Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla

Okładka książki Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla
Thomas Mann Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
420 str. 7 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Die Bekenntnisse des Hochstaplers Felix Krull
Wydawnictwo:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania:
1976-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1968-10-11
Liczba stron:
420
Czas czytania
7 godz. 0 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Andrzej Rybicki
Tagi:
przygoda oszustwo życie literatura niemiecka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
175 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
375
23

Na półkach:

Kim tak naprawdę był tytułowy bohater ostatniej powieści Tomasza Manna? Zwykłym oszustem czy artystą życia? Czy całe to życiowe aktorstwo, wespół z przyrodzoną urodą i wdziękiem ma prawo budzić w czytelniku podziw i uznanie, a może wprost przeciwnie, niesmak i pogardę?
Tak sobie luźno przemyśliwałem tuż po przeczytaniu Wyznań hochsztaplera Feliksa Krulla. Zastanawiałem się czy naprawdę wystarczy odrobina sprytu, swobodnego wdzięku i urody, aby cały świat leżał u naszych stóp? A także czy moralna giętkość głównego bohatera, cały arsenał pozorów, kostiumów i masek, którym się posługiwał, dowodzi jego życiowej mądrości i zaradności, a może jest oznaką zatracenia siebie - swojego prawdziwego „Ja”?
Doszedłem do wniosku, że Feliks Krull podobnie jak bohater powieści Michaiła Lermontowa - Grigorij Aleksandrowicz Pieczorin, mógłby zostać uznany za Bohatera naszych czasów, z tym że w odróżnieniu od Pieczorina, Feliks nie jest pesymistycznym fatalistą, tylko człowiekiem prawdziwie w życiu zakochanym, z którego pragnie czerpać całymi garściami. Apoteoza czynu - ten właśnie element wyraźnie zakreśla różnicę pomiędzy wspomnianymi bohaterami, Pieczorin sprzecza się z losem, który go determinuje, podczas gdy Feliks Krull uważa życie za wielce godne wszelkich wysiłków i stara się zaprząc fortunę do swoich ambitnych celów.
Tym samym zgodnie z zaleceniami Nietzsche, aby nie postrzegać ludzi i świata z moralizatorskiego punktu widzenia, aby być poza dobrem i złem i patrzeć głównie w kontekście użyteczności i produktywności, należy uznać Feliksa Krulla za prawdziwego życiowego sztukmistrza, który dzięki zuchwałej pewności siebie, nieprzeciętnej inteligencji, naturalnemu wdziękowi i urodzie, chwyta za życia stery i zostaje aktorem własnego ideału.
Atoli Feliks Krull to także postać, która unaocznia nam zakłamanie ówczesnego świata społecznego i jego form kulturowych. Jak słusznie zauważa w posłowiu książki Jan Kurowicki „zainteresowanie i akceptacja przez innych zależy od umiejętności bycia sympatycznym, miłym; od zewnętrznej ogłady, form ubierania się i sposobu bycia oraz od stopnia, w jakim człowiek akceptuje samego siebie”. Toteż liczą się tylko pozory, życiowa gra aktorska, w której Feliks czuje się jak ryba w wodzie.

Tomasz Mann: „Cały świat jest zbyt wyłącznie zajęty sobą, aby można mieć poważne zdanie o kimś innym, z leniwą gotowością akceptuje się ten stopień szacunku, jaki bez wahania okazujesz sobie. Bądź, czym chcesz, żyj, jak chcesz, ale okazuj dufną zuchwałość bez nieczystego sumienia, a nikt nie będzie moralnie śmiał gardzić tobą. Spróbuj z drugiej strony stracić zgodę z sobą, zadowolenie z siebie, pokaż, że sobą gardzisz, a na oślep przyznają ci słuszność”.

