Biblioteczka
2025-01
Chociaż książkę przeczytałam już na długo przed premierą to ciężko mi było znaleźć właściwe słowa, które oddałyby to co czuje. Każde słowo, które w tej recenzji zawarłam wydaje mi się nieadekwatne do treści, do emocji jakie ta książka we mnie wywołała oraz do kunsztu literackiego Ewy. A ten jak dla mnie jest na poziomie mistrzowskim.
Ta książka wręcz mnie pochłonęła. Zaczęłam czytać i przepadłam. Wsiąknęłam w świat wykreowany przez Ewę i stałam się niemal jedną z bohaterek a wierzcie mi, że zdarza mi się to naprawdę w niewielu przypadkach.
Ale od początku….
Morderstwo w małej, poznańskiej kawiarni, ślady krwi sugerujące że w sprawę zamieszana jest krewna Justyny…
Kobieta? Mama? Ale czy na pewno? Milena? Przecież ona nie żyje ponad 20 lat. Więc kto??? Przecież były tylko we dwie… Czyżby to ktoś o kogo istnieniu Justyna nie miała do tej pory pojęcia??? Zaczynają się poszukiwania…
A jaki będzie ich efekt? Dowiecie się tego czytając książkę. Zapewniam, że warto i to bardzo. Dostaniecie perfekcyjnie skonstruowany thriller psychologiczny, który jest pomostem nie tylko pomiędzy przeszłością a teraźniejszością ale również pomiędzy siostrami. Ewa bardzo dogłębnie przeanalizowała w swojej książce nie tylko psychikę bohaterów ale i źródła ich traum. Zrobiła to jednak z tak wielką czułością i empatią, że czytając zaczęłam współodczuwać wraz bohaterkami. “Perseidy” ukazują też niełatwą relację matki z córkami, opowiadają o miłości i jej niedostatku, o błędach, których nie sposób naprawić, ale również o szansach, które czasem przychodzą dosyć późno….
“Perseidy” stanowią zarówno prequel jak i sequel “Równonocy” a ich wartością dodaną jest fakt, że akcja częściowo osadzona jest w szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w którym podczas II WŚ zamordowano ponad 10 tyś. osób. Sprawia to, że dreszcz emocji, który i tak jest już podczas czytania na wysokim poziomie, zostaje spotęgowany.
Czytajcie bo to fantastyczna książka! A jeśli jeszcze nie znacie “Równonocy” sięgnijcie także i po nią. Nie będziecie zawiedzeni! Ja kocham twórczość Ewy miłością bezbrzeżną już od dawna…
Chociaż książkę przeczytałam już na długo przed premierą to ciężko mi było znaleźć właściwe słowa, które oddałyby to co czuje. Każde słowo, które w tej recenzji zawarłam wydaje mi się nieadekwatne do treści, do emocji jakie ta książka we mnie wywołała oraz do kunsztu literackiego Ewy. A ten jak dla mnie jest na poziomie mistrzowskim.
Ta książka wręcz mnie pochłonęła....
2023
Wolsztyn, 21.10.2023
Drogi Marku, mój cudowny malarzu!
Już nawet nie wiem ile czasu minęło od kiedy Ciebie ze mną nie ma. Tyle chciałam Ci jeszcze powiedzieć, tyle książek przeczytać i wierszy…pobyć z Tobą tak po prostu. Pomilczeć. Zostały wspomnienia, tęsknota. I coś czego nie zdążyłam Ci powiedzieć. Więc zostawię Ci to tutaj na pamiątkę by chociaż w ten sposób ocalić od zapomnienia to co nas spotkało. Oto mój wiersz dla Ciebie bo przecież lubiłeś poezję...
namaluj mnie
namaluj taką jak mnie widzisz
duszę moją namaluj
i serce które pęka bo wie co je czeka
namaluj
jestem tu z Tobą i dla Ciebie
bo gdzież indziej
być bym mogła
zaprosiłeś więc przyszłam
i zostałam
a z nami ona
miłość proszona - nieproszona
łajdaczka
która przyszła nie w porę
a może właśnie ta pora idealną się stała
bym poznać Cię mogła i oddać Ci się cała
i byś mógł mnie uwiecznić
spoglądając na mnie swoimi oczyma
uwieczniłeś
zostałam
jestem
tylko Ciebie już nie ma
Twoja Izabela
P. S. Tak bardzo się cieszę, że uległam Twojemu zaproszeniu. Gdybym wtedy podjęła inną decyzję…
Jednak widocznie tak miało być, musieliśmy się odnaleźć pomimo tego, że nasze życia wyglądały zupełnie inaczej. Ja miałam męża a Ty niechcianego towarzysza życia.
Dziękuję Ci, za wszystko, za to że nauczyłeś mnie co znaczy czerpać z życia pełnymi garściami, cieszyć się każdą chwilą i najmniejszym nawet drobiazgiem. Chociaż z początku byłeś bardzo milczący. Dziękuję za spełnianie moich marzeń i dzielenie radości razem ze mną pomimo iż nie zawsze było Ci łatwo bo ból dawał o sobie znaki. Też cierpiałam. Mimo to byłam obok i trwaliśmy razem w tej naszej wyjątkowej relacji. Początkowo były to tylko trzy dni w tygodniu a potem już całe tygodnie. Już na zawsze w sercu zostanie mi Twój obraz, kiedy to stałeś przy sztaludze albo chwytałeś za szkicownik i rysowałeś, tak jak mój obraz został u Twojej mamy. Kiedyś do mnie wróci…
I.
🖌️🩵🖌️🩵🖌️🩵🖌️🩵🖌️🩵🖌️
Jestem wdzięczna Dorota Dea Makowska , że wróciła do nas ze swoją twórczością i dane mi było przeczytać tą wyjątkową historię. Oczarowała mnie swoją poetyckością, lekkością i tym, że w tak piękny sposób poruszyła niełatwy temat jakim są zarówno śmiertelna choroba jaki radzenie sobie po stracie bliskiej osoby….
Ujęła mnie także muzyką, która towarzyszyła Izabeli i Markowi a która i mi jest bardzo bliska. Czekam na ciąg dalszy. Bo wiem, że będzie. Musi być…
Polecam Wam tą książkę z całego serca 🩵💙 stała się moim światłem i niech stanie się i Waszym….
Wolsztyn, 21.10.2023
Drogi Marku, mój cudowny malarzu!
Już nawet nie wiem ile czasu minęło od kiedy Ciebie ze mną nie ma. Tyle chciałam Ci jeszcze powiedzieć, tyle książek przeczytać i wierszy…pobyć z Tobą tak po prostu. Pomilczeć. Zostały wspomnienia, tęsknota. I coś czego nie zdążyłam Ci powiedzieć. Więc zostawię Ci to tutaj na pamiątkę by chociaż w ten sposób ocalić od...
