Pierwsze wrażenie często jest mylne. Wywiad z Yasmin Rahman, autorką „Czego ci nie mówię“

LubimyCzytać
26.06.2020

Młodzi ludzie są bardzo bystrzy, a my często nie doceniamy ich przenikliwości – mówi Yasmin Rahman, autorka powieści „Czego ci nie mówię”. Jej książka, choć skierowana do młodzieży, nie ucieka od trudnych tematów – niezrozumienia i poczucia wyobcowania, depresji, a także myśli o samobójstwie. Jest to także książka o przyjaźni i sile przetrwania. Pisarski debiut, obok którego trudno przejść obojętnie!

Pierwsze wrażenie często jest mylne. Wywiad z Yasmin Rahman, autorką „Czego ci nie mówię“

Olivia, Clara i Mehreen – trzy zwykłe dziewczyny, każda inna. Trzy dziewczyny, które postanowiły popełnić samobójstwo. Żadna nie ma tyle odwagi, by zrobić to samodzielnie, dlatego logują się na stronie MementoMori.com i zostawiają informację o poszukiwaniu partnera do samobójstwa, a algorytm strony dokonuje wyboru. W ten sposób się poznają.
1. Imię i nazwisko
2. Wiek
3. Miejsce zamieszkania
4. Dlaczego chcesz umrzeć?
Wydaje ci się, że wiesz, co będzie dalej?
Że twórcy Memento.Mori tak pokierują dziewczętami, żeby odwieść je od dramatycznego kroku?
Albo wyślą do ich domów terapeutów, którzy pomogą wszystkim uporać się z problemami?
Albo skontaktują się z ich rodzicami, żeby ostrzec, co planują dziewczyny?
No cóż. To nie jest prosta historia z przewidywalnym finałem.
Dlatego warto ją przeczytać. A nawet trzeba.

Sławomir Żywczak*: Twoja książka „Czego ci nie mówię” poruszyła serca wielu polskich nastolatek. Czy opisana historia ma korzenie w rzeczywistości?

Yasmin Rahman: „Czego ci nie mówię” nie opowiada o rzeczywistych zdarzeniach, ale opiera się na prawdziwych doświadczeniach. Jako nastolatka zmagałam się z ciężką depresją i stanami lękowymi, więc opisałam w powieści wiele swoich odczuć z tamtego czasu. Postać Mehreen jest najbliższa moim doświadczeniom, choć cząstka mnie znajduje się również w pozostałych dwóch bohaterkach. To, jak choroba psychiczna potrafi cię przytłoczyć i sprawić, że tracisz wszelką nadzieję, było w dużej mierze inspirowane moją przeszłością. Radziłam sobie ze swoimi uczuciami poprzez rozmowy z bliską przyjaciółką i poruszanie trudnych tematów. Chciałam to oddać w swojej książce.

Podczas tworzenia tej powieści pojawiły się doniesienia o czymś podobnym – internetowym fenomenie o nazwie Blue Whale Challenge. Czułam się nieswojo, obserwując, jak fikcyjne wydarzenia, które opisałam w fabule, dzieją się w prawdziwym świecie.

Czy pisanie o tak poważnych problemach nastolatków było dla ciebie trudne?

Prawdę mówiąc, nie. Lubię czytać książki i oglądać seriale o poważnych sprawach, więc pisanie o nich z wyczuciem przyszło mi w naturalny sposób. Oczywiście pewne sceny były trudniejsze od innych i stworzenie ich zajęło mi więcej czasu niż zwykle, ze względu na to, co się w nich działo.

Czy pozostawianie nastolatkom pełnej swobody surfowania po internecie jest bezpieczne?

Tak, jak najbardziej. Uważam, że internet to doskonałe narzędzie służące zgłębianiu tematów, o których młodzi ludzie nie mogą otwarcie rozmawiać w prawdziwym życiu. Anonimowość podnosi poziom bezpieczeństwa. Pamiętam, jak próbowałam znaleźć w sieci wyjaśnienie tego, co się ze mną działo, kiedy zaczęłam popadać w depresję, bo zwyczajnie nie wiedziałam, jak to wytłumaczyć innym. O depresji dowiedziałam się właśnie z internetu.