Kurowicki tłumaczy: „Mann nie przeciwstawia jednak postępowaniu Krulla wspaniałego i szlachetnego świata otaczających go ludzi. Baczy pilnie na konteksty społeczne, w których owo postępowanie rozgrywa się. I wobec nich jest równie zimny, ironiczny i bezwzględny. Owe konteksty bowiem, niezależnie, czy umieszczone nisko, czy wysoko w świecie hierarchii, są dlań równie mierne i puste jak pajacowanie bohatera Wyznań. Stanowią tylko formy, klisze kulturowe, w które wchodzi się jak do restauracji, kawiarni czy do hotelowego pokoju. Tu też nie ma nic wielkiego ani wzniosłego, a obecność w nich jest kwestią trafu: dobrego urodzenia, zawartego szczęśliwie małżeństwa, mniej lub bardziej przypadkowego sukcesu finansowego, towarzyskiego czy politycznego. Można więc w nich być, ale można z nich wypaść. Wszystko zależy od okoliczności. I dlatego właśnie w tych kontekstach Krull może odnosić oszałamiające sukcesy. Każdy zresztą może - zdaje się ironicznie mówić Mann - kto ma więcej tupetu niż skrupułów. A przy tym ma talent i odwagę aferzysty. Zarazem, gdy zachodzi taka potrzeba, przypochlebną postawę żebraka. Wszystko bowiem jest do wzięcia i do utracenia. Dlatego, jak Feliks Krull, należy wierzyć, że się jest ulepionym z lepszej gliny. Reszta nie ma znaczenia, bo znaczenia potraciły sensy; bo istnieje tylko czyn: lśniący nowością, niezrównany i niepodważalny”.

Chciałoby się powiedzieć: jaki świat tacy bohaterowie… ale cóż zrobić? Moim zdaniem należy docenić absurdalność życia i złapać trochę dystansu, świat i ludzie chcą być zwodzeni, każdy z nas odgrywa w życiu określone role, często nawet o tym nie wiedząc, warto wszakże aby mieć tę świadomość - wybrać rolę, którą chcemy odegrać i stać się aktorem własnego ideału. Nie ma co tu mówić o powinnościach, w końcu jest jak jest, tym samym czy nie rozważniej jest zrezygnować z maski moralisty i pójść za przykładem Feliksa Krulla uznając świat „za zjawisko wielkie i nieskończenie ponętne, hojnie darzące swą słodyczą i szczęściem, […] wielce godne wszelkich wysiłków i starań?”.

Kim tak naprawdę był tytułowy bohater ostatniej powieści Tomasza Manna? Zwykłym oszustem czy artystą życia? Czy całe to życiowe aktorstwo, wespół z przyrodzoną urodą i wdziękiem ma prawo budzić w czytelniku podziw i uznanie, a może wprost przeciwnie, niesmak i pogardę?
Tak sobie luźno przemyśliwałem tuż po przeczytaniu Wyznań hochsztaplera Feliksa Krulla. Zastanawiałem się...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
630
321

Na półkach: ,

Jak ja żałuję, że ta książka nie doczekała się zakończenia! W trakcie czytania łatwo można wywnioskować, iż kolejne przygody Feliksa byłyby coraz bardziej fascynujące. Krull to postać specyficzna, od razu wzbudził moją sympatię. Aktor swojego życia, idealnie potrafiący lawirować i przemawiać najpiękniejszymi słówkami. Gdybym go naprawdę spotkała, to zapewne podbiłby moje serce oraz opróżnił kieszeń. Ba, nawet za pozwoleniem!

Powieść kipiąca od humoru, ale równocześnie niosąca za sobą wiele prawd. Podbita jakąś gorzką nutą, autentycznie sprawiającą, że fabuła nie traci na aktualności.

Jak ja żałuję, że ta książka nie doczekała się zakończenia! W trakcie czytania łatwo można wywnioskować, iż kolejne przygody Feliksa byłyby coraz bardziej fascynujące. Krull to postać specyficzna, od razu wzbudził moją sympatię. Aktor swojego życia, idealnie potrafiący lawirować i przemawiać najpiękniejszymi słówkami. Gdybym go naprawdę spotkała, to zapewne podbiłby moje...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
342
240

Na półkach: , ,

Przedostatnia powieść Manna, "Wybraniec", skrzy się humorem, przez co powziąłem nadzieję, że i ostatnia pozwoli mi się niekiedy uśmiechnąć. Niemiecki (i jakże zasłużony) noblista nie sprawił mi zawodu i upichcił historię młodzieniaszka dość pośledniego pochodzenia, który dysponując znaczną urodą oraz przekonaniem o swej względem innych ludzi wyższości, postanawia naprawić owo genealogiczno-społeczne niedopatrzenie i czyni to z niespodziewanie dobrymi efektami, objawiając talent do mimikry oraz niezbędną wobec swych zamiarów moralną giętkość. Poza wspomnianym powyżej i charakterystycznie dla Manna subtelnym poczuciem humoru, uwagę zwraca jego równie nieodłączny atrybut, czyli wysmakowany, dopracowany do najmniejszego szczegółu język, czyniący autora "Czarodziejskiej góry" czarodziejem słowa.