Gdzie jesteś córeczko? Czy na pewno jesteś bezpieczna? Gdybym wtedy nie zobaczyła Twojego taty, gdybym się nie zdenerwowała może teraz byłabyś nadal ze mną…może gdyby nie te kijanki….
Teraz wszystko jest tylko gdybaniem….
Glendy Vanderah “Tam, gdzie słońce złoci liście”
Bycie matką nie jest prostą sprawą a gdy do tego dochodzą jeszcze problemy w małżeństwie i związany z tym stres to o problemy nie trudno. Przekonała się o tym Ellis Abbey, która w chwili zamieszania wywołanego przez synów zostawia na parkingu swoją kilkumiesięczną córeczkę. Kiedy orientuje się w zaistniałej sytuacji i wraca na parking po małej Violi nie ma już śladu. Wszczęte poszukiwania nie przynoszą rezultatu a Ellis coraz bardziej pogrąża się w żałobie, poczuciu winy i alkoholu. Coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że jedyne co potrafi to tylko krzywdzić swoją rodzinę. Dlatego pewnego dnia podejmuje decyzję o zostawieniu męża i synów i wyruszeniu w góry. Tam czuje się najbezpieczniej. Tam ma czas by pobyć ze sobą i przemyśleć co się wydarzyło….tylko dokąd ją ta wędrówka zaprowadzi i jaki będzie miała finał. Czas pokaże…..
A tymczasem gdzieś w odległym zakątku stanu Waszyngton wraz z matką mieszka Raven. Nic by w tym nie było dziwnego gdyby nie fakt, że dziewczynka jest wręcz osaczona przez toksyczną matkę. Żyją obie w zgodzie z naturą, mają wyjątkową więź z przyrodą i niejako tworzą własną rzeczywistość. Gdy pewnego dnia Raven przechadza się między drzewami, napotyka chłopców. Jest strasznie samotna i brakuje jej rówieśników więc wbrew zakazom matki postanawia ich poznać. Czy ta znajomość wyjdzie jej na dobre? Jak zareaguje matka? O tym przekonacie się sięgając po książkę. Podobnie jak o tym jaki finał będzie miała górska wędrówka Ellis….
Autorka stworzyła cudowną historię nie tylko o sile macierzyńskiej miłości ale i o sile natury oraz o tym, że można w niej znaleźć ukojenie nawet w najtrudniejszych chwilach.
Ta książka tak bardzo stała się moja, tak bardzo czułam emocje Ellis, tak bardzo stałam się nią, że nie potrafiłam się od niej oderwać. Może dlatego, że wiem co to znaczy odpuścić dla dobra dzieci, co to znaczy uwierzyć innym gdy mówią, że dzieciom będzie lepiej bez mamy…..Ci co są ze mną dłużej wiedzą o co chodzi.
Polecam tą książkę z całego serca. Chociaż to niesamowity rollercoaster emocji, to ta książka sprawia że człowiek zwalnia a wręcz zatrzymuje się by docenić to co ma obok siebie. Uczy się dzięki niej docenić piękno przyrody i jej terapeutyczną moc. Ta książka pozwala też zrozumieć, że trzeba się pogodzić z przeszłością by móc docenić i w pełni zauważyć teraźniejszość.
To chyba była jedna z najtrudniejszych recenzji jakie mi przyszło napisać…
Dziękuję Wydawnictwu Muza za możliwość zrecenzowania tej wyjątkowej książki ☺️
Gdzie jesteś córeczko? Czy na pewno jesteś bezpieczna? Gdybym wtedy nie zobaczyła Twojego taty, gdybym się nie zdenerwowała może teraz byłabyś nadal ze mną…może gdyby nie te kijanki….
Teraz wszystko jest tylko gdybaniem….
Glendy Vanderah “Tam, gdzie słońce złoci liście”
Bycie matką nie jest prostą sprawą a gdy do tego dochodzą jeszcze problemy w małżeństwie i związany...
Rozsypuje zdjęcia na podłodze. Każdemu z nich przyglądam się z uśmiechem. Tyle wspomnień. Tyle ciepłych myśli ale i łez bo przecież nie wszyscy są ze mną. Oglądam i nagle przychodzi refleksja nad przemijającym czasem oraz tym jak zwodnicza bywa pamięć bo przecież tyle chciałoby się pamiętać a tymczasem okazuje się, że jednak tyle się zapomina…. jednak fotografia jest pełna magii. „Fotografia to sposób odczuwania, dotykania, kochania. To, co uchwyciłeś na filmie, zostało uwiecznione na zawsze… Pamięta małe rzeczy, długo po tym, jak wszystko zapomniałeś." jak pisała Aaron Siskind.
Układam zdjęcia, przekładam z miejsca na miejsce i myślę jak tu wybrać te najważniejsze skoro wszystkie są tak samo ważne.
Przed podobnym dylematem stanęli bohaterowie, którzy przed ostatecznym odejściem z tego świata musieli w studiu fotograficznym pana Hirasaki
wybrać jedno zdjęcie z każdego roku swojego życia by stworzyć wyjątkowy kalejdoskop. Mogli też odbyć jedną podróż by odtworzyć te najbardziej wyblakłe ale najważniejsze wspomnienie i ponownie je uwiecznić na zdjęciu. Zadanie piękne i wyjątkowe ale też arcy trudne. Ale dlaczego i na czym ta trudność polegała musicie dowiedzieć się sami sięgając po książkę. Do czego Was bardzo zachęcam bo chociaż niewielkich jest ona rozmiarów to treść w niej ogromna i piękna ☺️
"Fotograf utraconych wspomnień” przyciąga magią, tajemnicą i nadzieją…
Dobrze skonstruowany pomysł przystani między śmiercią a tym, co po niej następuje daje uczucie ukojenia oraz pewnego rodzaju wiarę, że ziemska egzystencja nie zostanie zapomniana. Autorka starannie rozwinęła wszystkie postacie oraz nie zabrakło odpowiedniego utrzymania uwagi czytelnika co jest dla mnie kolejnym plusem tej książki. Na dodatkową uwagę zasługuje również fakt, że Hiiragi ukryła niemałą gratkę dla spostrzegawczych czytelników ☺️😉 a emocje i uczucia bohaterów można przełożyć na własne doświadczenia.
Czytajcie bo warto!
