Szaleństwo Cthulhu

Okładka książki Szaleństwo Cthulhu
Arthur C. ClarkeHeather Graham Wydawnictwo: Vesper Seria: Kroniki Arkham horror
424 str. 7 godz. 4 min.
Kategoria:
horror
Seria:
Kroniki Arkham
Tytuł oryginału:
The Madness of Cthulhu
Wydawnictwo:
Vesper
Data wydania:
2021-11-30
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-30
Liczba stron:
424
Czas czytania
7 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377314005
Tłumacz:
Maciej Machała, Janusz Ochab, Lesław Haliński, Maciej Wacław
Tagi:
Literatura amerykańska zbiór opowiadań grozy Lovecraft H. P. Lovecraft Góry Szaleństwa
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
283
80

Na półkach: , ,

Mówiąc, że nie powinno się oceniać książki po okładce, z reguły mamy na myśli, że wnętrze może być lepsze. Tutaj niestety jest odwrotnie.

Wizualnie dostajemy to do czego wydawnictwo Vesper zdążyło nas przyzwyczaić. Fenomenalna okładka, bardzo porządne wydanie w twardej oprawie i bardzo dobre grafiki w środku. Niczego więcej nie potrzeba, za samo wydanie 10/10.

Natomiast trochę gorzej z zawartością. Po pierwsze wielka szkoda, że ani na stronie wydawnictwa, ani na stronach, ani np. na tylnej okładce, nikt ani słowem nie wspomina, że w książce znajdziemy "W górach szaleństwa" Lovecrafta. Wydaje mi się, że jeżeli książkę reklamuje się tym, że jest to zbiór opowiadań inspirowanych tym utworem, to sięgną po niego przede wszystkim osoby, które go już czytały. Generalnie ciężko chyba znaleźć fana horroru, który go nie czytał, bo to absolutna klasyka. W każdym razie tym jednym zabiegiem zbiór robi nam się o 150 stron (niecałe 30%) krótszy. Słabo. Żeby chociaż była jasna informacja, że tak to wygląda. Co do poziomu opowiadań, to wiadomo, są gusta i guściki, ale powiedziałbym, że poziom jest bardzo nierówny. Pierwsze dwa dla mnie były bardzo zniechęcające, bo bardzo nieudolnie próbowały być śmieszne, ale wyszło raczej gorzej niż filmowy "Straszny film". Bardzo specyficzny humor. Potem jest raz trochę lepiej, innym razem trochę gorzej, ale zasadniczo największy problem mam w tym, że zdecydowanie najlepiej bawiłem się przy tej książce, czytając po raz któryś z kolei "W górach szaleństwa". Opinię piszę chwilę po skończeniu lektury i bardzo wątpię, żebym na dłużej zapamiętał którekolwiek z pozostałych opowiadań. Czegoś brakowało.

Ostatecznie, ze sporym smutkiem, bo oczekiwania miałem bardzo duże, mogę dać najwyżej 5/10.

Mówiąc, że nie powinno się oceniać książki po okładce, z reguły mamy na myśli, że wnętrze może być lepsze. Tutaj niestety jest odwrotnie.

Wizualnie dostajemy to do czego wydawnictwo Vesper zdążyło nas przyzwyczaić. Fenomenalna okładka, bardzo porządne wydanie w twardej oprawie i bardzo dobre grafiki w środku. Niczego więcej nie potrzeba, za samo wydanie 10/10.

Natomiast...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
51
51

Na półkach:

Mam wrażenie, że jest to bardzo nierówny zbiór, na szczęście początkowy zawód w miarę lektury ustępuje za sprawą lepszych tekstów. Jest tu kilka opowiadań bawiących się formą (komediowe "W Górwach Pomroczności", czy bełkotliwy "Biały Ogień"), jednak są one żenująco słabe. Do tego jednak dochodzi pełna napięcia "Panienka", umiejscowiona na Dzikim Zachodzie czy "Ciepły", fenomenalnie budujący na opowiadaniu "Model Pickmana".

Ogólnie jest to poprawny zbiór, z kilkoma prawdziwymi perełkami. Polecam fanom Lovecrafta i Weird Fiction, dla pozostałych jednak znajdzie się pewnie coś lepszego.

Mam wrażenie, że jest to bardzo nierówny zbiór, na szczęście początkowy zawód w miarę lektury ustępuje za sprawą lepszych tekstów. Jest tu kilka opowiadań bawiących się formą (komediowe "W Górwach Pomroczności", czy bełkotliwy "Biały Ogień"), jednak są one żenująco słabe. Do tego jednak dochodzi pełna napięcia "Panienka", umiejscowiona na Dzikim Zachodzie czy...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
207
205

Na półkach:

H. P. Lovecrafta czytałam dotychczas tylko "Koty Ultharu", jednak po ich lekturze byłam tak zachwycona, że wiedziałam – muszę sięgnąć po więcej! Tak w moje ręce wpadła antologia "Kroniki Arkham. Szaleństwo Cthulhu", która to zawiera szesnaście historii zainspirowanych jednym z najważniejszych dzieł mistrza literatury grozy tj."W górach szaleństwa" oraz dodatkowo wspomniany pierwowzór. Czy to była ciekawa lektura?

