Czerwone drzewo

302 str. 5 godz. 2 min.
- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Red Tree
- Data wydania:
- 2021-09-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-09-24
- Data 1. wydania:
- 2009-01-01
- Liczba stron:
- 302
- Czas czytania
- 5 godz. 2 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367023030
- Tłumacz:
- Anna Studniarek-Więch
Sarah Crowe opuściła Atlantę - i zgliszcza burzliwego związku - żeby zamieszkać w starym domu w wiejskich okolicach Rhode Island. W jego murach znajduje niedokończony rękopis dawnego mieszkańca, antropologa z obsesją na punkcie prastarego dębu rosnącego na odizolowanym zakątku posiadłości.
Powiązane z miejscowymi legendami o nadnaturalnej magii oraz z udokumentowanymi wypadkami i morderstwami sękate drzewo zakorzenia się w wyobraźni Sary, co skłania ją do napisania własnej wersji jego podejrzanej historii.
W miarę jak dąb opanowuje jej sny i prawie wszystkie myśli na jawie, Sarah ryzykuje zdrowie fizyczne i psychiczne, żeby odkryć tajemnice sprzed wieków...
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Czerwone drzewo w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Czerwone drzewo
Poznaj innych czytelników
389 użytkowników ma tytuł Czerwone drzewo na półkach głównych- Chcę przeczytać 217
- Przeczytane 172
- Posiadam 116
- Horror 11
- 2021 7
- 2024 5
- 2023 5
- 2022 5
- Chcę w prezencie 3
- 2025 3
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Czerwone drzewo
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.
dodaj nowy cytat
Więcej 




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Czerwone drzewo
Ambiwalentne uczucia, z wielokrotnie zadawanymi sobie podczas lektury pytaniami: „Co właściwie czytam?”, „Co właśnie przeczytałem?”. Caitlín R. Kiernan wyciska ostatnie soki z koncepcji niewiarygodnego narratora i – w zasadzie – formuły powieści szkatułkowej, co od pewnego momentu „bawi, tumani i przestrasza” na wielu poziomach i ze zróżnicowaną intensywnością. Szacunek budzi zręczne wplecenie zapisków, wątków i postaci, które mają swe potwierdzenie w udokumentowanej faktografii, wzmagające niepokój i wrażenie, że niektóre odnogi korzeni koszmaru Sarah Crowe i tytułowego czerwonego drzewa wpiły się w świat rzeczywisty.
Powieść psychologiczna, horror bardzo często metafizyczny i mocno oldskulowy – odnalezione zapiski, odwoływanie się do pradawnych kultów, przedwiecznego zła itp. – ale trochę niepokoi mnie to, że z całości najbardziej utkwił mi w pamięci wtręt w postaci opowiadania bohaterki pod tytułem „Kucyk”. Mówi to pewnie więcej o czytelniku niż o samej powieści – ale większego dyskomfortu, a jednocześnie trudnych do wyrzucenia z głowy obrazów, dawno nie doświadczyłem podczas lektury.
Nie wiem, czy polecić – sam po inne książki autorki raczej nie sięgnę. Przytłaczające psychicznie elementy i brnięcie w bagno skrajnie negatywnych emocji to nie jest to, czego szukam teraz w literaturze. Nawet w horrorze.
Ambiwalentne uczucia, z wielokrotnie zadawanymi sobie podczas lektury pytaniami: „Co właściwie czytam?”, „Co właśnie przeczytałem?”. Caitlín R. Kiernan wyciska ostatnie soki z koncepcji niewiarygodnego narratora i – w zasadzie – formuły powieści szkatułkowej, co od pewnego momentu „bawi, tumani i przestrasza” na wielu poziomach i ze zróżnicowaną intensywnością. Szacunek...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoskonała powieść grozy w formie powieści szkatułkowej, z niewiarygodną główną narratorką, podsuwająca więcej pytań niż odpowiedzi. Ledwo skończyłam czytać, a mam ochotę zacząć ponownie, żeby wyłapać kolejne drobiazgi, które zapewne umknęły mi przy pierwszej lekturze, a które teraz, po zakończeniu (niedającym żadnych oczywistych rozwiązań - więc jeśli ktoś na nie czeka, może przestać),nabrałyby znaczenia. To zdecydowanie nie jest łatwy, prosty horror trzymający w napięciu, który umili nudną podróż; i stąd zapewne te kiepskie oceny. To inteligentna, złożona powieść operująca elementami grozy, ale opowiadająca o czymś bardziej skomplikowanym niż potwory i nadnaturalne zjawiska: o tym, czym jest sam strach i do czego może doprowadzić człowieka.
