-
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska5 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać37
Biblioteczka
2026-04-06
2026-03-18
33/130/2026
#BraczBingo 2026: W żółtej okładce (mój egzemplarz jest jasnożółty)
Niby przyjemna lektura, a jednak złowróżbna. Władcy w kilku państwach Europy prowadzą korespondencję, spacerują, rozmawiają, intrygują... a także organizują bale, jak to wynika z tytułu.
Wydaje się, że życie płynie jak zwykle, ale dla czytelnika, któremu rok 1914 kojarzy się jednoznacznie, to spokojne życie za chwilę się skończy. Z tej perspektywy wydaje się, że w całej Europie bulgocze, pod powierzchnią zaczynają się procesy, których nie da się zatrzymać.
Ale gdyby wojna nie wybuchła, na pewno nikt by się teraz nie doszukiwał żadnych jej zapowiedzi.
Wilhelm II wspomina w swoim liście o wielkich zakładach stoczniowych w Kilonii i Szczecinie :-) Zresztą kilka innych polskich dziś miejscowości też jest wspomnianych.
"Panuje tu powszechne mniemanie, że byłoby celowe, gdyby car był pewną ilość tych ludzi wysłuchał. (...) ich monarcha (...) mógł do nich przemówić." Wysłuchanie poprzez przemówienie, to jest dobre.
"Pociski trafiały w twardy kamień, trafiały i w miękkie ciała, by otworzyć drogę życiu, które uchodziło z nich wraz z całym światem wspomnień i całym niebem marzeń."
33/130/2026
#BraczBingo 2026: W żółtej okładce (mój egzemplarz jest jasnożółty)
Niby przyjemna lektura, a jednak złowróżbna. Władcy w kilku państwach Europy prowadzą korespondencję, spacerują, rozmawiają, intrygują... a także organizują bale, jak to wynika z tytułu.
Wydaje się, że życie płynie jak zwykle, ale dla czytelnika, któremu rok 1914 kojarzy się jednoznacznie, to...
2026-03-26
37/130/2026
#BraczBingo 2026: Wydana w twoim roku urodzenia
To okropnie przyjemna książka o wiosce holenderskiej (tak sądzę, skoro autor był holendrem, no i nazwiska bohaterów takie dość egzotyczne...) i jej mieszkańcach. Czas w powieści płynie przez pierwszą połowę XX wieku. Płynie leniwie, jak woda w fosie wokół zamku. Wybucha pierwsza wojna, ale na szczęście mija bokiem. Z drugą wojna już nie przechodzi tak ulgowo. W zamku mieszka dziewczynka, potem dorasta, potem znika i znowu wraca. Potem umiera. Nazywana jest baronową, chociaż nigdy nie wyszła za mąż. Więc raczej baronówna. Ale to brzmi gorzej. Naprzeciwko starego zamku buduje się nowy zamek - identyczny. Tylko nowy, więc nie tak szacowny. Mieszka w nim pan z panią, potem pani umiera, pan wyjeżdża, a zamek zostaje zburzony. Stary zamek też znika. Z młodych chłopaków wyrastają młodzi mężczyźni, żenią się, mają dzieci, starzeją się, umierają. I tak się życie toczy.
A kto to są bracia śpiący i jakiej kobiety są braćmi? Kto przeczyta, ten się dowie.
"...redemptoryści lubią mroczne oświetlenie, bo taki nastój użycza im większej władzy nad ludźmi."
"...i przez chwilę stał zapatrzony w ruiny zamku, w którym kryło się kiedyś szczęście oczekiwania, a teraz zostało już tylko szczęście wspomnień."
A wiecie, że powieść została przetłumaczona na nasze z niemieckiego? I to jedyna powieść tego autora dostępna po polsku. Szkoda...
37/130/2026
#BraczBingo 2026: Wydana w twoim roku urodzenia
To okropnie przyjemna książka o wiosce holenderskiej (tak sądzę, skoro autor był holendrem, no i nazwiska bohaterów takie dość egzotyczne...) i jej mieszkańcach. Czas w powieści płynie przez pierwszą połowę XX wieku. Płynie leniwie, jak woda w fosie wokół zamku. Wybucha pierwsza wojna, ale na szczęście mija bokiem....