Od początku. O czym jest "W górach szaleństwa"? Oczywiście to co tutaj napiszę, jest tylko ogólnym zarysowaniem, w końcu nie chce odbierać Ci przyjemności obcowania z tą genialną powieścią! To opis ekspedycji naukowej, która odbywała się w Antarktyce. Poznajemy ją oczami Williama Dyera, jednego z naukowców i głównych osób w całej wyprawie. Mamy tutaj znakomicie wykreowany obraz zimnej i niegościnnej ziemi, która kryje wiele tajemnic, a niektóre z nich nigdy nie powinny zostać odkryte!

Kto by pomyślał, że na podstawie jednej powieści może powstać tak różnorodny zbiór! Mamy tutaj przegląd różnego podejścia do literackiego pierwowzoru. Od lekkiego i prześmiewczego, gdzie cała groza zostaje kompletnie usunięta i dostajemy pewnego rodzaju parodią prosto w twarz. Przez niejako kontynuacje wydarzeń z powieści Lovecrafta czy pokazanie ich z perspektywy innego bohatera. Aż po przerobienie utworu w taki sposób, że jedyny wspólny mianownik stanowią odkryte przerażające tajemnice.

Czy warto poznać te antologie? Jak najbardziej! Przez to, że mamy na jej początku literacki pierwowzór uważam, że jest to świetna książka dla osób, które jeszcze nie poznały twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta. Mogą one dzięki niej poznać nie tylko znakomity oryginał, lecz także odczuć jak pionierski miał on charakter. W końcu stanowił on inspirację dla wielu późniejszych twórców. Jednocześnie lektura "Kroniki Arkham. Szaleństwo Cthulhu" będzie również idealna, dla osób, którym twórczość samotnika z Providence jest już znana. Będą oni mogli wówczas poznać zainspirowane jego dziełem historię i zobaczyć, jak różnie były ono niejako "przerabiane".

H. P. Lovecrafta czytałam dotychczas tylko "Koty Ultharu", jednak po ich lekturze byłam tak zachwycona, że wiedziałam – muszę sięgnąć po więcej! Tak w moje ręce wpadła antologia "Kroniki Arkham. Szaleństwo Cthulhu", która to zawiera szesnaście historii zainspirowanych jednym z najważniejszych dzieł mistrza literatury grozy tj."W górach szaleństwa" oraz dodatkowo wspomniany...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
368
116

Na półkach:

Jestem fanem twórczości Lovecrafta, ale ten zbiór opowiadań kompletnie mi nie podszedł. Opowiadania w większości są nijakie. Nie posiadają tego klimatu i grozy które były obecne w pisarstwie samotnika z Providence. Czytałem zbiory opowiadań Howarda, Kuttnera, Derletha i tam było to co znamy z mitologii Cthulhu, tutaj w tym zbiorze tego niestety nie mamy. Niestety rozczarowanie.
Plusem książki jest naprawdę ładne wydanie.

Jestem fanem twórczości Lovecrafta, ale ten zbiór opowiadań kompletnie mi nie podszedł. Opowiadania w większości są nijakie. Nie posiadają tego klimatu i grozy które były obecne w pisarstwie samotnika z Providence. Czytałem zbiory opowiadań Howarda, Kuttnera, Derletha i tam było to co znamy z mitologii Cthulhu, tutaj w tym zbiorze tego niestety nie mamy. Niestety...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
87
11

Na półkach:

Powiem szczerze, że trochę się rozczarowałem. Niektóre powieści były naprawdę dobre, ale niektóre też kompletnie słabe. Dziwi mnie tylko to, że niby ta antologia ma być zbiorem powieści powiązanych z powieścią "W górach szaleństwa", a niektóre powieści prawie w ogóle nie nawiązywały do tej powieści, a jeżeli to robiły, to słabo. Polecam czytelnikowi kupno tej książki, ale lepiej niech się przygotuje. Na 16 powieści tylko 3 bezpośrednio odnoszą się do tej fantastycznej powieści H.P.Lovecrafta.

Powiem szczerze, że trochę się rozczarowałem. Niektóre powieści były naprawdę dobre, ale niektóre też kompletnie słabe. Dziwi mnie tylko to, że niby ta antologia ma być zbiorem powieści powiązanych z powieścią "W górach szaleństwa", a niektóre powieści prawie w ogóle nie nawiązywały do tej powieści, a jeżeli to robiły, to słabo. Polecam czytelnikowi kupno tej książki, ale...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
6984
5937

Na półkach: , ,

TO LOVECRAFT WITH LOVE

Lovecraft to jeden z tych autorów, których nikomu nie trzeba przedstawić. Na polskim rynku jest nie tylko doskonale znanych z licznych, ciągle wznawianych dzieł, ale też i utworów rozwijających jego twórczość czy nią inspirowanych. Po opasłych tomach jego opowiadań i powieści, biografiach, komiksach, grach i antologii serwującej nam prace mistrza dokończone przez innych autorów, nadeszła pora na zbiór z pracami mniej lub bardziej znanych pisarzy, składających hołd ojcu mitologii Cthulhu. I chociaż jak to w takich przypadkach bywa, poziom tekstów nie jest równy, zabawa jest udana i warta polecenia wszystkim fanom Lovecrafta i jego świata.

