, choć nie powiem - im więcej informacji, tym więcej pytań pojawiło się w mojej głowie.
Albo nie wyłapałam z tekstu (wątpię),albo zabrakło mi kilku odpowiedzi, jak niektóre rzeczy działają, więc jeśli ktoś z Was wie, dajcie znać!
Na przykład od czego zależy ta zmiennokształtość? Czemu jedni rodzą się w magicznej postaci i później, na przykład po latach potrafią przybrać ludzką postać, a inni odwrotnie - rodzą się jako ludzie, a magia i ewentualna magiczna istota pojawia się później? Czy w ciąży da się przemieniać? Czy wszystkie istoty, np. wielka stopa lub gnomy też mają ludzką postać, czy tylko typowo zwierzęce gatunki?🤔
Tyle pytań, tak mało odpowiedzi!😅
Mimo to, i tak uważam, że świetnie tu wszystko zadziałało, czytałam z zafascynowaniem i chętnie poznałabym coś podobnego.😊
Przejdźmy więc do kwestii romansu, czyli rzeczy, która tym razem wyszła w mojej ocenie gorzej, niż pozostałe elementy.
Wszystko przez to, że miałam poczucie niepotrzebnego przeciągania. I to nawet nie chodzi o niedopowiedzenia, ale ile razy coś może przerwać bohaterom w kluczowym punkcie rozmowy? Jak widać, milion.😉
Jednocześnie, kiedy już udało się szczerze porozmawiać, następowało tzw. "słowne zatwardzenie" - wybaczcie to określenie, ale wpadło mi do głowy i chyba częściej zacznę go używać.
Mam na myśli to, że główny bohater wcale nie miał powodu do takiego opierania się wszystkiemu. Nie było tu zakazanego związku, właściwie żadnych przeszkód, aby choć minimalnie okazać swoje zainteresowanie drugą osobą, a kiedy ona wprost mówiła o swoich uczuciach i planach, następowała blokada i odpowiedzi w stylu "nie, bo nie".
Bardzo frustrujące i moim zdaniem niepotrzebne, zastosowane chyba tylko po to, żeby podkreślić "yearning" obowiązkowy w slow burnach.
To wszystko było też zbyt oczywiste - zazwyczaj w tego typu książkach, kiedy nadchodzi przełomowy moment w stylu chwycenia się za ręce na pięćsetnej stronie, mam ochotę piszczeć, krzyczeć i nie iść spać, dopóki nie skończę czytać. Tu natomiast miałam tylko takie: "no w końcu", jakby ktoś spuścił powietrze z balona.
Mimo to, samo skonstruowanie postaci bardzo mi się spodobało! I Nina, i Henri, i ich przyjaciele, a nawet poboczni bohaterowie, którzy byli cudownie niejednoznaczni i tajemniczy.
Właściwie dawno nie miałam książki, która mimo tylu drobnych zastrzeżeń, i tak mi się spodobała, ale oto ona!
Podsumowując, polecam "To, co w nas dojrzewa". Coś świeżego, wyjątkowego i absolutnie wciągającego, choć nie bez wad.😉
Ja zostawiam mocne 7,5/10 i jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!😊
Ma tu ktoś psiaka? 🐶😊 A co, gdyby się okazało, że nagle jego ogon zaczyna płonąć niebieskim ogniem?🤭
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo zdarzyło się bohaterce książki, o której dziś Wam opowiem.😊
Mariana Zapata znana jest z cudownych, romantycznych slow burnów, ale tym razem podkręciła trochę atmosferę, pisząc prawdziwe romantasy.😁
Kochamy Zapatę, kochamy romantasy, więc to nie mogło się nie udać,...
Jeżeli macie ochotę przeczytać magiczną historię, w której występują, lub są wspomniane wszystkie nadprzyrodzone postacie o jakich możecie pomyśleć, to ta książka będzie dla was idealna.