Podstawowy problem z powieścią polega na tym, że historia głównej bohaterki i narratorki, Sary, jest niekompletna. Tekst ma formę dziennika i jest w niej bardzo wiarygodny, co ma plusy (pozwala głęboko wejść w świat i perspektywę bohaterki, a także mocno zawiesić niewiarę),ale i minusy (Sara pisze więcej o uczuciach, niż o zdarzeniach, opisuje to, co jest dla niej istotne, przez pryzmat własnych emocji, a nie obiektywnie - wiele pomija, coś nadinterpretuje, wchodzi w dygresje, gubi wątek... i właściwie dla mnie to też są plusy). A w życiu Sary niewiele się dzieje, dni wypełnia jej czytanie niepokojącego maszynopisu poprzedniego, tragicznie zmarłego lokatora - i różne dziwne rzeczy, które zaczyna dostrzegać pod wpływem tej lektury. Do samego końca nie wiadomo, czy pojawiają się obiektywnie, czy też są owocem straumatyzowanej wyobraźni Sary (tym, którym odpowiedź wydaje się prosta po ostatnich scenach na poddaszu, przypominam, że Constance jest wspomniana przez redaktorkę w przedmowie oraz w przypisie).
Powieść jest niezwykle erudycyjna, pojawia się w niej wiele nawiązań do klasyki literatury grozy i dziwności (co zapewne może być męczące dla kogoś, dla kogo te nawiązania są puste znaczeniowo),dzięki którym bohaterka mówi o doświadczeniach, o których nie chce pisać dosłownie. Powieść dyskutuje też sama z sobą (i potencjalnymi zarzutami),tłumacząc się z określonych wyborów (takich jak dygresje, oniryzm czy fragmentaryczne zapisy rozmów bohaterek) - i trudno jej odmówić racji. I aż chciałoby się zajrzeć głębiej i przeanalizować, jaką prawdę o rzeczywistości przedstawionej kryją przedstawione sny.
Świetna historia, bardzo dobrze poprowadzona i napisana. Chętnie przeczytałabym tę powieść jeszcze raz, a jeszcze chętniej - zobaczyła jej ekranizację. Czy Mike Flanagan o niej słyszał?
Doskonała powieść grozy w formie powieści szkatułkowej, z niewiarygodną główną narratorką, podsuwająca więcej pytań niż odpowiedzi. Ledwo skończyłam czytać, a mam ochotę zacząć ponownie, żeby wyłapać kolejne drobiazgi, które zapewne umknęły mi przy pierwszej lekturze, a które teraz, po zakończeniu (niedającym żadnych oczywistych rozwiązań - więc jeśli ktoś na nie czeka,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo było... straszne i nie w dobrym tego słowa znaczeniu kiedy mówimy o horrorze. Czy może inaczej, to był horror, ale do czytania.
Najlepsze w tej książce to opis, który przedstawia nam kompletnie inną wizję tej historii. Widziałem w tym nadzieję na coś tajemniczego, strasznego, że samo drzewa odegra jakąś paranormalną scenę godną zapamiętania.
Dostałem dziennik napisany przez pisarkę, która nie potrafi pisać tak, by zachęcić czytelnika. Mnóstwo dygresji, co zauważa sama autorka dziennika. Ciągłe pisanie o tym, że te dygresje są po to, by uniknąć pisania o tym, co istotne. Niestety przez to autorka książki unika tego, co istotne, czyli zaangażowania czytelnika w historię. Dodatkowo nie pomagają ciągłe cytaty, pojawiające się w tekście. Czasami całe fragmenty np. Alicji z Krainy czarów. Ciągłe sypanie jakimiś autorami, których zna pisarka. Przedstawianie fragmentów książki jakiegoś doktora, a co za tym idzie pseudonaukowego bełkotu, który tylko sprawiał, że wracałem w ten sposób do czasów studiów i tego bezsensownego lania wody, kiedy wystarczy powiedzieć coś w jednym zdaniu. Na koniec przedstawienie krótkich opowiadań głównej bohaterki. Czyli opowiadania w opowiadaniu, co dla mnie już jest strzałem w nogę, bo to opowiadanie miałem kompletnie gdzieś.
Idąc do samej fabuły i skupiając się na czerwonym drzewie, to jest to po prostu... drzewo. Bohaterki raz nie potrafią do niego dotrzeć, raz gubią się w piwnicy, raz dzieje się coś innego, co chociaż trochę nie przypomina horroru. Nie czułem niepokoju, tylko niechęć do kończenia tej historii. To było fabularne masło maślane i nie dostałem odpowiedzi na żadne pytanie. Czym czerwone drzewo jest. Nie dostałem nawet odpowiedzi, co z główną bohaterką, bo ta magicznie znika. Sama bohaterka, skoro już ją poruszyłem, to jest nieprzyjemną *niecenzuralne słowo*. Zachowuje się momentami jak 4 latka, a nie dorosła kobieta. Jest niesympatyczna i niesmaczna. Sposób jej wypowiedzi odstrasza i zniechęca.
I ta książka jest właśnie czymś takim. Jest napisana w sposób niesympatyczny i odstraszający. Pojawia się dużo cięższych słów, które wyrwą niektórych z immersji, jeśli w ogóle jakąś złapią. To jest po prostu... złe. Podobny motyw słuchałem w podcaście The Dark Somnium, tam też mieliśmy motyw domu, drzewa i jego korzeni, jednak tam faktycznie czułem nutkę grozy. Samo drzewo odegrało o wiele większą rolę niż tylko motyw kilku opowiastek, by przestraszyć bohaterki. Tam faktycznie dział się horror. Niestety nie pamiętam tytułu, ale polecam to. Liczyłem na coś podobnego, jednak no... sami przeczytaliście, co dostałem. Nie polecam nawet tego sprawdzać. Szkoda czasu.
To było... straszne i nie w dobrym tego słowa znaczeniu kiedy mówimy o horrorze. Czy może inaczej, to był horror, ale do czytania.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepsze w tej książce to opis, który przedstawia nam kompletnie inną wizję tej historii. Widziałem w tym nadzieję na coś tajemniczego, strasznego, że samo drzewa odegra jakąś paranormalną scenę godną zapamiętania.
Dostałem dziennik napisany...
Tak szczerze to nie wiem co mogłabym napisać o tej książce, bo jak dla mnie jest po prostu o niczym.
Natknęłam się na nią, tak naprawdę, przypadkiem w trakcie zakupów w empiku. Przeczytałam opis i bardzo się wtedy zainteresowałam tą historią. Jednak czytało się ją strasznie mozolnie, a po skończeniu jej nie mam pojęcia o co w ogóle chodziło. Albo to ja jestem za głupia, żeby ją zrozumieć.
Do tego sam język autorki strasznie mi nie podszedł. Długie i niepotrzebne opisy, a do tego wiele odrzucających słów i wyrażeń. Niestety to nie moje klimaty...
Tak szczerze to nie wiem co mogłabym napisać o tej książce, bo jak dla mnie jest po prostu o niczym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatknęłam się na nią, tak naprawdę, przypadkiem w trakcie zakupów w empiku. Przeczytałam opis i bardzo się wtedy zainteresowałam tą historią. Jednak czytało się ją strasznie mozolnie, a po skończeniu jej nie mam pojęcia o co w ogóle chodziło. Albo to ja jestem za głupia,...
Samotna kobieta w głębokim kryzysie emocjonalnym wywołanym katastrofą jej związku zaszywa się w leśnej chatce stojącej w cieniu niepokojącego drzewa - Caitlin R. Kiernan po raz kolejny zgrabnie i z artystycznym powodzeniem używa elementów i schematów gatunkowych literatury grozy do przedstawienia psychologicznych turbulencji osób LGBTQ.
