rozwińzwiń

Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy

Okładka książki Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy autorstwa Azar Nafisi
Okładka książki Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy autorstwa Azar Nafisi
Azar Nafisi Wydawnictwo: Karakter publicystyka literacka, eseje
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Read Dangerously: The Subversive Power of Literature in Troubled Times
Data wydania:
2023-10-10
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-10
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367016827
Tłumacz:
Dawid Czech
„Czy powinno nas dziwić, że niektórzy znów cytują Baldwina, kiedy na ulicach tłumy domagają się sprawiedliwości?” – pyta Azar Nafisi w książce, której nadała formę listów do ojca wprowadzającego ją przed laty w świat literatury. Autorka «Czytając „Lolitę” w Teheranie» powraca tu do swoich doświadczeń akademiczki w reżimowym Iranie i emigrantki w Stanach Zjednoczonych, ale przede wszystkim pisze o życiu w epoce Trumpa. Wtedy to ulice amerykańskich miast zapełniły się tysiącami kobiet w strojach nawiązujących do «Opowieści podręcznej», a potem tłumami protestujących przeciwko policyjnej przemocy i rasizmowi. Zdaniem Nafisi właśnie wtedy też swoją moc po raz kolejny zademonstrowała literatura – jako katalizator gniewu wymierzonego we władzę, jako złowieszcza przestroga czy wreszcie jako subtelny instrument poznania, umożliwiający wyjście poza schemat własnego myślenia. Nafisi przygląda się najbardziej palącym problemom współczesności przez pryzmat powieści takich autorek i autorów, jak Margaret Atwood, Salman Rushdie, Ray Bradbury, Toni Morrison, James Baldwin, David Grosman i Iljas Churi. Tworzy dla nas swoistą listę lektur na ciężkie czasy, pokazując, dlaczego warto podjąć ryzyko i przeczytać je na poważnie.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy



1467 890

Oceny książki Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy

Średnia ocen
6,8 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy

avatar
129
116

Na półkach: ,

Los zechciał, że na spotkanie Bookclubu 28 lutego czytaliśmy książkę Azar Nafisi „Czytaj niebezpiecznie”. W dzień, w który książka stała się jednocześnie przestarzała, ale też aktualna jak nigdy.

Azar Nafisi jest pisarką dorastającą w cieniu irańskiego reżimu. Jej ojciec odsiadywał czteroletni wyrok za nieposłuszeństwo. Warto jednak zaznaczyć, że jej sytuacja była dość nietypowa. Rzeczony ojciec był burmistrzem Teheranu, a Nafisi nie doświadczała restrykcji jak reszta Irańczyków – wielokrotnie wylatywała do Stanów Zjednoczonych, gdzie zdobyła wykształcenie i obywatelstwo oraz wykładała na uniwersytecie. Samo to zniekształca wydźwięk książki. A jaki on był?

„Czytaj niebezpiecznie” lawiruje na granicy grafomańskiego peanu na cześć literatury rodem ze szkiców do licencjatu a prawdziwą eseistyką. Granica jest dla mnie tak cienka, że moje odczucia co do książki zmieniały się w zależności od rozdziału. Nafisi przyjęła konwencję listów do zmarłego ojca, w których opowiada mu o lekturach jej zdaniem niebezpiecznych właśnie. Dość lakoniczne opisy autorów i fabuł książek przeplatane są dygresjami o widoku z jej okna, ilości wypitych kaw, czy tłumaczeniem zmarłemu ojcu czym jest aplikacja Zoom i pandemia koronawirusa. Wszystko to składa się na obraz książki, która powstawała w dziwnym dla wszystkich okresie lockdownu i sama nie do końca wie, czym chce być. Nie pomaga fakt, że została wydana w 2022 roku, czyli już grubo po pierwszej fali pandemii.

Nafisi przywołuje wspaniałych autorów jak Baldwin, Atwood, Rushdie czy Morrison. Jej rozumienie tekstów jest standardowe i poprawne, ale w żaden sposób odkrywcze. Największym problemem jest jednak to, że nie robi ona z tymi nazwiskami praktycznie nic ciekawego. Wiemy, że proza Baldwina podważała i krytykowała rzeczywistość, wiemy, że w dystopijnym świecie Bradburego palono książki, bo obawiano się wolności myśli. Ale dlaczego czytam o tym skrótowe informacje w pełnoprawnej książce uznanej autorki? Stąd moje porównanie do pracy licencjackiej, w której zawsze chciałoby się poruszyć więcej tematów niż mamy na to umiejętności i zniuansowania.