Mann przewrotnie uczynił swego bohatera sympatycznym, ale przecież najlepiej oddaje jego charakter pokaz wazeliniarstwa podczas audiencji u portugalskiego monarchy. Bo do tego to się sprowadza, że Krull chciałby, żeby wszyscy go lubili, a najbardziej - żeby lubili go ci, których on sam lubi i szanuje, czyli ludzie z wyższych sfer. Do tego właśnie, by być lubianym, nieustannie dąży, przywdziewając kolejne maski i uprawiając autokreację na niespotykaną skalę, przy czym uprawia ją podwójnie, a może nawet potrójnie, bo cała to historia opowiada właśnie o autokreacji, o tym, jak Krull zwodzi ludzi; ale sama też jest autokreacją, bo przecież nie wszystkim epizodom sposób dać wiarę; co więcej, jeśli uwierzyć (krok to cokolwiek ryzykowny) zapewnieniom bohatera, iż wspomnienia swe spisuje on jedynie dla siebie, to wówczas trzeba zmierzyć się z autokreacją na trzecim poziomie, czyli przyjąć do wiadomości, iż Krull mami nie tylko czytelnika, ale i samego siebie, w tej próbie uczynienia siebie jak najbardziej lubianym, kochanym, co nasuwa interpretację - jedną z wielu możliwych - tej opowieści jako próby poszukiwania autoakceptacji.

A skoro rzecz o maskach, to kluczowym momentem powieści, pierwszym jej i najmocniejszym węzłem, impulsem mającym zdeterminować żywot Krulla, jest pierwsza wizyta bohatera w teatrze, zachwyt magnetyzmem głównego aktora, a następnie, dzięki ojcu, skonfrontowanie tego wizerunku z człowiekiem z krwi i kości, szokująco niedoskonałym i jakże odmiennym od tego, którego młody Feliks podziwiał na scenie. W tym świetle intryguje mnie, jak powieść przedstawiałaby się od strony kompozycyjnej, gdyby została ukończona; w obecnej postaci jawnie brakuje w niej podobnego węzła konkludującego dzieło, ostatni rozdział urywa się nagle, choć w okolicznościach zgoła korzystnych, i sprawia wrażenie kończonego w pośpiechu.

Spotkać się można z opiniami, iż Mann parodiuje tutaj niektóre gatunki powieściowe; istotnie, odnajdujemy w "Wyznaniach" elementy wielu z nich, jeśli jednak upierać się przy parodii, trzeba przyznać, że zawiera ona sporo życzliwości, a może nawet umiłowania, szczególnie wobec Bildungsroman czy powieści łotrzykowskiej. Trzeba też rzec wyraźnie, iż nie da się dzieła Manna jednoznacznie zaklasyfikować, bo autor bardzo zręcznie się takim próbom wymyka, gubiąc tropy i dokonując niespodziewanych wolt. Dlatego trzeba "Wyznania" czytać z otwartym umysłem, etykietki zostawiwszy raczej na półce ze słoikami w piwnicy.

Przedostatnia powieść Manna, "Wybraniec", skrzy się humorem, przez co powziąłem nadzieję, że i ostatnia pozwoli mi się niekiedy uśmiechnąć. Niemiecki (i jakże zasłużony) noblista nie sprawił mi zawodu i upichcił historię młodzieniaszka dość pośledniego pochodzenia, który dysponując znaczną urodą oraz przekonaniem o swej względem innych ludzi wyższości, postanawia naprawić...

więcej Pokaż mimo to

102
Reklama
avatar
539
539

Na półkach:

Po "Józefie i jego braciach" moja ulubiona powieść Mann'a. Uroczy główny bohater. Szkoda, że Mann nie zdążył dokończyć książki, pozostaje więc niedosyt.

Po "Józefie i jego braciach" moja ulubiona powieść Mann'a. Uroczy główny bohater. Szkoda, że Mann nie zdążył dokończyć książki, pozostaje więc niedosyt.

Pokaż mimo to

76
avatar
140
41

Na półkach: ,

Ach!jakże chciałem być Felixem Krullem, niestety, w naszym ukochanym kraju z pewnością uznano by mnie za drobnego cwaniaczka, a nie za artystę, "artystę prawdziwego życia", jakim z pewnością był Felix...
Felix, to chłopak cudowny, złotousty, śliczniutki i do tego, jeśli chodzi o maniery, prawdziwy arystokrata. Tak, jestem strasznie zazdrosny o Felixa, chciałbym... ba! ja nadal chcę być taki jak On, a co tam, niech mnie już mają za cwaniaczka...
Swoboda z jaką Mann piszę "Wyznania" jest niepowtarzalna, trzeba przyznać, facet miał talent...
Lektura obowiązkowa każdego początkującego "hochsztaplera"...