+
Po samobójczej śmierci byłej partnerki zdruzgotana emocjonalnie Sarah Crowe decyduje się na totalny reset - wyjeżdża w leśną głuszę by tam, w samotności, w wynajętym domku próbować złożyć swoje życie od nowa.
Domek jest tajemniczy, i ma równie tajemniczą piwnicę wypełnioną różnymi rupieciami, pozostałościami po poprzednim lokatorze. Jest wśród nich m.in. stara maszyna do pisania, na której Sarah natychmiast zaczyna pisać dziennik samotności, a przede wszystkim napisana na tejże maszynie przez zmarłego dysertacja poświęcona mrocznym wierzeniom lokalnym. dotyczącym rosnącego w pobliżu czerwonego dębu (drzewiszcze widoczne jest z okna domku) i serii tajemniczych śmierci, jakie miały miejsce w jego okolicach. Trzeba dziwnego trafu, że poprzedni lokator popełnił samobójstwo, wieszając się - no jaha, że na rzeczonym dębie…. że oddamy głos samej autorce : “Wynajęłam dom na nawiedzonej farmie, gdzie ostatni najemca pisał książkę o drzewie a potem się na nim powiesił”.
Wkrótce się okazuje, że z odosobnienia nici, zarządca nieruchomości wynajął bowiem piętro domku jakiejś “artystce z Kalifornii”. Początkowo sprawa wygląda naprawdę średnio, Sarah się zrozumiale wkurza, ale nowo przybyła okazuje się ciekawą, miłą osobą, no a kiedy jeszcze wychodzi na jaw że też ma się ku kobietom, sprawy przybierają całkiem dobry obrót ;-) Kobiety zbliżają się do siebie, zaprzyjaźniają, koniec końców lądują w łóżku. Ale romans nie prowadzi do pozytywnych rezultatów. Między kochankami narasta napięcie, na zaangażowaniu Sarah cieniem kładzie się wspomnienie Amandy i jej śmierci…
Odzwierciedleniem niespokojnej relacji pań są coraz bardziej dziwne i niepokojące zdarzenia w okolicy domu. Pewnego dnia przyjaciółki wybierają się na wycieczkę w kierunku czerwonego dębu, jednak, mimo że drzewo wydaje się nieodległe, jest dobrze widoczne i wydaje się łatwym celem spaceru, gubią się one na amen na leśnych bezdrożach i z najwyższym wysiłkiem, nie osiągnąwszy celu, wracają do domku. Innego znowu razu Sarah gubi się na długie godziny w nieprzemierzonych otchłaniach rozciągających się w piwnicy domku, dopiero interwencja Constance potrafi jej odnaleźć drogę powrotną.
Im dalej, tym weirdniej; na maszynie pojawia się nowe, niepokojące opowiadanie Sary, metaforycznie opowiadające o katastrofie jej związku z Amandą. Sama pisarka nie pamięta, by je napisała, ale przyznaje, ale, że styl ,tematyka, nawet poprawki na marginesach, są ewidetnie jej autorstwa.
Coś tu wyraźnie jest nie OK…
+
“Ostatniego lata swojego życia Sarah Crowe mieszkała w odosobnieniu, odcinała się od świata i pogrążała w urojeniach”
“Czerwone Drzewo” ma bardzo efektowną formę, to “found footage”, dziennik zmarłej tragicznie pisarki odnaleziony w domku, w którym popełniła ona samobójstwo po tym, jak, znalazła tam zapiski innej, mieszkającej przed nią w domku osoby, która również popełniła tam samobójstwo (!).
Istotą opowiadanej historii wydaje się gatunkowa zabawa tropami folk horroru, dotyczącymi legend i wierzeń lokalnych, tajemniczego Czerwonego Drzewa, druidycznych kultów, ofiar ludzkich i serii niewyjaśnionych zbrodni z przeszłości. Ale tak naprawdę “Drzewo” dotyczy relacji międzyludzkich, dotyczy kłopotów z własną tożsamością bohaterki, kłopotów w jej relacji, traumy po katastrofie jej ostatniego związku i samobójczej śmierci kochanki.
Kiedy okazuje się, że nowo przybyła sąsiadka również jest osobą homoseksualną, początkowo czytelnik może podrapać się po głowie z lekkim niedowierzaniem; ostatecznie odmienna orientacja to kilka, a nie kilkadziesiąt procent populacji i wydaje się mało prawdopodobne, że dwie przypadkowo spotykające się kobiety od razu musiały się “mieć ku sobie”, no ale, oddajmy głos Caitlin Kiernan :
“Sarah upiększa rzeczy, z których niewiele pamięta”
Kiernan prowadzi wyrafinowaną autorską grę z czytelnikiem - ile z niesamowitości fabuły jest realne, a ile dzieje się wyłącznie w głowie bohaterki? Czy w ogóle było jakieś drzewo? Czy w ogóle była jakaś Constance, czy nie jest to tylko emanacja tragicznie zmarłej kochanki? A może to wszystko, co dzieje się w powieści to jeden wielki jęk użalającej się nad sobą, nieszczęśliwej kobiety? Znowu oddam głos Kiernan :
“Nie pozwalasz, by choć jeden dzień minął bez przypominania całemu światu, że jesteś nieszczęśliwa i oczekujesz, że wszyscy będziemy nieszczęśliwi z tobą”.
To nie jest jakiś SuperHorror, gatunkowej treści tu niewiele, niema co się nastawiać na jump scare’y, szybką akcję i wkręcające w glebę twisty. Dominuje weirdowy, niepokojący klimat, dominuje dramat cierpiącej kobiety, nieumiejętność zbudowania zdrowej relacji, ból samotności. Dziwaczność, groza fabularna stanowi odzwierciedlenie niepokoju dręczącego duszę bohaterki
Rasowe, stylowe, eleganckie, choć fanom horroru brak dużej ilości grozy może nieco doskwierać. Raczej trzeba czerpać z klimatu. Polecane fanom Shirley Jackson i “Nawiedzonego Domu Na Wzgórzu” i innych powieści tego typu (wliczając w to nawet “Lśnienie”!)
Samotna kobieta w głębokim kryzysie emocjonalnym wywołanym katastrofą jej związku zaszywa się w leśnej chatce stojącej w cieniu niepokojącego drzewa - Caitlin R. Kiernan po raz kolejny zgrabnie i z artystycznym powodzeniem używa elementów i schematów gatunkowych literatury grozy do przedstawienia psychologicznych turbulencji osób LGBTQ.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to+
Po samobójczej śmierci byłej...
Autorka chyba miała jakiś swój pomysł którym ja się nie mogę zachwycić ani zrozumieć, właściwie historii żadnej tu nie ma, elementy grozy sprowadzają się do losowych wstawek związanych jakoś z drzewem i do niczego nie prowadzą, mogło by ich nie być, jak reszty książki. Jak ktoś chciał przeczytać powieść grozy to raczej tu tego nie znajdzie tylko studium psychiki bohaterki, dla mnie strasznie mętne. Nie pomaga to że nie da się jej lubić w żadnym calu. Ogólnie straszny bełkot.
Autorka chyba miała jakiś swój pomysł którym ja się nie mogę zachwycić ani zrozumieć, właściwie historii żadnej tu nie ma, elementy grozy sprowadzają się do losowych wstawek związanych jakoś z drzewem i do niczego nie prowadzą, mogło by ich nie być, jak reszty książki. Jak ktoś chciał przeczytać powieść grozy to raczej tu tego nie znajdzie tylko studium psychiki bohaterki,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu pierwszych dwudziestu kilku stron wciągnęłam się w fabułę i nawet nie przeszkadzała mi zbyt chaotyczna narracja głównej bohaterki. Wątek homoseksualny na początku książki (opis byłego związku) mnie nie zniechęcił, ponieważ uczciwie zainteresowałam się historią Czerwonego Drzewa. Niestety im dalej w LAS tym trudniej było przebrnąć przez wątki, które absolutnie były zbędne i nie wnosiły niczego interesującego, a wręcz zepsuły moim zdaniem cały odbiór. Okropnie rozczarowujące.