Nina jakiś czas temu znalazła szczeniaka obdarzonego magicznymi zdolnościami, którym postanowiła się zaopiekować. Gdy trudno już jej było ukrywać nadprzyrodzone umiejętności Duncana zwraca się do najlepszych przyjaciół prosząc o pomoc.
Jedyne miejsce, które mogłoby zagwarantować jej schronienie jest ranczo kuzyna jej najlepszego przyjaciela. Miejsce, w którym każde fantastyczne stworzenie może czuć się bezpiecznie i swobodnie. A przecież to, że zna Henri’ego - właściciela rancza powinno jej pomóc… tak?
Była to świetna książka, pełna różnorodnych mocy, wyglądu, umiejętności i postaci. Opisy wszystkich stworzeń były bardzo ciekawe - od wyglądu zewnetrznego po cechy charakteru, wszystko było spójne.
Nina to postać, którą od razu polubiłam. Bezinteresowna, pomocna, odważna i zabawna. Każdego zarażała dobrym humorem i świetnymi manierami. Jej oddanie i zaangażowanie w czynieniu dobra bardzo mi imponują.
Dodatkowo opisy uczuć jakimi darzyła z wzajemnością Duncana - znalezionego szczeniaka rozczulały mnie za każdym razem. Ich relacja przypominała matkę z synem, dla którego jest w stanie poświecić wszystko. Nie było takiej rzeczy, na którą by się nie zgodziła, by zagwarantować bezpieczeństwo swojemu słodziakowi.
Henri z kolei to poważny, mający wiele na swoich barkach wilkołak, będący zastępcą szeryfa i właścicielem odosobnionego rancza. Jest najbardziej odpowiedzialną postacią o jakiej ostatnio czytałam, jego zachowanie i sposób mówienia budzi respekt i podziw wśród mieszkańców.
Pomoże każdemu, posiada serce na dłoni i altruistyczny charakter. Jednak jego prawie dwu metrowe ciało, głęboki głos, warczenie na intruzów i atak, którego dokona bez zawahania sprawia, że niektórzy mogą się go obawiać. Oczywiście nie Nina.
Przez znajomość, jaka łączyła ich w przeszłości ich relacja szybko wchodzi na etap przyjacielski. Historia ta, to slow burn, dlatego wszystko między głównymi bohaterami rozwija się powoli, w swoim tępie. Jednak wsparcie, zaufanie i oddanie pojawia się u nich od razu i szybko potrafią porozumiewać się bez słów i czytać z siebie jak z otwartej księgi.
Jednakże były momenty, na których się nudziłam. Niektóre opisy były dla mnie za długie i powtarzające się, tak samo jak niektóre przemyślenia głównej bohaterki. Ciagle podkreślanie wysokiego wzrostu i ogromnej budowy ciała Henri’ego z czasem również zaczęło mnie przytłaczać.
Mimo to książka wywarła na mnie świetne wrażenie i miło spędziłam z nią czas. Polecam każdemu, kto chciałby się oderwać od rzeczywistości i wkroczyć w świat pełen fantastycznych postaci.
[współpraca reklamowa]
Jeżeli macie ochotę przeczytać magiczną historię, w której występują, lub są wspomniane wszystkie nadprzyrodzone postacie o jakich możecie pomyśleć, to ta książka będzie dla was idealna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNina jakiś czas temu znalazła szczeniaka obdarzonego magicznymi zdolnościami, którym postanowiła się zaopiekować. Gdy trudno już jej było ukrywać nadprzyrodzone umiejętności Duncana...
miłość to potężna siła ❤️ ja kocham przydługie książki autorki i to jak rozkłada na atomy psychikę postaci 😎
miłość to potężna siła ❤️ ja kocham przydługie książki autorki i to jak rozkłada na atomy psychikę postaci 😎
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł autorki na zmianę gatunku literackiego uważam za powiew świeżości w jej twórczości. Tym razem otrzymujemy romantasy, w którym świat przedstawiony skupia się nie tylko na Ninie i jej podopiecznym. Dzieje się tutaj dość sporo, jeśli chodzi o postacie pojawiające się w całej książce. Możecie spodziewać się nie tylko wilkołaków (jak wskazuje okładka),ale też ogrów, cyklopów, satyrów, postaci z bagien, a nawet gnomów. Dzięki tak urozmaiconemu wachlarzowi postaci każdy na pewno znajdzie coś dla siebie ☺️
Dlatego ta książka jest takim „grubaskiem”, ponieważ aby dobrze poznać wszystkie te postacie, potrzeba czasu. No i Nina ma dużo swoich przemyśleń, co przekłada się na sporą ilość opisów, które uważam, że momentami były nużące.
