
Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Pura Vida
- Data wydania:
- 2015-04-09
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-04-09
- Liczba stron:
- 232
- Czas czytania
- 3 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788373925281
- Tłumacz:
- Jan Maria Kłoczowski
Pura Vida opowiada o krótkim, lecz niezwykle intensywnym życiu Williama Walkera. Urodzony w1824 roku w Nashville, Tennessee, w rodzinie o szkockich korzeniach, był nieodrodnym dzieckiem epoki romantyzmu. Studiował medycynę i prawo, zajmował się też pracą dziennikarską, ale wszystko to nie mogło zadowolić tak niespokojnego ducha. Po śmierci narzeczonej postanowił zatem pójść w ślady swojego literackiego idola, lorda Byrona, i zorganizować własną misję wyzwoleńczą. Celem jego wyprawy stały się opanowane przez Hiszpanów kraje Ameryki Środkowej, którym zamierzał narzucić nowych władców – białych i angielskojęzycznych. Wkrótce odnosi pierwszy sukces: na odbitych Meksykowi terytoriach tworzy nową Republikę Dolnej Kalifornii i zostaje jej prezydentem.
Jego kolejnym celem jest podbój ogarniętej wojną domową Nikaragui. Reżim Walkera popada jednak w konflikt z właścicielem przedsiębiorstwa transportowego Corneliusem Vanderbiltem, któremu udaje się zdobyć poparcie innych państw środkowoamerykańskich i którego wielkim sprzymierzeńcem okazuje się też dżuma dziesiątkująca armię samozwańca.
Burzliwe życie Williama Walkera zakończyło się w 1860 roku w Hondurasie, gdzie w wieku zaledwie 36 lat zostanie skazany na śmierć.
Śledzenie jego życiorysu jest dla Deville’a także pretekstem do refleksji nad fenomenem wyzwolicieli Ameryki Łacińskiej, takich jak Simón Bolívar, Augusto César Sandino, a szczególnie Ernesto Che Guevara - do dziś otaczanych w tym regionie niezwykłą – czasem niemal religijną czcią – w przeciwieństwie do Walkera, którego nazwisko pozostaje tam symbolem znienawidzonego uzurpatora.
Kup Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera
Pełnia życia
„Pura vida” - dobre życie, pełne życie, płynące w przyjemnościach i dostatku. Takie określenie stosują mieszkańcy krajów latynoamerykańskich dla wyrażenia, czym jest ich egzystencjalny ideał. W „krainach kontrastów” wielu odważy się na wiele, by osiągnąć, choćby na chwilę, ten stan. Nowe lądy, świat romantycznych wypraw i odkryć w XIX wieku stał się także krainą do realizacji romantycznych marzeń. Byle na chwilę dotknąć „pura vida”.
Książka Patricka Deville'a opowiada historię ludzi, którzy pragnęli dotrzeć do tego stanu, nieraz wielkim kosztem. To jest także historia Williama Walkera, który pragnął podbić Amerykę Środkową, a w połowie XIX wieku był krótko prezydentem Nikaraguy. Został rozstrzelany w 1860. Był wielbicielem Byrona, który miał swoją romantyczną idee fix. To jego historię opowiada francuski pisarz w dziele „Pura vida. Życie i śmierć Williama Walkera”.
Jednak postać Walkera jest jedynie pretekstem dla snucia rozważań na temat Ameryki Środkowej i jej bohaterów. Jest to niejako punkt wyjścia, widokowy punkt zero, z którego rozciąga się panorama na historie idealistów, którzy pragnęli zbawiać świat, którzy sami przyznawali sobie wyjątkowe misje w dziejach. Historia Walkera mówi o roli indywidualistów, którzy bezkompromisowo dążyli do wyrażenia siebie w historii, wierni swej idei do samego końca. Wszak właśnie z romantycznych mitów, z utrwalenia i odnowienia mitów o Ikarze i Prometeuszu bierze swój początek idea „nadczłowieka”, tego, który ma prawo wzniecać pożar w imię lepszego jutra. „Pura vida” to wspólna biografia tych, którzy podążyli śladem Napoleona, zanim ideologie mas nie zbrukały romantycznych fantazji.
William Walker nie jest jedynym bohaterem tej książki. Spotkamy tutaj Augusta Sandino, Simona Bolivara, Ernesto „Che” Guevarę. To także ich biografia. Ich i wielu innych, którzy chcieli realizować marzenie o świecie wolnych ludzi. Marzenie, które tak łatwo stawało się dla tych idealistów pułapkami służby siłom ideologii. Ale bohaterom tej powieści, tej przedziwnej , niejednoznacznej biografii, jest także współczesność. To właśnie we współczesności Deville odnajduje ślady swoich bohaterów, to z teraźniejszej perspektywy patrzy na ich losy i na to, co z tych losów przetrwało do dziś.
„Pura vida” - pełne życie, dobre życie. Nie monotonna drobnomieszczańska egzystencja. O tym jest ta książka, która opowiada o ludziach, żyjących marzeniami, żyjących jak we śnie, którą z francuskiego przełożył Jan Maria Kłoczowski.
Sławomir Domański
Oceny książki Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera
Poznaj innych czytelników
60 użytkowników ma tytuł Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera na półkach głównych- Chcę przeczytać 40
- Przeczytane 18
- Teraz czytam 2
- Posiadam 12
- Poszukuję (głównie e-book n/k) 1
- Ameryka 1
- Chcę w prezencie 1
- Frankofońskie 1
- Biografie/autobiografie 1
- Historia 1












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera
Przedziwna i wielotorowa narracja, mieszanina eseju, reportażu, biografii i fikcji literackiej. Zamiast silić się na podsumowanie, najlepiej zacytować jedno ze zdań autora ze str. 120: "strzępy wspomnień tłoczą się w jego mózgu szaleńca niczym skrawki tkaniny, z których powstanie patchwork, albo chaotyczne wiadomości przed sporządzeniem makiety".
Na patchwork Deville'a składają się doniesienia gazetowe, wydarzenia i postacie historyczne z pięciu wieków, wywiady z miejscowymi politykami i artystami, ale także nuda i samotność w kolejnych hotelach, anegdoty z jazdy z lokalnymi taksówkarzami i flirtowania z pokojówką, wyblakłe już przeźrocza z dawnych wizyt w Tangerze i Muskacie, Che Guevara, Simon Bolivar, konkwistadorzy, cytryny na talerzykach w tawernie i blask zachodzącego słońca nad slamsami kolejnej metropolii Ameryki Środkowej. Płytki kontakt z tym tekstem jest jak całodzienne scrollowanie social mediów - w głowie zostaje chaos i oczopląs. Dodatkowo przez całą książkę jak refren powraca wymyślona postać człowieka bez tożsamości, który pewnego dnia obudził się jako rozbitek na plaży i nie pamięta kim był wcześniej. A Walker, ten amerykański filibustier, prezydent samozwańczej Republiki Sonory i niedoszły zdobywca Nikaragui? Jego losów tutaj tak naprawdę bardzo niewiele i w sumie więcej dowiemy się z anglojęzycznej Wikipedii.
Według autora Walker wpisuje się w archetyp latynoamerykańskiego rewolucjonisty i jego historia z połowy XIX wieku to właściwie tylko pretekst do osnucia zupełnie innej opowieści. Co jest jej prawdziwym tematem i celem? Zapewne honorarium z wydawnictwa. Mówiąc jednak poważnie: jeśli dobrze zrozumiałem intencje autora, to pod wszystkimi mniej i bardziej udanymi warstwami książki kryje się próba wyciągnięcia "esencji" Ameryki Środkowej i trawiących ją sprzeczności. Pewną wskazówką może być tu postać rozbitka bez tożsamości. Gdzieś pomiędzy nieco nudnawymi impresjami z hoteli i szos, autor prezentuje obraz szaleństwa, które od wieków drąży dusze w tym regionie. W końcu to tutaj wybuchła "wojna futbolowa". Najbardziej odrażające okrucieństwa, chciwość, zdrada i korupcja to druga strona latynoskiej witalności, tytułowego "pura vida", uwielbienia życia, idealistycznych uniesień i chęci dotknięcia słońca niczym mityczny Ikar.