Jednocześnie – jak w historii opisanej w powieści – anonimowość w sieci może się okazać czymś niebezpiecznym. Młodzi ludzie są bardzo bystrzy, a my często nie doceniamy ich przenikliwości. Uważam, że większość nastolatków wie, gdzie leżą granice i jak rozpoznać niebezpieczeństwo w internecie. Jestem jednak przekonana, że należy uczyć młodzież – w szkole oraz w domu – jak rozpoznać zagrożenia w sieci.

Portret Yasmin Rahman

Czy rodzice potrafią rozmawiać o nastoletnich problemach ze swoimi dziećmi?

Myślę, że tak. Kluczem jest zainicjowanie rozmowy przez rodziców i zapewnienie dzieci o tym, że zostaną wysłuchane i potraktowane poważnie. Mam wrażenie, że wielu młodych ludzi boi się zwrócić z problemami do rodziców w obawie przed niesprawiedliwą oceną lub niezrozumieniem. Jednak przy spełnieniu powyższych warunków możliwe jest przeprowadzenie szczerej rozmowy. Myślę,że najważniejszą rzeczą jest wypracowanie dobrych relacji.

Reklama

Czy lubisz zagłębiać się w ciemne zakamarki ludzkiego życia?

O, tak! Czerpię dziwną przyjemność z czytania i pisania o tych mrocznych rejonach. Uważam, że książki są doskonałym sposobem na badanie niebezpiecznych tematów bez ryzyka, że komuś stanie się krzywda, więc zdecydowanie chciałabym widzieć więcej mroku w książkach dla młodzieży!

Jakie przesłanie czytelnikom niesie twoja książka?

Chciałam pokazać, że zdrowie psychiczne to problem wszystkich, bez względu na kolor skóry, wyznanie czy stopień sprawności. Chciałam pokazać, że rozmawianie z innymi o naszych problemach naprawdę może pomóc. Trzy bohaterki powieści bardzo się różnią i na początku mają wrażenie, że nic ich nie łączy, ale poznając się, zaczynają dostrzegać, ile mają wspólnego. W świecie pełnym uprzedzeń pragnęłam pokazać, że pierwsze wrażenie często jest mylne.

Czy twoje zainteresowanie problemami nastolatków przekłada się na aktywność społeczną? Czy działasz w jakichś stowarzyszeniach lub zabierasz głos publicznie w kwestiach patologii, niesprawiedliwości czy braku tolerancji?

Myślę, że mogłabym robić więcej w tej kwestii. Nie działam obecnie w żadnej organizacji, ale bardzo się staram podnosić świadomość na temat tych zagadnień poprzez media społecznościowe i wypowiadając się podczas spotkań autorskich, na które jestem zapraszana.

Skąd wzięło się twoje zamiłowanie do pisania książek dla młodzieży?

Gdy studiowałam literaturę angielską, brałam udział w zajęciach z literatury dziecięcej, w ramach których przeczytałam kilka książek dla dzieci oraz powieści z gatunku young adult i pamiętam, że bardzo mi się spodobały. Kiedy jednak zaczęłam pisać (wciąż będąc na studiach), tworzyłam dla dorosłych, bo nie wydawało mi się, by starczało mi talentu na książki dla młodego czytelnika. Uwielbiałam tego typu powieści, uważałam, że są doskonałe, ale nie wierzyłam w swoje umiejętności, dlatego też przez jakiś czas pisałam prozę skierowaną do dorosłych. Moja wykładowczyni zauważyła jednak, że praktycznie piszę książki dla młodzieży, lecz z dorosłymi bohaterami, co się nie sprawdzało. Zachęciła mnie, żebym w pełni poświęciła się literaturze młodzieżowej.

Jaka była twoja ulubiona książka, gdy byłaś w wieku bohaterek?

Nie dorastałam otoczona książkami, więc kiedy miałam szesnaście lat, tak jak bohaterki mojej powieści, poza lekturami szkolnymi nie czytałam zbyt wiele. Zaczęłam czerpać przyjemność z lektury dopiero na studiach. Moją ukochaną książką jest „7 razy dziś” Lauren Oliver. Opowiada o nastolatce, która ginie w wypadku samochodowym i siedmiokrotnie przeżywa na nowo swój ostatni dzień. Jest cudownie na pisana i ma świetną fabułę. Chciałabym stworzyć taką książkę. Na Netflixie można także obejrzeć jej ekranizację (polski tytuł filmu to „Zanim odejdę” - przyp. red.).

Jak wygląda twój dzień pracy? Gdzie lubisz tworzyć, a jakich miejsc unikasz?