2026-03-20
35/130/2026
#BraczBingo 2026: Z regału: Nowości
Czytałam pierwszy tom tej serii i nie miałam na razie w planie kontynuacji, ale druga część wlazła mi w oczęta w bibliotece. W nowościach. A jednym z tegorocznych wyzwań mojej kochanej wielofiliowej biblioteki jest właśnie biblioteczna nowość. No to wzięłam żem.
Fabularnie, ok, podoba mi się ten wątek historyczny. O krwawych walentynkach nie miałam pojęcia, jak zresztą o wielu morderczych wydarzeniach. Przecież nie czytam rubryk kryminalnych w starych gazetach. Zresztą starych gazet z pominięciem tychże rubryk takoż nie.
Główna para bohaterów jest skrajnie różna i takież budzi we mnie uczucia. Wyprany z emocji Jeremek bardzo mi się podoba, taki koncentrat na jednej sprawie. Wiecie, stereotypowy chłop. Wydawaj mu pojedyncze komendy i w prostych zdaniach, bo inaczej nie zakuma. Tak samo szablonowa jest Laura, irytująca mnie (szczególnie na początku) niemożebnie. Gada, ględzi, nawija, plecie, pierniczy… Najbardziej podniosło mi ciśnienie jej bredzenie o poglądach patriarchalnych mężczyzn, którzy uważają, że każda kobieta chciałaby być damą uratowaną z opałów, która następnie z tej wielkiej wdzięczności będzie się ścielić rycerzowi do stóp, odgadywać każde jego życzenie i spełniać je jeszcze przed artykulacją onego. No w mordę pawiana, tu pani autorka trochę przesoliła. Na szczęście potem nie ma już rozmów o różnicach płci, więc jest lepiej. Za to „Komisarz Błyskotliwek” i „Komisarz Bystrzyszczykiewicz” skradli moje serce. Szczególnie ten drugi.
Powieść napisana jest bardzo barwnym językiem, momentami może trochę nadmiernym, ale to jej duży plus. Lubię zabawy słowem, wiec takie opisy jak poniższy zawsze docenię:
„Prometeusz Płomyczek, mężczyzna podłego wzrostu, postury godnej pożałowania, urody niemalże niewidzianej, za to charakteru tak barwnego, ze niejeden rajski ptak mógłby mu pozazdrościć, spożywał właśnie kanapkę z serami dojrzewającymi i wędzoną gruszką (…).”
Te sery to jeszcze, ale wędzona gruszka? Łomójbożyczkułaskawywniebiesiechzewszystkimiświętymi…
Podsumowując: miłe czytadło na leżak, a ze sezon się zbliża, to polecam.
35/130/2026
#BraczBingo 2026: Z regału: Nowości
Czytałam pierwszy tom tej serii i nie miałam na razie w planie kontynuacji, ale druga część wlazła mi w oczęta w bibliotece. W nowościach. A jednym z tegorocznych wyzwań mojej kochanej wielofiliowej biblioteki jest właśnie biblioteczna nowość. No to wzięłam żem.
Fabularnie, ok, podoba mi się ten wątek historyczny. O krwawych...
2026-03-15
31/130/2026
#BraczBingo 2026: Wybrana na chybił trafił
Gdzieś na pograniczu Europy i Azji, kiedyś w okresie międzywojennym żyli sobie chłopcy. Z różnych środowisk, ale zakwaterowani w jednej okolicy. Razem uganiali się po dachach i ekscytowali gołębiami, mieli w swojej bandzie jedną ofiarę, z której się naśmiewali, bo był potulny, strachliwy i do tego Z DOBREGO DOMU, czyli gamoń jak się patrzy (i jeszcze nosi stanik, za diabła nie wiem, co to za część bielizny mogła być. Dla chłopca. 11-letniego…). Razem włóczyli się po targu i zaglądali do sklepików, razem chcieli być pionierami (co niektórym nie przeszkadzało planować kradzież). Ta książka to opowieść o zapale rewolucyjnym, u niektórych udawanym, u niektórych prawdziwym, o szukaniu wrogów klasowych i wrogów tejże rewolucji, o intrygach wśród towarzyszy rewolucyjnych, także o miłości… Wszystko tu jest, nawet nieużywana od lat łazienka z popsutym piecykiem. Realia są pokazane nie tylko z perspektywy 11-letniego chłopca, również oczami dorosłych. Przez to otrzymujemy migotliwy obraz, czasem witraż, czasem wyklejankę z tanich kolorowych szkiełek, Nie wiem, skąd takie niskie oceny, bo opinii nie ma żadnej. Szkoda, z ciekawością bym przeczytała.