Szesnastu autorów. Szesnaście tekstów. Szesnaście spojrzeń na przedwieczną grozę.
Wraz z bohaterami zawitacie tu na Dziki Zachód i na Antarktydę. Poznacie zaginiony statek i odkrycia naukowe. A wszędzie, gdziekolwiek zajrzycie, czy będą to skute lodem tereny, czy też może Francja, czeka na Was groza. Groza przedwieczna, nieopanowana, szalona… Groza, od jakiej się już nie uwolnicie.

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/01/kroniki-arkham-szalenstwo-cthulhu.html

TO LOVECRAFT WITH LOVE

Lovecraft to jeden z tych autorów, których nikomu nie trzeba przedstawić. Na polskim rynku jest nie tylko doskonale znanych z licznych, ciągle wznawianych dzieł, ale też i utworów rozwijających jego twórczość czy nią inspirowanych. Po opasłych tomach jego opowiadań i powieści, biografiach, komiksach, grach i antologii serwującej nam prace mistrza...

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
2166
2162

Na półkach:

"Jestem zmuszony opowiedzieć tę historię..."

Dla mnie, zagorzałej fanki twórczości H.P. Lovecrafta, książka okazuje się sympatycznym w wymiarze grozy przeżyciem, pokazuje ciekawe ujęcia wyobrażeń innych pisarzy o gęstej mgle przedwiecznych historii, pozwala zapoznać się z podobną klimatycznie kreatywnością. Widzimy, jak ciekawie opowiadania są powiązane z unikatem klasyki grozy, jak różny stopień pokrewieństwa wykazują, z jak odmiennym ujęciem wgryzają się w atmosferę mitologii stworzonej przez Lovecrafta. Pradawne wierzenia, pierwotne mity, prawiekowe istoty, starożytne sekrety, dziwne opowieści.

Więcej na: https://bookendorfina.blogspot.com/2022/01/szalenstwo-cthulhu.html

"Jestem zmuszony opowiedzieć tę historię..."

Dla mnie, zagorzałej fanki twórczości H.P. Lovecrafta, książka okazuje się sympatycznym w wymiarze grozy przeżyciem, pokazuje ciekawe ujęcia wyobrażeń innych pisarzy o gęstej mgle przedwiecznych historii, pozwala zapoznać się z podobną klimatycznie kreatywnością. Widzimy, jak ciekawie opowiadania są powiązane z unikatem klasyki...

więcej Pokaż mimo to

24
avatar
286
235

Na półkach: , ,

Howard Phillips Lovecraft - prekursor fantastyki naukowej, ojciec mitologii Cthulhu, niekwestionowany król literatury grozy i weird fiction. Niedoceniany za życia, wyniesiony na piedestały po śmierci.
Prozaik, eseista, autor, ale przede wszystkim człowiek; człowiek o niezwykłych talentach, śmiało przekraczający granicę nieskończonej ilości światów i wszechświatów; iluminator najmroczniejszych zakamarków dusz, kreator najpotworniejszych potworności. Wybitny umysł, nieprzeciętna osobowość.
Proza Samotnika z Providence należy do tego rodzaju pisarstwa, które wyrywa się z jakichkolwiek ram. Zachwyca ono bowiem bogactwem słów, pięknem rozbudowanych fraz, cudownie posępnym klimatem; ogłusza sugestywnością kreślonych pejzaży, hipnotyzuje fantastycznymi wizjami, jednak również przeraża - tym co plugawe, obrzydliwe, niezbadane, wielkie ponad ludzką miarę.
Na kanwie ów niezwykłej twórczości powstało całe mnóstwo pomniejszych dzieł. Nie dziwi to szczególnie, zwłaszcza, gdy jest się świadomym fenomenu postaci Lovecrafta oraz jego wyjątkowych dokonań literackich. Także i u nas, na naszym rodzimym rynku wydawniczym znaleźć można pewien tytuł, który bez wątpienia przyciągnie entuzjastów wszelakich historii związanych z Wielkimi Przedwiecznymi.

,,Szaleństwo Cthulhu’’, bo to o nim dzisiaj mowa, to pierwszy tom otwierający cykl opowiadań ,,Kronik Arkham’’. Antologia pod redakcją S.T.Joshiego, badacza prozy lovecraftowskiej, prezentuje szesnaście wybranych tekstów, szesnastu różnych autorów popuszczających wodze swej fantazji. Arthur C.Clarke, Harry Turtledove, John Shirley, Caitlin R.Kiernan, Robert Silverberg, Heather Graham i pozostali opowiedzą Wam kilka opowiastek osadzonych w klimacie ,,Gór szaleństwa’’.
Rzecz szalenie intrygująca, prawda?
Teoretycznie owszem, w praktyce… Niekoniecznie.

Antologie mają to do siebie, że często przedstawiają niezwykle zróżnicowaną wartość. W każdym z takich zbiorów znajdzie się miejsce dla tekstów słabych, przeciętnych lub wybitnych. Czasem jednak jest też tak, że trzymają one jeden poziom i niestety w przypadku ‘Szaleństw’ z podobną okolicznością mamy wątpliwą przyjemność.
Piszę wątpliwą, piszę niestety, ponieważ pierwsza część ,,Kronik Arkham’’ stanowi dla mnie rozczarowanie. Nie wiem, czy to wina osobistych oczekiwań, czy też czegoś zupełnie innego, natomiast pewnym jest jedno – liczyłam na więcej; więcej klimatu, więcej odpowiedniego nastroju, więcej mrocznej aury, więcej samej esencji tej prozy.
We wstępie do antologii Jonathan Maberry pięknie mówi o dokonaniach Samotnika, o tym jak niesamowicie oddziaływały one na rzesze twórców i czytelników na całym świecie. Szczególnie do gustu przypadł mi fragment, w którym Maberry podkreśla wagę tego zdarzenia – mitologia Cthulhu była bowiem dla wielu przyczynkiem do chwycenia za pióro; nie tylko kreaowania własnych światów, ale także dokładania przysłowiowej cegiełki do tego, co Lovecraft już stworzył. Autor wypowiedzi wychodzi poniekąd z założenia, że każda opowieść jest odpowiednia, by wpasować się w to wyjątkowe uniwersum, rozbudowywać je jeszcze bardziej, kultywować mit.
Cudne, wzniosłe wręcz słowa i przyznam – ogłupiające. Sama dałam się im zwieść. Bo o ile w swym zamyśle brzmią nadzwyczaj dobrze, o tyle z rzeczywistością mają mało wspólnego, zwłaszcza po przeczytaniu samych ‘Szaleństw’.
Teksty w nich zawarte (w większej mierze) są po prostu przeciętne. Stylistycznie żadnemu z nich nie można nic zarzucić (napisane zwięzłym i prostym językiem), natomiast fabularnie często odbiegają od głównego motywu przewodniego bądź elementów charakterystycznych dla lovecraftowskiej prozy. W wielu na próżno doszukiwać się powiązań z mitologią Cthulhu i co przykre, jedynie nieliczne prezentują coś oryginalnego.

Całość uratowały nieco teksty Johna Shirleya (genialny sposób narracji, cudowny język stylizowany na archaiczny), Darrella Schweitzera (podobnie jak powyżej, choć z dodatkową nutką suspensu) oraz J.C.Kocha (tu pojawiła się odrobina upragnionej świeżości). Te trzy wymienione faktycznie wyjątkowo mocno korespondowały z twórczością Samotnika, doskonale wpisując się w jej klimat i cóż… Choćby dla nich warto ,,Szaleństwo Cthulhu’’ przejrzeć.

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wspomniała o oprawie. To majstersztyk!
Przepiękna grafika na okładce, równie wspaniały grzbiet, klimatyczne ilustracje Macieja Kamudy w środku. Dbałość o detale i szczegóły na najwyższym poziomie, a kolorystyka wspaniale współgra z oryginalnymi dziełami H.P.Lovecrafta wydanymi u nas w Polsce.

Howard Phillips Lovecraft - prekursor fantastyki naukowej, ojciec mitologii Cthulhu, niekwestionowany król literatury grozy i weird fiction. Niedoceniany za życia, wyniesiony na piedestały po śmierci.
Prozaik, eseista, autor, ale przede wszystkim człowiek; człowiek o niezwykłych talentach, śmiało przekraczający granicę nieskończonej ilości światów i wszechświatów;...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
194
193

Na półkach: ,

Amerykański pisarz i krytyk literacki, bodaj najbardziej zasłużony badacz twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta, S. T. Joshi (Sunand Tryambak Joshi) oraz redaktor wydawniczy z Titan Books, Steve Saffel, w czasie, w którym Guillermo del Toro zastanawiał się nad przeniesieniem na ekran minipowieści Lovecrafta pod tytułem „At the Mountains of Madness” (pol. „W górach szaleństwa”), postanowili przygotować antologię opowiadań inspirowanych tym kultowym utworem. Chcieli, by współcześni pisarze i pisarki potraktowali to działo jako swego rodzaju trampolinę, ale mile widziane były też teksty powstałe pod natchnieniem innych opowieści Samotnika z Providence. Joshi doszedł bowiem do wniosku, że dawanie autorom tak wąskiej przestrzeni, ograniczanie się do tego jednego dzieła, rodzi zbyt wielkie ryzyko, że w publikację wkradnie się monotonia. Joshi i Saffel nie mieli najmniejszych problemów ze znalezieniem autorów i autorek gotowych podjąć się tego wyzwania (wykorzystano też już istniejące opowiadania). I tak oto powstało „Szaleństwo Cthulhu”, pierwotnie opublikowane w 2014 roku pod tytułem „The Madness of Cthulhu”. A to nie koniec. Joshi i wydawnictwo Titan Books poszli za ciosem i już w 2015 roku wpuścili na amerykański rynek drugi tom „The Madness of Cthulhu”. Pierwsze „Szaleństwo Cthulhu” w Polsce zadebiutowało w roku 2021 pod szyldem wydawnictwa Vesper. Szesnaście opowiadań inspirowanych twórczością H.P. Lovecrafta, oczywiście z wyróżnieniem jego „W górach szaleństwa”, które też znajdziecie w owej dość obszernej, twardo opakowanej, księdze (w doskonałym tłumaczeniu Macieja Płazy). Zilustrowanej - coś wspaniałego! - przez Macieja Kamudę: geniusza nad geniuszami. Zdjęcie na froncie to też jego dzieło. Prawda, że piękne? Na wstępie głos zabierze Jonathan Maberry, autor między innymi Trylogii Pine Deep („Blues duchów”, „Song umarłych”, „Wschód złego księżyca”) i cyklu z Joem Ledgerem (w Polsce dotychczas wydano „Pacjenta zero” i „Fabrykę Smoków”). Z humorem o swoich początkach z Wielkim Lovecraftem. O którym następnie przez chwilę porozmawiamy z S.T. Joshim, rzecz jasna skupiając się przede wszystkim na „W górach szaleństwa”, pierwszoplanowej „postaci” „Szaleństwa Cthulhu”.

Tradycyjnie zacznę od opowieści, które wywarły na mnie największe wrażenie. „Czarcia Wanna” Lois H. Gresh koncentruje się na dziesięcioletniej dziewczynce marzącej o przeprowadzce do cieplejszego i przede wszystkim mniej odizolowanego miejsca. Jej domem jest bowiem stacja na Antarktydzie, gdzie pracuje jej ojciec, od jakiegoś czasu jej jedyny opiekun prawny (matka zmarła), dla którego, zdaniem dziewczynki, praca jest ważniejsza od niej. Jej najlepszym przyjacielem jest pies, którego w bardzo dramatycznych okolicznościach poznamy na samym początku tej umiarkowanie makabrycznej, pomysłowej, frapującej (demoniczne bakterie?) i nade wszystko wzruszającej opowieści ze skutej lodem, skrajnie nieprzyjaznej krainy. Lovecraftowskie szaleństwo, jak się patrzy!
Autorka między innymi „Tonącej dziewczyny” i „Czerwonego drzewa”, Caitlín R. Kiernan w ramach operacji pod kryptonimem „Szaleństwo Cthulhu”, w „Górze, co ruszyła z posad” opowie o dziwnych wypadkach na Dzikim Zachodzie. Tajemniczych wydarzeniach podczas wykopalisk archeologicznych, mozolnych poszukiwań kości jaszczurów (dinozaurów) i skamieniałości na bezkresnej prerii. Jeden z członków ekipy zdaje się być przekonany, że kierownik ekspedycji popełnił błąd przywłaszczając sobie znaleziony artefakt, posąg prawdopodobnie jakiegoś pogańskiego bożka. Zachowanie tego pierwszego coraz bardziej niepokoi jego kolegów, ale czytelnika pewnie nie będzie opuszczało przekonanie, że to jedyna osoba świadoma zagrożenia. Osoba, której reszta powinna posłuchać. Klimat niesamowitości w oparach histerii (czuć ducha Lovecrafta), uwierająca tajemnica, praktycznie nieodstępujący mnie dreszczyk emocji. Pomysły własne, z inwencją. Nawet bez wyraźnych nawiązań do twórczości Samotnika z Providence, chyba że za takowe uznamy nastrój panujący na tej przeklętej prerii.
„Nadciąga Cthulhu” od Heather Graham toczy się na statku, mającym ciekawą, a przy tym mroczną historię, która mogła być zainspirowana losem Mary Celeste. Tak czy inaczej, ów obiekt pływający zaginął dawno temu, oczywiście wraz z pasażerami. Statek niedawno odnaleziono i odrestaurowano (los uczestników tego feralnego rejsu sprzed lat pozostaje nieznany; ciał, ani żywych, ani martwych nie znaleziono), a teraz planuje się zrobić z niego atrakcję turystyczną. W czym, jak zapewne liczy aktualny właściciel zagadkowego statku, dopomoże podróż, którą dokładnie prześledzimy. Na pokładzie mam grupę złożoną z naukowców oraz zespół badaczy zjawisk paranormalnych. Rozmowy o Mitologii Cthulhu H.P. Lovecrafta w śmiertelnie niebezpiecznej pułapce, z której niepodobna prędko się wydostać. Można się nabawić klaustrofobii i choroby morskiej:) Doprawdy niekomfortowe położenie. I jeszcze ta czarna maź... Ta niepowstrzymanie narastająca niepewność. Fabularnie niby nic szczególnie wyszukanego – standardowa historyjka z dreszczykiem wykorzystująca pomysły Lovecrafta – a cieszy. Wciąga na maksa!
„Na tych ścianach przedstawiono każde monstrum, każdą potworność, każdy mroczny, chory popęd. Zobaczyć to znaczy wpaść w rozpacz”. To wyjątek z opowiadania Williama Browninga Spencera pod tytułem „W symbiozie z bogami”. O naukowcu, który w młodości zaprzyjaźnił się z nastoletnim geniuszem i zakochał w ich wspólnej znajomej. Niestety bez wzajemności. Ona wolała tego drugiego, chłopaka, który może i miał wysoki iloraz inteligencji, ale jego charakter pozostawiał wiele do życzenia. W każdym razie młodego geniusza cechowała nadzwyczajna arogancja. Zwykł patrzeć na innych z góry. Przemądrzały i nieskory do podejmowania dyskusji. Taki typ, co to oczekuje, że wszyscy będą mu potakiwać. I naturalnie przyswajać wiedzę, którą „łaskawie” dzieli się z „motłochem”. Sceny z umownej teraźniejszości przeplatają się z retrospekcjami z życia głównego bohatera i jego niegdysiejszych przyjaciół. Nostalgiczny ton, suspens, frapujący rozwój (zastanawiające wydarzenia), ale już finał odrobinę rozczarowuje. Historia buduje się powoli, z dużym naciskiem na klimat - mroczny, smutnawy (przemijalność wszechrzeczy), w ciągłym poczuciu zagrożenia, niezdefiniowanego, ukrywające się przed naszym dociekliwym okiem. Biorąc to pod uwagę ostatnia partia wygląda trochę, jakby autor miał już serdecznie dość przebywania w tym wyimaginowanym świecie. Jakby uciekał w popłochu, zostawiając niedomknięte drzwi. Innymi słowy, w mojej ocenie nie najładniej się to pospinało. Ale cała reszta (poza finałem) tej niemuzycznej kompozycji zdecydowanie dopieściła moje uszy. O tym, że czasami lepiej nie wiedzieć, żyć w błogiej nieświadomości.
„Ostatnie namaszczenie” pióra K.M. Tonso to nieoficjalny sequel „W górach szaleństwa”. Nie wiem, czy Howard Phillips Lovecraft zaaprobowałby ten tekst, ale mnie ta wizja przekonuje. Poruszająca rzecz o dwóch mężczyznach żywotnie zainteresowanych antarktyczną wyprawą sprzed lat, pod przewodnictwem skompromitowanego wykładowcy uniwersyteckiego Williama Dyera. Jeden to jego jedyny syn, który wykłada na tej samej uczelni (oczywiście Miskatonic), co niegdyś jego, nieżyjący już, ojciec. A drugiego poznajemy jako jego studenta. Stylowa (silny zapaszek oryginalnych Wielkich Przedwiecznych) opowieść o przyjaźni, poświęceniu, do jakiego zdolny jest nie tylko człowiek oraz o pazerności, krótkowzroczności, destrukcyjnej działalności Homo sapiens. Aż można pożałować, że dominującym gatunkiem na Ziemi nie są nieszczęśni stworzyciele odrażających shoggothów.

