Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym

Okładka książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym autorstwa Anna Mieszczanek
Okładka książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym autorstwa Anna Mieszczanek
Anna Mieszczanek Wydawnictwo: Muza reportaż
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2021-09-22
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-22
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328717787
13 grudnia 1981 roku zatrzymał na moment rozpędzoną polską rzeczywistość. Przerwał wielkie marzenie ludzi o wolnym kraju. Siłami wojska i służby bezpieczeństwa przywrócił dawny „porządek”. Internował wolność. Chwilowo.

Formalnie stan trwał półtora roku, niewiele dłużej niż solidarnościowy „karnawał”. W lipcu ‘83 został zniesiony. Jednak ostatni więźniowie polityczni siedzieli do połowy 1986 roku.

Goniec z wydawnictwa, reżyser zaraz po filmówce, młody pracownik komitetu dzielnicowego, początkująca dziennikarka, motorniczy, ogrodniczka z MSW, kapitan z wydziału zabójstw, sekretarz organizacji partyjnej w dużej firmie, mały chłopiec, któremu zamknęli ojca, i inni to bohaterowie, których historia zwykle nie zauważa. Każdy z nich stał się częścią reporterskiej opowieści o jednym z najboleśniejszych momentów w dziejach powojennej Polski, kiedy wszystko przesiąknięte było polityką. Ludzi tych, niezależnie od tego, po której stronie barykady stali, łączy trudna historia czasów ich młodości. To bohaterowie szarej codzienności, wciągnięci w wojnę z niewidzialną siłą politycznej przemocy.

Jak dostosowywali się do zakazów i nakazów stanu? W jaki sposób zamykały się za nimi ścieżki otwarte przed grudniem ‘81? Co pozwalało im trwać, i tworzyć enklawy wolności? Jakich musieli dokonywać wyborów? Kiedy słabli i gorzknieli? Dzięki czemu znów ogarniała ich nadzieja? Czy ten proces naprawdę się zakończył?

Relacje bohaterów, nagrywane na bieżąco, a także w roku 1989 i w latach dwutysięcznych, przeplatają się z dokumentami władz partyjnych czy SB. Pokazują szczegóły tego kolizyjnego kursu, na którym Polacy znaleźli się w latach 80.
Średnia ocen
6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym i



946
345
660

Opinia społeczności książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennymi



Książki 1028 Opinie 1019

Oceny książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym

Średnia ocen
6,0 / 10
106 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym

avatar
857
857

Na półkach:

Anna Mieszczanek ze znakomitego i dającego duże możliwości tematu wysmażyła ciężkostrawną papkę. Męczyłam się przy niej jak potępieniec, aż w końcu z ulgą odłożyłam. Nie dostałam niczego, co dostać bym chciała. Już sam tytuł jest oszustwem: nie ma w tym reportażu zbyt wiele o tym, jak się żyło w stanie wojennym, Co najwyżej jakieś szczątki informacji i trochę przypadkowych fotografii. Autorka serwuje nam nieco chaotyczny zbiór faktów, od ilości których kręci się w głowie. Nazwiska, daty, nazwy instytucji, urzędów, zakładów pracy, tytułów prasowych nakładają się na siebie,tworząc zbitkę informacji, z których niewiele wynika. Ja w każdym razie pogubiłam się w tym natłoku szczegółów. O życiu codziennym zwykłych ludzi nie ma prawie nic.
Rozdział pod tytułem „Wigilia 1981” nie mówi nic o wigilii, raczej o tym, co działo się w polityce między 13 a 24 grudnia: kogo aresztowali, internowali, jak o tym pisano w prasie. Nudne to jak flaki z olejem. A najbardziej irytowało mnie podawanie przez autorkę krótkich minibiografii każdego polityka działającego wtedy w Polsce. Za każdym razem dowiadujemy się, który rocznik reprezentuje, co robił podczas wojny, jak trafił do PZPR.
Nie mogłam znieść maniery językowej autorki. Miałam wrażenie, że próbuje ona opowiadać swobodnym językiem, ale nie potrafi. Wciąż jakieś słowa były brane w cudzysłów- że to niby takie niedosłowne, wciąż podejmowano próby puszczania oka do czytelnika, ale wyszło drętwo i nijako.
Nie tak się pisze reportaże. Poprzestanę na tym, bo nie warto tracić czasu na ten nieudany wytwór dziennikarstwa. Spuśćmy na niego zasłonę milczenia.

