Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Górny Śląsk for dummies - z jednej strony dobrze, bo przecież nie każdy wie, co to familok, a już na pewno mało który wie, dlaczego praca pod ziemią jest niebezpieczna. Więc za tłumaczenie rzeczy - plus wielki co najmniej jak piec hutniczy.

Jednak, z uczciwości, należy się też minus (wygaszenie pieca?) - za powierzchność i przypadkowość podjętych wątków. Dlaczego akurat Knurów? Te osiedla? Te kopalnie czy huty? Czy w końcu: dlaczego właśnie ci bohaterowie?

Sądząc po nazwiskach, wybrani przez Pomykalskich mówcy byli zwyczajnie najbliżej nich. Jednak może warto byłoby o tym wspomnieć? Skoro wszyscy wiemy, że autorzy napisali książkę o sobie, od siebie i z siebie, to niech to padnie, choćby w posłowiu, dla zwykłej uczciwości wobec czytelnika, który ma prawo wiedzieć, jakie było kryterium wyboru opisywanych miejsc i ludzi.

Jasna deklaracja, skąd się jest, z kim się rozmawiało, czego się samemu doświadczyło, pozwoliłaby głębiej ująć opisywaną rzeczywistość. Zmieniłaby przypadkową układankę w świadomą reprezentację konkretnego wycinka świata - własnego świata, własnego Śląska, a zarazem Śląska jedynego. Bo nie ma przecież, i nigdy nie było, Śląska ogólnego, Śląska powszechnego. Są tylko te nasze małe uniwersa, nasze Śląski domowe, różne czasem nawet u każdego ze śląskich rodziców.

Górny Śląsk for dummies - z jednej strony dobrze, bo przecież nie każdy wie, co to familok, a już na pewno mało który wie, dlaczego praca pod ziemią jest niebezpieczna. Więc za tłumaczenie rzeczy - plus wielki co najmniej jak piec hutniczy.

Jednak, z uczciwości, należy się też minus (wygaszenie pieca?) - za powierzchność i przypadkowość podjętych wątków. Dlaczego akurat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Kościół, w którym nie ma boga - była to książka, jak porządnie doprawiony krem z dyni, do której ostatecznie ktoś zapomniał dodać dyni.

Kościół, w którym nie ma boga - była to książka, jak porządnie doprawiony krem z dyni, do której ostatecznie ktoś zapomniał dodać dyni.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Pośród wielu rzeczy, o których jest ta książka, terroryzm i ekstremizm wydają się mniej ważne. Przede wszystkim Orrenius pisze o wolności słowa, etyce, niejednoznacznościach, granicach sztuki i tego, do czego sztuka, wolność, etos, ale też zacietrzewienie mogą nas doprowadzić.

Określam takie pozycje jako "książki z naddatkiem", czyli interesujące na podstawowym, "obiecanym" poziomie, ale też absolutnie wciągające na innych płaszczyznach, opierających się lub zahaczających o uniwersalia.

Pośród wielu rzeczy, o których jest ta książka, terroryzm i ekstremizm wydają się mniej ważne. Przede wszystkim Orrenius pisze o wolności słowa, etyce, niejednoznacznościach, granicach sztuki i tego, do czego sztuka, wolność, etos, ale też zacietrzewienie mogą nas doprowadzić.

Określam takie pozycje jako "książki z naddatkiem", czyli interesujące na podstawowym,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Przyznaję, lubię być wyprowadzana przez autorów w pole, zwłaszcza pod koniec. Im bardziej zostanę strollowana, tym lepiej. Miałam tak u Alderman; pomysłowość niektórych zabiegów robiła na mnie niemałe wrażenie. Jednak to nie wszystko, żeby opowieść wystarczała - można ją też przeładować, przesycić, przegadać. Tak się dzieje, jeśli nie wszystkie nitki są wystarczająco ponaciągane, splot jest nierówny, niedopracowany, nieprzemyślany. Niestety, tak było i tym razem. Co więcej, widzę w tym wzorce i schematy samej Alderman. Jest szansa, że z czasem nauczy się pisać lepiej; że będzie uważniej oddawać świat przedstawiony. Ma głowę do koncepcji, ale też upodobanie do kiczu i skłonność do wpadania mielizny. Należy więc o s t r o ż n i e.

Przyznaję, lubię być wyprowadzana przez autorów w pole, zwłaszcza pod koniec. Im bardziej zostanę strollowana, tym lepiej. Miałam tak u Alderman; pomysłowość niektórych zabiegów robiła na mnie niemałe wrażenie. Jednak to nie wszystko, żeby opowieść wystarczała - można ją też przeładować, przesycić, przegadać. Tak się dzieje, jeśli nie wszystkie nitki są wystarczająco...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nieznośnie moralizatorska, ordynarnie symetryczna i do tego prostacko banalna.