Było wybornie, a teraz... nadal bardzo smacznie. Z rewelacyjnych do bardzo dobrych, w mojej ocenie. Na pierwszy ogień „Świadek w ciemności” Johna Shirleya, czyli „W górach szaleństwa” z perspektywy jednego z Przedwiecznych, którzy tam byli. Wszystko oczywiście odbywa się nieoficjalnie (Lovecraft pewnie inaczej by to poprowadził), ale propozycja Shirleya na pewno dobrze współgra, pokrywa się – wszystko idealnie się spina – z jednym z najważniejszych utworów Wielkiego Pisarza z Providence. Jest wyśmienity klimat, jest i walor edukacyjny. „Być może ostatnia nauka, jaką należy z tego wyciągnąć brzmi: Pozwólmy, by niektóre mroczne zakamarki niewytłumaczalnego zostały... niewyjaśnione”.
„Artemida o stu piersiach” autorstwa bardzo płodnego amerykańskiego pisarza Roberta Silverberga. Opowieść o dwóch braciach w Turcji. Jeden jest naukowcem, zatwardziałym sceptykiem, który od zawsze dawał swojemu bratu odczuć, że we wszystkim jest lepszy od niego. Trochę okrutnik, na pewno arogant. „Niewierny Tomasz”, którego uporządkowany, zwykle tak przyjemnie przewidywalny świat, dosłownie zatrzęsie się w posadach. A wszystko przez istotę, której niechcący zwrócono wolność. Zło(?) nie z tego świata, imponująca żonglerka napięciem, niepojęta, podskórna groza, jakaś nadnaturalna energia bijąca z dosłownie każdej stronicy tego pozbawionego co prawda dobitnych nawiązań do twórczości Lovecrafta tekstu, ale klimat tak podobny, że tylko czekałam na naszego (nie)dobrego przyjaciela Cthulhu.
Jonathan Thomas zgotował nam iście „Kapryśnego mistrala”. Młody mężczyzna udaje się do Francji. Na zaproszenie swojego byłego nauczyciela akademickiego, który emeryturę spędza w pewnym odosobnieniu. Prowadzi dość pustelniczy żywot, ale też nie można powiedzieć, że zupełnie stroni od ludzi. Profesor ów dokonał niezwykłego odkrycia, które bez dłuższej zwłoki zaprezentuje swojemu gościowi. Po to go zaprosił, ale niewątpliwie nie przewidział takiego rozwoju sytuacji. Tragicznego? Ciekawe stworzenie, ale jeszcze ciekawsza jest cała, powiedzmy kryminalna sprawa, z którą, chcąc nie chcąc zderzy się niczego nieświadomy, nie niewiedzący, ale z całą pewnością coraz bardziej zaciekawiony, młody gość zanoszącego się podejrzanym kaszlem... szalonego naukowca? Klasycznego burzyciela choćby w rodzaju Herberta Westa? Tak czy inaczej, zakończenie chyba lepsze być nie mogło. W punkt.
I jeszcze „Opowieść psiego opiekuna” od Donalda Tysona, czyli „W górach szaleństwa” tym razem oczami, no właśnie opiekuna psów zaprzęgowych. Można się nieco zniecierpliwić, ponieważ najpierw powoli, krok za krokiem, przechodzimy przez kolejne etapy znanej nam już - zamieszczonej także w tym zbiorze, więc nie mów odbiorco „Szaleństwa Cthulhu”, że nie znasz - antarktycznej wyprawy, która złotymi literami zapisała się w historii szeroko pojętej fantastyki. Wydaje się, że niczym nie zaskoczy. Ot, powtórzenie materiału, swego rodzaju streszczenie „W górach szaleństwa” poczynione przez autora niemogącego pochwalić się dokładnie takim warsztatem, jaki posiadał Lovecraft, ale solidności, dojrzałości nie śmiałabym mu odmówić. A potem następuje spodziewana, przy czym u Lovecrafta nie przedstawiona w szczegółach, bitwa. Tyson pokaże nam swoje wyobrażenie owej konfrontacji, ale to jeszcze nic. Ostatnie stronice tego opowiadania to dla mnie najprawdziwsze dzieło sztuki. Płakałam jak dziecko.

Po, w moim uznaniu, bardzo dobrych tekstach wskakujemy w tylko (albo aż) dobre. „Pod lodowcem” Michaela Shea to historia dwóch sióstr, które na swoje nieszczęście postanowiły zbadać najwyższy poziom partii wielkiego lodowca znajdującej się pod wodą. Ich odkrycia robią wrażenie – fascynujące pomysły własne. Chore, ale fascynujące. Do tego ciasnota: maleńka „bańka”, tj. okręcik podwodny otoczony niepokojącymi stworzeniami. Pościg, uważam, zanadto rozciągnięty. Można się zmęczyć w tym szaleńczym zjeździe, ale pewnie nie aż tak jak dwie siostry, które jakieś licho zawiodło do tej przeraźliwie zimnej krainy.
„Ciepły” Darrella Schweitzera to historia doprawdy niezwykłej przyjaźni. Człowieka z kimś, kto człowiekiem już nie jest. Niezupełnie. Autor nie zdradza szczegółów, ale nie pozostawia wątpliwości, że wszystko przez jakąś zarazę. Ofiara tajemniczej (zombie?) choroby, która teraz dostaje szansę na powrót „do żywych”. Zamiana ról. W sumie tragiczna to opowieść. Bije z tego jakiś smutek, czuć nieuchronność porażki. Egzystencjalnej katastrofy. Koszmar nieunikniony... i trochę rozczarowujący.