I szykujecie się na kolejną perełkę literatury azjatyckiej z Wydawnictwa Relacja - "Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni" Toshikazu Kawaguchiego, która już 17 maja pojawi się w księgarniach ☺️
Rozsypuje zdjęcia na podłodze. Każdemu z nich przyglądam się z uśmiechem. Tyle wspomnień. Tyle ciepłych myśli ale i łez bo przecież nie wszyscy są ze mną. Oglądam i nagle przychodzi refleksja nad przemijającym czasem oraz tym jak zwodnicza bywa pamięć bo przecież tyle chciałoby się pamiętać a tymczasem okazuje się, że jednak tyle się zapomina…. jednak fotografia jest pełna...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Witam Moliki i Molinki!!! Dziś na moim profilu rozgości się "Dziwo" autorstwa Zadie Smith i Nick Laird z przecudownymi ilustracjami Magenty Fox w przekładzie Wojciecha Manna
Kim jest Dziwo?
Dziwo to trenująca judo świnka morska, która trafia do Kit jako prezent urodzinowy. Niestety jej strój i wygląd nie spotykają się z uznaniem pozostałych zwierząt dziewczynki. Maud, bo takie imię nadała śwince Kit, mierzy się z niedopasowaniem. Szukając akceptacji próbuje naśladować, a to papugę Derricka, a to kotkę Dory czy mopsa Boba. Jedna z prób sprawia, że nasza dzielna świnka morska wylatuje przez otwarte okno. Szczęśliwym trafem znajduje ją Emily, którą też nazywają Dziwem i która uświadamia jej, że bycie innym od innych jest super ☺️
Czy polecam tą książkę? Zdecydowanie tak!!! Gdyż mimo niewielkiej treści otrzymujemy prostą historię o różnicach, akceptacji i tolerancji. Zadie Smith tłumaczy, że wszyscy się różnimy, ale właśnie to czyni nas wyjątkowymi. Zachęca, żeby mimo strachu przed innością, po prostu być ciekawym drugiej osoby. Akceptować, wspierać i nie osądzać. Tylko tyle i aż tyle. A wszystko to wzbogacają przepiękne ilustracje, które przykuwają wzrok nie tylko dzieci ale i dorosłych bowiem zachwycają prostotą ale i przekazem gdyż niekiedy mówią więcej niż tekst.
Jest to też książka idealna dla dzieci rozpoczynających przygodę z samodzielnym czytaniem gdyż niewielka ilość tekstu i duża czcionka sprawiają, że dzieci chętnie podejmują próbę jej przeczytania ☺️
W imieniu dziewczyn i swoim dziękuję Wydawnictwo Znak za egzemplarz 📖💙
Witam Moliki i Molinki!!! Dziś na moim profilu rozgości się "Dziwo" autorstwa Zadie Smith i Nick Laird z przecudownymi ilustracjami Magenty Fox w przekładzie Wojciecha Manna
Kim jest Dziwo?
Dziwo to trenująca judo świnka morska, która trafia do Kit jako prezent urodzinowy. Niestety jej strój i wygląd nie spotykają się z uznaniem pozostałych zwierząt dziewczynki. Maud,...
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
~~ PREMIERA 22.03.2023 ~~
"Nie możesz wprowadzać się do nowego domu ze starymi duchami. To było szesnaście lat temu."
Julia doskonale o tym wiedziała mimo to wydarzenia z tamtego okresu mocno zakotwiczył się w jej pamięci. Zabójstwo Filipa, szkolnego kolegi a potem śmierć brata sprawiły, że dziewczyna zmieniła się już na zawsze. Jednak pomimo bolesnych wspomnień to właśnie w rodzinnym domu, wraz ze swoim mężem, postanowiła zacząć nowy rozdział swojego życia. Z nadzieją, na tak bardzo upragniony spokój. Tymczasem podczas wznoszenia kartonów znajduje żółty balonik. Wiedziona ciekawością idzie po niego a z pozoru zwykły balonik okazuje się nośnikiem wiadomości - wizytówki z adresem motelu w którym Julia i Wiktor nocowali przed przeprowadzką. Na jej odwrocie dziewczyna znajduje odręczną notatkę z datą, godziną i numerem pokoju. Postanawia tam pojechać by przekonać się kto jest autorem wiadomości ale to co zastaje na miejscu sprawia, że czuje się jeszcze bardziej zszokowana i zagubiona. A czekająca w jej domu policja, która poszukuje jej męża pod zarzutem dokonania brutalnego gwałtu w motelowym pokoju sprawia, że spokój o który tak walczyła i ład który próbowała zaprowadzić w jednej chwili przestają istnieć. Pojawiają się wątpliwości i milion pytań…
Kim tak naprawdę jest jej mąż? Czy to możliwe by dopuścił się tak okrutnego czynu? Czy balonik znaleziony w miejscu gdzie przed szesnastoma laty znaleziono ciało Filipa i osoba która go zostawiła mają coś wspólnego z wydarzeniami sprzed lat? Czy tą zagadkę uda się rozwiązać?
O tym przekonacie się sięgając po książkę. Jednak musicie mieć świadomość, że wkraczając do Przydrygowego świata wkraczacie w mrok który osacza, wręcz oblepia już od pierwszych stron. Na każdym kroku, kiedy towarzyszymy bohaterce towarzyszy nam również, śmierć, strach oraz skrywane i niewypowiedziane tajemnice, które na przestrzeni lat nie pozwalają o sobie zapomnieć. Ewa Przydryga stworzyła intrygującą historię, podczas której czytelnik zadaje sobie ogrom pytań. Do czego jest się w stanie posunąć rodzic by chronić swoje dziecko? Jak śmierć bliskich i to co się do niej przyczyniło wpływa na tych, którzy zostali? I nie są to pytania retoryczne…a może jednak….
Na dodatkową uwagę zasługuje też fakt zastosowania przez autorkę retrospekcji dzięki której możemy poznać związek przyczynowo skutkowy pomiędzy przeszłością a wydarzeniami przedstawionymi w całej historii. Dla mnie jest to dodatkowy atut "Pomornicy".
Czy polecam??? Przeogromnie mocno 😊 chociaż nad tym co się tam odprzydrygowało będę się jeszcze długo zastanawiać…..
Ale żeby nie było, że nie uprzedzałam to zostawię Was z ważnym przekazem:
"Pomornicy strzeż się, dziecię
gdy cię wybierze, toś martwy,
nie skryjesz się nigdzie na świecie"
To jak gotowi na spotkanie z "Pomornicą"????
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
~~ PREMIERA 22.03.2023 ~~
"Nie możesz wprowadzać się do nowego domu ze starymi duchami. To było szesnaście lat temu."
Julia doskonale o tym wiedziała mimo to wydarzenia z tamtego okresu mocno zakotwiczył się w jej pamięci. Zabójstwo Filipa, szkolnego kolegi a potem śmierć brata sprawiły, że dziewczyna zmieniła się już na zawsze. Jednak pomimo...