Bardzo polecam.
„Wygodnie jest żyć na świecie, kierując się cudzym rozumem.”
31/130/2026
#BraczBingo 2026: Wybrana na chybił trafił
Gdzieś na pograniczu Europy i Azji, kiedyś w okresie międzywojennym żyli sobie chłopcy. Z różnych środowisk, ale zakwaterowani w jednej okolicy. Razem uganiali się po dachach i ekscytowali gołębiami, mieli w swojej bandzie jedną ofiarę, z której się naśmiewali, bo był potulny, strachliwy i do tego Z DOBREGO DOMU,...
2026-03-14
30/130/2026
#BraczBingo 2026: Reportaż
Trzydzieści lat (z okładem) minęło od napisania tego reportażu. Czy raczej od zebrania wspomnień z dzieciństwa oraz notatek z kilku podróży i wydania ich w jednym tomie. Tyle lat, a z tego, co się słyszy o Rosji, to niewiele się tam zmieniło.
Wiele tu o barbarzyństwie caratu i komunistów: zapaćkaniu pięknych fresków w gruzińskim kościele (bo carski gubernator chciał mieć ściany wybielone jak baby w Rosji bielą piece…), wyburzeniu (a wcześniej ogołoceniu) Świątyni Chrystusa Zbawiciela, budowanej za caratu przez 45 lat (bo na jej miejscu miał powstać Pałac Sowietów, z pomnikiem Lenina, którego palec wskazujący miał mieć 6 metrów… nie powstał, bo nadeszła II wojna światowa, a ostatecznie w wykopie zrobiono za Chruszczowa basen) albo o zniszczeniu, według szacunków, 20-30 milionów ikon (bo przecież nadawały się jako tarcze strzelnicze w wojsku, chodniki w kopalniach, do zbijania skrzynek na ziemniaki, jako deski do krojenia w kuchniach, a przede wszystkim – na opał!).
Oczywiście w całym potężnym państwie radzieckim albo nie ma wody zimnej, albo ciepłej, albo nie ma jej wcale. O kanalizacji nie ma co wspominać.
A wyobrażacie sobie księgę, pisaną jeszcze na skórze, która waży 32 kilo i poszło na nią 700 cielaków? To Ormianie takie mieli skarby. Również książeczki „małe jak chrabąszcz”.
„Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza – to plaga nacjonalizmu. Druga – to plaga rasizmu. Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu.” Patrzcie, jak to Kapuściński trafnie przewidział. Sprawdza się wzorcowo. Pisał to o Rosji, ciekawe, czy się tego w Polsce spodziewał.
„W latach 1932-33 Stalin zagłodził na śmierć kilka milionów chłopów ukraińskich i kazał rozstrzelać dziesiątki tysięcy ukraińskich inteligentów. Uratowali się ci, którzy uciekli za granicę. Kultura ukraińska przechowała się lepiej w Toronto i Vancouver niż w Doniecku i Charkowie.”
„Przede wszystkim do roku 1917, a na znacznych obszarach aż do roku 1939, Ukraina to był jeden z najbarwniejszych na świecie kobierców kultur, religii, języków, przebogaty, kolorowy ogród, który ludzie z Zachodu zgłębiali ze zdumieniem i fascynacją. Ileż tu ciągle mimo dewastacji i zniszczeń śladów polskich, rosyjskich, żydowskich, węgierskich, włoskich, austriackich, niemieckich, rumuńskich.” Tak było na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Teraz pewnie tych śladów mniej, a za to zniszczeń więcej.
Na końcu książki pisze Kapuściński o przyszłości Rosji. Wieszczy jej wzrost nacjonalizmu, chęć utrzymania dużego i silnego państwa (sprawdza się), w tym możliwą konfrontację między chrześcijaństwem a islamem (to się chyba nie sprawdziło) oraz postępujące zróżnicowanie materialnych warunków życia. Biedni będą coraz biedniejsi, a bogaci – coraz bogatsi. A po trzecie – rozwój enklawowy (określenie autora). Czyli na obszarach biedy będą małe wysepki bogactwa. Luksusowy bank wśród odrapanych kamienic. Elegancki hotel wśród brudnych ulic zabudowanych slumsami. Obok imponujących aut – stare, śmierdzące i zatłoczone autobusy miejskie. Na koniec widzi Kapuściński przyszłość Rosji optymistycznie. Naprawdę! Porównuje ją do Chin, Indonezji czy Indii, które umiały zacząć się rozwijać, spodziewa się także, że komu jak komu, ale Rosji Europa zawsze pomoże. No cóż. Pisał to przed Wołodią P.
