-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać421 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska12
Biblioteczka
2026-03-26
2026-03-23
Przepięknie napisana okropna historia, będę miała koszmary po tej lekturze:). Niepokojąca, nieoczywista i nie do końca wyjaśniona, pełna napięcia i tajemnicza opowieść o ludziach, którzy nie są bez winy.
Przepięknie napisana okropna historia, będę miała koszmary po tej lekturze:). Niepokojąca, nieoczywista i nie do końca wyjaśniona, pełna napięcia i tajemnicza opowieść o ludziach, którzy nie są bez winy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-21
2026-03-19
2026-03-17
O zmarnowanym życiu muzułmańskiej kobiety. To tak z grubsza. Dla mnie losy Miny w Ameryce są kolejnym dowodem na to, że wyznawcy islamu nie mają zdolności asymilowania się, że ciągną swoją religię przez pokolenia nawet na emigracji, a każdy kto robi inaczej jest potępionym wyrzutkiem. Tak było i jest, stąd też płot na białoruskiej granicy...
Książka jest nierówna, momentami mnie lekko nudziła, ale ostatnie 100 stron okazały się bardziej dynamiczne, a wydarzenia tu opisane podniosły mi ciśnienie i wywołały poczucie niezgody na to, co się działo i na co prawie nikt z otoczenia bohaterki nie reagował. Bo religia... Chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego religia usprawiedliwia różne podłości realizowane z imieniem boskim na ustach... Przecież podłość to podłość i nic jej nie usprawiedliwi.
O zmarnowanym życiu muzułmańskiej kobiety. To tak z grubsza. Dla mnie losy Miny w Ameryce są kolejnym dowodem na to, że wyznawcy islamu nie mają zdolności asymilowania się, że ciągną swoją religię przez pokolenia nawet na emigracji, a każdy kto robi inaczej jest potępionym wyrzutkiem. Tak było i jest, stąd też płot na białoruskiej granicy...
Książka jest nierówna,...
2026-03-15
2026-03-14
Etero w tej krótkiej powieści to postać według mnie dość karykaturalna. Już na początku widzimy ją jako kobietę prostą i wulgarną, z negatywnym doświadczeniem życiowym, ale też pogodzoną z obecnym życiem. Jej plan na życie był bardzo rozsądny, ale wystarczyła jedna chwila słabości i było po wszystkim. O tym czym jest feminizm, Etero pewnie nie miała nawet pojęcia. Jej plany życiowe wynikały z instynktownej ucieczki od wykorzystania jej jako kobiety przez mężczyznę. Takiego wykorzystania doświadczyła jako córka i siostra. Przez początek książki ledwo przebrnęłam, a scena miłosna w sklepie wywołała we mnie niesmak i prawie już chciałam książkę odłożyć. Ja nie wiem o jakiej miłości wspomina się w opisie. Chwilowe zauroczenie Etero fizycznością to przecież nie miłość. Etero tak naprawdę najlepiej czuje się sama, nie potrzebuje partnera do niczego, a ten eksperyment z konwojentem rozwala jej całe ułożone życie. Wyszła z tego jakaś tragikomedia. A wszystko przez presję otoczenia, które uważa, że każda kobieta powinna mieć tak zwanego męskiego opiekuna w postaci męża. Ponieważ społeczeństwo jest patriarchalne, to temu opiekunowi bliżej do pana i władcy, a kobiecie do służącej. Presja i oczekiwania społeczeństwa zniszczyły Etero, która w swoim życiu chciała już tylko spokoju. Nie dostała nawet tego. Postawa bohaterki, jej przemyślenia i opinie, często używane przez nią wulgaryzmy sugerujące, że Etero to niezbyt rozgarnięta kobieta - mimo że w domu półki uginają się od mądrych nieprzeczytanych książek - spowodowały iż nie za bardzo polubiłam bohaterkę i wzbudzała we mnie politowanie.