Kiedy obejmowałam tą książkę patronatem pomyślałam sobie "Monia, Ty i poradniki?" Ale wierzcie mi ta książka nie jest typowym poradnikiem. Ta książka jest opowieścią ale zarazem podróżą ze sobą do siebie. Kiedy ją zaczynasz to trzymasz w ręku początek kłębka, który zaczynasz zwijać wraz z kolejną przeczytaną stroną. Czytając poznajesz siebie. Jest prosto więc myślisz, że będzie łatwo. Czasem jednak na tej nici pojawia się supełek więc zatrzymujesz się by go rozwiązać. Nie zawsze udaje się to od razu. Bywa tak, że zostawiasz ten supełek i idziesz dalej. Jednak przychodzi taki moment, że ten zostawiony supełek zaczyna uwierać więc wracasz w to miejsce (do siebie) by podjąć ponowną próbę rozwiązania a kiedy się to udaje dumna z siebie podążasz dalej. I dalej zwijasz swój kłębek bogatsza o wiedzę, że supełki czasem się zdarzają i to normalne….
W tej całe "podróży" towarzyszy czytelnikowi autorka, która dzieli się historią swojego życia…a te dla niej nie było zbyt łaskawe już od wczesnych lat. Molestowanie przez ojczyma, potem gwałt w czasach nastoletnich, po którym została z poczuciem winy, eksperymenty z narkotykami, próby samobójcze, aborcja aż w końcu próba odnalezienia siebie. Autorka uczciwie przyznaje się do tego co dzieje się z ciałem po traumach i ubiera swoje cierpienie jak i ciekawość siebie w rożne metafory. Nie ulegając swoim diagnozom (Borderline, Chad i PTSD) ruszyła do przodu z planem życia ale już z miłości do siebie.
Ta książka, choć nie jest napisana wybitnie literackim językiem, otula niczym kocyk i pokazuje, że niezależnie od tego jakiej traumy doświadczyło się w życiu nie jest się ofiarą a osobą godną miłości, szacunku i zaufania. Trzeba tylko tę miłość przyjąć i zaakceptować ale przede wszystkim zacząć kochać siebie. Banalnie brzmi ale jest cholernie prawdziwe. Kilka lat temu przechodziłam przez bolesne rozstanie zakończone rozwodem. Obwiniałam się o wszystko. Jednak kiedy zamieszkałam sama i miałam czas pobyć tylko z sobą zaczęłam wszystko analizować i powoli uświadamiałam sobie, że nie ponoszę całej winy za to co się stało. Z czasem zaczęłam akceptować całą sytuację stwierdzając, że najwidoczniej tak miało być. Zaczęłam powtarzać sobie, że jestem wartościowym człowiekiem, że kocham siebie, że nikt nie ma prawa mi mówić jak żyć bo to moje życie i tylko ja wiem jak je najlepiej przeżyć. I wiecie co zaczęły dziać się fajne rzeczy, zaczęłam wychodzić do ludzi, zaczęłam żyć tak jak zawsze chciałam. Po swojemu i na swoich zasadach.
Nie ukrywam, że czytając tą książkę to do mnie wróciło. Wróciły bolesne wspomnienia ale tylko na chwilę bo potem w głowie pojawiła się myśl "dałaś radę dziewczyno".....i każdy może dać. Małymi krokami. Bo to nie jest proces jednodniowy. Mi to zajęło trochę czasu. Obyło się bez pomocy specjalisty ale jeśli ta pomoc jest potrzebna to w ogóle nie trzeba się tego wstydzić.
Zatem jeśli pragniecie takiego otulenia to zachęcam do sięgnięcia po tą książkę. Tylko uprzedam - po pierwsze może zaboleć a po drugie to nie jest książka, którą się czyta "na raz".....
Kiedy obejmowałam tą książkę patronatem pomyślałam sobie "Monia, Ty i poradniki?" Ale wierzcie mi ta książka nie jest typowym poradnikiem. Ta książka jest opowieścią ale zarazem podróżą ze sobą do siebie. Kiedy ją zaczynasz to trzymasz w ręku początek kłębka, który zaczynasz zwijać wraz z kolejną przeczytaną stroną. Czytając poznajesz siebie. Jest prosto więc myślisz, że...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2022
🍊🍊 PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA 🍊🍊
Kochani w końcu mogę przestać trzymać tą wiadomość w tajemnicy! W końcu mogę powiedzieć to głośno: PROKURATOR ADAM SZMYT POWRACA!!!! I to już 16.08.2022 roku dzięki Wydawnictwu NovaeRes 🙂
Kiedy po zamknięciu opisanej w "Szlamie" sprawy Chujowej Rzeźniczki prokurator Adam Szmyt wraca do swojego lubelskiego mieszkania z nadzieją, że w końcu na spokojnie będzie mógł zająć się prywatnym życiem i odbudowaniem relacji z córką w drzwiach swojego mieszkania znajduje kartkę z napisem "TO JESZCZE NIE KONIEC". Jakiś czas później otrzymuje dziwaczny telefon. Dzwoni prokurator Ramocki z Krakowa z zaskakującym pytaniem, czy nie dostał czasem pomarańczy albo czegoś z sygnaturą starej sprawy…Szmyt zbywa rozmówcę, nie mając pojęcia, że ten telefon to zapowiedź najgorszych dni w jego życiu. Bowiem z więzienia wyszedł właśnie niejaki Grinwald, okrutny zabójca swojej żony, żądny zemsty na wszystkich, którzy przyczynili się do jego skazania na długie lata więzienia. Jedną z tych osób okazuje się, ku swojemu zdziwieniu, prokurator Adam Szmyt. Zemsta, jaką obmyślił zabójca, jest wyjątkowo perfidna i, aż nie do uwierzenia, okrutna. I tak prokurator trafia do Krakowa. Zegar tyka i kolejne dni odmierzane są nowymi ofiarami. Dla Szmyta rozpoczyna się śmiertelny wyścig z czasem, w którym zagrożone jest życie jego i jego córki Gośki. Ma tylko pięć dni by powstrzymać bezwzględnego zabójcę….
Czy zdoła się uratować? Czy uda mu się ochronić także córkę? Kim jest nieuchwytny Grinwald? I wreszcie: co oznaczają tajemnicze pomarańcze, od których to wszystko się zaczęło?