Po przeczytaniu pierwszych dwudziestu kilku stron wciągnęłam się w fabułę i nawet nie przeszkadzała mi zbyt chaotyczna narracja głównej bohaterki. Wątek homoseksualny na początku książki (opis byłego związku) mnie nie zniechęcił, ponieważ uczciwie zainteresowałam się historią Czerwonego Drzewa. Niestety im dalej w LAS tym trudniej było przebrnąć przez wątki, które...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo burzliwym związku Sarah postanawia przenieść się do domku na odludziu w Nowej Anglii. W piwnicy budynku znajduje maszynopis poprzedniego lokatora. Kobieta zaczyna się w niego wgłębiać, odkrywając tajemnice związane z potężnym drzewem rosnącym na terenie posesji.
Postanowiłam sobie jakiś czas temu, że lepiej poznam horror, bo do tej pory moja relacja z fantastyczną literaturą grozy nie była zbyt dobra. W ten sposób na mojej półce wylądowało kilka książek, głównie od wydawnictwa Mag, a na pierwszy ogień poszło „Czerwone drzewo” Caitlín R. Kiernan. Przyznaję się: głównie dlatego, że nie było zbyt długie, a ja i tak podchodzę do tych książek jak pies do jeża.
I chyba jednak trochę słusznie, bo „Czerwone drzewo” nie okazało się w żadnym razie moim nowym ulubieńcem. Z drugiej strony chyba nie mam się czemu dziwić, biorąc pod uwagę, na jakie opinie o tej książce trafiłam już po lekturze. Ale, ale – może jednak wyjaśnię dokładniej, z czym to się je.
To powieść napisana w formie dziennika. Sarah jest pisarką, która nie może zabrać się za pracę i próbuje przepracować swoją przeszłość, rozprawiając się z nią w trakcie pisania. Akcja rozgrywa się w 2008 roku, więc bohaterka zamieszkująca odludny teren jest faktycznie nieco bardziej odcięta od świata, niż gdyby to było dzisiaj. Nie jest to młoda, rozpoczynająca dopiero życie osoba – Sarah jest już po czterdziestce.
Książka Kierman ma w sobie to, czego po prostu nie lubię w horrorach, a jakoś szczególnie często (czyt. niemal zawsze, gdy sięgam po te współczesne) na to trafiam. Mianowicie, ta powieść nie skupia się wcale na budowaniu klimatu grozy, a raczej wykorzystuje go, by opowiedzieć obyczajowy dramat, skupiając się na przeżyciach Sarah. Sporo jest tu psychoanalizy i dygresji, sporo chaosu. Przez to prowadzony przez Sarah dziennik brzmi dość naturalnie, ale moim zdaniem taka forma nie do końca sprawdza się w powieści.
Ponadto właśnie przez formę czytelnik zmuszony jest obcować z protagonistką przez cały czas trwania fabuły, a przyznaję, że nie jest to postać, która szczególnie przypadła mi do gustu. Sarah nie jest zbyt miłą osobą. Sięga po używki, jest też raczej marudna. Widać w niej inteligencje, ale też zmęczenie życiem i ogólną niechęć do wszystkiego. To całkiem realny obraz postaci, z tym że ja po prostu nie lubię takich bohaterów, nie chce mieć też takich ludzi wokół siebie, co sprawiało, że niezbyt chętnie sięgałam po „Czerwone drzewo” już po jego odłożeniu.
Nie jestem więc zadowolona, ale patrząc na opinię innych, czuje że nie jestem aż tak niezadowolona, jak część czytelników. Uważam, że nie miałam w tej historii problemów z rozróżnieniem, co było jawą, a co snem/majakiem (choć snów jest tu trochę). Podoba mi się sam setting historii, a sceny związane z nadprzyrodzonymi elementami nie wypadają wcale tak źle. W związku z tym mniemam, że gdyby sam klimat tej historii był nieco lżejszy, albo gdyby całość była lepiej ułożona to „Czerwone drzewo” mogłoby mi nawet sprawić trochę radości. W obecnej formie mam może do historii nitkę pozytywnych odczuć, ale jednocześnie raczej nie chcę do niej wracać.
Jeśli to, co przedstawiłam jako męczące mnie elementy brzmi Wam dobrze, może akurat powinniście tej historii dać szansę. Kto wie, może po prostu jest tak, że mi i niektórym osobom piszących na jej temat opinie w sieci nie spasował ten klimat i prowadzenie narracji. Jeśli jednak miałabym polecać tylko książki, które stricte lubię to ta nie byłaby jedną z nich.