Etero w tej krótkiej powieści to postać według mnie dość karykaturalna. Już na początku widzimy ją jako kobietę prostą i wulgarną, z negatywnym doświadczeniem życiowym, ale też pogodzoną z obecnym życiem. Jej plan na życie był bardzo rozsądny, ale wystarczyła jedna chwila słabości i było po wszystkim. O tym czym jest feminizm, Etero pewnie nie miała nawet pojęcia. Jej plany...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-12
Drugi tom cyklu w mojej ocenie słabszy aniżeli tom pierwszy. W ogóle nie zainteresował mnie wątek romantyczny, który był dosyć toporny, a nawet nijaki. Omijałam go wzrokiem, bo mnie po prostu nudził. A dodatkowo bardzo krótkie rozdziały w pewnej części książki wywoływały jakieś uczucie rozdwojenia jaźni;) Nie podobał mi się także nagły przeskok do lat 90. Ominięte zostało jedno pokolenie i miałam wrażenie, że czytam inną książkę. Na plus wątek dotyczący księdza. Na razie odpocznę sobie od dalszych części, może kiedyś wrócę do nich....
Drugi tom cyklu w mojej ocenie słabszy aniżeli tom pierwszy. W ogóle nie zainteresował mnie wątek romantyczny, który był dosyć toporny, a nawet nijaki. Omijałam go wzrokiem, bo mnie po prostu nudził. A dodatkowo bardzo krótkie rozdziały w pewnej części książki wywoływały jakieś uczucie rozdwojenia jaźni;) Nie podobał mi się także nagły przeskok do lat 90. Ominięte zostało...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-09
Czytam tę książkę od kilku dni. Literacko nie zasługuje na osiem gwiazdek, ale dodałam jedną za prawdę o stosunkach polsko-ukraińskich, a raczej o stosunku Ukraińców do Polaków w latach 40 XX wieku. Zastanawiam się, dlaczego ta książka ma tak mało czytelników, skoro tak wielu Polaków burzy się za Wołyń i okolice, nie pamiętając o Sahryniu, akcjach AK na Lubelszczyźnie i akcji Wisła. Widocznie ci Polacy nie czytają książek, co mnie wcale nie dziwi. Działa się niewybaczalna tragedia, o której należy pamiętać, ale jednocześnie należę do osób, które nie popierają odpowiedzialności zbiorowej za czyny popełnione 80 lat temu przez dziadków współczesnych mieszkańców Ukrainy. Te sprawy powinny być uregulowane na poziomie rządów obu krajów. Autor nie szczędzi nam opisów rzezi i tortur, to nie jest przyjemna książka, ale opowiada prawdziwą historię I choć z wielkim bólem, to dotrwałam do końca. Trochę mi tylko wątek romansowy nie pasuje, kto się nie pojawi ten się kocha w Julii, aż do przesady:) No, ale co tam, jakoś to ubarwia tragiczne dzieje mieszkańców wschodnich rubieży i pokazuje, że nawet w obliczu tragedii trzeba jakoś żyć.
Czytam tę książkę od kilku dni. Literacko nie zasługuje na osiem gwiazdek, ale dodałam jedną za prawdę o stosunkach polsko-ukraińskich, a raczej o stosunku Ukraińców do Polaków w latach 40 XX wieku. Zastanawiam się, dlaczego ta książka ma tak mało czytelników, skoro tak wielu Polaków burzy się za Wołyń i okolice, nie pamiętając o Sahryniu, akcjach AK na Lubelszczyźnie i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-05
W wyszukiwarce audiobooków wpisałam "Kosior, Krym" i rezultat mnie zaskoczył: oto mogłam posłuchać dwóch mistrzów: Adama, który sonety napisał i Filipa, który je przeczytał:) Nie jestem wielbicielką słowa rymowanego, ale zaprawdę te sonety, w dodatku krymskie, jakże inaczej teraz wybrzmiały w porównaniu ze szkolną recytacją (raczej dukaniem:) sprzed lat. Za wieszcza Krym był jeszcze tatarski. Mickiewicz w grobie by się przewrócił, jakby mu kto doniósł, co się z Krymem stało...
Piękna poezja.
W wyszukiwarce audiobooków wpisałam "Kosior, Krym" i rezultat mnie zaskoczył: oto mogłam posłuchać dwóch mistrzów: Adama, który sonety napisał i Filipa, który je przeczytał:) Nie jestem wielbicielką słowa rymowanego, ale zaprawdę te sonety, w dodatku krymskie, jakże inaczej teraz wybrzmiały w porównaniu ze szkolną recytacją (raczej dukaniem:) sprzed lat. Za wieszcza Krym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-04
2026-03-01
2026-02-27
Przyznaję, że przeczytałam z zainteresowaniem, ale... No właśnie... Po zakończonej lekturze nasunęły mi się pewne wątpliwości, czy ta książka naprawdę mi się podoba. Na plus dwie bohaterki - początkowo Mereike i Marianka to postaci wyraziste, choć w ostatniej scenie łączącej te dwie postaci zabrakło mi oczekiwanej dozy dramatyzmu. Poza tym na minus - młodociana nazistka Mereike została przedstawiona jako szlachetna i tragiczna postać, mimo uwielbienia dla wodza i jego idei, natomiast Polka Marianka będąca ofiarą rzezi prawie jak pół dzika chłopka.