Jak zwykle zapraszam do lektury 🙂
📙📙📙📙
Dzięki zaufaniu, jakim obdarzył mnie autor, miałam przyjemność czytać tę książkę jako betareader i – wierzcie mi - dużo mnie kosztowało by utrzymać ten fakt w tajemnicy. Trochę upłynęło czasu, zanim dostałam wiadomość, że ta powieść ujrzy w końcu światło dzienne. Ale warto było czekać! Andrzej Mathiasz powrócił w wielkim stylu!!! Polecam gorąco. Dostajemy rewelacyjnie skonstruowany kryminał, od którego nie sposób się oderwać. Akcja od pierwszej strony pędzi w zawrotnym tempie - i to w dwóch wymiarach czasowych: w teraźniejszości i w dzieciństwie. Bohaterowie ze swoimi emocjami są przekonujący do bólu, a opisy tytułowej maszyn losu przerażają i budzą podziw jednocześnie. Odnośniki do młodości Szmyta pozwalają nieco złapać oddech od wartkiej akcji, a także dają lepiej poznać głównego bohatera i - co za tym idzie - motywy jego poczynań.
Zarwałam noc, by się dowiedzieć, jak skończy się ta historia i czy moje przypuszczenia co do tożsamości zabójcy okażą się słuszne. Jednak zakończenie mnie zaskoczyło, burząc misterną konstrukcję moich wcześniejszych przypuszczeń. Na uwagę zasługuje też - dobrze znany z pierwszej części, czyli Szlamu - czarny humor, który pojawia się i tutaj, a także wykreowany przez Mathiasza modus operandi sprawcy, który ponownie zaskakuje swoją niekonwencjonalnością.
Na koniec, jako ciekawostkę potwierdzoną przez autora dodam, że maszyny, które zainspirowały pisarza, istnieją naprawdę choć akurat nie służą - przynajmniej na razie - opisanym w "Maszynie losów" celom.
Inspirująca współpraca z Andrzejem Mathiaszem zaowocowała objęciem tej książki patronatem medialnym, co dla mnie jest niebywałym wyróżnieniem i zaszczytem. Zwracam też uwagę, iż otrzymujecie równocześnie wydanie papierowe, ebook i audiobook w świetnej interpretacji Mateusza Drozdy.
🍊🍊 PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA 🍊🍊
Kochani w końcu mogę przestać trzymać tą wiadomość w tajemnicy! W końcu mogę powiedzieć to głośno: PROKURATOR ADAM SZMYT POWRACA!!!! I to już 16.08.2022 roku dzięki Wydawnictwu NovaeRes 🙂
Kiedy po zamknięciu opisanej w "Szlamie" sprawy Chujowej Rzeźniczki prokurator Adam Szmyt wraca do swojego lubelskiego mieszkania z...
Jakiś czas temu gdzieś na Instagramie przeczytałam, że to nie my wybieramy książki a książki wybierają nas i zgadzam się z tym z całą stanowczością.
Bo tak właśnie było w tym przypadku (chociaż ja w przypadki nie wierzę) to autorka do mnie napisała i poprosiła o zapoznanie się z fragmentem książki a ja po przeczytaniu kilku podesłanych stron już wiedziałam, że chcę przeczytać całość. I przeczytałam..
💝📖💝📖💝📖
Nigdy nie sądziłam, że na niespełna sześćdziesięciu stronach można zawrzeć tyle emocji, uczuć i skłonić czytelnika do refleksji!
Kiedy skończyłam czytać tą książkę łzy spływały mi po policzkach. Moja wrażliwość sprawiła, że poczułam ją każdym zakamarkiem swojej duszy. Odczuwałam magię płynącą z każdego opowiadania. Otulała mnie niczym spadający śnieg, który otula drzewa albo ciepły koc. I wiem, że na pewno jeszcze niejednokrotnie po nią sięgnę w ten świąteczny czas by zatopić się w jej wyjątkowości. @dorotadea dziękuję Ci, że wybrałaś mnie spośród wielu bym mogła się zapoznać z Twoją prozą. Bo wiersze już poznałam i też są przepiękne.
Kochani polecam Wam zarówno tą książkę jak i twórczość Dorotki z całego serca ❤️📖
Jakiś czas temu gdzieś na Instagramie przeczytałam, że to nie my wybieramy książki a książki wybierają nas i zgadzam się z tym z całą stanowczością.
Bo tak właśnie było w tym przypadku (chociaż ja w przypadki nie wierzę) to autorka do mnie napisała i poprosiła o zapoznanie się z fragmentem książki a ja po przeczytaniu kilku podesłanych stron już wiedziałam, że chcę...
Siedzimy w pokoju, ja na kanapie a Anka przy biurku. Kończymy odrabiać zadanie z polskiego wygłupiając się przy tym jak zawsze. Wchodzi mama i pyta co nam tak wesoło. Potem padają pytania o to jak było w szkole, co było na sprawdzianie z matmy i jak nam poszło. Zdajemy niemalże szczegółowe relacje po których wychodzę. Muszę wracać do domu…..
A tam czeka na mnie mama. Z klapką w ręce bo spóźniłam się pięć minut. Tylko pięć minut. Niestety nie dla niej. Dla niej to aż. Mimo, że nie byłam u nikogo obcego tylko u własnej kuzynki.
Nie będę pisać co było dalej ale tego nie trudno się domyślić….i nie zawsze to była klapka. Czasem był kabel od prodiża albo od żelazka…..
📖📖📖📖📖📖
Moja historia mogłaby być jedną z wielu jakie przeczytałam w tej książce. Byłam dzieckiem z dysfunkcyjnej rodziny (moi rodzice są po rozwodzie), moje dzieciństwo nie było kolorowe. Raczej czarno-białe a tylko od czasu do czasu pojawiały się w nim kolory. Tą troskliwą mamą była moja ciocia. I zawsze zazdrościłam kuzynce tych relacji. Rozmów. Obecności….
Ja całe dzieciństwo czułam się niepotrzebna. Niefajna. Moje poczucie wartości zniknęło….ja chciałam zniknąć….nikt o tym nie wiedział...nikomu o tym nie mówiłam…..bo i po co…..
📖📖📖📖📖
Czy podczas tej lektury wróciły wspomnienia? Jak możecie przeczytać - tak…
Czy żałuję, że ją przeczytałam? Absolutnie nie!!!!
Jestem przeogromnie wdzięczna autorce i wydawnictwu, że mogłam dołączyć do grona jej recenzentów.
Ta książka uświadamia. Ta książka w piękny ale i prosty sposób pokazuje jak wielki wpływ ma dzieciństwo na to jakimi staniemy się dorosłymi. Pomaga zrozumieć że przy odrobinie chęci (a jeśli trzeba i pomocy) wcale nie trzeba powielić schematu wyniesionego z domu i można własnym dzieciom zagwarantować szczęśliwe dzieciństwo. Dać im poczucie bezpieczeństwa. Dać im to co najważniejsze - siebie i swój czas.