Nafisi dochodzi do dość oczywistych wniosków – pisanie i czytanie burzy porządek, jest formą oporu i leczenia ran, grzebie biało-czarny obraz rzeczywistości, chroni przed dehumanizacją i uczłowiecza wroga. Pisanie odwołuje się do ogólnoludzkich wartości i chroni przed zimną zemstą na oprawcach, bo kat zbyt łatwo zamienia się w ofiarę. Niestety to jedyny program pozytywny tej książki, o ile można go w ogóle tak nazwać. Brzmi jak dobry wniosek dla intelektualistki od lat żyjącej w Stanach. Niestety nijak się ma do tego, co na przykład dzieje się od wczoraj – zachodni imperialny agresor wraz ze swoim wasalem atakują teokratyczny reżim w imię chronienia własnych interesów, a Irańczycy cieszą się z upadku ustroju, choć rakieta w każdym momencie może spaść na ich dach. W takich sytuacjach jasno widzę ograniczenia literatury, która o wartościach mówi przekonująco post factum, ale nie w momencie eskalacji konfliktu.

Jedyną wartością tej książki był dla mnie rozdział o Atwood, a szczególnie celne zestawienie rządów Trumpa z irańskim reżimem Chomejniego. Nafisi pisze o szczególnej mentalności obu przywódców. Z perspektywy czasu smuci zawiedziona wiara autorki w podstawy amerykańskiej demokracji i to, że Trump nie wygra kolejnej elekcji. Ja też w to wierzyłem.

https://www.instagram.com/metakonteksty/

Los zechciał, że na spotkanie Bookclubu 28 lutego czytaliśmy książkę Azar Nafisi „Czytaj niebezpiecznie”. W dzień, w który książka stała się jednocześnie przestarzała, ale też aktualna jak nigdy.

Azar Nafisi jest pisarką dorastającą w cieniu irańskiego reżimu. Jej ojciec odsiadywał czteroletni wyrok za nieposłuszeństwo. Warto jednak zaznaczyć, że jej sytuacja była dość...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
17
17

Na półkach:

„Czytaj Niebezpiecznie”, Azar Afisi, urodzonej w Teheranie, a obecnie żyjącej i tworzącej w USA pisarki i profesorki literatury angielskiej to metaksiążka, zawierająca w sobie podróż w głąb innych książek i umysłów ich autorów.

Napisana w formie listów autorki do nieżyjącego ojca, pozwala nam wejść w dynamikę relacji tych dwojga, dla których niezgoda na nieprawość, nietolerancję, przemoc i wyzysk były zawsze spoiwem.

Listy zaczynające się od słów Baba dżan (najdroższy tato w języku perskim),to tak naprawdę mini eseje o dramatycznych wydarzeniach ostatnich lat – wojnach, pandemii, rosnących w siłę ruchach populistycznych, cenzurze, brutalizacji życia, fanatyzmowi religijnemu, zmianom klimatycznym.

Jesteśmy spolaryzowani w poglądach, bo polityka weszła już tak głęboko w nasze życia i umysły, że sami w Polsce w ostatnich latach doszliśmy do dramatycznego poziomu rozpadu więzi i zaniku możliwości debaty. Każdy z nas zna rodziny, które nie są już w stanie usiąść do jednego stołu, bo polityczne różnice ustawiając ludzi po przeciwnych stronach barykady, usłużnie dostarczają każdej ze stron amunicji do dalszej walki, zamiast przestrzeni do rozmowy.

„Podczas pisania tej książki towarzyszyło mi pragnienie, by więzi zerwane przez politykę zastąpić nićmi porozumienia zadzierzgniętego przez wyobraźnię” – wyznaje autorka, szukając w literaturze nadziei na świat, w którym da się jeszcze wspólnie żyć.

W tej nadziei, karmionej niebezpiecznym czytaniem od razu wychwyciłam pokrzepiające przekonanie innej pisarki, Rebekki Solnit, która również pisze dla tych wszystkich, których opuszcza nadzieja na lepszy świat: „Nadzieja tkwi w założeniu, że nie sposób przewidzieć, co się stanie w przyszłości, i że w tej szczelinie niepewności powstaje przestrzeń do działania”.

Zmiany wymagają czasu, ale nigdy nie wiemy, kiedy zasiane przez nas ziarno przebije warstwy udeptanych ścieżek. Bo to, czego nie da się upakować na powrót w ciasnocie i ciemności to idee. Wypuszczone na światło będą pracować, i jeśli nie nas, to być może zaskoczą tych, którzy przyjdą tu po nas. Czytajcie niebezpiecznie, byle nie za kółkiem😜

„Czytaj Niebezpiecznie”, Azar Afisi, urodzonej w Teheranie, a obecnie żyjącej i tworzącej w USA pisarki i profesorki literatury angielskiej to metaksiążka, zawierająca w sobie podróż w głąb innych książek i umysłów ich autorów.

Napisana w formie listów autorki do nieżyjącego ojca, pozwala nam wejść w dynamikę relacji tych dwojga, dla których niezgoda na nieprawość,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1065
192

Na półkach: , , ,

Moja opinia zawiera się w cytacie: "Dopóki nie brak nam wyobraźni, dopóty jesteśmy wolni."

Przykre jest to, jak wiele osób nie rozumie tej książki. Ale to jest ten dzisiejszy świat. Świat, który nie myśli. Świat, który goni za rzeczami błahymi. Świat bez rozmów, wymiany zdań z wzajemnym szacunkiem. Świat mediów społecznościowych, które niszczą rzeczywistość. .....

Moja opinia zawiera się w cytacie: "Dopóki nie brak nam wyobraźni, dopóty jesteśmy wolni."

Przykre jest to, jak wiele osób nie rozumie tej książki. Ale to jest ten dzisiejszy świat. Świat, który nie myśli. Świat, który goni za rzeczami błahymi. Świat bez rozmów, wymiany zdań z wzajemnym szacunkiem. Świat mediów społecznościowych, które niszczą rzeczywistość. .....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

235 użytkowników ma tytuł Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy na półkach głównych
  • 172
  • 57
  • 6
31 użytkowników ma tytuł Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy na półkach dodatkowych
  • 15
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Azar Nafisi
Azar Nafisi
Irańska pisarka i anglistka. Przyszła na świat w Teheranie, a jej ojciec, Ahmad Nafisi, był późniejszym burmistrzem tego miasta. Nie jest do końca potwierdzony rok narodzin pisarki. Ona sama podaje różne daty, w tym najczęściej 1955 r. Wydaje się jednak prawdopodobne, że urodziła się 7 lat wcześniej, w 1948 r. Okres szkolny spędziła w Anglii, Szwajcarii i Stanach Zjednoczonych. Absolwentka University of Oklahoma (filologia angielska). W 1979 r. powróciła do Iranu i zaczęła wykładać anglistykę. W 1995 r. zrezygnowała z pracy na uczelni i zaczęła przyjmować studentów w domu, gdzie zapoznawała ich z zakazaną przez władze literatura anglosaską. Dwa lata później opuściła Iran. Autorka pięciu książek (stan na kwiecień 2017): "Anti-Terra: A Critical Study of Vladimir Nabokov’s Novels" (1994),"Reading Lolita in Tehran" (2003, polskie wydanie: "Czytając Lolitę w Teheranie", Świat Książki, 2005),"Things I've Been Silent About" (2008),"The Republic of Imagination" (2014),"Foreword" (2014). Dwukrotnie zamężna: 1. Saifi (do jego śmierci); 2. Bijan Naderi, 2 dzieci: córka Negar i syn Dara.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji Elin Anna Labba
Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji
Elin Anna Labba
Wyrzut sumienia Skandynawii: przymusowe przesiedlenia Saamów, jakie miały miejsce na początku XX wieku, gdyż Szwecja i Norwegia doszły do wniosku, że przydałoby się ograniczyć pogłowie reniferów i przeznaczyć tereny na północy dla rolnictwa (serio, tundra to dobre tereny uprawne?). Temat jest chyba mało znany. Skutkiem było rozdzielanie rodzin, a także całych zżytych ze sobą społeczności, utrata tożsamości narodowej, pognębienie tych ludzi, traktowanych jako "gorsza rasa", która nie wie co dla niej dobre, więc trzeba im pomóc i ją ucywilizować, tj. zmusić, żeby żyli jak wszyscy inni. Dla mnie to też jest opowieść o tym, jak współczesny człowiek traktuje naturę: sztuczne wytyczanie granic, których przecież nie znają zwierzęta (ani ludzie swobodnie żyjący na tych terenach),przemieszczanie zwierząt zgodnie z kaprysem człowieka, a bez uznania ich naturalnych habitatów, zabieranie terenu przyrodzie. Autorka tego reportażu bazuje na opowieściach nielicznych już świadków, starając się "ocalić je od zapomnienia". Niestety średnio się udaje zebrać to w spójną opowieść - dla czytelnika nie pochodzącego ze Skandynawii będzie tu zbyt wiele zupełnie nic nie mówiących mu nazw geograficznych i nazwisk nie do zapamiętania, wskutek czego trudno wyobrazić sobie te wydarzenia. Mało tu było dla mnie takiej treści natury "ogólnej", objaśniających cytowane wspomnienia. Natomiast wartości dodają liczne fotografie i ilustracje.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na62 miesiące temu
Żal po napletku Shalom Auslander
Żal po napletku
Shalom Auslander
Prowokacja, bluźnierstwo, autoironia, sacrum i profanum, wyzwiska, dążenie do wolności i tęsknota za tradycją, symboliką żydowską… Shalom Auslander opowiada o swoim życiu w dwóch płaszczyznach: jako dziecko wychowane w ortodoksyjnym środowisku, choć zachowanie jego ojca, eufemistycznie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Druga płaszczyzna to dorosłe życie, wraz ze zbliżającymi się narodzinami potomka. Dochodzi do konkluzji, iż wyrwanie się z tradycji, odcięcie od korzeni, kontekstu, oderwanie od przeszłości i niepewność przyszłości przestała przynosić mu radość. Staje się obawą, lękiem, który wiąże się z jego nadchodzącym potomkiem, którego dzieciństwo i dorosłość pozbawiona kontekstu wynikającego z pochodzenia i wielowiekowej tradycji stanie się cierpieniem. To zerwanie więzi przestało być tylko rozliczeniem jego i jego żony z przeszłością, staje się dziedzictwem, co do którego nie jest pewny, czy chce je przekazać. Nie brak tu symboliki w nawiązaniach do Tory (cytaty i konstrukcja tekstu). Przenosi te motywy do współczesności, polemizuje z nimi, parafrazuje. Więcej o tym jest w posłowiu do książki, w którym tłumacz zwraca uwagę choćby znaczenie nazwiska autora: Auslander czyli obcy. Nie brak humoru, swady, dowcipu, absurdu, groteski, gorzkich refleksji i nawet jeśli miejscami możemy oburzać się na język, jakim posługuje się autor, inwektywy jakie formułuje, a może bardziej wobec kogo, to ostatecznie nie jest to wygłup, ucieczka przed plemiennością, ciasnotą umysłu, ale ksiażką uniwersalna, dotyczącą wszelkiego rodzaju pobożności, tradycji. Jacy jesteśmy wobec tego w czym wyrośliśmy - tradycji, kultury, religii. Jak bardzo pełna jest ona hipokryzji, dwuznaczność, jak nasza relacja przypomina dwójmyślenie. A z drugiej strony pozbawienie jej jest poczuciem dotkliwej straty. Zżymamy się, złościmy, by po chwili tęsknić.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na72 lata temu
Nitrogliceryna niepokoju. Reportaże, portrety, rozważania o dziennikarstwie Leila Guerriero
Nitrogliceryna niepokoju. Reportaże, portrety, rozważania o dziennikarstwie
Leila Guerriero
Ostatnimi czasy nieczęsto sięgam po literaturę faktu (a na pewno nie tak często, jak bym chciała; niezliczone powieści wciąż kuszą i wygrywają moją uwagę). „Nitrogliceryna niepokoju” przypomniała mi, co najbardziej cenię w tym gatunku i obudziła głód na kolejne reportaże. Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że najchętniej czytamy o tym, co nas ciekawi; oczywiście, że oczy zaświeciłyby mi się bardziej na widok książki z zakresu np. botaniki niż tej, o której właśnie opowiadam. Skoro jednak czytanie ma poszerzać nasze horyzonty, warto czasem wyjść ze swojej strefy komfortu i sięgnąć po tytuł mówiący o czymś, o czym nie mamy pojęcia. Rezultaty takich czytelniczych eksperymentów mogą nas mile zaskoczyć. „Nitrogliceryna niepokoju” to zbiór tekstów Leili Guerriero publikowanych już wcześniej w różnych gazetach i czasopismach. Znajdziemy tu rozważania o pisarstwie i dziennikarstwie, reportaże o zbrodniach dyktatury i ofiarach wojny na Malwinach, eseje, fragment dziennika z pobytu autorki w Alcalá de Henares oraz portrety ludzi znanych (bardziej lub mniej). Te ostatnie stanowią większą część książki; Guerriero znakomicie przedstawia swoich rozmówców, daje im przestrzeń, traktuje ich z ogromnym szacunkiem, mimo że zdarza jej się stawiać przed nimi niewygodne pytania. Książka stanowi więc dość pokaźny przekrój twórczości Argentynki, która już na wstępie podkreśla, że jest dziennikarką (nie reporterką, pisarką etc.). „Mówiąc słowami Fostera Wallace'a: pisanie prawdopodobnie zjada mnie żywcem. I jestem gotowa mu na to pozwolić” – z tekstu „Dziennikarstwo narracyjne. Biznes strachu” Mimo całego swojego profesjonalizmu, obiektywizmu i umiłowania sztuki dziennikarskiej, Leila Guerriero potrafi również tworzyć zdania niemalże poetyckie: „Ale teraz, na cmentarzu, delikatne podmuchy bryzy ledwie muskają niebieski welon popołudnia” – z tekstu „Krzyk kości” Tematy poruszane w tekstach składających się na „Nitroglicerynę niepokoju” oraz osoby udzielające Guerriero wywiadów dla polskiego czytelnika mogą być w pewien sposób egzotyczne – wojna na Malwinach (gdzie to w ogóle jest?),city tours (co to w ogóle jest?),wdowy po uznanych, nagradzanych pisarzach (dlaczego miałyby nas interesować?),najsłynniejsza tancerka tanga w Argentynie (jak ona się nazywała?). Ja jednak w tej „egzotyce” widzę największą wartość zarówno tej książki, jak i literatury faktu ogólnie – dzięki pracy dziennikarzy możemy poznawać świat, znajdować odpowiedzi na pytania z rodzaju tych, które wymieniłam wcześniej w nawiasach i jednocześnie delektować się pięknymi zdaniami. Co dla mnie jest najlepszym wyznacznikiem dobrego reportażu? Fakt, że z wypiekami na twarzy czytam o czymś, co wcześniej mnie ani trochę nie interesowało. Czy może być lepszy sposób przyswajania wiedzy? Jeśli tak jak ja lubicie wiedzieć rzeczy, lecz nie przepadacie za samym procesem przyswajania informacji, sięgnijcie po „Nitroglicerynę niepokoju” – popłyniecie przez tekst, a fakty wchłoniecie mimochodem.
BiblioWerka - awatar BiblioWerka
oceniła na81 rok temu
Róże Orwella Rebecca Solnit
Róże Orwella
Rebecca Solnit
Dla mnie książka rewelacyjna. Autorka znana jest z tego, że pisze świetne eseje. Jednak tym zbiorem dosłownie przebiła wszystko, co do tej pory jej czytałam. Eseje niby o różach, które zasadził Orwell, ale tak w rzeczywistości jest to biografia autora “Roku 1984”, książka, która od pewnego czasu przeżywa swój renesans. Eseje, jak przystało na autorkę, napisane są błyskotliwie, przedstawione sceny z życia Orwella, ukazują osobę, która przez fakt, że znalazła się po drugiej stronie lustra i zrozumiał na czy polega totalitaryzm w różnych formach, w swojej twórczości starał się ostrzegać przed taką formą rządów. Szkoda, że mimo iż książki Orwella są powszechnie dostępne, są niestety czytane przez osoby, które ostrzegają niczym Kasandra przed autorytaryzmem. Obawiam się jednak, że czytane są także przez zwolenników skrajnej prawicy, ale jako podręczniki instrukcji obsługi społeczeństwa. Solnit proponuje ponowne przeczytanie dzieł Orwella, pisząc, że "Kolejna lektura ważnej książki jest jak wizyta u starego znajomego lub starej znajomej: dopiero w drugiej osobie zauważamy, jak bardzo sami zmieniliśmy się od ostatniego spotkania; patrzymy na świat inaczej, ponieważ staliśmy się innymi ludźmi. Po latach niektóre książki rosną w naszych oczach, a inne maleją; udzielają nam innych odpowiedzi, bo zadajemy im inne pytania". No cóż, sięgnę ponownie do “Roku 1984”, zresztą i tak w tym roku zaplanowałem powrót do niektórych tytułów, które czytałem jakieś cztery dekady temu. Natomiast wiosną zasadzę krzak róży i jesienią będę wtykał w ziemię żołędzie, aby oddać ducha idei Orwella. Polecam, ciekawa i pouczająca lektura, która odnosi się także do czasów obecnych, jak i tych minionych. Po prostu Solnit warto czytać.
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na93 miesiące temu
Woda. Historia pewnego porwania Szymon Opryszek
Woda. Historia pewnego porwania
Szymon Opryszek
Tytuł książki nawiązuje do kwestii, wokół której autor skupia się w sposób szczególny - wody.  Opracowanie skupia się na terytorium Ameryki Południowej. Przedstawione są problemy związane z brakiem dostępu ludności do wody zdatnej do użytkowania, skrajnym wykorzystywaniem wody w celu nawadniania upraw wymagających potężnych jej zasobów (w książce jest to awokado),działania farm "chmur danych" dla globalnych platform, wydobywania surowców - co związane jest dodatkowo z zanieczyszczaniem wód, które wplywają zarówno na ubożenie bioróżnorodności, jak i jakość życia miejscowej ludności. Uprawy oraz wydobywanie surowców prowadzone są przez potężne koncerny z kapitałem zagranicznym, które w większości są eksportowane m.in. do Europy oraz Ameryki Północnej. O ich bezwzględności świadczy przedstawiony w książce, aby jako remedium na brak wody w pewnych regionach przywozić całe góry lodowe z Antarktyki... Aby bezrefleksyjnie, w imię zysku rozpuścić zapasy zamrożonej wody ważne dla całej planety...  W odniesieniu do prowadzonej w ostatnich latach polityki Unii Europejskiej odnośnie umów z tymi też krajami jest to temat bardzo "na czasie". Przedstawia problemy związane z łamaniem praw człowieka (" Karnej chciała z tym walczyć, ale Kolumbia to nie jest dobry kraj dla aktywistów. Według raportów Global Witness tylko w 2020 roku zamordowano ich tu sześciesięciu pięciu. Karmen i jej rodzina otrzymywali wiele gróźb na długo przed tym, zanim zdecydowano się na ich liczenie", wymuszenie na jednym z bohaterów rezygnacji z kandydowania do mandatu w wyborach),  ignorowaniem opinii autorytetów że środowiska naukowego w imię zysku (cytat jednego z naukowców: "Serce już nie to, mówił, trzeba się schować na uczelnianych korytarzach, za analizami, które nikogo nie obchodzą, jakoś dotrwać do emerytury"). Co więcej, odnieść można wrażenie, iż w imię haseł odnoszących się do "ochrony środowiska", "wspólnej polityki rolnej" oraz "praw człowieka" w UE ofiarami są właśnie zwykli ludzie oraz ekosystemy krajów Ameryki Południowej, gdzie w imię zysku kraje te są gotowe poświęcać własne ekosystemy oraz zdrowie ludności.  Autor daje czytelnikowi możliwość wyciągania własnych wniosku z opracowania, które nie narzuca własnych opinii autora. Są przedstawione dane statystyczne, opisy świadków wydarzeń oraz wypowiedzi aktywistów, naukowców, polityków oraz przedstawicieli koncernów.  Jednak w przypadku wątku odnoszącego się do migrantów na granicy polsko-białoruskiej oraz amerykańsko-meksykańskiej podawane dane oraz wypowiedzi nakierowują dość jednostronnie w kierunkach politycznych, w moim odczuciu w sposób dość... Naciągany nawiązujący do głównego tematu - jakim jest woda. Pojęcia "granicy" i "zapory" nie są wystarczająco zbliżone znaczeniem, aby przekonały mnie do przekonującego włączenia wątków migracyjnych... Problem nielegalnej migracji jest znacznie bardziej złożony, zaś przedstawienie go w tej książce jest zbyt płytkie i jednostronne jak na powagę i złożoność problemu. Mimo fo... Jest to lektura w sposób właściwy  poszerzająca sposób myślenia na sprawy związane z eksploatacją krajów uboższych na rzecz krajów wyżej rozwiniętych.  