Autorka wyraźnie opisuje, co wyrabiają wojska rosyjskie na przejętych terenach. Jasno i wyraźnie mówi o Rosjanach, o tym że kradną, zabijają, podpalają i gwałcą nawet małe dziewczynki. Otwarcie również przedstawia, jak źle niemieckich mieszkańców traktowało wojsko polskie oraz Polacy. Natomiast w przypadku uchodźców ze wschodu autorka chyba uległa tak zwanej poprawności politycznej. Ani razu nie zająknęła się, że rodzina Marianki została wymordowana przez Ukraińców, upowców czy banderowców, używa jakichś eufemizmów. Tylko w jednym zdaniu Tomasz mówi: od Niemców to gorsi są chyba tylko Ukraińcy. I tyle, resztę czytelnik się tylko domyśla. Uważam, że to błąd. Należę do osób popierających Ukrainę w obecnej wojnie, mam znajomych Ukraińców, porządnych ludzi, mam też zawodowy kontakt z Polakami pokrzywdzonymi przez ukraińskich przestępców zajmujących się aktualnie wyłudzeniami na terenie Polski. To nie przeszkadza mi twierdzić, że w czasie II wojny Ukraińcy dokonywali mordów na Polakach i nie przeszkadza mi to brać udziału w akcjach pomocowych na rzecz Ukrainy współcześnie. Pewne rzeczy trzeba oddzielić. Dlatego nie wiem, z jakiego powodu autorka tak bardzo bała się napisać otwarcie, kto spalił dom Potejków, zgwałcił Mariankę i wymordował rodzinę i sąsiadów.
No i po trzecie, współczesna bohaterka Maria na tle Mereike i Marianki wypadła dość nijako, jest bardzo irytująca.
Książka jest wciągająca, jeśli czytając nie myśli się za bardzo i przyjmuje rzeczy tak, jak autorka napisała, ale jak się zastanowić, to jest tu dużo uproszczeń i niedopowiedzeń, mimo że w treści jest nawiązanie do faktów historycznych i to mi się kłóci ze sobą.
Przyznaję, że przeczytałam z zainteresowaniem, ale... No właśnie... Po zakończonej lekturze nasunęły mi się pewne wątpliwości, czy ta książka naprawdę mi się podoba. Na plus dwie bohaterki - początkowo Mereike i Marianka to postaci wyraziste, choć w ostatniej scenie łączącej te dwie postaci zabrakło mi oczekiwanej dozy dramatyzmu. Poza tym na minus - młodociana nazistka...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-24
Uważam, że to świetna lektura. Zawiera trochę błędów rzeczowych ( np. w latach 50-tych nie było w szkole wolnych sobót ), poza tym jest dużo bohaterów i trzeba mocno się skupić, kto jest kim, bo bohaterowie potem wracają, czasem po długim czasie jak np. Greta i jej brat. Już wątek losów tych postaci wydaje się zakończony, a tu nagle pojawiają się w cudzej historii. Mnie się ta książka mimo wszystko podobała. Nie wiem, jak powieść odebrał by ktoś żyjący w tamtych czasach, Rodziców już nie zapytam, ale moja nabyta wiedza o PRL jest spójna z tym, co autorka zawarła w swojej książce. Tragiczne losy jednostki splatają się z tragicznym losem Polski.
Uważam, że to świetna lektura. Zawiera trochę błędów rzeczowych ( np. w latach 50-tych nie było w szkole wolnych sobót ), poza tym jest dużo bohaterów i trzeba mocno się skupić, kto jest kim, bo bohaterowie potem wracają, czasem po długim czasie jak np. Greta i jej brat. Już wątek losów tych postaci wydaje się zakończony, a tu nagle pojawiają się w cudzej historii. Mnie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-22
Raczej mi się podobała... Wciągnęły mnie losy bohaterów, których życie ułożył jakiś przypadek. Ułożył lub je zabrał. Chyba każdy z nas choć raz stwierdził, że jakby nie przypadek, to ... (wpisać dowolnie). Może nie były to zdarzenia tak spektakularne, jak opisane w książce, ale jednak... Sama często powtarzam, że jakby ten autobus któregoś lipcowego dnia się nie spóźnił, to moje życie wyglądałoby całkiem inaczej:)
Chyba trzeba się pogodzić z tym, że nasz los nie zależy tak całkowicie od nas, że życie nam może zafundować takie sytuacje, o jakich nam się nie śni. Czy damy sobie z nimi radę? Bohaterowie książki radzą sobie lepiej lub gorzej, ale wyciągają wnioski i zmieniają swoje życie, jak potrafią.