Anna Mieszczanek ze znakomitego i dającego duże możliwości tematu wysmażyła ciężkostrawną papkę. Męczyłam się przy niej jak potępieniec, aż w końcu z ulgą odłożyłam. Nie dostałam niczego, co dostać bym chciała. Już sam tytuł jest oszustwem: nie ma w tym reportażu zbyt wiele o tym, jak się żyło w stanie wojennym, Co najwyżej jakieś szczątki informacji i trochę przypadkowych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
275
82

Na półkach:

Dotarłem do końca tej książki dzięki mojej silnej woli. Czy dowiedziałem się czegoś o życiu ludzi w okresie stanu wojennego? Zdecydowanie nie. Zamiast tego dostałem chaotyczną narrację, opowiadanie bez ładu i składu i garstkę zdjęć. Niestety jestem rozczarowany książką.

Dotarłem do końca tej książki dzięki mojej silnej woli. Czy dowiedziałem się czegoś o życiu ludzi w okresie stanu wojennego? Zdecydowanie nie. Zamiast tego dostałem chaotyczną narrację, opowiadanie bez ładu i składu i garstkę zdjęć. Niestety jestem rozczarowany książką.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
75
17

Na półkach:

Przed przeczytaniem miałem nadzieję, że dowiem się wielu szczegółów o codzienności życia stanu wojennego. Niestety po lekturze lekko się rozczarowałem. W książce znajdziemy kilka rozdziałów o tym jak wyglądały przesłuchania, co działo się na ulicach, jakie były nastroje ludzi. Jest też mnóstwo nazwisk, dat, nazw miejscowości, których nie sposób objąć. Dla kogoś kto zna tamte czasy tylko z opowieści lub nie zna ich w ogóle czyta się to po prostu źle. Autorka rozpoczyna jakieś wątki, zaraz je kończy, potem do nich powraca. Rozumiem, że taki był zamysł książki, jednakże nie sprzyja to czerpaniu wiedzy i przyjemności z lektury. Pierwsze 50 stron przeczytałem dwa razy, dopiero wtedy zorientowałem się jak podzielone są rozdziały i podrozdziały, gdzie kończą się jedne historie, a gdzie zaczynają kolejne. Brakuje mi też wyjaśnień skrótów, nazw własnych czy niektórych nazwisk, chcąc wyciągnąć jak najwięcej, musiałem szukać tych informacji w internecie. Jest to książka dla kogoś kto już dużo wie o stanie wojennym i chce zagłębić się w szczegóły. Odradzam osobom, które dopiero zaczynają się interesować tym tematem.

Przed przeczytaniem miałem nadzieję, że dowiem się wielu szczegółów o codzienności życia stanu wojennego. Niestety po lekturze lekko się rozczarowałem. W książce znajdziemy kilka rozdziałów o tym jak wyglądały przesłuchania, co działo się na ulicach, jakie były nastroje ludzi. Jest też mnóstwo nazwisk, dat, nazw miejscowości, których nie sposób objąć. Dla kogoś kto zna...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

320 użytkowników ma tytuł Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym na półkach głównych
  • 192
  • 124
  • 4
54 użytkowników ma tytuł Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym na półkach dodatkowych
  • 27
  • 7
  • 7
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym

Inne książki autora

Okładka książki Jak wychować szczęśliwe dzieci Wojciech Eichelberger, Anna Mieszczanek
Ocena 7,1
Jak wychować szczęśliwe dzieci Wojciech Eichelberger, Anna Mieszczanek
Okładka książki Krajobraz po szoku Anna Mieszczanek, praca zbiorowa
Ocena 7,0
Krajobraz po szoku Anna Mieszczanek, praca zbiorowa
Anna Mieszczanek
Anna Mieszczanek
Anna Mieszczanek (ur. 1954) - polska publicystka, redaktorka, animatorka społeczna, psychoedukatorka w konfliktach i kryzysach rodzinnych, mediatorka rodzinna.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym przeczytali również

Madame Piaf i pieśń o miłości Michelle Marly
Madame Piaf i pieśń o miłości
Michelle Marly
Biograficzne powieści o wielkich ikonach popkultury często wpadają w pułapkę nadmiernego hagiografizmu lub, przeciwnie, taniej sensacji. Michelle Marly w swojej książce Madame Piaf i pieśń o miłości na szczęście omija te rafy, serwując czytelnikom opowieść nasyconą zapachem powojennego Paryża, dymem tytoniowym i drżącym, gardłowym głosem „Wróbelka”. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla literackiego rzemiosła autorki, która z ogromną czułością, ale i niezbędnym dystansem, kreśli portret kobiety, dla której śpiew był jedyną formą przetrwania. Akcja powieści skupia się na kluczowym momencie w życiu Edith – roku 1944, kiedy to Paryż wyzwala się spod okupacji, a artystka staje przed trudnymi oskarżeniami o kolaborację. To właśnie ten dramatyczny rys nadaje książce głębi. Marly nie tworzy jedynie laurki; pokazuje Piaf jako postać skomplikowaną, targaną lękami, a jednocześnie posiadającą niebywałą intuicję artystyczną. Kluczowym wątkiem jest relacja Edith z młodym, wówczas nieznanym Yves’em Montandem. Autorka z wielką precyzją opisuje, jak Piaf, będąc już u szczytu sławy, staje się mentorką, kochanką i rzeźbiarką talentu Montanda, szlifując go na diament francuskiej piosenki. Styl Michelle Marly jest niezwykle plastyczny i zmysłowy. Czytelnik niemal słyszy stukot obcasów na bruku Montmartre i czuje napięcie panujące za kulisami legendarnych sal koncertowych. Opisy procesów twórczych – narodzin tekstów, które później stały się hymnami pokoleń – są najbardziej fascynującymi fragmentami książki. Marly udaje się uchwycić ten ulotny moment, w którym cierpienie prywatne zmienia się w uniwersalną sztukę. To właśnie ta „pieśń o miłości”, o której wspomina tytuł, jest główną bohaterką powieści, spajającą wszystkie wątki w jedną, emocjonalną całość. Dlaczego jednak nota zatrzymała się na siódemce? Mimo niezaprzeczalnego uroku, książka momentami popada w zbyt sentymentalne tony, które mogą nużyć czytelników szukających twardszej faktografii. Niektóre dialogi wydają się nieco zbyt „wyreżyserowane”, służąc bardziej ekspozycji faktów historycznych niż budowaniu naturalnej dynamiki między postaciami. Niemniej jednak, dla miłośników francuskiej piosenki i biografii beletryzowanych, jest to pozycja obowiązkowa. Wysoka ocena należy się za brak pruderii w opisywaniu trudnego charakteru Piaf i zero litości dla czytelnika w ukazywaniu ceny, jaką artystka płaciła za swoją pasję. Marly nie boi się pokazać Edith słabej, złośliwej czy zdesperowanej. To sprawia, że postać staje się ludzka, a jej triumfy na scenie smakują jeszcze wyraźniej. Madame Piaf i pieśń o miłości to rzetelnie skrojona, nastrojowa lektura, która pozwala choć na chwilę przenieść się do świata, gdzie miłość i ból brzmiały najpiękniej przy akompaniamencie akordeonu. To literacki hołd złożony kobiecie, która mimo drobnej postury, posiadała głos zdolny poruszyć fundamenty świata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Dziwny jest ten świat. Opowieść o Waldemarze Milewiczu Honorata Zapaśnik
Dziwny jest ten świat. Opowieść o Waldemarze Milewiczu
Honorata Zapaśnik
Z całą pewnością nie będę sprawiedliwy: Waldemar Milewicz był, jest i będzie postacią, którą uważam za ikoniczną. Czytałem tę książkę z pozycji fana świadom, że nie doczekamy się drugiego takiego dziennikarza jeszcze bardzo długo, o ile kiedykolwiek. Człowiek, w którego żyłach płynęło dziennikarstwo. Prywatnie? Raczej trudny, taki trochę archetyp macho lat 90, dużo w tym było pozy. mało przyzwolenia na emocje, zwłaszcza u innych ludzi. Poruszający opis relacji z córką, która, jak to dzieci rozpoznawalnych ludzi, z jednej strony miała wszystko, a z drugiej wielu rzeczy brakowało w tym emocjonalnym względzie, co wedle mojej wiedzy odbija się na Pani Monice do dziś. Milewicz? Postać z pewnością polaryzująca albo go kochałeś, albo nienawidziłeś. Nie do końca jestem przekonany, że ludzie wypowiadający się w książce powiedzieli wszystko, ale z może czasem nie warto? Z jednej strony upierają się na przykład, że Waldemarowi nie zaszumiało w głowie od tych wszystkich sukcesów, z drugiej dość obcesowo wymienił żonę na młodszą koleżankę z pracy. Takich sprzeczności jest w tej biografii więcej, ale który człowiek nie ma takich w życiorysie? Warsztatowo? Nie jest to porywające dzieło, ale mając takiego bohatera dość dużym wyczynem jest napisać słabą książkę. Za tydzień nazwiska autorki nie będę kojarzył, pamięć o Milewiczu będzie wieczna.
Kamil9203 - awatar Kamil9203
ocenił na71 rok temu
Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych Christine Negroni
Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych
Christine Negroni
Zanim przejdę do recenzji od razu uprzedzę – ktokolwiek w najbliższym czasie wybiera się w wojaże i czeka go samolotowy trip, niech lepiej po te książkę nie sięga, jeśli chce bez jakichkolwiek obaw wsiąść na pokład airbusa czy innego jumbo jeta. Jak Autorka już w samym tytule przestrzega – zabierze czytelnika w świat lotnictwa, a ściślej ruszy tropem niewyjaśnionych katastrof lotniczych. To właśnie tajemnice związane z lotniczymi katastrofami stały się przyczynkiem do popełnienia przez Christinę Negroni reportażu "Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych". Tym samym bierze ona na tapet kilka spektakularnych zdarzeń, po to aby kawałek po kawałku rozłożyć je na części pierwsze i uzyskać odpowiedzi na pytania związane ze stanem masowego transportu lotniczego, bezpieczeństwem jego pasażerów, mechanizmami związanymi z jakością samego sprzętu, poziomem wyszkolenia załogi, czy procedurami na samych samolotowych pokładach, które mają zagwarantować pewność powietrznych podróży. Czy w istocie tak jest? Zainteresowanych odsyłam do treści. Z całą pewnością Autorka nie unika stawiania trudnych pytań, tym bardziej, że wręcz penetruje przyczyny najważniejszych wypadków lotniczych znanych z pierwszych stron gazet. Jej dogłębna analiza ukazuje, że "czynnik ludzki" odgrywa ogromną rolę w wielu katastrofach. Negroni opowiada o dramatycznych incydentach, które wydają się być wręcz niewyobrażalne, ale które ostatecznie zakończyły się sukcesem dzięki zręczności i mądrości pilotów oraz załóg pokładowych. Książka stawia pytanie: ile zachodu kosztuje ludzkość stworzenie statystycznie najbezpieczniejszej formy transportu, jaką jest lot samolotem. Negroni przybliża czytelnikowi skomplikowaną sieć procedur, systemów i szkoleń, które tworzą ten kruchej pozoru łańcuch bezpieczeństwa. Wyjaśnia, jak dużo pracy i uwagi jest poświęcone na zapewnienie, że każdy lot jest jak najbezpieczniejszy. Najbardziej poruszającym aspektem reportażu jest opis roli ludzkiego czynnika w zdarzeniach lotniczych. Negroni w przystępny sposób wyjaśnia, jak emocje, presja czasu i stres w kokpicie mogą wpłynąć na decyzje pilotów oraz innych członków załogi. Jednocześnie podkreśla, że to również ludzka odwaga, wiedza i szybka reakcja są często kluczowe dla uniknięcia