To minimalna w formie ale przebogata w treści i przekazie książka, która nie jest kolejnym sztampowym poradnikiem.
Jest to zbiór historii napisanych
z perspektywy dzieci - noworodków, dzieci trzymiesięcznych, dziesięcioletnich, nastolatków czy nawet już w pełni dorosłych . Z perspektywy dzieci kochanych i wspieranych przez rodziców, ale także z perspektywy dzieci alkoholików, dzieci samotnych, bitych i przestraszonych, bez wsparcia jakiejkolwiek bliskiej osoby.
Tylko uważajcie bo ona rozjedzie Was niczym walec, wedrze się w Was dogłębnie i pomoże Wam się oczyścić oraz rozliczyć z przeszłością i zacząć od nowa. Nie raz popłyną łzy ale to będą dobre łzy….
Siedzimy w pokoju, ja na kanapie a Anka przy biurku. Kończymy odrabiać zadanie z polskiego wygłupiając się przy tym jak zawsze. Wchodzi mama i pyta co nam tak wesoło. Potem padają pytania o to jak było w szkole, co było na sprawdzianie z matmy i jak nam poszło. Zdajemy niemalże szczegółowe relacje po których wychodzę. Muszę wracać do domu…..
A tam czeka na mnie mama. Z...
PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA
Kiedy w moje ręce trafił przedpremierowo e-book “Karty zła”, który był już od dawna zapowiadaną kontynuacją “Uczynkiem i zaniedbaniem” (pierwszej książki autora) poczułam niesamowitą ekscytację. Tak bardzo chciałam poznać rozwiązanie sprawy z pierwszej części, że od razu zaczęłam czytać i przepadłam. Mariusz Kanios wciągnął mnie w swoją kolejną historię już od pierwszych stron. Dałam się porwać w wir wydarzeń i ponownie, wraz z komisarz Zuzanną Nowacką, zadałam sobie pytanie kim jest sprawca? Ale od początku….
W domku letniskowym na odludziu dochodzi do bestialskiego morderstwa. Po pozostawionych na miejscu zbrodni śladach szybko udaje się złapać przestępcę. Prokurator chce zamknąć śledztwo i zakończyć sprawę, jednak prowadząca je komisarz postanawia tak łatwo nie odpuszczać. Zwłaszcza, że w trakcie dochodzenia okazuje się iż z banku w którym pracowała ofiara znika znaczna suma pieniędzy. Zuzanna Nowacka nie wierzy w zbiegi okoliczności. Wierzy swojej intuicji, która podpowiada jej, że obie sprawy coś łączy. Kontynuując śledztwo pani komisarz odkrywa kolejne wątki niczym karty w talii. Musi się spieszyć gdyż pojawiają się kolejne ofiara to oznacza, że prawdziwy sprawca nadal jest na wolności.Czy uda się go powstrzymać a tym samym zatrzymać serię zbrodni?
By poznać odpowiedzi na te pytania zachęcam Was do sięgnięcia po książkę.
“Karty zła’ to kontynuacja bardzo dobrze przyjętego, debiutanckiego kryminału autora - “Uczynkiem i zaniedbaniem”. Nowe śledztwo, postać Zuzanny która jest łącznikiem obu części oraz nawiązanie do sprawy pedofilii z części pierwszej sprawiają, że chce się tą książkę przeczytać jak najszybciej. Dlatego z ogromną przyjemnością objęłam ją swoim patronatem medialnym.
Jak podaje Wydawca “jest to druga część zaplanowanej trylogii kryminalnej, autor rozpoczął już pracę nad trzecią książką.”
Książkę można już zakupić przedpremierowo. Szczegóły na stronie Wydawnictwa oraz autora.
PREMIERA 31.10. 2021
PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA
Kiedy w moje ręce trafił przedpremierowo e-book “Karty zła”, który był już od dawna zapowiadaną kontynuacją “Uczynkiem i zaniedbaniem” (pierwszej książki autora) poczułam niesamowitą ekscytację. Tak bardzo chciałam poznać rozwiązanie sprawy z pierwszej części, że od razu zaczęłam czytać i przepadłam. Mariusz Kanios wciągnął mnie w swoją...
2021-10-15
Czy zanim przeczytacie książki z Waszymi dziećmi czytacie je sami? Ja staram się tak robić by przekonać się, że treść (o ile to nie wynika z opisu) jest dostosowana do ich wieku….i kiedy tak czytam to zdarza się, że trafiam na prawdziwą perełkę. Tak było też w tym przypadku.
Książka Pawła Gołucha "Smocze jajo" skradła moje serce. To nie tylko przepiękna bajka o smoku, nękanym królestwie, księżniczce i śmiałku, który uciemiężonych postanowił od smoka uwolnić ale także opowieść o empatii, wzajemnej pomocy, sile rozmowy, przyznawaniu się do błędów i chęci ich naprawienia.
Na szczególną uwagę zasługują też cudowne ilustracje Marceliny Gradowskiej od których wprost nie można się oderwać 🥰
Mogłabym pisać i pisać ale nie chcę spoilerować zatem polecam z całego serca i czekam na kontynuację, o której autor w zakończeniu czytelników swoich zapewnił 😉
A za możliwość zrecenzowania tej wyjątkowej książki dziękuję Wydawnictwu Dreams
Czy zanim przeczytacie książki z Waszymi dziećmi czytacie je sami? Ja staram się tak robić by przekonać się, że treść (o ile to nie wynika z opisu) jest dostosowana do ich wieku….i kiedy tak czytam to zdarza się, że trafiam na prawdziwą perełkę. Tak było też w tym przypadku.
Książka Pawła Gołucha "Smocze jajo" skradła moje serce. To nie tylko przepiękna bajka o smoku,...
"- Jak się ci Niemcy do pani zwracali?
- Zaczęli mówić do mnie "Sofie", ale ja nie mogłam słuchać, jak mówią tak po niemiecku. Prosiłam, aby mówili "Zosia". nie za bardzo im to wychodziło, nie mogli wymówić miękko "ś". To prosiłam, żeby mówili "Zośka". No i z tej Zośki i tak im wyszła "Soszka"."
Zofia Szukała z d. Zarzeczna. Podczas wojny, jako nastolatka skatowana przez SS-mana i wywieziona na roboty przymusowe w Zagłębiu Rury. Podczas spotkań z Eweliną Karpińską-Morek opowiada swoje wojenne losy. Ma 93 lata a pamięta wszystko bardzo dokładnie….