Raczej mi się podobała... Wciągnęły mnie losy bohaterów, których życie ułożył jakiś przypadek. Ułożył lub je zabrał. Chyba każdy z nas choć raz stwierdził, że jakby nie przypadek, to ... (wpisać dowolnie). Może nie były to zdarzenia tak spektakularne, jak opisane w książce, ale jednak... Sama często powtarzam, że jakby ten autobus któregoś lipcowego dnia się nie spóźnił, to...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-20
2026-02-19
Nastawiłam się na barwną opowieść o malarzu prymitywiście, ale ta książka bardziej poświęcona jest - moim zdaniem - twórczości Nikifora niż jemu samemu, jako człowiekowi. Owszem, jakieś opowiastki na temat artysty się pojawiają, ale więcej jest tu interpretacji jego malarstwa. I to jest bardzo ciekawe, po przeczytaniu książki inaczej patrzę na te, wydawałoby się, proste obrazki. Bardzo mnie porusza to, że nie trzeba skończyć wyższych uczelni, aby zapisać się w historii sztuki. Bardziej liczy się to, co człowiek ma w sercu i w duszy, niż wyuczone umiejętności techniczne.
Nastawiłam się na barwną opowieść o malarzu prymitywiście, ale ta książka bardziej poświęcona jest - moim zdaniem - twórczości Nikifora niż jemu samemu, jako człowiekowi. Owszem, jakieś opowiastki na temat artysty się pojawiają, ale więcej jest tu interpretacji jego malarstwa. I to jest bardzo ciekawe, po przeczytaniu książki inaczej patrzę na te, wydawałoby się, proste...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-17
2026-02-15
Niedokończona, więc oceniam tylko 10 rozdziałów, dalej nie czytam, może kiedyś... Jako piechur i wędrowiec po przeczytaniu tytułu prawie się zachłysnęłam z radości, ale już po dwóch - trzech rozdziałach miałam dość. To w ogóle nie jest książka drogi. To nie jest książka o wędrowaniu. To jest książka o ekologii z licznymi dygresjami na oderwane tematy. Już się cieszyłam na opis trasy turystycznej wzdłuż Wisły, już czekałam na inspirację do zwiedzania, no to bogactwo zabytków kultury i przyrody na trasie, a tu lipa. Książka momentami jest przeraźliwie nudna, a autor ma jakieś wybujałe ego i na potencjalnego czytelnika "patrzy" pomiędzy wierszami z góry, bardzo mi to przeszkadzało, być takim głupkiem czytelnikiem:)
Będąc w Oświęcimiu, któremu autor poświęcił zaledwie kilka zdań, odwiedził... kościół, nawet nie napisał jaki. Ale najważniejsze było podczas pobytu w Oświęcimiu usłyszeć od księdza, że potępia pedofilię. Nie spodziewałam się takiego tematu I choć zgadzam się z autorem, to uważam, że w Oświęcimiu można odwiedzić całkiem inne miejsca bardziej wartościowe, nie tylko kulturowo, ale również przyrodniczo. A kościół? Nie mam pojęcia, co on ma do ekologii. Za dużo dygresji, schodzenia z tematu, za wiele nawiązań do wypraw bardziej ekskluzywnych niż włóczenie się po Polsce. Tak, że w mojej ocenie jest to książka słaba, a zauważyłam też , że ocenę ogólną zawyżają 9 i 10 od czytelników którzy przeczytali jedną, dwie lub trzy książki, nie ufam znajomym królika:)
Niedokończona, więc oceniam tylko 10 rozdziałów, dalej nie czytam, może kiedyś... Jako piechur i wędrowiec po przeczytaniu tytułu prawie się zachłysnęłam z radości, ale już po dwóch - trzech rozdziałach miałam dość. To w ogóle nie jest książka drogi. To nie jest książka o wędrowaniu. To jest książka o ekologii z licznymi dygresjami na oderwane tematy. Już się cieszyłam na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to