Nieznośnie moralizatorska, ordynarnie symetryczna i do tego prostacko banalna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

O różnych rzeczach jest to książka, ale tylko w pewnym stopniu o Bierucie. Bardziej o partii (Partii?), stalinizmie, procesie przemian i wykluwania się, szlifowania form ruchu lewicowego po wojnie (ujmując w ten sposób wszystkie elementy - komunistów, robotników, socjalistów et cet.).

Niestety, w pewnych momentach Lipiński osiada na mieliznach zrozumiałości; staje się nieczytelny, zbyt nadbudowany. Mógł to upłynnić ktoś zajmujący się redakcją (hehe, reakcją) książki, to się jednak nie wydarzyło.

Jest to, słowem, wypaczona biografia - książka o odautorskim skrzywieniu indywidualistycznym, bogatym tle historycznym, wciąż niewystarczająca w opowiadaniu o tym, o czym właściwie miała.

O różnych rzeczach jest to książka, ale tylko w pewnym stopniu o Bierucie. Bardziej o partii (Partii?), stalinizmie, procesie przemian i wykluwania się, szlifowania form ruchu lewicowego po wojnie (ujmując w ten sposób wszystkie elementy - komunistów, robotników, socjalistów et cet.).

Niestety, w pewnych momentach Lipiński osiada na mieliznach zrozumiałości; staje się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Na tyle pełna opowieść (i tom, i tetralogia), że daje poczucie komfortu, satysfakcji i ulgi.

Na tyle pełna opowieść (i tom, i tetralogia), że daje poczucie komfortu, satysfakcji i ulgi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Przeczytane po kilku czy kilkunastu latach; nieznośnie banalna lektura.

Przeczytane po kilku czy kilkunastu latach; nieznośnie banalna lektura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Obawiam się, że świadomie hejtuję Szkło kontaktowe, przez co nie jestem docelową odbiorczynią tej książki xd

Obawiam się, że świadomie hejtuję Szkło kontaktowe, przez co nie jestem docelową odbiorczynią tej książki xd

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jak to możliwe, że raczej istnieje coś, niż nic?

Jak to możliwe, że raczej istnieje coś, niż nic?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Byłam w stanie dużo znieść, dla literackiego sprawdzenia tego, o czym czytałam chwilę temu w "Rauszu", historycznej książce Haralda Jähnera o Republice Weimarskiej. Istnieje jednak jakaś granica przyswajalności barachła - u Zweig stanowi ją słaby warsztat, narracyjny chaos i nieznośna momentami emfaza. Przeczytałam, bo chciałam głębiej przenieść się do rzeczywistości przedhitlerowskiej, ale po lekturze czuję niesmak do literatury jako całości, coś więc chyba poszło nie tak.

Byłam w stanie dużo znieść, dla literackiego sprawdzenia tego, o czym czytałam chwilę temu w "Rauszu", historycznej książce Haralda Jähnera o Republice Weimarskiej. Istnieje jednak jakaś granica przyswajalności barachła - u Zweig stanowi ją słaby warsztat, narracyjny chaos i nieznośna momentami emfaza. Przeczytałam, bo chciałam głębiej przenieść się do rzeczywistości...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy samej powieści, ale jeśli coś mi ta historia robiła, to przede wszystkim umykała. Była nieosiągalna, chłodna. W języku nie znalazłam żadnych niemalże pęknięć, punktów zaczepienia - mnie i Michigan oddzielała więc tafla wody. Przez to historia, bohaterowie, drzewa czereśniowe i "Nasze miasto" były mi zupełnie obojętne. Bo nieuchwytne. "Tom Lake" w efekcie więc absolutnie nic mi nie robiło; nic nie zrobiło. Wydarzyło się, a ja po lekturze, mimo poświęconych godzin i uwagi, jestem dokładnie tam; dokładnie w tym miejscu, gdzie byłam przed nią.

Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy samej powieści, ale jeśli coś mi ta historia robiła, to przede wszystkim umykała. Była nieosiągalna, chłodna. W języku nie znalazłam żadnych niemalże pęknięć, punktów zaczepienia - mnie i Michigan oddzielała więc tafla wody. Przez to historia, bohaterowie, drzewa czereśniowe i "Nasze miasto" były mi zupełnie obojętne. Bo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Literatura środka, która - choć może momentami banalna - potrafi szczerze rozbawić. Przyznaję, czuję się zaskoczona po spotkaniu tych całkiem wyrazistych bohaterów. Zderzenie z nimi było dla mnie w zauważalnym stopniu czytelniczą przyjemnością. Przyzwoite, dla pewnej grupy pewnie nawet inspirujące, całkiem spójne, poprawnie skonstruowane i z wspaniałą rolą pieska - "Lekcje chemii" to udana tzw. książka z kiosku.