Mimo tej nie końca aktualnej końcówki książka jest absolutnie warta przeczytania. Wcale nie z powodu renomy autora. Dla mnie najciekawsze jest to, że Kapuściński zjechał przed wszystkim radzieckie republiki zakaukaskie. Egzotyczne, dalekie. A jednak podobne, niestety…
30/130/2026
#BraczBingo 2026: Reportaż
Trzydzieści lat (z okładem) minęło od napisania tego reportażu. Czy raczej od zebrania wspomnień z dzieciństwa oraz notatek z kilku podróży i wydania ich w jednym tomie. Tyle lat, a z tego, co się słyszy o Rosji, to niewiele się tam zmieniło.
Wiele tu o barbarzyństwie caratu i komunistów: zapaćkaniu pięknych fresków w gruzińskim...
2026-02-24
24/130/2026
#BraczBingo 2026: Polecana przez kluby książki Biblioteki
Piękna opowieść o przemijaniu. Czy cię dobro spotyka, czy zło - wszystko mija. Panta rhei.
A tytułowy dom... Jakbym chciała go zobaczyć, może nawet przez chwilę pomieszkać. Sporo szkła, więc zimno w zimie i gorąco w lecie. Schodów nabudowane jak w latarni morskiej. Ale sufit szafirowy ze złotym! Kuchenka z dziewięcioma palnikami i dwoma piekarnikami (a w każdym można upiec indyka)! O, jejku!
24/130/2026
#BraczBingo 2026: Polecana przez kluby książki Biblioteki
Piękna opowieść o przemijaniu. Czy cię dobro spotyka, czy zło - wszystko mija. Panta rhei.
A tytułowy dom... Jakbym chciała go zobaczyć, może nawet przez chwilę pomieszkać. Sporo szkła, więc zimno w zimie i gorąco w lecie. Schodów nabudowane jak w latarni morskiej. Ale sufit szafirowy ze złotym!...
2026-02-22
23/130/2026
#BraczBingo 2026: Polska powieść
Jak to w komedii kryminalnej: trup niby jest, ale poboczny i nikomu nie jest przykro. Za to jest skarb, na który poluje kilka różnych grup. Także mafiozo. Ale jak się ma po swojej stronie dwie teściowe (i równocześnie dwie matki), to żaden mafiozo nie jest straszny. Tym bardziej, że matule są zaprawione w bojach, jedna to lewaczka spędzająca czas na pikietach i protestach, a druga - bogobojna katoliczka, spędzająca czas na hejtowaniu tęczowych, niepolskich i niepatriotycznych. Bardzo barwne postacie, szczególnie jeśli akurat znajdą się w jednym pomieszczeniu.
"Ty wszeteczna ruro!" - to mi się spodobało!
Niestety, brakuje mi zakończenia jednego wątku: czy Tygrys Złocisty dostał adekwatną dla siebie dietę?
23/130/2026
#BraczBingo 2026: Polska powieść
Jak to w komedii kryminalnej: trup niby jest, ale poboczny i nikomu nie jest przykro. Za to jest skarb, na który poluje kilka różnych grup. Także mafiozo. Ale jak się ma po swojej stronie dwie teściowe (i równocześnie dwie matki), to żaden mafiozo nie jest straszny. Tym bardziej, że matule są zaprawione w bojach, jedna to...
2026-02-21
22/130/2026
#BraczBingo 2026: Z nazwiskiem w tytule
"Obiecałem sobie, że moje teksty (zarówno do tej, jak i do poprzedniej książki) będą powstawać w oderwaniu od aktualności." No i autor słowa dotrzymał. Teksty są czasem oderwane również od rzeczywistości. Nie wszystkie do mnie trafiły, ale przecież nie o czytanie w tej książce chodzi. Tylko o zdjęcia minionej świetności. Ośrodki wczasowe (szczególnie stołówki w onych), przystanki, pomniki, domki kempingowe, dworce kolejowe i sale narad. Wszędzie tam króluje boazeria, stare krzesła, cudowne lampy... a także kurz, a na dworze zielsko. Są to bowiem obiekty zaniedbane, niby czyjeś, ale niepotrzebne... Z każdym rokiem jest ich mniej. Jak traficie na coś podobnego - fotografujcie, zanim się rozpadnie ze starości. Albo zanim ktoś wyremontuje. Nie wiadomo, co gorsze...
22/130/2026
#BraczBingo 2026: Z nazwiskiem w tytule
"Obiecałem sobie, że moje teksty (zarówno do tej, jak i do poprzedniej książki) będą powstawać w oderwaniu od aktualności." No i autor słowa dotrzymał. Teksty są czasem oderwane również od rzeczywistości. Nie wszystkie do mnie trafiły, ale przecież nie o czytanie w tej książce chodzi. Tylko o zdjęcia minionej świetności....
2026-02-21
21/130/2026
#BraczBingo 2026: Do 200 stron
Ta powieść to zbiór zwidów, fantasmagorii, omamów. Z ciągotami do podglądactwa i podsłuchiwactwa. Plejada cudacznych osobników po przejściach, niestroniących od kieliszka, a opowiadających historie, jakby przyjęli coś zupełnie innego niż poczciwą whisky... Chuda to książczyna, więc przebrnęłam przez nią siłą woli, ale nie zaiskrzyło. Wcale.
"Nabierz wody w garści. Nie ma tego kształtu, który by jej nie odpowiadał, nie ma pęknięcia, gdzie by nie znalazła drogi (...)."
21/130/2026
#BraczBingo 2026: Do 200 stron
Ta powieść to zbiór zwidów, fantasmagorii, omamów. Z ciągotami do podglądactwa i podsłuchiwactwa. Plejada cudacznych osobników po przejściach, niestroniących od kieliszka, a opowiadających historie, jakby przyjęli coś zupełnie innego niż poczciwą whisky... Chuda to książczyna, więc przebrnęłam przez nią siłą woli, ale nie...
2026-02-20
20/130/2026
#BraczBingo 2026: Psychologiczna / Rozwojowa
Zapewne zaliczenie tej powiastki do kategorii "Psychologiczna" nie każdemu wyda się zasadne. Ale mi tak. Poznajemy główną bohaterkę książki poprzez opowieści jej rodziny i znajomych (bliższych oraz dalszych). Co ciekawe, niewiele mają oni do powiedzenia o tej bohaterce. Znają ja powierzchownie albo wcale. Za to wiele mówią o sobie samych, wprost lub pośrednio. Bardzo ciekawa koncepcja na powieść. No i do tego trochę małomiasteczkowych realiów z czasów enerde.
Akcja dzieje się gdzieś w Rudawach (nie Janowickich!), zwanych przez naszych zachodnich sąsiadów Erzgebirge. To takie góry, których większa część jest w Czechach (w powieści, wiadomo, w Czechosłowacji). Niektóre wspomniane w powieści miejscowości są prawdziwe (znalazłam na mapie), ale większość - nie. A szkoda, by się pooglądało w Internecie. Ze znajomych miejsc pojawia się Polska. Do której bohaterka pojechała przerwać ciążę, bo w NRD wtedy nie można było.
"Dwie trzecie bagna należy do Czechosłowacji; każdy z uczniów chciał postawić choć stopę na czeskiej ziemi. W imię przyjaźni."
20/130/2026
#BraczBingo 2026: Psychologiczna / Rozwojowa
Zapewne zaliczenie tej powiastki do kategorii "Psychologiczna" nie każdemu wyda się zasadne. Ale mi tak. Poznajemy główną bohaterkę książki poprzez opowieści jej rodziny i znajomych (bliższych oraz dalszych). Co ciekawe, niewiele mają oni do powiedzenia o tej bohaterce. Znają ja powierzchownie albo wcale. Za to wiele...