Czytałam już kilka powieści autorki i wiem, że słynie ona ze swojego kultowego motywu, jakim jest slow burn. Ale na tę powieść nie byłam gotowa 🙈 Uzbrójcie się w dużą dawkę cierpliwości, ponieważ autorka tym razem zaserwowała nam bardzo długo rozwijający się wątek miłości (na serio, trzeba czekać dobre 600 stron, aby coś się ruszyło między bohaterami).
Jednak nie zraziło mnie to do historii, ponieważ przez całą książkę mogłam obserwować, w jaki sposób Henri obchodzi się z Niną 🥰 Na początku, owszem, troszkę mnie irytował swoim zachowaniem wobec kobiety, zgrywał niedostępnego i niezainteresowanego uczuciami Niny, ale kiedy przychodzi co do czego, to ten wielki mężczyzna potrafi otworzyć swoje ramiona, aby sprawić, że znajdzie spokój w jego uścisku 💕
Moja rada dla Was: czytajcie między wierszami, ponieważ to, co na pierwszy rzut oka może wydawać się prawdą, może być tak naprawdę skrywanym uczuciem 🤭
Historia owszem porusza tematy fantastyki, ale po przeczytaniu tej historii sądzę, że większy nacisk został wywarty na istocie miłości, która została przedstawiona na wiele sposobów. Ponieważ to uczucie możemy skierować na każdą z nam bliskich osób i właśnie to opisuje ta powieść 🥹
Pomysł autorki na zmianę gatunku literackiego uważam za powiew świeżości w jej twórczości. Tym razem otrzymujemy romantasy, w którym świat przedstawiony skupia się nie tylko na Ninie i jej podopiecznym. Dzieje się tutaj dość sporo, jeśli chodzi o postacie pojawiające się w całej książce. Możecie spodziewać się nie tylko wilkołaków (jak wskazuje okładka),ale też ogrów,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorkę znam,lubię jej książki ale zawsze mam po nich pewien niedosyt.Tym razem romans fantastycznych istot.Było ciekawie,sensownie i jak zwykle z wolnym tempem w relacji.Kupuję "slow burn",ale mimo wszystko oczekiwałam więcej akcji,emocji.Brakowało mi reszty stada,różnych interakcji z innymi mieszkańcami,zwłaszcza z kandydatami na męża.Jak słyszę wilki to widzę prymitywne,dzikie zachowania,bezwzględne reguły,walki,hierarchię.Niech tam się bohaterowie unikają,zwodzą,walczą z uczuciami,trwają w niepewności,jednak iskry muszą lecieć,emocje przepełniać.W tej historii trochę mi tego brakowało.Do tego za dużo przesłodzonego "matkowania".Przyznaję,nie lubię motywu dzieci i rodzicielstwa w romansach,jednak potrafię znieść go w rozsądnych dawkach,tutaj czułam spory przesyt.Mimo wszystko to dobra książka,ale nie z rodzaju tych do których wracam.
Autorkę znam,lubię jej książki ale zawsze mam po nich pewien niedosyt.Tym razem romans fantastycznych istot.Było ciekawie,sensownie i jak zwykle z wolnym tempem w relacji.Kupuję "slow burn",ale mimo wszystko oczekiwałam więcej akcji,emocji.Brakowało mi reszty stada,różnych interakcji z innymi mieszkańcami,zwłaszcza z kandydatami na męża.Jak słyszę wilki to widzę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to