Opowiadania, które uważam za niezłe. Trochę ponad przeciętne. „Kantata” pióra Melanie Tem to rzecz o badaniu niedawno odkrytego rozumnego gatunku na Ziemi (a ściślej jednego ochotnika). I o kobiecie, która nigdy nie lubiła muzyki. Zawsze jej unikała, a teraz czuje straszliwe swędzenie, które ma jakiś związek z muzyką. Znakomite zakończenie (uwaga: mała makabra), ale wcześniej trochę bałaganu moim zdaniem się narobiło. Inny świat, czy raczej nowe elementy na starej dobrej planecie, a tak pokrótce przedstawione. Frustrująco niepełny obraz.
J.C. Koch przedstawia urodziwą „Panienkę”. Osada, w której mieszkała właśnie została zrównana z ziemią. Gang, który za to odpowiada, oszczędził tylko ją. Porywają tytułową postać, która co trzeba dodać wcale się nie opiera. Chętnie dołącza do ich grupy. Mało tego: staje na czele owego pochodu, prowadzi ich do miejsca, w którym, jak twierdzi, będą mogli się ukryć przed ścigającą ich kawalerią. I poznać jej ojca, który na pewno serdecznie ich ugości. Dziwne, co? Wybili jej plemię, a ona oferuje im pomoc i na dodatek jest przekonana, że jej rodzony ojciec nie będzie miał nic przeciwko tym zbrodniarzom. Nie takie znowu dziwne, jeśli się nad tym zastanowić. Są pewne sygnały... Tak czy owak, ta podróż trochę się mi dłużyła. Żmudnie, mozolnie, niemniej od czasu do czasu nawija się jakiś umilacz, niezwykła atrakcja, która naturalnie nie wróży dobrze. Nie dla kryminalistów, ale czytelnik może liczyć na mocniejszy drink u celu tej wyprawy.

Średnio. Arthur C. Clarke i jego parodia „W górach szaleństwa” H.P. Lovecrafta. Raczej nieśmieszne (nie dla mnie) „W górach pomroczności – od Lovecrafta do Leacoocka”. „Historyczna” wyprawa na Antarktydę w krzywym zwierciadle. Istoty, których narrator „nie umie opisać” (ostro...), choć coś tam zdradza. Na rozluźnienie może być. Głównie dzięki Lovecraftowi: od niego, to co najlepsze, a od siebie szczypta w moim odbiorze nader wymuszonego humoru.
„Shoggoth z Fillmore” Harry'ego Turtledove'a, czyli zaproszenie na koncert, gdzie jako support wystąpi zespół muzyczny o nazwie HPL. Na widowni nie zabraknie Wielkich Przedwiecznych i Wielkiego Pisarza. Ale najpierw popatrzymy na wyjątkowy gatunek pingwinów. Prosto z Antarktydy Lovecrafta. Fabuła niezbyt rozwinięta, żeby nie powiedzieć prawie żadna, ale za to niezły dowcip się tu ujawnia. Zabawna, choć mało treściwa historyjka. Też trochę smutna, Nieoficjalna kontynuacja (kilkadziesiąt lat później) „W górach szaleństwa” z przymrożeniem oka.

„Biały ogień” Josepha S. Pulvera Sr. to jakaś wariacja na temat „W górach szaleństwa” Lovecrafta (motywy fabularne: tutaj mamy nieoficjalną księgę drugą, kolejną wyprawę do domu bestii) i „Rozniecić ogień” Jacka Londona (styl). Według mnie nic niewnosząca do Mitologii Cthulhu, całego ogromnego uniwersum nie tylko od ojca tegoż (Arthur Machen mógłby być dziadkiem... tak tylko mówię), opowieść, przez którą ledwo przebrnęłam. Głównie przez formę. Poetycka proza, tak to pozwolę sobie nazwać. Nie na moją głowę. Za cienka po prostu jestem do takich podniosłych utworów.

Czekam na tom drugi „Szaleństwa Cthulhu”, antologii pod redakcją S.T. Joshiego. Kolejną dawkę opowiadań pisanych pod natchnieniem nieśmiertelnego Howarda Phillipsa Lovecrafta. Inspirowanych jego twórczością, z przechyłem w stronę minipowieści „W górach szaleństwa”. Jeśli dwójka dotrzyma kroku jedynce, to będę przeszczęśliwa. Tyle mi wystarczy, by porządnie się najeść. Apetyt na lovecraftowskie potworności, grozę spoza czasu i przestrzeni (i nie tylko), chwilowo został zaspokojony. Polecam nie tylko osobom mającym już jakieś rozeznanie w Mitologii Cthulhu. Znasz czy nie znasz, spokojnie możesz rzucać się na tę - prawda, że wspaniale się prezentującą (Vesper, 2021)? - publikację. Mroczną studzienkę z szesnastoma opowiadaniami grozy i jedną minipowieścią, która miękką ręką tutaj rządzi.

http://horror-buffy1977.blogspot.com/

Amerykański pisarz i krytyk literacki, bodaj najbardziej zasłużony badacz twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta, S. T. Joshi (Sunand Tryambak Joshi) oraz redaktor wydawniczy z Titan Books, Steve Saffel, w czasie, w którym Guillermo del Toro zastanawiał się nad przeniesieniem na ekran minipowieści Lovecrafta pod tytułem „At the Mountains of Madness” (pol. „W górach...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
488
61

Na półkach: , ,

Bardzo podobał mi się wstęp. Później kilka opowiadań rożnych autorów,jedne gorsze inne lepsze,zależy od gustu, jednak książka dobra,wspaniale wydana .

Bardzo podobał mi się wstęp. Później kilka opowiadań rożnych autorów,jedne gorsze inne lepsze,zależy od gustu, jednak książka dobra,wspaniale wydana .

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szaleństwo Cthulhu


Reklama
zgłoś błąd