Ach!jakże chciałem być Felixem Krullem, niestety, w naszym ukochanym kraju z pewnością uznano by mnie za drobnego cwaniaczka, a nie za artystę, "artystę prawdziwego życia", jakim z pewnością był Felix...
Felix, to chłopak cudowny, złotousty, śliczniutki i do tego, jeśli chodzi o maniery, prawdziwy arystokrata. Tak, jestem strasznie zazdrosny o Felixa, chciałbym... ba! ja...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
844
20

Na półkach: ,

Barokowy język to ośmiesza to pozwala zachwycić się Feliksem Krullem.
Thomas Mann stworzył delikates!

Barokowy język to ośmiesza to pozwala zachwycić się Feliksem Krullem.
Thomas Mann stworzył delikates!

Pokaż mimo to

8
avatar
499
215

Na półkach:

To jedna z najbardziej zaskakujących powieści, jakie zdarzyło mi się czytać. Mann jest dla mnie niekwestionowanym mistrzem prozy, a jego powieści są gwarancją bardzo wysokiego poziomu.

To jedna z najbardziej zaskakujących powieści, jakie zdarzyło mi się czytać. Mann jest dla mnie niekwestionowanym mistrzem prozy, a jego powieści są gwarancją bardzo wysokiego poziomu.

Pokaż mimo to

10
avatar
159
36

Na półkach: ,

"Wyznania..." opowiadają historię tytułowego Feliksa Krulla, urodzonego pod szczęśliwą gwiazdą, syna właściciela upadającego przedsiębiorstwa wytwarzającego wina pieniące. Feliks dzięki wrodzonemu sprytowi i nieprzeciętnej urodzie układa swoje życie w najwygodniejszy z możliwych sposobów. Najpierw udaje mu się wykiwać komisję poborową, następnie zdobywa pokaźną sumkę pieniędzy pracując w paryskim hotelu, by w końcu wcielić się w rolę markiza. W jaki sposób tego dokonuje? O tym drogie dzieci dowiecie się z lektury. :)

F. Krull jest człowiekiem, który wierzy w siebie i swoją szczęśliwą kartę tak mocno, że w końcu odmienia swój los. Przybiera pozy i twarze, wykorzystuje sytuacje i okazje, a dzięki szaleńczemu błyskowi w oczach pnie się coraz wyżej. Niestety zapewne zbyt wielka pewność i brak ostrożności doprowadziły go w końcu do upadku i do więzienia skąd pisze swoje wyznania.

W powieści wpleciona jest kwestia adekwatności słów i implikacji moralnych jakie są z tym związane. Problem ten można streścić w pytaniu: Czy ten kto przywłaszcza czyjąś rzecz jest złodziejem? Czy "złodziej" to tylko nazwa, a owego człowieka usprawiedliwiają okoliczności? Wraz z tym pytaniem rodzi się nieco dalej idąca refleksja: czy człowiek jest miarą wszechrzeczy?

W miarę jak czytałem tę książkę rodziła się we mnie sympatia do niej, jednak po jej przeczytaniu miałem mieszane uczucia. Trzeba powiedzieć, że to powieść Manna, jakby nie-Manna. Mimo, iż pisana z niemiecką dbałością o formę, fabuła jest luźna i dość "pokręcona". Moim zdaniem autor najwyraźniej puszcza w niej oko do czytającego, bo czy tak naprawdę nie wystarczy spryt i odrobina urody by cały świat leżał u naszych stóp? hehehe

"Wyznania..." opowiadają historię tytułowego Feliksa Krulla, urodzonego pod szczęśliwą gwiazdą, syna właściciela upadającego przedsiębiorstwa wytwarzającego wina pieniące. Feliks dzięki wrodzonemu sprytowi i nieprzeciętnej urodzie układa swoje życie w najwygodniejszy z możliwych sposobów. Najpierw udaje mu się wykiwać komisję poborową, następnie zdobywa pokaźną sumkę...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar

Skrzyżowały się tu dwie ważne tradycje literackie, czy szerzej: kulturowe. Pierwsza z nich to Bildungsroman, czyli powieść edukacyjna, zapoczątkowana przez Goethego w jego słynnych „Latach nauki Wilhelma Meistra”. Ta popularna w XIX stuleciu odmiana powieści przynosiła opis zdobywania wiedzy i doświadczeń życiowych, kształtujących postawę i charakter młodego człowieka, by mógł on się stać osobą dojrzałą. Pewien wariant powieści edukacyjnej uprawiał z powodzeniem Charles Dickens („Oliver Twist” czy „David Copperfield”).