tragedii. "Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych" to reportaż, który wciąga czytelnika od pierwszej strony i nie puszcza go aż do ostatniego zdania. Negroni nie tylko dostarcza nam informacji na temat historii lotniczych incydentów, ale również otwiera oczy na to, jak wiele trudu i zaangażowania jest wkładane w utrzymanie najwyższych standardów bezpieczeństwa lotniczego. To z pewnością lektura ciekawa, ale dla ludzi o mocnych nerwach, którzy przedkładają podróże koleją czy samochodem nad loty samolotami. Przy tych włos się może na głowie zjeżyć😊
Pink Mag - awatar Pink Mag
ocenił na62 lata temu
W umyśle mordercy. Tajemnice mózgów psychopatów Dean A. Haycock
W umyśle mordercy. Tajemnice mózgów psychopatów
Dean A. Haycock
Czy zastanawiało Was kiedyś to, skąd tak naprawdę biorą się mordercy? Ci psychopatyczni, seryjni? Co dzieje się w ich głowach? Skąd rodzą się takie chore wizje? Ponieważ zazwyczaj sięgając po książki, sięgam po kryminały lub kryminały psychologiczne ostatnimi czasy właśnie zaczęłam zastanawiać się poniekąd nad tymi pytaniami. Przecież człowiek nie może urodzić się zły … chyba. Dlatego też, widząc zapowiedź tej książki, która miała mi wiele na ten temat wyjaśnić, przybliżyć trochę informacji - postanowiłam po prostu po nią sięgnąć. Sięgnąć i sprawdzić czy rozwieje wszystkie moje pytania i domysły. Ale czy się to udało ? Psychopatyczni przestępcy przyprawiają o ciarki, ale ich świat jest zarazem fascynujący. Czytamy o nich w prasie, oglądamy ich czyny w filmach i serialach kryminalnych, odnajdujemy ich historie w książkach. Wiemy, że robią koszmarne, przerażające rzeczy. Są zdolni mordować, okradać, torturować i gwałcić, a wszystko to bez krzty empatii czy wyrzutów sumienia. Słuchając o tym wszystkim, zadajemy sobie pytanie: „Jak człowiek może być aż tak zły?”. Odpowiedzi często może nam udzielić nauka. Z najnowszych badań w zakresie psychopatologii wynika, że na świecie żyje prawie 70 milionów psychopatów! Oznacza to, że na sto dorosłych osób jedna przejawia psychopatyczne skłonności. Zdecydowana większość psychopatów funkcjonuje w naszym otoczeniu, odnosząc sukcesy w biznesie, medycynie czy wojskowości. Okazuje się, że mogą nimi być nawet nasi bliscy – członkowie rodziny, przyjaciele, współpracownicy, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy. To dlatego, że psychopaci są osobami bardzo inteligentnymi, które świetnie potrafią odgrywać współczucie i manipulować nawet doświadczonymi psychologami. Ale czy każdy psychopata musi być od razu mordercą lub gwałcicielem? Uznawany za jednego z najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie neurobiologii dr Dean A. Haycock specjalizuje się w zagadnieniach związanych ze zdrowiem psychicznym. Na kartach swojej książki próbuje objaśnić nam właśnie w przystępny dla nas sposób, skomplikowane procesy jakie zachodzą w mózgu takiej osoby. Dean A. Haycock w swojej publikacji serwuje nam naprawdę interesujące fakty dotyczące mózgów psychopatów. A wszystko to potwierdzone przeróżnymi badaniami oraz napisane przystępnym dla nas językiem. Wszystko w tej książce jest dopracowane, dość ciekawie przedstawione oraz zawiera wiele przeróżnych ciekawostek. Autor już na samym początku swojej książki zwraca uwagę na fakt, że nasza wiedza na temat mózgu ludzkiego, pomimo głębokiego rozwoju tej dziedziny jest niestety nadal słaba. Co prawda dużo już wiemy, ale jednak nie jest to jeszcze wystarczające. Dlatego też w swojej książce autor przytacza dużą