Moje pytanie brzmi po lekturze brzmi:  czy robienie interesów z władzami, które są gotowe szkodzić własnemu środowisku naturalnemu, ignorować krzywdę trutych dzieci, uciskanej ludności oraz bezwzględne rozprawianie się z ludźmi walczącymi o dobro swojego kraju jest słuszne?  W książce tej znajdziemy również wątek powiązany z wodą, konflikt między Palestyńczykami a Izraelitami oraz wpływ kulturowych zwyczajów religijnych na dodatkowe marnowanie wody, związane z rolą kobiet w życiu codziennym oraz chęcią rozwoju zawodowego. 
Mort_um - awatar Mort_um
ocenił na716 dni temu
Kasta. Korzenie naszej goryczy Isabel Wilkerson
Kasta. Korzenie naszej goryczy
Isabel Wilkerson
Czy zastanawialiscie sie kiedys, na czym zbudowane sa systemy spoleczne? Od wiekow opieraja sie na warstwach uprzywilejowanych i podleglych. Laureatka Nagrody Pulizera Isabel Wilkerson nazywa to kastowoscia. Pojecie kasty wywodzi sie z systemu warn w hinduizmie. Urodzenie sie w okreslonej kascie warunkowalo cale zycie. Kazda z nich powstala z innej czesci ciala kosmicznego bytu. Czlowiek nie mial mocy tego zmienic. Powinien z pokora przyjmować swoj los. Wilkerson porównała ten system do nazistowskich Niemiec i do niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Jej ksiazka nie mowi o rasizmie. Chodzi o ponadrasowe kasty: dominujaca i podlegla. O tym, jak nadal pokutuja w swiadomosci i podswiadomosci spolecznej. Maja wplyw na absolutnie kazdy aspekt zycia. Ksiazke czyta sie swietnie. Wywody autorki sa logiczne i poparte wieloma badaniami i dowodami. Ktos, kto pochodzi z kasty dominujacej nie moze dyskutowac z odczuciami dyskryminowanych i ponizanych ludzi. To uczucia i emocje, ktorych nie da sie zrozumiec, dopoki nas nie dotycza. Te podzialy dotycza wszystkich - i osob uprzywilejowanych i zdominowanych, ktore probuja dorownac do kasty wyższej. Dzieki przekazywanym przez pokolenia uprzedzeniom, caly system ma sie swietnie. I osobista refleksja. Kiedy mieszkalam w Polsce nie rozumialam, co czuje osoba dyskryminowana. Zrozumialam to dopiero po przeprowadzce do Holandii. To przede wszystkim bezsilnosc. Pewien pan powiedzial do mnie, ze jest lepszy ode mnie, bo jest Holendrem. Jedno jest pewne - miejsce, czy kasta, w ktorej sie urodzilismy nie jest nasza zasluga. Nie mamy w tym zadnego udzialu.
mamalgosia - awatar mamalgosia
oceniła na810 miesięcy temu
Welewetka. Jak znikają Kaszuby Stasia Budzisz
Welewetka. Jak znikają Kaszuby
Stasia Budzisz
Welewetka. Jak znikają Kaszuby Autor: Stasia Budzisz Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆ (8/10) Bardzo ciekawy reportaż o Kaszubach — temacie, który szczerze mówiąc, nigdy szczególnie mnie nie pociągał. Książka jednak wyraźnie zmienia tę perspektywę. Stasia Budzisz pokazuje ten region w sposób żywy, pełen emocji i autentycznego zaangażowania, dzięki czemu trudno pozostać wobec tej opowieści obojętnym. Już sam początek jest intrygujący — pierwszy rozdział, który teoretycznie powinien wprowadzać czytelnika w temat, otwiera scena pogrzebu. To odwrócenie porządku wydaje się celowe i dobrze oddaje charakter całej książki: opowieści o przemijaniu, zaniku i stopniowym rozpadzie pewnej tożsamości. Dopiero później autorka prowadzi nas przez codzienność — życie, tradycję, mowę i kulturę kaszubskiej społeczności, ukazując je w sposób wielowymiarowy, bez uproszczeń. Reportaż jest niezmiernie ciekawy także dlatego, że nie ogranicza się do suchego opisu faktów. To raczej próba uchwycenia procesu — tego, jak kultura stopniowo zanika, jak zmienia się sposób myślenia kolejnych pokoleń i jak trudne jest zachowanie własnej odrębności w zmieniającej się rzeczywistości. W tym sensie książka ma wyraźny wymiar refleksyjny, momentami wręcz melancholijny. Mimo że nie ze wszystkimi tezami autorki się zgadzam, nie odbiera to wartości całej publikacji. Wręcz przeciwnie — skłania do własnych przemyśleń i konfrontowania jej spojrzenia z własnym. To jedna z tych książek, które niekoniecznie mają przekonać, ale zdecydowanie potrafią zainteresować i zaangażować. Zdecydowanie polecam — nawet osobom, które, tak jak ja, początkowo nie czują większego związku z poruszanym tematem. 📖 19:46 · 13.04.2026 · 37/2026 · (P)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na84 dni temu
Wszystkie szczęśliwe rodziny Hervé Le Tellier
Wszystkie szczęśliwe rodziny
Hervé Le Tellier
„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, ale każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób” – ten słynny tołstojowski cytat staje się dla Hervé Le Telliera punktem wyjścia do intymnej, bolesnej, a zarazem błyskotliwej wiwisekcji własnych korzeni. 🎭 Bohaterowie i ich sytuacja: Anatomia braku W swojej autobiograficznej opowieści „Wszystkie szczęśliwe rodziny”, laureat Nagrody Goncurta nie kreuje fikcyjnych bytów, lecz staje twarzą w twarz z duchami własnej przeszłości. Głównym bohaterem jest on sam – dorosły mężczyzna, intelektualista, który z chirurgiczną precyzją rekonstruuje obraz swojego dzieciństwa. Obok niego pojawiają się postacie tragiczne w swojej zwyczajności: matka, kobieta emocjonalnie niestabilna, uwięziona w pułapce własnych lęków i niespełnień, oraz ojczym, człowiek surowy i odległy. Sytuacja, w której osadzona jest narracja, to proces „odkochiwania się” od własnej rodziny. Le Tellier opisuje dom, w którym nie było wielkich tragedii, bicia czy głodu, a jednak panował w nim dojmujący chłód i brak autentycznej więzi. To studium rodziny, która z zewnątrz wyglądała na poprawną, a od środka gniła w milczeniu i wzajemnym niezrozumieniu. Autor pokazuje moment, w którym jako młody człowiek decyduje się na emocjonalną emigrację, by przetrwać i ocalić własną tożsamość przed toksycznym wpływem najbliższych. Największą zaletą tej prozy jest jej niezwykła dyscyplina formalna. Le Tellier, członek legendarnej grupy OuLiPo, unika taniego sentymentalizmu i epatowania cierpieniem. Zamiast tego serwuje nam tekst rzetelny, nasycony wyrafinowaną ironią i czarnym humorem, który staje się tarczą chroniącą przed rozpaczą. Autor potrafi o sprawach najtrudniejszych pisać z lekkością, która nie odbiera im powagi, a wręcz dodaje im uniwersalnego wymiaru. Styl jest kunsztowny, pełen błyskotliwych aforyzmów i literackich gier. Le Tellier mistrzowsko operuje dystansem; patrzy na małego Hervé jak na postać z powieści, co pozwala mu na bezlitosną szczerość wobec rodziców, ale i wobec samego siebie. To rzadki przykład autobiografii, która zamiast być terapią dla autora, staje się wysokiej próby literaturą dla czytelnika. Przyznając ocenę 8/10, należy zauważyć, że ta właśnie analityczna chłodność, będąca siłą książki, może dla części odbiorców stanowić barierę. Czytelnicy szukający w literaturze o rodzinie wielkich emocjonalnych uniesień i katharsis mogą poczuć się rozczarowani intelektualnym dystansem autora. Momentami narracja staje się zbyt fragmentaryczna, co sprawia, że niektóre wątki (np. relacje z rodzeństwem) wydają się jedynie naszkicowane, pozostawiając lekki niedosyt w kwestii pełnego obrazu domowego ekosystemu. „Wszystkie szczęśliwe rodziny” to rzetelny, błyskotliwy i głęboko poruszający portret wyzwalania się z więzów krwi. Hervé Le Tellier udowadnia, że nieszczęście nie musi być głośne, by trwale naznaczyć człowieka. To książka dla tych, którzy cenią literaturę jako narzędzie do precyzyjnego badania prawdy o nas samych, nawet jeśli ta prawda bywa niewygodna. Wybitna lekcja stylu i odwagi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Tu jest Grecja! Antyk na nasze czasy Marek Węcowski
Tu jest Grecja! Antyk na nasze czasy
Marek Węcowski
Spojrzenie z dystansu faktycznie pomaga inaczej ocenić nasze bieżące bolączki - i to nie chodzi o dystans kilku czy kilkudziesięciu lat, ale cofnięcie się nawet do antyku, a nawet rzut okiem wstecz na całą historię ludzkości. Na przykład liczne pandemie, w porównaniu do których pandemia Covid-19 jawi się jako ledwie drobnostka. Tu autor odnosi się m.in. do bieżącego kryzysu demokracji, opowiadając o tym, jak wyglądała demokracja w swojej ojczyźnie, czyli starożytnej Grecji. Rozkłada też na czynniki pierwsze modną teraz "pułapkę Tukidydesa". Jest to trochę inne podejście do historii starożytnej, niż to klasyczne - od daty do daty, od wojny do wojny - i nie jest też celem tej pozycji przedstawianie historii starożytnej, ale właśnie odniesienie do niej naszych bieżących wydarzeń (co wynika zresztą z opisu książki). Trudno w takiej sytuacji zarzucać "jałowe wtręty o Ukrainie", skoro wojna za wschodnią granicą od 4 lat kształtuje sytuację na świecie i sprawia, że zadajemy sobie pytania o naszą przyszłość. Chyba że ktoś żyje pod kamieniem... A czy naprawdę "historia lubi się powtarzać", czy też tylko tak się nam zdaje? Często powtarzamy też tego typu frazesy, nie zdając sobie sprawy, o ile życie dawniej różniło się od obecnego. A poza tym chodzi o to, żeby się nie powtarzała... Najciekawsze wydało mi się pytanie "I my rozliczamy polityków, ale czy potrafimy rozliczyć samych siebie z katastrofalnego błędu ich popierania?".
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy

Więcej

(...) ludzie wychowani w świecie, gdzie pewne prawa i udogodnienia są powszechne, nie będą go doceniać, pomimo trudu i znoju włożonego przez poprzednie pokolenia w jego stworzenie, gdyż sami nigdy nie musieli sobie na niego zapracować.

(...) ludzie wychowani w świecie, gdzie pewne prawa i udogodnienia są powszechne, nie będą go doceniać, pomimo trudu i znoju włożonego przez...

Rozwiń
Azar Nafisi Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy Zobacz więcej

Naprawdę wierzę, że książki pomagają nam żyć i dają nam nadzieję, nawet jeśli nie są w stanie ocalić nas od śmierci, łącząc to, co Baldwin nazywał „możliwościami literatury” z „niemożliwościami życia”.

Naprawdę wierzę, że książki pomagają nam żyć i dają nam nadzieję, nawet jeśli nie są w stanie ocalić nas od śmierci, łącząc to, co Baldwin n...

Rozwiń
Azar Nafisi Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy Zobacz więcej

Unikanie bólu osiągnęło w Ameryce tak zatrważające rozmiary, że z przestrzeni publicznej usunęliśmy wszystko, co mogłoby zmącić naszą beztroskę. W szkołach uczymy dzieci zamykać oczy, ilekroć coś wyda się im przykre, odwracać wzrok od gorzkiej prawdy, chronić się za tarczą ostrzeżeń o niepokojących treściach. Nie chcemy, by ktokolwiek zakłócał nasz spokój. Możemy zakazywać książek, ale nie możemy zaprzeczyć faktom własnej egzystencji – a cierpienie jest jednym z takich faktów. Dopóki nie zmierzymy się z tą traumą, dopóty nie zaznamy prawdziwego życia.

Unikanie bólu osiągnęło w Ameryce tak zatrważające rozmiary, że z przestrzeni publicznej usunęliśmy wszystko, co mogłoby zmącić naszą beztro...

Rozwiń
Azar Nafisi Czytaj niebezpiecznie. Wywrotowa siła literatury na burzliwe czasy Zobacz więcej
Więcej