2026-02-11
16/130/2026
#BraczBingo 2026: Zekranizowana
Nie przebrnęłam przez "Cud" tego autora, ale "Batalion" to zupełnie inna bajka. Prześmiewcza książka o realiach zasadniczej służby wojskowej w Czechosłowacji. Nie ma nic o fali, szorowaniu kibelków szczoteczkami itp., ale za to są ćwiczenia na poligonie (mam nadzieję, że nasza armia też ćwiczy; w powieści wynik tych ćwiczeń był masakryczny, ale chociaż pojeździli czołgami!), przyśpiewki, szkolenia merytoryczne i kulturalne, cały ten klimat komuny wpajającej obywatelom, że nie ma lepszego ustroju, literatury, sztuki wojennej... zapewne też barchanowych gaci i szczypiorku do jajecznicy.
"(...) złowieszcze groźby majora dopełnił okrzykiem: "niech żyje zeteserer!". Kiedy plutonowy inż. Krajta ofuknął go, żeby milczał, ten dodał jeszcze bardziej basowo: "Niech żyje nasz wielki przyjaciel i obrońca, nasz wódz i nauczyciel, nasz ukochany wyzwoliciel i pogromca znienawidzonych okupantów, mądry i wielki, dobrotliwy i wspaniały, niezastąpiony towarzysz generalissimus Józef Wysralionowicz Stalin!"."
16/130/2026
#BraczBingo 2026: Zekranizowana
Nie przebrnęłam przez "Cud" tego autora, ale "Batalion" to zupełnie inna bajka. Prześmiewcza książka o realiach zasadniczej służby wojskowej w Czechosłowacji. Nie ma nic o fali, szorowaniu kibelków szczoteczkami itp., ale za to są ćwiczenia na poligonie (mam nadzieję, że nasza armia też ćwiczy; w powieści wynik tych ćwiczeń był...
2026-01-20
8/130/2026
#BraczBingo 2026: Czytana pod kocem
Trzyma poziom. Nadal oryginalne postacie (w tym osteopata-czarodziej), obsesje wampiryczne i wyprawa do Serbii (ha! rumuński Wład Palownik nie dostąpił zaszczytu) oraz zaskakujące wydarzenia na końcu powieści. Mieczem sprawiedliwości jest tym razem nie stary pijany Polak a stara trzeźwa Francuzka. Ale Polska także się pojawia: w roli dalekiego miejsca. Muszę poczytać o autorce, co ona do nas ma, psiamaćka.
Została mi jeszcze jedna powieść z tej serii, mam nadzieję, że doczekam się tłumaczeń kolejnych. Albowiem w la belle langue francaise to mogę sobie poczytać Le petit Nicholasa, ale nie takie zaawansowane literacko teksty.
8/130/2026
#BraczBingo 2026: Czytana pod kocem
Trzyma poziom. Nadal oryginalne postacie (w tym osteopata-czarodziej), obsesje wampiryczne i wyprawa do Serbii (ha! rumuński Wład Palownik nie dostąpił zaszczytu) oraz zaskakujące wydarzenia na końcu powieści. Mieczem sprawiedliwości jest tym razem nie stary pijany Polak a stara trzeźwa Francuzka. Ale Polska także się pojawia:...
2026-01-20
7/130/2026
#BraczBingo 2026: Poezja
Jednak wolę prozę. Prozę prozaiczną, nie poetycką. Także u Andrica, którego kilka powieści i powiastek przeczytałam. W tym zbiorku pełnym wizji i metafor najbardziej spodobały mi się... opisy przyrody. Wygląda na to, że zielsko najbardziej do mnie przemawia. Jak w "Nad Niemnem" albo w "Panu Tadeuszu". Czytajcie sami:
"Słoneczniki zakołysały starymi, zmęczonymi głowami. Otrząsają się i rozglądają dwa oleandry, które zimę spędzają w piwnicy i ciągle boją się kataru. (...) Mały, ciemnoczerwony kwiatek, który do otwartego kielicha chciwie nabrał za dużo wody, pochylił głowę jak ktoś, kto wypił za wiele i jest mu niedobrze."
"Ponad ich nikłymi losami wznosi się słonecznik. Wysoki i żylasty kawaler na muskularnej łodydze, pochylonej już mocno ku tej stronie, w której - chyba - słońce zaszło po raz ostatni. Na piersi opadła mu piękna ongiś głowa, wycieńczona ognistą namiętnością. Z jego wspaniałego munduru zostało już bardzo niewiele, płatki złocistego hełmu są zgniłe i lepkie. (...) Niezapominajki, które nigdy nie mieszają się do niczego, ale mają wiele zrozumienia i serdeczności dla wszystkiego, co się dzieje, oślepły i zmarły ze smutku, patrząc niebieskimi oczyma na nieszczęśliwy Słonecznik, w którym zawsze kochały się potajemnie."
"blade owieczki haftowane na niebieskim jedwabiu" (to o chmurkach)
I mikrowspomnienie grobowca z Polski. Miło.
7/130/2026
#BraczBingo 2026: Poezja
Jednak wolę prozę. Prozę prozaiczną, nie poetycką. Także u Andrica, którego kilka powieści i powiastek przeczytałam. W tym zbiorku pełnym wizji i metafor najbardziej spodobały mi się... opisy przyrody. Wygląda na to, że zielsko najbardziej do mnie przemawia. Jak w "Nad Niemnem" albo w "Panu Tadeuszu". Czytajcie sami:
"Słoneczniki...
2026-01-17
6/130/2026
#BraczBingo 2026: Kryminał
Jakoś nigdy nie miałam ulubionych autorów francuskich. W żadnym gatunku, w kryminale też (no dobra, była chwila fascynacji J.C. Grange'm). Do czasu, aż polecono mi Fredzię Vargas.
Intryga w jej książkach jest bardzo przyzwoita, zwykle z dzikim twistem, który wybaczam, bo jest sensownie poprowadzony (podobnie jak np. u Ahnhema), chociaż zwykle wolę okruszki informacji, które prowadzą mnie razem z policją do celu (jak u Sjowall i Wahloo). Ale u Fredki nie o intrygę najbardziej mi chodzi, tylko o paletę postaci, z powieści na powieść oryginalniejszych. W "Trzeciej dziewicy" mamy policjanta o dwukolorowych włosach, innego policjanta, który pamięta, kto jaka kawę lubi (nie tylko, że z cukrem, także ile tego cukru - w prawie 30-osobowym zespole!), kolejnego policjanta, erudytę (ten jest od początku serii, ale z książki na książkę jego oczytanie rozbłyska coraz bardziej), policjantkę-żywicielkę całej ekipy, a także koziorożce, kota-wędrowniczka i jelenie. Mówię wam, fantastyki tam nie brakuje. Dla wielu pewnie jest to minus, bo od kryminału oczekuje się realizmu, ale mi ta formuła bardzo odpowiada. I jeszcze lokalne animozje, dyskusje, która wioska w Pirenejach jest ważniejsza, a także czy prawdziwa Normandia to ta Górna czy Dolna (dla laików jak my jest przecież tylko jedna!). Oj, uśmiałam się przy tej powieści, chociaż nie jest to przecież komedia kryminalna!
I Polak się pojawia, wprawdzie pijany, ale za to po dziewięćdziesiątce i, można powiedzieć, w roli miecza sprawiedliwości. Wybaczam. Tego pijanego Polaka. Nawet autorce z kraju, w którym wino się pija prawie do śniadania (a w jej powieściach to nawet i przed śniadaniem).
Bardzo polecam. Każda powieść to osobna historia kryminalna, ale warto czytać po kolei, ponieważ życie osobiste głównego bohatera układa nam się w spójną całość.
Napisałam "spójną"? Chyba mnie te koziorożce do reszty otumaniły...
6/130/2026
#BraczBingo 2026: Kryminał
Jakoś nigdy nie miałam ulubionych autorów francuskich. W żadnym gatunku, w kryminale też (no dobra, była chwila fascynacji J.C. Grange'm). Do czasu, aż polecono mi Fredzię Vargas.
Intryga w jej książkach jest bardzo przyzwoita, zwykle z dzikim twistem, który wybaczam, bo jest sensownie poprowadzony (podobnie jak np. u Ahnhema),...
43/130/2026
#BraczBingo 2026: Dla dzieci
Jasny gwint, to jest dla dzieci? Brrrr. Miałam lekkiego stracha. Niby człowiek wie, że musi się dobrze skończyć, ale jednak się obawia. I czy naprawdę musi się dobrze skończyć?
43/130/2026
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#BraczBingo 2026: Dla dzieci
Jasny gwint, to jest dla dzieci? Brrrr. Miałam lekkiego stracha. Niby człowiek wie, że musi się dobrze skończyć, ale jednak się obawia. I czy naprawdę musi się dobrze skończyć?