W książce Manna tradycja Bildungsroman jest skarykaturowana przy pomocy innej, może jeszcze bardziej rozpowszechnionej w europejskiej kulturze, tradycji: opowieści sowizdrzalskiej. Pochodzący z ludu bohater wykpiwa pozornie mądrzejszych od siebie przedstawicieli zamożnych warstw społecznych, często piastujących wysokie i ważne funkcje i stanowiska.

Dowcip - może raczej czarny humor - w przypadku tytułowego Feliksa Krulla polega na tym, że jego ambicje sprowadzają się do romansowania z kobietami z wyższych sfer. Cała wiedza, o którą ociera się po drodze – m.in. z dziedziny kosmologii, ewolucji, botaniki, zoologii – przydaje mu się do czarowania płci pięknej.

Jest to jednak przede wszystkim powieść o maskach, jakie przywdziewamy w relacjach międzyludzkich. O tym, że własna egzystencja rzadko przynosi nam satysfakcję, że marzenia o lepszym życiu często każą wyobrażać sobie, jakby to mogło być pięknie, gdybyśmy byli kimś innym niż jesteśmy. Jak gdyby szczęście mogło dać tylko wyrzeczenie się własnej tożsamości i sięgnięcie po cudzą. Mann nie bez dreszczu zgrozy pokazuje, że czasem wystarczy tylko się odważyć.

Jako taka jest to także powieść o tworzeniu i twórcy. Sowie lustro (eulenspiegel) postawił Mann tym razem także przed podobnymi sobie.

Przewrotna powieść, dla wielbicieli „Buddenbrooków”, „Czarodziejskiej góry” czy „Doktora Faustusa” – jak ja – nieco zaskakująca. Zwłaszcza że w zakończeniu autor w żywe oczy kpi z czytelnika oczekującego spełnienia licznych zapowiedzi co do dalszych losów bohatera. Powieść łotrzykowska ma więc i łobuzerskie zakończenie...

Skrzyżowały się tu dwie ważne tradycje literackie, czy szerzej: kulturowe. Pierwsza z nich to Bildungsroman, czyli powieść edukacyjna, zapoczątkowana przez Goethego w jego słynnych „Latach nauki Wilhelma Meistra”. Ta popularna w XIX stuleciu odmiana powieści przynosiła opis zdobywania wiedzy i doświadczeń życiowych, kształtujących postawę i charakter młodego człowieka, by...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
343
229

Na półkach:

Opowieść sama się snje i plecie. Krull w kelnerskim mundurku jest arystokratą, kimś więcej niż tylko widzem w cyrku i dostarczycielem jedzenia, ma cierpliwość i szacunek do ludzi których uważa za mniej zdolnych i mniej lotnych od siebie. A to pewien talent. Ale nie dziwi mnie że nie chce z nimi być. Krull odznaczony orderem między królami jest tylko idiotą z ambicjami opowiadającym o psiej sraczce. A budzi zachwyt słuchaczy. I to mrozi mi krew w żyłach. Ludzi równa nie rewolucja albo bieda ale chęć porównywania się z innymi, ich własne kompleksy co każą dzielić w myślach kartkę na dwie części i pisać ja po jednej stronie i inni po drugiej. Podzielisz źle kartkę i jesteś zgubiony. Na ludzi można patrzeć lepsi niż ja i ci gorsi a można podobni do mnie i różni. Miłe jest to że Krull wie że kłamie. A z drugiej stony fakt że nie wierzy we własne kłamstwa daje mu rys psychopaty.

Opowieść sama się snje i plecie. Krull w kelnerskim mundurku jest arystokratą, kimś więcej niż tylko widzem w cyrku i dostarczycielem jedzenia, ma cierpliwość i szacunek do ludzi których uważa za mniej zdolnych i mniej lotnych od siebie. A to pewien talent. Ale nie dziwi mnie że nie chce z nimi być. Krull odznaczony orderem między królami jest tylko idiotą z ambicjami...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Thomas Mann Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla Zobacz więcej
Thomas Mann Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd