Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Professor Porsche’s Wars: The Secret Life of Legendary Engineer Ferdinand Porsche Who Armed Two Belligerents Through Four Decades
- Data wydania:
- 2017-10-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-10-31
- Liczba stron:
- 432
- Czas czytania
- 7 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788377737026
Nieznane życie legendarnego konstruktora, który przez cztery dziesięciolecia zbroił wojska dwóch państw.
Uznawany za jednego z największych konstruktorów XX wieku, działających w przemyśle motoryzacyjnym, FerdinandPorsche jest dziś doskonale pamiętany jako twórca znakomitych i popularnych pojazdów, takich jak Volkswagen Garbus czy samochody wyścigowe Auto Union Grand Prix. Jednakże w swojej niezwykłej karierze konstruktorskiej okazał się równie wynalazczy i pomysłowy jako projektant pojazdów wojskowych i innej militarnej maszynerii. I także na tym polu zdecydowanie się wyróżnił osiągnięciami. W istocie wielowymiarowy wkład Porschego w rozwój techniki musi zdumiewać. Niniejsze opracowanie autorstwa Karla Ludvigsena stanowi najpełniejszy przewodnik po militarnych konstrukcjach firmowanych przez Ferdinanda Porschego.
Porsche pracował na rzecz wojska przez całe pierwsze półwiecze XX stulecia, od pierwszej dekady tego wieku, poprzez lata I wojny światowej, kiedy był dyrektorem naczelnym firmy Austro-Daimler, następnie w latach 20. i 30., gdy zaangażował się poważnie w projekty o charakterze konstrukcyjno-militarnym jako reprezentant wytwórni Merdedes-Benz i innych przedsiębiorstw. Przez wszystkie lata II wojny światowej należał do grona czołowych konstruktorów niemieckich, a Adolf Hitler zwracał się wprost do niego, gdy zależało mu na broni, która mogła przechylić na rzecz Wehrmachtu wynik zmagań na polach bitewnych.
Karl Ludvigsen opisuje to wszystko wnikliwie i szczegółowo, nie pomijając delikatnej kwestii relacji Porschego z kierownictwem Trzeciej Rzeszy i wplatając w swoją opowieść opis wielu nowoczesnych konstrukcji, których powstaniu Porsche patronował. Wśród tychże znalazły się pojazdy Kübelwagen i Schwimmwagen, Czołg Typu 100 Leopard, wzbudzające kontrowersje samobieżne działo pancerne Ferdinand oraz gigantyczny czołg Typu 205 Maus. Ludvigsen zajął się również frapującym tematem twórczego wkładu Porschego w prace nad silnikami lotniczymi i czołgowymi, a nawet w produkcję latających bomb V-1, do których zaprojektował silnik turboodrzutowy.
Książka Ludvigsena stanowi świadectwo prymatu Ferdinanda Porschego w gronie najzdolniejszych i najwybitniejszych konstruktorów i dowodzi, że Porsche zasłużenie jest zaliczany do najsławniejszych postaci swojej generacji.
Kup Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera
Poznaj innych czytelników
147 użytkowników ma tytuł Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera na półkach głównych- Przeczytane 75
- Chcę przeczytać 66
- Teraz czytam 6
- Posiadam 27
- Historia 6
- Biografie 4
- II wojna światowa 3
- 2023 3
- 2024 3
- E-book niekomerc. PDF, rtf, doc. txt 2











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera
Średnią spodziewałem się dużo więcej o samochodach a dostaliśmy dużo technicznego języka o nie potrzebnych rzeczach
Średnią spodziewałem się dużo więcej o samochodach a dostaliśmy dużo technicznego języka o nie potrzebnych rzeczach
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiecie ,że Porsche miał również swój udział w działaniach na rzecz lotnictwa i to nie tylko wojskowego?
Fascynująca książka odnośnie jeszcze bardziej fascynującego człowieka jakim na pewno był Ferdinand Porsche.
Ferdinand Porsche był człowiekiem pełnym pasji i talentu. Jeden ze szkolnych kolegów wspomniał , że Ferdinand był myślicielem i majsterkowiczem oraz, że był osobą punktualną i porządną.
Czy wiecie ,że pojazd Lohner-Porsche posiadał przednie koła napędzane silniczkami elektrycznymi? A muszę przypomnieć, że był to początek XX wieku . Zdecydowanie tego człowieka można określić mianem: nowatorski.
Książka jest pełna ciekawostek, które pozwalają poszerzyć swoją wiedzę odnośnie tego fascynującego człowieka oraz konstruowanych przez niego pojazdów .
Jest wiele informacji technicznych jednak są one bardzo dobrze wyjaśnione . A dodatkowo książka zawiera ilustracje ,które pozwalają lepiej sobie wyobrazić całe mechanizmy użyte w produkcji .
Czasy, w których rozgrywała się historia uznawanego za jednego z największych inżynierów XX wieku Ferdinanda Porsche nie były łatwe. Więc ciężko się dziwić ,że był on również zaangażowany w projekty o charakterze konstrukcyjno- militarnym.
Książka zawiera historyczne fakty związane między innymi z sytuacją w państwach takich jak Niemcy czy Austria, np. odnośnie warunków ekonomicznych. Są to jednak tylko wstawki kluczowe dla zrozumienia niektórych podjętych wtedy decyzji.
Książka jest pełna biograficznych faktów jednak skupia się głównie na części życia Porsche związanej z byciem inżynierem w przemyśle motoryzacyjnym.
Czy wiecie w jakich okolicznościach doszło do spotkania Hitlera z Porsche? Zdradzę wam tylko ,że było to związane z zawodami Grand Prix w których konstruktorem zwycięskiego pojazdu był Porsche. To i o wiele więcej ciekawych momentów z życia tego człowieka jest opisane właśnie w tej książce.
Ciekawe jest też czytanie o tym jak różni ludzie w różnych momentach życia Ferdinanda Porsche opisywali go .
Książka przeprowadza nas chronologicznie przez lata w których Porsche pracował.
Ciekawe jest również opis jego relacji z Hitlerem.
Muszę tu zaznaczyć ,że jest to historia o Porsche nie o Hitlerze, Hitler jest wspomniany tutaj jedynie w kontekście relacji i życia Ferdinanda Porsche.
To książka dla fanów Ferdinanda Porsche lub po prostu fanów motoryzacji , nowinek technologicznych na tamte czasy.
Jeśli ktoś w ogóle nie zna tego człowieka a chciałby się dowiedzieć kim był i dlaczego wzbudzał taki zachwyt to ta książka jest bardzo dobrym materiałem na pierwsze spotkanie z Ferdinandem Porsche. Nie trzeba być znawcą technologii ani siedzieć głęboko w mechanice aby zrozumieć to co jest napisane w książce. Wszystko jest bardzo klarownie wyjaśnione więc książka jest dla każdego.
Jeśli chcecie poczytać o człowieku pełnym pasji obdarzonym wielkim talentem uważam, że powinniście sięgnąć po tę książkę.
Ogromnym plusem wciąż jest to w jaki sposób są konstruowane rozdziały. Nie brakuje w nich wprowadzenia do okresu w którym dzieje się dana rzecz oraz przedstawienia sytuacji historycznej danego okresu. Jest pokazana droga przez którą musiał przejść Porsche, jest zaznaczone jakie to były czasy i co się wtedy działo na świecie.
Dodatkowo rozdziały zawierają ciekawostki, które przeplatają opisy historycznych wydarzeń i techniczne informacje, których ogrom w pewnych momentach może przytłaczać a dzięki ciekawostkom tak się nie dzieje.
To ,że rozdziały zawierają opisy historyczne techniczne i ciekawostki sprawia, że książka przez cały czas jest bardzo ciekawa. Oczywiście dla osób zainteresowanych tą tematyką. Zdecydowanie nie polecam osobom, które nie są zainteresowane motoryzacją techniką ani historią i nie cierpią książek biograficznych bo właśnie o tym jest ta książka.
Wiecie ,że Porsche miał również swój udział w działaniach na rzecz lotnictwa i to nie tylko wojskowego?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFascynująca książka odnośnie jeszcze bardziej fascynującego człowieka jakim na pewno był Ferdinand Porsche.
Ferdinand Porsche był człowiekiem pełnym pasji i talentu. Jeden ze szkolnych kolegów wspomniał , że Ferdinand był myślicielem i majsterkowiczem oraz, że był osobą...
Genialny konstruktor, inżynier profeta, uzdolniony projektant a do tego ulubieniec Adolfa Hitlera. Wszystkie te określenia pasują do Ferdinanda Porsche, którego nazwisko znają chyba wszyscy, nie tylko fani motoryzacji. Piąte już wydanie biografii tego wielkiego wizjonera austriackiej i niemieckiej myśli technicznej pióra Karla Ludvigsena ukazało się niedawno w polecanej przeze mnie wielokrotnie serii „Sekrety historii” wydawanej nakładem Wydawnictwa RM.
Autor prezentuje czytelnikom sylwetkę tytułowego bohatera śledząc raczej jego karierę zawodową niż życie prywatne. Nieliczne wzmianki na temat pochodzenia czy rodziny tego wybitnego inżyniera rozsiane na kartach książki są uzupełnieniem narracji skupionej wokół kolejnych sukcesów konstrukcyjnych Ferdinanda Porsche, który gotów był pracować w każdych warunkach i dla każdej władzy, byle tylko realizować misję tworzenia.
Pasjonaci motoryzacji, konstruktorzy i mechanicy pracujący przy budowie i doskonaleniu wszelkiego typu pojazdów będą zachwyceni ogromem danych technicznych, którymi przesycona jest ta biografia. Liczne fotografie, projekty rozwiązań konstrukcyjnych czy istotnych elementów tworzonych pojazdów doskonale obrazują wieloletnią pracę bohatera tej książki nad doskonaleniem przemysłu lotniczego, motoryzacyjnego i wojskowego, które dzięki talentowi Ferdinanda Porsche i sprzyjającej sytuacji wojennej mogły rozwijać się w zawrotnym tempie.
Co ważne dla czytelnika, Ludvigsen nie rozlicza swojego bohatera ze współpracy z Hitlerem i działań na rzecz rozwoju III Rzeszy Niemieckiej. Widzi w nim pasjonata skupionego na swoim dziele a nie marionetkę na usługach wodza nazistów. I chyba właśnie ten dystans widoczny na kartach książki sprawia, że z wielką przyjemnością śledzimy zawodowe losy człowieka, który bywał honorowym gościem na spotkaniach z twórcą „Mein Kampf”.
Jako miłośniczka historii i biografii stwierdzam, że „Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera” to wartościowa pozycja, która pozwala czytelnikom zrozumieć, na czym polegał fenomen tego nad wyraz płodnego konstruktora i poznać jego najlepsze wynalazki.
Genialny konstruktor, inżynier profeta, uzdolniony projektant a do tego ulubieniec Adolfa Hitlera. Wszystkie te określenia pasują do Ferdinanda Porsche, którego nazwisko znają chyba wszyscy, nie tylko fani motoryzacji. Piąte już wydanie biografii tego wielkiego wizjonera austriackiej i niemieckiej myśli technicznej pióra Karla Ludvigsena ukazało się niedawno w polecanej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tą książkę dosłownie dla otrzeźwienia. Poprzednia złamała mi serce, więc postanowiłam, że nieco ostudzę moje zapały i przeczytam coś, co jako tako uczuć w sobie nie zawiera. Autor opisał tutaj bowiem poniekąd życie i dokonania Ferdynanda Porschego dokumentując to dodatkowo czarno białymi zdjęciami. Już mając jedenaście lat ludzie wiedzieli, że był bardzo inteligentny. Określali go jako myśliciela i majsterkowicza, który był kulturalny, porządny i milczący. Większość jego planów zrodziła się w jego głowie zanim cokolwiek zaczął robić. Był bacznym obserwatorem, który gdy podjął się jakiegoś tematu, zasypywał innych pytaniami. Największym jego zamiłowaniem była elektryczność. Pomimo uporu ojca, by wybić mu z głowy jego pomysły, on nie poddawał się i w ukryciu montował swoje skarby. Po krótkiej notatce z jego zainteresowań i życia przejdziemy do pierwszych samochodów, które prezentowali z gracją. Dowiadujemy się też o jego kontaktach z Hitlerem z których opisów niektórzy nie będą zadowoleni. Za jego czasów było zaszczytem pracować dla takiego człowieka, a z naszej perspektywy wygląda to zupełnie inaczej. Podczas czytania starajcie się nie oceniać nikogo, gdyż autor ukazywał nam jego życie, wynalazki i fakty. Osoba Hitlera jest tutaj dodatkiem, który występował w jego pewnej części życiowej. Autor, by nie skupiać się tylko na modelach aut, ich ciężkości i opisów z czego są zbudowane, dokładał nam też wiedzy historycznej, a mianowicie ilu Żydów było nimi przewożonych, gdzie trafiali. Zobaczymy też jak ich czasy się zmieniały i z jakimi trudnościami naszemu bohaterowi przyszło się zmierzyć. Były to bowiem lata, gdzie zasady wyznaczali ludzie i niektórym, nawet Ferdynandowi również robiono na złość. To były tak zwane widełki czasowe w którym ludzie w określonym wieku mogli pracować, bez względu na to, jakie się miało doświadczenie oraz wiedzę. To, co zauważyłam na zdjęciach, to, że fałszyzm było widać gołym okiem. Pomimo konkretności w wydarzeniach, książka zamknęła w sobie kilka uczuć, do których z pewnością każdy z was dojdzie. To dosłownie odskocznia między tym, co mamy teraz, a tym, co było kiedyś.
Sięgnęłam po tą książkę dosłownie dla otrzeźwienia. Poprzednia złamała mi serce, więc postanowiłam, że nieco ostudzę moje zapały i przeczytam coś, co jako tako uczuć w sobie nie zawiera. Autor opisał tutaj bowiem poniekąd życie i dokonania Ferdynanda Porschego dokumentując to dodatkowo czarno białymi zdjęciami. Już mając jedenaście lat ludzie wiedzieli, że był bardzo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że dotychczas nie miałem styczności z sylwetką pana Porsche. Nawet do głowy mi nie przyszło, żeby się nim zainteresować. I to niezależnie od wiedzy, że był jednym z najistotniejszych inżynierów nazistowskiego przemysłu zbrojeniowego. A szkoda, bo okazuje się, że to dosyć ciekawa postać. Możecie się o tym przekonać w książce Karla Ludvigsena pod tytułem „Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera”.
Bohater książki to nie tylko wielki wynalazca, ale i interesujący człowiek. Już od pierwszych stron można odnieść wrażenie, że ten niezwykle pracowity fachowiec, cechował się jakąś niezwykłą radością z życia. Nie bał się eksperymentować, i pracować, i wciąż pracować… Co więcej, swym geniuszem nie przyćmiewał jednak pomysłów innych. Pozwalał się innym rozwijać, pomagał innym realizować ich pomysły, co najwyżej wprowadzając pewne poprawki. Był człowiekiem myśli i czynu – dla niego nie miało znaczenia, dla kogo pracuje. Liczyło się to, aby dokonać przełomu, aby zrealizować kolejny projekt. Być może z tego powodu zdecydował się na współpracę z Adolfem Hitlerem. Co ciekawe, o jego konstruktorski talent walczył również inny dyktator – Józef Stalin. Jedni nie wybaczyli mu współpracy z nazistami. Jednak mimo wszystko trzeba przyznać, że Ferdinand Porsche był jednym z najważniejszych konstruktorów XX stulecia. A efekt jego prac nadal stanowi część naszego codziennego życia.
Książkę czytało się sprawnie, szybko i to pomimo używania przez Autora wielu terminów technicznych, które dla mnie były czystą magią. No cóż – nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, i nigdy nie będę. W lekturze znajdziecie wiele zdjęć i szkiców modeli samochodów czy mechanizmów, które zostały stworzone przez bohatera książki. Grafiki są tak piękne, zawierają w sobie tyle kunsztu, że nie można się nie zachwycić. To istne dzieła sztuki. Przy okazji śmiało można powiedzieć, że pozycja ta stanowi swego rodzaju podręcznik opisujący różnego typu konstrukcje. Pod tym względem to naprawdę świetna pozycja. Za to ogromny plus.
Przy okazji nie można nie zauważyć, że na wszystkich zdjęciach Porsche ma twarz człowieka skromnego skupionego na czymś, tak jakby nie do końca był obecny umysłem podczas robienia zdjęć. W ujęciach, gdy coś naprawiał lub sprawdzał, widać ogromne napięcie, ogromne zaangażowanie. Dosłownie – zazdroszczę mu pasji.
Mnie bardzo spodoba się forma wypowiedzi Autora książki. Widać, że pisząc o Ferdinandzie Porsche, czynił to z ogromną pasją. Pomimo trudnych terminów związanych z mechaniką, nie da się tym znudzić. W każdym zdaniu czuć zachwyt, energię i poczucie radości z tego, o czym pisze. Nie wiem co bardziej Autora fascynowało – Porsche czy jego wynalazki? O tym musicie zdecydować sami.
Dawno nie miałem okazji czytać tak entuzjastycznej książki o drugim człowieku. Tym bardziej, że nie tyle chodzi o zachwyt nad człowiekiem-konstruktorem, co dorobkiem jego myśli i rąk. Nie da się ukryć, że był twórcą nie tylko samochodów dla ludu – volkswagenów, ale i broni niosącej śmierć – samolotów, czołgów czy wozów bojowych. Wiele z jego wynalazków napędzało machinę wojenną Hitlera. Jego dorobek był tak doniosły i tak pożądany przez aliantów, że ci nie ośmielili się postawić wynalazcę przed międzynarodowym trybunałem sądzącym zbrodnie nazistów…
W tekście znajdziecie kilka rzeczy, które będą trudne do zrozumienia z naszej polskiej perspektywy. Po pierwsze – termin „Królestwo Galicji i Lodomerii”. No cóż, to określenie, którym od 1849 roku nazywano ziemie I i III zaboru austriackiego ziem Rzeczypospolitej. Nie ma co się obrażać – to po prostu forma administracyjna. My też – dla zasady – zmieniliśmy, i to nie tak dawno – nazwę obwodu kaliningradzkiego na królewiecki. Ot co – zwykła polityka.
Po drugie – pewne osobistości świata motoryzacyjnego, pracującego na usługach nazistów, ujęte są w cudzysłowie. Autor chciał chyba zasugerować, że osoby te nie były faszystami z zamiłowania, z poglądów – po prostu pracowały dla Hitlera. Zbytnio nie moralizując, odkrywcy różnych wynalazków nie baczą komu służą, tylko czy mają możliwość działania. Tak było już od czasów Archimedesa, i tak będzie aż do końca świata. Ocenę ich postępowania pozostawmy Bogu.
Książka zawiera się na 432 stronach, pogrupowanych w 18 rozdziałów. Moim zdaniem to książka skierowana do każdego czytelnika. Opowiada bowiem nie tylko o sylwetce Porschego, ale również zawiłościach ówczesnej europejskiej sceny motoryzacyjnej. Rzuca ponadto światło na zapomniane lub pomijane w wielu książkach mankamenty mechanizmów politycznych wśród konstruktorów europejskich firm i koncernów technologicznych. Naprawdę warto.
Książka z Klubu Recenzenta portalu nakanapie.pl
Przyznam, że dotychczas nie miałem styczności z sylwetką pana Porsche. Nawet do głowy mi nie przyszło, żeby się nim zainteresować. I to niezależnie od wiedzy, że był jednym z najistotniejszych inżynierów nazistowskiego przemysłu zbrojeniowego. A szkoda, bo okazuje się, że to dosyć ciekawa postać. Możecie się o tym przekonać w książce Karla Ludvigsena pod tytułem „Ferdinand...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako fanatyczka wszelakiej historii jestem zachwycona takimi tytułami jak ten! Postać Ferdinanda Porsche fascynowała mnie nie tylko ze względu na jego powiązania z Trzecią Rzeszą i zbrojenie wojsk przez przez cztery dziesięciolecia, ale również zważając przede wszystkim na jego sukcesy w kwestii pojazdów wyścigowych i samochodów osobowych (ot, w końcu jestem żoną mechanika). Cała książka to czysta perfekcja sama w sobie, ponad czterysta stron rzetelnych informacji biograficznych, które są uzupełniane zdjęciami, ale również schematami jego najlepszych projektów dla podkreślenia formy pracy Porsche i jego życia. Osiemnaście niesamowicie fascynujących rozdziałów plus wprowadzenie oraz podziękowania i bibliografia, a także przepisy to kompendium wiedzy o jedynym z największych inżynierów XX wieku jaki chodził po tym świecie. Sama historia Ferdinand Porsche jest naprawdę niesamowita, jego życie budzi niemałe zainteresowanie oraz układy w jakich się znajdował. Kim tak naprawdę był? Autorem popularnego Volkswagen Garbusa? Ulubionym inżynierem Hitlera? Jednym z największych inżynierów? Czy tylko synem blacharza z wyjątkowym szczęściem? A może kimś więcej? Tak naprawdę ocenę jego osoby każdy powinien podjąć indywidualnie między innymi przez zapoznanie się z tą niesamowitą biografią. Z tej książki dowiecie się również o jego przygodzie z lotnictwem i zamiłowaniem do latania, o Mercedesach dla wojska i niemieckich siłach zbrojnych, o spotkaniach na poligonie z inną ciekawą postacią jaką był Albert Speer by zrealizować żądania Führera, o jego nadzorowaniu wytwórni Peugeota w okupowanej Francji, również o jego majątku w Zell i dlaczego to miejsce było bardzo istotne, a także wielu innych ciekawych informacji z jego życiorysu. Niemiecko-czeski konstruktor to idealny przykład przeszłości, która ma wpływ na przyszłość, a on sam zaś raczej będzie niezapomniany po wsze czasy.
Jako fanatyczka wszelakiej historii jestem zachwycona takimi tytułami jak ten! Postać Ferdinanda Porsche fascynowała mnie nie tylko ze względu na jego powiązania z Trzecią Rzeszą i zbrojenie wojsk przez przez cztery dziesięciolecia, ale również zważając przede wszystkim na jego sukcesy w kwestii pojazdów wyścigowych i samochodów osobowych (ot, w końcu jestem żoną...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKarla Ludvigsen, "Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera”, czyli bohater jako rysunek techniczny
„[…] spokojna pewność siebie, wsparta u Porschego ogromną wiedzą w zajmujących go dziedzinach i rozległymi zainteresowaniami, wielu urzekała. Dzięki temu łatwo znajdował wspólny język z przedstawicielami rodów królewskich, politykami, wojskowymi i sprzyjającymi mu przemysłowcami. Na swoim polu Porsche nie miał sobie równych. Umiał też przyciągać do współpracy innych konstruktorów […]”. S. 27.
To jest zdanie, które najlepiej oddaje ducha książki Lidvigsena. Podziw, fascynacja, zapatrzenie. Uwielbienie dla konstruktora. Jestem sarkastyczna, ale ta książka jest pisana na kolanach. Nie na kolanie, co to to nie. Na kolanach. Z nabożną czcią, bez dystansu, z dziecięcym zapatrzeniem w cudzy geniusz.
Tak, jak zwykle od razu mówię, co sądzę o książce, bez stopniowania napięcia.
Czytałam tę książkę z rosnącym niedowierzaniem. Uwielbiam biografie, dlatego z taką dziką radością sięgnęłam po tę książkę i przeczytałam ją w dwa dni. Ale to nie biografia. To historia dokonań inżynierskich Ferdinanda Porschego i tyle. Kropka. W dodatku - jak już napisałam wcześniej - pisana z pozycji wyznawcy, nie obiektywnego naukowca/biografa. Ale ok, każdy ma swojego bohatera za którego dałby się pokroić i każdy ma prawo pisać.
Nie zrozumcie mnie źle - książka jest dobrze napisana. Ogromną zaletą jest jej warstwa graficzna. Nie liczyłam dokładnie, ale na moje oko to połowa zawartości to zdjęcia i rysunki projektów Porschego. Zdjęcia dają możliwość autentycznego wejścia w epokę, zobaczenia prawdziwych ludzi, prawdziwych maszyn, strojów, krajobrazów - a co ja wam będę tłumaczyć. Wiecie, o co mi chodzi. Dodają książce wartości faktograficznej.
A rysunki techniczne są po prostu piękne. Nie jestem inżynierem, ale mogłabym się gapić na rysunki konstrukcyjne i schematy godzinami.
Język książki jest jasny, klarowny, nie nadmiernie techniczny - innymi słowy - do strawienia dla kogoś, kto nie ma odpowiedniego wykształcenia do ogarnięcia szczegółów.
Ludvigsen, który znany jest ze swojego pisania o motoryzacji, dostarcza ogromnych ilości informacji na temat detali z życia zawodowego życia Porsche, jego osiągnięć oraz wpływu na rozwój technologii motoryzacyjnej.
Czemu się zatem czepiam - zapytacie?
Ano z kilku powodów.
Pierwszy z nich jest taki, że aczkolwiek opowieść jest ułożona chronologicznie, za za chiny ludowe nie wiem, co to jest. Bo nie biografia, choć dowiadujemy się, gdzie i kiedy się Porsche urodził, oraz że pochodził z patriarchalnej rodziny i ojciec był surowy. To w zasadzie tyle, ile człowieka zobaczycie w tej książce. No przesadzam w celach publicystycznych, ale nie bardzo. Na zdjęciach widać, jak młody Porsche uczy swoją narzeczoną prowadzić samochód, potem i widać jego dzieci, i pojawiają się one jako postaci w książce, ale coś więcej? Nic. Zero. Kolejny silnik, kolejny wynalazek, kolejna praca dla chwały kolejnego imperium. Kolejna wojna. Samochody, samoloty, ciągniki, samoloty, samochody, ciągniki. I tak ad nauseam. Porsche jawi się jako dwuwymiarowy rysunek techniczny. Zero głębi.
Po drugie, wkurza mnie ujmowanie słów faszyści i zbrodniarze wojenni w cudzysłów. Owszem, może nie wszyscy, o których Ludvigsen tak pisze, przyznawali się expresis verbis do wyznawania tej obrzydliwej ideologii i może sami nie strzelali do ludzi, ale korzystali z rządów faszystów, pomagali im aktywnie i zarabiali na wojnie w tylu aspektach, że głowa mała. To dzięki faszystom i systemowi, który faszyści wprowadzili, wielu z bohaterów książki Ludvigsena żyło więcej niż dostatnio. Oni i ich dzieci, i ich wnuki. Więc ja bym ich objęła tym mianem i dodałabym jeszcze oportuniści na dodatek.
Ok, autor pisze o współpracy Porschego z nazistami, spotkaniach z Hitlerem i tak dalej. Ale czy jakoś go zaswędziała moralna strona działania konstruktora? Nie bardzo.
A już zastanawianie się nad „wybiórczym trybem wymierzania sprawiedliwości przez aliantów” [s. 404-405] w kontekście konstruktorów broni, albo pojazdów opancerzonych, albo samolotów bojowych uważam za hipokryzję. Czystej wody.
Po trzecie: rany, jak mnie Ludvigsen wkurzył jednym odpisem pod zdjęciem. Na stronie 92 stoi jak byk:
„Wiele samochodów osobowych marki Austro-Daimler użyto podczas pierwszej wojny światowej w roli pojazdów wojskowych. Jeden z takich wozów w służbie wojskowej na zdjęciu, wykonanym w 1914 roku w Królestwie Galicji i Lodomerii, należącym od 1772 do monarchii habsburskiej”.
Wiecie, jak jestem z tej całej Galicji i Lodomerii, czyli spod Krakowa jestem baba. I w 1772 to był rozbiór, szanowny autorze. Rozbiór. Może i państwa wysoce dysfunkcyjnego, nieudolnego, bezsensownej oligarchicznego, ale jednak państwa.
Ale ten właśnie podpis pokazuje, jakim Ludvigsen jest mistrzem w nawijaniu makaronu na uszy. Niby wszystko w tej frazie jest teoretycznie spoko, ale jest też taką straszną manipulacją, że głowa mała!
Po czwarte mamy wojny i wojskowość i w zasadzie niewiele ocen. A jesteśmy ponad sto lat po pierwszym wielkim konflikcie, który swoim intelektem wspierał Porsche i jakieś 80 po drugim z nich. I w Europie toczy się wojna, którą też wspierają jacyś wynalazcy, którzy pewnie mówią: moja chata z kraja. Ja tu tylko tak sobie dłubię, mnie polityka nie interesuje. Akurat. Akurat.
Tyle ode mnie. Sięgnijcie, przeczytajcie, wejdźcie ze mną w spór. Przekonajcie mnie do Ludvigsena i jego tytułu, proszę.
Dziękuję portalowi nakanapie.pl za możliwość przeczytania książki!
Karla Ludvigsen, "Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera”, czyli bohater jako rysunek techniczny
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„[…] spokojna pewność siebie, wsparta u Porschego ogromną wiedzą w zajmujących go dziedzinach i rozległymi zainteresowaniami, wielu urzekała. Dzięki temu łatwo znajdował wspólny język z przedstawicielami rodów królewskich, politykami, wojskowymi i sprzyjającymi mu...
Chociaż to dość obszerna książka i długo się ją czytało, ale było warto.
Słowo Porsche niemal od razu kojarzy się z luksusowym (najlepiej oczywiście czerwonym) samochodem z charakterystycznym znakiem czarnego konia.
I chociaż ja nie jestem fanką samochodów, to książkę "Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera" czytałam z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością.
Nie jest to jednak biografia słynnego inżyniera Ferdinanda Porsche, lec bardziej jest jakby analizą tworzonych przez niego projektów wraz z szczegółowymi danymi technicznymi.
Karl Ludvigsen przedstawia sylwetkę Ferdinanda Porsche głównie w kontekście jego osiągnięć zawodowych, które faktycznie były wręcz intrygujące. Chociażby z powodu tego, że Ferdinand Porsche przez jednych jest uznawany za najlepszego samochodowego inżyniera XX wieku, przez innych zaś za zbrodniarza wojennego, kolaboranta nazistów.
Ferdinand Porsche od najmłodszych lat był myślicielem i majsterkowiczem. Mówili o nim milczek, porządny czy punktualny. Zawsze fascynowała go elektryczność i motoryzacja.
Pojazdy wojskowe uczyniły z Porsche-go jednego z czołowych konstruktorów sprzętu militarnego. Jego kariera rozwijała się od wojskowych aut bojowych, poprzez samoloty, czołgi, pociągi aż po nowoczesne auta. Jednak historia ma w sobie wiele zagadek i również potrafi długo pamiętać i to najdłużej te złe momenty, nigdy nie wiadomo, kto i kiedy odkryje niewiarygodną prawdę, dlatego też pewnie wielu nie potrafi zapomnieć słynnemu inżynierowi kontaktów i współpracy z Hitlerem.
"Dla Trzeciej Rzeszy Ferdinand Porsche był nie tylko człowiekiem, który dopomógł w stworzeniu technologicznych i ekonomicznych fundamentów owej ery, ale także kimś w rodzaju afisza reklamowego ówczesnego systemu i jego przywódców."
W czasie I Wojny Światowej projektował silniki samolotowe dla austriackiej armii oraz ciągniki dla ciężkiej piechoty. Następnie pracował dla Daimlera w Stuttgarcie, gdzie pomagał stworzyć sportowe auto.
Konstruowanie wozów wyścigowych, wspomógł Ferdinandowi nie kto inny jak właśnie Adolf Hitler.
Hitler był również mocno zainteresowany kwestią możliwości małych aut osobowych. Aut odpowiednich dla typowej niemieckiej rodziny z trojgiem dzieci - prawdziwym volkswagenem, który nazwany został "samochodem ludowym", dla mas.
Liczni konstruktorzy projektowali i budowali takie auto, ale dopiero Porsche uczynił z takiego samochodu masową produkcję.
Hitler należał do entuzjastów modelu Garbusa. Jak się później okazuje auto, do którego powstania się przyczynił stało się popularne nie tylko w Europie ale i na całym świecie.
"Spotkanie Ferdinanda Porschego i Adolfa Hitlera 10 marca 1933 roku doprowadziło nie tylko do powstania udanego wozu wyścigowego, ale również zapoczątkowało dość niezwykłą współpracę tych dwóch ludzi. Zainicjowało rodzaj partnerstwa, które dla obu miało doniosłe i dalekosiężne skutki."
Poprzez konstrukcje czołgów dla wojska Ferdinand wciągnięty został w tryb militarnej machiny Trzeciej Rzeszy.
Porsche i Hitler odnosili się do siebie z szacunkiem. Ferdinand traktował Adolfa po ojcowsku, a sam z kolei był jego ulubieńcem. Führer wyznał że "doktor Porsche to największy geniusz konstruktorski w Niemczech. Stwierdził, że to dzięki Ferdinandowi ukończenie wstępnych projektów samochodu dla ludu (Volks Wagen) było w ogóle możliwe.
Już w młodym wieku Ferdinand Porsche cieszył się na tyle dobrą reputacją, iż o jego usługi rywalizowało dwóch dyktatorów - Józef Stalin i Adolf Hitler. Ich zainteresowanie nigdy nie przeszkadzało Ferdinandowi. Był inżynierem i wynalazcą, którego interesowały wyłącznie własne dzieła. To, dla kogo pracował, było dla niego równie nieistotne, jak to, czy były to projekty cywilne, czy militarne. Najważniejsze było rozwiązywanie problemów od ręki i chęć udoskonalania własnych projektów.
Ferdinand Porsche służył Hitlerowi podczas wojny jako szef komisji czołgów. Wspierał moc Hitlera i czerpał zyski z reżimu.
" Jeżeli sam Ferdinand Porsche doszedł do jakichś wniosków na temat swojej roli w historii Trzeciej Rzeszy, to najczęściej zachowywał je dla siebie."