"Wie pani, bo ja mam taką pamięć fotograficzną. Wszystko to, co opowiadam, widzę wyraźnie. Zupełnie tak, jakby to się działo teraz."
I tak podczas trzech lat rozmów i spotkań wspomina dom, rodziców, rodzeństwo….a potem wkroczenie Niemców i życie u bauerów. Niełatwe życie…
"- To był chyba gdzieś piąty dzień po przyjeździe do baorów, kiedy zaczęłam szukać śmierci. (...)
Zaczęłam sznura szukać. Wszędzie - i na strychu, i na dole. Szukałam ze dwa czy trzy dni. I nie znalazłam. Wiedziałam, że muszę znaleźć gruby sznur. (...) Wszystko miałam przemyślane. Drabinka też się znalazła. Plan był już dobry, fajny, tylko sznura nie znalazłam. To i się nie powiesiłam."
Książka "Soszka. Wojna się dzieciom nie przywidziała" jest niesamowitym świadectwem czasów II Wojny Światowej. Ukazuje rzeczywistość wojenną z perspektywy dziecka, któremu nagle świat się zawalił. Które nagle musiało dorosnąć.
Jednocześnie dowiadujemy się z niej o okrucieństwie wobec dzieci, o którym nie dowiemy się na lekcjach historii. M.in. o akcji "Heuaktion" (pol. Akcja Siano) czy o obozie aborcyjnym Waltrop-Holthausen.
Polecam tą książkę wszystkim tym, którzy interesują się okresem II Wojny Światowej i tematyką okołoobozową. To obowiązkowa pozycja w domowej biblioteczce.
"- Jak się ci Niemcy do pani zwracali?
- Zaczęli mówić do mnie "Sofie", ale ja nie mogłam słuchać, jak mówią tak po niemiecku. Prosiłam, aby mówili "Zosia". nie za bardzo im to wychodziło, nie mogli wymówić miękko "ś". To prosiłam, żeby mówili "Zośka". No i z tej Zośki i tak im wyszła "Soszka"."
Zofia Szukała z d. Zarzeczna. Podczas wojny, jako nastolatka skatowana przez...
Nietuzinkowa historia o tym jak nieprzewidywalne bywa życie i że jego koniec może stać się dla innych początkiema bie tylko powodem do smutku i żałoby. Zachwycająca i skłaniająca do refleksji. Polacam z całego serca!!
Nietuzinkowa historia o tym jak nieprzewidywalne bywa życie i że jego koniec może stać się dla innych początkiema bie tylko powodem do smutku i żałoby. Zachwycająca i skłaniająca do refleksji. Polacam z całego serca!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2021-07-08
W czwartkowy poranek zapraszam Was do ogrodu. Nie do tajemniczego ale równie wyjątkowego......i pełnego emocji. Ogród ten stworzyła dla nas Ewa Bolesta i w cudowny sposób przekazuje młodszym czytelnikom (a także rodzicom) jak ważne i istotne w życiu są emocje. Jak one wpływają nie tylko na nasze życie ale też na osoby z naszego otoczenia.
A "spacerować" po tym ogrodzie będziemy z trzema siostrami - poruszającą się na wózku Klementyną, uwielbiającą zwierzęta, żyjątka itp. Alicją i najmłodszą Laurą. Dziewczynki w trakcie spędzania czasu w ogrodzie wyjaśniają, że ciszę też słychać a takie słuchanie ciszy nazywa się medytacją, że przemijanie i smutek idą ze sobą w parze, że ważne jest by czasem zastanowić się nad tym co się mówi bo bardzo często wypowiedzianymi bez namysłu słowami możemy kogoś zranić, że porażki jakie odnosimy w życiu są tak samo ważne jak i sukcesy oraz że warto okazywać wdzięczność nawet za najdrobniejsze rzeczy, które nas w życiu spotykają....
Znalazłam też najważniejszy przekaz, pod którym podpisuję się obiema rękoma: "- "Bo nie ma nic piękniejszego niż książki - powiedziała Klementyna. - Książki rozwijają wyobraźnię. Gdy czytasz o pięknym jednorożcu z różowym rogiem i tęczową grzywą, musisz go sobie wyobrazić. I założę się, że każda z nas wyobraża go sobie inaczej." I tak wraz z dziewczynkami możemy sobie wyobrazić nie tylko tego jednorożca ale i wszystkie stworzenia, o których dziewczynki, podczas pobytu w ogrodzie, opowiadają….a jakie? To już musicie sprawdzić sami sięgając po tą wyjątkową książkę.
Przyznam szczerze, że o istnieniu niektórych z tu przedstawionych dowiedziałam się po raz pierwszy właśnie podczas lektury….😉🙂
"Ogród pełen emocji" to fantastyczna książka nie tylko dla najmłodszych ale i nieco starszych czytelników bowiem w każdym wieku, każdy czytający znajdzie coś dla siebie. A na niespełna 80 stronach spędzi cudowny czas z siostrami. Dodatkowym atutem tej książki są przepiękne ilustracje autorstwa Magdaleny Kudeł.
Książka ta jest też doskonałym przyczynkiem do rozmów z dziećmi. Rozmów o emocjach i o radzeniu sobie w trudnych sytuacjach.
Moje córki po wspólnej lekturze i rozmowie zaczęły rozumieć jak czasem nie fajne jest ich zachowanie. Bo jak mama i tata tłumaczą to tak jakoś umyka no ale jak w książce dziewczyny zachowują się tak samo to przecież jest zupełnie inaczej,prawda? 😉
Pytały też czy i w naszym ogrodzie można posłuchać ciszy……albo czy też znajdziemy piórolotka lub padalca 😉 Ogólnie mówiąc były tą książką zachwycone! 💖
Tak więc polecam bardzo gorąco. Jestem niezmiernie wdzięczna autorce, że dane nam było poznać ten niesamowity ogród i fantastyczne siostry.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za egzemplarz z piękną dedykacją dla córeczek 😊
W czwartkowy poranek zapraszam Was do ogrodu. Nie do tajemniczego ale równie wyjątkowego......i pełnego emocji. Ogród ten stworzyła dla nas Ewa Bolesta i w cudowny sposób przekazuje młodszym czytelnikom (a także rodzicom) jak ważne i istotne w życiu są emocje. Jak one wpływają nie tylko na nasze życie ale też na osoby z naszego otoczenia.
A "spacerować" po tym ogrodzie...
2021-06-29
💝 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA 💝
PREMIERA: 6. 09. 2021
Tak ciężko napisać recenzję kiedy sercem targają emocje a pod powiekami wciąż pojawiają się łzy. Ale ta historia jest tak wyjątkowa i nietuzinkowa, że zostaje w głowie jeszcze na długo po zamknięciu książki i odłożeniu jej na półkę. To historia, którą przeżywa się wraz z bohaterami.