Literatura środka, która - choć może momentami banalna - potrafi szczerze rozbawić. Przyznaję, czuję się zaskoczona po spotkaniu tych całkiem wyrazistych bohaterów. Zderzenie z nimi było dla mnie w zauważalnym stopniu czytelniczą przyjemnością. Przyzwoite, dla pewnej grupy pewnie nawet inspirujące, całkiem spójne, poprawnie skonstruowane i z wspaniałą rolą pieska -...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Autor, Nathan Thrall, jest w tej książce niemal zupełnie nieobecny. On tylko zbiera informacje i przekazuje historię. Choć w wywiadach nie ucieka przed ocenianiem (używa uznanych i zaakceptowanych przez społeczność międzynarodową określeń, takich jak "apartheid" i "okupacja" - zresztą odnosząc się do słów izraelskich, syjonistycznych mocodawców polityk oraz desydentów), w książce jest milczący i pokorny. Niezwykła to rzecz w Polsce, gdzie główną techniką i estetyką wciąż jest reportaż literacki. Dzięki czemu "Jeden dzień..." to porządna lekcja dziennikarskiego rzemiosła i wiarygodności, w której nie znajdziemy ani okruszyny odautorskiego ego.

Jednak mimo to, mimo faktograficzności, książka nie jest pozbawiona wartości literackich - przez samą swoją konstrukcję, opowiadając niby o losach jednostki, przedstawia cały pejzaż. Korzysta przy tym z optyki szeregu dyscyplin - od antropologii, przez socjologię, teologie, przez historię (tu szczególnie polityczną i historię ideologii). Jest więc tym, czym reportaż być powinien - głębokim namysłem, przedstawieniem problemu z jednoczesnym wzbudzeniem empatii wobec bohaterów, literackim problematyzowaniem i zwyczajnym tekstowym kształtem czegoś, czemu blisko jest do uczciwości w przekazie.

Autor, Nathan Thrall, jest w tej książce niemal zupełnie nieobecny. On tylko zbiera informacje i przekazuje historię. Choć w wywiadach nie ucieka przed ocenianiem (używa uznanych i zaakceptowanych przez społeczność międzynarodową określeń, takich jak "apartheid" i "okupacja" - zresztą odnosząc się do słów izraelskich, syjonistycznych mocodawców polityk oraz desydentów), w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jako reportaż bardzo źle się zestarzało, jako uniwersalny traktat o rewolucji - odczytywany w 2024 r. również jako opowieść o nieudanej transformacji - wciąż ma rację bytu.

Oceniam wyłącznie to drugie, wewnątrz burząc się na brak rzeczy, które dziś już są oczywistością, zwłaszcza w non-fiction (praca na danych, bibliografia, fact checking), i nie tolerując tego, co w 2024 jest zwyczajnym niesmakiem (nadmiar autora, ocenianie, uogólnianie).

Jako reportaż bardzo źle się zestarzało, jako uniwersalny traktat o rewolucji - odczytywany w 2024 r. również jako opowieść o nieudanej transformacji - wciąż ma rację bytu.

Oceniam wyłącznie to drugie, wewnątrz burząc się na brak rzeczy, które dziś już są oczywistością, zwłaszcza w non-fiction (praca na danych, bibliografia, fact checking), i nie tolerując tego, co w 2024...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Króciutko: uprzywilejowana, naiwna libka z klasy wyższej napisała książkę o tym, że ratunek jest w lekturze. Napisała to z perspektywy laski urodzonej w inteligenckiej irańskiej rodzinie, mieszkającej od lat w Stanach, zajmującej się na co dzień literaturą i skwapliwie ignorującej informacje chociażby o tym, jaki jest procent alfabetyzacji w jej pierwszej ojczyźnie.

Jak to powiedział klasyk: najważniejsze to dobrze się urodzić i zająć dobre miejsca.

Króciutko: uprzywilejowana, naiwna libka z klasy wyższej napisała książkę o tym, że ratunek jest w lekturze. Napisała to z perspektywy laski urodzonej w inteligenckiej irańskiej rodzinie, mieszkającej od lat w Stanach, zajmującej się na co dzień literaturą i skwapliwie ignorującej informacje chociażby o tym, jaki jest procent alfabetyzacji w jej pierwszej ojczyźnie.

Jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Efekciarska, momentami wręcz kiczowata. Nie zmienia to jednak faktu, że przemyślana, otwarta, w jakiś sposób kunsztowna i spójna - a to już dużo.