"Porsche istotnie wspomagał wysiłek wojenny Trzeciej Rzeszy, za co był wynagradzany finansowo i honorowany oficjalnymi zaszczytami."
Bardzo ciekawa książka opisująca karierę oraz projekty Ferdinanda Porsche. W książce przedstawione są: opisy różnych jego projektów, oraz szkice i procesy powstawania silników i innowacyjnych rozwiązań technicznych aż wreszcie i same gotowe produkty i ich fotografie.
Można mieć nawet żal o to, dla kogo pracował tak genialny człowiek, lecz i tak pozostanie on w pełni zasłużenie, jednym z najsłynniejszych inżynierów swojej generacji, a jego nazwisko znane jest nadal niemal wszystkim.
Dzięki tej książce przyznam, że moje postrzeganie Ferdinanda Porsche-go jak i jego marki samochodowej zmieniło się i teraz inaczej patrzę na samochody...
Dziękuję Pani Edycie z Wydawnictwa RM za możliwość poznania historii tak bardzo znanej marki samochodowej.
Chociaż to dość obszerna książka i długo się ją czytało, ale było warto.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłowo Porsche niemal od razu kojarzy się z luksusowym (najlepiej oczywiście czerwonym) samochodem z charakterystycznym znakiem czarnego konia.
I chociaż ja nie jestem fanką samochodów, to książkę "Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera" czytałam z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością.
Nie...
Długo się czytało, ale było warto. Dzięki niej moje postrzeganie Ferdinanda Porschego, jak i jego marki samochodowej zmieniło się na plus. Wielbiciele motoryzacji, jak i militariów będą w mojej ocenie zadowoleni po lekturze tej pozycji.
Długo się czytało, ale było warto. Dzięki niej moje postrzeganie Ferdinanda Porschego, jak i jego marki samochodowej zmieniło się na plus. Wielbiciele motoryzacji, jak i militariów będą w mojej ocenie zadowoleni po lekturze tej pozycji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLisioł Porsche
.
Czy to prawda, że gdyby Lisioł dostał dwie metalowe kulki, to jedną by zgubił, a drugą zepsuł? Być może, ale fakt, że Ferdinand Porsche był niesamowitym konstruktorem, nie podlega wątpliwości. Teorię tę Lisioł śmiało stawia po lekturze książki „Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera” autorstwa Karla Ludvigsena. Trzeba pisnąć tutaj, że młody Porsche nie miał łatwego życia. Apodyktyczny ojciec nie doceniał zdolności syna, który w młodym wieku budował już baterie elektryczne w sekrecie. Miał ku temu dobre powody, bo odkryte skarby rodziciel potraktował z buta, a potem dziwił się, że ma kwas na nogawkach. Na szczęście interwencja matki odmieniła bieg życia Ferdinanda i tutaj drodzy czytelnicy trzeba przygotować się na ostrą jazdę bez trzymanki. Porsche tworzył jeden pomysł za drugim, odważnie idąc do przodu, za nic mając ryzyko. Dzięki temu strony książki pełne są szczegółowych opisów kolejnych przedsięwzięć, okraszone dodatkowo zdjęciami oraz schematami. Lisioł wsadził zatem nos w opisy przekładni, turbin oraz całej gamy trudnych słów związanych z elektrycznością i mechaniką. Zaczęło się od automobilów oraz napędzających ich silników. Lisioł ścigał się pierwszymi wozami wyścigowymi, potem przeskoczył na ciągniki artyleryjskie dla wojska, które zrobiły wielką karierę podczas I wojny światowej.
.
Z ziemi Lisioł ruszył na podbój nieba. Pierwsze próby wymagały łamiącego serce poświęcenia, pod postacią wyrzucenia zapasów alkoholu za burtę kosza, ale potem poszło już całkiem nieźle. Lisioł wygodnie zasiadł za sterami jednopłatowca, rysując truskawki na niebie.
.
Trzeba jednak przyznać, że Lisiołowi mocniej serduszko zabiło, gdy położył łapkę na Kubelwagenie. Tego samochodu namiętnie używał sam Lis Pustyni, czyli Erwin Rommel podczas kampanii afrykańskiej, więc dla Lisioła tym bardziej się nadawał. Wyglądał nieco mizernie przy czołgu Tiger P oraz niszczycielu czołgów Ferdinand – to dopiero stodoły na gąsienicach – a to i tak nie wszystko, co Porsche wymyślił, ale więcej sekretów tego niesamowitego konstruktora musicie poznać już sami. W tym – zdradzi piśnięciem Lisioł – znajomość z niezbyt rozgarniętym naczelnym akwarelistą III Rzeszy.
Lisioł Porsche
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
Czy to prawda, że gdyby Lisioł dostał dwie metalowe kulki, to jedną by zgubił, a drugą zepsuł? Być może, ale fakt, że Ferdinand Porsche był niesamowitym konstruktorem, nie podlega wątpliwości. Teorię tę Lisioł śmiało stawia po lekturze książki „Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera” autorstwa Karla Ludvigsena. Trzeba pisnąć tutaj, że młody Porsche...