Po burzliwym związku Sarah postanawia przenieść się do domku na odludziu w Nowej Anglii. W piwnicy budynku znajduje maszynopis poprzedniego lokatora. Kobieta zaczyna się w niego wgłębiać, odkrywając tajemnice związane z potężnym drzewem rosnącym na terenie posesji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostanowiłam sobie jakiś czas temu, że lepiej poznam horror, bo do tej pory moja relacja z fantastyczną...
"Ziemia, o której słyszeliśmy, powstała z chaosu i starej nocy."
"Też to czujesz? [...] Staram się o nim nie myśleć, ale nigdy nie przestaję go czuć. Stoi tam i patrzy na mnie.
-To tylko drzewo - rzekłam bez przekonania."
Ostatnio mam ogromne szczęście do grozy "ukrytej w liściach". Najpierw bardzo przyjemny Blackwood z Wydawnictwa Abyssos, a dziś nie mniej udane "Czerwone drzewo" Caitlin R. Kiernan, prosto od MAG-a.
Nie jest to pierwsza wydana książka Caitlin w Polsce, jednak mimo wszystko jest to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Jakoś tak wyszło, że od dłuższego czasu mniej chętnie zapuszczam się w ofertę większych graczy, toteż nie było nigdy okazji na spotkanie z autorką.
Czasu nie cofnę, ale powiem Wam jedno. Szczerze żałuje, że zainteresowałem się nią tak późno po premierze. Była najmniej oczekiwanym wyborem na urlopie a czuję, jak dosłownie poszatkowała mnie na kawałeczki i zostawiła z rozszarpaną głową.
"Czerwone drzewo" to książka, przy której wyjątkowo odradzam czytania wszystkich tych opinii na jej temat. Najlepsze, co możecie zrobić to sami przeczytać, wyrobić sobie zdanie i ewentualnie popukać się w głowę na widok tych wszystkich niskich recenzji.
Powyższa historia, to dziennik z kilku miesięcy życia niejakiej Sarah Crowe. Autorki, która po dość burzliwym związku, trafia do urokliwego starego domu w okolicach Rhode Island, w którym, na nowo próbuje pozbierać swoje życie i odnaleźć gdzieś dawno zapomniany talent do pisania książek.
Odnaleźć siebie w życiowym zamęcie nie jest łatwo, ale trafić na pewne rzeczy już tak. Podczas pewnego czerwcowego dnia, Sarah natrafia na dość intrygujący rękopis, bedący własnością jednego z poprzednich lokatorów tego domu i w efekcie poznaje historię pewnego prastarego dębu, który kryje się tuż za domem.
"Czerwone drzewo", to książka którą można ocenić jak lustro. Wszystko zależy pod jakim kątem na nią patrzysz, i co tak właściwie z niej odczytasz. Dla jednych będzie przegadanym chaotycznym gniotem podczas, gdy inni opiszą ją jako arcydzieło grozy, wspaniały popis stopniowego szaleństwa i historię, która mrozi krew w żyłach.
Jak już zauważyliście, reprezentuję drugą grupę, dlatego pozwolę sobie na swoje spostrzeżenia. Uważam, że ta książka reprezentuje sobą wszystko, co rozumiem, nie jako strach przed ciemnością, tylko przed tym, co może czaić się w środku. Siłą, tej historii nie są zatem jasne fakty, lecz proste niedomówienia, mieszanie jawy z fikcją i w końcu niejasne okoliczności, które w głowie bohaterki urastały do kompletnie innych rzeczy.
Groza "Czerwonego drzewa" jest zatem subtelnym zjawiskiem. Kryje się pod postacią lekkiego wiatru szalejącego w koronach drzew, wśród kurzu leniwie unoszącego się na strychu, czy też w zwykłej szparze od drzwi, przez którą możemy spojrzeć szerzej (ale nie dostatecznie szeroko by zrozumieć wszystkie aspekty).
Może inni spojrzą na tę sprawę zupełnie inaczej, ale ja przyznaje szczerze i otwarcie, że się bałem. Czułem niepokój na myśl o prastarym tytułowym drzewie, o teoretycznych ciemnych tunelach, które wiją się głęboko tak jak jego korzenie, a także o każdy szmer za plecami bohaterki.
Czytanie tego było jak oczekiwanie na mocno upragnione wyjaśnienie sztuczki magika, które w końcu nie nadeszło. "Czerwone drzewo" to stan zawieszenia w nerwowym oczekiwaniu na dalszy ruch, czegoś, co nawet nie ma nóg.
Mocno polecam.
"Ziemia, o której słyszeliśmy, powstała z chaosu i starej nocy."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Też to czujesz? [...] Staram się o nim nie myśleć, ale nigdy nie przestaję go czuć. Stoi tam i patrzy na mnie.
-To tylko drzewo - rzekłam bez przekonania."
Ostatnio mam ogromne szczęście do grozy "ukrytej w liściach". Najpierw bardzo przyjemny Blackwood z Wydawnictwa Abyssos, a dziś nie mniej udane...
Wybaczcie, ale dla mnie ta książka jest po prostu nijaka. Kupiłam ją ze względu na okładkę – jest prosta, ale wydaje się być przemyślana, a z pewnością przyciąga uwagę. Opis też wydawał się interesujący, jednak po przeczytaniu zawartości strasznie się zawiodłam.
Cały tekst nie jest spójny. Brak w nim sensu i ma dużo niedociągnięć. Wkurzały mnie liczne literówki i błędy, a także styl i sposób pisania autorki (zwłaszcza zaczynanie zdać od dziwnych słów, które nijak mają się do prawidłowego pisania po polsku – być może był to jakiś specjalny zabieg stylistyczny, jednak wiem że to nie dla mnie).
Po poznaniu całej historii, którą opowiedziała nam Sara, tak na dobrą sprawę nie mam zielonego pojęcia, co tak naprawdę było snem a co jawą. Czasami zastanawiam się, czy te wszystkie wydarzenia nie były wyimaginowane, a ich przyczyną mogły być alkohol, narkotyki i inne tego typu używki.
Kolejnym minusem w moim odczuciu okazało się mieszanie wątków, zdarzeń, liczne niedomówienia oraz brak konkretnych wyjaśnień sytuacji, które zostały przytoczone w książce. Czy ktoś mi może wytłumaczyć co miało na celu wprowadzenie ostatniego wpisu w dzienniku – na co to było?
Mimo tego, że wydaje mi się, że jestem dość mocno oczytana i posiadam duży zasób wiedzy, mam wrażenie, że autorka przytaczała bardzo niezrozumiałe słowa. Naliczyłam co najmniej 20, co do których miałam wątpliwości, a ich znaczenie musiałam sprawdzać na bieżąco bo nawet nie kojarzyłam synonimów – owszem, wydźwięk co po niektórych można było wywnioskować z kontekstu, ale dla mnie to nie to samo.
Największą barierą, która odrzucała mnie na samym wstępie było to, że główna bohaterka jest lesbijką. Ogólnie nic mi do tego, ale inaczej nastawiłabym się na czytanie tej książki gdyby taka informacja była umieszczona na okładce – po prostu nie byłam na to gotowa :P
Jedynymi plusami, które zauważam po przeczytaniu „Czerwonego drzewa” spis treści a także pomysł z prowadzeniem historii w formie dziennika / pamiętnika.
Podsumowując, historia którą obiecuje nam wydawca nie jest spójna lecz dziwna, a jej tytuł w mojej opinii nie został w pełni wyjaśniony. Książka z pewnością nie jest dla każdego odbiorcy z racji tego, że została napisana w specyficzny sposób – styl i sposób zapisu pozostawia wiele do życzenia.
Wybaczcie, ale dla mnie ta książka jest po prostu nijaka. Kupiłam ją ze względu na okładkę – jest prosta, ale wydaje się być przemyślana, a z pewnością przyciąga uwagę. Opis też wydawał się interesujący, jednak po przeczytaniu zawartości strasznie się zawiodłam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCały tekst nie jest spójny. Brak w nim sensu i ma dużo niedociągnięć. Wkurzały mnie liczne literówki i błędy, a...