Efekciarska, momentami wręcz kiczowata. Nie zmienia to jednak faktu, że przemyślana, otwarta, w jakiś sposób kunsztowna i spójna - a to już dużo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Ludowa historia kobiet Anna Dobrowolska, Małgorzata Fidelis, Olga Gitkiewicz, Barbara Klich-Kluczewska, Małgorzata Kołacz-Chmiel, Jaśmina Korczak-Siedlecka, Monika Piotrowska-Marchewa, Aneta Prymaka-Oniszk, Anna Sosnowska, Katarzyna Stańczak-Wiślicz, Magdalena Toboła-Feliks, Alicja Urbanik-Kopeć, Przemysław Wielgosz, Elwira Wilczyńska, Tomasz Wiślicz
Ocena 6,8
Ludowa historia kobiet Anna Dobrowolska, Małgorzata Fidelis, Olga Gitkiewicz, Barbara Klich-Kluczewska, Małgorzata Kołacz-Chmiel, Jaśmina Korczak-Siedlecka, Monika Piotrowska-Marchewa, Aneta Prymaka-Oniszk, Anna Sosnowska, Katarzyna Stańczak-Wiślicz, Magdalena Toboła-Feliks, Alicja Urbanik-Kopeć, Przemysław Wielgosz, Elwira Wilczyńska, Tomasz Wiślicz

Na półkach: ,

Bardzo nierówna, bardzo randomowa książeczka. Składa się z kilkunastu esejów, które wiążą jedynie dwa hasła - kobieta i klasa ludowa. Trochę za szeroko, żeby zbudować na tej bazie spójną publikację.

Rozpiętość podejmowanych tematów jest absurdalnie przypadkowa; nie wynika z tego zestawienia żaden obraz, nie ma tu nawet żadnej tezy.

Same teksty są na zdecydowanie nierównym poziomie, widać w nich (albo nie widać) warsztat akademicki. Większość jest słabych lub umiarkowanych, część parafrazuje znane już książki, jedynie kilka przedstawia tezy celne lub odkrywcze albo doświetla tematy dotychczas nieobecne albo mało obecne w debacie.

Chciałabym móc powiedzieć, że to książka dla nowych w temacie, chcących szerzej się rozeznać albo pragnących więcej się dowiedzieć, choćby po "Chłopkach" Joanny Kuciel-Frydryszak. Niestety - początkujących, nienawykłych do akademickiego pisania odstraszyć może język. Tych z kolei, którym niestraszna jest chociażby hermeneutyka, "Ludowa historia kobiet" może rozczarować, bo zwyczajnie nie trzyma poziomu.

Bardzo nierówna, bardzo randomowa książeczka. Składa się z kilkunastu esejów, które wiążą jedynie dwa hasła - kobieta i klasa ludowa. Trochę za szeroko, żeby zbudować na tej bazie spójną publikację.

Rozpiętość podejmowanych tematów jest absurdalnie przypadkowa; nie wynika z tego zestawienia żaden obraz, nie ma tu nawet żadnej tezy.

Same teksty są na zdecydowanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Doskonale komparatystyczna rzecz łącząca różne estetyki i kultury. Poruszając się w przestrzeni literatury, zabawia się ze strukturami meta - nie będąc (i będąc) zarazem opowieścią, powieścią, spowiedzią, opowieścią o pisaniu, przytaczaniem słowa, fantazją, relacjonowaniem drogi. Emocjonalna i przewrotna, jednocześnie prawdziwa i nieprawdziwa powieść - zależnie od której strony patrzeć - która w śmiały sposób flirtuje sobie z czytelnikiem, pojęciem prawdy i zmyślenia i figurą opowieści/narracji jako takiej.

Doskonale komparatystyczna rzecz łącząca różne estetyki i kultury. Poruszając się w przestrzeni literatury, zabawia się ze strukturami meta - nie będąc (i będąc) zarazem opowieścią, powieścią, spowiedzią, opowieścią o pisaniu, przytaczaniem słowa, fantazją, relacjonowaniem drogi. Emocjonalna i przewrotna, jednocześnie prawdziwa i nieprawdziwa powieść - zależnie od której...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Chciałabym, na świeżo po lekturze, zwrócić uwagę na jedną rzecz w wykonaniu Janickiego: przynajmniej symboliczne oddanie szacunku bezimiennym, którzy dbali o to, aby Wawel stał i funkcjonował. Jest to być może podryg z nurtu historii ludowej, ale - wspominając o nich przynajmniej kilka razy - autor "Wawelu. Biografii" staje się rzecznikiem dziejowej sprawiedliwości, świadomym istnienia i pracy praczek, budowlańców, kuchcików, pokojowych, palaczy i całej reszty milczących.

Chciałabym, na świeżo po lekturze, zwrócić uwagę na jedną rzecz w wykonaniu Janickiego: przynajmniej symboliczne oddanie szacunku bezimiennym, którzy dbali o to, aby Wawel stał i funkcjonował. Jest to być może podryg z nurtu historii ludowej, ale - wspominając o nich przynajmniej kilka razy - autor "Wawelu. Biografii" staje się rzecznikiem dziejowej sprawiedliwości,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to