Książka do przeczytania w góra dwa wieczory. Nie był to stracony czas, niektóre fragmenty działają na wyobraźnię, a z chaotycznego strumienia świadomości autora można wyciągnąć kilka obserwacji. Niestety mylący tytuł sugeruje biografię, a nie postmodernistyczny esej-reportaż. Być może w tym szaleństwie jest metoda, ale zarówno konstrukcja książki, jak i treść poszczególnych rozdziałów pozostawiły zawód. Deville z pewnością ma talent pisarski, ale niestety nie za bardzo mam ochotę zapoznawać się z jego dalszą twórczością.
Przedziwna i wielotorowa narracja, mieszanina eseju, reportażu, biografii i fikcji literackiej. Zamiast silić się na podsumowanie, najlepiej zacytować jedno ze zdań autora ze str. 120: "strzępy wspomnień tłoczą się w jego mózgu szaleńca niczym skrawki tkaniny, z których powstanie patchwork, albo chaotyczne wiadomości przed sporządzeniem makiety".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa patchwork Deville'a...
Ta książka to idealny przykład jak nie pisać książek około historycznych. Temat by się wydawało idealny, awanturnik, persona raczej mało znana, egzotyczne otoczenie, no i marny koniec. Szkoda tylko, że jest to pozycja nie na temat, bo Williama Walkera jest tu cholernie mało. Deville ma tu jakiś strumień świadomości. Można tu przeczytać o wszystkim - pobycie hotelowym autora, Che Guevarze, Simonie Bolivarze, hiszpańskich konkwistadorach, Anastasio Somozie, jakichś przestępstwach w latach 90-tych, no generalnie zbiór różnych ciekawostek luźno powiązanych z Hondurasem i Nikaraguą. O co chodziło autorowi nie sposób zrozumieć. Wygląda to trochę jak mieszanina eseju z marnym reportażem, szkoda, że więcej tu opowieści o samym sobie niż o losie bohatera, o którym autor zamierzał pisać biografię. W dalszej części zacząłem przekartkowywać tę książkę, bo jeżeli na jakieś pięć rozdziałów, jeden jest o Williamie Walkerze, to poczułem się niejako oszukany przez autora. No cóż, polecam omijać tę książkę szerokim łukiem.
Ta książka to idealny przykład jak nie pisać książek około historycznych. Temat by się wydawało idealny, awanturnik, persona raczej mało znana, egzotyczne otoczenie, no i marny koniec. Szkoda tylko, że jest to pozycja nie na temat, bo Williama Walkera jest tu cholernie mało. Deville ma tu jakiś strumień świadomości. Można tu przeczytać o wszystkim - pobycie hotelowym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzukałem tej książki od przeczytania fantastycznej 'Dżumy i cholery" - liczyłem na podobną konstrukcję biografii. Jednak Pura Vida jest zupełnie inna - o ile Dżuma to 100% biografia Yersina, o tyle ta książka zaledwie w pewnej części skupia się na Walkerze. Zdecydowaną większość opowieści stanowią wstawki z biografii licznych innych postaci z historii regionu, jak i życia samego autora. Gdyby zebrać strony dotyczące Walkera, pozostała by nam 25-30 stronnicowa książeczka. Dlatego odjąłem kilka gwiazdek w nocie.
Jednak podobnie jak w przypadku Dżumy, tę książkę również świetnie się czyta, język opowieści zachwyca, a dzięki precyzyjnemu przygotowaniu historycznemu autora mamy możliwość zapoznania się z fragmentami życiorysów i istotnych wydarzeń z dziejów krajów karaibskich.
Szukałem tej książki od przeczytania fantastycznej 'Dżumy i cholery" - liczyłem na podobną konstrukcję biografii. Jednak Pura Vida jest zupełnie inna - o ile Dżuma to 100% biografia Yersina, o tyle ta książka zaledwie w pewnej części skupia się na Walkerze. Zdecydowaną większość opowieści stanowią wstawki z biografii licznych innych postaci z historii regionu, jak i życia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomijam egzaltację autora postacią mordercy, Che Guevary, bo nie jest to książka o nim. Niestety w również bardzo małym stopniu jest to książka o Williamie Walkerze. Raczej zbiór historyjek, przeplatanych autorskim "tam byłem, to robiłem, tego widziałem, nad tym myślałem". Nie polecam.
Pomijam egzaltację autora postacią mordercy, Che Guevary, bo nie jest to książka o nim. Niestety w również bardzo małym stopniu jest to książka o Williamie Walkerze. Raczej zbiór historyjek, przeplatanych autorskim "tam byłem, to robiłem, tego widziałem, nad tym myślałem". Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Powieść" Devilla jest eklektyczna, oryginalna, osobna. Autor konstruuje własną metodę, w luźnym skojarzeniu przypominającą cut up Burroughsa. Deville przeskakuje z tematu na temat, pisze o historii i teraźniejszości jednocześnie, miesza własną biografię z biografiami bohaterów. Wszystko się przenika, jakby autor chciał zakwestionować linearną konsekwencję czasu, nic nie ma ostatecznego końca ani jasnej przyczyny. Niech nikogo nie zniechęca, że pozornie jest to "biografia" - niejakiego - Williama Walkera, w rzeczywistości jest to mozaika setek obrazków, tworzących portret Ameryki Środkowej, której historia jest równie pogmatwana jak europejska.
"Powieść" Devilla jest eklektyczna, oryginalna, osobna. Autor konstruuje własną metodę, w luźnym skojarzeniu przypominającą cut up Burroughsa. Deville przeskakuje z tematu na temat, pisze o historii i teraźniejszości jednocześnie, miesza własną biografię z biografiami bohaterów. Wszystko się przenika, jakby autor chciał zakwestionować linearną konsekwencję czasu, nic nie ma...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFani szufladkowania dóbr kulturalnych przy lekturze książki Patricka Deville’a Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera będą ze zgryzoty ciągnąć się za uszy i rytualnie poodgryzają sobie języki – autor zaprzyjaźnił się z literackim synkretyzmem, tworząc dzieło nie tyle nietypowe, co wręcz nieprawdopodobne. Z romantycznym uniesieniem i wiarą w dokonanie nadludzkiego wysiłku godnym lorda Byrona i Williama Walkera, Francuz podejmuje się w swej książce połączenia biografii, eseju historycznego oraz fikcji. Czy to się w ogóle mogło udać?
O tym, że podróże kształcą, doskonale wie Patrick Deville, który dzięki wieloletniej tułaczce po świecie dotarł między innymi do Ameryki Środkowej. Tam zrodziła się w nim chęć napisania książki o Williamie Walkerze – niskim, młodym mężczyźnie w czarnym redingocie; awanturniku ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, który wskutek szalejącej epoki romantyzmu i dramatycznych kolei miłosnych decyduje się na wyruszenie w świat i znalezienie tam dla siebie odpowiedniej roli. Wybiera obszar, który wciąż kołysze się na glinianych nogach wielkich imperiów kolonialnych, obszar, który można – niczym XVI-wieczni konkwistadorzy – wyzwolić (czyt. podbić) i nazwać swoim. Za życia nazywany Don Kichotem z Ameryki Środkowej, według autora Pura Vida zasługuje raczej na porównanie do mitycznego Ikara, który nie przeliczył swych sił na zamiary. Miłośnik lorda Byrona, który pragnął żyć i umrzeć jak swój idol. Patrick Deville stara się o tym opowiedzieć czytelnikowi; stara się, ponieważ umysł zaprząta mu jednocześnie wiele myśli, które cierpią na symptom ADHD – nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałem tak chaotycznie skonstruowaną lekturę.
Biograf zresztą z Deville’a nietęgi, bowiem widać już od pierwszych stron, że nie próbuje on włożyć butów naukowca, który dogłębnie bada i analizuje źródła oraz sprawdza wiarygodność faktów. Potwierdzenie rzetelności swej pracy w postaci aparatu naukowego i krytycznej postawy historyka zastępuje literackim kunsztem, który jest dla niego – jak się wydaje po lekturze Pura Vida – ważniejszy niż naukowa otoczka. Autor jest zafascynowany życiem Williama Walkera, ale to go nie powstrzymuje od tworzenia ogromnej narracji, która wybiega poza ramy klasycznej biografii. Bo tak naprawdę samego Williama Walkera jest tu niewiele – Amerykanin tylko przewija się przez strony powieści, a Deville poświęca mu niewiele więcej miejsca niż innym bohaterom Historii (autor, całkiem słusznie, okazuje jej szacunek, pisząc ją jedynie z wielkiej litery) Ameryki Środkowej na przestrzeni pięciu wieków!
Cofa się więc do XVI wieku, kiedy to późniejszy kronikarz na dworze hiszpańskiego króla, Gonzalo Fernandes Oviedo, przybywa na dziewicze ziemie i swym piórem dokonuje pierwszego opisu krajobrazu Nikaragui, której William Walker do końca swego krótkiego życia będzie mianował się prezydentem. Skupia się również na poprzednikach głównego bohatera i opowiada losy między innymi Simona Bolivara, walczącego o niepodległość Ameryki Łacińskiej, którego największą klęską (podobnie jak i jego ideowych spadkobierców) okazała się być nieudana próba oderwania Kuby od hiszpańskiego kolosa. Żeby było jeszcze ciekawiej, Deville poświęca wiele stron swej książki na Historię najnowszą, kiedy to w 1979 roku w Nikaragui sandiniści obalili rządy rodu Somoza, tracąc władzę w 1997 roku. Nie mógł autor pominąć postaci darzonej ogromną czcią w tym rejonie, której wizerunek znają wszyscy dzięki nieśmiertelnemu ujęciu kędzierzawowłosego mężczyzny w berecie z czerwoną gwiazdą na przedzie. Che Guevara zestawiony jest tu z drugim Che, Che zapomnianym, Che-zdrajcą. I pośród tych wielu wielkich (i mniejszych) bohaterów Historii William Walker musi rozpychać się łokciami o swój czas antenowy na łamach Pura Vida. Od biografii z tytułowym bohaterem oczekiwalibyśmy raczej ciasno splątanej osi wydarzeń wokół jego życia, pośród tego chaosu zaś ciężko jest skrystalizować postać amerykańskiego awanturnika.
Dlatego, jeśli oceniać Pura Vida jako książkę biograficzną, wystawiłbym jej dostateczną ocenę z pochwaleniem za dobre chęci. Ale czemu właściwie miałbym dzieło Patricka Deville’a krzywdzić za to, że nie jest typową biografią, nie spełniającą jej warunków w każdym punkcie? Przecież Pura Vida to przede wszystkim fenomenalnie napisana książka, którą pokochałem już od pierwszych stron! Bezkompromisowy styl autora, który w każdym zdaniu udowadnia, że jest przede wszystkim błyskotliwym pisarzem, sprawia, że biograficznie chaotyczna lektura staje się pasjonującym esejem, w którym autor chce przekazać pewną zbieżność i paralelność w dziejach Ameryki Środkowej. Jasne, wspomniane już przeze mnie chorobliwe natręctwo objawiające się nieustanną zmianą tematów, przysłowiowym przeskakiwaniem z kwiatka na kwiatek, może być problematyczne – sam musiałem rozłożyć lekturę Pura Vida na krótkie odcinki aniżeli dłuższe posiedzenia, bo inaczej książka stałaby się niezrozumiałym zlepkiem informacji. Gorąco zalecam czytanie tej książki powoli, nawet po kilka rozdziałów (które są bardzo krótkie) dziennie.
Jeśli więc zachwycam się lekkością pióra Deville’a i pochwalam jego zacięcie do grzebania w Historii, tym bardziej zrozumiałe jest, czemu Pura Vida nie nosi śladów profesjonalnej biografii. Gdyby autor Dżumy & cholery zastosował się do etosu bezstronności i naukowej rzetelności, nie mógłby powiedzieć więcej, niżby chciał. Na szczęście tak się w istocie dzieje, więc autor zaszczyca nas pięknymi kawałkami, kiedy np. określa Narcisa Lopeza jako skończonego drania, którego rzadki brak wszelkich kompetencji czynił mimo to sympatycznym. Albo gdy podaje przewrotne znaczenie pojęcia „pura vida”: to kostarykański idiotyzm […], jest to najpiękniejszy komplement, jaki mógłbym skierować pod adresem życia. Gdyby tylko na niego od czasu do czasu zasługiwało. Co więcej, autor stara się przeniknąć umysły opisywanych przez siebie bohaterów i często stosuje próbę cofnięcia się w czasie i wyobrażenia (sobie i czytelnikowi),co niski, młody mężczyzna w czarnym redingocie myślał sobie podczas ostatniej, szaleńczej obrony przed naparciem oddziału przeciwnika. Patrick Deville nie tylko chce przedstawić życie i śmierć swoich bohaterów, lecz również przybliżyć ich czytelnikowi, uzmysłowić, że oni również byli ludźmi z krwi i kości.
To jednak nie koniec atrakcji, bowiem Pura Vida wznosi się na kolejny poziom, głęboko zakorzeniony w samym autorze. Ponieważ Patrick Deville we własnej osobie jest narratorem, snuje opowieść nie tylko o czasach przeszłych i teraźniejszych (czyt. rok 1997),lecz także porusza wątki autobiograficzne, gdzie przedstawia proces tworzenia książki, którą właśnie mam przed sobą. Mówi więc o podróżach po kolejnych krajach Ameryki Środkowej, gdzie mogła stanąć stopa Williama Walkera, opowiada o spotkaniach z ludźmi, którzy znają dzieje swego regionu. Wyrzuca wreszcie z siebie myśli tak nieistotne dla sensu książki, że momentami dziwił mnie ekshibicjonizm autora. Wspomina o dziewczynie z hotelu, która mu się spodobała, ale szkoda byłoby ryzykować romansu; o wycinkach z gazet, które tego dnia przeczytał; o przyjęciu urodzinowym z okazji 80. urodzin amerykańskiego pisarza mieszkającego w Tangerze; o swoim dzieciństwie i problemach, z jakimi spotyka się pisarz. Jakby tego było mało, Patrick Deville dokłada do tego kolejną porcję literackiego doświadczenia, umieszczając w książce fikcyjną postać Victora, który snuje się – mówiąc dosłownie – przez karty Pura Vida. Jego postać reprezentuje zagubienie, chęć ucieczki od przeszłości, czyli de facto stoi w opozycji do czynów pisarza, który Historię pragnie odgrzebać i oświetlić w blasku słońca. Jego rola w książce jest zagadkowa, ale ja lubię go sobie tłumaczyć jako nowy etos awanturnika, z którym przez cały czas mierzy się Patrick Deville. Poprzez przekrój wieków autor ukazał czytelnikowi generacje odważnych i ambitnych ludzi, którzy pragnęli zbyt niebezpiecznie zbliżyć się do słońca, odkryć świat, gdzie będą panem i władcą, alfą i omegą, i swój cel osiągną lub zginą, próbując. Co dzisiaj zaś może taka niespokojna dusza osiągnąć, gdzie pójść? Wydaje mi się, że odpowiedź brzmi: uciec od przeszłości, uciec od zgiełku, uciec od zapchanego świata, uciec wewnątrz siebie. Victor jest nową generacją romantycznego bohatera, dla którego świat jest za mały.
Pura Vida to studnia bez dna, jeśli chodzi o warstwy literackiego gruntu. Niektórych ten szalony pomysł zirytuje i szybko zniechęci do kontynuowania lektury, jest to jednak świetna propozycja dla fanów nieszablonowego pióra, gdzie autor nie boi się eksperymentować z przeciwnymi sobie gatunkami. Życie & śmierć niskiego, młodego mężczyzny w czarnym redingocie jest co prawda tylko pretekstem do powstania tak rozbudowanej książki, a powiększająca się treść wątków pobocznych sprawia, że książka Patricka Deville’a jest również esejem historycznym na temat Historii Ameryki Środkowej; jest także reportażem podróżniczym, gdzie autor nie szczędzi opisów podziwianej przyrody oraz tutejszych zwyczajów i życia codziennego. I, o dziwo, w tym szaleństwie jest metoda – kolejne elementy okazują się składać w całość, która ma ręce i nogi i pomimo powierzchownej chaotyczności Pura Vida jest mimo wszystko książką przemyślaną.
Recenzja ukazała się na portalu www.gloskultury.pl
Fani szufladkowania dóbr kulturalnych przy lekturze książki Patricka Deville’a Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera będą ze zgryzoty ciągnąć się za uszy i rytualnie poodgryzają sobie języki – autor zaprzyjaźnił się z literackim synkretyzmem, tworząc dzieło nie tyle nietypowe, co wręcz nieprawdopodobne. Z romantycznym uniesieniem i wiarą w dokonanie nadludzkiego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to>Indywidualista walczący o wolność
>Rzeźnik z La Cabana znany jako Che Guevara, komunistyczny zbrodniarz, fan obozów koncentracyjnych
Wybierz jedno.
>Indywidualista walczący o wolność
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to>Rzeźnik z La Cabana znany jako Che Guevara, komunistyczny zbrodniarz, fan obozów koncentracyjnych
Wybierz jedno.
Trudna lektura, ale zaparłam się i przez wzgląd na moją miłość do Ameryki Południowej i Środkowej przeczytałam całość. Na pewno wiele się dowiedziałam, chociaż nie jestem pewna, czy wiele z tych informacji pozostanie ze mną na dłużej - to jednak jest bardzo hermetyczny temat. Polecam tylko mocno zainteresowanym tematem.
Trudna lektura, ale zaparłam się i przez wzgląd na moją miłość do Ameryki Południowej i Środkowej przeczytałam całość. Na pewno wiele się dowiedziałam, chociaż nie jestem pewna, czy wiele z tych informacji pozostanie ze mną na dłużej - to jednak jest bardzo hermetyczny temat. Polecam tylko mocno zainteresowanym tematem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWilliam Walker urodził się w Nashwille w maju 1824 roku, podjął studia medyczne i w wieku dziewiętnastu lat stał się kwalifikowanym lekarzem. Ale kto wyobraża sobie tak młodego lekarza? Młody człowiek zajął się więc dziennikarstwem i prawem. Kto wie, co nim kierowało, kiedy podejmował decyzję o zdobyciu władzy w jednej ze środkowoamerykańskich republik? Ciężko powiedzieć - ale efekt przerósł moje (i na pewno nie tylko moje) oczekiwania!
"Pura Vida" to książka wielowątkowa i wymagająca od czytelnika skupienia. Lekturę zaczynamy 21 lutego 1997 roku, kiedy autor - czy też narrator - przebywa w Managui i zbiera materiały do swojej książki poświęconej Walkerowi. Przegląda gazety, dzieli się z nami informacjami z pierwszych stron. Pomiędzy to wplecione zostały dzieje innych środkowoamerykańskich "działaczy": Che Guevary, Che.50 czy generała George'a Byrona, niejako wzoru Waltera, ale nie tylko. Na kartach tej książki pojawiło się naprawdę mnóstwo postaci, mnóstwo dat, mnóstwo wydarzeń i różnorakich opisów. Co w sumie tworzy dość spójny obraz Historii tamtego okresu, ale...
Niestety, w powieści panuje niesamowity chaos. Krótkie rozdziały "przerzucają" czytelnika w czasie i przestrzeni: dorzucają garstkę elementów do historii głównych postaci, po czym beztrosko przenoszą się o 100 lat do przodu / do tyłu, wracają do "teraźniejszości" czy zajmują się innym bohaterem. Można to traktować jednocześnie jako wadę i zaletę; wadę, bo dzieje historycznych figur zlewają się w jedno; zaletę, bo przypomina autentyczne, powolne i mozolne zbieranie faktów o czyimś życiu. Lektury nie ułatwiają długie, wielokrotnie złożone zdania, czasami wymagające kilkukrotnego czytania.
"Pura Vida", choć opowiada o ambitnym żołnierzu, nie jest książką o wojnie w sensie dosłownym. Sporo się w niej mówi o zbrojnych konfliktach i stratach związanych z wojną, ale opisy potyczek są nieliczne. Ta książka skłania raczej do refleksji nad bezsensem wojny - a przy okazji pokazuje zdolnego chłopaka, który ośmielił się pragnąć więcej, niż inni. I, co ciekawsze, sporo z tych pragnień zrealizował.
"Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera" to lektura wymagająca skupienia, skomplikowana, wielowątkowa, ale wartościowa i wciągająca. Zwracająca uwagę na tragizm i bezsensowność wojny. Pokazuje niesamowite dzieje ówczesnych "zwyczajnych" ludzi, w tym tytułowego żołnierza Williama Walkera. Dzieje na tyle niesamowite, że mogłyby uchodzić za fikcję. Dla zainteresowanych Ameryką wieku XVI czy XIX - pozycja obowiązkowa!
William Walker urodził się w Nashwille w maju 1824 roku, podjął studia medyczne i w wieku dziewiętnastu lat stał się kwalifikowanym lekarzem. Ale kto wyobraża sobie tak młodego lekarza? Młody człowiek zajął się więc dziennikarstwem i prawem. Kto wie, co nim kierowało, kiedy podejmował decyzję o zdobyciu władzy w jednej ze środkowoamerykańskich republik? Ciężko powiedzieć -...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to