To historia Katarzyny - pedagog z ośrodka wychowawczego i Stanisława - policjanta z legionowskiej dochodzeniówki, których to zupełnie przypadkowo i niespodziewanie połączyło niemowlę znalezione przez Kasię podczas wieczornego spaceru przez park. Niemowlę, które po przewiezieniu do szpitala okazało się być przecudowną dziewczynką. Dziewczynką, która miała niesamowicie dużo szczęścia, że została odnaleziona po tym jak biologiczna matka zostawiła ją w torbie pod jednym z parkowych drzew. Dziewczynką, która podczas pobytu w szpitalu otrzymała od Kasi i Stanisława imię Amelka i od tamtej pory zmieniła ich życie diametralnie albowiem Kasia zdecydowała się dać jej tymczasowy dom a Stanisław zadeklarował swoją pomoc w opiece nad małą.
I tak oto możemy zobaczyć jak jedna decyzja, jeden wybór potrafi wiele zmienić. Zaczynamy towarzyszyć bohaterom w ich codziennym życiu, obserwujemy jak się ono zmieniło i jak na skutek splotu wszystkich wydarzeń zmienili się oni sami gdyż nagle uświadomili sobie, że w ich życiu liczy się także ktoś inny. Dostrzegamy także rodzące się między tym dwojgiem uczucie. Uczucie niełatwe bo zrodzone wśród problemów, z którymi przyszło się im zmierzyć ale może dlatego tak niezwykłe i wyjątkowe.
Ich historia pokazuje nam jak ludzkie życie potrafi być skomplikowane oraz że radosne chwile bardzo często przeplatają się ze smutkiem i cierpieniem. A każdy człowiek ma swoje wady, zalety i demony przeszłości z którymi próbuje się codziennie mierzyć jednak przy odrobinie cierpliwości można tą drugą osobę poznać, sprawić by się przed nami otworzyła i dzięki temu jej pomóc.
Na dodatkową ale nie mniejszą uwagę zasługuje zawarty w książce i precyzyjnie pokazany wątek śledztwa. Widać, że autorka włożyła ogrom pracy w to by pokazać to wszystko tak realistycznie. A także genialnie wręcz wykreowani bohaterowie, zarówno ci główni jak i ci poboczni, którzy ocieplają atmosferę w książce a niekiedy i wywołują szczere salwy śmiechu.
"Wybór" Karoliny Zielińskiej to przepiękna, życiowa historia naładowana ogromnymi emocjami. Mająca w sobie niesamowitą głębię, skłaniająca do refleksji i uświadamiająca nam, że nasze życie składa się z ciągłych wyborów - mniejszych lub większych, które to mają wpływ nie tylko na nasze życie ale też na życie tych których kochamy i którzy towarzyszą nam w codziennym życiu. Jestem przekonana, że to będzie jeden z gorętszych i zasługujących na szczególną uwagę debiutów tego lata o ile nie i roku.
Za możliwość zapoznania się przedpremierowo z tą wspaniałą książką dziękuję autorce Karolinie Zielińskiej oraz Wydawnictwu Novae Res
💝 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA 💝
PREMIERA: 6. 09. 2021
Tak ciężko napisać recenzję kiedy sercem targają emocje a pod powiekami wciąż pojawiają się łzy. Ale ta historia jest tak wyjątkowa i nietuzinkowa, że zostaje w głowie jeszcze na długo po zamknięciu książki i odłożeniu jej na półkę. To historia, którą przeżywa się wraz z bohaterami.
To historia Katarzyny - pedagog z...
Mamy blok jakich wiele i mieszkanie jakich wiele. A w mieszkaniu Basię, jej starszą siostrę Kasię i ich rodziców. Okna też są. Za jednym z nich jest nawet gniazdo wron, które są codziennymi obserwatorami tego co się w tym mieszkaniu dzieje. I gdyby tylko umiały mówić opowiedziałyby niejedno.
Tymczasem opowiadają Basia i jej matka. Każda z nich ze swojej perspektywy.
I tak według matki Basia nie jest Basią tylko Baśką - tą gorszą, nie wpasowującą się w obraz idealnej córki. Niepokorna, nieposłuszna, niedokładna, nie…. wciąż na nie i wciąż porównywana do swojej starszej siostry Kasi.
A według Basi kim jest Basia? Po prostu Basią. Zwyczajną dwunastolatką, która z dziewczynki staje się kobietą. Która z ogromną pasją i zaangażowaniem oddaje się malarstwu, która pęka z dumy bo nauczyciel plastyki dostrzegł jej talent, załatwił lekcje w szkole plastycznej a dzięki jego zachęcie wzięła udział w konkursie i go wygrała. Jest dziewczynką próbującą odnaleźć swoją drogę w życiu, swoje ja. Pokazać swoją indywidualność, odrębność. Jednak to nie pasuje do wizji jej matki dlatego Basia jest zalękniona, zastraszona i pozbawiona poczucia własnej wartości. Wciąż porównywana do swojej starszej siostry. Wciąż niedostarczenie dobra, wciąż robiąca za mało i nie idealnie by zasłużyć na pochwałę za to wystarczająco by zasłużyć na obelgi, wyzwiska i razy od ojca, który to nawet dopuszcza się molestowania. Tylko nie ma komu o tym powiedzieć bo nikt jej nie uwierzy. Przecież w opowieściach matki są idealną rodziną. Ale czy naprawdę???
Petra Dvořáková daje nam mocną, bolesną i na wskroś prawdziwą historię. Nie słodzi, nie koloryzuje. Wręcz przeciwnie. Pokazuje ból, łzy, niezrozumienie, wzajemne pretensje i całą gamę "kolorów" rodziny, w której zabrakło miejsca na rozmowę, miłość i troskę o dobro dzieci. Jaki jest tego finał możemy się tylko domyślać bowiem autorka zostawia nas na zakończenie z wielkim niedopowiedzeniem. Pozwala czytelnikowi na dopisanie tej historii własnego zakończenia. Ta książka przeczołgała mnie emocjonalnie, poturbowała i rozdrapała na nowo już dawno zabliźnione rany bo ja też byłam taką Basią......
Mamy blok jakich wiele i mieszkanie jakich wiele. A w mieszkaniu Basię, jej starszą siostrę Kasię i ich rodziców. Okna też są. Za jednym z nich jest nawet gniazdo wron, które są codziennymi obserwatorami tego co się w tym mieszkaniu dzieje. I gdyby tylko umiały mówić opowiedziałyby niejedno.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem opowiadają Basia i jej matka. Każda z nich ze swojej perspektywy.
I...