Pisanie to moje jedyne zajęcie (choć od czasu do czasu wykonuję dorywcze prace biurowe). Lubię pracować z domu, bo mogę siedzieć w piżamie! Jeśli chodzi o pracę twórczą, nie mam ustalonego planu i piszę tylko wtedy, gdy jestem w nastroju. Najlepiej idzie mi między północą a czwartą nad ranem. Często czuję o tej porze przypływ inspiracji. Pomaga też fakt, że wszyscy wtedy śpią i w mediach społecznościowych nic się nie dzieje, więc mnie nie rozpraszają! Czasem, żeby popracować, wybieram się do biblioteki – bardzo lubię taką atmosferę. Znaczna część mojej pierwszej książki powstała w bibliotece uniwersyteckiej. Jeśli wiem, co pisać, muszę mieć włączoną muzykę, ale jeśli sprawy wymagają przemyślenia, pracuję w ciszy.

Reklama

Opowiedz nam, jak wygląda życie młodej muzułmanki w europejskim kraju? Czy wielokulturowość Wielkiej Brytanii daje pełną swobodę życia bez względu na kolor skóry, orientację seksualną czy wyznanie?

Myślę, że doświadczenia różnych osób są tak odmienne, że trudno tu o uogólnienie. Powiem jednak, że nie uważam, byśmy mieli w Europie pełną swobodę. Ani żeby jakakolwiek mniejszość ją miała. Moim zdaniem wciąż istnieje ogromna dysproporcja władzy pomiędzy białymi ludźmi a „innymi”. Dowiodły tego ostatnie protesty Black Lives Matter. W mieście niedaleko mnie nagrano bardzo zasmucający film o wyraźnie rasistowskim charakterze.

Do osiemnastego roku życia byłam jedyną muzułmanką w szkole. Moje miasto jest w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach zamieszkiwane przez białych. Dorastałam, obawiając się w pełni być sobą, i zauważyłam, że próbuję się zmienić, by lepiej się dopasować. Nie sądzę, by można było mówić o pełnej wolności, dopóki ludzie czują się w ten sposób.

Wizerunek muzułmanów na świecie jest obecnie bardzo negatywny i trudno to zmienić. Przebywając wśród innych, zawsze doświadczam niepokoju, który nasila się w pociągu lub samolocie. Czuję dużą presję, by pokazać wszystkim, że nie jestem „niebezpieczna” – zwykle robię to przez rozsyłanie przyjacielskich uśmiechów!

Z czym ci się kojarzy Polska?

Nie miałam właściwie styczności z Polską do czasu, aż opublikowano tam moją książkę, więc moim pierwszym kontaktem z Polakami były recenzje „Czego ci nie mówię”. Oznaczono mnie w wielu przemiłych postach na Instagramie, więc entuzjazm czytelników oraz ich pomysłowe zdjęcia zdecydowanie są tym, co najbardziej kojarzy mi się z Polską!

Nad czym teraz pracujesz?

Obecnie redaguję swoją drugą książkę, która dotyczy przemocy domowej i bloga, na którym wyjawia się tajemnice. Obmyślam też powieść, którą napiszę później. Pisarz zawsze musi myśleć o następnym posunięciu.

*Sławomir Żywczak - PR Manager wydawnictwa IUVI.

Reklama

komentarze [4]

Sortuj:
2646
4
26.06.2020 09:36

Zapraszamy do dyskusji.


352
283
26.06.2020 11:28

Uwielbiam jak ortodosksyjna mohometanka (mahometanin) zaczynają ustawiać Europejczyków po kątach, jak to nie są tolerancyjni. A my - idioci jeszcze przepraszamy ich za to. Czy ta dziwna pani naprawdę nie rozumie, dlaczego muzułmanie są tak źle postrzegani na świecie?


1022
71
27.06.2020 15:00

Jeśli doświadczyła nietolerancji, to chyba ma prawo o tym powiedzieć?


1527
135
26.06.2020 14:36

Powiem tak. Pierwsze wrażenie może być mylne, ale nie musi. Na pewno jest ono ważne. Kiedy poznajemy nową osobę, ona ocenia nas po naszym pierwszym zachowaniu. Jeżeli będzie agresywni, od razu się zniechęci, jeżeli będzie mili, potraktuje nas jako osobę bardzo towarzyską oraz wychowaną. Ja uważam, że nie jest to bardzo ciężki temat. Z jednej strony, jeżeli ktoś zachował się...

więcej

zgłoś błąd