liczbę badań i eksperymentów, które mają przybliżyć nas choć trochę do poznania prawdy o psychopatycznych mordercach. Pisarz swoją książkę podzielił na jedenaście rozdziałów w których temat ten bardziej zagłębia, podaje nam przeróżne przykłady dokładając do tego kilka naprawdę ciekawych ilustracji. Pomimo dość trudnego w odbiorze tematu publikację Pana Dean’a czytało mi się niezmiernie przyjemnie, szybko i z wielkim zainteresowaniem. Książka mimo swojego naukowego oraz (nie ukrywajmy) ciężkiego charakteru napisana jest zrozumiałym dla nas językiem, a autor nie boi się tutaj poruszać kontrowersyjnych tematów. Książka dostarcza nam wiele rzeczowych informacji oraz skłania do zastanowienia się nad ludzką naturą. Szczerze polecam sięgnąć po tę publikację i dowiedzieć się czegoś naprawdę ciekawego na temat mózgu ludzkiego i psychopatycznej natury, która w nim siedzi. Naprawdę warto!
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na73 lata temu
Straż graniczna Anna Gorczyca
Straż graniczna
Anna Gorczyca
Autorka zebrala dane, spisala je, uporzadkowala i dala do druku. Ksiazka troszeczke juz nieaktualna, od tego czasu Straz Graniczna jest w mediach na codzien i dzialanosc Strazy bardzo dzieli Polakow, w zwiazku z kryzysem w Bialowiezy. Ale wracajac do ksiazki, material jest przedstawiony bardzo dobrze, czytelnik jest wrecz zadziwiony tym ogromnym zakresem dzialanosci tego sektora. I nawet mysli sie, ze warto by bylo by cala dzialalnosc roznych sektorow byla przedstawiona w takich wlasnie ksiazkach, bysmy sie nauczyli doceniac ludzka prace i ogrom wyzwan z ktorymi pracownicy na codzien sie borykaja. Pomyslowosc bowiem wszelkiego rodzaju zlodzieji i przemytnikow jest bardzo imponujaca, o czym czytamy z wielka ciekawoscia. W pewnym momencie jednak zaczynamy sie nudzic tym powtarzanym schematem tego pisarstwa. Sa to zazwyczaj krociutkie rozdzialiki, ciut wieksze niz paragrafy, kazdy z osobnym podtytulem, tak samo przez setki stron. Autorka, jakby przewidujac to ze w pewnym momencie nam sie zacznie powaznie nudzic, przenosi nas za granice. Autorka opisuje rozmaite przestepstwa, w tym, wielokrotnie, transport nielegalnych emigrantow, nie podejmuje jednak zupelnie aspektu ludzkiego tego kryzysu humanitarnego. I nie mam na mysli tego jak odbierane jest to przez samych emigrantow, ale, jak to jest odbierane od strony pracownikow. Aresztowania, przewozenie do obozow, przesluchania zabiedzonych i wymecoznych osob, czesto dzieci i kobiet, to zajecie bardzo trudne od strony psychologicznej. Z drugiej strony, Straz Graniczna jest obiektem krytyki roznych grup. Autorka, bojac sie najwyrazniej ze napisze cos co sie nie bedzie Strazy podobac, trzyma sie bardzo daleko od jakiejkolwiek krytyki, boi sie nawet czegos najprostszego - stawiania pytan (ktore sie czytelnikowi same nasuwaja). I tu jakby mamy jakiez uczucie zawodu, nie chodzi przeciez o atak na Straz Graniczna, nie tego szukalismy, ale wlasnie obiektywne i krytyczne spojrzenie, co nie wyklucza szczerego szacunku. Zamiast tego, wyszedl jej piekny panegiryk. A ja nie wiem jak to sie ma do reporterstwa. Krytykujac ksiazke z innej strony, trzeba tez stwierdzic ze o prawach regulujacych status uchodzczy, czy o procedurze skladania podania o azyl, o jakichkolwiek procedurach emigracyjnych, autorka nie wie nic. Uznala ze to poza tematem ksiazki. A wielka szkoda. Brak nawet najprostszych statystyk emigracyjnych.
Witoldzio - awatar Witoldzio
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym